PRACowniA

5 grudnia 2009

Łączenie Punktów: Zaczyna się wielkie trucie, Tajna Grupa robi swoje, a dolar chyli się ku upadkowi (1)

Część pierwsza przeglądu wydarzeń z października, a w niej:

– Świńska logika
i
– Krótki przegląd „zabaw z bronią” od Bliskiego Wschodu po Azję Południową

Connecting the Dots: The Mass Poisoning Begins, the Secret Team’s Tricks Continue and the Dollar’s Supremacy Heads for its End

Sott editors
SOTT.net
05 listopada 2009 21:23 EST

© Cagle.com

Zgodnie z definicją, terroryzm jest „zbrodniczym aktem przemocy, oddziałującym na grupę osób szerszą niż bezpośrednie ofiary”. Zgadzamy się co do tego, jednak pozostaje pytanie, kto lub co posiada obecnie największą możliwość dokonywania aktów przemocy, które dotkną grupę osób szerszą niż bezpośrednie ofiary? Gdy znajdziemy na nie odpowiedź, odkryjemy prawdziwych terrorystów.

Najpierw jednak przyjrzyjmy się niektórym takim oddziaływaniom, które w październiku dotknęły nas wszystkich. Program masowych szczepień ruszył* w USA, Kanadzie i Zjednoczonym Królestwie, a do tego Obama ogłosił stan zagrożenia z powodu świńskiej grypy! Skoro tak mówi Pan Urok, Zmiana i Nadzieja w jednym, musi to być prawda! …Prawda? To, i jeszcze więcej, okaże się dalej w tekście.

[*W ramach drobnego uaktualnienia można by tu wymienić kilka innych państw, które w ostatnim czasie zarządziły masowe szczepienia, jak choćby Francja, Włochy, Czechy, lub które ogłosiły epidemię grypy, jak Austria, Serbia, czy Litwa – przyp].

Świńska logika

O co ten szum?

Obrazek powyżej (kliknij, by zobaczyć powiększenie) jest zestawieniem liczby zgonów spowodowanych „świńską grypą” z ostatnich 300 dni oraz zgonów z innych przyczyn, w tym „chorób zakaźnych”. Bez wdawania się w szczegóły wystarczy powiedzieć, że w ciągu ostatnich 300 dni na choroby zakaźne zmarło ponad 8 milionów osób, a prawie 30 milionów z powodu innych, niezakaźnych chorób. Dla porównania, na „świńską grypę” rzekomo zmarło ledwie ponad 5 tysięcy osób. Rzekomo, bowiem liczne doniesienia z ostatnich 6 miesięcy nawet nie potwierdzają obecności wirusa u podejrzanych osób!

Oto krótki raport CBS News omawiający szczegóły tej sprawy:

W skrócie, w ciągu ostatnich 300 dni liczba osób zmarłych na zapalenie mózgu była ponad dwukrotnie większa od liczby ofiar świńskiej grypy, zaś na dengę zmarło ponad trzykrotnie więcej osób. Dlaczego więc nie słyszymy o epidemii wirusowego zapalenia mózgu czy o pandemii dengi?

Staje się jasne, że owe miliardy zgonów, o których wieściły media, WHO i zachodnie rządy, są liczbą mocno przesadzoną, a mimo to trwa i ciągle się potęguje sztucznie nakręcona światowa panika oraz budowanie atmosfery strachu.

USA rozpoczęły program masowych szczepień sprowadzając dyskusję do pytania, czy szczepionek wystarczy dla wszystkich i czy dotrą na czas – całkowicie odchodząc od pierwszoplanowej kwestii dotyczącej bezpieczeństwa i zasadności podawania szczepionek, o których wiadomo, że zawierają toksyczne substancje. Za swój pierwszorzędny cel Zjednoczone Królestwo obrało tak zwaną grupę wysokiego ryzyka, w tym pracowników medycznych i osoby chore, Kanada natomiast użycie szczepionek zawierających kontrowersyjne dodatki tłumaczy silną potrzebą ich produkcji, w związku z zaistniałą epidemią. Budowaniu atmosfery strachu pomagają rządy na całym świecie, zamykając szkoły i zakazując publicznych zgromadzeń. Dobrym tego przykładem są działania ukraińskiego rządu – w obawie przed wirusem świńskiej grypy ogłosił on w szkołach trzytygodniową przerwę, a także zabronił wszelkich zgromadzeń oraz masowych imprez.

Widoczna jest tutaj typowa mieszanka siania strachu, gróźb oraz retoryki dotykającej kwestii naszego bezpieczeństwa, mająca na celu doprowadzenie do jak największej liczby szczepień. Deklaracja Obamy, uznająca świńską grypę zagrożeniem dla narodowego bezpieczeństwa, upoważnia władze departamentu zdrowia do niestosowania się do federalnych uregulowań. Pewien nowojorski szpital otrzymał oficjalne ostrzeżenie, że każdy z pracowników musi poddać się szczepieniu przeciw sezonowej i świńskiej grypie, w przeciwnym razie grozi mu zwolnienie z pracy. Pomimo oporu, Hospital Corporation of America (największa na świecie prywatna firma świadcząca usługi zdrowotne – przyp.) zażądała, by jej 120 tysięcy pracowników poddało się szczepieniom pod groźbą zwolnienia z pracy. Tymczasem wojsko amerykańskie oczekuje na zbliżające się przymusowe szczepienia w swoich szeregach, a tym samym żołnierze staną się świnkami doświadczalnymi:

”Ponieważ mogę zmusić żołnierzy do przyjęcia szczepionek, liczba ta będzie z pewnością duża” – powiedział gen. Renuart, szef amerykańskiego Północnego Dowództwa. „Jako odsetek populacji zostaną oni zaszczepieni o wiele szybciej niż większość nas. Tak więc niedługo będziemy mogli zaobserwować obiektywne skutki szczepień, pozytywne lub nie.

© unknown

Niebezpieczne następstwa nieuzasadnionych szczepień są coraz bardziej powszechne. W Waszyngtonie cheerleaderka tamtejszej drużyny futbolowej wskutek przyjęcia szczepionki zostanie kaleką do końca życia. W Szwecji, jednym z państw, gdzie najwcześniej rozpoczęto szczepienia, liczba zgonów powiązanych ze szczepionką przeciw świńskiej grypie wzrosła do czterech osób. Na wypadek, gdyby te zgony nie były wystarczającym ostrzeżeniem, pielęgniarki w Szwecji zgłaszają występowanie skutków ubocznych oraz zachorowań po podaniu szczepionki. Sytuację tylko pogarszają niekompetentni pracownicy medyczni, którzy podają dzieciom zawyżone dawki szczepionek przeciw H1N1.

Coraz więcej słyszy się głosów oburzenia i wątpliwości od lekarzy wyrażających swoje opinie co do szczepionki przeciw wirusowi H1N1. Kluczowe badania podkreślają fakt, że wraz z postępującym truciem szczepionkami całego pokolenia, dwukrotnie więcej dzieci zapada na autyzm w porównaniu z rokiem 2003, a dane historyczne wskazują, że szczepienia bynajmniej nie uchroniły nas przed minionymi epidemiami.

Medycyna przypisuje sobie zasługi w zakresie leczenia, do których nie ma żadnego prawa. Większość ludzi uważa, iż zwycięstwo nad chorobami zakaźnymi w poprzednim stuleciu dokonało się za sprawą odkrycia metod immunizacji. W rzeczywistości jednak takie choroby jak cholera, tyfus, tężec, błonica czy krztusiec występowały coraz rzadziej, jeszcze zanim powstały odpowiednie szczepionki – przyczynami były polepszenie warunków sanitarnych, usuwanie ścieków oraz lepsza dystrybucja wody i pożywienia.

Skutek budzenia się coraz większej liczby osób, uświadamiających sobie fakt bycia ofiarami oszustwa, przejawia się masowym unikaniem szczepienia:

Dyrektorzy brytyjskich szpitali odpowiedzieli Guardianowi, że na szczepienie zdecyduje się zaledwie 10 procent pracowników służby zdrowia. W USA wielu pracowników szpitali protestuje przeciw rozporządzeniom grożącym utratą pracy w przypadku nie poddania się szczepieniu. […] Według sondażu przeprowadzonego przez University of Michigan, 40 procent amerykańskich rodziców nie zgadza się na poddanie szczepieniu swoich dzieci. Wielu rodziców i pracowników służby zdrowia twierdzi, że świńska grypa nie jest na tyle niebezpieczna, aby ryzykować wystąpieniem potencjalnych skutków ubocznych związanych z taką szczepionką.

Także w Finlandii widoczne jest powszechne niezadowolenie. Tamtejsze sondaże wskazują, że 75 procent Finów nie chce szczepionki.

Wielce kontrowersyjne posunięcie stworzenia dwóch oddzielnych programów szczepień ogłoszono w Niemczech, gdzie politycy oraz wojsko mają otrzymać szczepionki, które nie zawierają wątpliwych dodatków.

© Newsweek

Oprócz nie poruszanej kwestii większej podatności na grypę wśród Czarnych i Latynosów, wiele się spekuluje na temat tego, jak rozegra się scenariusz z ową świńską grypą. Czy jest to wyłącznie przedwczesny prezent gwiazdkowy, zgotowany koncernom farmaceutycznym, które garściami czerpią zyski z nowej epidemii? A może tkwi w tym coś bardziej złowieszczego? Czy papierowy pieniądz mógłby stać się kolejną ofiarą tej „pandemii”, a jednocześnie, czy mające potwierdzać przyjęcie szczepionki chipy RFID zbiegają się z początkiem bezgotówkowego społeczeństwa?

Fakt, że ogłoszenie przez Obamę stanu zagrożenia spowodowanego wirusem H1N1 umożliwia FEMA podjęcie specjalnych środków przeciwdziałających pandemii, że akcje firmy VeriChip poszybowały w górę po ogłoszeniu uzyskania licencji na produkcję chipów wykrywających wirusa H1N1, oraz że Departament Bezpieczeństwa Krajowego (Dep. of Homeland Security) uzyska dzięki pandemii nowy przywilej blokowania dostępu do internetu, stanowi wyraźne ostrzeżenie, iż nasze przewidywania już niedługo mogą się sprawdzić.

Czym się jednak martwić? Weźmy tę cholerną szczepionkę i po kłopocie!

Krótki przegląd „zabaw z bronią” od Bliskiego Wschodu po Azję Południową

Iran

Iran w końcu doczekał się spotkania z cywilnymi przedstawicielami grożących mu mocarstw. Spotkanie odbyło się w tym miesiącu, a poświęcone było debacie nad irańskim nieistniejącym programem atomowym. Amerykańscy, francuscy oraz brytyjscy dygnitarze chcieli ustalić jakieś daty i odwieść Iran od dalszego wykorzystywania energii atomowej, jednak zamiast tego Iran wykorzystał dogodną sytuację i oświadczył, że „nikt nie powinien posiadać broni jądrowej”. Szef MAEA, Mohamed El Baradei, odrzucił zarzuty brytyjskiego wywiadu, jakoby Iran od czterech lat ukradkiem produkował bomby atomowe, mówiąc że „nie ma dowodów na to, iż Iran wytwarza broń jądrową”. Nawet amerykański Doradca ds. Narodowego Bezpieczeństwa, James Jones, zgodził się z El Baradejem, podczas gdy Turcja i Rosja ponownie stanęły po stronie irańskiego rządu. Nieporuszony propagandą wojennych podżegaczy Iran oświadczył następnie, że zamierza na wiosnę wystrzelić własnego satelitę.

Po nieudanej próbie zmiany reżimu za pomocą ‚delikatnej rewolucji’ w czerwcu, Władza Realna uciekła się do bardziej znanej taktyki, kiedy to jedna z opłacanych przez nią grup terrorystycznych, ‚Jundallah’, dokonała zamachu na przywódców irańskich Strażników Rewolucji w prowincji Sistan-Beludżystan, zabijając 42 osoby, w tym 5 wysokich rangą Strażników. Kilka dni później w regionie zastrzelono także dwóch policjantów. Badacz Mahdi Darius Nazemroaya tłumaczy, iż wbrew opinii kreowanej przez zachodnie media, jakoby Jundallah stanowił ruch oporu, jest on organizacją terrorystyczną z siedzibą w Pakistanie, stworzoną przez brytyjski, amerykański i pakistański wywiad, której działania nie znajdują powszechnego poparcia:

Beludżyjski separatyzm nie jest istotnym czynnikiem w samym Iranie, stanowi za to realną siłę w Pakistanie. Także Ludowy Front Beludżystanu, który zdaniem Brytyjczyków reprezentuje beludżyjską ludność w Iranie, nie spotyka się z powszechną aprobatą ze strony tego ostatniego, wspierany jest natomiast przez Wielką Brytanię i Amerykę. Jednocześnie Narodowa Partia Beludżystanu otrzymuje szerokie poparcie na terenie Pakistanu.

Ta wojna pomiędzy beludżyjskimi rebeliantami a pakistańską armią jest pomijana przez tych samych dziennikarzy i artykuły w mass-mediach, które opisując grupę Jundallah nawiązują do rzekomej dyskryminacji Beludżów w Iranie.

© Reuter - - Członkowie irańskich Strażników Rewolucji niosący trumnę jednego ze swoich przywódców, zabitego w zamachu w pobliżu miasta Sarbaz na północy Iranu

Tym niemniej, te wyraźne różnice pomiędzy Beludżami w Iranie oraz tymi w Pakistanie są generalizowane. Wszystko to służy ukazaniu Jundallahu jako autonomicznej grupy wyrosłej wewnątrz irańskiego Beludżystanu bez udziału zewnętrznych sił.

Nie mówi się również o dowodach, jakie Iran przedstawiał ONZ począwszy od 2007 roku, potwierdzających zarzuty Teheranu co do udziału Amerykanów i Brytyjczyków [w tworzeniu ruchu wyzwoleńczego w Beludżystanie].

Aby powiązać swoje działania z szerszymi żądaniami reform w Iranie, Jundallah zaczął ukazywać je jako walkę o prawa Beludżów, zrywając z dotychczasowym pretekstem, jakim była religijna wojna z szyickimi muzułmanami. Owa organizacja zmieniła ponadto swoją nazwę na Ludowy Ruch Oporu Iranu, celem odcięcia się od separatyzmu, którego Beludżowie nie aprobują.

[Jego przywódca] Abdul Malak (Abdolmalak) Rigi to były członek talibów, który jest zamieszany w międzynarodową siatkę przemytu narkotyków operującą na granicy Pakistanu, Afganistanu i Iranu.

Jundallah to nowa twarz [pierwotnie stworzonego przez CIA/ISI] talibanu. Nie byłby on w stanie dokonać zamachu na irańską policję, straż graniczną i Strażników Rewolucji bez pomocy ze strony pakistańskiego aparatu państwowego czy też bez przyzwolenia sił okupujących Afganistan.

Wiadomo, że rząd Busha opłacał Jundallah w ramach polityki zmiany reżimu w Iranie. Równie wiadomym jest to, iż dla CIA nasłanie Jundallahu na Iran było kwestią nie czasu, a sposobności. Brat przywódcy owej grupy, Abdolhamid Rigi**, aresztowany za udział w zamachu bombowym na meczet w przeddzień czerwcowych wyborów w Iranie, ujawnił że:

[TAB]”Po spotkaniu z przedstawicielami USA w amerykańskiej ambasadzie w Pakistanie przed czterema laty obiecali oni (Amerykanie) zapewnić nam wszystko, czego potrzebujemy. Otrzymaliśmy od USA finansową i wojskową pomoc (…) Otrzymaliśmy też rozkazy przeprowadzania zamachów terrorystycznych na terenie Iranu.”

[**Do końca nie jest pewne, czy Abdolhamid Rigi żyje, ponieważ istnieją sprzeczne doniesienia na temat jego rzekomej śmierci: pierwsze, mówiące że Rigiego wraz z kilkunastoma innymi rebeliantami powieszono na początku czerwca, czemu następnie zaprzeczono; drugie, że powieszono go 14 lipca z dala od świadków. Według jeszcze innych doniesień, 2 listopada powieszono członka Jundallahu, Abdolhamida Rigiego, który jak się okazało, NIE był bratem Abdolmaleka Rigiego – przyp.]

Brzmi zatem jak kolejna tajna operacja CIA z narkotykowych funduszy. Nie tracąc czasu, Irańczycy zwrócili się z prośbą do pakistańskiego rządu, by ten przekazał im podejrzane osoby, szanse współpracy nie są jednak duże, biorąc pod uwagę potężną korupcję obecną tamże, spowodowaną długoletnimi wpływami CIA, a poza tym za działaniami destabilizującymi Iran mogą równie dobrze stać członkowie pakistańskich władz we własnej osobie.

Rząd irański swoją krytykę wobec podstępnych działań Amerykanów i Brytyjczyków wyraził wprost: „Wiemy, że to wasza sprawka, i mamy na to dowody”. Nawet były agent CIA na Bliskim Wschodzie, Robert Baer potwierdził, że Jundallah był narzędziem w rękach Amerykanów. Główny dowódca irańskich sił zbrojnych, gen. dywizji Hassan Firouzabadi  trafnie wskazał na rosnącą rolę wahhabizmu, radykalnego ruchu islamskiego, jako jeden z głównych katalizatorów brutalnej przemocy szerzącej się w regionie:

”Wahhabizm staje się głównym uzasadnieniem dla obecności sił USA i NATO.”

Firouzabadi stwierdził dalej, że celem zachodnich państw na Bliskim Wschodzie nie były wyłącznie “wojna, rozlew krwi i terror”.

”Te brutalne środki miały stworzyć rozłam wśród krajów muzułmańskich i nie dopuścić muzułmanów do zjednoczenia się”.

Skoro wahhabizm przyczynia się do bratobójczych wojen religijnych pomiędzy muzułmanami, zręczna ideologia propagowana przez akademików popycha co mniej krytyczne umysły do krwawej rebelii. I tak, mając na koncie dwa aresztowania – jedno w 2007 roku, drugie wcześniej tego roku – irańsko-amerykański „badacz” Kian Tajbakhsh tym razem został skazany na 12 lat więzienia za “szpiegowanie i pełnienie roli konsultanta w Open Society Institute George’a Sorosa”, dla którego to nakreślił obraz „zielonej rewolucji” skierowanej przeciwko rządowi Iranu

Niezmiennie odurzone Izraelem Stany Zjednoczone skłonne są nałożyć kolejne sankcje na Iran za jego karygodne niestosowanie się do ich poleceń, jednocześnie jednak ten ostatni w oczach innych państw postrzegany jest jako otwarty na współpracę partner biznesowy, jako że ogłosził zamiar otwarcia nowej międzynarodowej giełdy paliw z siedzibą w Teheranie. Prowadzi także negocjacje z Rosją, Chinami, Japonią, Wenezuelą oraz innym państwami w sprawie porzucenia dolara i oparciu się na innych walutach w handlu paliwami. Również Turcja chce być częścią przyszłego projektu. Być może dlatego właśnie turecki premier Erdogan uznał Ahmadineżada swoim nowym najlepszym przyjacielem. UE może wydawać się surową wobec Iranu, jednak świadoma jest panujących geopolitycznych realiów, przez co wie, że jedyną drogą uniezależnienia się od Rosji jest uzyskanie dostępu do irańskiego gazu.

W poprzednim odcinku zastanawialiśmy się, czy cała ta nagonka na Iran była przykrywką (ang.) dla rozwoju powietrznego programu rakietowego o globalnym zasięgu, będącego własnością USA, rzecz jasna:

(…) ich tarcza antyrakietowa nigdy nie miała na celu ochrony USA i Europy przed irańską nie istniejącą bronią masowego rażenia. Co więcej, obiecywana budowa jej elementów w Polsce i Czechach okazała się częścią podstępu, którego ostatecznym celem ma być zainstalowanie o wiele bardziej zaawansowanego systemu na wodach graniczących bezpośrednio z Rosją.

Co ciekawe, Iran zdobył się na podjęcie i tej kwestii podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ odbytej w tym miesiącu (październiku), dołączając tym samym do Rosji oraz Chin w apelu przeciwko zbrojeniom w kosmosie.

Irak

132 ofiary eksplozji dwóch samochodów-pułapek przed budynkami rządowymi

© Unknown - - Irakijczycy gromadzą się w miejscu potężnego zamachu bombowego przed budynkiem ministerstwa sprawiedliwości w Bagdadzie

Pakistan

W Pakistanie doszło do tylu zamachów w tym miesiącu (październiku), że nie ma pewności co do tego, czy wszystkie z nich zarejestrowaliśmy. Fale eksplozji wstrząsnęły wszystkimi większymi miastami Pakistanu, zabijając ponad 300 osób. Dużą część ofiar stanowili żołnierze i pracownicy ochrony. Reakcją pakistańskiej junty wojskowej było wysłanie kolejnych 30 000 żołnierzy w doliny Waziristanu graniczącego z Afganistanem. Pomimo brania przykładu z NATO i opłacanie talibów, żeby trzymali się z dala (a więc podważając zasadność natowskiej ofensywy przeciw dokładnie tym samym talibom), armia Pakistanu napotkała tak zacięty opór, że tamtejsza ludność setkami tysięcy porzuca domy w poszukiwaniu bezpiecznego schronienia.

W scenariuszu, w który według USA, pakistańskiego establishmentu i mainstreamowych mediów mamy uwierzyć, Pakistan broni się przed aktami terroru ze strony czy to Al-Kaidy, talibów, czy innych rebeliantów siejących zniszczenie w tamtejszych gęsto zaludnionych miastach. Jednak gdy wziąć pod uwagę fakt, że domniemany przywódca pakistańskich talibów winą za potężną eksplozję w Peszawarze pod koniec października obarczył twór CIA, firmę Xe (wcześniej znaną jako Blackwater), oficjalna wersja staje się co najmniej mocno wątpliwa. W owej eksplozji zginęło ponad 100 osób, a 500 zostało rannych. Wizyta amerykańskiej Sekretarz Stanu Hillary Clinton w Peszawarze odbyła się na 5 godzin przed zamachem. Jej celem była kolejna próba nakłonienia pakistańskiego rządu i armii do pełnej współpracy z NATO przy “pacyfikowaniu” pasztuńskiej ludności na terenie Afganistanu i Pakistanu. A jaki jest lepszy sposób na zachęcenie ich, niż seria brutalnych zamachów na targowiska, szkoły, bazy wojskowe i policyjne koszary, a także placówkę ONZ, zwieńczonych stwierdzeniem: „Widzicie? A nie mowiliśmy, że terroryzm jest dla waszego kraju prawdziwym zagrożeniem! Przyłączcie się zatem do polowania na tych (niewidzialnych) terrorystów z gór!”

Reżim pakistański w większym lub mniejszym stopniu jest do pewnego stopnia regionalnym podnóżkiem Ameryki od chwili uzyskania niepodległości w 1947 roku. Rolę tę pełni tylko po to, by zażegnać groźbę wojny domowej, która mogłaby pozbawić go kontroli. W związku z tym, jak do tej pory nie widać oznak zmiany kursu owej polityki. Pakistańscy politycy i medialne osobistości odwalają niezłe show, pozorując opór wobec amerykańskich wpływów, po czym prowokują masakry i represje na własnym społeczeństwie, pokazując swoim dobroczyńcom, że ich także nęka zmora terroryzmu i że są zdeterminowani walczyć z nią z całą mocą, z użyciem siły wojskowej włącznie. Wśród samych Pakistańczyków natomiast zaczyna rodzić się świadomość tego, że organa ich wojskowego establishmentu – ISI w szczególności, będąc pakistańską pochodną CIA – pomagają tworzyć owych „terrorystów”, nieprzerwanie ich opłacają, a nawet osobiście dokonują zamachów. Pakistan stanął nad przepaścią. W tym miesiącu (październiku) było jeszcze więcej nalotów na nieszczęsnych Pakistańczyków. Każde bombardowanie tylko prowadzi do kolejnej obietnicy „odwetu”, którego najczęstszymi ofiarami  okazują się ponownie zwykli ludzie.

Jak by nie dość było zniszczeń i śmierci, w rejonie Hindukuszu przy północno-wschodniej granicy z Afganistanem doszło do dwóch silnych wstrząsów: pierwszy miał siłę 6.1 stopni, a do drugiego, o sile 6.2 stopni, doszło 6 dni później, przy czym obydwa wstrząsy miały niemal identyczne epicentra. W wyniku tego drugiego zgłoszono ofiary śmiertelne po pakistańskiej stronie. Jednak gdy o drugi wstrząs spytać amerykańską Geological Survey, ta zaprzeczy jego zajściu, ponieważ raport usunięto „po ponownym przeglądzie przez sejsmologów”, chociaż na stronie innej agencji raport z owego wstrząsu nadal figuruje. Czyżby więc było tu coś do ukrycia?

Afganistan

W zeszłym miesiącu rozważaliśmy możliwość podmiany reżimu w Afganistanie w związku ze zbrojeniem talibów i odsunięciem Karzaja (ang.):

Jaki jest więc lepszy sposób pozbycia się go, niż potajemna pomoc amerykańskich żołnierzy, agentów CIA oraz ich koleżków do wynajęcia udzielana talibom w ponownym przejęciu władzy? Bowiem kto jak kto, ale rząd amerykański ma więcej wspólnego z gromadką mizoginistycznych watażków niż ktokolwiek inny.

Sęk w tym, że Karzajowie również należą do owych watażków z tą tylko różnicą, że jawią się jako „ci dobrzy” a zakres ich władzy wyznaczają ich darczyńcy z Waszyngtonu i Londynu. Cieniutki płaszczyk pozorów legalności władzy i oficjalnych tytułów „prezydenta” czy „gubernatora” nie jest w stanie przesłonić brutalnej prawdy o udziale braci Karzajów w zbrodniach przeciwko swojej ludności. Jednak mimo wszystko to wystarcza, by utrzymać społeczeństwa Zachodu w fałszywym przekonaniu co do ich moralności, a także by nie dopuścić do ujawnienia przerażającej prawdy zagrażającej istnieniu zarówno afgańskiemu jak też innym bliskowschodnim reżimom.

© Unknown - - Podacie rękę na zgodę? Reagan i jego talibańscy bracia w latach 80.

Kiedy Afganistan zamienia się w kolejny Irak, warto zadać sobie pytanie, jak to możliwe, że połączone siły największej armii na świecie oraz niemal 50 innych państw nie potrafią uporać się z kilkoma tysiącami wychudzonych talibów w kraju nękanym wojną od kilkudziesięciu lat? Czy Ameryka rzeczywiście znalazła się w obliczu klęski w walce z talibami, czy może tak mamy o tym myśleć, w oczekiwaniu na prawdziwą zbrojną eskalację mającą dopiero nadejść?

Pamiętacie historię o Stephenie Farrellu, dziennikarzu New York Timesa odbitym z rąk talibów w brawurowej akcji „natowskich komandosów”? Otóż jego tłumacz Sultan Munadi  „przypadkowo” zginął pod gradem kul, pomimo podniesienia rąk i wykrzykiwania „tłumacz, tłumacz!” w trakcie zbliżania się do oddziału – najwyraźniej błędnie myśląc, że i jego mieli uratować. Miejscowy gubernator wstępnie podał, że Munadiego zabili talibowie, jednak Stephen Farrell, który był tuż obok niego, powiedział, że nie wie, kto zastrzelił jego kolegę. Jak oddziałowi sił specjalnych mogło nie powieść się odbicie afgańskiego tłumacza?

Odpowiedź okazała się potwierdzać nasze wcześniejsze podejrzenia: Armia brytyjska udziela „talibom” transportu po Afganistanie:

Zdaniem pewnych dyplomatów brytyjska armia przemieszcza talibańskich rebeliantów z południa Afganistanu na północ kraju, zapewniając im środki transportu.

Dyplomaci zastrzegający sobie anonimowość oznajmili, że rebeliantów przerzuca się drogą powietrzną z południowej prowincji Helmand na północ kraju, pomimo nasilającej się tam przemocy.

Samoloty transportujące talibów rozpoznano jako brytyjskie śmigłowce typu Chinook.

Urzędnicy stwierdzili następnie, iż Sultan Munadi, afgański tłumacz porwany razem z jego pracodawcą, reporterem New York Timesa Stephenem Farrellem, został zastrzelony przez „brytyjskiego snajpera” w trakcie akcji uwalniania Farrella.

Powiedzieli, że Munadi został zabity za posiadanie dokumentów i zdjęć potwierdzających udział brytyjskiej armii w procederze transportowania rebeliantów.

Dyplomaci podali również, że afgański dziennikarz posiadał oprócz tego dowody  udziału zagranicznych sił obecnych w Afganistanie w napięciach, do jakich doszło w lipcu w chińskim autonomicznym regionie Xinjiang (Sinkiang).

Wojskowe helikoptery przerzucające „wroga” na drugi koniec kraju? „Brytyjscy komandosi” wykorzystujący misję ratunkową, aby pozbyć się osoby z dowodami obciążającymi ich wojsko? To są przykłady działań, jakie pociąga za sobą „walka z rebeliantami”: stworzenie urojonego wroga dokonującego ohydnych zbrodni na niewinnych cywilach i żołnierzach,  skutkujące wypaczeniem obrazu prawdziwego oporu w oczach sił okupacyjnych, a także wywołanie strachu u tych ludzi, którzy posiadają sumienie. Ta część powyższych rewelacji, mówiąca o Afganistanie jako bazie wypadowej dla „operacji specjalnych”, jest szczególnie interesująca w świetle masakry, do jakiej doszło w lipcu w mieście Urumqi na zachodzie Chin. Tamtejsze media informowały wówczas o podejrzeniach chińskiego rządu co do udziału zewnętrznych sił:

Dowody wskazują, że ujgurscy separatyści, którzy 5 lipca wywołali zamieszki w stolicy autonomicznej prowincji Xinjiang, Urumqi, mają silne powiązania z afgańską Al Kaidą. Zamieszki, w wyniku których zginęło prawdopodobnie 184 osób a setki odniosło rany, wybuchły natychmiast po rozpoczęciu w Afganistanie nowej ofensywy przez siły amerykańskie i sojusznicze. Nie są one dziełem przypadku, jako że grupy terrorystyczne w Azji centralnej zawsze miały bliskie powiązania. Ujgurscy separatyści użyli przynęty, na którą zachodnie media dały się złapać, gdyż z miejsca uznały za prawdziwe przysłane im zdjęcia pokazujące, że to ludność Han, nie Ujgurzy, sprowokowała do przemocy w Xinjiang.

Felietonista Toronto Sun Eric Margolis wyjaśniał, że USA szkoliły ujgurskich terrorystów na ewentualność wojny z Chinami:

Grupa Ujgurów – chińskich muzułmanów z prowincji Xinjiang w zachodnich Chinach – była szkolona do walki z chińskimi komunistami w Xinjiang przez Bin Ladena, a wszystko odbywało się nie tylko za wiedzą, ale i z pomocą CIA, a to dlatego, że w razie ewentualnej wojny z Chinami agencja mogłaby wykorzystać ich nabyte umiejętności […] lub miała na celu wywołanie tam piekła.

Zadzieranie z taką potęgą nuklearną jak Chiny to dla psychopatów zwyczajne gry i zabawy. Tym samym jest również przerzucanie na drugi koniec Afganistanu komandosów przebranych za talibów. Ahmad Kawoosh z Asia Times dowodzi powszechności zjawiska:

”Gdy tylko policji i wojsku udało się otoczyć talibów w wiosce Qala-e-Zaal, ujrzeliśmy helikoptery lądujące z oddziałami wsparcia” – powiedział żołnierz 209. korpusu afgańskiej armii rządowej. „Zdołali nie tylko uwolnić swoich towarzyszy z okrążenia, ale też zadać klęskę afgańskim siłom.”

Podobne historie powtarzają się w całym północnym Afganistanie. Dziesiątki osób z różnych prowincji twierdzą, że widziały bojowników talibańskich wysiadających z zagranicznych helikopterów. Powszechnie mówi się, że żołnierze sił międzynarodowych celowo przerzucają rebeliantów z niestabilnego południa na północ, aby stworzyć chaos w nowym miejscu.

© Unknown

”Nasza walka z talibami jest bezcelowa” – stwierdził żołnierz afgańskiego korpusu. „Nasi zagraniczni «sojusznicy» bardziej sprzyjają wrogowi niż nam.”

Prowincje, w których spokojnie było jeszcze sześć miesięcy temu, obecnie są sceną  zbrojnych starć, zamachów samobójczych, a część ich powiatów nawet dostaje się pod kontrolę talibów.

Jak to się zawsze sprawdzało w przypadku amerykańskich, brytyjskich i izraelskich napastniczych wojen – kiedy nie ma z kim walczyć… wymyśl sam przeciwnika!

W Baghlan-e-Markazi, mieście w prowincji Baghlan, tamtejsi mieszkańcy w zeszłym miesiącu byli świadkami bitwy, podczas której – jak zapewniali – pojawiły się dwa zagraniczne helikoptery z  talibańskimi rebeliantami, którzy następnie zaatakowali miasto.

”Na własne oczy widziałem te helikoptery” – powiedział Sayed Rafiq, mieszkający w Baghlan-e-Markazi. „Wylądowały za wzgórzami wysadzając dziesiątki talibów w turbanach i owiniętych w patus [rodzaj chusty].”

Według Rahima Rahimiego, profesora na uniwersytecie w Balch, Ameryka i Zjednoczone Królestwo po to usiłują utrzymać niestabilność całego Afganistanu, ażeby tamtejsza ludność odczuwała potrzebę ochrony ze strony zagranicznych sił.

”Będą dążyć do destabilizacji północy kraju wszelkimi metodami” – stwierdził Rahimi. „To dobre wytłumaczenie, by rozszerzyć swą obecność w regionie i zdobyć kontrolę nad gazem i ropą w Azji Centralnej.”

Czy są to „pracownicy prywatnych firm ochroniarskich” strzegący amerykańskiej ambasady w Kabulu, którzy, przebrani za mudżahedinów, udają się nocą na „nielegalne operacje wojskowe”, czy też helikoptery pełne amerykańskich żołnierzy w afgańskich strojach, we wszystkich przypadkach modus operandi jest ten sam, gdziekolwiek uderzą zachodnie siły. Z tymi ostatnimi doniesieniami z pewnością mają związek dwie katastrofy śmigłowców, do jakich doszło w połowie miesiąca. Miały one miejsce tego samego dnia w południowej i zachodniej prowincji Afganistanu. W wyniku pierwszego zderzenia dwóch helikopterów zginęło14 żołnierzy amerykańskich, zaś w drugim incydencie śmierć poniosło 7 żołnierzy i 3 amerykańskich „cywilów”, a kolejnych 26 osób zostało rannych, z czego ponad połowę stanowili „Afgańczycy”. Razem jest to sporo ofiar tych „wypadków”, o których amerykański rzecznik zapewnił, że „nie miały nic wspólnego z wrogim ostrzałem”, przy czym wiadomo, że przynajmniej jeden ze śmigłowców wracał z „udanej misji antynarkotykowej”. Naszym zdaniem stanowi to przykrywkę dla misji o nieco odmiennym charakterze.

Jednak w samym Afganistanie nie są to żadne rewelacje. Warto przypomnieć tutaj wcześniejszą wersję obecnej historii z „powietrznymi taksówkami” [„Operation Airlift of Evil”]:

Talibowie są sztucznym tworem, którego celem jest destabilizacja regionu. Sondaże wykazują, że nie więcej niż 5 procent Afgańczyków w 2001 roku wciąż popierało ekstremistów.

[Spekulacje na temat powiązań talibów z pakistańskim i obcymi wywiadami] potwierdziły się w tym samym 2001 roku, kiedy amerykańskie siły specjalne dzięki pomocy Tadżyków, Uzbeków i Hazarów, będących głównymi sojusznikami sił NATO, bez trudu opanowały cały Afganistan w przeciągu sześciu tygodni, nie dając talibom żadnych szans. Co  się wkrótce okazało, a czego administracja Busha nie chciała ujawnić, Waszyngton zezwolił rządowi Pakistanu na przejęcie tysięcy afgańskich talibów, Pakistańczyków kolaborujących z talibami, oficerów pakistańskiego wywiadu i armii, bojowników Al-Kaidy oraz członków Islamskiego Ruchu Uzbekistanu (ang. skrót IMU) z miasta Kunduz na północy Afganistanu.

Wszyscy ważni dowódcy afgańskich talibów wraz z Pakistańczykami wymknęli się bezpiecznym korytarzem powietrznym, który podobno mieli zapewnić im Amerykanie.

W połowie października Times dostał się do raportu stwierdzającego, że włoscy dowódcy płacili talibom, aby ci nie atakowali ich baz. Zapomnieli jednak poinformować o tym zwyczaju francuski kontyngent, który zastąpił Włochów w tamtym „cudownie bezpiecznym” rejonie, skutkiem czego w sierpniu ubiegłego roku zginęło tam dziesięciu francuskich żołnierzy. Czy wyciek ów miałby oznaczać swoistą wiadomość dla Silvio Berlusconiego? Mimo wszystko raport niczego nie zmieni w obrazie wojny, gdzie zarówno siły USA jak i NATO płacą setki milionów dolarów 5 tysiącom prywatnych milicjantów, którzy zmieniają front, gdy tylko pojawi się lepsza oferta.

© Unknown - - „Może i skorumpowany, ale to nasz człowiek” - francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner w rozmowie z NY Times z 5 listopada

Tymczasem Karzaj swoją wiadomość zrozumiał doskonale. Zgodnie ze scenariuszem ukorzył się pod żądaniami Zachodu i zarządził ponowne przeliczenie głosów. Farsa, jaka miała miejsce potem, ilustruje sposób, w jaki poprzez media kieruje się marionetkowymi reżimami: kiedy po przeliczeniu okazało się, że Karzajowi nieco zabrakło do 50 procent, przeprowadzono dogrywkę pomiędzy nim a drugim kandydatem z największą ilością głosów, Abdullahem Abdullahem – następnym wielkim pachołkiem Zachodu. Wiedząc, że Karzaj ma większe szanse, także i tym razem Abdullah wycofał się z wyścigu, kiedy rząd Karzaja zignorował jego prośbę przeprowadzenia reformy systemu wyborczego jeszcze przed samym głosowaniem. Tak więc Karzaja szybko ogłoszono zwycięzcą, a Biały Dom wysłał mu gratulacje, z zastrzeżeniem, aby „rozprawił się z korupcją” i doprowadził do ugody z Abdullahem w kwestii sprawowania władzy, tak by wypełnić standardy „legalności” opacznie rozumiane przez Amerykanów i Brytyjczyków. A w międzyczasie, pośród wyborczego zgiełku, „rebelianci w policyjnych mundurach” wdarli się do jednej z placówek ONZ, zabijając 12 pracowników oraz dokonali ostrzału rakietowego na pobliską posiadłość Karzaja.

Celem nacisku, jaki Zachód wywarł na Karzaja, było zmiękczenie go, jednak ten najwyraźniej poczuł się panem sytuacji, kiedy publicznie poparł inicjatywę śledztwa w sprawie „taksówek talibów”, dodając przy tym, że „śmigłowce już od około pięciu miesięcy nocami przerzucają talibów do prowincji Baghlan, Kunduz i Samangan”. To właśnie mogło popchnąć Tajny Oddział do ujawnienia – poprzez jedno z ulubionych narzędzi propagandy, New York Timesa – informacji, według których brat Karzaja jest opłacany przez CIA a także jest głównym graczem w handlu narkotykami w południowym regionie Afganistanu. Główny oskarżony, Ahmed Karzaj natychmiast zaprzeczył doniesieniom:

Ahmed Wali Karzaj w wywiadzie zaprzeczył zarzutom o odgrywanie jakiejkolwiek  roli w handlu narkotykami oraz że jakoby miał otrzymywać pieniądze od CIA. Wprawdzie potwierdził regularne przyjmowanie kwot na „wydatki” od swojego brata, prezydenta, oznajmił jednak, że nie wiedział, skąd pochodzą pieniądze. Podał za to, jako jedno z wielu swoich dokonań, że wskazywał Amerykanom tych rebeliantów, którzy byli gotowi przejść na ich stronę, oraz że dostarczał Amerykanom informacji wywiadowczych. Jednak jak stwierdził, nie był nagradzany za tak okazywaną pomoc.

”Nie znam nikogo z CIA” – powiedział. „Nigdy nie otrzymałem pieniędzy od jakiejkolwiek organizacji. Pomagam za to Amerykanom, jak tylko mogę. To mój obowiązek jako Afgańczyka”.

Gdy wziąć pod uwagę rolę CIA w strukturach rządowych i wojskowych USA oraz fakt, że nawet całe jednostki armii amerykańskiej tworzone są wyłącznie z myślą o operacjach agencji (jednostki te, będące dziełem Tajnego Oddziału, częstokroć funkcjonują na pół jawnie przez dekady), zatem nie trudno wyobrazić sobie, że Ahmed Karzaj mógł być sponsorowany przez CIA i zarazem nie mieć o tym pojęcia. Jeśli chwycimy go za słowo i przyznamy, jakim to jest „uczynnym Afgańczykiem”, który do tego grzecznie słucha amerykańskich przełożonych, przyjdzie wtedy stwierdzić, iż nie był świadomy tego, że Amerykanie, którym usługiwał, nie byli tymi, za kogo ich uważał. Na powyższe zarzuty Hamid Karzaj odparł mówiąc to, o czym wszyscy wiedzą, a nie mogą mówić otwarcie: mianowicie, że natowscy żołnierze tak samo siedzą po uszy w handlu heroiną. Jak napisał indyjski dyplomata M. K. Bhadrakumar w Asia Times:

Kiedy afgański minister ds. walki z narkotykami, gen. Chodajdad Chodajdad powiedział w niedzielę, że wchodzące w skład Sojuszu Północnoatlantyckiego kontyngenty z USA, W. Brytanii i Kanady nakładają „podatki” na produkcję opium w kontrolowanych przez nich rejonach, otrzymał reprymendę od władz Afganistanu.

© Unknown - - Opium dla mas

Zachodni agenci nie tylko parają się nakładaniem „podatków” na produkcję opium, bowiem CIA wraz ze swoim przybyciem do kraju, czyli już we wczesnych latach 1970., stworzyła tam lukratywną, bo wartą 50 miliardów dolarów siatkę narkotykową. Nawet amerykański Senat w trakcie swoich posiedzeń przyznał, że Stany Zjednoczone są odpowiedzialne za „nieumyślne stworzenie” tej sytuacji.

Częścią tej operacji było finansowanie żołnierzy z jednostek specjalnych przebranych za „talibów”, członków „Jundallahu” czy też „Ujgurów”, odpowiadających modelowi fałszywych grup terrorystycznych w stylu Al-Kaidy, które to bez wyjątku są dziełem zachodnich wywiadów posługujących się ich regionalną komórką, pakistańską ISI. Widzimy tu powtarzający się schemat: Produkcja heroiny w Afganistanie była na zerowym poziomie do przybycia CIA i wyszkolonych przez nią bojowników w latach 80. Po dojściu do władzy talibowie dopuścili się poważnej zbrodni, wykańczając ów narko-biznes w 2000 roku. Teraz, gdy ponownie zainstalowano przychylny Zachodowi rząd, a fałszywi talibowie harcują na dobre, powraca czas prosperity – Afganistan wytwarza ilość heroiny dwukrotnie większą od światowego zapotrzebowania, która trafia do młodych ludzi na całym świecie.

– –

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Connecting the Dots: The Mass Poisoning Begins, the Secret Team’s Tricks Continue and the Dollar’s Supremacy Heads for its End

dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

Dodatkowe informacje uzyskasz pisząc na adres: pracownia-iv@o2.pl

Advertisements

3 komentarze »

  1. Terroryzm ze strony WHO jest faktem, a do tego produkowanie różnych szczepionek, z różnymi dodatkami toksycznymi, mającymi negatywne oddziaływania na zdrowie społeczeństw oraz wzmagającymi śmiertelność i kalectwo wśród zaszczepionych osób to nowy sposób na eutanazję społeczeństw całego świata.

    Skorumpowane media na świecie, ze skorumpowanymi rządami i skorumpowanymi tzw. naukowcami/ zbrodniarzami / robią wszystko aby dla zysku firm farmaceutycznych oraz polityki eutanazji społeczeństw szczepienia objęły maksymalnie najwięcej osób, a szczepionki z różnymi toksycznymi dodatkami doprowadziły do jak największej liczby zgonów i powikłań, co ma powodować dalsze szczepienia , które nie są tak masowe jakby zbrodniarze z WHO oczekiwali.

    Innym działaniem terroryzmu światowego są napaści na niepodległe, bardzo nawet odległe, kraje i mordowanie ludności tych krajów dla interesu światowego spisku i zawłaszczania ich bogactw naturalnych, krajów , które swoimi bogactwami płacą imperialistom za prowadzone przeciw nim samym wojny i zbrodnie na ludności.
    Tak, to fałszywi obrońcy interesów tych państw, opłacani przez imperialistów, prowadzą zbrodnicze zamachy na ludność tych panstw i na ich infrastrukturę, a media fałszywie podają,że to są akty wojny wyzwoleńczej.

    Wszystko to jest robione przez amerykańskie i zachodnie wywiady po to aby uzasadnić swoją nielegalną obecność w tych państwach i okradanie tych państw z ich bogactw naturalnych, pod pretekstem obrony demokracji, oczywiście amerykańskiej. Ma to oczywiście oczyszczać przedpole zbrodniczym korporacjom do ekspansji światowej i zmniejszania populacji, bo inaczej tego uzasadnić się nie daje.

    Ciekawe jak długo społeczność międzynarodowa będzie znosić ten terroryzm wywiadów amerykańskich i zachodnich.

    Komentarz - autor: Kapol — 7 grudnia 2009 @ 12:31

  2. @Kapol
    Nic dodać nic ująć. Chociaż… społeczność międzynarodowa (unijna tym razem) właśnie została dotknięta kolejnym aktem terroryzmu – patrz: następny wpis. Kolejny krok i kolejne „jakim prawem?!” Moim zdaniem wszystkie kraje UE powinny czuć się jak muchy złapane na lep, a czas płynie, klej gęstnieje i uwalnia się z niego śmiertelna trucizna. Chyba już nawet przestaje być słodki.

    Komentarz - autor: iza — 7 grudnia 2009 @ 15:45

  3. […] – Two by two, hands of blue… [z "Firefly"W poprzednim artykule Connecting the Dots (pl) pisaliśmy: Niebezpieczne następstwa nieuzasadnionych szczepień są coraz powszechniejsze. W […]

    Pingback - autor: Łączenie punktów – cz. 2: Zastrzyki, które zabijają « PRACowniA — 7 stycznia 2010 @ 16:55


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: