PRACowniA

21 lutego 2010

Bieliźniany Zamachowiec – kolejna odsłona: Czy Mutallab był „tajną bronią” Izraela?

Joe Quinn i Niall Bradley
Sott.net
01 lutego 2010 14:36 EST

Podstępem i oszustwem... kontrolować najważniejsze porty lotnicze*

Po wielokrotnym zaprzeczaniu faktowi, że ktokolwiek pomagał Świątecznemu Bieliźnianemu ZamachowcowiTM w jego nieudanej próbie wysadzenia zmierzającego do Detroit lotu 253 w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia oraz utrzymywaniu, że na ponad 200 godzinach taśm ochrony lotniska w Amsterdamie nie ma jakiegokolwiek śladu obecności wspólnika, rząd USA niedawno, po cichu, zdecydował się przyznać, że przez cały czas obserwował poczynania Mutallaba i że teraz szuka jego wspólnika z amsterdamskiego lotniska.

Gazeta „Detroit News”, w jednym z nielicznych doniesień mainstreamowych mediów na temat radykalnej zmiany stanowiska rządu amerykańskiego, stwierdziła:

Jak ujawnił w środę urzędnik wysokiego szczebla Departmentu Stanu, Departament nie cofnął wizy niedoszłemu zamachowcowi, podejrzewanemu o terroryzm Umarowi Faroukowi Abdulmutallabowi, zabiegali o to bowiem federalni urzędnicy organów powołanych do zwalczania terroryzmu.

Patrick F. Kennedy, podsekretarz ds. zarządzania w Departamencie Stanu powiedział, że Abdulmutallabowi nie odebrano wizy, ponieważ agenci wywiadu poprosili Departament, by nie unieważniać wizy domniemanemu terroryście, w obawie, że odmowa mogłaby udaremnić większe śledztwo dotyczące zagrożeń dla Stanów Zjednoczonych ze strony Al Kaidy.

„Wycofanie wizy zdemaskowałoby nasze działania” – powiedzał Kennedy, zeznając przed Komisją ds. Bezpieczeństwa Kraju Izby Reprezentantów. Pozwolenie Abdulmutallabowi na zachowanie wizy zwiększało szansę federalnych śledczych na ujęcie terrorystycznej siatki, o uczestnictwo w której jest on oskarżony, „zamiast wyeliminować w tej próbie tylko jednego żołnierza”.

Stacja ABC News również doniosła:

Agenci federalni powiedzieli też serwisowi ABCNews.com, że usiłują ustalić tożsamość mężczyzny, który – według pasażerów – pomagał Abdulmutallabowi na lotnisku w Amsterdamie w przesiadce z samolotu przybyłego z Lagos, stolicy Nigerii, na samolot lecący do Detroit.

Oczywiście nie oznacza to jeszcze przyznania, że Mutallab miał wspólnika, ale po sześciu tygodniach negowania istnienia wspólnika jest to bardzo wiele mówiące oświadczenie.

Mieszkający w Detroit adwokat Kurt Haskell i jego żona Lori

Amerykańscy urzędnicy federalnych organów powołanych do zwalczania terroryzmu, aka FBI, wyraźnie zabiegali o to, aby pozwolić Mutallabowi lecieć z Amsterdamu do Detroit, co znacząco przydaje wiarygodności relacji prawnika i naocznego świadka, Kurta Haskella, który wielokrotnie stwierdzał, że w Amsterdamie Mutallab był eskortowany do bramki przez „bardzo elegancko ubranego mężczyznę wyglądającego na Hindusa”. Jeśli uznamy za prawdziwe twierdzenie Haskella (a obecnie nie ma podstaw, by tego nie zrobić), wówczas rozsądnym wyjaśnieniem byłoby, że wspólnik miał za zadanie dopilnowanie, aby Mutallab dostał się na pokład samolotu, oraz że był on funkcjonariuszem służb wywiadowczych USA lub jakiegoś przyjaznego im państwa.

Dokładnie taką analizę wydarzeń przedstawił na swojej stronie internetowej Haskell.

Jak jednak mamy rozumieć oświadczenie Departamentu Stanu, że celem tego drobnego manewru było „zwiększenie szansy na ujęcie terrorystycznej siatki, o uczestnictwo w której jest on [Mutallab] oskarżony”?

Gdyby amerykański wywiad był świadomy tego, że Mutallab stanowi zagrożenie terrorystyczne, z pewnością podjąłby przynajmniej kroki, dające stuprocentową pewność, że lot, na który Faruk był eskortowany, nie jest celem ataku „terrorystycznej siatki”? Z pewnością gruntowne przeszukanie lub kontrola osobista nie byłyby od rzeczy, skoro mamy do czynienia z takim zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego USA?

Wybierzcie sami – albo wywiad USA jest tak niekompetentny, że nie sprawdził, czy znany mu terrorysta wnosi bombę na pokład samolotu, albo też sam zaaranżował całą tę operację, aby dalej potoczyć tę śnieżną kulę islamskiego terroryzmu.

Jedną z najbardziej interesujących kwestii dotyczących świątecznego bieliźniano-bombowego fiaska jest to, że cała rzecz rozegrała się na pokładzie samolotu lecącego z Amsterdamu do Detroit. Skoro Mutallab nie miał paszportu i był eskortowany do bramki przez „bardzo elegancko ubranego mężczyznę”, raczej na pewno nie przeszedł przez normalną kontrolę na lotnisku. Podczas gdy nie mamy żadnych wątpliwości co do tego, że jakiś amerykański agent rządowy mógłby z łatwością obejść kontrolę na lotnisku, jesteśmy przekonani, że niełatwo by było zapobiec przeciekom na ten temat do prasy, szczególnie od urzędników i personelu bezpieczeństwa pracujących na amsterdamskim lotnisku Schiphol.

Umożliwienie komuś obejścia wszystkich punktów kontrolnych na danym lotnisku wymagałoby bardzo szczególnego rodzaju obecności na nim, czegoś w rodzaju niezależnego „królestwa”.

Joe wymienił ostatnio kilka e-maili z holenderskim reporterem, który doskonale zna  funkcjonowanie amsterdamskiego lotniska „od kuchni”. W skrócie:

Izrael […] potrzebuje amerykańskiej broni i części zamiennych, z czego większość od wielu lat dostarczana jest do Izraela samolotami transportowymi (Hercules, B-747). Samoloty te korzystają z Schiphol (lotniska w Amsterdamie) jako koniecznego przystanku w połowie drogi. Oficjalnie to cywilne samoloty, lecz traktowane były jak państwowe (wojskowe). Z prawnego punktu widzenia mamy tu do czynienia z dużą różnicą w statusie.

Ponieważ broń ta była często bardzo zaawansowana technologicznie i z tego powodu utajniona, potrzebowała ochrony w drodze ze Stanów do Izraela. Holenderskie władze uzgodniły, żeby oddać Izraelowi do użytku specjalnie wydzielony obszar (hangar i fragment płyty lotniskowej), który miał być strzeżony przez izraelski personel.

Strażnicy ci nie należeli do personelu El Al (państwowe linie lotnicze Izraela). Byli członkami Szin Bet, oddziału Mossadu oddelegowanego do strzeżenia bezpieczeństwa cywilnego. Dla zasilających szeregi tej organizacji młodych ludzi był to sposób na zaliczenie obowiązkowej służby wojskowej.

Członkowie Szin Bet strzegli nie tyko wojskowych samolotów. Dbali również o bezpieczeństwo samolotów pasażerskich. Nie wiem, czy sytuacja wygląda podobnie w innych portach lotniczych, ale na Schiphol każdy mógł ich zobaczyć pracujących przy bramkach linii El Al.

W rzeczywistości ta młoda dziewczyna (Anat Solomon), lecąca jako pasażerka izraelskiego samolotu dostawczego, który rozbił się w Amsterdamie, zakończyła właśnie służbę jako oficer bezpieczeństwa Szin Bet na lotnisku Schiphol i leciała do domu na swój ślub.

Członkowie Szin Bet z Schiphol zostali szybko sprowadzeni na miejsce katastrofy, aby sprawdzić, czy uda im się pozbierać choć trochę z tego ściśle tajnego ładunku, który znajdował się na pokładzie rozbitego samolotu. Z formalnego punktu widzenia było to sprzeczne z holenderskim prawem regulującym procedury postępowania na miejscu katastrofy lotniczej, lecz na mocy tajnego porozumienia pomiędzy rządami holenderskim i izraelskim wyrażono na to zgodę – była to logiczna konsekwencja faktu, że jedynie Izraelczycy wiedzieli, jakiego typu tajna broń znajdowała się na pokładzie.

Fakty dotyczące przebywania ‘strony Izraelskiej na Schiphol’ zostały oficjalnie podane przez Parlamentarną Komisję Dochodzeniową; dostarczone jej raporty z policyjnych przesłuchań (personelu El Al i Szin Bet), zawierały między innymi zeznania pana Jeorena  Pelttenberga, managera El Al na na lotnisku Schiphol, oraz innych ludzi w taki czy inny sposób powiązanych z tym zdarzeniem.

Uderzenie samolotu towarowego linii El Al w blok mieszkalny na podamsterdamskim przedmieściu Bijlmer w 1992 roku daje nam pojęcie, jaką to „zaawansowaną technologicznie broń” i „części zamienne” ciągnął (i nadal to robi) Mossad z amerykańskiego arsenału przez swoj węzeł komunikacjyjny na amsterdamskim lotnisku. Izraelczycy przybyli na miejsce katastrofy, aby pozbierać obciążające ich dowody (do diabła z martwymi i rannymi mieszkańcami Bijlmer!).  Ponad 1000 osób mieszkających w pobliżu oraz pracowników służb ratowniczych cierpiało na dolegliwości układu oddechowego, neurologiczne i ruchowe, zaobserwowano rówież wzrost zachorowań na raka oraz wad u rodzących się dzieci, zanim – za sprawą przeprowadzonego w 1998 roku przez holenderskich dziennikarzy dochodzenia – rzucono światło na sposób, w jaki wykorzystywano ten rzekomo towarowy samolot.

Prawie sześć lat po tym wydarzeniu, 30 września 1998 roku, Harm van den Berg i Karel Knip – redaktorzy holenderskiej gazety „NRC Handelsblad”  – opublikowali rezultaty swego zakrojonego na szeroką skalę śledztwa. Zdobyli dokumentację frachtową lotu i po raz pierwszy podali do publicznej wiadomości dane dotyczące prawdziwego ładunku samolotu. Ujawnione dane potwierdziły, że samolot przewoził w charakterze balastu 400 kilogramów zubożonego uranu oraz że na pokładzie znajdowało się około 10 ton różnych substancji chemicznych. Pośród nich było dziesięć plastikowych beczek o pojemności 18,9 litra zawierających metylofosfonian dimetylu (DMMP) oraz mniejsze ilości izopropanolu [alkohol izopropylowy] i fluorowodoru: trzy z czterech substancji potrzebnych do produkcji paraliżującego gazu – sarinu.

Rzecznik izraelskiego premiera Netanyahu niezwłocznie zaprzeczył informacji, że lot 1862 przewoził prekursory sarinu. Gdy kilka godzin później za sprawą przeciwnego oświadczenia rzecznika linii El Al okazało się to być nieprawdą, kancelaria premiera przyznała, że chemikalia, owszem, były na pokładzie, lecz „materiały nie były toksyczne i miały zostać użyte do przetestowania filtrów chroniących przed bronią chemiczną”. Wyjaśnienie to zostało uznane przez gazetę „Earth Island Journal” za „zastanawiające”, ponieważ „do przeprowadzenia takich testów potrzeba jedynie kilku gramów. Zmieszane razem, substancje przewożone na pokładzie lotu 1862 wystarczyłyby do produkcji 270 kilogramów sarinu – ilości wystarczającej do uśmiercenia całej populacji wielkiego miasta”.

29 stycznia 1999 r. holenderski prokurator generalny, Vrakking, zeznał podczas oficjalnego przesłuchania, że oddział ochrony na Schiphol był gałęzią Mossadu. Okazało się również, że samoloty linii El Al nie podlegają kontroli holenderskich służb celnych ani znajdujących się na Schiphol służb bezpieczeństwa, Dutch Flight Safety Board.

Dziennikarze mówią, że holenderscy urzędnicy do spraw bezpieczeństwa powiedzieli im, iż Holandia zezwala Izraelowi na tajne wojskowe przesyłki powietrzne od lat 50-tych. Były holenderski minister obrony, Henk Vredeling, w udzielonym holenderskiej stacji telewizyjnej TV NOS wywiadzie – i najwyraźniej  nieświadomy prawnych implikacji przyznania się do współudziału w popełnieniu zbrodni wojennej – z dumą opowiadał o tajnych transportach broni do Izraela podczas wojny Jom Kipur w 1973 r. Do dostaw tych nie stosują się jednak traktaty wojskowe Sojuszu Atlantyckiego, ponieważ siły powietrzne w drodze do Izraela nie tankują w bazie powietrznej sił NATO, lecz na komercyjnym lotnisku Schiphol.

„Państwo w państwie” Mossadu na lotnisku czerpało wszelkie możliwe korzyści z tego kruczka prawnego. Jak powiedział Henk van der Belt, członek zespołu śledczego utworzonego przez mieszkańców Bijlmer, „Schiphol stał się ośrodkiem tajnych transferów broni, ponieważ El Al ma tu specjalny status. Holenderskie władze nie sprawują żadnej jurysdykcji nad izraelską działalnością na lotnisku”.

Jeden ze śledczych pracujących na rzecz mieszkańców Bijlmermeer powiedział, że Schiphol stał się, i nadal jest, „ośrodkiem tajnych izraelskich transferów broni”. Pytanie, na które musimy odpowiedzieć, brzmi: czy Mutallab również był izraelską tajną bronią mającą za zadanie promować wojnę z terrorem?

Biorąc pod uwagę swobodne panowanie Mossadu nad swoim małym „królestwem” w obrębie amsterdamskiego Schiphol oraz fakt, że za regularne operacje służb ochrony na lotnisku odpowiedzialna jest izraelska firma ochroniarska ICTS, warto poświęcić chwilę refleksji dwóm innym wydarzeniom, które miały miejsce w ciągu ostatnich lat. Przed bieliźnianym zamachowcem [Underwear Bomber] był Shoe Bomber:

Sześć miesięcy przed swoją nieudaną próbą zdetonowania ukrytej w bucie bomby na pokładzie lotu numer 63 American Airlines, lecącego z Paryża do Miami w grudniu 2001 roku, gdy świeża jeszcze była pamięć o wydarzeniach z 9/11, Reid próbował dostać się na pokład samolotu linii El Al lecącego z Schiphol do Tel Awiwu.

Został on wówczas wzięty na stronę przez ochronę El Al i zidentyfikowany jako podejrzany o terroryzm. Zapłacił gotówką za bilet w jedną stronę i nie chciał wyjawić, co miał zamiar robić w Izraelu.

Jednak zamiast przekazać Reida w ręce holenderskich służb ochrony, ochroniarze z Szin Bet pozwolili mu wejść na pokład samolotu linii El Al, aby móc monitorować jego pięciodniowy pobyt w Izraelu.

Sześć miesięcy później, na pokładzie samolotu lecącego z Paryża do Miami, Reid usiłował podpalić swój but. Izrael nie poniformował brytyjskich, amerykańskich ani żadnych innych agencji bezpieczeństwa o swoich obawach dotyczących Reida. Ciotka Reida, Claudette Lewis, która wychowywała go w południowym Londynie, powiedziała, że w jej przekonaniu siostrzeńcowi zrobiono „pranie mózgu”.

Reid powiedział później, że gdy leciał do Tel Awiwu, El Al nie zdołało wykryć ukrytych w jego butach materiałów wybuchowych – niesamowita rewelacja, biorąc pod uwagę restrykcyjne procedury bezpieczeństwa stosowane przez izraelskie linie lotnicze.

Powiązania pomiędzy służbami ochrony linii El Al i Mossadem są bardzo bliskie, obfitują również w przetasowania personelu wyższego szczebla w tę i z powrotem.

Firmą ochroniarską, która na paryskim lotnisku Charlesa de Gaulle’a pozwoliła Reidowi wsiąść na pokład samolotu lot 63 linii American Airlines, była ICTS (International Consultants on Targeted Security). Kierownictwo firmy ICTS stanowią byli izraelscy urzędnicy ds. bezpieczeństwa, w dużej części pracujący wcześniej w ochronie linii El Al.

To ICTS, za pośrednictwem swojej spółki-córki ICTS Holland Products BV,  opracowała większość procedur „profilowania” pasażerów, używanych na lotnisku Schiphol i w innych portach lotniczych na całym świecie.

Pamiętajce, że ICTS było jedną z firm odpowiedzialnych za ochronę lotniska w Bostonie podczas wydzrzeń z 9/11 oraz zapewniało bezpieczeństwo londyńskim liniom autobusowym. Ta izraelska firma ochroniarska, a faktycznie przykrywka Mossadu, miała zatem swoich ludzi w miejscu czterech najgłośniejszych „ataków terrorystycznych przeprowadzonych przez Al Kaidę” na brytyjskie i amerykańskie cele, by ci mogli ataki nadzorować.

Według byłego szpiega Mossadu, Victora Ostrovsky’ego, Mossad jest względnie małą organizacją. Lecz etos, jaki uosabia – sprawowanie rządów nad innymi przez oszustwo – przesiąkł głęboko jego fasadowe firmy, tworzące rozgałęzioną sieć skupiającą ‘najlepszych’ (zdolnych do najgorszych czynów) psychopatów z całego świata.

W roku 2006 samolot linii Northwest Airlines, lecący z Amsterdamu do Bombaju, został odeskorotowany z powrotem na Schiphol przez holenderskie myśliwce, kiedy zachowania niektórych pasażerów wzbudziły podejrzenia załogi. Naturalnie, w histerycznej atmosferze po 9/11, do wzbudzenia podejrzeń wystarczy mieć brodę i wyszeptać imię Allaha, niemniej jednak 12 osób zostało aresztowanych, zanim rząd holenderski uznał sprawę za fałszywy alarm. A może była to próba generalna przed rozegraniem innego scenariusza z udziałem linii Northwest Airlines?

W lutym ubiegłego roku należący do tureckich linii lotniczych Boeing rozbił się podchodząc do lądowania na Schiphol. Kolejny incydent o posmaku szpiegowskich rozgrywek – czterech z dziewięciu zabitych pasażerów było „zatrudnionych przez amerykańskiego Boeinga”. Wracali z Turcji, gdzie działając z ramienia Pentagonu, zachwalali wysokiej rangi tureckim oficjelom wojskowym „zaawansowaną technologicznie napowietrzną stację radarową”, która miała  być [ewentualnie] zainstalowana na pokładzie Boeinga 737 należącego do tureckich sił powietrznych.

Naród zombie

Na lotnisku Schiphol używano rozplatających DNA ‘rozbierających’ skanerów już od 2007 roku. Chociaż akurat ta kwestia jest bez znaczenia, jeśli chodzi o sprawę Mutallaba, ponieważ był on eskortowany z pominięciem normalnej lotniskowej procedury bezpieczeństwa, incydentu tego użyto do promowania tych maszyn na masową skalę – plan, który ponoć aż do teraz nie był priorytetem władz ze względu na ‚obawy o naruszanie prywatności‚.

Zupełnie przeoczono natomiast ewidentny konflikt interesów, za którego przykład może służyć przypadek Michaela Chertoffa – byłego dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego, posiadającego podwójne, amerykańskie i izraelskie obywatelstwo, który uwijał się jak mógł, udzielającw mediach dziesiątków wywiadów, w których nagabywał rząd USA o zakup niezbędnych Amerykanom prześwietlających ciało skanerów. W ten sposób Chertoff próbuje zgarnąć pokaźną sumkę za pośrednictwem swojej firmy Chertoff Group, świadczącej usługi doradcze w zakresie bezpieczeństwa. Wraz z innymi szacownymi byłymi senatorami oraz oficjelami z TSA [Administracja ds. Bezpieczeństwa Transportu USA] należy on do ‘forsującego skanery lobby’, reprezentującego interesy wytwórców zarabiających na sprzedaży tych zdradzieckich urządzeń odzierających ludzi z godności.

Podobnie jak psychopaci z amerykańskiego rządu, izraelscy rasistowscy twardogłowi wierzą, iż przetrwanie państwa Izrael zależy całkowicie od jego siły militarnej oraz że siła ta wyrasta z potrzeby odpowiadania na nieustające zagrożenie wojną.

Oczywiście, walka z prawdziwym i dobrze uzbrojonym wrogiem jest bardzo ryzykowna. Pominąwszy wszystko inne, możesz przegrać. Alternatywą jest stworzenie nowego wroga i napuszczenie ich przeciwko sobie nawzajem, w myśl zasady, gdzie się dwóch bije, tam trzeci korzysta. Niestety, tak się składa, że w samym środku rozgrywanych przez psychopatów obłąkanych gier znajdują się rzesze zwykłych ludzi.

– –
*parafraza motta By way of deception, thou shalt do War – Wojować podstępem i oszustwem

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału w języku angielskim:
Underwear Bomber Redux – Was Mutallab An Israeli „Secret Weapon”?
dokonanym przez polskich tlumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala sie na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz źródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Reklamy

8 Komentarzy »

  1. http://antyleft.wordpress.com/2010/02/22/cpac-ron-paul-prezydentem-w-2012-roku/

    Przyszły prezydent USA?Swego rodzaju odpowiedź na wołania Alexa Jones’a i podobnych truthseekerów?Swego rodzaju ładny płaszczyk dla nnieprzyjemnych planów?

    Ja tego do końca nie rozumiem, co właściwie ma SOTT do Sary Palin (też jest wymieniona, na trzecim miejscu)?

    Komentarz - autor: Numriel — 22 lutego 2010 @ 19:34

  2. Numeriel. Sarah Palin to przecież idiotka, taki drugi Bush tyle, że miałaby więcej głosów onanistów.

    Ad rem. No to ładnie sobie na tych lotniskach poczynają…False flags, transporty sarinu, uranu. W mediach też niezła kontrola, bo tam temat nie istnieje. Ten stan nie morze trwać w równowadze. Imperium albo rosnie albo upada. A jeśli rośnie to pytam. Kiedy ostateczne rozwiązanie kwestii gojskiej?

    Komentarz - autor: zerohero — 22 lutego 2010 @ 22:11

  3. Skoro rozgorzała dyskusja, to i ja coś dorzucę:

    Kraków zamierza rozbroić izraelskich ochroniarzy

    „[…]Okazało się bowiem, że ochroniarze z Izraela mają paszporty dyplomatyczne i nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności w Polsce. Ponadto, międzynarodowe umowy miedzy obydwoma państwami pozwalają im na noszenie broni na terenie naszego kraju”.

    „[…] – Zdarzało się, że gdy chciałem otworzyć bramę pilotem, w moją stronę biegł uzbrojony ochroniarz, myśląc, że chcę odpalić bombę. To niemiłe uczucie: być na własnym podwórku traktowanym jak terrorysta – dodaje”.

    A tutaj artykuł na temat (między innymi)tego pobitego Roberto Lucchesiniego:

    Młodzi Izraelczycy rozrabiają w Polsce

    Dyskutujemy dalej?

    Komentarz - autor: Darek — 22 lutego 2010 @ 23:20

  4. Darek, znam ta sprawę. Dwa cytaty z pierwszego linka jaki dałeś. Pierwszy mówi o zachowaniu Izraelczyków w Polsce. Podkreślam: Izraelczyków:

    „Ochroniarze zasłynęli też z innych akcji, np. blokowania całych ulic na czas większych imprez związanych z kulturą żydowską. Potrafili nie wpuścić… obecnego szefa krakowskiej policji na jego własny teren. Mieszkańcy Kazimierza skarżyli się też, że ochroniarze bezpodstawnie zatrzymują ich i legitymują, co może zrobić tylko polska policja.”

    ..

    „Co na to strona izraelska? – Gdy zobaczymy projekt, będziemy rozmawiać. Jesteśmy otwarci na negocjacje – deklaruje ostrożnie Michał Sobelman, rzecznik ambasady Izraela w Polsce.
    Łatwo jednak nie będzie. Izrael jest bardzo wyczulony na ewentualne zagrożenie terrorystyczne. Ochroniarze towarzyszą wycieczkom młodzieży od czasu zamachów w Monachium w 1972 roku (terroryści porwali wtedy podczas olimpiady izraelskich sportowców). Zawsze mają przy sobie broń.
    – Chcemy chronić młodzież przed atakami terrorystycznymi. Co prawda w Polsce żaden się nie zdarzył, ale np. na Węgrzech w latach 90. zamachowcy zaatakowali autokar z izraelskimi emigrantami z ZSRR – tłumaczy Sobelman.”

    Polska jest pod żydowską okupacja. To pewne, skoro ich „ocroniarze” każą skakać na bambus lokalnej policji. Co mogę dodać od siebie? Ta arogancja dzieje się w czasie organizowania wycieczek do byłego obozu Aushwitz, gdzie żydowska młodzież z Izraela zostaje nabuzowana nienawiścią do gojów. Nie oszukujmy się. O żadną pamięć i refleksje w tym nie chodzi. Patrzcie, tu nas gazowano, jak się nie sprężycie, to znowu zaczną nas mordować. Po wycieczce młodzi idą w kamasze i ćwiczą na Palestyńczykach. Państwo Izrael hoduje nienawidzącą świata, zakochaną we własnym plemieniu rasę potworów. Społeczeństwo psychopatów. W tym samym czasie ich rodacy, np. z Gazety Wyborczej łażą z lupą, szukają neofaszystów albo polują na niereformowalny antysemitów. Jaki antysemityzm? Skąd? Z nikad. Trzeba walczyć i już. Przecież Izraelici to taki miły naród, tylko sąsiedzi zawsze parszywi.

    Komentarz - autor: zerohero — 23 lutego 2010 @ 00:18

  5. Ktoś izraelskim ochroniarzom na to przyzwolił. Kto? Kto temu komuś dał prawo do udzielenia tego przyzwolenia? O jakich „niedoprecyzowanych przepisach” mowa? Czy te miedzynarodowe umowy są jawne, można się z nimi zapoznać, czy to tajne porozumienia? Czy coś się zmieniło od tamtego czasu (artykuły są sprzed 1,5 i 3 lat)?

    Więcej pytań niż odpowiedzi. Łatwo się oburzać, mi też na krew w żyłach zawrzała, ale szczerze mówiąc, ani Przekrój, ani Gazeta Krakowska nie są dla mnie wiarygodnymi źródłami informacji. Oba artykuły, choć dotykają ważnego problemu (o ile tak jest/było w rzeczywistości) są z kategorii plotkarsko-sensacyjnych, znajdziecie w nich i bzdury i tanią propagandę. Mają zapełnić miejsce w gazecie, wywołać reakcję emocjonalną i wyłączyć krytyczne myślenie, gdyby takie miało szansę pojawić się u ktoregoś czytelnika. A już wypowiedź cytowana na koniec artykułu GK, sugerująca, że jest to problem jedynie dla antysemitów, albo wzmianka, że „izraelscy ochroniarze są wyczuleni na wszelkie niepokojące sygnały. Przyjechali z kraju, gdzie nieustająco wybuchają bomby, a młodzi ludzie giną w zamachach terrorystycznych” odsłaniają agendę autorek/gazet i po prostu zwalają z nóg.

    To oczywiście moje prywatne refleksje.

    Komentarz - autor: iza — 23 lutego 2010 @ 15:53

  6. No ale czemu Sara Palin?
    Czym ona różni się od innych polityków?

    Komentarz - autor: Numriel — 23 lutego 2010 @ 19:06

  7. @Iza

    „wywołać reakcję emocjonalną i wyłączyć krytyczne myślenie, gdyby takie miało szansę pojawić się u ktoregoś czytelnika”.

    Wygląda na to, że w moim przypadku mechanizm ten zadziałał z powodzeniem. Brak mi słów.

    Komentarz - autor: Darek — 24 lutego 2010 @ 09:07

  8. Trening, trening, trening 🙂 Programowanie trwało przez całe dotychczasowe życie, a Ty byś chciał tak „pstryk” i już? Ćwiczenia czynią mistrza, więc ćwiczmy na czym się tylko da i kiedy się da 🙂

    Komentarz - autor: iza — 24 lutego 2010 @ 13:56


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: