PRACowniA

15 Czerwiec 2010

Łączenie Punktów: Powrót samolotowego szaleństwa i lustrzana pogoda (1)

Sott Editors
Sott.net
8 Maja 2010 21:05 EDT

W tym miesiącu [kwiecień] Matka Natura odsłania swoją niesamowitą urodę, gdy nasza Duża Niebieska Kula kontynuuje otwieranie się w zapierającym dech stylu. Choć budzący się do życia wulkan Eyjafjallajokull był ucztą dla oczu, może on zapoczątkować przerażający trend, albowiem wybudzające się z drzemki wulkany gwałtownie wpływają na klimat i zmieniają cały system. Być może nie bez znaczenia jest fakt, że do pierwszej znaczącej erupcji, która miała później zwrócić uwagę ludzi na szybko ochładzający się klimat, doszło na IsLandii [ang.: IceLand – lodowa kraina]… czyżby zwiastun Lodowego Świata?

Kwiecień obdarzył nas ulewnymi deszczami, które przyniosły powodzie, osuwiska i nieszczęście wielu ludzi na obydu kontynentach amerykańskich i w Chinach, gdzie pod wodą znalazły się duże miasta. Arktyczna pogoda w najmniej spodziewanych okolicach, częstsze trzęsienia ziemi i burze gradowe o niespotykanej sile przedłużyły zimę na północnej półkuli do maja, podniosły dna morskie i zasypały domy lodem.

Choć wybuch islandzkiego wulkanu z pewnością był dramatyczny i nie bez znaczenia, to czy  naprawdę zasługiwał na bezprecedensowe, całotygodniowe zamknięcie europejskiej przestrzeni powietrznej, efektem domina dotykającej cały świat? To bardzo ważne pytania, ponieważ wędrujący pył z wulkanu Eyjafjallajokull najwyraźniej trzyma w swojej chmurze los międzynarodowych podróży lotniczych w najbliższej przyszłości. Przy akompaniamencie kosmicznego bombardowania z góry i wybuchów magmy z dna oceanicznego, kłótnie o straty finansowe odciągają społeczeństwo od niezbędnych przygotowań do nadchodzącej epoki lodowcowej.

Jak zwykle, napięcia w naszym środowisku wracają do nas w postaci politycznych i społecznych wydarzeń, w których gramy nieco bardziej bezpośrednią rolę. Przeanalizujemy tajemnicze okoliczności katastrofy polskiego samolotu rządowego, polityczne i korporacyjne zakulisowe manipulacje aktywizmu „Tea Party” oraz finansowe pożeranie ludzkości przez psychopatów z Wall Street poprzez ekonomiczny terroryzm. Przyjrzymy się temu, jak nielegalna działalność Inwigilacyjnego Państwa Wielkiego Brata i wprowadzanie skanerów ciała rozwija się błyskawicznie i bez jakiejkolwiek kontroli. Zastanowimy się również, jakie ruchy na geopolitycznej szachownicy mogą stać za kirgizką i tajską rewolucją „Czerwonych Koszul”.

I oczywiście, nie połączylibyśmy kwietniowych punktów bez uznania wysokiej dziwności globalnej fali UFO…

Znaki czasów

Na początku miesiąca na Rio de Janeiro spadły obfite deszcze i to drugie co do wielkości miasto Brazylii nawiedziła największa powódź w jego historii. Około 150 osób zabiła pierwsza fala powodziowa, a wkrótce potem następne 200 osób zginęło zasypanych przez niszczycielskie osuwisko, które spadło na slumsy Morro Buma. W międzyczasie osuwisko w północnych Włoszech, wykolejając pociąg, zabiło 11 osób. Potężny cyklon we wschodnich Indiach zabił co najmniej 140 osób, a 500 000 pozbawił dachu nad głową. Na półkulę północną zawitał sezon tornad – najpierw na Wyspy Bahama, a następnie na południowy wschód USA, gdzie trąby powietrzne zrównały z powierzchnią ziemi domy, siejąc spustoszenie w Louisianie, Arkansas, Alabamie i Mississippi. Pod koniec miesiąca położony dalej na północ stan Tennessee zalały rekordowe ilości wody, kiedy w ciągu dwóch dni burze przyniosły do 40 cm opadów, zmieniając autostrady w rzeki i wymuszając masową ewakuację Nashville. Skala powodzi w Nashville staje się rzeczywiście widoczna, dopiero gdy przyjrzymy się jej z bliska:

Nietrudno sobie wyobrazić, że przy wystarczająco niskich temperaturach opady te, przeliczone na śnieg, przyniosłyby w przybliżeniu (w zależności od rodzaju śniegu) 3 m śniegu – takie tempo opadów daje nam wyobrażenie, jak gwałtownie nastają epoki lodowcowe. Faktycznie, w tym samym czasie późny zrzut około 60 cm śniegu w północno-wschodnich stanach USA pobił wszelkie rekordy i kompletnie zaskoczył ludzi po wiosennej odwilży. Mniej niezwykłe były podobne podmuchy arktycznego powietrza, które na początku i pod koniec miesiąca przyniosły śnieg na równiny środkowej Kanady, ale nie mieści się w głowie, że można nadal wierzyć w ocieplanie się planety po tym, jak w pierwszych dniach maja śnieg pokrył południową Kalifornię, północny Meksyk i południową Francję. Musielibyśmy się cofnąć do 1969 roku, żeby znaleźć ostatni epizod, kiedy w Tokio pojawiły się tak późne opady śniegu, oraz do 1908, aby znaleźć poprzedni najzimniejszy kwiecień w Korei.


Początek maja, południe Francji…

Najsurowsza w pamięci obecnych pokoleń zima naturalnie opóźniła przybycie wiosny w wielu miejscach, ale nawet tam, gdzie przyszła odwilż, późne ‚odbicia’ mroźnej pogody groziły zahamowaniem wiosennego wzrostu roślin. Mieszkańcy najzimniejszego rejonu ziemi, Syberyjczycy, nadal walczą z drugą na liście najzimniejszych w ciągu ostatnich ponad stu lat zimą. Ten polarny region jest w istocie dobrym wskaźnikiem ochłodzeniowych trendów. Rosyjscy naukowcy mówią, że od 1998 roku Arktyka stale się ochładza. Lawrence Solomon donosi:

„Arktyczny lód ustanowił w kwietniu 30 rekordów, po jednym na każdy dzień. Zgodnie z danymi satelitarnymi, otrzymanymi przez japońską Agencję Badania Przestrzeni Kosmicznej, Arktykę codziennie skuwała większa ilość lodu niż miało to miejsce w innych, korespondujących dniach kwietnia począwszy od 2002 roku, kiedy to sensory agencji zaczęły śledzić rozmiar arktycznego lodu.

Nie słabła w tym miesiącu intensywność i częstotliwość trzęsień ziemi, z trzema największymi wstrząsami, które wystąpiły na początku kwietnia, jeden po drugim, w ciągu kilku dni. Kolejne trzęsienie o sile 7,8 uderzyło w aktywną sejsmicznie Sumatrę w Indonezji (drugi co do wielkości wstrząs w ciągu 6 m-cy), wstrząs o sile 7,2 potrząsnął północnym Meksykiem, a następnie wstrząs o sile 7,1 zrównał z ziemią domy w prowincji Qinghai w centralnych Chinach. Nie obyło się bez silnych wstrząsów wtórnych we wszystkich tych miejscach, ale chińskie trzęsienie wyrządziło najwięcej szkód i zabiło co najmniej 1700 osób.

Do silnych wstrząsów dochodziło na całym globie – od Australii po morze Beringa i od Taiwanu po Kalifornię. Trzęsienia ziemi są częstymi zjawiskami w wielu z tych miejsc, ale nie można już tego powiedzieć o Hiszpanii, gdzie w środku miesiąca wstrząs o sile 6,3 uderzył poniżej południowego miasta Granada. Zastanawiamy się, czy sfilmowany ‘meteor muskający Ziemię’, przelatujący mniej więcej w tym samym dniu i czasie nad południowym wybrzeżem Hiszpanii, ma jakiś związek z tym nietypowym trzęsieniem. Inne znaczące trzęsienia o sile ponad 6,0 stopni w skali Richtera uderzyły w Indonezję (dwa razy), wyspę Salomona, Papuę Nową Gwineę oraz Japonię.

W marcowym odcinku Łączenia Punktów ostrzegaliśmy, że jeśli wulkan Eyjafjallajokull (wymawia się Ejah-fjatla-jo-kul, po islandzku „lodowiec wyspowo–górski”) wybuchnie ponownie, to wybuch ten będzie o wiele silniejszy o poprzedniego:

Furia żywiołów dała jednak znać o sobie w Islandii, gdzie wśród największych lodowców tego kraju wybuchł wulkan Eyjafjallajokull, trwający w stanie uśpienia od 1821 roku. Chociaż erupcja była niewielka, obserwatorzy spodziewają się, że dojdzie do kolejnej, tym razem znacznie silniejszej. Zagrożenie dla mieszkańców Islandii jest takie, że kiedy wybucha Eyjafjallajokull, w jego ślady idzie schowany pod ogromną czapą lodową wulkan Katla, co może doprowadzić do zalania przybrzeżnych równin

Nie musieliśmy długo czekać. Pod ‘Lodowcem wyspowo-górskim’ trzęsienie ziemi wystąpiło 6 kwietnia i ponownie 12 kwietna, a obydwa były prekursorami spektakularnej erupcji wulkanu 14 kwietnia. Nie tylko doszło do następnego wybuchu, ale zalane zostały przybrzeżne równiny i był on podobno tak potencjalnie katastrofalny dla silników odrzutowych, że niebo nad Europą było oczyszczone z samolotów przez prawie cały tydzień. Sześciodniowe zamknięcie przestrzeni powietrznej nad jakimkolwiek regionem – nie mówiąc już o najruchliwszym na planecie – to bardzo długi okres we współczesnym świecie. Nigdy dotąd żaden naturalny kataklizm nie pociągnął za sobą tak drastycznych działań, a przecież XX wiek też miał swoją działkę aktywności wulkanicznej. Należałoby więc postawić pytanie, czy szlaban na loty był usprawiedliwiony?

Sprawa Pyłoterii

© SOTT.net

15 kwietnia brytyjskie lotniska dostały od Urzędu Lotnictwa Cywilnego (CAA) UK polecenie wstrzymania lotów. W tym samym czasie, w związku z ostrzeżeniem rządowego Biura Meteorologicznego o niebezpieczeństwie uszkodzenia silników odrzutowych przez pył wulkaniczny, służba kontroli lotów dla UK (Nats) wprowadziła restrykcje co do dopuszczalnych kierunków lotów. Do piątku 17 kwietnia zawieszona była większość północnoeuropejskich kursów, a dodatkowo zamknięciem przestrzeni objęto też loty transatlantyckie. Przez cały ten czas Europejczycy musieli wysłuchiwać przyprawiających o mdłości frazesów polityków o tym, jak to „na pierwszym miejscu stawia się bezpieczeństwo pasażerów”. Jeśli silniki odrzutowe nie są w stanie wytrzymać próby „niebezpiecznej chmury pyłów”, która magicznie przebrała się za nieskazitelnie czyste niebo, to dlaczego w czasie zamknięcia przestrzeni lotniczej nad Europą NATO przeprowadziło tam kilka swoich gier wojennych? Co najmniej 60 samolotów (z odrzutowcami włącznie) z Niemiec, Belgii, Danii, Estonii, USA, Francji, Norwegii, Holandii, Polski, UK i Szwecji wzięło udział w manewrach o kryptonimie Brilliant Mariner… podczas gdy w tym samym czasie wszystkie komercyjne odrzutowce były uziemione (ponieważ „bezpieczeństwo stawiamy na pierwszym miejscu”). W rzeczywistości, mogły odbywać się wtedy jeszcze inne ćwiczenia wojskowe.

Jeśli podczas tego fiaska naczelną troską było bezpieczeństwo pasażerów, to dlaczego przemysł lotniczy i odpowiednie organy stanowiące konsekwentnie przemilczały wyniki niezależnych badań, które biją na alarm w sprawie prawdziwego zagrożenia, jakie wisi nad pasażerami i załogami w czasie lotu?

Część 1

Część 2

Ta „naczelna troska”, że samoloty zaczną spadać z nieba jak muchy, jeśli tylko znajdą się zbyt blisko wulkanicznej chmury, podpierana była powtarzaną do znudzenia historią lotu nr 9 Brytyjskich Linii Lotniczych, który w 1982 roku wleciał w chmurę pyłu wulkanicznego wyrzuconego przez wulkan Galunggung, położony 180 km na południowy wschód od Dżakarty. Zaniemogły wówczas wszystkie silniki, choć radośnie wznowiły działanie, kiedy samolot wynurzył się z chmury.

Piuropusz pyłu z islandzkiego wulkanu – widoczny jako szaro-brązowa smuga dryfująca przez środek zdjęcia – można obserwować z kosmosu. Zdjęcie zostało zrobione przez spektrometry Modis, umieszczone na dwóch satelitach NASA, w chwili gdy dym przemieszczał się w stronę Wysp Szetlandzkich.

Nie jest naszym zamiarem zaprzeczanie sensowności trzymania się przez samoloty z dala od wulkanów. Ale proszę, spójrzcie na zdjęcie satelitarne (po lewej) rzeczywistej wstęgi pyłu i zauważcie, że choć robi wrażenie, to jest jedynie wąskim paskiem przemieszczającym się szybko z Islandii w kierunku Danii, mijając Szkocję od strony północnej, powyżej Wysp Szetlandzkich. Na pewno nie jest „chmurą pyłu pokrywającą połowę Europy”, jak sugerują histeryczne reportaże. Te czerwone obrazy pochłaniającej wszystko chmury wulkanicznego pyłu były całkowicie fikcyjnym produktem modelowania komputerowego, które „przewidywało” zasięg „chmury pyłu” w zależności od tego, jakie dane wprowadziły władze. Jak to mówią, śmieci na wejściu — śmieci na wyjściu. W rzeczywistości, stali czytelnicy SOTT-u z różnych stron kontynentu europejskiego i Zjednoczonego Królestwa przekazywali nam informacje o czystym, błękitnym niebie i słonecznej pogodzie. (Zgodnie ze swoim cudownym poczuciem humoru, Wszechświat podarował północnej Europie tydzień (relatywnie) ciepłej i czystej pogody dokładnie w okresie, kiedy zamknięta była przestrzeń powietrzna!) Władza Realna chciała, żebyśmy zawierzyli modelom komputerowym, a nie naszym własnym oczom. Jeśli nie widzieliście niczego dziwnego, to dlatego, że cząsteczki pyłu rozproszyły się do tego stopnia, że stały się niewidzialne – zapytaj tylko komputer! Na nieszczęście nasz uparty zdrowy rozsądek mówi nam, że czym innym jest wlecenie w wulkaniczną chmurę, a czymś zupełnie innym rejs po czystym niebie z nieistotnym zagęszczeniem cząstek wulkanicznych. Poza tym, czy to właśnie nie modele komputerowe były częściowo odpowiedzialne za stworzenie fantazji o „globalnym ociepleniu” i przekrętu z kredytami węglowymi?

W chwili gdy dochodziliśmy już do momentu, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy histeria jest czymś racjonalnym a kłamstwo jest prawdą, linie lotnicze same wystąpiły w obronie porzuconych podróżnych (z oczywistych przyczyn ekonomicznych) i ponaglały stróżów z Eurokontroli do zrewidowania restrykcji. Cytując oświadczenie grupy ACI Europe – reprezentanta większości dużych portów lotniczych w Europie – i Stowarzyszenia Europejskich Linii Lotniczych:

„Erupcja islandzkiego wulkanu nie jest niespotykanym wydarzeniem, a procedury dotyczące wybuchów wulkanicznych stosowane w innych częściach świata nie wymagają tego rodzaju restrykcji, jakie obecnie są narzucone Europie …”

Rzecznicy prasowi różnych linii lotniczych narzekali w podobny sposób:

© Reuters - - Samolot wykonuje oczywisty manewr i wznosi się na wyższy pułap, by ominąć pył wulkaniczny.

Peter Hartman, prezes i dyrektor generalny holenderskiego przewoźnika, KLM, powiedział, że w czasie przeprowadzonych przez linie lotnicze europejskich lotów testowych nie wydarzyło się „nic niezwykłego” i ma nadzieję „możliwie szybko dostać pozwolenie na częściowy restart naszych operacji”.

Steven Verhagen, wiceprezydent Stowarzyszenia Pilotów Duńskich Linii Lotniczych, powiedział Associated Press: „Naszym zdaniem nie ma absolutnie żadnych powodów do niepokoju w związku ze wznowieniem lotów”.

Również dwie największe niemieckie linie lotnicze, Lufthansa i Air Berlin, doniosły o przeprowadzonych przez nie lotach testowych, które zakończyły się bez żadnych widocznych uszkodzeń, a niedługo potem do chóru dołączyły linie Air France.

Diana Daedelow rzeczniczka prasowa Air Berlin powiedziała BBC: „ To zadziwiające, że te wyniki… wydają się być ignorowane w procesie decyzyjnym władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo lotnicze”.

Oraz:

Rzecznik prasowy Lufthansy powiedział w rozmowie z Spiegel Online:Samoloty mogą po prostu przelecieć obok dotkniętych obszarów i dotrzeć do Nowego Jorku z kilkuminutowym opóźnieniem. To żaden dramat”.

A także to:

Matthias Ruete, Dyrektor Generalny ds. Energii i Transportu Komisji Europejskiej, powiedział, że władze kontroli ruchu lotniczego nie powinny były narzucić powszechnej blokady.

Zasugerował, że blokada powinna być ograniczona do 30 – 50 km pasa wokół islandzkiego wulkanu.

Zauważcie, że linie lotnicze odrobiły zadanie domowe i przeprowadziły pewną liczbę lotów testowych bez żadnych zauważalnych szkodliwych skutków.

Wygląda na to, że to naciski lotniczych załatwiły sprawę zniesienia północno europejskiej blokady. Najwięcej mówi przypadek Zjednoczonego Królestwa, jako że Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA) oraz Nats, państwowy kontroler lotów, powiedziały, że informacja o reakcji silników odrzutowych na szkodliwe działanie pyłów ”stała się dostępna” dopiero w przeddzień zniesienia blokady – to znaczy po tym, jak producenci samolotów i silnków zmienili swoje oświadczenie w sprawie wytrzymałości komercyjnych odrzutowców na zanieczyszczenia wulkanicznym pyłem. Pojawiły się też doniesienia, że Brytyjskie Linie Lotnicze (BA) były tak rozwścieczone zamknięciem przestrzeni lotniczej, że Willie Walsh, ich Dyrektor Generalny, polecił 24 zespołom pilotów przylecieć do Wielkiej Brytanii samolotami BA z różnych lotnisk na świecie i tylko fakt, że krążyły one nad Londynem (z niebezpiecznie małą ilością paliwa) zmusił brytyjski CAA do udzielenia im zezwolenia na lądowanie. W ten to sposób BA praktycznie wytknęło rządowi jego brednie, więc ten już po fakcie wymyślił lichą wymówkę do wytłumaczenia zmiany swojego stanowiska. Dzień po otwarciu brytyjskiej przestrzeni powietrznej, jak gdyby idąc na ratunek władzom i pomagając im zatrzeć za sobą ślady, brytyjski tabloid „Daily Star” próbował olśnić swoich czytelników stroną główną, zasługującą na wysokie miejsce w Sali Sławy dla Szmirowatego Dziennikarstwa:

© UK Daily Star - Brytyjski tabloid „The Daily Star” zabawił się w Orsona Wellesa publikując to oszustwo dzień po wymuszeniu przez Brytyjskie Linie Lotnicze otwarcia brytyjskiej przestrzeni powietrznej.

Okazuje się, że zdjęcie samolotu spadającego w płomieniach chwały pochodzi z klatki filmu rekonstruującego sprawę lotu BA nr 9 z 1982 roku, prezentowanego wcześniej w programie National Geographic. Kioski na brytyjskich lotniskach uznały to wydanie za wystarczająco niesmaczne, by usunąć je z półek.

Warto zastanowić się nad prawdziwą przyczyną zamknięcia przestrzeni powietrznej, ponieważ była to na pewno bardzo droga decyzja. Odwołano około 63 tysięcy lotów, co kosztowało linie lotnicze 1,5 do 2,5 miliardów euro, a linie transportowe handlu międzynarodowego były dotknięte globalnie, od Chin przez Kenię po USA. Dlaczego zamknęli przestrzeń, jeśli nie było żadnego prawdziwego niebezpieczeństwa? Być może nie powinno nas to dziwić, skoro żyjemy w epoce produkowanych zagrożeń (jak choćby terroryzm). Ale i tak ciekawie będzie zobaczyć natychmiastowe skutki ostatnich wydarzeń. Na początek mamy pakiet jednolitego unijnego nieba (Single European Sky II), który miał wejść w życie w 2012 roku, ale teraz proces jego budowy i wdrożenia zostanie przyspieszony. Jego ideą jest wprowadzenie jednego europejskiego systemu kontroli lotów poprzez zorganizowanie europejskiego ruchu lotniczego zgodnie z przepływem ruchu, a nie jak dotychczas, zgodnie z granicami państwowym. Innymi słowy, chodzi o zcentralizowanie zarządzania podróżami powietrznymi.

Inny oczywisty efekt to przyzwyczajanie społeczeństw do tego, że podróżowanie może w każdej chwili zostać uniemożliwione, bez jakiejkolwiek wcześniejszej zapowiedzi i z wątpliwych powodów. W chwili gdy piszemy ten tekst, Irlandia ponownie narzuciła blokadę swojej przestrzeni lotniczej, ponieważ zmiana kierunku wiatru najwyraźniej oznacza, że „Irlandia znajdzie się w przewidzianym obszarze koncentracji pyłu”. Czy będziemy teraz poddawani podobnie uwarunkowującym zdarzenion, aż można będzie bez sprzeciwów obedrzeć ludzi z prawa do podróżowania w każdym momencie, dowolnie wybranym przez zcentralizowaną organizację zarządzaną przez głodnych władzy psychopatów? Eyjafjallajokull nie przestawał wypuszczać do atmosfery pyłu, choć zdecydowanie się uspokoił na przełomie kwietnia i maja. Nie przeszkodziło to jednak mediom przygotowywać ludzi na „letnie zakłócenia”. Jeśli Władza Realna faktycznie próbuje wykorzystać tę tak zwaną chmurę pyłu do wprowadzenia jakiegoś rodzaju międzynarodowej blokady podróżowania samolotami, to już niedługo mogą otrzymać pomoc ze strony innych wulkanów, które grożą erupcją.

Zmiana kosmicznego klimatu

© Nordic Photos/Getty Images

Wzrost aktywności sejsmicznej w okolicy wulkanów sugeruje, że w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się jeszcze bardziej spektakularnych erupcji. Kiedy góra Redoubt na Alasce zaczyna się wybudzać z drzemki, Etna we Włoszech straszy wejściem w nowy okres erupcji. Czynione są przygotowania do ewakuacji 3000 osób z pacyficznej wyspy Vanuatu, gdzie ponowna aktywność wulkanu Gaua sugeruje nadciągający spory wybuch. Część obserwatorów martwi wulkan Ischia na wyspie o tej samej nazwie w Zatoce Neapolitańskiej, choć jak wspomnieliśmy w zeszłomiesięcznym odcinku, głównym przedmiotem troski naukowców jest 13 największych podwodnych wulkanów w pobliżu południowego wybrzeża Włoch. Przydałoby się, żeby ktoś skontaktował się z kontrolą ruchu powietrznego w Ameryce Środkowej i wytłumaczył im złożony problem związku cząstek pyłu z napędem odrzutowym. Kiedy pod koniec miesiąca wybuch gwatemalskiego wulkanu Santiaguito wyrzucił w atmosferę pióropusz popiołu na wysokość 9 km i spowił pyłem duże połacie zachodniej Gwatemali, regionalna przestrzeń powietrzna pozostała otwarta. Jak widać, tamtejsi politycy w ogóle nie dbają o ludzkie „bezpieczeństwo”.

Wybuch wulkanu Eyjafjallajokull jest kolejnym istotnym znacznikiem zbliżających się katastroficznych zmian klimatu, będących wynikiem akumulacji pyłu kometarnego w górnych partiach atmosfery. Znaczący wzrost ilości silnych trzęsień ziemi i wulkanizmu umacnia naszą teorię, że rotacja ziemi zwalniając, choćby tylko nieznacznie, osłabia tym samym pole magnetyczne, a co za tym idzie dosłownie „otwiera” planetę.

Do większościowej ‘Pyłoterii’ przyłączyli się globalni ociepleniowcy i stwierdzili, że wzrost aktywności wulkanicznej zawdzięczamy zmniejszającemu się ciśnieniu topniejących pokryw lodowych, czego powodem jest oczywiście ‘wyprodukowane przez ludzi globalne ocieplenie’. Ale pokrywy lodowe nie mogą topnieć, ponieważ zwiększający się zasięg lodu na morzu w Arktyce pobijał w kwietniu rekordy. Inni ociepleniowcy znaleźli swój promyk nadziei w blokadzie lotów twierdząc, iż oszacowali ilość niedobrego CO2, zaoszczędzonego naszej planecie dzięki uziemieniu samolotów! Trzeba przyznać, że w tamtym tygodniu niebo nad Europą było olśniewająco niebieskie, ale nie ma to nic do rzeczy. Chodzi natomiast o to, że oceany pochłaniają CO2 i w ten sposób regulują jego ilość w atmosferze. Próby szacowania zysków z różnicy w zawartości CO2 w atmosferze dzięki trwającej 6 dni 70% redukcji ruchu lotniczego nad jednym kontynentem są ze statystycznego punktu widzenia stratą czasu! Z lokalnej perspektywy może się wydawać, że jest to znaczący czynnik, ale w kategoriach całego systemu już tak nie jest. Fred Goldberg tłumaczy, że „w atmosferze nie można znaleźć więcej niż 4% CO2 mającego związek z działalnością człowieka”. Finansowe powiązania Ala Gora z firmami chemicznymi i naftowymi nie przestają wychodzić na jaw, a mimo to na dworze oficjalnej kultury wciąż królują wygodne kłamstwa. W Wielkiej Brytanii „dochodzenie” Lorda Oxburgha, po marnej próbie wybielenia win, nie znalazło „absolutnie żadnych dowodów jakichkolwiek niewłaściwości” w sprawie Climategate. Wszystko, co miał do powiedzenia na ten temat, to: „Znaleźliśmy małą grupę pełnych poświęcenia, choć nieco źle zorganizowanych naukowców, którzy nie byli przygotowani na znalezienie się w centrum zainteresowania”. Następnie rząd brytyjski ogłosił, że zatrudni ‘ekspertów od ekstremizmu’, by polowali na każdego, kto choćby wyrazi wątpliwość w stosunku do (nie)naukowej pracy CRU.

Nie będziesz zadawał pytań

Jasno widać, że coś innego poza działalnością człowieka powoduje otwieranie się powierzchni planety. Po silnym trzęsieniu ziemi na Sumatrze na początku miesiąca, ludność lokalna zauważyła wzniesienie się dna morskiego wzdłuż wybrzeża Aceh oraz wydobywające się z pęknięć kamienie i błoto, co prowokuje ich do zastanowienia się, czy aby „nie zaczyna się formować podwodny wulkan”. Silna aktywność sejsmiczna wskazuje na aktywność pod ziemią, a przede wszystkim pod oceanami, gdzie większe i o wiele aktywniejsze wulkany podgrzewają wody morskie. To prowadzi nas do pytania, czy katastrofa platformy wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej nie mogła być związana z pęknięciem dna morskiego. Z przytoczonych powyżej obserwacji deszczowych i śnieżnych potopów na północnej półkuli, w czasie gdy wiosna powinna być w pełnym rozkwicie, wynika, że zbliżamy się do punktu przełomowego, po którym pętla przyczynowo–skutkowa zamknie cykle klimatyczne planety w zwiększone opady atmosferyczne w postaci śniegu i deszczu. Jeśli weźmiemy także pod uwagę niską aktywność słoneczną (ilość plam na Słońcu jest na poziomie minimum sprzed 90 lat) i intensywniejsze cykle wodne na naszej planecie (będące skutkiem ocieplania się oceanów), nagła zmiana w systemie jest na wyciągnięcie ręki. Nie ośmielamy się przewidywać, kiedy to nastąpi, ale nie jesteśmy odosobnieni w poglądach, że dojdzie do tego szybko – bardzo szybko.

Świadomość, że w przeszłości klimat zmieniał się nagle z ciepłego jak dziś na zimny jak w Epoce Lodowcowej – i że przyczyną tej zmiany był ‘kosmiczny prysznic’ kometarnych szczątków – aczkolwiek powoli, ale rośnie. Otuchy dodało nam odkrycie, że obecna zastępca administratora NASA, Lori Garver, była współautorką książki pt.: „Hazards due to Comets and Asteroids” (Niebezpieczeństwa związane z kometami i asteroidami). Wraz z innymi dyskutującymi nad hipotezą kometarnego bombardowania rozumie ona, że okresy względnego spokoju są od czasu do czasu przerywane katastroficznymi w skutkach spotkaniami z obiektami NEO i że jednym z najważniejszych problemów jest ogromna trudność rozróżnienia pomiędzy uderzeniem komety a wybuchem bomby atomowej. Garver ogłosiła nawet: Niebezpieczeństwo wykorzystania jakiegokolwiek systemu łagodzącego [skutki kolizji] dla celów militarnych musi być uznane za bardziej bezpośrednie zagrożenie”. I były ku temu poważne powody, wygląda bowiem na to, że tak właśnie się stało. Pentagon całkowicie zmilitaryzował przestrzeń kosmiczną z myślą o kontrolowaniu innych państw, (zapewne) wzięciu na muszkę UFO oraz (prawdopodobnie) wpływaniu na pogodę i wywoływaniu ‘naturalnych’ kataklizmów. Wszystkie te technologiczne cudeńka – owoce amerykańskiej „złotej epoki” – zmieniły się w narzędzia służące prowadzeniu wojen i zmianie naszej planety w gwiazdę śmierci.

© Albert Jakobsson - Świetlna kurtyna dekorująca islandzki wulkan Eyjafjallajökull

W kwietniu byliśmy świadkami najpotężniejszej od trzech lat burzy kosmicznej, kiedy to obserwatorów zaskoczył koronalny wyrzut masy (CME) w kierunku Ziemi. Nie był on na tyle intensywny, żeby istotnie zakłócił działanie sieci energetycznych czy nawigację satelitarną, wywołał jednak na biegunach olśniewające zorze polarne, które można było podziwiać w miejscach tak odległych na południe jak Islandia oraz Montana w USA. Tego samego dnia, w którym uderzyła burza, wystrzelony został prom kosmiczny Discovery, który zostawił za sobą „psychodeliczne” smugi:

© Craig Crawford

© Adam Bojanowski - Rozumiemy teraz, dlaczego starożytni opisywali komety i bolidy jako „smoki na niebie”

W tym miesiącu nagroda dla najbardziej spektakularnej „spadającej gwiazdy” zdecydowanie należy się ogromnemu zielonemu bolidowi, który w południowym Wiskonsin pozostawił za sobą szlak pożarów lasu w pasie  o szerokości półtora kilometra i widziany był przez tysiące osób w kilku północnych stanach USA. Później odnaleziono meteoryty:

Pod koniec miesiąca na trzy domy we wschodniej dzielnicy Dżakarty, Duren Sawit, spadł gruz, który według przerażonych mieszkańców „zatrząsł dachem” i narobił „wiele hałasu”.

Wybuch we wschodniej Dżakarcie mógł być eksplozją meteorytu

© JG Photo/Yudhi Sukma Wijaya - - Jeden z domów we wschodniej Dżakarcie, prawie doszczętnie zdemolowany przez meteoryt

Abdurrahman, naukowiec z Lapan (indonezyjskiego instytutu aeronautyki i badań przetrzeni kosmicznej), powiedział, że nie znaleziono żadnego fragmentu tego obiektu, ale głęboki krater w podłodze domu, pozostałe ślady ciepła i stopione przedmioty wskazują na meteoryt.

W międzyczasie miłośnicy wpatrywania się w rozgwieżdżone niebo z regionu Southland w Nowej Zelandii ze zdumieniem zobaczyli pewnego wieczoru wolno poruszający się bolid błyszczący nad ich głowami. Byliśmy nieco rozczarowani, gdy dowiedzieliśmy się, że ten ognisty kamyk w drodze na izraelską plażę niestety nie trafił w Bibiego:

[cdn…]

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

2 komentarzy »

  1. Te wszystkie zdarzenia mogły być naturalne, bo przyroda się broni przed szkodliwą działalnością ludzi, ale

    mogły być celowo wywołane dla zebrania doświadczeń w dziedzinie oddziaływania pewnych urządzeń /np. HAARP/ w wielu rejonach świata i ich skutków oraz wpływu na populację, która w swej większości niczego nie podejrzewa.

    Jeżeli to celowe, to jest to zbrodnicze przygotowanie do jeszcze większej zbrodni na populacji , jaką planują światowe elity finansowe i polityczne.

    Czy nie da się temu przeciwdziałać ? Myślę,że się da , ale trzeba uświadomić jak najwięcej osób, bo nie ma co liczyć na hamulce samych zbrodniczych elit.

    Komentarz - autor: Stawol — 16 Czerwiec 2010 @ 13:31

  2. Uzupełnienie
    —————-
    Może to też być szerzenie strachu na planecie Ziemia ,do osiągnięcia określonych celów przez światowe elity finansowo-gospodarcze ?
    Przyczynkiem do tego jest pozbywanie się znacznej części produkcji materialnej z USA i przenoszenie jej w rejony Azji ?

    Komentarz - autor: Stawol — 16 Czerwiec 2010 @ 13:37


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: