PRACowniA

19 Maj 2010

Łączenie Punktów: Syjonistyczny melodramat, krajowy terroryzm i bulle papieskie (1)

Sott Editors
Sott.net
05 kwietnia 2010 10:01 EDT

© SOTT.net

W momencie gdy północna półkula z trudem otrząsa się z jednej z najzimniejszych zim w pamięci żyjących, polemika Syjonu podgrzewa wyścig do globalnej supremacji. Czy rozłam o potencjalnie sejsmicznych proporcjach ustawił USA i Izrael na kursie kolizyjnym o globalnych konsekwencjach? A może jesteśmy świadkami zaaranżowanego dramatu, będącego jedynie najnowszym posunięciem na wielkiej szachownicy? Tajna Grupa ma nadzieję przechylić szalę na swoją stronę, nie bacząc na konsekwencje.

Czy da się dłużej powstrzymywać falę dążenia do Prawdy o 9/11? Czy po 9 latach skutecznego jej tamowania przebija się w końcu przez mur informacyjny? Przeanalizujemy niedawny łańcuch ewidentnych prób wrobienia Amerykanów w „krajowy terroryzm” na tle posunięć zmierzających do ustanowienia totalnej kontroli, zanim Prawda o 9/11 zdoła rozprzestrzenić się jak wirus. Wybuchy bomb w moskiewskim metrze noszą wszystkie znamiona operacji pod fałszywą flagą w ramach Wojny z Terrorem™ – pełno jest pochopnych ekspertyz medycznych, oficjalny przebieg wydarzeń zaprzecza zeznaniom świadków i do tego wiadomość wideo w stylu Bin Ladena. Pierwszym pytaniem, jakie zawsze powinniśmy zadawać, jest Qui bono?(kto zyska)

Papieża nie osłoni żadna modlitwa. Miernikiem wyraźnie patologicznego stanu Kościoła Katolickiego jest odwoływanie się teokracji do najbardziej odrażających oszczerstw, aby odsunąć od siebie dzień rozliczenia, a tym samym nieugięcie sprzymierzyć się z innym kultem śmierci, który odwołuje się do „religii”, aby usprawiedliwić swoją toksyczną egzystencję w Palestynie. Climategate stanowczo strąciło z ambony Kościół Antropogenicznego Globalnego Ocieplenia, któremu pozostało tylko zwiększenie skali zaprzeczania faktom, z większością stada nadal uparcie twierdzącą, że bydlęce odchody powodują zmiany klimatyczne, co natychmiast trzeba zrekompensować z pomocą „zielonego długu” w postaci limitów na emisję CO2.

Możemy was zapewnić, że nie ma na świecie prawdziwych antysemitów czy też „islamo-faszystów” mogących nam spędzać sen z powiek, jednakże istnieje mocny powiew faszyzmu o wyraźnie chrześcijańsko-syjonistycznym odorze wydostającym się na powierzchnię jak metan z dna oceanicznego. Przedstawimy rosnącą rolę piechurów pod rozkazami psychopatów, istnych Uruk-hai Patokracji, i odnotujemy zwycięstwa wypracowane w marcu przez skrajnie prawicowe partie polityczne Europy. Przeciwwagą  dla rosnącego faszystowskiego przypływu są obiecujące oznaki przebudzenia ludzi i ruch oporu przeciwko trendom entropii.

Przyłączcie się do nas w marcowym łączeniu punktów…

Kontrowersja w Syjonie

Izraelska kolonizacja Palestyny jest bezlitosna i stała się głównym problemem w relacjach Izraela z innymi państwami. Stanowi ona jednak problem tylko w takim zakresie, w jakim państwa te synchronizują swoje krytyczne wypowiedzi na konferencjach prasowych. W tym samym czasie, za zamkniętymi drzwiami, poddają się woli Izraela. Owa asymetryczna zdolność tyciej nacji do sprowadzania ogromnej presji na światowych przywódców jest przykładem psychopatycznej umiejętności osłabiania woli innych, aby wykonywali ich rozkazy, tyle że dzieje się to na makro–społeczną skalę. Izraelscy psychopaci nie są jedyną przyczyną tej dziwacznej sytuacji – na każdym etapie wymaga ona aktywnego udziału i wsparcia ‘podobnie myślących ludzi’. Ludzie ci bez zastrzeżenia, a w niektórych przypadkach wręcz jawnie zgadzają się na publiczną dyskusję nad ‘wybranym problemem’, a w tym samym czasie za medialną kurtyną mają miejsce kolosalne manewry o makiawelicznej intensywności i fałszu. Pomimo zasłony informacyjnej dostrzeżenie głębszych machinacji nie jest zbyt trudne, chociaż na pewno jest łatwiej, jeśli nie jest się odurzonym przez zatrute jedzenie i wodę, zahipnotyzowanym przez telewizję, a oprócz tego bez przerwy stara się pogłębiać swoją wiedzę.

Gaza nacięła swój tysięczny dzień pod brutalnym oblężeniem

Kiedy mowa jest o ‘problemie’ „nielegalnych osad” izraelskich w okupowanej Palestynie, różnica poglądów dopuszczana jest dopóty, dopóki ogranicza się do krytyki terytoriów, które dopiero mają być skolonizowane. Jest to tak niedorzeczne jak próby udobruchania psychopaty: „Bardzo proszę Panie Psychopato! Proszę przestać! Już dość, wystarczy!” Nigdy nie jest dość. Ich nie da się udobruchać. W momencie gdy Izrael wbije w ziemię swoja flagę, biada politykom patrzącym w przeszłość. Wśród światowych przywódców najbardziej zbliża się do tej granicy Mahmud Ahmadineżad. Od czasu do czasu przypomina on wszystkim, że CAŁE izraelskie osadnictwo jest nielegalne, niemoralne i stanowi przekleństwo tej planety. I za to właśnie Izrael chce go eksterminować.

W chwili gdy Gaza odznaczyła swój tysięczny dzień pod brutalnym oblężeniem, Biden, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, przybył do ‘Ziemi Świętej’, aby porozmawiać o sprawach zawodowych ze swoim regionalnym partnerem od zbrodni wojennych. Kiedy właśnie miał zasiąść do uroczystej kolacji, rząd izraelski  na powitanie zdzielił go po twarzy, ogłaszając swoje plany budowy 1600 domów we wschodniej Jerozolimie dla ortodoksyjnych żydów. Biden mógł wsiąść do samolotu i wrócić do domu, jednak odegrał swoje upokorzenie i potulnie potępił te zamiary, dając początek miesięcznym spekulacjom na temat ”napięć w amerykańsko-izraelskich stosunkach”. Jeśli Biden odczuwał jakiekolwiek napięcie, to doprawdy świetnie je maskował, deklarując w czasie odwiedzin grobu Teodora Herzla: „Nie musisz być Żydem, żeby być syjonistą. Sam uważam się za syjonistę”. Associated Press poinformowała nas, że pani Clinton, Sekretarz Stanu USA, „wystosowała zjadliwą naganę” pod adresem Netanjahu, który bezczelnie stwierdził, że był „nieświadomy” tego, iż izraelskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamierzało ogłosić aneksję podmiejskich terenów Jerozolimy w dniu wizyty Bidena. Izrael na pewno spodziewał się palestyńskiej ‘reakcji’ na ten ruch, na kilkanaście dni zamykając całkowicie dostęp do Zachodniego Brzegu z powodu wybuchu dużej fali protestów. Netanjahu ma wprawę w stosowaniu teorii gier do zdobywania możliwie największej przewagi terytorialnej. Już raz odniósł sukces dzięki swojemu  manewrowi ‘kto, ja?’ – miało to miejsce w latach 90-tych, w czasie jego pierwszej kadencji na stanowisku psychopatycznego rządcy Izraela:

W 1994 roku Jordania podpisała z Izraelem traktat pokojowy, ale już w roku następnym  architekt tego porozumienia, premier Yitzhak Rabin, został zastrzelony przez izraelskiego terrorystę. W nowych wyborach wygrał Netanjahu i ówczesny król Jordanii Husajn miał nadzieję na współpracowę z Bibim. Husajn próbował zbudować zaufanie, podejmując premiera w Ammanie w sierpniu 1996 roku, jednak kilka dni później dowiedział się, że Izrael rozpoczął kopanie tuneli pod jerozolimskimi świętymi miejscami muzułmanów. W lutym 1997 roku Husajn znowu zaprosił Netanjahu do Ammanu w nadziei na poprawienie stosunków, ale następnego dnia Izrael ogłosił zatwierdzenie planu budowy nowego żydowskiego osiedla Har Homa we wschodniej Jerozolimie. W obydwu wypadkach koordynacja w czasie wydaje się służyć nie tylko ośmieszeniu króla Husajna, ale także zasugerowaniu jego współpracy i osłabieniu jego pozycji.

Ostatecznie król Husajn napisał do Netanjahu wprost: „Niszczy pan pokój. Nie mam do pana ani odrobiny zaufania”. W swojej odpowiedzi Netanjahu wyznał, że jest „zdziwiony tym osobistym atakiem”.

Bibi nie był zadowolony, gdy dowiedział się, że Barry Obama nie wpuści go na obiad.

W momencie gdy Obama dukał stare, osłuchane slogany o „procesie pokojowym”, „nielegalnych osiedlach żydowskich” i oczywiście „potrzebie konfrontacji z Iranem”, wściekłe psy izraelskiej prawicy rozszalały się z szyderstwami, wyzywając go od „antysyjonistycznego, proarabskiego agenta OWP”. Uczestniczył w tym nawet szwagier Netanjahu. W międzyczasie IRmep (Institute for Research: Middle Eastern Policy) opublikował dokumenty związane z trwającym dochodzeniem FBI i innych agencji rządowych USA przeciwko izraelskiej grupie lobbingowej AIPAC. Ujawniają one ze szczegółami, jak Izraelczycy „narażają na szwank władzę prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki” poprzez przecieki informacji do Kongresu, działają za plecami amerykańskich gigantów przemysłowych za pomocą „taktycznego ujawniania” tajnych dokumentów oraz „uzurpują” autorytet rządu Stanów Zjednoczonych i potwierdzają, że co najmniej jedna osoba z personelu AIPAC-u jest nabytkiem izraelskiego wywiadu. Biorąc pod uwagę, że drugi z najpotężniejszych członków rządu USA jest żarliwym syjonistą i najprawdopodobniej agentem Mossadu, cóż innego Obama może zrobić, aby stłumić izraelski entuzjazm? Może to na początek. Długo im się zbierało. Amerykański Departament Sprawiedliwości został formalnie poproszony (w nocie prasowej nie podano przez kogo, jednakże możemy założyć, że przez kogoś z Białego Domu) o uregulowanie prawne AIPAC-u jako zagranicznego agenta Izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Brzmi obiecująco, czyż nie? Izrael przeliczył się upokarzając swojego sponsora, więc Stany Zjednoczone reagują na to trzymając ich agenta w ryzach i zapewniając, że nie dadzą się wciągnąć w kolejną wojnę Izraela. Jednakże istnieje jeden mały problem. Poza informacjami prasowymi i potępiającymi wystąpieniami w mediach będących własnością syjonistów, nic się na tym gruncie nie zmieniło. Lobby prze pełną parą przez korytarze Kongresu, praktycznie pisząc rozporządzenia, które w niedalekiej przyszłości pozwolą na oblężenie Iranu. Izraelskie myśliwce (wyprodukowane w USA) roztrzaskały Gazę w połowie miesiąca, przy ogłuszającej ciszy po drugiej stronie Atlantyku. W międzyczasie, gdy ‘problem’ nielegalnych osiedli skupił się na budowie 1600 domów, ogłoszonej w czasie wizyty Bidena, media całkowicie przegapiły oddzielne ogłoszenie rządu izraelskiego zatwierdzającego powstanie 50.000 nowych jednostek mieszkalnych we wschodniej Jerozolimie!

Sporo mówiło się o przekierowaniu ładunku „zmyślnych niszczycieli-bunkrów”, pierwotnie przeznaczonych dla Izraela, które w zamian zostały przesłane do bazy wojskowej Diego Garcia na Oceanie Indyjskim. Nieliczne mainstreamowe media wychwyciły fakt, że ten zwodniczy ruch pozwolił na takie przemieszczenie pocisków, by miały w zasięgu Iran. To z tej strategicznie położonej wyspy (ukradzionej przez Brytyjczyków, którzy siłą wygnali z niej rdzennych mieszkańców, a następnie przekazali ją Amerykanom na wojskową bazę lotniczą) przeprowadzono liczne naloty na Irak w czasie operacji Pustynna Burza, a obecnie przeprowadzane są naloty na Afganistan. Naszym zdaniem Keith Johnson trafił w sedno, analizując tę iście kuglarską sztuczkę:

Z każdego z krańców politycznego spektrum ogłoszenie to ściągnęło [na Obamę] odpowiednio owacje albo szyderstwa, tych w środku pozostawiając w stanie… zakłopotania. […] Obecna rozgrywka dyplomatyczna pomiędzy Izraelem i administracją Obamy wszystkich wyprowadziła w pole. Ale cały ten cyrk polityczny odbywa się wyłącznie na użytek konsumpcji społecznej. Celem krótkoterminowym jest stworzenie iluzji rozłamu pomiędzy tymi dwoma państwami, podczas gdy szerszy plan ma zapewnić Izraelowi niewiność, kiedy USA w końcu zaatakuje Iran. […]

Przez stworzenie iluzji, że broń miała być dostarczona do Izraela, sztuczna „zmiana w ostatniej chwili” decyzji o miejscu dostawy  do Diego Garcii wydaje się być jedynie nieszkodliwą decyzją logistyczną. […] To nie jest miejsce składowania bomb. To miejsce, z którego się je wystrzeliwuje. […]

W momencie gdy bomby zaczną spadać, strategia dziecka skłóconego z rodzicami da Izraelowi możliwość wyparcia się jakiegokolwiek w tym udziału. Stany Zjednoczone wierzą, że ta zainscenizowana niezgoda pomiędzy Izraelem i USA zablokuje wszelkie zarzuty co do wspólnych działań. Za kurtyną jednak mają nadzieję sprowokować Iran do odwetu na Izraelu, co ma dostarczyć Izraelowi usprawiedliwienia dla zaangażowania się w konflikt i wymusić na narodzie amerykańskim przystąpienie do jego obrony.

Taka jest gra toczona przez Obamę na nasz użytek, takie jego prawdziwe przesłanki i prawdziwe relacje z Izraelem. Jest muzułmaninem… Jest żydem… Jest Murzynem… Jest biały… Jest za Izraelem… Jest przeciwko Izraelowi. To wszystko jest przedstawieniem, mającym zwieść publikę i namieszać jej w głowach. […]

© superficiala.com -- Gaza pod wznowionym atakiem Izraela, grożącego przeprowadzeniem kolejnej rzezi.

To nie może być przypadek, że ów publiczny napad złości  na linii USA-Izrael wydarzył się akurat w wigilię corocznej imprezy wojennej AIPAC-u w Waszyngtonie, której gościem honorowym jest… Netanjahu. Tym razem obyło się bez „zjadliwej nagany” ze strony Clinton, która w przemówieniu do delegatów mówiła dokładnie to, co chcieli usłyszeć. Cóż innego mogła powiedzieć, biorąc pod uwagę, że niemal wszyscy członkowie kongresu podpisali skierowany do niej list, w którym wyrazili swoje poparcie dla Izraela i nadanego im przez Jahwe prawa do podbicia resztek Palestyny? Najmocniejszą kartą, jaką Imperator Obama zagrał w tej farsie, było wykolegowanie Netanjahu ze wspólnego obiadu. Konferencja zakończyła się informacją, że Izrael zamierza przyspieszyć kolonizację wzdłuż Zachodniego Brzegu, a w tym samym czasie na bezbronną Gazę spadały kolejne bomby. Och, i oczywiście izraelski minister „obrony”, Ehud Barak, wykorzystał wycieczkę do siedziby dowództwa Imperium zabezpieczając sobie w Pentagonie następny solidny kontrakt na dostawę broni. Tak właśnie wygląda chucpa, ludzie.

A my i tak zastanawiamy się, czy przypadkiem naprawdę nie zaczyna się rozłam pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Gordon Duff z VeteransToday.com przedstawia sensowne argumenty na rzecz takiej możliwości. Problem w tym, że USA zostały tak gruntownie omotane przez swojego partnera w każdej możliwej sferze, że wszelkie próby pozbycia się macek tego pasożyta narażą kraj na śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak na razie Obama podtrzymuje izraelskie fantazje o irańskiej bombie jądrowej. Epizod ten tylko zachęcił Izrael do nasilenia brutalnych działań wobec ludności palestyńskiej i terroryzowania Gazańczyków amerykańskimi myśliwcami, helikopterami i czołgami podczas wielkanocnego weekendu. W istocie, Izrael zagraża wszystkim swoim sąsiadom, świadom tego, że USA znalazły się w sytuacji bez wyjścia.

Terroryzowanie ruchu na rzecz prawdy o 9/11

Po zakończeniu II wojny światowej kompleks militarno-przemysłowy utrzymał swoje panowanie, a przywódcom USA trudno było wpływać na amerykańską politykę zagraniczną; tym bardziej stało się to niemożliwe od chwili, gdy USA przypieczętowały swoją faustowską umowę z Izraelem w kwestii jedenastego września. Imperium amerykańskie jest w sytuacji bez wyjścia – czy zakręci kurek z pieniędzmi i bronią dla Izraela, czy tego nie zrobi, jest na przegranej pozycji. Prawda o 9/11 i tak wypłynie. Od sposobu rozegrania tej partii zależy, kto zostanie na placu boju (a przynajmniej tak się obu stronom wydaje). Choć w szeroko pojmowanym interesie rządów USA i Izraela jest trzymanie prawdy w ukryciu i odciąganie uwagi amerykańskiego społeczeństwa na każdy możliwy sposób, wydaje się, że w mediach rozpoczęła się gra w chowanego mająca na celu przygotowanie gruntu do obsadzenia jednego czy też drugiego w roli winowajcy. Oznaką tegoż przez ostatnie tygodnie było niespotykane dotąd zainteresowanie głównych mediów tematyką Prawdy o 9/11.

© AP - - Logika psychopaty: Wysoki budynek + samolot + ogień + kłębiący się czarny dym na tle błękitnego nieba = jeszcze jedno przypomnienie, dlaczego Amerykanie nas potrzebują

Zamiast wieszania psów na tych, którzy kwestionują oficjalną teorię spiskową na temat wydarzeń z 9/11, pod koniec lutego „Washington Times zaserwował nam artykuł, w którym przedstawił całkiem rozsądne podsumowanie skromnych pytań postawionych przez organizację Architects and Engineers for 9/11 Truth (Architekci i Inżynierowie na rzecz prawdy o 9/11), dotyczących obecności „komponentów zaawansowanego nanotermitowego materiału wybuchowego znalezionego w pyle pozostałym po World Trade Center”. Towarzyszyły temu dwa przedziwne przypadki „krajowego terroryzmu”. W pierwszym z nich programista komputerowy, Joe Stack z Teksasu jak kamikaze wleciał swoim małym samolotem w budynek IRS (amerykańskiego urzędu skarbowego) w Austin. Przypisywany mu list samobójczy zawierał wszystko, co potrzebne, żeby pokazać jak to „przeciętny Józek” ma powyżej uszu zachowań swojego rządu, my jednak zastanawiamy się, jak wytłumaczyć obecność samochodów jednostki ratowniczej Haz-Matu (od niebezpiecznych materiałów) zaparkowanych w pobliżu, jakby w oczekiwaniu na to zdarzenie. Być może władze były świadome jego planów i celowo pozwoliły im się ziścić? Istnieje kilka możliwości, ale przede wszystkim powinniśmy zwrócić uwagę, że zapoczątkowało to całą serię marcowych aktów ‘krajowego terroryzmu’. Zaledwie 10 dni po artykule z „Timesa” na temat wyburzenia WTC, nagle w strzelaninie w Pentagonie zastrzelono ‘osobę zajmującą się teorią spiskową o 9/11’. Narzekania Johna Patricka Bedella na armię koncentrowały się podobno na śmierci pułkownika piechoty morskiej, Jamesa Sabowa, który zmarł w podejrzanych okolicznościach w 1991 roku, ale media podchwyciły szczególnie wątek rzekomych tekstów Bedella zamieszczonych w Internecie, dotyczących „wyburzenia WTC 11 września”.

Wyraźnie widać w tym udział COINTELPRO (program kontrwywiadu), zgodnie z którym ustala się związek pomiędzy ‘przypadkowymi’ aktami przemocy a ludźmi wątpiącymi w oficjalną wersję wydarzeń z 9/11. Zaledwie 24 godziny przed dużą konferencją na temat 9/11 odbywającą się w Pensylwanii, organizacja Southern Poverty Law Center wypuściła raport „Furia na prawicy”, dokumentujący „zdumiewający wzrost ilości antyrządowych grup nienawiści”. Na czarną listę wpisano grupę aktywistów na rzecz prawdy o 9/11 pod nazwą „Jesteśmy Zmianą” (We Are Change), którą wrzucono do wspólnego wora z prawdziwymi antysemitami i ześwirowanymi rasistami. Na konferencji Treason in America (Zdrada w Ameryce) jedynym przedstawicielem głównych mediów amerykańskich był ‘reporter’ Chris Bury z ABC News, którego wywiad z producentami filmu „Loose Change”, Dylanem Averym i Coreyem Rowem, stanowił kwintesencję napastliwego dziennikarstwa, kiedy Bury miał nadzieję wpędzić ich w pułapkę i zmusić do ‘nienawistnych’ wypowiedzi. Avery i Corey świetnie zdawali sobie sprawę, do czego zmierza dziennikarz i wprost genialnie go na tym łapali. Bardzo ciekawe jest przestudiowanie reakcji Bury’ego na udzielane odpowiedzi – prawda odbija się od psychopatów jak od ściany.

© John Sherffius

Jak zauważył nasz redaktor, Joe Quinn, natychniast po przedstawieniu przez senatorów McCaina i Liebermana drakońskiego projektu ustawy „O Walce z wrogiem, przesłuchiwaniu, zatrzymaniu, i oskarżaniu” wydarzyły się liczne i nagłaśniane incydenty z „domorosłymi amerykańskimi  terrorystami”. Projekt ten, skutecznie „zakodował w ustawie domaganie się prezydenta Busha, żeby można było aresztować każdego obywatela USA i wtrącić go do więzienia wojskowego na czas nieokreślony, bez postawienia mu zarzutów czy wytoczenia procesu”. Nie ma możliwości, aby tak niezgodny z konstytucją zamiar mógł stać się prawem bez niezbędnego pretekstu, wprowadzono więc Jihad Jane, Jihad Jamie i przyjaciół, aby zawrzeć następny punkt programu w planie psychopatów. Media chciałyby nas przekonać, że ci ludzie to ‘nienawidzący Ameryki Amerykanie’, jednak jedyne, co ich łączy, to ich powiązanie z jakimiś rzekomymi spiskami poprzez posty w internecie, które podobno sami napisali. A może dali się złapać przez agentów federalnych w pułapkę uknutych przez rząd planów. Ci czterej czarni Nowojorczycy „szykujący wysadzenie w powietrze nowojorskiej synagogi” powiedzieli, że plan był całkowicie uknuty i sterowany przez informatora federalnego, który tak długo nękał oskarżonych, aż ci zaangażowali się w spisek:

Powiedzieli, że informator wybrał cele, dostarczył fałszywe bomby do użycia w synagogach i fałszywe pociski do zestrzeliwania samolotów. We wniosku powiedziano, że zaoferował on też oskarżonym zapłatę, a ich obrońcy twierdzą, że podobno nie oskarżeni nie mieli żadnych zamiarów przestępczych, zanim informator rozpoczął rekrutację.

Marzec zakończył się jeszcze jednym głośnym wydarzeniem z gatunku ”krajowego terroryzmu”, kiedy na mało znaną grupę Hutaree Militia dokonano obławy w junackim stylu oddziałów SWAT, pod pretekstem pokrzyżowania jej wariackich planów „wzniecenia rewolucji” i mierzących w policję. Zgodnie z oczekiwaniami, amerykańskie media zauważyły, że członkowie grupy byli „zwolennikami teorii spiskowych, przekonanymi, że rząd chce przejąć władzę”, jeszcze raz sugerując, że każdy, kto kwestionuje 9/11, jest brutalnym ekstremistą. Jak to dzieje się cały czas i w każdym takim przypadku, grupa Hutaree miała dług w stosunku do tajnego agenta FBI, którego panowie desperacko usiłują prowokować akty przemocy i w ten sposób wzniecić ‘rewolucję’, potrzebną do rozpoczęcia trzebienia dysydentów. Władzę realną w USA aż świerzbi, żeby wprowadzić ‘całkowitą blokadę’, zanim do mas dotrze świadomość, że 9/11 było wewnętrzna robotą. Biorąc pod uwagę zażyły związek michigańskiej bojówki z Partią Republikańską, oraz ich przeszłość w roli antydemokratycznych łamistrajków, podobną do historii nazistowskich SA i SS, Gordon Duff widzi ten ‘odłam’ Hutareenów jako przejaw nowego wymiaru oszukańczych ‘zabaw i gier’ Tajnej Grupy:

Amerykańskie brązowe koszule do wynajęcia: ”chrześcijańsko-syjonistyczna-anty-muzułmańska” bojówka Hutaree

Jeżeli ktokolwiek  wypowiada się w imieniu bojówek antyrządowych, to są to Glenn Beck i Sarah Palin. Gdybym tak dobrze nie znał historii ruchu bojówkowego, uznałbym ich za patriotów z silnie antyrządowymi uprzedzeniami. W Michigan, kiedy „W” został „wybrany”, bojówki rozwiązały się  ogłaszając, że z takim człowiekiem w Białym Domu jak Bush nie ma potrzeby dłużej chronić Ameryki.

Kilka miesięcy później mieliśmy 9/11 i, w konsekwencji, Patriot Act, nową biurokrację Bezpieczeństwa Krajowego (Homeland Security), atak na Irak, klęskę po Katrinie i zapaść gospodarczą. Ruch bojówkowy wyłonił się znowu, tym razem w postaci grup „Koniec Świata” i „Wniebowzięcie/Apokalipsa”, dopiero kiedy przemysłowi ubezpieczeniowemu zaczęły grozić regulacje. Każdy, kto nie wyczuwa płatności pod stołem związanych z nowymi bojówkami, nie uważa za bardzo na to, co się dookoła dzieje.

Posiadanie tysięcy fanatycznych niewykształconych chrześcijańskich syjonistów spuszczonych z łańcuchów, nie mających oczywiście pojęcia o swojej roli, jest jak posiadanie na własność V kolumny Mossadu, gotowej do działania zgodnie z rozkazami z góry. Wyobraźcie ich sobie, jak ubrani w moro, z karabinami, siedzą przed telewizorem i razem z Glennem Beckiem wyczekują „tajnego sygnału”, który ogłosi „Koniec Świata”. To, jak skończyła się historia silnych więzów pomiędzy pokoleniami chrześcijańskich syjonistów i nienawidzącymi Żydów fanatykami, którzy zaprojektowali pierwsze „komory gazowe”, jest dziwactwem historii. Nazwijmy ich „sprzymierzonymi nieprzyjacielami”.

Pod koniec miesiąca Jesse Ventura aż się zachwiał, kiedy „Huffington Post” poddał cenzurze jego artykuł o 9/11, jednak wcześniej odnotował niewielki sukces, występując w programie „USA Today” stacji MSNBC i przypominając Amerykanom o historii, która pozostaje nieopowiedziana. 10 marca FAA zrobiło to co powinno było zrobić 11 września, to znaczy skontaktowało się z NORAD-em w sprawie samolotu, który naruszył zamkniętą przestrzeń powietrzną nad Waszyngtonem. Jednosilnikowa Cessna 172 została natychmiast przechwycona i odeskortowana na najbliższe miejskie lotnisko. W międzyczasie Wszechświat wysłał nam natępną subtelną wskazówkę, gdy NORAD ogłosił zamiar przeprowadzenia kolejnych swoich niesławnych „ćwiczeń”, a (martwy) gwiazdor CIA wystąpił gościnnie jako komediant w następnej odsłonie przedstawienia Wojna z Terrorem™. Wiecie co, to szykujące się przebudzenie w kwestii 9/11 musi kogoś zdrowo niepokoić, skoro psychopatyczna elita jest w końcu, po prawie 10 latach, gotowa wypłacić odszkodowania ratownikom i wolontariuszom za niezliczone urazy fizyczne odniesione w wyniku przebywania w toksycznej chmurze powstałej w wyniku wyparowania budynków w Strefie Zero.

Jeśli przemoc względem cywilów definiuje terroryzm, to po czym ludzie w strefie wojennej poznają siły przyjacielskie?

Nic dziwnego, że rząd Stanów Zjednoczonych zablokował możliwość reklamowania się w USA anglojęzycznemu kanałowi informacyjnemu Russia Today, będącemu własnością państwa rosyjskiego. Kanał nadawał przeróżne programy na temat ‘Prawdy o 9/11’ i o ograniczeniach, z jakimi spotykają się dysydenci w Ameryce. W tym miesiącu opublikowali cykl wywiadów z ‘dążącymi do ujawnienia prawdy’, włącznie z odpowiedzią Jesse’go Ventury na usunięcie jego artykułu z „Huffington Post”. Jasnym jest, że rząd rosyjski wywiera presję na USA. Tak samo jak irański przywódca Ahmadineżad, który tym razem powiedział, że „11 września był wielkim kłamstwem i pretekstem do rozpoczęcia wojny z terrorem oraz preludium do inwazji na Afganistan”.  „Washington Post” nabijał się z japońskiego parlamentarzysty, Fujity Yukihisy, gdy ten po raz kolejny zainicjował debatę na temat 9/11 w japońskim parlamencie. Trudniej było zdusić rewelacje, że administracja Busha jawnie ostrzegła Komisję badającą 9/11, żeby „nie sondowała zbyt głęboko” problemu, do którego dogłębnego zbadania została przecież powołana. No cóż, nawet jeśli jej członkowie są świadomi, że 9/11 było spiskiem przygotowywanym przez ostatnie 30 lat, nie ma co liczyć na to, że przekroczą granice wyznaczone przez linię partyjną:

Amerykańskie media mogą w nieskończoność ględzić o „zwolennikach teorii spiskowych w gronie fanatyków”, ale faktem jest, że ponad 100 milionów Amerykanów (a ich ilość wciąż rośnie) zadaje właściwe pytania. Jest po prostu zbyt wiele dziur do zatkania i za mało psychopatycznych ekspertów, żeby je wszystkie załatać. Ale z groźnymi bojówkami, żołnierskimi renegatami, członkami ruchu Tea Party oraz COINTELPRO wypełzającymi z każdego zakamarka i uzbrojonymi po zęby, to już koniec, pozostaje wołanie o człowieczeństwo i godność w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Być może przyjdzie nam zobaczyć jedynie, czy frakcje walczące ze sobą o tron Światowego Rządu tak zakręcą kwestię 9/11, że będzie wyłącznie ‘wewnętrzną robotą’ – z jedynym winnym, rządem USA – czy też będzie ‘robotą zewnętrzną’ – z przerzuceniem winy na Izrael i Mossad, kiedy (i o ile) klika Dominionistów zdecyduje, że już czas odseparować się od Izraela.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Connecting the Dots: Zionist Melodrama, Domestic Terrorism, Papal Bull
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

6 komentarzy »

  1. Cała polityka światowa – czy to nie dominacja Khazarów, którzy od wieków krok po kroku rozpoczęli ekspansję . Khazarzy kierują grot krytyki i nienawiści na Żydów, którzy w swej masie niewiele mają wspólnego z istniejącą polityką, szczególnie finansową, która ze stosowania nadmiernego oprocentowania uczyniła / już od czasu Templariuszy/ od wieków środek ucisku, najpierw bogatych, a obecnie całych NARODÓW ?

    Komentarz - autor: Stawol — 20 Maj 2010 @ 08:05

  2. Jestem zdumiona tak niskim poziomem tego tekstu. Nie bardzo też rozumiem po co wznosicie poziom emocji, to nie jest dla nikogo – z wyjątkiem STS4 – korzystne. Brakuje tu chłodnej, logicznej faktograficznie analizy, górę biorą emocje, co powoduje kompletny brak wiarygodności tekstu. Tak naprawdę to bełkot – szkodzący tylko tym, którzy mają szansę się obudzić. Po tym artykule raczej spać będą głębszym jeszcze snem złudzeń, uprzedzeń, emocji negatywnych i nienawiści. Poważny błąd.
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Renata — 23 Maj 2010 @ 16:50

  3. @Renata

    Skoro jak twierdzisz, ten bełkot usypia ludzi i odbiera im szansę na obudzenie się i to „wznoszenie emocji” jest korzystne dla STS4, to czy w ich najlepiej rozumianym interesie nie powinno być możliwie jak najszersze rozpowszechnienie tego artykułu? Myślisz, że przepuściliby taką okazję? Jakoś rzeczywistość nie odzwierciedla tego o czym piszesz. Włączam telewizor, radio, biorę do ręki gazetę i… i nic, żadnej, nawet najmniejszej wzmianki o nowym odcinku Łączenia Punktów. Kiego licha?

    Pozdrawiam,

    Komentarz - autor: Darek — 25 Maj 2010 @ 11:14

  4. Darek

    Włączasz telewizor, radio, bierzesz do ręki gazetę i… i co? Taki sam bełkot, bez solidnej analizy, zazwyczaj rzucany jako jakaś „sensacja” prasowa, bez znaczenia z jakiego punktu widzenia pisany… Masa różnych „informacji” – nie ma znaczenia, czy dorzucą jeszcze jeden jakiś tekst, np. ten. Zostanie przetrawiony przez czytelnika tak samo, jak trawa przez krowę.

    To własnie mam na myśli – tu powinno być inaczej. Szkoda, że tak się zdarzyło.

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Renata — 25 Maj 2010 @ 23:27

  5. @Renata

    To jest artykuł z cyklu „łączenia punktów”. Punkty łączą redaktorzy SOTT, także wnioskują, oceniają zgodnie ze swoim punktem widzenia, a nie z Twoim.

    Skoro masz ambicje szukaj na witrynie SOTT znajdziesz fakty. Łączyć możesz dalej sama.

    Komentarz - autor: kam — 26 Maj 2010 @ 10:03

  6. kam
    To oczywiste, że łączę punkty sama. Dziwi mnie agresywny ton Twojej wypowiedzi. Nie jestem ambitna – negatywnych zachowań jest aż nadto, vide – Twoje. Ambicja nie jest moją mocną stroną 🙂
    MOże to jest ważne dla was, teraz – wykrywanie spisków, satysfakcja z tego powodu, radość z odkrywania prawdy. To wasz wybór. To jest zbyt oczywiste i szkoda czasu.
    Dla mnie nie jest to ważne. Ważne są wnioski, których brak. Ważne jest, jak się zachować, jak bronić – tego brak.
    Samo odkrywanie rzeczy oczywistych nie jest drogą. Nie da efektów. Musimy wiedzieć, jak się zachować. Może taka oczywista prawda dotrze do was, a może nie. Nic nie jest przesądzone.

    Mimo wszystko – pozdrawiam nieutrudzonych i nieustraszonych, może ta walka da jakieś efekty!

    Komentarz - autor: Renata — 3 Czerwiec 2010 @ 01:07


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: