PRACowniA

11 Styczeń 2010

Łączenie punktów: cz. 3 – Łgarstwo Mossadu

Terror-szoł

A wszystkie te atrakcje dzięki Wojnie z Terrorem™!

Były szef Mossadu, Efraim Halevy, ostrzegł w tym miesiącu [listopad] świat przed możliwością nuklearnych zamachów terrorystycznych. Musi wiedzieć co mówi, skoro był członkiem organizacji znanej z działań sprzyjających tworzeniu terroryzmu, których przykładu nie trzeba szukać daleko: niedawno przez przypadek wyszło na jaw, że Mossad szkoli swoich rekrutów w szlachetnej sztuce podkładania „atrap” bomb pod samochody. Jedyne prawdziwe zagrożenie przypuszczenia nuklearnego ataku terrorystycznego stanowi oczywiście Izrael; jego wysłannicy urzędujący w USA udali się do Chin na dwa tygodnie przed wizytą Obamy, aby ostrzec Chińczyków, że w przypadku gdy ci nie dostosują się do polityki Izraela, mającej na celu ukrócić legalne dążenia Iranu do zdobycia energii atomowej, USA będą bezradne wobec izraelskiego ataku na Iran. Więcej o tym poniżej.

Podejrzewamy jednak, że w ostrzeżeniu Havleya przed ‚brudnymi bombami’, jak i w całej kwestii broni atomowej, kryje się jeszcze inny przekaz: Władza Realna jest z pewnością  świadoma coraz częściej ekspolodujących w atmosferze bolidów, w związku z czym spodziewa się pogorszenia kosmicznej pogody w nadchodzących latach. Jak zobaczycie na poniższych filmach, nie jest wcale niemożliwością, by błysk meteoru eksplodującego w atmosferze wziąć za wybuch atomowy –  albo być celowo wprowadzonym w błąd.

© Mossad - Według Iranu napis “ministerstwo Sepah” - jego nieistniejący organ – dowodzi, że zdjęcia ujawnione przez Izrael są sfałszowane.

Mossad był zamieszany w porwanie statku, który miał rzekomo przewozić broń z Iranu dla libańskiego Hezbollahu. Ujawnieniu ładunku towarzyszyły krzyki Izraela oskarżające Iran o zbrodnie wojenne. Aferę zdradzało jednak wiele szczegółów, jak choćby fakt, że tego samego dnia ONZ debatowało właśnie nad zbrodniami wojennymi Izraela! Co więcej, po ujawnieniu przez Izrael zdjęć rakiet i amunicji znalezionych na pokładzie Francop, irańska agencja informacyjna przedstawiła dowód na to, że owe zdjęcia zostały sfałszowane. Chodzi tu o zdjęcia ukazujące skrzynie, na których widnieje napis ‚ministerstwo Sepah’, nieistniejący już organ irańskiego rządu.

Interesujący pod wieloma względami był zamach bombowy, który wykoleił pociąg na linii Moskwa-St. Petersburg i zabił 26 osób był. Otóż dwa lata temu doszło do zamachu także na tej samej trasie, oraz do drugiego, tego samego dnia, w Dagestanie. Po drugie, przez pięć dni nikt nie przyznawał się do zamachu, a gdy już to nastąpiło, pojawił się znajomy scenariusz: ugrupowanie nazywające się „Mudżahedinami Kaukazu” na czele z Doku Umarowem, poszukiwanym czeczeńskim terrorystą, wydało stosowny komunikat na stronie internetowej. Co chyba najbardziej intrygujące, w zamachu zginął czołowy bankier Kremla, Borys Jewstratikow. Kolejnym dowodem wskazującym na przemyślność autorów operacji jest fakt, że drugi ładunek zdetonowano już po wykolejeniu pociągu i istnieją podejrzenia, że tym razem celem byli śledczy przebywający na miejscu.

W USA także odegrał się podobny scenariusz, kiedy to w krzykliwej operacji Tajnej Grupy użyto kozła ofiarnego celem zwiększenia wciąż słabnącego poparcia społeczeństwa dla imperialnych poczynań Pentagonu. Może to czysty przypadek, ale Fort Hood okazuje się być miejscem wartym uwagi również z innego powodu. Richard Dolan w swojej najnowszej książce, UFOs&The National Security State: The Cover Up Exposed 1973-1991, tak pisze o bazie:

[W połowie lat 80. XX wieku] z mrocznego światka zaczęły wypływać przecieki dotyczące tajnych baz. Niektóre z nich, powiązane z UFO oraz inżynierią wsteczną, wspominały o Fort Hood w Teksasie. Badacz Richard Sauder skontaktował się z byłym członkiem armii, który twierdził, że aby dostać się do swojego miejsca pracy w podziemiach Fort Hood, musiał przebyć dwumilowy tunel. To jednak nie wszystko. Gdy Sauder zapytał go, czy jego praca ma związek z UFO, mężczyzna zachował kamienną twarz, ale dał do zrozumienia, że jest to prawda. Inne wojskowe źródło powiedziało Sauderowi, że podziemna baza pod Fort Hood istnieje co najmniej od lat 50., a być może i dłużej. Całkiem niedawno Sauder wyraził silne przekonanie co do istnienia wielu potężnych obiektów pod Fort Hood, może nawet labiryntu tuneli i baz. Jeszcze inna osoba, pisząca anonimowo do składnicy doniesień o UFO, Filer’s Files, twierdziła, jakoby w latach 80. miała przeprowadzić wywiady z kilkoma mężczyznami związanymi z Fort Hood. Zdaniem tego człowieka baza rzeczywiście istniała i posiadała albo przechwycone, albo będące wytworem człowieka obiekty UFO. Niektóre ze źródeł twierdziły, że widziały UFO startujące z Fort Hood lub lądujące w jego zamkniętej strefie.

Bliski Wschód znowu płonie

Konflikt na Półwyspie Arabskim narastał od kilku miesięcy; nie jest to zaskakujące, gdy wziąć pod uwagę, że spośród państw Bliskiego Wschodu to Saudyjczycy wydają na zbrojenia najwięcej (tak, więcej nawet od Izraela). Ostatnimi czasy są oni zajęci testowaniem amerykańskich zabawek na sąsiadach. Jemen z kolei rozpoczął w sierpniu operację Spalona Ziemia, której celem jest pokonanie rebeliantów Houti, nazwanych tak od nazwiska ich zabitego przywódcy, Abdula Malika al-Houtiego. Jemen jest byłą kolonią brytyjską, a od uzyskania niepodległości jest przede wszystkim interesantem brytyjskiego imperium gospodarczego. Jedna trzecia jego ludności pogrążona jest w dotkliwej biedzie, z czego trzy miliony ludzi zależnych jest wyłącznie od racji żywnościowych z ONZ, a połowa dzieci – około siedem milionów – cierpi na zaburzenia rozwoju spowodowane niedożywieniem. Szacuje się, że w wyniku owego konfliktu 175 tysięcy osób zostało wypędzonych z domów. Tłem walk ma być spór szyitów z jemeńskim rządem zdominowanym przez sunnitów. Dla szyitów jednak konflikt nie jest wojną religijną, ale regionalną, wyrosłą z ekonomicznej i politycznej dyskryminacji ze strony skorumpowanego rządu nieustannie wspieranego przez rząd brytyjski i amerykański. Specjaliści od wizerunku usiłują ukazać tę wojnę, będącą w rzeczywistości typową walką klas, jako kolejne oblicze Wojny z Terrorem™ poprzez uwydatnienie nieistniejącego wcześniej podziału na szyitów i sunnitów, bezlitośnie wykorzystywanego w sąsiednim Iraku przez zachodnie wywiady i siły zbrojne z myślą o przyszłym ”Zderzeniu Cywilizacji”.

W tym miesiącu [listopadzie] do saudyjskiego lotnictwa dołączyły jordańskie siły specjalne, przeprowadzając ataki na jemeńskie wioski wzdłuż granicy z Arabią Saudyjską. Powodem, dla którego saudyjskie myśliwce zaczęły niszczyć wioski na północy Jemenu był zarzut o zamordowanie na granicy dwóch saudyjskich żołnierzy przez rebeliantów Houti. Ci natomiast twierdzą, że odpierali Saudyjczyków, którzy wtargnęli na terytorium Jemenu, i że jemeński rząd w obawie przed utratą władzy poprosił swojego sąsiada o udzielenie wsparcia. Prawdopodobnie – jak to najczęściej bywa w tego typu kontrpowstańczych operacjach – bliżej nieokreśleni agenci podający się za rebeliantów celowo wsadzili kij w mrowisko. Nielogicznym wydaje się bowiem, żeby ruch oporu, dysponujący ograniczonymi środkami, zaatakował potężnego sąsiada, który w odwecie skierował na nich wszystkie swoje siły. Już w czerwcu mogliśmy poznać prawdziwe oblicze operacji przeciwko rebeliantom, kiedy to oskarżono ugrupowanie Houti o porwanie i zamordowanie siedmiu zagranicznych pracowników medycznych. A co na to sami Houti?

”To spisek rządu mający na celu zaszkodzić reputacji Houti. Żaden członek Houti nigdy nie dopuściłby się tak haniebnego występku”.

© Unknown

Odpowiedź Saudyjczyków była druzgocąca: by dopaść „nikczemnych” Houti kryjących się wśród lokalnej ludności, bez skrupułów mordowali kobiety i dzieci. Wiadomo, że jemeński rząd od lat otrzymuje wsparcie ze strony saudyjskiego reżimu wahhabitów oraz USA, szkolącego jemeńskie wojsko w ramach  regionalnego programu zwalczania rebeliantów. Uzasadnianie przez Saudyjczyków swojego udziału w wojnie domowej „walką z ekstremizmem” jest śmiechu warte, a wychodzi ono od rządu chyba najbardziej w tym regionie przesiąkniętego patokracją. Wtargnięcie w głąb obcego terytorium, w połączeniu z doniesieniami o użyciu przez Saudyjczyków amunicji fosforowej przeciw cywilom, do złudzenia przypomina patologiczne działanie innego bliskowschodniego państwa wobec swoich sąsiadów. W 2006 roku Izrael jako przyczynę inwazji na Liban podawał doniesienia – które potem okazały się fałszywe – że izraelscy żołnierze zostali „porwani” przez Hezbollah. Natomiat na początku tego roku [2009] długą listę swoich zbrodni wojennych Izrael uwieńczył haniebnym użyciem białego fosforu wobec bezbronnych Gazańczyków. Nie umniejszając winy Arabii Saudyjskiej, można się jednocześnie zastanawiać, czy wciągnięcie jej w konflikt z południowym sąsiadem nie miało przypadkiem na celu odciągnąć uwagę od izraelskiej brutalnej okupacji Palestyny, której Arabia była czujnym oponentem, nawet jeśli poprzestawała na słowach, bez posuwania się do czynów.

Co ciekawe, dyrektor CIA, Leon Panetta, spotkał się w połowie miesiąca z saudyjskimi oficjelami, na krótko po zawarciu między USA i rządem Jemenu umowy, w ramach której Amerykanie obiecali pomoc w walce z Houti „w postaci dostarczania informacji oraz szkolenia jemeńskich żołnierzy”. Naszym zdaniem wspomniana umowa ma uprawomocnić wszystkie potajemne działania dotychczas przeprowadzone tam przez CIA. W rozpoczętej w sierpniu operacji „Spalona ziemia” wyraźnie zaznacza się udział zachodnich wywiadów. Ślady ich obecności sięgają 2002 roku, kiedy bezzałogowy Predator należący do CIA spopielił rzekomych „członków Al-Kaidy” w Jemenie. Zaś w zeszłym roku jemeński rząd aresztował „grupę podającą się za islamskich bojowników, a powiązaną z izraelskim wywiadem” po zamachu na amerykańską ambasadę w Sanie, w którym zginęło 18 osób. Rząd Iranu tymczasem potrafi dostrzec niewidzialną rękę Izraelczyków, Brytyjczyków czy Amerykanów kryjącą się za konfliktem. Irańczycy dobrze znają obiektywną historię i nie mają wątpliwości, że zachodnie siły są odpowiedzialne za wzniecenie i podsycanie tego konfliktu, będącego częścią brytyjskiej brudnej wojny, która kosztowała 200 tysięcy jemeńskich żyć w latach 60. Jednak kierowany na wszystkie strony apel Iranu w tej sprawie spotyka się z brakiem jakiejkolwiek reakcji.

Nuklearne pogróżki

Zagrywki przeciw Iranowi nabrały w tym miesiącu [listopadzie] tempa, kiedy okazało się, że Rosja i Chiny staną w szeregu za USA, Wielką Brytanią i Francją, popierając nową rezolucję Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), wzywającą Iran do bezwarunkowego wstrzymania programu nuklearnego. Podczas gdy brytyjski minister spraw zagranicznych, David Milliband, obwieszczał uzyskanie poparcia ze strony Rosji i Chin co do zakazania Iranowi prawa do rozwijania energii atomowej, jego brat Edward, brytyjski sekretarz ds. energii i zmian klimatu, zapowiedział, że Wielka Brytania zbuduje dziesięć nowych reaktorów!

Negocjacje mające na celu nakłonić Iran do wywożenia słabo wzbogaconego uranu na zachód, gdzie miałby zostać przetworzony, załamały się na kwestii wielkości pierwszej wysyłki. Projekt umowy, w której pośredniczył ówczesny dyrektor generalny MAEA Mohamed El-Baradei, zakładał wysłanie 70 procent słabo wzbogaconego uranu do Rosji i Francji, gdzie miał być przetworzony na pręty paliwowe o 20-procentowej czystości, które z kolei miały trafić do reaktora badawczego w Teheranie. Iran zgodził się na to, jednak USA, Wielka Brytania i Francja oczekiwały od Iranu wysłania całych zapasów za jednym zamachem, tymczasem Iran zgadzał się na wysyłkę partiami. Potrzeba Irańczyków, by przed przystąpieniem do współpracy zbudować zaufanie, nie powinna dziwić; ostatnim razem bowiem, gdy doszło do podobnej umowy, Francja wycofała się ze swoich obietnic:

Propozycja wysunięta przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA) obliguje Iran do wywozu 70 procent słabo wzbogaconego uranu celem przetworzenia go na paliwo do reaktora badawczego w Teheranie.

Propozycja dostarczania paliwa w ramach współpracy spotkała się z aprobatą ze strony rządu irańskiego, jednakże odrzucił on możliwość jednrazowej wysyłki znacznych zapasów uranu wyjaśniając, że nie ma gwarancji, iż zachodnie kraje dotrzymają słowa.

We wczesnych latach 70. Iran zawarł umowę z Francją, w ramach której miał otrzymać około 50 ton gazu UF6, wykorzystywanego w procesie wzbogacania uranu.

Jednak Francja wycofała się później z umowy i do dziś odmawia wysłania do Iranu obiecanego heksafluorku uranu.

Co więcej, Iran posiada 10 procent udziałów we francuskim kompleksie nuklearnym Eurodif, ma także prawo do części jego produkcji, jednak nigdy nie otrzymał stamtąd żadnego materiału nuklearnego.

Wyjątkowa zdolność Izraela do pozyskiwania międzynarodowego nacisku na swoich wrogów zdziałała cuda i tym razem. Najprawdopodobniej ostateczna wersja rezolucji MAEA zostanie przedłożona Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a stąd niedaleko już do sankcji gospodarczych, będących dalszym etapem procesu zastraszania. Może posłużą się przykładem Gazy? W końcu głodzenie Palestyńczyków sprawdziło się idealnie w prowokowaniu ich do działań, którymi następnie Izrael tłumaczył  swoje zbrodnicze akty agresji.

Dzięki relacji „Washington Post” mieliśmy okazję poznać, jak Izrael „znajduje międzynarodowe poparcie”. Otóż neokon Dennis Ross, sygnatariusz PNAC (Project for the New American Century, ultraprawicowego think tanku – przyp.), a obecnie jeden z syjonistycznych doradców Obamy, na dwa tygodnie przed wizytą Obamy udał się do Chin, przekazując następującą wiadomość:

Jeżeli Chiny nie poprą USA w tej kwestii [nałożenia sankcji na Iran – przyp.], Izrael zbombarduje irańskie instalacje atomowe. Według doniesień gazety [tj. Washington Post cytowanego przez Jerusalem Post – przyp.] amerykańscy urzędnicy mieli stwierdzić, że dla Izraela jest to „sprawa życia i śmierci” i że „kraje będące w takiej sytuacji [zagrożenia dla swojej egzystencji] nie słuchają opinii innych”.

W związku z tym wyjątkowym izraelskim kryzysem egzystencjalnym, Chiny doszły do wniosku, że aby uchronić Iran przed atakiem, muszą poprzeć plan nałożenia sankcji: „Oho, Izrael znowu łaknie krwi… Opóźnijmy Armagedon rzucając mu jakieś ochłapy!”. Bez względu na sposób, jakim udaje się Izraelowi wpływać na „głównych graczy” (z domniemaną światową superpotęgą wlącznie), ci nie przestają tańczyć na jego ponurą nutę.

© Unknown - Listopad: Chavez stwierdza, że Izrael zamierza poddać Palestyńczyków eksterminacji, zaś Ahmadineżad każe Obamie wybierać pomiędzy Izraelem a Iranem

Kontrolowane przez syjonistów media pracują bez wytchnienia, by całą tę sytuację przedstawić jako „ostateczną atomową rozgrywkę” pomiędzy Światem a Złowieszczym Iranem, jednak wbrew pozorom Ahmadineżad został ciepło przyjęty w trakcie swojego tournee po Ameryce Południowej, w przeciwieństwie do Shimona Peresa, którego na krok nie odstępowali demonstranci. Następnie media rzuciły się na Iran w związku z podjęciem kroków sądowych przeciw noblistce i działaczce praw człowieka Shirin Ebadi, którą oskarżono o niepłacenie podatków, jak gdyby postawienie zarzutów laureatowi Nagrody Nobla było najgorszą ze zbrodni. Z drugiej strony, jeśli przyjrzeć się osobom, które otrzymały Pokojowego Nobla, staje się jasne, że owo wyróżnienie jest przede wszystkim politycznym narzędziem i nagrodą dla patologicznych typów: Menachem Begin, Shimon Peres, Henry Kissinger, Al Gore… nic dodać.

A co na to Iran? Do diabła z wami wszystkimi: wzbogacimy uran do 20 procent – na potrzebne nam paliwo! Aha, mamy też zamiar zbudować dziesięć nowych instalacji! A do tego ruszyliśmy z kampanią, która wskaże prawdziwe zbrodnie przeciwko prawom człowieka dokonywane przez prawdziwą Oś Zła. Sam Ahmadineżad bez ogródek wyłożył to Obamie: wybieraj, albo Izrael, albo Iran. Mimo że Obama nadal gorliwie wypełnia rozkazy Izraela na scenie międzynarodowej, zdołał on po cichu ograniczyć wpływy lobbystów w Waszyngtonie. To bardzo zachęcający obrót spraw, o ile naprawdę chodzi mu o ukrócenie władzy Lobby.

Najpierw dopadli muzułmanów

Amerykański rząd rozpoczął łapankę “organizacji powiązanych z Iranem” zamierzając zamknąć niektóre meczety. Listopadowe wydarzenia, niczym Fawksowski prochowy spisek, z pewnością pomogły na nowo rozpalić w USA islamofobię, choć ten ogień może szybko przygasnąć, jeśli nikt nie dostarczy wyjaśnienia pewnej rozbieżności, mianowicie, że Hasan przygotowując dżihad przeciwko rozpasanym niewiernym, sam jednocześnie odwiedzał nocny klub. Tak więc niczym się to nie różni od „Mudżahedinów Dekanu” o blond włosach i w ciuchach od Gucciego, którzy w zeszłym roku sterroryzowali Bombaj – wszyscy naszpikowani prochami. Czy „kontrola umysłu” brzmi zbyt nieprawdopodobnie? Tu wypada pamiętać, co SOTT pisał minionego listopada:

Ważne, by zrozumieć, że mówiąc o kontroli umysłu, nie mówimy nic bardziej niezwykłego niż mainstreamowe media. Nawet jeśli wierzycie w oficjalną wersję wydarzeń, musicie zaakceptować fakt, że jeśli ktoś jest w stanie w samobójczej misji zabić na oślep mnóstwo ludzi, to przeszedł pranie mózgu, żeby mógł dokonać czegoś wbrew logice, moralności, naturze czy zdrowemu rozsądkowi. Niezależnie od tego, czy kontrola umysłu przeprowadzana jest za pomocą społecznej indoktrynacji, metody Pawłowa, czy innej techniki, której społeczeństwo jest nieświadome, faktem jest, że ludzi można przymusić do uwierzenia w coś lub zrobienia rzeczy sprzecznych z ich naturalnymi skłonnościami. Tak więc w rzeczywistości, nie jest ważne jak, ważne jest dlaczego. Jak zawsze, aby to zrozumieć, musimy zapytać: cui bono? (komu to przyniesie pożytek?).

© AP - Nadciągającego faszyzmu zdaje się nikt nie zauważać

W ostatnim referendum w Szwajcarii przytłaczająca większość obywateli opowiedziała się za zakazem budowy minaretów, nawet pomimo faktu, że jedyne cztery, jakie są w tym kraju, nie transmitują modlitw poza swój obręb. Tak, w Szwajcarii są tylko cztery minarety, jednak podobnie jak wielu Europejczyków, Szwajcarzy ulegli rasistowskiej propagandzie głoszącej, że muzułmanie byli o krok od przejęcia kraju. Referendum odbyło się na wniosek największej partii politycznej, której kampania polegała na oblepieniu ulic plakatami ukazującymi minarety jako rakiety wystające ze szwajcarskiej flagi obok zasłoniętej kobiety.

Religijna mafia Ameryki i jej misjonarze

Pamiętacie “Rodzinę”? Ujawniona latem seria seks-skandali z udziałem republikańskich senatorów, nota bene sławiących wartości rodzinne, uchyliła kurtynę skrywającą dotąd tajną organizację nazywającą się „Rodziną”. Członków tej z pozoru religijnej organizacji obowiązuje tajemnica, a sama „Rodzina” stanowi pomost między wpływowymi politykami a nieograniczonymi środkami magnatów stojących za amerykańskim ruchem fundamentalistycznego chrześcijaństwa. Autor książki „The Family: The Secret Fundamentalism at the Heart of American Power” (Rodzina: Potajemny Fundamentalizm Trzonem Potęgi Amerykańskiej), Jeff Sharlet, który zinfiltrował jedną z „grup modlitewnych” Rodziny i od lat bada organizację, doszedł do wniosku, że ich celem jest

stworzenie «niewidzialnej» światowej organizacji kierowanej przez Chrystusa – oto, do czego dążą. Wyraźnie świadczą o tym ich dokumenty, które zbadałem spędziwszy wiele czasu przeszukując ich archiwa. Zamierzają stworzyć globalną organizację ukrytą przed widokiem publicznym. To ich słowa, co jest istotne w przypadku tak szalonego zamysłu.

Gdy mówią o “światowej organizacji kierowanej przez Chrystusa” mają na myśli dosłownie to, że będą oczekiwać na polecenia od Niego samego. Tego typu aspiracje najczęściej prowadzą jednak do paternalistycznego łagodnego faszyzmu. Nie możemy zapominać przy tym o krajach, w których ci ludzie zrobili dużo dobrego. Niestety, jednocześnie z ową pomocą wiąże się zarzut o współpracę z generałem Suharto w Indonezji, a jeśli to Bóg polecił mu zamordować pół miliona rodaków, to należałoby czym prędzej zapytać, co to za Bóg ich prowadzi.

Sharlet ujawnił w tym miesiącu [listopadzie] również i to, że “Rodzina” stoi za rozważaną przez ugandyjski parlament ustawą, umożliwiającą egzekucje mężczyzn z wirusem HIV, którzy „dopuścili się poważnych aktów homoseksualizmu”. Obecnie w Ugandzie homoseksualizm jest przestępstwem karanym dożywociem. Pomimo tej już i tak nieludzkiej kary, nowa ustawa ma skazać wszystkich gejów z wirusem HIV oraz „wielokrotnych złoczyńców” na śmierć, zaś każdego kto znałby chorego geja, a nie powiadomił o tym władz – na trzy lata więzienia; dodatkowo, wszystkim osobom publicznie opowiadającym się za prawami gejów i lesbijek grozić ma siedem lat więzienia. W niedawnym wywiadzie dla National Public Radio Sharlet wyjaśnił, że:

”Legislator, który przedstawił projekt tej ustawy, David Bahati, jest członkiem Rodziny, […] pełni tam kluczową rolę. […] Organizuje on Państwowe Śniadania z Modlitwą w Ugandzie oraz nadzoruje afrykański program szkolenia tamtejszych studentów na przyszłych przywódców, w który Rodzina wpompowała miliony dolarów trafiających do Ugandy za pomocą skomplikowanej siatki pośredników”.

W jaki sposób Sharlet odkrył to powiązanie? Podążyłem śladem wysyłanych pieniędzy, odparł. Najpierw należało przeszukać ich archiwa; dalej, przeprowadzić rozmowę z kim tylko się da, dzięki czemu nie są już tak tajną organizacją. Tak oto, wspólnie z kilkoma innymi badaczami odkryliśmy, że David Bahati, człowiek odpowiedzialny za tę ustawę, jest w wielkim stopniu zamieszany w działania Rodziny w Ugandzie, i co więcej, że ugandyjski minister etyki i prawa ręka [prezydenta] Museveniego, Nsaba Buturo, także pomaga Rodzinie organizować Śniadania. Mamy więc tego faceta, główną siłę w ugandyjskim rządzie stojącą za przyjęciem ustawy antyhomoseksualnej, nie kryjącego przy tym swoich działań, nierzadko czyniąc to w godny potępienia sposób. Tak więc ci dwaj panowie nie tylko pozostawali pod wpływem Rodziny. Oni są Rodziną w Ugandzie.

To wprost niezwykła informacja, nie tylko dlatego, że odsłania bezwstydną zbrodniczość tworzonej ustawy, ale także ukazuje, jak fanatyczna grupa amerykańskich polityków zdolna jest rozciągnąć swoje wpływy na cały świat za pomocą ustawodawstwa i selekcji przywódców dla całego kontynentu. Wiemy już, że Rodzina ma „wpływowych przyjaciół w Nigerii”, dlatego też nasuwa się pytanie, do jakiego stopnia ów patologiczny wpływ jest odpowiedzialny za przerażające cierpienia, zadawane nigeryjskim dzieciom. Bowiem ponad 15 tysięcy z nich oskarżono o czary, a ponad tysiąc zamordowano w ciągu ostatniej dekady w ramach kształtującego się tam skrajnego ewangelickiego „chrześcijaństwa”. A wszystko to oczywiście w imię Jezusa.

Wyniszczanie Irlandii

W marcowym odcinku Łączenia Punktów [ang.] pisaliśmy o ponownej aktywności brytyjskich sił specjalnych w Irlandii (które swoją drogą nigdy jej nie opuściły). Special Reconnaissance Regiment (SRR) to brytyjska jednostka wywiadowcza przyłapana wcześniej w Iraku na planowaniu zamachu bombowego, a która następnie pojawiła się na północy Irlandii (gdzie pierwotnie przechodziła chrzest bojowy) na dzień przed marcowym atakiem na koszary Massareene w hrabstwie Antrim, w którym zginęło dwóch brytyjskich żołnierzy. Zauważyliśmy wtedy, że ten incydent, a także inny z następnego dnia, kiedy to zastrzelono policjanta, nosił ewidentne ślady udziału najlepszych sił specjalnych Jej Królewskiej Mości.

Od końca lata napięcie budowały aresztowania i akty przemocy, którym okazjonalnie towarzyszyły groźby zamachów – fałszywych lub udaremnionych. Listopad natomiast wręcz obfitował w incydenty, które zbiegały się z zakrojonymi na szeroką skalę aresztowaniami i zatrzymaniami politycznych „dysydentów”. Zaprzeczano też doniesieniom o nisko latających samolotach krążących na nocnym niebie, dopóki jeden z nich nie rozbił się w hrabstwie Fermanagh. Rzecznik armii brytyjskiej na początku ograniczył się do stwierdzenia, że „wojsko nie poda żadnych wyjaśnień w tej sprawie”, jednak naciskany oznajmił, że prowadzone są szkolenia z dronami przed misją w Afganistanie. To z kolei sugerowałoby, że CIA nie jest jedynym panem afgańskich przestworzy, albo że zaczęto wysyłać drony już przeciw „bliższemu wrogowi”.

Special Reconnaissance Regiment, czyli brytyjska jednostka od brudnej roboty Od swego przybycia w marcu SRR zdołał przeniknąć tamtejszy aparat bezpieczeństwa, zwłaszcza  szeregi północnoirlandzkiej policji (Police Service of Northern Ireland, PSNI), kluczowej siły w rzekomym procesie pokojowym, która przejęła schedę po wcześniejszych służbach policyjnych (Royal Ulster Constabulary, RUC). Cały zabieg „oczyszczania” RUC z tajnych agentów stanowił główny warunek, aby irlandzcy republikanie zaakceptowali brytyjskie zwierzchnictwo nad zmanipulowanym irlandzkim państewkiem oraz wspólne z brytyjskimi unionistami rządzenie nim. Niedawne przesłuchania komisji Senatu USA potwierdziły udział rządu brytyjskiego w zabójstwach katolików. Inne tegoroczne rewelacje tylko potwierdziły podejrzenia dysydentów co do braku jakichkolwiek zmian: jeszcze w listopadzie wyszło na jaw, że SRR „uczestniczy w kontrolach i operacjach PSNI” wzdłuż granicy.

Jedną taką operację przedstawiono pierwotnie jako pełen sukces, miała jakoby udaremnić zamach na policjantów, szykowany przez uzbrojonych dysydentów. Jednak jedyną bronią obecną na miejscu wydarzeń była ta w rękach funkcjonariuszy PSNI, którzy razem z kolegami z MI5 i SRR wkroczyli do akcji od razu otwierając ogień, po czym utrzymywali, że to do nich zaczęto strzelać. Aresztowano pięciu mężczyzn, przy czym jednego z nich zatrzymano, kiedy szedł w stronę policjanta, by ostrzec go przed zamachem „dysydentów”. „Starannie zaplanowana operacja” SRR wygląda bardzo podejrzanie, gdy za wszelką cenę próbuje się powstrzymać kogoś od ostrzeżenia policjanta, co zniweczyłoby cel tej czarnej operacji, czyli zabicie owego policjanta i zrzucenie winy na „dysydentów”. Okoliczni mieszkańcy podejrzewają, że była to najprawdziwsza próba zamachu, w końcu SRR cieszy się złą sławą na tym polu. Z jakiegoś powodu jednak ów informator nie został zastrzelony. Choć nie posiadał broni, oskarżono go o otwarcie ognia w stronę jego niedoszłych zabójców i osadzono w więzieniu bez możliwości wyjścia za kaucją. Tak oto dołączył on do setek innych działaczy trzymanych pod kuratelą brytyjskiego rządu, który wypowiedział wojnę społeczeństwu.

Do kolejnego incydentu o podobnym charakterze – atak na policyjny cel i obarczenie winą politycznych wrogów państwa – doszło tej samej nocy, ale tym razem była to eksplozja samochodu-pułapki pod kwaterą główną policji w Belfaście; nie doszło jednak do zdetonowania wszystkich ładunków. Natomiast w zeszłym miesiącu [październiku] w wybuchu bomby samochodowej nieomal zginął oficer policji. Gdy wziąć pod uwagę stan dzisiejszej technologii szpiegowskiej obejmującej swym zasięgiem każde miejsce na ziemi, a zwłaszcza Wielką Brytanię, fakt bezkarnie przeprowadzonych przez uzbrojone grupy zamachów, wymierzonych w bardziej zaawanswanego technologicznie przeciwnika, bez uprzedniej jego wiedzy o takich zamierzeniach, jest po prostu czystą niedorzecznością.

W tym świetle interesujące jest ujawnienie w tym miesiącu [listopadzie] szczegółów jednej z największych zbrodni z czasu konfliktu w Irlandii – zamachu bombowego w Omagh z 1998 roku, w którym zginęło 29 cywilów. Otóż wyszło na jaw, że zamachowi można było zapobiec (co niektórym może przypominać „szereg zaniedbań” poprzedzających 11 września). Ta ohydna akcja spec-służb ostatecznie przypieczętowała ratyfikację tzw. porozumienia wielkopiątkowego i doprowadziła do wstrzymania walk. To pozorne zwycięstwo okazało się jednak zwiastunem nowej formy brytyjskiej kontroli nad Irlandią: od tego momentu każdego, kto wytykał władzom obecność starego porządku, oskarżano o akty terroru, których sprawcami byli ludzie Tajnej Grupy działający wewnątrz brytyjskiego państwa policyjnego.

© Unknown - To partyzancki spisek na miarę republikanów!

Niejako przeciwwagą dla wzmożonego poczucia niepokoju był pewien zuchwały kawał, który przyniósł Irlandczykom tak potrzebne ukojenie, kiedy sympatyzujący z rządem brytyjskim rolnik z hrabstwa Tyrone odkrył nad ranem, że jego owce pomalowano w barwy irlandzkiej flagi! Jednak żart nie wszystkich zdołał rozbawić: „Billy Armstrong, polityk lokalnej partii unionistów w Ulsterze, który zna wspomnianego rolnika, określił incydent jako partzantkę mającą na celu zastraszenie mieszkańców”.

Jeżeli klęski żywiołowe miałyby odzwierciedlać stopień upadku ludzkości, to być może powodzie, jakie ostatnio nawiedziły Irlandię i Wielka Brytanię, są kosmicznym odbiciem alarmującego stanu gospodarek obu krajów. Podobnie ma się rzecz z Arabią Saudyjską, dotkniętą powodzią wręcz biblijnych rozmiarów, w wyniku której zginęło ponad sto osób. Do tragedii doszło w czasie, gdy patokratyczne władze saudyjskie nasiliły bombardowania w północnym Jemenie. Nie twierdzimy, że jest to rodzaj kary bożej, w co kazałby nam wierzyć Jahwe, lecz raczej, że naturalne kataklizmy są odbiciem degeneracji społeczeństwa. A gdyby uzdrowiono prawodawstwo i przywrócono wolność obywatelom, czy wtedy zbiorowa świadomość odzwierciedliłaby ten stan?

© Irish Independent - - Clonfert w hrabstwie Galway. W wielu miejscach poziom wody nadal się nie obniżył, a straty szacuje się na miliardy.

Jak na razie nic nie wskazuje na takie zmiany w Irlandii, gdzie rozciągnięty do granic możliwości celtycki tygrys pożera własny ogon, narażając dziesiątki tysięcy domów na zajęcie przez państwo. Rząd Irlandii, który najpierw posłusznie wypchał kieszenie bankierów odpowiedzialnych za kryzys, teraz ogłosił, że jeśli społeczeństwo nie zaakceptuje grudniowych cięć w budżecie godzących w wynagrodzenia i programy socjalne, a szacowanych na 4 miliardy euro, to do działania wkroczy MFW, stosując jeszcze silniejszą terapię szokową. Kiedy ćwierć miliona ludzi wyszło na ulice w ramach największego strajku w historii Irlandii, reakcją rządu było ogłoszenie, iż wojsko jest obecnie przygotowywane do „zapobiegania ulicznym zamieszkom”. A kolejne demonstracje planowane są już na następny miesiąc [grudzień].

W tym samym czasie doszło tam do oficjalnego potwierdzenia wieloletniego procederu molestowań dzieci przez księży, i to pomimo gorliwych wysiłków Kościoła Katolickiego, by ukryć swoją kluczową rolę w tej traumie, polegających na kupowaniu milczenia swych ofiar. Skala owych zbrodni, szczegółowo opisanych w raportach, skłoniła irlandzkiego ministra sprawiedliwości do następującego komentarza:

”Raport przeczytałem z pozycji ministra sprawiedliwości. Jednak z ludzkiego punktu widzenia –  jako ojca i członka społeczeństwa – czułem narastającą odrazę i złość”, powiedział Ahern.

”Odrazę – w obliczu okropnego zła wyrządzonego dzieciom. Złość – z powodu późniejszego losu tych dzieci oraz bezkarności zwyrodnialców w świetle prawa”.

© Irish Times - Delirium: Od zawsze byłem prawdziwym powiernikiem miłości bożej, twierdzi Joe Coleman.

Odraza i złość wobec Kościoła Katolickiego w połączeniu z kryzysem społeczno-gospodarczym prowadzi niektórych do znajdywania pocieszenia gdzie indziej. W Ameryce odkrywa się wizerunki Jezusa na szybach samochodów czy żelazkach, zaś w Irlandii blisko 10-tysięczny tłum zawierzył dwójce wizjonerów, którzy podobno mieli dostąpić objawień Matki Boskiej. Wszyscy ci ludzie, zgodnie z przesłaniem Maryi przekazanym dwójce uzdrowicieli, zgromadzili się 31 października o 15:00 przy świątyni Knock w hrabstwie Mayo – gdzie w XIX w. także miało dojść do objawień. Nikt się jednak nie ukazał, za to owi „pośrednicy” otrzymali od Niej wiadomość, by „wszystkie moje dzieci modliły się za moich kapłanów”, oraz kolejną datę objawienia, zapowiedzianego na 5 grudnia.

[wkrótce ostatnia, czwarta część]

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Connecting the Dots: Global Warming Gaffe, Flukraine’s Folly, Mossad Mendacity
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: