PRACowniA

28 Grudzień 2009

Alex Jones: Prawicowy wichrzyciel kreujący „poszukiwaczy prawdy” na wariatów


SOTT Editors
SOTT.net
16 października 2009 11:56 EDT

© Psychology Today -- Ciemne umysły: Kiedy sceptycyzm staje się paranoją, Psychology Today

Dosłownie dla każdego istnieje jakiś program dezinformacyjny. Nie ważne, kim jesteś – czym się interesujesz, jakie są twoje przekonania, na czym się koncentrujesz – istnieje strona internetowa zamieszczona po to, żeby cię zwieść i skierować twoje myśli i uwagę na z góry zaplanowane tory. – Laura Knight-Jadczyk

Niedawno zamieszczony w portalu internetowym „Salon” artykuł jest kolejnym z serii publikacji, które zwracają uwagę na tyrady Alexa Jonesa wygłaszane w jego internetowych programach i na witrynach infowars i prisonplanet. Oliwy do ognia dolewa wrześniowe wydanie „Psychology Today” (zdjęcie po lewej) swoim artykułem „Ciemne umysły: Kiedy sceptycyzm staje się paranoją”. Na przykładzie Aleksa Jonesa, awansując go na „króla konspiracji”, a jego czytelników przedstawiając jako umysłowo chorych, artykuł argumentuje, że ci, którzy szukają prawdy, są w gruncie rzeczy ofiarami niestabilności psychicznej.

Autor artykułu w portalu „Salon” w podobnym tonie przedstawia obawy rodziców, którzy martwią się, że ich syn został wciągnięty w „czarną dziurę internetowej konspiracji, stworzonej przez niejakiego Aleksa Jonesa”. Prośba autora listu do redakcji o pomoc w odciągnięciu jego siostrzeńca „jak najdalej od tego kultowego siewcy strachu” spotyka się z taką oto radą:

Na koniec chciałbym podkreślić, że jeśli cierpi on na dysleksję albo jakiś zespół zaburzeń uwagi, to zaburzenie takie powinno zostać zdiagnozowane i leczone. Do jego lęku mogło przyczynić się matczyne rozpieszczanie, które nie pozwoliło mu stawić czoła tym problemom. Zdecydowanie więc, poza zabraniem go na kemping czy wspólną wyprawę w dzicz, zrobiłbym co się tylko da, aby wyciągnąć na światło dzienne wszelkie organiczne schorzenia, na jakie może cierpieć, a które dadzą się zdiagnozować i leczyć”.

W obydwu tych artykułach spotykamy się więc z sugestią, że alternatywne poglądy na temat mainstreamowych mediów, znalezione w Internecie, zostały stworzone i rozwinięte przez Aleksa Jonesa, natomiast ludzie, których takie poglądy przyciągają, mają problemy z uczeniem się albo cierpią na zaburzenia psychiczne.

W tym samym czasie pojawiło się mnóstwo relacji prasowych na temat Charliego Sheena i jego udziału w podważaniu oficjalnej wersji ataków z 11 września. „The Daily Telegraph” i „Daily Mail” zamieściły prawie identyczne artykuły:

Sheen, który gra w popularnym serialu komediowym „Dwóch i pół” (Two And A Half Men), przedstawił swoje żądania w zapisie fikcyjnego spotkania z Barackiem Obamą, zatytułowanym „Twenty Minutes With The President” (Dwadzieścia minut z prezydentem). Zapis został opublikowany na stronie internetowej audycji radiowej prowadzonej przez Aleksa Jonesa, na dwa dni przed wystąpieniem Sheena w jego programie. Większość spostrzeżeń Sheena to podstawowe idee wszystkich teorii spiskowych, wyrosłych wokół tego ataku terrorystycznego. Ci, którzy popierają te teorie, są w USA nazywani „Truthers*

Obie gazety uważane są za prawicowe media, wspierające konserwatywną/republikańską agendę. Zwykle unikają one zamieszczania jakichkolwiek artykułów, traktujących o oficjalnym spisku z udziałem rządu.

Dlaczego w takim razie media poświęcają Aleksowi Jonesowi tak wiele uwagi?

Dlaczego Alex Jones jest przedstawiany jako rzecznik wszystkich alternatywnych poglądów?

Dlaczego czytelnikom jego materiałów przypina się etykietkę chorych psychicznie?

Czy to dlatego, że niczym baśniowy upstrzony grajek**, swą muzyką uwiódł ekstremistów wśród owego ruchu – „truth sekers” – ukazując tym samym wszystkich dążących do ujawnienia prawdy jako chorych psychicznie?

Fałszywy orędownik prawdy

Funkcjonariusz policji przestrzega protestujących, trzymając dłoń na zawleczce pojemnika z gazem w Pittsburgu – czwartek 24 września 2009 r. przed rozpoczęciem spotkania grupy G20.

Zdaniem Sott.net Alex Jones jest częścią kampanii dezinformacyjnej [limited hangout], przekierowującej uwagę i energię ludzi, którzy są w stanie dostrzec, że z naszym światem źle się dzieje, na kwestie, które są albo ślepymi torami, albo ścieżkami, które mogą ostatecznie doprowadzić do ich zagłady. Hasło Jonesa „odbierzcie rządowi rządy” jest jedną z takich kwestii. Jeśli Jones byłby godny swojej pozycji wiodącej postaci w ruchu na rzecz prawdy o 9/11, kierowałby uwagę ludzi na rozszyfrowywanie, co naprawdę kryje się za aktualnymi wydarzeniami na świecie. Nie podżegałby do gromadzenia broni i postaw rewolucyjnych, które w ostatecznym rozrachunku prowadzą wprost w ręce Władzy Realnej i tylko pomagają policji w stosowaniu przemocy.

Jako czytelnik tego artykułu, jesteś świadomy, że Ameryka wykazuje obecnie wszystkie cechy państwa policyjnego, czego wyraźnym przykładem jest ostatni napad policji na protestujących, dokonany podczas szczytu G20 w Pittsburgu. Machanie transparentami przed nosem służb wojskowych uzbrojonych w gaz najprawdopodobniej skończy się (wybaczcie grę słów) płaczem, jednak to właśnie kontrowersyjne zachowanie jest rozwiązaniem proponowanym przez Aleksa Jonesa.

Tajne wsparcie

Strony takie jak SOTT.net regularnie doświadczają dyskryminującej cenzury ze strony wiodącej na rynku wyszukiwarki Google (Zaginiony: Sott.net wyraźnie pomijany przez Google). Inne strony, które starają się jak najlepiej zaprezentować obiektywny obraz światowych wydarzeń, również tego doświadczają. Przeczytajcie: Google cenzuruje strony z wiadomościami pro-palestyńskimi oraz Google cenzuruje: wyszło szydło z worka – Uruknet.info. Jak powiedział Orwell, najgorsze są kłamstwa pomijania. Dla kontrastu, stronie Prisonplanet, która unika wspominania o negatywnym wpływie lobby izraelskiego i syjonistycznych okrucieństwach, udaje się dostać na listę wiadomości Google. [Aby się przekonać, sami poszukajcie jednego z ich ulubionych tematów, „Bilderberg”]. Skoro Google z taką łatwością może decydować o tym, które informacje zyskają największą uwagę, to czy nie zastanawia was, dlaczego narzędzie cenzurujące tej wyszykiwarki nie jest ustawione na poglądy Jonesa? Przeciwnie, całe alternatywne spectrum sieci jest przesycone jego obecnością. Niewątpliwie jakąś rolę odgrywa tu jego talent do autopromocji, jednakże propagandowy matrix, przeciwko któremu Jones tak złorzeczy, zapewnia mu scenę do występów.

Kolejne podejrzenia wzbudzają subtelne odniesienia do infowars w mainstreamowych kanałach telewizyjnych, które jakoś dziwnie zdają się zachęcać do zwrócenia uwagi właśnie na tę witrynę. Dobrym tego przykładem jest zamieszczony poniżej fragment serwisu informacyjnego. Pod koniec pierwszej minuty relacja zmienia się w subtelną reklamą informacyjną – to niemalże kampania marketingu partyzanckiego(pl).

Fakt, że Jonesowi poświęca się znacząco dużo uwagi i czasu antenowego w głównych mediach – szczególnie w centrali dezinformacji, Fox News – również zdaje się nie skłaniać do zastanowienia jego wiernych zwolenników.

Fundamentalistyczna Rewolucja

Przesłanie Jonesa to przesłanie strachu i rewolucyjnej reakcji, a „Podnieście bunt i odzyskajcie rządy” – jego mantra. Jednakże „rządów” nie da się „odzyskać”. Rzeczywistość się zmieniła i „rząd” nie jest taki, jakim przedstawiano go Amerykanom w szkole podstawowej. Czy też raczej, od czego należy zacząć, nigdy takim nie był. Historia Ameryki to mit, podobnie jak historie wszystkich narodów są mitami, stworzonymi w celu kontrolowania ludzi poprzez wpływanie na ich przekonania. Amerykański mit kręci się wokół dwóch tekstów – amerykańskiej konstytucji oraz Biblii. Brygada konstytucyjna Jonesa ma słuszność przypominając ludziom, że prawo mające regulować zachowania wszystkich jest ignorowane przez nielicznych, którzy stawiają siebie ponad nim. Jednak jego postawa „agresywnego konstytucjonalisty” jest podobna do fanatycznej czci, z jaką jego sąsiedzi – fundamentalistyczni chrześcijanie – traktują Biblię. Pomijając edukacyjną rolę, jaką te dokumenty ogrywają w rozumieniu historii, już dawno zamieniły się one w narzędzia propagandy. Otaczająca je indoktrynacja przemieniła je w obiekty kultu wśród ludzi, których zewnętrzny szkielet moralny wymaga ulokowania wiary w systemie wartości leżących daleko poza ich kontrolą. Tak jak monoteistyczne religie oferują pseudo-moralność tym, którym społeczeństwo musi przypominać o trzymaniu się prostej i wąskiej ścieżki, tak też wokół konstytucji USA wyrósł kult ignorancji, uznający ją za źródło amerykańskiej mądrości obywatelskiej.

© Autor nieznany

Nie jest naszym celem podważanie wartości, jaką jest posiadanie narodowej karty praw, której wszyscy mogliby przestrzegać, chcemy jedynie uwypuklić wrodzoną wadę jednoczenia się wokół dokumentu, który nic nie znaczy dla psychopatów, bo ich światopogląd nawet o niego nie zahacza. Ludzie mogą się zgodzić co do tego, że pewne minimalne prawa mają zagwarantowane z natury. Jeśli jednak nie będą w pełni świadomi istnienia wewnątrzgatunkowego drapieżcy – psychopaty – i nie zdadzą sobie szybko sprawy z tego, jak ich osłabia emocjonalne zaangażowanie w porządek moralny, który nie jest ich własnym, to ich dobre intencje zamienią się w swoje przeciwieństwo zgodnie z prawami ponerogenezy – zarażania złem i jego rozprzestrzeniania się.

Jak wspomnieliśmy, Jones jest entuzjastą broni i mnóstwo energii poświęcił na wypracowanie poparcia dla prawa do jej noszenia w USA. Chociaż nie powiedział (jeszcze) tego wprost, jego przesłąnie jest oczywiste – „socjalistyczna dyktatura Obamy” musi się spotkać ze zbrojnym oporem obywateli.

W ten to sposób przedstawia się ludziom niebezpieczny pogląd, że uzbrojeni stanowić będą strategiczny problem dla Władzy Realnej, która w żadnym razie – jak długo nie odłożą broni – nie będzie próbowała ich zniszczyć. To ta sama obłąkana paranoja, która pod wpływem propagandy tzw. wojskowo-przemysłowego kompleksu rozprzestrzeniła się na całe społeczeństwo podczas ery zimnej wojny: jak długo utrzymujemy zapas boni nuklearnej, Sowieci nas nie zaatakują, ponieważ byśmy zareagowali i wzajemnie gwarantowana destrukcja byłaby absolutnie pewna. Istotna różnica między zbrojnym oporem wobec rządu a zimną wojną jest taka, że w każdej strzelaninie z udziałem uzbrojonych obywateli i amerykańskiego wojska, obywatele zawsze przegrają.

Sugestywna groźba przemocy jest obecna przez cały czas zarówno w zachowaniu jak i w słowach Jonesa. Do krwawej rewolucji nawiązuje w jednym ze swoich hitów (adekwatnie zatytułowanym „Endgame” – Koniec gry), rozpoczynając go cytatem z H.G. Wellsa:

Niezliczeni ludzie znienawidzą Nowy Porządek Świata i zginą protestując przeciw niemu”.

I tu do gry wchodzą paranoidalne charaktery. Stojąc przed budynkiem, w którym odbywało się spotkanie grupy Bilderberg w Kanadzie w 2006 r., Jones ściągał na siebie uwagę wygłaszając przez swój megafon:

Bóg jest po naszej stronie. Stoję przed stworzycielem świata i proszę tego stworzyciela świata, jak robili to nasi ojcowie założyciele w 1776 roku, aby nam przewodził, poprowadził nas i pokierował, i żeby dał nam moc, zapobiegliwość, zrozumienie i wolę do przeciwstawienia się całej waszej agendzie, włącznie z waszym planem redukcji światowej populacji o 80%, który w 1973 roku zakreślił Henry Kissinger. Dlaczego do szczepionek dodajecie rtęć? [niesłyszalne] fluorek sodu do wody? Dlaczego? Dlaczego pakujecie wirusy raka do szczepionek? Dlaczego używacie zubożonego uranu w czterech różnych państwach? Jesteście arogantami. Cierpicie na tę samą chorobę, na którą zawsze cierpiały elity, żyjąc w swoich dosłownych a czasem przenośnych wieżach z kości słoniowej. Myślicie, że jesteście niezwyciężeni. Przegracie – już przegrywacie. Wasz Nowy Porządek Świata upadnie. Ludzkość was pokona. Odpowiedzią na 1984 jest 1776.

1776. Co się wydarzyło w 1776 roku? Wybuchła brutalna rewolucja w mających wkrótce powstać Stanach Zjednoczonych.

Jones ma silne powiązania z religijnym fundamentalizmem – nie tylko z Texe Marrsem, który w każdym zdarzeniu widzi przepowiednię z Apokalipsy św. Jana – Jones jest „survivalowcem” z bronią przy pasie. Czy ludzie myślą o tym, że aby przyciągnąć do siebie zwolenników, użyje on ewidentnych kłamstw? Oczywiście, że nie! Tymczasem, on uderzy w każdy czuły punkt, zagra na każdej strunie emocji całej masy ludzi, którzy są pozbawieni praw obywatelskich czy należnej im pozycji społecznej i – piekielnie sfrustrowani.

“Ruch na rzecz prawdy o 9/11” – wyposażony w flagę, konstytucję, broń i chrześcijaństwo – zawarł  związek małżeński z „moralną większością” – również z flagą, bronią, oraz Sarą Palin, której Armia Boga gotowa jest ustanowić totalitarną teokrację przed przyjściem swojego mesjasza  – aby utworzyć front nakręconych mścicieli, ruszających na krucjatę mającą obronić swoją wiarę przed rozdrobnieniem, które jej coraz bardziej zagraża, w miarę jak historia pozbawia nas złudzeń. Oczywiście jest to niewykonalne zadanie, ale ich determinacja, żeby trzymać się swoich bożków nie zna granic i grozi tym, że zwolennicy ruchu wpadną w pułapkę zastawioną na naród amerykański.

Alex Jones i Sarah Palin, same niebiosa chyba ich sobie przeznaczyły! Warto tutaj wspomnieć o prawdopodobnym członkostwie Jonesa w (rozwiązanym już) fundamentalistycznym kościele chrześcijańskim Remnant Saints Inter-Continental Congress (Interkontynentalny Kongres Pozostałych Świętych). Motto tego kościoła brzmiało: Aby nastały rządy Boga na Ziemi. Jones zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek był jego członkiem, z czym nie zgodził się kościół.

Poneryzacja

Od czasu swojego pierwszego przemówienia w publicznej sieci telewizyjnej w Austin, Jones zrozumiał znaczenie wyników oglądalności. Jak długo kamera jest skierowana na ciebie, nie ma znaczenia, co się o tobie mówi.

Ów fakt, że Jones skupia na sobie tak wielką medialną uwagę, skłania co bardziej naiwnych „poszukiwaczy” do wniosku, że to on we własnej osobie jest jedynym i prawdziwym heroldem alternatywnych wieści. W rzeczywistości jednak stał się on piewcą haseł mamiących ekstremistów – stanowiących mniejszość wśród szerszego grona osób próbujących zrozumieć postępujące programowanie ludzkości – prowadząc do ukazania ogółu jako psychicznie chorych.

Otóż mamy tu do czynienia z pewnym zaburzeniem psychicznym. Temat młodych zagniewanych białych ludzi, którzy pochwalają patologiczne zachowanie Jonesa i kupują jego DVD, gdyż mają one więcej wspólnego z ich kulturą telewizyjną niż czytanie książek, którymi nigdy nie zawracali sobie głowy, znajduje wyjaśnienie w „Ponerologii politycznej”:

Jeżeli różne okoliczności, łącznie z deficytami światopoglądu psychologicznego, zmusiły danego człowieka do takiej działalności, gdzie jego uzdolnienia nie mogą być wykorzystane, gdzie także podlega często mniej od siebie uzdolnionemu zwierzchnikowi, wówczas zdaje on sobie zazwyczaj sprawę z tej sytuacji i jej przyczyn. Czuje się pokrzywdzony wśród obowiązków, które nie dają szansy samorealizacji. Nie wykonuje on swojego zawodu lepiej niż pracownik z wystarczającymi uzdolnieniami, czasami gorzej. … Myśli takiego pracownika odbiegają łatwo od jego pracy do spraw, które interesują go bardziej, albo w świat marzeń, gdzie jest mu dane być tym, czym być powinien. … Nie wytwarza się jednak u niego zdrowy k rytycyzm wobec górnych granic swoich możliwości. W swoich marzeniach sięga wysoko, do stanowisk których wymagania by go przerastały. Chciałby naprawić ten niesprawiedliwy świat. Trzeba tylko zdobyć odpowiednią władzę. Radykalizm i idee rewolucyjne znajdują naturalny grunt wśród takich osób o zaniżonej adaptacji społeczno-zawodowej.  W interesie społeczeństwa leży poprawienie tych warunków nie tylko dla lepszej produktywności, lecz także dla uniknięcia tragedii. […]

Od tego bowiem, jak ten podstawowy kapitał społeczny jest aktywizowany, zależy to, czy będzie postęp, czy inwolucja we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Od tego zależy ostatecznie to, czy będzie ewolucja czy rewolucja.

“Ruch na rzecz prawdy” Jonesa nosi znamiona tego, co Łobaczewski i podobni mu badacze trafnie określili mianem „unii ponerogennej”.

Właściwością wspólną dla wszystkich grup i zrzeszeń ponerogennych jest to, że u ich członków nie dostaje zdolności odczuwania osobowości patologicznych jako takich, lub że zatracają oni tę zdolność pod wpływem takiej grupy. Bez pewnego minimum krytycyzmu interpretują oni właściwości takich jednostek w sposób w jakimś stopniu zafascynowany, melodramatyczny, przypisując im wybitność umysłową lub bohaterstwo. Opiniom, ideom i sądom osób z różnymi deficytami psychicznymi przypisuje się wartość co najmniej taką, jaką wśród ludzi normalnych mają opinie osób wybitniejszych. Zanik naturalnego krytycyzmu wobec właściwości psychopatologicznych stanowi otwarcie dla ich ponerogennej roli, a zarazem kryterium dla uznania danego zrzeszenia za ponerogenne. Nazwijmy to – pierwszym kryterium ponerogenezy.

© Unknown

Już i tak sponeryzowany naród amerykański stoi w obliczu groźby poneryzacji jeszcze głębszej, z uwagi na rozwój instytucji i siatek bezpieczeństwa. Płace spadają, bezrobocie wzrasta, system finansowy jest na krawędzi krachu, rynek nieruchomości upada, a miasta się rozdrabniają w miarę jak wyprzedawane są instytucje użyteczności publicznej, a kapitalizm kataklizmowy [disaster capitalism] zżera resztki społecznych dóbr.

Sytuacja w USA dojrzała do tego, by jakiś manipulant ukierunkował powszechny gniew wzbudzony działaniami psychopatów u władzy w taki sposób, który naraża na niebezpieczeństwo każdego, kto usiłuje ukazać prawdę swoim rodakom.

We wczesnych fazach [działalności takiej unii] przeważają role jednostek charakteropatycznych, w szczególności paranoidalnych, i one są często inspiratorami i fascynatorami w procesie poneryzacji.

Każde takie zrzeszenie dotknięte opisywanym tutaj procesem [poneryzacji] cechuje postępujące uwstecznianie się działania w nim naturalnego rozsądku i wyczucia realiów psychologicznych, a tym bardziej obiektywnej racjonalności myślenia. Traktując to w naturalnych kategoriach, możemy dostrzegać „głupienie”, czy narastanie deficytów intelektualnych.

Zbiorowość, która wchłonęła już dostatecznie dużą dawkę tworzywa patologicznego, aby zrodziło się w niej przekonanie, że ci nie całkiem normalni są nosicielami jakiegoś rodzaju geniuszu, zaczyna, przy użyciu charakterystyczniej paramoralistyki, wywierać presję na jednostki bardziej krytyczne.

Innymi słowy, taka grupa zaczyna zachowywać się nie inaczej niż elita władzy, której tak złorzeczy – w tym przypadku, jak rząd USA.

Paranoiczne zaburzenia charakteru:

Charakterystycznym sposobem zachowania się osób paranoidalnych jest to, że są one zdolne do względnie poprawnego rozumowania i dyskusji, póki rozmowa dotyczy spraw ich zdaniem mniejszej wagi. Kończy się to raptownie, kiedy argumenty rozmówcy podważają ich idee nadwartościowe, zaczynają kruszyć utrwalone stereotypy myślenia, albo zmuszają do uznania wniosku uprzednio podświadomie odrzuconego.

Takim postępowaniem wyzwalamy u nich potok wypowiedzi paralogicznych, pełnych paramoralizmów i często obrażających rozmówcę, ale zawsze w jakimś stopniu sugestywnych.

Tego rodzaju wypowiedzi budzą awersję u ludzi kulturalnych i rozsądnych, ale zniewalają umysły mniej krytyczne, jak np. osób z różnymi rodzajami dewiacji psychicznych, osób które były już wcześniej przedmiotem wpływu jednostek patologicznych, a także często młodzieży.

Proletariusz może to odczuwać jako rodzaj zwycięstwa nad osobami wyższej klasy i dlatego solidaryzować się z paranoikiem. Nie jest to jednak powszechna wśród ludu reakcja, gdzie wyczucie realiów psychologicznych bywa nie gorsze od inteligenckiego.

W sumie więc ilościowy respons akceptujący argumentację paranoidalną jest w każdym społeczeństwie tym liczniejszy, im mniej jest ono dojrzałe kulturalnie, ale zawsze jest daleki od większości.

Mimo to, ich oddziaływanie zniewalające innych staje się paranoikom znane z doświadczenia i starają się z tego korzystać z egotyzmem patologicznym.

„Ponerologia polityczna” – Andrzej Łobaczewski

Przychodzi wam ktoś na myśl?

Tajna Grupa i COINTELPRO

© Raw Story

Aby przeszkodzić ludzkości w uświadomieniu sobie, jak znaczący wpływ na postrzeganie rzeczywstości ma patologiczne oddziaływanie Władzy Realnej, ta ustawia ludzi pokroju Jonesa na widocznych pozycjach. W ten sposób skutecznie wyświęcili Jonesa na „Pastora Prawdy” przewodzącego stadu „Trutherów”, którego kościołem jest „Ruch na rzecz prawdy o 9/11”. Terminy te nie wzięły się z powietrza. Zostały wybrane z dwóch powodów: aby pokierować prawdziwych poszukiwaczy prawdy w ślepą uliczkę, gdzie gniew robi szum, a paranoja stresuje bez końca poszukiwacza i ludzi znajdujących się w jego pobliżu, a także po to, aby ułatwić zadanie mainstreamowym mediom polegające na przypisaniu szaleństwa tym, którzy zadają pytania dotyczące władzy i prawdziwej natury rzeczywistości.

Według nas to ciekawe, że Jones najeżdża teraz na atakujących go „napastników”, zarzucając im „sponsorowanie przez George’a Sorosa”. Nie ma powodu myśleć, że Jones był świadomy, że ta taktyka oszczerstw była stosowana do zniesławiania ludzi na długo zanim on zaczął z niej korzystać. Jednakże sugeruje to rozprzestrzenianie się wśrod tych typów patologicznych jakiegoś memu, który ci łatwo przyswajają i wykorzystują do własnych celów.

Sposób, w jaki Alex Jones się prezentuje, ma duży związek z jego napompowanym ego. Nie jest to jednak jedyny czynnik. Uwaga, jaką mu poświęcają media, jest pod wieloma względami zdumiewająca, ale tylko do czasu, kiedy zacznie się głębiej dociekać i zrozumie, że jest ku temu konkretny powód. Ludzie, którzy rzeczywiście szukają prawdy, są uciszani, a ich strony internetowe ignorowane. Strony internetowe i ludzie, którzy służą celom przynoszącym korzyści władzy realnej, spotykają się ze wsparciem i ochroną.

Strategia wspierania stron, które na pierwszy rzut oka wydają się stać w wyraźnej opozycji, przypomina sposób, w jaki działa „Tajna Grupa . Fletcher Prouty bardzo szczegółowo opisał, jak przepływ informacji jest skutecznie zarządzany przez kilku ludzi, tak żeby wywołac dokładnie taką reakcję, jakiej Władza Realna oczekuje od swoich nieświadomych niczego ofiar. Najsprawniejsze umysły kierujące rządem i najlepsi dziennikarze relacjonujący wydarzenia mogą otrzymywać informacje skrojone specjalnie na ich miarę, ponieważ „Tajna Grupa” wie, jak i na co zareagują. Wiedzą to, bo znają wszystkie szczegóły życia osób publicznych, znane więc im są ich psychologiczne profile, które dokładnie określają, jak zaprogramowane jest myślenie tych ludzi. Zastanówcie się: jeśli potrafią manipulować prezydentami, generałami i technokratami – ludźmi na szczycie władzy – tak, aby pełnili swoje funkcje zgodnie oczekiwaniami, to czy stanowiłby dla nich problem dla nich problem ktoś tak zuchwały i zarazem przydatny, jak Alex Jones?

Z całym naciskiem zachęcamy wszystkich [władających j. angielskim] do przeczytania książek Prouty’ego. Dopiero wtedy będziecie w stanie ocenić wyrafinowanie systemu kontroli informacji, który zawsze o kilka kroków wyprzedza resztę graczy. Tajna Grupa zajmuje miejsce na szczycie gigantycznej machiny reagowania, doskonalonej przez długie lata prowadzenia programów kontrwywiadowczych [COINTELPRO]. Z własnego doświadczenia wiemy, że trzeba zachować zimną krew, aby móc przeciwdziałać negatywnym skutkom jej gry umysłami. Jednostki o tendencjach reakcjonistycznych przyczyniają się jedynie do wzrostu jej skuteczności.

Przez te lata jasno wyrażaliśmy swoją opinię, że są istotne podstawy do przypuszczeń, iż Alex Jones jest częścią operacji COINTELPRO. Ludzie zdają się jednak nie rozumieć, że poważne operacje COINTELPRO nigdy się takimi nie wydają. Przeprowadzający je są z definicji bardzo blisko powiązani z tym, co starają się obalić i zniszczyć, w przeciwnym bowiem razie nie zaszliby daleko w infiltracji i sabotażu. Fakt, że Alex Jones jest otwartym krytykiem rządu i że ujawnia wszystkie metody działania ukrytych agend rządowych nie dowodzi jeszcze, że nie jest on agentem COINTELPRO. W szalonym świecie agentów i agencji rządowych fakt, że Jones obnaża rządowe plany, i robi to wyjątkowo głośno, w połączeniu z innymi przesłankami wskazuje, że spokojnie może on być agentem COINTELPRO. Zwróćcie uwagę, że ważnym fragmentem poprzedniego zdania jest „w połączeniu z innymi przesłankami”, z których część przedstawiliśmy wyżej. Aby uznać intencje Jonesa i jemu podobnych za szczere (albo za nieszczere), musimy poszukać bardziej subtelnych wskazówek, a do najprzydatniejszych należą owoce jego działań.

Biografia Aleksa Jonesa na infowars.com przyznaje mu tytuł „ojca założyciela Ruchu na rzecz prawdy o 9/11”. Obejrzyjcie następne klipy i zadecydujcie sami, czy Alex Jones jest człowiekiem, który szuka Prawdy, czy też agentem nienawiści.

Wciąż niezdecydowani? Poczekajcie, jest tego więcej:

Trzeba wam więcej? Przemyślcie to, pierwszą z trzech części wideo z Aleksem Jonesem kompletnie ustylizowanym na „jokera”, z przerażającym makijażem i obłąkańczym śmiechem. Czy naprawdę ktoś chce być powiązany z tym typem mentalności?

Co należy podkreślić, obecny kryzys gospodarczy w USA oraz postępujące wdrażanie globalnego państwa policyjnego pod egidą amerykańskiego imperium stanowią zaledwie dwa spośród poważnych problemów, z jakimi obecnie zmaga się ludzkość, jednakże Jonesa i resztę podszywanych „aktywistów” zadowala skupianie się wyłącznie na powierzchownych aspektach tych problemów. Czas pokaże, jaki los spotka wszystkich tych, których uwiodła obłędna muzyka szarlatanów działających w imieniu alternatywnych mediów. Cokolwiek się wydarzy, Sott.net, jak zawsze, nadal będzie tworzyć własny przekaz towarzyszący odkrywaniu kolejnych warstw kłamstw na drodze do prawdy. Miejcie zatem uszy otwarte… ale tylko na prawdę.

Komentarz:
Parę wskazówek: Ci z was, którzy mają trudności ze zrozumieniem, jak to wszystko działa, niech zdobędą i przeczytają – możliwie jak najszybciej – książki Prouty’ego: „The Secret Team” i „JFK”.

Następnie, weźcie pod uwagę, że Wiedza to siła. Ci, którzy kontrolują informację, mogą kontrolować masy; proste.

Gdy badaliśmy temat mediów – włącznie z mediami alternatywnymi i tak zwanym Ruchem na rzecz prawdy o 9/11, natrafiliśmy na Protokoły Mędrców Syjonu. Dość powszechnie uważa się je za nienawistnie antysemickie oszustwo. Zgadzamy się z tym. Ani przez chwilę nie myśleliśmy, że przedstawiają one judaizm albo zwykłych Żydów. Jednakże szczegółowo i z dużą dokładnością ukazują sposob myślenia psychopaty. To nie są Protokoły Syjonu, to „Protokoły patokratów”. Każdy współczesny człowiek, zaniepokojony tym, co dzieje się na tej planecie, powinien przeczytać tę książkę i polecić ją wszystkim bliskim mu ludziom (z odpowiednim wprowadzeniem, rzecz jasna). W następnej kolejności powinniście przeczytać „Kontrowersję Syjonu” Douglasa Reeda.

Gdyby Alex Jones przeczytał Prouty’ego, Reeda i Protokoły… i naprawdę zrozumiał, jaką jest marionetką (zakładając, że w głębi serca jest uczciwy), to myślę, że natychmiast  zmieniłby swój sposób działania.

Teraz, w ramach lekcji dla wszystkich, zamieszczę tu tekst Protokołu 12, poświęconego kwestii mediów:

PROTOKÓŁ nr 12
Kontrola prasy

1. Wyraz wolność, który może być pojmowany różnorodnie, my określamy jak następuje:

2. Wolność jest prawem czynienia tego, na co kodeks pozwala. Podobne pojmowanie posłuży nam w chwili odpowiedniej do tego, aby cała wolność była w naszym ręku, bowiem prawa będą tworzyły lub niszczyły tylko to, co w myśl programu powyższego uznamy za właściwe.

3. Z prasą załatwimy się w taki sposób: jaką rolę gra obecnie prasa? Służy ona do podniecania potrzebnych nam namiętności lub też – egoizmom partyjnym. Bywa beztreściowa, niesprawiedliwa, kłamliwa i większość ludzi nie rozumie nawet czemu ona służy. Osiodłamy ją i weźmiemy mocno w cugle. Tak samo postąpimy z pozostałą prasą; bowiem nie mamy się co bronić od napaści prasy, jeżeli pozostaniemy jako cel dla książek i broszur. Przekształcimy ów kosztowny obecnie z uwagi na konieczność cenzurowania – wytwór jawności w źródło dochodów naszego państwa, obciążymy wydawnictwa specjalnym podatkiem w markach stemplowych oraz składaniem kaucji przy organizowaniu organów prasy lub drukarń, co zabezpieczy nasz rząd od wszelkich napaści ze strony prasy.

Za ewentualną napaść będziemy karali bezwzględnie. Środki takie, jak marki i kaucje, oraz zabezpieczone przez nie kary dadzą państwu olbrzymi dochód. Co prawda, gazety partyjne mogłyby nie żałować pieniędzy, toteż będziemy je zamykali już po drugiej napaści. Nikt bezkarnie nie będzie mógł zaćmić aureoli naszej nieomylności rządowej. Pretekstem do zamknięcia wydawnictwa będzie to, że dany organ prasy, podnieca umysły bez przyczyny i podstawy. Zwrócić uwagę na to, że między napadającymi na nas będą i przez nas stworzone organy, lecz będą występowały jedynie przeciwko punktom, których zmianę postanowimy.

4. Żadna wiadomość nie przedostanie się do społeczeństwa bez kontroli naszej. Cel ten osiągamy już obecnie w ten sposób, że wszelkie nowości wydawnicze otrzymywane są przez kilka agentur, które centralizują ruch wydawniczy świata całego. Agentury te będą wówczas wyłącznymi naszymi instytucjami i będą ogłaszały tylko to, co my im wskażemy.

5. Jeżeli obecnie potrafiliśmy zawładnąć mózgami społeczeństw gojów do tego stopnia, że wszystkie prawie patrzą na zdarzenia światowe przez kolorowe szybki okularów, które my im zakładamy, jeżeli obecnie nie istnieją dla nas w żadnym państwie przeszkody tamujące drogę do tak zwanych przez głupotę gojów tajemnic państwowych – to także będzie wówczas, kiedy zostaniemy uznanymi władcami świata w osobie naszego władcy wszechświatowego.

6. Powróćmy do przyszłości prasy: ktokolwiek będzie chciał zostać wydawcą, księgarzem, drukarzem, będzie zmuszony wyjednać sobie dyplom odpowiedni, który w razie wykroczenia będzie niezwłocznie odbierany. Wobec zastosowania sposobów powyższych narzędzie myśli stanie się środkiem wychowawczym w ręku rządu naszego, który nie pozwoli już masom ludowym błąkać się w ostępach; marzeniach o dobroczynnym wpływie postępu. Komu z nas nie jest wiadomo, że te dobrodziejstwa urojone stanowią drogę do marzeń bezsensownych, z których powstały stosunki anarchiczne między ludźmi i do rządu, bowiem postęp, a właściwie idea postępu naprowadziła na myśl wszelkiego rodzaju emancypacje, nie ustalając dla nich granic. Wszyscy tak zwani wolnomyślni są anarchistami, jeżeli nie czynu, to myśli. Każdy z nich ugania się za majakami wolności, wpadając przy tym w samowolę, czyli w anarchię protestu dla protestu.

7. Odnośnie do prasy – to obciążymy ją zarówno, jak i wszelkie druki, podatkiem, pobieranym w markach od arkusza oraz kaucjami. Książki, liczące mniej niż trzydzieści arkuszy, będą płaciły podatek zdwojony. Zaliczymy je do kategorii broszur żeby z jednaj strony zmniejszyć liczbę wydawnictw periodycznych stanowiących najskuteczniejszą truciznę drukowaną, z drugiej zaś – środek ten zmusi literatów do pisania książek tak obszernych, że nikt nie będzie ich czytał, zwłaszcza wobec ich drożyzny. Nasze wydawnictwa własne, mające zwrócić ruch umysłów w kierunku przez nas wybranym, będą tanie i zyskają wielką poczytność. Podatki położą kres lichym płodom literackim, system zaś kar wytworzy zależność literatów od nas. Gdyby nawet znaleźli się chętni do pisania przeciwko nam, to jednak nie znajdą wydawców, którzy by podjęli się drukowania. Przed przyjęciem do druku jakiegokolwiek dzieła wydawca albo drukarz będzie musiał wyjednywać od władz pozwolenie. W ten sposób zawczasu poznamy knowania, skierowane przeciwko nam i zanulujemy je, ogłaszając wcześniej wyjaśnienia na ten sam temat.

8. Literatura i dziennikarstwo są to dwa najważniejsze czynniki wychowawcze, dlatego też rząd nasz będzie właścicielem większości dzienników. Scentralizuje to wpływ szkodliwy prasy prywatnej, a zarazem stworzy olbrzymi wpływ na umysły. Jeżeli wydamy pozwolenie na 10 dzienników, to sami wytworzymy 30 i będziemy stale utrzymywać stosunek ten. Ogół nie powinien domyślać się tego, wydawane więc przez nas dzienniki będą z pozoru krańcowo przeciwnych kierunków i zdań, co wzbudzi do wydawnictw tych zaufanie i pociągnie do nich przeciwników naszych, nie domyślających się niczego. W ten sposób wpadną oni w nasze sidła i będą unieszkodliwieni.

9. Na planie pierwszym będą stały organy o charakterze ściśle urzędowym. Te będą pilnowały zawsze naszych interesów, toteż wpływ będą posiadały bardzo nikły.

10. Na drugim planie umieścimy półurzędówki, których zadaniem będzie – nęcenie obojętnych.

11. Trzeci plan zajmie nasza, rzekomo, opozycja, w której bodajby jeden z organów będzie stanowił antypody nasze. Przeciwnicy nasi będą uważali ową, rzekomą opozycję, za zwolenników swych i otworzą przed nami karty.

12. Dzienniki nasze będą przedstawiały kierunki najrozmaitsze: arystokratyczny, republikański, rewolucyjny, a nawet anarchistyczny, będą one posiadały sto rąk, z których każda będzie wyczuwała puls jakiegoś kierunku myśli społecznej. Kiedy puls zacznie bić w sposób przyspieszony, wówczas ręce te zwrócą opinię w kierunku celów naszych, bowiem osobnik podniecony traci rozsądek i łatwo poddaje się nakazom. Głupcy, którzy będą myśleli, że powtarzają zdanie dziennika, reprezentującego ich obóz powtarzać będą nasze myśli lub te, które będą dla nas pożądane. Wyobrażając sobie, że kroczą za organem partii swojej, będą szli za sztandarem, który my im wywiesimy.

13. Chcąc skierować odpowiednio do tego milicję gazetową, musimy całą sprawę zorganizować ze szczególną dbałością. Pod nazwą centralnego wydziału prasowego stworzymy zebrania literackie, na których agenci nasi będą niepostrzeżenie rzucali hasła i dawali sygnał. Sprzeciwiając się, zawsze powierzchownie, naszym poczynaniom, bez dotykania jednak ich istoty, organy nasze będą prowadziły polemikę bezwartościową z dziennikami urzędowymi jedynie w tym celu, aby dać nam przyczynę do wypowiedzenia się więcej szczegółowo, niż to mogliśmy uskutecznić w pierwiastkowych oświadczeniach urzędowych. Rzecz prosta, iż będzie to z pożytkiem dla nas.

14. Napaści na nas spowodują jeszcze i to, że poddani upewnią się co do zupełnej swobody gadania, nasi zaś agenci będą mieli podstawy do twierdzenia, że dzienniki występujące przeciwko nam, zajmują się czystą paplaniną, bowiem nie są zdolne znaleźć istotnych przyczyn do rzeczowego obalenia treści rozporządzeń naszych. Drukowane będą tylko kłamstwa.

15. Podobne, niedostrzegalne dla uwagi społecznej, niemniej jednak pewne, zarządzenia w sposób najpewniejszy skierują zaufanie w stronę rządu naszego. Dzięki tym zarządzeniom będziemy w zakresie spraw politycznych, w miarę potrzeby pobudzali lub uspokajali umysły – przekonywali lub dezorientowali, przez drukowanie to prawdy, to znów kłamstw, to pewnych danych – to znów przeczenia im, odpowiednio do tego, czy przyjęto je dobrze, czy też źle. Zawsze jednak będziemy ostrożnie badali grunt, zanim uczynimy krok.

Będziemy odnosili nad przeciwnikami naszymi pewne zwycięstwa, bowiem tamci nie będą rozporządzali organami prasy, w których mogliby wypowiedzieć się całkowicie, a to z powodu wymienionych wyżej zarządzeń przeciwko prasie. Nie będziemy nawet musieli odpierać ich zarzutów, chyba że bardzo powierzchownie.

16. Kamienie probiercze, użyte przez nas w prasie trzeciej kategorii, będą w razie potrzeby energicznie niszczone przez urzędówki nasze.

17. Już obecnie, bodajby w formach przestrzeganych przez dziennikarstwo francuskie, istnieje solidarność masońska, wyrażona w haśle: wszystkie organy prasy związane są wzajemnie tajemnicą zawodową. Żaden z członków tej prasy, na kształt augurów starożytnych, nie wyda tajemnicy informacji swoich, jeżeli nie postanowiono ogłosić ich. Żaden z dziennikarzy nie zdecyduje się na zdradzenie tajemnicy tej, bowiem żaden z nich nie jest przyjmowany do świata literackiego, o ile nie miał w przeszłości jakiej haniebnej rany. Rany te ujawniono by zaraz dopóki zaś są ukryte, aureola dziennikarza przyciąga przekonania większości. Tłumy z zapałem kroczą za nim.

18. Wychowanie nasze dotyczy zwłaszcza prowincji. Konieczne jest, byśmy tam obudzili te pragnienia i dążności, przy pomocy których moglibyśmy w każdej chwili zaatakować stolicę, przedstawiając je za niezależne pragnienia i dążności prowincji. Rzecz prosta, iż źródłem my będziemy zawsze.

Potrzebne nam to, bo niekiedy, dopóki nie posiadamy jeszcze pełni władzy – stolice bywały oplątane przez prowincjonalną opinię narodu, czyli większości, zorganizowanej sztucznie przez agentów naszych. Potrzebne nam to, by stolice w momencie psychologicznym nie potrzebowały nad faktem dokonanym debatować, bodaj już dlatego, że znalazł on uznanie większości prowincjonalnej.

19. W okresie nowego ustroju, będącego przejściem do panowania naszego, nie można pozwolić na demaskowanie przez prasę nieuczciwości społecznej. Konieczne jest, by myślano, że nowy ustrój zadowolił wszystkich o tyle, że nawet znikła przestępczość. Przejawy przestępczości mogą być znane tylko ofiarom lub świadkom przypadkowym.

——-
Przypisy:
* termin pochodzący od słowa „truth” –  prawda i znaczy tyle co „człowiek dążący do prawdy”; wraz jego rozwinięciem, „truth seekers” – dosłownie „poszukiwacze prawdy” – oznacza szeroko pojęty ruch obywatelski domagający się od rządu USA ujawnienia prawdy na temat wydarzeń takich, jak 9/11 czy zabójstwo JFK.

**Pied Piper of Hamelin,  postać opisywana m.in. przez braci Grimm, w polskim przekładzie znana jako ‚Grajek z Hamelin’ albo ‚Srokaty Kobziarz z Hamelin’, która według legendy miała za pomocą swojej muzyki zahipnotyzować dzieci z Hamelin i wyprowadzić je z miasta, tak że nikt już ich więcej nie zobaczył. ‚Pied piper’ to termin dość powszechnie używany w języku angielskim na określenie kogoś, kto przy użyciu kłamstw i manipulacji prowadzi innych na zgubę.

– – – –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Alex Jones: The Pied Piper of Extremism Who Brands „Truth-Seeking” as Mental Illness
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

12 komentarzy »

  1. Centrala dezinformacji o A,Jonesie i Sheenie ruszyła do pracy i stara się ich ośmieszyć w oczach innych osób, które uwierzyly,że można na nich polegać, bo są orędownikami prawdy, a prawda boli tych psychopatów najbardziej, gdyż ujawnione przez nich fakty stawiają w złym świetle rządzących w Stanach Zjednoczonych i wszystkie media manipulujące społeczeństwami na całym świecie.

    Nie dajcie się nabrać na te akcje dezinformacyjne, bo cały amerykański system jest chory i należy go uleczyć przez niepoddawanie się takiej dezinformacji korporacji medialnych.

    Trwajcie wszyscy w prawdzie.

    Komentarz - autor: Kapol — 28 Grudzień 2009 @ 20:24

  2. @Kapol
    Osoby, „które uwierzyly,że można na nich (AJ & co) polegać, bo są orędownikami prawdy” mogą zmienić zdanie, jeśli zechcą spojrzeć na sprawę możliwie obiektywnie. A póki co, te osoby są dokładnie tym, czego Władza Realna potrzebuje do przeprowadzenia swoich planów.

    Chyba też brakuje Ci wiedzy o psychopatach – ich nic nie boli, a jeśli coś im przeszkadza, to to niszczą.

    Jakoś nie wydaje się jednak, żeby AJ im przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, przecież pędzi stado prosto w sidła, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie.

    Komentarz - autor: iza — 29 Grudzień 2009 @ 17:48

  3. @ Iza
    ——
    Myślę,że o psychopatach wiem coś niecoś i wiem o ich działaniach i braku empatii, a czy AJ pędzi stado w ich sidła, to wszystko zależy od tego stada i czy zrozumie co się do niego mówi, bo ,że głupie, oślepione i głuche stado wpada w sidła to prawda.
    Jeden z dyskutantów na innym forum powiedział,że wystarczy 8% populacji, aby powstrzymać zapędy głosicieli NWO.

    Komentarz - autor: Kapol — 2 Styczeń 2010 @ 13:05

  4. Jones zamiast unikać bezpośredniego starcia z silniejszym przeciwnikiem. I zająć trudno dostępny górzysty teren. Woli „swoich” ludzi wystawić na równiny. Dla rozgromienia ich przez nieprzyjaciela.

    Lepiej by mu było konsumować więcej magnezu i popracować nad niewyrażaniem negatywnych emocji.

    Komentarz - autor: xxxfiles33 — 2 Styczeń 2010 @ 23:31

  5. Alex jest typem „podwórkowego pieniacza” z tendencją wichrzyciela wpisaną w wyraz facjaty dla którego bez znaczenia jest w sprawie czego pokrzykuje i macha szabelką. Teraz „konspira”, a jak się zmieni moda będzie inny wróg. Wychowała go sytuacja fali zainteresowania 9/11, jutro znajdzie coś innego. Nic specjalnego ani szczególnie porywającego nie mówi, ani nie robi jednak dla amerykanów jest chwytliwą kukiełką walczącego ze złym reżimem kowboja i dlatego go hołubią media jakich w tym środowisku jest wielu. Dopatrywanie się jego agenturalnych powiązań z wywiadem jest tak samo urojonym pomysłem jak lizardmeni Icka i tego typu klimaty. Co do jego popularności to nie rozumiem argumentów tutaj przytoczonych. Jak media o kimś nie mówią to znaczy że „ukrywają prawdę” jak mówią, znaczy że spiskują razem, jest jakieś inne wyjście czy tylko ja go nie widzę?

    Komentarz - autor: nocny — 5 Styczeń 2010 @ 11:20

  6. fakt, że nie zgadzacie z taktyką AJ walki z NWO nie daje moim skromnym zdaniem wam upoważnienia do nazywania go wrogim agentem. Nie na tym powinniśmy się skupiać. Drażnią mnie te wewnętrzne walki, które dostrzegam i na innych stronach poświęconych podobnej tematyce. Ja też mam swoje poglądy na temat pewnych osób- taki Michael Tsarion na przykłed ale nie skupiam na nim swej uwagi. Ktoś, kto jest w obozie Jones’a może analogicznie w was szukać oznak agentury. Ktoś, kto nie zgadza się z waszym punktem widzenia może stwierdzić, że zajmujecie się kometami i przeintelektualizowanym bełkotem namawiając do nigdzie nie prowadzącego siedzenia na dupie. Nie na tym rzecz polega. Ja już nie chcę czytać, tracić czasu i energii na takie bezproduktywne przepychanki. Zastanówcie się czy na prawdę warto. Pozdrawiam wszystkich przebudzonych. Walczcie z prawdziwym wrogiem!

    Komentarz - autor: ptr toolovitz — 5 Styczeń 2010 @ 12:39

  7. Myślę, że poniższy fragment z zeszłorocznego odcinka Łączenia Punktów dobrze pasuje do tematu:

    „Ludzie zaczynają odczuwać wewnętrzną motywację do zrobienia czegoś z tym światem i zaprotestowania przeciwko niewyobrażalnej niesprawiedliwości, oraz wywarcia jakiegoś pozytywnego efektu. Tu jednak kryje się niebezpieczeństwo wpadnięcia w stare pułapki. Agenci prowokatorzy będą przenikać do tych grup, i prawdopodobnie z użyciem przemocy, będą podżegać do rasizmu i nienawiści, dostarczając tym samym doskonałego, poręcznego usprawiedliwienia dla „władzy realnej”, chcącej zdławić powszechną wolność słowa. Podobnie, jeśli jakieś rewolucyjne działanie będzie miało szansę powodzenia, patologiczni osobnicy zdołają podłączyć się do ślepych reakcji emocjonalnych większości ludzi i użyją ich do przekierowania każdej nowej walki o władzę i wykorzystania jej dla swoich oportunistycznych celów; zawsze tak było”.

    [Łączenie Punktów: Nowy Rok rozpoczyna się od izraelskiej wojny i ostrzeżeń przed zamieszkami]

    Opór musi wypływać z ludzkiego serca

    pzdr,

    Komentarz - autor: Darek — 7 Styczeń 2010 @ 15:13

  8. @Kapol
    „to wszystko zależy od tego stada”

    Widzę że masz dużą wiarę w stada. Według mnie, od stada zależy tylko tyle, na ile przemieści się w zagrodzie.

    @nocny
    „Alex jest typem “podwórkowego pieniacza” z tendencją wichrzyciela wpisaną w wyraz facjaty dla którego bez znaczenia jest w sprawie czego pokrzykuje i macha szabelką. Teraz “konspira”, a jak się zmieni moda będzie inny wróg. Wychowała go sytuacja fali zainteresowania 9/11, jutro znajdzie coś innego.”

    Możliwe że tak właśnie jest. Z drugiej strony jednak, nic nam Twoje wytłumaczenie nie mówi o jego psychice, z którą ewidentnie coś jest nie tak. Zrozumienie że ktoś taki może mieć deficyty psychiczne może prowadzić do zastanowienia się, czy aby na pewno korzystnie jest podążać za kimś takim. Wręcz bym powiedział, że swoją wypowiedzią spłycasz istotne fakty, które mają szansę obudzić w kimś zdrowy rozsądek.

    „Nic specjalnego ani szczególnie porywającego nie mówi, ani nie robi jednak dla amerykanów jest chwytliwą kukiełką walczącego ze złym reżimem kowboja i dlatego go hołubią media jakich w tym środowisku jest wielu.”

    Nie wiem czy to widzisz, ale Twoje powyższe zdanie przeczy samo sobie.

    „Dopatrywanie się jego agenturalnych powiązań z wywiadem jest tak samo urojonym pomysłem jak lizardmeni Icka i tego typu klimaty.”

    Elity mogą być z Ciebie dumne, jesteś dzieckiem ich machinacji.

    „Co do jego popularności to nie rozumiem argumentów tutaj przytoczonych. Jak media o kimś nie mówią to znaczy że “ukrywają prawdę” jak mówią, znaczy że spiskują razem, jest jakieś inne wyjście czy tylko ja go nie widzę?”

    A ja nie rozumiem o co pytasz. Jak chcesz uzyskać odpowiedź na to pytanie, to proponuję zapytać jeszcze raz robiąc to precyzyjniej.

    @toolovitz
    „fakt, że nie zgadzacie z taktyką AJ walki z NWO nie daje moim skromnym zdaniem wam upoważnienia do nazywania go wrogim agentem.”

    Podżeganie tłumów do nienawiści, to taktyka z której korzystają jednostki/grupy patologiczne. Taka taktyka prowadzi tylko i wyłącznie do krzywdy. Czy to agent, czy nie, to co robi nie prowadzi do niczego dobrego.

    „Nie na tym powinniśmy się skupiać.”

    Zatem na czym powinniśmy się skupiać?

    „Drażnią mnie te wewnętrzne walki, które dostrzegam i na innych stronach poświęconych podobnej tematyce.”

    Uważasz że sott.net prowadzi „wewnętrzne walki”?

    „Ja też mam swoje poglądy na temat pewnych osób- taki Michael Tsarion na przykłed ale nie skupiam na nim swej uwagi.”

    Skoro nie skupiasz na nim swojej uwagi, to zastanawiam się, czy ktoś Ci tych poglądów nie zaprojektował.

    „Ktoś, kto jest w obozie Jones’a może analogicznie w was szukać oznak agentury.”

    Czyż nie o to właśnie chodzi?

    „Ktoś, kto nie zgadza się z waszym punktem widzenia może stwierdzić, że zajmujecie się kometami i przeintelektualizowanym bełkotem namawiając do nigdzie nie prowadzącego siedzenia na dupie.”

    Punktem widzenia? Mam do czynienia z sott.net już od kilku lat i zdecydowanie nie nazwałbym tego „punktem”. Co więcej, przez te lata się czegoś nauczyłem i „stwierdzenie” o którym piszesz wygląda mi na stwierdzenie osoby, której nie chciało się zagłębiać w lekturę tego co sott i qfg prezentują. Trudno się więc dziwić, iż taka osoba uważa że sott namawia do „siedzenia na dupie”, co jest istną bzdurą.

    „Nie na tym rzecz polega.”

    A na czym rzecz polega?

    „Ja już nie chcę czytać, tracić czasu i energii na takie bezproduktywne przepychanki.”

    Ciekawe zatem, kto Cię do tego zmusił, że aż musiałeś się z nami podzielić swoją opinią.

    „Zastanówcie się czy na prawdę warto.”

    Moim zdaniem Twoja opinia opiera się na niezrozumieniu prawdziwych celów sott. Definitywnie nie doceniasz ich inteligencji, mądrości i wiedzy.

    „Walczcie z prawdziwym wrogiem!”

    Czyli z kim?

    Komentarz - autor: gem — 9 Styczeń 2010 @ 16:56

  9. /@gem:
    Możliwe że tak właśnie jest. Z drugiej strony jednak, nic nam Twoje wytłumaczenie nie mówi o jego psychice, z którą ewidentnie coś jest nie tak. Zrozumienie że ktoś taki może mieć deficyty psychiczne może prowadzić do zastanowienia się, czy aby na pewno korzystnie jest podążać za kimś takim. Wręcz bym powiedział, że swoją wypowiedzią spłycasz istotne fakty, które mają szansę obudzić w kimś zdrowy rozsądek./

    -Nie znam psychiki Pana Jonesa podobnie jak Ty, mogę oceniać tylko co widzę i wypowiadam się o jego czynach a nie psychice, powiedzenie, że coś jest nie tak z czyjąś psychiką to podwórkowa zaczepka, podaj jakiś argument, bo piszesz o niczym a czepiasz się wszystkich. Krytyka to jedno, ale gadki o psychice, sorry, ale to dla mnie poniżej pasa. Czym są te istotne fakty, które uważasz że spłycam i dlaczego bez nazwania ich z góry zakładasz że mogą budzić zdrowy rozsądek?

    /@gem:
    Nie wiem czy to widzisz, ale Twoje powyższe zdanie przeczy samo sobie./

    – Nie przeczy. Dla mnie takie gadki Jonesa to nic specjalnego. W ostatnim filmie „Fall of The Republic” mówi mniej więcej tak rewolucyjnie jak moja babcia. Wróćcie do wartości, poznajcie ludzi na około, wyłączcie telewizory, spędzajcie czas z rodziną a inżynierowie socjalni was nie pokonają. Dla amerykanów to może znaczyć coś innego niż dla mnie, nie rusza mnie, tyle wyraziłem.

    /@gem: Elity mogą być z Ciebie dumne, jesteś dzieckiem ich machinacji./

    -Myślę że mama jest z Ciebie dumna, w argumentacji jesteś dzieckiem…dosłownie.

    /@gem:A ja nie rozumiem o co pytasz. Jak chcesz uzyskać odpowiedź na to pytanie, to proponuję zapytać jeszcze raz robiąc to precyzyjniej./
    -Nie zaprzątaj sobie tym głowy, nie musisz odpowiadać.

    Komentarz - autor: nocny — 11 Styczeń 2010 @ 11:16

  10. Według mnie, od stada zależy tylko tyle, na ile przemieści się w zagrodzie.

    Od stada zależy, czy pozostanie stadem, czy się zmieni w świadomą społeczność. Nie jest to niemożliwe, a tym co może stadu pomóc, jest dostatecznie sillne światło latarni oświetlającej płoty.

    Komentarz - autor: iza — 12 Styczeń 2010 @ 01:12

  11. Nie znam psychiki Pana Jonesa podobnie jak Ty, mogę oceniać tylko co widzę i wypowiadam się o jego czynach a nie psychice

    Zastanowienie się nad czyjąś (także swoją!) psychiką może mieć często zbawienne skutki. Potrzebna jest do tego umiejętność w miarę bezstronnej obserwacji zachowań i czynów, wnikliwego myślenia i przynajmniej podstawowa znajomość psychologii. To naprawdę pomaga w życiu, jeśli chce się uniknąć kłopotów związanych z manipulacjami i programowaniem.

    Komentarz - autor: iza — 12 Styczeń 2010 @ 01:23

  12. gem- chciało Ci się aż tyle pisać? co Cię tak rozsierdziło? Tsarion? 🙂

    Komentarz - autor: ptr toolovitz — 17 Styczeń 2010 @ 21:55


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: