PRACowniA

24 Czerwiec 2009

Łączenie Punktów: Psychopaci prą naprzód mając za narzędzia wywołany już chaos, podbój, wojnę, głód i śmierć

[wersja oryginalna: Connecting the Dots: Psychopaths Push Forward With Engineered Chaos, Conquest, War, Famine, and Death]

SOTT Editors
SOTT.net
niedziela, 31 maja 2009 21:40 UTC

Jako wstęp do bieżącego odcinka Łączenia Punktów chcielibyśmy podzielić się z wami prywatną uwagą.

© Unknown

© Unknown

Nie jest łatwo siedzieć przed monitorem komputera po kilka godzin dziennie analizując informacje, umieszczając artykuły na stronie, pisząc komentarze lub edytując materiał. Może to być niespodzianką dla niektórych z was, ale redaktorzy Sott mają swoje życie i inne zajęcia, którym z chęcią byśmy się oddali, gdyby nie to, że swój wysiłek i czas poświęcamy Sott.net. Jest to przeważnie niewdzięczna praca, jednak wcale nie szukamy pochwał i uwielbienia. Tym, co naprawdę łamie nam serce jest świadomość, że przy całym naszym zaangażowaniu, codziennym badaniu i przyglądaniu się z bliska rzeczywistości i życiu na tym świecie, w końcu nasze wysiłki okażą się i tak niewystarczające. W każdym razie będzie to za mało tak długo, jak długo więsza ilość ludzi nie zdecyduje się na podjęcie wysiłku ujrzenia prawdy o obecnej światowej sytuacji (sieci zgubnych kłamstw) i nie uczyni prawdziwego sumienia swym światłem przewodnim. Jak to powiedział pewien wielki człowiek: Ludzkość nie robi postępów ani nie ewoluuje. Człowiek może ewoluować, ludzkość nie, jako że ewolucja przebiega wyłącznie świadomie.

I właśnie teraz, jak zobaczycie czytając dalej, rozpaczliwie potrzeba ludzi, którzy powstaną i dokonają świadomego wyboru. Ponieważ nasz świat płonie, dosłownie i w przenośni, a jako że ten ogień płonie już od stuleci, bardzo prawdopodobne jest, że niedługo osiągniemy i przekroczymy „temperaturę wrzenia”. Będąc brutalnie szczerym – zostało zaledwie kilka ‘wyjść ewakuacyjnych’ i jeśli nie zostaną podjęte radykalne działania, wkrótce pozostaną z nas tylko popioły, no i może parę kości do odkopania przez archeologów z przyszłości.

Wiemy, że jako stali czytelnicy jesteście świadomi tego, jak fatalnie przedstawia się sytuacja. Problem tkwi w tym, że reszta ludzkości nadal pogrążona jest w twardym śnie i w dużej mierze nieuświadamia sobie czyhającego zagrożenia. Pomimo obaw i świadomości, że może nigdy nam się nie uda dotrzeć do szerszego odbiorcy, w dalszym ciągu próbujemy, bowiem alternatywne wyjście – patrzeć na szerzący się chaos i nic nie robić – jest zbyt przerażające, by ktokolwiek z choćby śladem sumienia mógł je brać pod uwagę.

Jest takie powiedzenie, że aby pomóc innym, trzeba wpierw pomóc samemu sobie. Praca nad SOTT miała i nadal ma ogromny wpływ na nas, redaktorów, i to na wielu płaszczyznach. Możemy jedynie żywić nadzieję, że owoce naszych wysiłków okażą się pomocne również dla Czytelników i pomogą wam zyskać głębsze rozumienie naszej rzeczywistości i problemów jakie napotykamy, a być może podjąć świadomą decyzję, co zrobić, żeby zabezpieczyć jakoś przyszłość waszą i waszych dzieci.

My ze swojej strony obiecujemy, że uczynimy wszystko co w naszej mocy, aby nasza latarnia morska nie przestawała świecić.

A zatem do rzeczy.

Kolejna ludzka tragedia

Kolejny miesiąc ludzkiego chaosu, w którym musimy odnaleźć sens takiego cierpienia. W tym celu musimy ustalić, jaki priorytet należy nadać zaistniałym wydarzeniom. Jest to często zdradliwe, bowiem mass-media na pierwszych stronach przeważnie umieszczają najmniej istotne informacje. W ostatnich dniach maja głośno było o Dicku Cheneyu i Baracku Obamie. Z pewnością jest to coś, o czym trzeba rozmawiać, jako że ukazuje stopień zepsucia amerykańskiego systemu politycznego, jak źle było za rządów Busha i jak źle jest nadal. W podobnym tonie można wypowiedzieć się o skandalach w brytyjskim parlamencie. Jednak obawiamy się, że skupiając się na tego typu sprawach nie zwrócimy należytej uwagi na cierpienia ogromnych rzesz ludzi w innych zakątkach świata, jak na Sri Lance, w Afganistanie, Pakistanie czy Palestynie. Zacznijmy więc od tych spraw, zawsze mając w pamięci, że życie i cierpienie niewinnych gdziekolwiek na świecie – czy to na dotkniętej wojną Sri Lance, czy w salach tortur w Abu Ghraib – jest tak samo ważne.

© Agence France-Presse / Strefa wojny stała się pustkowiem

© Agence France-Presse / Strefa wojny stała się pustkowiem

Setki tysięcy ludzi odciętych od świata w pasie przybrzeżnym zmienionym w obóz koncentracyjny zostało teraz więźniami i ofiarami 25-letniej wojny na Sri Lance pomiędzy armią rządową a ruchem wyzwoleńczym – Tamilskimi Tygrysami Wyzwolenia Ilamu (LTTE) – która zakończyła się w ostatnich dniach maja, a w której swoje zwycięstwo ogłosiła armia. Jednak jakim kosztem? Liczby ukazujące poległych i skalę cierpienia są zatrważające: 80 000 do 100 000 cywilów zabitych od początku wojny w 1983 roku.

Po wizycie delegacji ONZ na Sri Lance mainstreamowe media opisały nieludzkie traktowanie 200 000 tamilskich cywili przetrzymywanych wbrew woli przez armię rządową w obozie dla przesiedleńców, który pewien ksiądz porównał do obozów koncentracyjnych z II wojny światowej; opisały też pole bitwy, gdzie zginęło 7 tysięcy nieuzbrojonych ludzi, które stało się ziemią jałową, doniosły też o tym, że cywile byli ostrzeliwani zarówno przez wojsko jak i tamilskich bojowników.

Zanim powyższe relacje się ukazały, ONZ wiedziało, ale nie ujawniło, podobno w związku z osobistymi powiązaniami urzędników ONZ z członkami rządu Sri Lanki, że liczba tamilskich cywilów zabitych przez wojsko może przekraczać 20 000 ofiar w samych tylko ostatnich tygodniach walk. Oświadczenie to, wydane przez Amnesty International, ONZ „bierze pod uwagę”, natomiast rząd Sri Lanki mu zaprzeczył. Przy czym ten sam rząd Sri Lanki otrzymywał uzbrojenie i szkolenie z rąk eksperta od ludobójstwa, Izraela. Raporty ujawniają, że Izrael „dostarczał broni i zapewniał szkolenie także tamilskim partyzantom w celu utrzymania ‘rynku’ dla izraelskich producentów broni na wyspie spustoszonej wojną domową”, oraz to, że w latach 90-tych prezydent Sri Lanki, Premadasa, nakazał wszczęcie śledztwa w sprawie oskarżeń o to, że izraelski „Mossad szkolił jednocześnie siły rządowe i tamilskich bojowników”; który to (Izrael) otrzymuje stałe dostawy dział z USA; których to (USA) polityką zagraniczną jest redukcja populacji. I tak łańcuch unicestwiania rozciąga się na cały świat…

Pełny atak na Af-Pak

Artykuł „Obama: From Anti-war Law Professor to Warmonger in 100 Days” (Obama: Od profesora prawa do siewcy wojny w 100 dni), stawia takie pytanie:

“Ile czasu potrzeba, by dobrze wychowany, przeciwny wojnie, czarny profesor prawa konstytucyjnego, który pracował jako działacz społeczny (ang.: community organiser) w południowym Chicago, stał się zagorzałym poplecznikiem celowych zabójstw, strategii ‘dekapitacji’ oraz samolotów bezzałogowych bombardujących gliniane chaty na krańcu świata?”

Oczywiście czytelnicy Sott z łatwością potrafią odpowiedzieć na to pytanie. A odpowiedź brzmi: „Obama stał się zagorzałym poplecznikiem celowych zabójstw, strategii „dekapitacji” oraz samolotów bezzałogowych bombardujących gliniane chaty na krańcu świata już kilka lat temu, jak to ukazał Joe Quinn w swoim artykule Barack Obama – Judas Goat z sierpnia 2007 roku.

Podczas gdy mass-media celebrowały pierwsze 100 dni Obamy na urzędzie prezydenta, ci, których nie zaślepiła ckliwa retoryka, mogą dostrzec, że po przemianowaniu „wojny z Al-Kaidą” na „zagraniczne operacje przeciw sytuacjom kryzysowym” (ang.: overseas contingency operations, OCO) przekształcono ją w eskalację wojny toczonej dotychczas w Afganistanie. Obecnie w ramach „OCO” zwalcza się społeczności pakistańskich “talibów” a także pozbywa się setek tysięcy ludzi uciekających przed walkami toczącymi się w dolinie Swat.

Obama zapewnił o utrzymaniu dominacji armii amerykańskiej, jednocześnie przejmując metodę tajnych operacji i podejmując dzieło tam, gdzie skończyli Bush i Cheney. Ma on pełne poparcie ze strony mass-mediów do ‚rozwinięcia’ nowej strategii. New York Times wypuścił duży artykuł z wyraźnym przekazem: Nie można pokonać talibów w Afganistanie bez opanowania większości terytorium Pakistanu. Rzecz jasna, współwinne amerykańskie media całkowicie zignorowały zgodne z prawdą oświadczenie Zardariego dla NBC News o tym, że Osama nie żyje i że był na usługach rządu USA.

Jak to omówimy bardziej szczegółowo niżej, powołanie generała McChrystala na głównodowodzącego wojną w Afganistanie stanowi jawną przesłankę o zmianie strategii USA. Tom Englehart pisze o sześciu czynnikach prowadzących do ekspansji wojny w Af-Paku

Generał McChrystal wywodzi się ze świata, gdzie zabójstwa stanowią rutynę a zasłona tajemnicy zapewnia sprawcom niezbędną ochronę. Przez pięć lat dowodził on podlegającemu pod Pentagon supertajnemu Wspólnemu Dowództwu Operacji Specjalnych (JSOC), które, poza innymi działaniami, według Seymoura Hersha służyło jako „oddział egzekutorów” pod rozkazami wiceprezydenta Cheneya. (Ten w ramach wdzięczności uroczyście okazał poparcie nowo mianowanemu generałowi: „Myślę, że na to stanowisko trudno byłoby znaleźć kogoś lepszego od McChrystala.”)

By jeszcze bardziej pokazać obywatelom USA, że udział wojska w wydarzeniach jest mniejszy niż na to wygląda, zaaranżowano teatralne spotkanie na amerykańskiej ziemi. Afgański prezydent Hamid Karzai oraz prezydent Pakistanu Zardari udali się do Waszyngtonu, gdzie otrzymali swój scenariusz: „Operację kontynuować, dopóki misja nie zostanie wypełniona”. Zgodnie z powyższym, po wizycie prezydenckiej w USA pakistańskie wojsko gwałtownie rozszerzyło swoje operacje, tworząc kryzys humanitarny.

Wszystko to wydarzyło się po tym, jak w wyniku amerykańskich “precyzyjnych” nalotów zginęło 100 osób, głównie cywilów. Kolejne doniesienia mówią o 140 afgańskich mieszkańcach wsi zabitych w bombardowaniu, z czego 93 ofiary były dziećmi. W Afganistanie masakra wywołała powszechne niezadowolenie we wsiach wobec okrucieństw ataków powietrznych. Amerykanie winą jak zwykle obarczyli talibów i odmówili wzięcia odpowiedzialności na siebie:

Protest w mieście Farah jest najświeższą oznaką silnej reakcji sprzeciwu Afgańczyków wobec amerykańskich nalotów powodujących ogromne zniszczenia glinianych domów, które nie zapewniają ochrony przed wybuchem bomby. Twierdzenie amerykańskich urzędników, powtórzone wczoraj przez Sekretarza Obrony Roberta Gatesa w Kabulu, jakoby to talibowie zabijali ludzi granatami w związku z niepłaceniem podatku opiumowego, nie zostało potwierdzone przez żadnego świadka naocznego, a ponadto takiemu wyjaśnieniu zaprzeczają zdjęcia lejów po bombach, z których jeden pełny jest wody. Pan Gates wyraził ubolewanie z powodu incydentu, jednak nie posunął się do tego, ażeby przyznać się do winy.

© David Guttenfelder/AP - - Zachary Boyd z amerykańskiego Pierwszego Batalionu 26. Dywizji Piechoty przyjmuje pozycję obronną na stanowisku ogniowym Restrepo po ataku talibów w dolinie Korengal w afgańskiej prowincji Kunar

© David Guttenfelder/AP - - Zachary Boyd z amerykańskiego Pierwszego Batalionu 26. Dywizji Piechoty przyjmuje pozycję obronną na stanowisku ogniowym Restrepo po ataku talibów w dolinie Korengal w afgańskiej prowincji Kunar

Kiedy coraz trudniej uzasadnić śmierć niewinnych ludzi w imię amerykańskiego imperializmu, oraz gdy płomień nadziei rozpalony przez elekcję Obamy zaczyna przygasać, amerykańskie dowództwo wojskowe wraz z płaszczącymi się mainstreamowymi mediami uciekają się do tego, co im wychodzi najlepiej – do odwrócenia uwagi prymitywnymi banałami. Ktoś powinien przypomnieć dziennikarzowi, który zrobił to zdjęcie, że zabijanie w różowych bokserkach i klapkach to dalej zabijanie, bez względu na to, jak ekscentrycznie czy nawet „sympatycznie” może to wyglądać (lub ma wyglądać).

Amerykański żołnierz odpiera atak afgańskich talibów – w różowych bokserkach

Szef obrony USA chwali żołnierza w różowych bokserkach

“Sekretarz Obrony USA Robert Gates pochwalił w czwartek amerykańskiego żołnierza stacjonującego we wschodnim Afganistanie po tym, jak ten ruszył do obrony swojego stanowiska przed atakiem mając na sobie różowe bokserki i klapki.”

Powyższa historia razem ze zdjęciem dużego formatu znalazła się na pierwszej stronie New York Timesa z 12 maja.

Słowem, dziejące się masakry afgańskich i pakistańskich Pasztunów są “złem koniecznym” w niezmiennej wojnie rządu Obamy o ekspansję Imperium. Agendy, których spełnieniu sprzyja obecność USA w regionie, są liczne i różnorakie. Jedna na przykład polega na niedopuszczeniu do zbudowania ropociągu pomiędzy Iranem, Pakistanem i Indiami, który miałby przebiegać przez Beludżystan w południowo-zachodnim Pakistanie (przy afgańskiej granicy), a tym samym przynieść Iranowi oczekiwane ożywienie gospodarki. Innym zamierzeniem jest utrzymanie kontroli nad rządem pakistańskim w celu zachowania pewności, że gdy nastąpią poważne zmiany klimatyczne, a świat pogrąży się w chaosie, pakistański arsenał nuklearny nie wpadnie w ręce nikogo, kto by nie służył interesom USA. Jest też oczywista agenda uzasadnienia obecności tysięcy żołnierzy amerykańskich w Afganistanie – musi istnieć ‘realny’ wróg, z którym należy walczyć po to, ażeby nakłonić kongres do przekazywania pieniędzy. Jest i agenda, by utrzymać całkowite osaczenie Iranu – nieustannego zagrożenia dla planów amerykańskiego Imperium w regionie.

Po więcej szczegółów odnośnie wspomnianej polityki, patrz artykuł w Asia Times.

Wieści z Faszyzraela

© Unknown

© Unknown

W cieniu szeroko nagłośnionego powitania z czerwonym dywanem przygotowanego w Izraelu dla jego nieświątobliwości papieża, psychopatyczna elita rządząca Izraela była w maju bardzo zapracowana, zarówno w obrębie swoich granic jak i poza nimi.

W maju wojna Izraela z Palestyńczykami toczyła się dalej, a izraelskie siły okupacyjne wymyślały coraz to absurdalniejsze i okrutniejsze metody zamknięcia i pozbycia się Palestyńczyków:

W ramach ustanowienia Jerozolimy żydowską stolicą świata (część paranoicznego snu syjonistów o „Eretz Izrael”), tworzone są plany budowy parków, ścieżek i mieszkań przyszłych osadników w miejscu, gdzie obecnie stoi 100 palestyńskich domów. ONZ ostrzega, że 60 000 Palestyńczyków stanęło przed groźbą utraty domów w Jerozolimie po tym, jak „izraelscy urzędnicy uznali ich pobyt za nielegalny”.

Niemniej jednak Izraelczycy mają ostrzeżenia ONZ w głębokim poważaniu. Nie odczuwając winy czy wyrzutów sumienia, wydają się być niewzruszeni dochodzeniem ONZ w sprawie izraelskich zbrodni wojennych, popełnionych w czasie styczniowej masakry w Strefie Gazy, i z miejsca odrzucają oskarżenia wykorzystując ulubioną taktykę obwinienia Hamasu o wpływanie na opinię publiczną. Członek amerykańskiej delegacji przy ONZ stwierdził, że raport jest “bezprecedensowy w swojej stanowczości wobec Izraela”, który “przez wiele lat będzie lizał rany po jego ujawnieniu, jeżeli jego sformułowania zostaną zaakceptowane w obecnej formie.”

Zauważcie, że śledztwo obejmuje wyłącznie gazańskie placówki pod kontrolą ONZ, ale już nie pełną skalę masakry, której przykładem było zamordowanie z zimną krwią 131 dzieci. Sekretarz Generalny Ban Ki-moon oświadczył, że “przyciśnie Izrael do zapłacenia odszkodowań w wysokości 11 milionów dolarów za szkody wyrządzone własności ONZ”, ale jednocześnie “odrzucił wniosek komisji, aby rozszerzyć postępowanie na inne przykłady zbrodni wojennych w czasie konfliktu i postawić sprawców przed sądem.”

Zobaczcie, że zmierzywszy się z izraelską agresją, ONZ – podobno organizacja międzynarodowa, której celami statutowymi są “ułatwienie współpracy w świetle prawa międzynarodowego, bezpieczeństwo, postęp gospodarczy, rozwój społeczny, prawa człowieka oraz osiągnięcie pokoju na świecie”, została zredukowana do prywatnej instytucji próbując odzyskać odszkodowanie za należące do niej budynki. A co z prawami człowieka, domami i życiami Palestyńczyków?! A co z prawem międzynarodowym?!

Być może z racji tego, że izraelscy przywódcy wiedzą, iż mogą bezkarnie dopuszczać się zbrodni wojennych oraz wyraźnie dają do zrozumienia, że Izrael jest państwem faszystowskim, Yisrael Beitenu, partia ministra spraw zagranicznych Avigdora Liebermana przedłożyła projekt ustawy zmuszającej Arabów do złożenia przysięgi wierności Izraelowi jako ‘demokratycznego państwa żydowskiego i syjonistycznego’, bo inaczej utraciliby swoje obywatelstwo. Ustawa umożliwi władzom pozbawienie obywatelstwa każdego, kto się nie podporządkuje lub nie odbędzie jakiejś formy służby wojskowej.

© Unknown Nakba – “Katastrofa”

© Unknown Nakba – “Katastrofa”

Ta sama partia przedstawiła kolejną ustawę uznającą za nielegalne arabskie demonstracje, na których opłakuje się czystki etniczne przeprowadzone na Palestyńczykach w trakcie tworzenia Izraela w 1948 roku, skazując na karę trzech lat więzienia wszystkie osoby uczestniczące w publicznych protestach czy też upamiętniające Nakbę (katastrofę). Jest to okrutne działanie uderzające bezpośrednio w najgłębszy symbol palestyńskiego ducha oporu. Czy są to wyłącznie pełne pogardy słowa z ust partii Liebermana, czy może szykuje się coś większego? (kolejny mur, na przykład) Będziemy nadal obserwować rozwój wypadków.

Niemniej jednak pewien artykuł, który pojawił się w izraelskim dzienniku Haaretz wykazał jasno, że plany Liebermana co do stworzenia „czystego państwa żydowskiego i syjonistycznego” są czymś więcej niż utopijnym marzeniem schizoidalnego psychopaty. Otóż okazuje się, że owe plany lada chwila wejdą w życie, narzucając jeszcze większą kontrolę nad ludnością izraelskich Arabów, a nawet nazywając ich potencjalnymi „wrogami państwa”.

W artykule, o którym mowa, Shin Bet ostrzegł mieszkańców Izraela przed grupami terrorystycznymi mogącymi rekrutować ich na swoich agentów via Facebook i inne portale społecznościowe w Internecie. Według agencji, w niedawnym przypadku, mężczyzna określający się jako „libański agent” oferował jednemu z użytkowników Facebooka pieniądze za tajne informacje. Żeby było bardziej podejrzanie, Jerusalem Post tego samego dnia opublikował historię o obywatelach Libanu podejrzanych o szpiegowanie dla Izraela, którzy uciekli z Libanu do Izraela.

Jak się okazuje, w ostatnich latach Shin Bet przesłuchiwał i stawiał przed sądem Izraelczyków (izraelskich Arabów, by być dokładnym), których rekrutowano przez Internet do działań terrorystycznych na terenie Izraela, ale w rzeczywistości byli oni wrabiani albo manipulowani, przez co posłużono się nimi, aby ‘stworzyć pozory realnego zagrożenia’ ze strony wroga, który nigdy nie istniał. Mając powyższe na uwadze można bezpiecznie założyć, że niedawne ‘próby rekrutowania’ także są częścią trwającego planu, mającego ukazać izraelskich Arabów jako wyraźne zagrożenie a także pozbawić ich resztek praw, jakie im pozostały.

Jednakże izraelski rząd nie tylko usiłuje zatrzeć ślady przeszłości i manipulować przyszłością, teraźniejszość również jest zagrożona, bowiem zakazał on ujawnienia zeznań własnych żołnierzy na temat okropieństw, jakich dopuściły się ISO w Gazie:

Po raz pierwszy w historii Israeli Military College opublikowało bardzo szkodliwe zeznania i relacje własnych żołnierzy, opisujące zabijanie niewinnych i głównie nieuzbrojonych cywilów oraz bezprawne akty wandalizmu podczas 22-dniowej ofensywy Strefy Gazy.

[…]

Jednakże izraelska armia szybko zamknęła sprawę badania zeznań żołnierzy, nazywając doniesienia niedokładnymi, i wydając oświadczenie: „Dochodzenie żandarmerii wojskowej wykazało, że istotne fragmenty ich relacji opierają się na pogłoskach i nie są poparte konkretną indywidualną wiedzą.”

Bezczelność i zakłamanie tu widoczne są dość oszałamiające, zważywszy na ilość dowodów zebranych przez ONZ, Czerwony Krzyż, relacji naocznych świadków, a także reportaży nakręconych w szpitalach i innych celach [izraelskich ataków] w Gazie. Ale zawsze w takich sytuacjach Izrael okazuje swego orwellowskiego ducha: dla syjonistów Palestyna jest “ziemią bez ludzi dla ludzi bez ziemi”. Tylko pomińmy w tym celu 750 000 ludzi, którzy od wieków tam mieszkają…

Kolejne widmo wojny na Bliskim Wschodzie. Nic nowego.

Aby odciągnąć uwagę od faszystowskich doktryn i codziennych zbrodni, spragnieni krwi jastrzębie izraelskiego rządu po raz kolejny trudzili się, aby wpłynąć na opinię publiczną ukazując realność fikcyjnej groźby ze strony Iranu, jednocześnie pozostając głuchymi na żądania wstrzymania procesu osiedlania i wdrażając rozwiązanie dwóch państw.

Na początku maja ekstremistyczny minister spraw zagranicznych Lieberman podczas wycieczki po Rzymie, Paryżu, Berlinie i Pradze przedstawiał swe obłąkańcze ideologie, które zdaje się, nie zyskały oczekiwanego poklasku.

Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku, Netanjahu chyba znalazł poparcie administracji Obamy dla swoich przyszłych zbrodni. Nie jest to niespodzianką odkąd wiadomo, że Izrael trzyma USA na łańcuchu, a te zmuszone są ukrywać jego niecne występki, pomimo tego, że Ameryka co jakiś czas próbuje zapanować nad potworem, którego stworzyła. Przed spotkaniem Obama przestrzegł Netanjahu, by ten nie zrobił mu niespodzianki atakując Iran. Nawet jeszcze wcześniej w tym miesiącu [maju – przyp.] Leon Panetta, dyrektor CIA udał się do Izraela w celu otrzymania zapewnienia ze strony tamtejszego premiera jak i ministra obrony, że ich rząd „nie zaatakuje Iranu bez uprzedniego poinformowania Waszyngtonu”. Nie jest jednak jasne, jaki scenariusz odnośnie Bliskiego Wschodu szykuje administracja Obamy, bowiem sam amerykański prezydent dolewa oliwy do ognia stwierdzeniami w stylu „mam pełną świadomość tego, że Izrael uważa Iran za zagrożenie dla swojego istnienia, a mając na uwadze niektóre wypowiedzi prezydenta Ahmadineżada, można zrozumieć dlaczego”.

Nie, nie rozumiemy dlaczego, gdyż dobrze wiemy, że prezydent Iranu nigdy nie zagroził istnieniu Izraela, o czym amerykański prezydent również musiał wiedzieć, pod warunkiem, że wyraził chęć ku temu, a jego dwóm neuronom udało się połączyć. Jednakże głosy syjonistów w Izraelu rozbrzmiały głośniej i agresywniej niż kiedykolwiek dotąd, wypluwając te same pełne jadu kłamstwa:

Izrael do USA: mamy ‚prawo’ zaatakować Iran
Netanjahu: „Jeśli Izrael nie usunie irańskiego zagrożenia, nikt tego zrobi”
Godne pożałowania: Izrael „obawia się” zmasowanych ataków rakietowych

Biorąc pod uwagę fakt, że czołowa postać armii amerykańskiej, admirał Muller ostrzegł Izrael po wizycie Netanjahu w Waszyngtonie, że nie jest to dobry moment na zaatakowanie Iranu, oraz fakt, że USA zamierzają wesprzeć faszystowski reżim „kosztownym systemem obrony rakietowej nowej generacji pomimo cięć w budżecie amerykańskiego departamentu obrony”, możemy stąd wnioskować, że USA staną za Izraelem, kiedy plan dojdzie do realizacji. W międzyczasie, według słów wysokich urzędników amerykańskich w Wall Street Journal, “Stany Zjednoczone wraz z europejskimi sojusznikami mają na początku października zadecydować o tym, czy współpraca z Iranem osiąga postęp, czy też powinna prowadzić do nałożenia sankcji”, a także ustalić odpowiednie kroki umożliwiające taki postęp, „m.in. zgodę irańskiego rządu na wpuszczenie kontroli ONZ na teren irańskich instalacji jądrowych, jak również wstrzymanie wzbogacania uranu w przypadku odroczenia sankcji gospodarczych, zanim dojdzie do oficjalnych negocjacji.”

W tym samym czasie USA oraz inne kraje połączyły wysiłki na rzecz Izraela, aby zapewnić sobie, że popularny wśród Libańczyków Hezbollah nie wygra nadchodzących wyborów. Amerykański wiceprezydent Joe Biden udał się w podróż do Libanu zaskakująco blisko dnia wyborów, z kolei jeden z wysokich przedstawicieli Hezbollahu Nawaf al-Musawi ogłosił, że Izrael wraz z „wieloma innymi krajami” planuje zabić Nasrallaha, co z dużą pewnością doprowadziłoby do „zaognienia sytuacji w regionie”.

Nie ma wątpliwości, pozbawiony faktów propagandowy artykuł w niemieckim Der Spiegel, co do którego mamy wiele powodów, by podejrzewać, że jest dziełem izraelskich niechlubnych tajnych agencji, miał na celu wpłynąć na wspomniane wybory – przypisując Hezbollahowi związek z zabójstwem Haririego [Rafik Hariri, ówczesny premier Libanu, zginął w zamachu bombowym w Bejrucie 14 lutego 2005; winą za zamach obarczono władze Syrii – przyp.]. Przywódca Hezbollahu Sayyed Hassan Nasrallah odparł zarzuty, wskazując na oczywiste: „Izraelczycy działają z wyprzedzeniem, zanim wyjdzie na jaw, że ich siatki szpiegowskie były zaangażowane w zabójstwa w Libanie”.

© Getty -- Izraelska armia pokazała światu, że jest gotowa wykonać rozkazy swoich psychopatycznych przywódców w każdym miejscu: czy to w Gazie, Libanie, czy też Iranie...

© Getty -- Izraelska armia pokazała światu, że jest gotowa wykonać rozkazy swoich psychopatycznych przywódców w każdym miejscu: czy to w Gazie, Libanie, czy też Iranie...

Nieodparta wola Izraela zaatakowania Iranu nie przeminie. Izraelskie wojsko rozważa ‚wszystkie opcje’ wobec Iranu. Można spokojnie założyć, że pośród nich znalazło się użycie propagandy i dezinformacja, nawet jeśli ma to oczernić trzecią stronę: Wenezuela i Boliwia dostarczają Iranowi uran dla jego programu jądrowego, na co wskazuje tajny raport rządu izraelskiego zdobyty przez Associated Press. Co więcej, psychopaci w rządzie Izraela są w pełni świadomi tego, że nie sprowokowany atak na irańskie instalacje spotka się z potępieniem. Dlatego też „zaognienie sytuacji w regionie” może być ich jedyną szansą zaspokojenia ich nieludzkiego głodu.

Czy zbiegiem okoliczności jest, że Izrael przygotowuje grunt pod zaplanowane konflikty organizując pięciodniowe ćwiczenia przeciwlotnicze? A na czym dokładnie będą one polegać? Oto odpowiedź:

Przedstawiciele z 70 krajów uczestniczą jako obserwatorzy w ćwiczeniach symulujących wojnę z Hamasem, Hezbollahem oraz Syrią, która także prowokuje Arabów mieszkających w Izraelu do zamieszek i ataków terrorystycznych.

Ćwiczenia pod kryptonimem „Turning Point 3” angażują ISO, policję, służby medyczne, biura rządowe i cywilów na terenie całego kraju. Niektóre z państw arabskich przyglądające się z niepokojem przygotowaniom Izraela oświadczyły, że ćwiczenia są wstępem do izraelskiego ataku.

Ćwiczenia mają na celu przygotować państwo żydowskie na najgorszy możliwy scenariusz, którego początkiem był wybuch wojny w Gazie po trzymiesięcznym nasilającym się napięciu, w wyniku czego izraelscy mieszkańcy miasta Negev znaleźli się pod ostrzałem rakiet. Walki następnie rozszerzyły się na północną granicę Izraela, gdzie Hezbollah otworzył kolejny front i zakrył ogniem rakiet cały obszar kraju.

Dalej wojna obejmuje Syrię, a w tym samym czasie władze muszą poradzić sobie z wybuchem buntu wśród lokalnej arabskiej społeczności, a także z atakami terrorystycznymi na izraelskie cele. Dodatkowo, służby ratownicze będą szkolone na wypadek takich zagrożeń jak trzęsienie ziemi, wybuch epidemii, albo wyciek toksycznych substancji.

Co do społeczeństwa, ćwiczenia osiągną punk kulminacyjny we wtorek, kiedy to w całym kraju o godz. 11-tej zawyją syreny, każąc cywilom udać się do najbliższych schronów. Dowództwo Obrony Cywilnej wypuściło niedawno mapę sytuacyjną ukazującą, sytuację, w której każdy mieszkaniec Izraela jest narażony na atak rakietowy ze strony Hamasu lub Hezbollahu, oraz objaśniającą, ile czasu zajmie danej osobie dotarcie do najbliższego schronu.

Izraelczycy już zgłaszają atmosferę paniki wokół „ćwiczeń”:

Wszystko zaczęło się nagle, od przerażającego huku, około 12:30. Nastąpił ogromny wybuch, tak silny, że zatrząsł domem, przewrócił mój dystrybutor wody, włączył alarm w samochodach, a moje psy uciekły pod łóżko […] Nie upłynęło jeszcze dużo czasu od ostatnich prawdziwych wybuchów, więc jak zawsze czekałem na syreny. I wtedy sobie przypomniałem. Przecież to gry wojenne, o których nas informowano.

Zatem powyższe ćwiczenia odniosły sukces terroryzując zarówno mieszkańców Izraela, jak też ich sąsiadów… jak dotąd…

Szczekający pies

Trwa wojna w Afganistanie i Pakistanie; inna właśnie się zakończyła na Sri Lance, a następną ma zamiar zgotować Izrael. Tymczasem sugeruje się nam, że powinniśmy zwrócić uwagę w kierunku Korei Północnej i dać wyraz zaniepokojeniu. Kto jednak nęci taką sugestią? Wygląda na to, że zawsze gdy pojawia się realna groźba wszczęcia wojny na Bliskim Wschodzie przez żądne krwi Izrael i USA, jakimś cudem Korea Północna uznaje to za dogodny moment, by zaostrzyć retorykę, wystrzelić kilka pocisków i dokonać próby jądrowej.

Tak więc Korea Północna przeprowadziła próbę pocisku nuklearnego ‘o sile bomby, która zniszczyła Hiroszimę’ i zagroziła zaatakowaniem Stanów Zjednoczonych oraz Korei Południowej, podczas gdy Rosja obawia się, że konflikt może przerodzić się w wojnę atomową.

Nie twierdzimy, że wojna nie jest możliwa, jednak gdy patrzeć na sytuację bez emocji, Korea Północna ma wszystko do stracenia a nic do zyskania w przypadku zrealizowania swych buńczucznych gróźb. Siła reżimu Kim Dzong Ila – systemu z pewnością pełnego megalomanii i patologii – opiera się na coraz to bardziej surrealistycznej propagandzie skierowanej na Północnych Koreańczyków, i jako taka, Korea Północna okazuje się być niczym więcej, jak pożytecznym odwróceniem uwagi. W skrócie, szczekające psy rzadko gryzą, a te, które co rusz atakują Bogu ducha winnych przechodniów z pewnością uczynią to ponownie. Z tego też powodu powinniśmy być bardziej zaniepokojeni bandyckim państwem Izrael z jego ponad 200 głowicami nuklearnymi niż Koreą Północną.

W tym kontekście Korea Północna może równie dobrze mieć zawarte porozumienia z Iranem, Syrią, a może i Hezbollahem. Toteż jakikolwiek atak Izraela podczas „ćwiczeń” wojny totalnej rozpoczynających się 1 czerwca może przynieść kilka niespodzianek ze strony dalekich ‘przyjaciół’, którzy zajmą wojsko amerykańskie, podczas gdy rakiety Hezbollahu zasypią stanowiska żydowskich osadników.

Nota od zarządu – nie do wglądu dla niewolników… to znaczy pracowników

Nie zapominajmy, że wszystkie obecne i przyszłe wojny podlegają władzy tego, co od miesięcy opisujemy jako coś w rodzaju ‘Rządu Światowego’. Niedawno pojawiła się kolejna wskazówka co do jego prawdziwości. Artykuł Bilderberg Plan for 2009 „Remaking the Global Political Economy” to fascynujący spekulatywny wgląd w to, jak bogata elita wykorzysta sztuczny kryzys gospodarczy do swoich celów:

Oczywiście głównym tematem dyskusji podczas tegorocznego spotkania była odpowiedź na kryzys, rozważana w dwojaki sposób: „Albo przedłużyć bolesne załamanie gospodarcze, co grozi dekadami światowej stagnacji, upadku i ubóstwa… albo [przyjąć rozwiązanie] intensywniejszego, ale krótszego kryzysu, co stworzy drogę dla nowego i sprawniejszego światowego porządku gospodarczego z mniejszą suwerennością na rzecz większej efektywności.” […] „Jedną z głównych obaw grupy Bilderberg według Estulina jest niebezpieczeństwo, że ich żądza, by na nowo ukształtować świat poprzez stworzenie chaosu, dzięki któremu wprowadziliby w życie swoje długofalowe agendy, może doprowadzić do wymknięcia się sytuacji spod ich kontroli i ostatecznie do scenariusza, gdzie grupa Bilderberg oraz globalna elita jako całość zostaną pochłonięci zaistniałymi wydarzeniami i stracą kontrolę nad planetą.

Wśród innych interesujących propozycji omawianych przez bandę Bilderberg znalazł się pomysł przekształcenia MFW w Skarbiec Świata, a Światowej Organizacji Zdrowia w Światowy Departament Zdrowia. Ponadto, decyzja państw G20, by zwiększyć użycie Specjalnych Praw Ciągnienia (SDR) – sztucznej papierowej waluty emitowanej przez MFW, która stanie się de facto walutą światową – przypadkiem „zbiega się z dyskusją grupy Bilderberg na temat możliwego upadku amerykańskiego dolara ”. Jako że hegemonia dolara w małym stopniu zagrożona jest działaniami sił rynkowych, pomysł polega na tym, aby „wytworzyć i przekazać ogromną ilość nowych SDR członkom MFW.” Najwyraźniej kraje Afryki Subsaharyjskiej już otrzymały od MFW 10 miliardów dolarów w jednostce SDR, a IMF z kolei planuje „wypuścić jednostki SDR warte 250 miliardów dolarów, których będzie można użyć w celu zwiększenia rezerw w zagranicznych walutach.”

Prowadzi nas to do kwestii zielonych papierków, które mogą niedługo stać się bezużyteczne. W kontekście ogłoszonego w maju nadzwyczajnego skurczenia się największych gospodarek świata w pierwszym kwartale tego roku (co jest wskaźnikiem prawdziwego stanu gospodarki), co niektórzy zastanawiają się, czy dolar nie „runie z wielkim hukiem” w wyniku wpompowania na rynki świeżo wydrukowanych pieniędzy, prowadząc tym samym do inflacji. Wiedząc jakie możliwości stworzy pustka po dolarze, nie jest niespodzianką, że Moskwa zabiega o uczynienie rubla walutą rezerwową w regionie.

Wspomniany artykuł omawia również klub miliarderów sponsorowany przez Billa Gatesa, a który ma na celu ograniczyć przeludnienie na świecie.

Najbogatsi ludzie Ameryki spotkali się, aby omówić sposoby zwalczenia zagrożenia ‘katastrofalnego’ dla środowiska, społeczeństwa i przemysłu.

Grono czołowych amerykańskich miliarderów spotkało się w tajemnicy celem rozważenia, w jaki sposób może być użyte ich bogactwo, aby spowolnić wzrost światowej populacji a także przyspieszyć usprawnianie służby zdrowia oraz szkolnictwa.

Filantropi obecni na spotkaniu, którzy przybyli z inicjatywy Billa Gatesa, współzałożyciela Microsoftu, dyskutowali nad połączeniem wysiłków w celu pokonania politycznych i religijnych przeszkód.

Na spotkaniu Good Club, jak go nazwał jeden z uczestników, byli m.in. David Rockefeller Jr, głowa najbogatszej dynastii w USA, liderzy finansjery Warren Buffet i George Soros, burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg, a także telewizyjne osobistości – Ted Turner i Oprah Winfrey.

“To coś tak przerażającego, że wszyscy w tej grupie zgodzili się co do tego, że potrzeba nam konkretnych reakcji”, powiedział jeden z gości. „Muszą one być niezależne od agencji rządowych, bowiem te nie są w stanie zapobiec katastrofie, której widmo wszyscy widzimy.”

Po co ta cała tajemnica? „Chcieli rozmawiać jak bogaci z bogatymi bez martwienia się, że cokolwiek z ich rozmów przedostanie się do gazet, ukazując ich jako alternatywny rząd światowy”, powiedział.

“Alternatywny”? A czy my kiedykolwiek mieliśmy rząd światowy? Co ciekawe, w zeszłym tygodniu, dzień lub dwa przed wspomnianym spotkaniem, Obama wygłosił przemowę na temat bezpieczeństwa narodowego, podczas której nazwał Sekretarza Obrony Roberta Gatesa „Williamem Gatesem”. Czyżby Bill chodził prezydentowi po głowie…

Bardzo możliwe, że członkowie klubu tacy jak Oprah Winfrey byli tam po to, by stworzyć wrażenie altruistycznego charakteru spotkania. W końcu wszyscy wiedzą, że Oprah robi tyle dobrego w pracy charytatywnej! Jednak Oprah i jej podobni raczej nie są wtajemniczeni w mniej dobroczynne plany ludzi takich jak Buffet, Soros, Gates i Rockefeller. A jaka jest prawdziwa agenda owej grupy? W powyższym artykule czytamy:

“Grono czołowych miliarderów Ameryki spotkało się w tajemnicy w celu rozważenia, w jaki sposób może by użyte ich bogactwo w celu powstrzymania wzrostu światowej populacji.”

Innymi słowy cel ‘fundacji miliarderów’ brzmi: “omówmy wdrażane już plany redukcji światowej populacji, zanim sztucznie wywołany kryzys gospodarczy oraz nadchodzące zmiany klimatyczne doprowadzą do masowego braku żywności i buntów wśród społeczeństwa, które wykopie nas na zbity pysk albo i gorzej.”

Widzicie, ci miliarderzy kochają swoją władzę i pozycję, i chcieliby je sobie zachować. Są miliarderami tylko dlatego, że 99 procent populacji żyje, względnie mówiąc, na granicy śmierci. Z ich punktu widzenia są bogaci i potężni, ponieważ Ty i ja jesteśmy głupcami. Tak więc wybaczcie ludziom pokroju Gatesa, Buffeta czy Rockefellera, jeśli nie podzielają poglądu, że każdy człowiek ma niepodzielne prawo do życia i wolności. Przecie z nas same darmozjady, nie?

Zatem postanowione, redukcja populacji zanim kryzys gospodarczy, zmiany klimatu i nieurodzaj uderzą z pełną siłą. Ale jak to zrobić? Cóż, to już się zaczęło, a wy z pewnością nie mogliście tego przegapić. Ma nawet swe imię, choć niewłaściwe: “Świńska grypa.”

Tak tak, “świńska grypa” ma powrócić tej zimy. Możecie to nazwać “świńska grypa 2 – zemsta” jeśli chcecie, ale to nie jest kolejna hollywoodzka produkcja, bardziej możliwe, że wywodzi się z tajnych laboratoriów armii USA. (więcej o tym dalej w tekście)

Jak na razie sytuacja wygląda tak, że świńska i ptasia grypa wymieszały się ze sobą tworząc nowy szczep, który pojawił się w Ameryce Zachodniej w kwietniu tego roku. Ten szczep – wynik specjalnej bioinżynierii – nie był zabójczy, jednak jego rozprzestrzenienie miało na celu uwrażliwić społeczeństwo na kolejną falę, jaka nastąpi zimą 2009 roku, a także umożliwić zmutowanie się wirusa, który „stoczył walkę” z ludzkim systemem odpornościowym. Taki zmutowany szczep, z kilkoma ulepszeniami i dodatkami z laboratorium, zadebiutuje pod koniec roku z druzgocącym dla ludzkiej populacji skutkiem. W skrócie, redukcja populacji drogą oszustwa.

Wygląda to na część planu, który jest wprowadzany już od wielu lat. By plan ten zadziałał, na początku trzeba było poważnie osłabić system odpornościowy ludzi zmuszając ich do wchłaniania toksycznych chemikaliów znajdujących się w niemal każdym produkcie spożywczym. Ta część planu okazała się dużym sukcesem z tej racji, że przeciętna osoba zwłaszcza w krajach zachodnich zjada produkty nafaszerowane chemikaliami, przetworzone i pozbawione wartości odżywczych przy każdym posiłku.

Jeśli wierzysz, że Ciebie plan depopulacji nie dotknie, spraw, by tak rzeczywiście się stało, poddając się natychmiast detoksykacji ciała i jedząc zdrowe jedzenie, ażeby nie paść ofiarą zabójczego wirusa tej zimy. Żadnej pszenicy, rafinowanego cukru, żadnych batoników, McDonalda, mięsa nafaszerowanego hormonami i chemią, owoców i warzyw pełnych chemikaliów, jedz ryż brązowy a nie biały, a najlepiej podejmij program detoksykacji przedstawiony tutaj.

Oto jak odbywa się globalne zarządzanie w skali makro: za pomocą ekonomicznych narzędzi takich jak odebranie masom pieniędzy i możliwości wyboru, wprowadzanych zanim nastąpią zmiany klimatu. Na poziomie mikrosocjalnym natomiast, ‘dyrektorzy’ świata także świetnie sobie radzą z nakładaniem powszechnej kontroli, sięgającej aż do waszych samochodów… (którymi swoją drogą nie będziecie się długo cieszyć)

‘Every breath you take, I’ll be watching you’

PTB [Powers That Be, czyli Panowie świata, Zarządcy, Władza Realna itp. – przyp.] ciężko pracują nad realizacją planów totalitarnej kontroli, jednocześnie starając się ukazać obywatelom, że postępujące ograniczenia wolności mają służyć ich – obywateli – ochronie. Ten trend jest ewidentny, gdy popatrzeć na ostatnie oświadczenia i regulacje prawne po obu stronach Atlantyku. Liczba wykorzystanych przez FBI przywilejów gwarantowanych przez Patriot Act dramatycznie wzrosła w 2008 roku. Ewidentne są też absurdalne nadużycia brytyjskiego odpowiednika tej ustawy, którą przyjęto pod pretekstem ścigania ‘terrorystów’, jak na przykład to, kiedy rada miejska użyła ustaw w celu szpiegowania jednego z urzędników, podejrzanego o korzystanie z siłowni i prysznica po godzinach.

Pomimo tego, że uliczny monitoring ma znikomy wpływ na ilość przestępstw, Wielka Brytania zwiększa liczbę urządzeń szpiegujących i jest na dobrej drodze, by stać się przykładem numer jeden państwa policyjnego. Nasze przypuszczenia co do tego, że podczas protestów towarzyszących szczytowi G20 pojawią się agenci prowokatorzy, potwierdziły się, kiedy członek brytyjskiego parlamentu oznajmił, że widział tajnych funkcjonariuszy podburzających tłum protestujących.

Niedawno została utworzona baza danych wszystkich dzieci [w W. Brytanii – przyp.], a niebezpieczeństwo całkowitej centralizacji baz danych jest bardzo wyraźne po oznajmieniu, że poborcy podatkowi Zjednoczonego Królestwa uzyskają dostęp do danych osobowych wykorzystując nowe dowody tożsamości.

Po ogłoszeniu przez rząd planu stworzenia w pełni operacyjnej sieci kamer z oprogramowaniem odczytu tablic rejestracyjnych Obywatele [brytyjscy] utracą jakąkolwiek prywatność poruszania się:

Nowy system pozwoli śledzić dowolny pojazd w Zjednoczonym Królestwie aż do jego dokładnego miejsca przeznaczenia.

To, jak Brytyjczycy spędzają wieczór, także będzie pod obserwacją:

Właściciele londyńskich pubów mają teraz obowiązek zainstalować kamery, jeżeli chcą otrzymać zgodę policji na uzyskanie licencji – kluby mają nagrywać wszystkich imprezowiczów oraz pobierać ich odciski palców, a na żądanie policji właściciele muszą przekazać każdą taśmę.

Wprowadza się taktyki zaczerpnięte wprost od Stasi: Urzędy miejskie wynajmują donosicieli, wśród których są dzieci mające po SIEDEM lat, aby szpiegowali sąsiadów; z kolei MI5 zastrasza brytyjskich muzułmanów, mówiąc im „pracuj dla nas albo powiemy, że jesteś terrorystą”. Kolejnym przykładem jest doniesienie o “szpiegowaniu krytyków władz lotniska Heathrow” przez państwo po tym, jak przekazano policji akta przeciwników budowy trzeciego pasa.

Żeby nie zostać w tyle, Francja kontynuuje kampanię przyjęcia najbardziej restrykcyjnej ustawy dotyczącej Internetu, a w USA Departament Bezpieczeństwa Krajowego będzie skanował obywateli wylatujących ze Stanów. A gdyby zostali, FCC [Federal Communications Commission, rządowa agencja zarządzająca wszystkimi rodzajami komunikacji na terenie Stanów Zjednoczonych – przyp.] może przeszukać ich domy bez nakazu.

Doniesienia o funkcjonariuszach policji kłamiących przed sądem, aby chronić kolegów, ukazują poneryzację społeczeństwa sięgającą coraz niżej społecznej hierarchii. Dlaczego ma zaskakiwać to, że takie zachowanie, gdy tolerowane a nawet popierane przez najwyższe szczeble rządowe, pojawia się na poziomie lokalnym? W Ponerologii Politycznej czytamy:

“[W patokratycznym systemie rządów] wszystkie stanowiska kierownicze, aż do naczelnika wsi, kierowników zakładów pracy i spółdzielni rolniczych, nie mówiąc już o komendantach policji szczególnie politycznej, aktywistach i propagandzistach partii patokratycznej, muszą zostać obsadzone przez jednostki, u których poczucie więzi z takim systemem władzy uwarunkowane jest odpowiednimi właściwościami psychicznymi, najczęściej tymi biologicznie dziedzicznymi. Tacy jednak stanowią niewielki procent populacji. Rosną więc w cenie. […] Po kilku latach trwania takiego systemu władzy, sto procent przypadków psychopatii właściwej jest już zaangażowane w patokratyczną aktywność jako ci najwierniejsi i to pomimo tego, że niektórzy z nich byli wcześniej w jakiś sposób aktywni po przeciwnej stronie.

W takich warunkach żadna dziedzina życia społecznego, kultura, nauka, technika, ekonomia i administracja, nie mogą rozwijać się normalnie, bo patokracja stopniowo dusi wszystko.”

Na nieszczęście większość Amerykanów przegapiła powyższe informacje, ponieważ ci, którzy czytają gazety, poświęcili tych 15 minut dziennie na lekturę ocenzurowanej wersji wydarzeń…

Zemsta Sitha

© Unknown

© Unknown

Wróciwszy z politycznego grobu, by nawiedzać Obamę, Richard Bruce Cheney był bardziej widoczny w maju niż przez osiem lat spędzonych w wiceprezydenckim bunkrze. Jego publiczne protesty ukazały patologiczną mentalność człowieka, którego od dawna podejrzewano o sprawowanie rzeczywistej władzy w Białym Domu.

“Nie żałuję niczego. Uważam, że było to absolutnie konieczne. Jestem przekonany, i to całkowicie, że uratowaliśmy tysiące, być może setki tysięcy ludzkich istnień… Uważam, że bardzo, ale to bardzo ważne jest nasze dokładne zrozumienie faktu, że to co się tutaj wydarzyło było wyrazem uczciwego podejścia do obrony kraju, że w tym, co uczyniono, nie było nic przebiegłego, nieszczerego, nieuczciwego lub niezgodnego z prawem.”

„Zasadniczą kwestią jest to, że przez siedem i pół roku w pełni udało nam się obronić kraj przed możliwymi atakami po 11 września” – oświadczył Cheney w wywiadzie dla Fox Business.

“Jest to nadzwyczajne osiągnięcie. Nikt by nie pomyślał, że to będzie możliwe, a jednak to prawda. Myślę, że było to możliwe dzięki wprowadzonym przez nas procedurom, które teraz się odsuwa.”

Cóż za niebywała górnolotność w ustach człowieka odpowiedzialnego za śmierć milionów.

Jego córka Lizzy, która sama była członkinią administracji Busha za jego drugiej kadencji, była równie głośna – pokazując się w co najmniej 12 wywiadach w ciągu 9 dni maja -przy każdej okazji broniąc polityki ojca, a także oskarżając Obamę o „sprzyjanie terrorystom”.

“On z pewnością nie zamierzał robić tego [powrócić do polityki – przyp.] po opuszczeniu urzędu”, powiedziała córka Cheneya. „Jednak w czasie tych pierwszych dni i tygodni swojej prezydentury, Obama ujawnił memoranda dotyczące postępowania z terrorystami – ukazując techniki, jakich używaliśmy w trakcie przesłuchań. Następnie, kiedy w Gabinecie Owalnym zaproponował swoją otwartość na wszczęcie aktu oskarżenia wobec urzędników z administracji Busha, włącznie z wieloma osobami formalnie z nią nie związanymi, uzmysłowiło to mojemu tacie, że jest to całkowicie błędne. Musieliśmy zabrać głos w tej sprawie.”

No i proszę, Cheneyowie uderzają w patriotyczny ton, byleby Obama nie rzucił ich na pożarcie lwom. Przez cały miesiąc do znudzenia słyszeliśmy ich logikę tortur broniącą wypaczonych zachowań. Pomimo dowodów ze wszystkich stron, przeczących jego urojonej roli zbawiciela Ameryki, Cheney ma swoje pięć minut:

Być może dlatego, że już dawno odstąpił od ubiegania się o fotel prezydencki, czuje się teraz swobodnie obsługując barykady partii konserwatywnej. Nawet opowiedział się za prawicowym komentatorem Rushem Limbaugh, kiedy ten oświadczył w audycji na żywo, że liczy na to, iż Barack Obama straci swój urząd, i powiedział, że emerytowany generał Colin Powell powinien opuścić Republikanów po tym, jak zagłosował na Obamę „wyłącznie z pobudek rasowych”.

Jego błazenada każe się zastanowić, czy czasem nie zamierza wystartować w wyborach do Białego Domu w 2012 roku:

“Lubię Jeba. To porządny facet. Chciałbym, żeby nadal działał na scenie politycznej. Możliwe, że poprę jego kandydaturę na prezydenta”, stwierdził Cheney w wywiadzie dla Fox News.

Jak widać niektórzy nie uczą się na błędach. Jednak historia na pewno tak szybko się nie powtórzy! Pat Buchanan uważa, że Cheneyem w tej kwestii [tortur – przyp.] pokierowało CIA, ale zarzut ten nie daje się potwierdzić, jako że agencja odmówiła jego prośbie o ujawnienie dokumentów świadczących o skuteczności stosowanych tortur. Co więcej, senator Carl Levin nazwał Cheneya kłamcą, oświadczając ponadto, że twierdzenie Cheneya, jakoby tortury uratowały wielu ludziom życie, jest kompletną bzdurą:

Levin zauważył, że dwa dokumenty CIA, które Cheney chce ujawnić, “nie mówią nic na temat uratowanych istnień ludzkich, ani też nie łączą gromadzenia cennych informacji z użyciem brutalnych technik przesłuchań.”

Obama rozważa odtajnienie raportu z 2004 roku „grubego jak dwie książki telefoniczne Manhattanu, który jest zwyczajnie obrzydliwy” z zawartymi w nim opisami nadużyć popełnionych przez żołnierzy, którzy „osiągnęli stan przerażającego odczłowieczenia”. Całą tę zeszłomiesięczną farsę o to, „czy waterboarding należy uznać za torturę”, przyćmiewają ostatnie doniesienia, przy których wspomniany waterboarding jest ledwie wierzchołkiem góry lodowej wśród uznanych przez rząd sadystycznych seksualnych wynaturzeń. Naomi Wolf dosadnie napisała, że dokumenty uskazują, jak

Bush, Cheney, Rumsfeld i Rice byli obecni na spotkaniach, na których omawiano możliwość stosowania poniżeń na tle seksualnym. Defense Autorization Act z 2007 roku stworzono specjalnie w tym celu, aby zezwolić na takie praktyki nadużyć, jak rozbieranie do naga, co jest zupełnie niezgodne z prawem i według prawa krajowego jak i międzynarodowego stanowi rodzaj seksualnego wykorzystywania. Obecność Rumsfelda podczas omawiania kwestii dotyczącej wprowadzenia praktyk poniżania o podłożu seksualnym potwierdzają dokumenty i nagrania zdobyte przez ACLU w ramach Ustawy o Wolności Informacji i zebrane przez Jameel Jaffer w książce „The Torture Administration”.

Stanowi to dowód na to, że ludzie z najwyższych stanowisk w państwie – Bush, Rumsfeld oraz Cheney, w zmowie z Rice – prowadzili globalny handel ludźmi, gdzie Guantanamo, Abu Ghraib i Baghram wykorzystywano jako miejsca przetrzymań. Seksualne podłoże tortur podważa także obronę Cheneya i innych co do rzekomej efektywności technik przesłuchań: seksualna perwersja poparta przez najwyższe kręgi władzy ukazuje, że jest to najzwyklejszy chory sadyzm zapewniający chorą formę przyjemności.

William Rivers Pitt uważa, że Cheney prowadzi ‘kampanię dla tortur’ teraz, ponieważ wie, że dopiero gdy zostaną ujawnione nowe dokumenty, wypłynie skrywany dotąd prawdziwy bród. Przytacza on wypowiedź dziennikarza śledczego Seymoura Hersha z 2004 roku:

W minionym tygodniu Hersh wygłosił przemowę do ACLU [American Civil Liberties Union] stawiając zarzut poddawania dzieci sodomii na oczach matek przebywających w więzieniach, i że Pentagon ma to nagrane na taśmie.

“Oto niektóre spośród najgorszych możliwych rzeczy, okay? Nagrania wideo, widać na nich kobiety. Część z państwa mogła przeczytać o tym, jak wysyłały one listy do swoich mężów. Mowa tu o Abu Ghraib… Kobiety pisały w listach, aby mężowie „przybyli tu i zabili je, ponieważ doświadczyły okropieństw”, które to incydenty są nagrane na taśmie wideo; dotyczy to kobiet aresztowanych razem z dziećmi, z młodymi chłopcami. Ci chłopcy zostali poddani sodomii przed kamerą. Najgorszy ze wszystkiego jest ich wrzask uwieczniony na taśmach, które posiada wasz rząd. Ci chłopcy są śmiertelnie przerażeni. I to wyjdzie na jaw.”

I rzeczywiście, London Telegraph doniósł, że fotografie, których Obama nie chce upublicznić, pośród wielu innych tortur na tle seksualnym ukazują żołnierza gwałcącego więźniarkę, tłumacza gwałcącego więźnia, a także gwałt przy użyciu różnych przedmiotów, takich jak kable czy świetliki. Generał major Antonio Taguba nazwał te zdjęcia „przerażającymi” i „gorszącymi” – ale uważa, że nie powinny zostać ujawnione. Natomiast ludzie w Pentagonie, którzy zwolennikami prawdy nigdy nie byli, zaprzeczyli doniesieniom. Kto wie, może następnym razem Cheney będzie zapewniał, że gwałt podobnie jak waterboarding nie jest torturą. A Obama będzie nadal stąpał po nieistniejącej iluzorycznej cienkiej linii pomiędzy sprawiedliwością a bezprawiem.

Przyczyna, dla której Cheney usiłuje nie dopuścić do publikacji dokumentów jest oczywista, ale co sądzić o postawie Obamy? Dlaczego cofa się przed ich ujawnieniem? Czy jest to rodzaj gry „ty pokażesz mi swoje zdjęcia, ja pokażę ci moje”? Czyżby Cheney, w rezultacie swojego dziesięcioletniego szpiegowania, posiadał teczkę na każdego? Jedno jest pewne: dzięki pozorom pozostawania w cieniu Busha, ten humanoid bez przeszkód sprawuje władzę w kraju, gdzie ze wszystkich stron powiela się pseudomoralne bzdury – a to w przeważającej mierze zasługa mediów – dzięki czemu psychopata może bezkarnie kwestionować decyzje prezydenta mając pewność, że znajdzie poparcie przynajmniej u tych, którzy okażą się podatni na jego paranoiczny światopogląd.

Nie tylko Obama tańczy do muzyki Cheneya, nie ujawniając dowodów sadystycznych tortur, ale i jego administracja broni innych zbrodni Cheneya…

blokując apelację Plame’ów:

Departament Sprawiedliwości zwrócił się z prośbą do Sądu Najwyższego, by ten nie przyjął apelacji wniesionej przez panią Plame i jej męża , byłego ambasadora Josepha C. Wilsona IV, skierowanej przeciwko czołowym urzędnikom z administracji Busha. Departament zgodnie z interesami byłych członków administracji w dalszym stopniu zabiega o umorzenie procesu, którego wniosek został wcześniej odrzucony przez sądy niższej instancji.

popierając program podsłuchów:

Obama opowiedział się za kontynuacją programu podsłuchów prowadzonego przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego, zatwierdzonego przez Busha i Cheneya. Poszerzył on argumentację rządu o „najwyższą nienaruszalność” chroniącą urzędników rządowych przed oskarżeniem i postępowaniem cywilnym w przypadku pogwałcenia amerykańskiego prawa lub też praw przysługujących obywatelom. Departament Sprawiedliwości podjął się obrony Donalda Rumsfelda, przeciwko któremu więźniowie [z Guantanamo – przyp.] wytoczyli proces o pogwałcenie ich praw.

korzystając z przywileju „tajemnic państwowych”:

Departament Sprawiedliwości w dalszym ciągu wykorzystuje przywilej „tajemnic państwowych”. Do tej pory próbuje nie dopuścić do procesów wytoczonych przez osoby twierdzące, że pomimo ich niewinności padły ofiarą porwania i tortur dokonywanych przez amerykański wywiad. Swoje postępowanie uzasadnia obawą o ujawnienie tajemnic państwowych. Tej samej metody użyto usiłując zatrzymać postępowanie przeciw stosowaniu podsłuchów bez nakazów, wprowadzonemu przez Busha i Cheneya. Departament usiłował również zablokować procesy dążące do ujawnieniu emaili Busha a także powstrzymać byłych więźniów z bazy lotniczej Bagram w Afganistanie, aby ci nie zeznawali przed sądem kwestionując zasadność ich zatrzymania.

Przekonanie Cheneya, że tortury ‘uratowały’ życie Amerykanom, byli wojskowi i przesłuchujący obalili mówiąc wprost:

“W więzieniu, gdzie prowadziłem przesłuchania”, powiedział major Alexander, „dzień w dzień słyszeliśmy od zatrzymanych bojowników, że głównym powodem, dla którego przybyli walczyć do Iraku była informacja o torturach i męczarniach, jakie dzieją się w zatoce Guantanamo i w Abu Ghraib.”

… a szef amerykańskiego Dowództwa Centralnego w Iraku, generał David Petraeus przyznał, że tak, pogwałciły konwencje genewskie.

Dave Lindorff zastanawia się, czy Obama naśladuje Cheneya:

Odwołując swoje zapewnienie i oświadczając, że rząd Stanów Zjednoczonych nie ujawni innych zdjęć ukazujących stosowanie tortur na więźniach przetrzymywanych przez armię amerykańską oraz CIA, prezydent Obama coraz bardziej brzmi jak Bush i Cheney z poprzedniej administracji.

Nielogiczna postawa Obamy wobec tych zdjęć wprawia w zdumienie. Skoro już wiemy, że zdjęcia istnieją, odmowa ich upublicznienia jedynie wzmaga myśl, że muszą być znacznie gorsze od przerażających zdjęć tortur z więzienia Abu Ghraib.

Wojna w Afganistanie, którą można już nazwać wojną Obamy, dzięki jego poparciu dla jej eskalacji, staje się również Cheneyowską, a to w związku ze zwolnieniem generała Davida McKiernana i mianowaniem na jego miejsce gen. Stanleya McChrystala. Gen. McChrystal wywodzi się z Sił Specjalnych i odegrał istotną rolę w sprawie tortur, które były nieodłączną częścią amerykańskiej wojny i okupacji Iraku. Zamiast nadawać mu dowództwo nad operacjami w Afganistanie, gdzie poparcie dla armii amerykańskiej jest praktycznie znikome, przeciwko McChrystalowi powinno się wytoczyć śledztwo i możliwy akt oskarżenia tu w kraju za jego współudział w torturach.

Jest to ten sam McChrystal, którego Seymour Hersh opisał jako człowieka Cheneya stojącego za zabójstwami Benazir Bhutto i Rafika Al Haririego. Hersh później zaprzeczył swoim twierdzeniom, jednak kot zdążył już wyjść z worka:

Była premier Pakistanu Benazir Bhutto zginęła na polecenie specjalnego szwadronu śmierci utworzonego przez byłego wiceprezydenta USA Dicka Cheneya. Oddział ten zabił wcześniej libańskiego premiera Rafika Al Haririego oraz dowódcę tamtejszej armii.

Oddziałem dowodził generał Stanley McChrystal, nowo mianowany dowódca armii amerykańskiej w Afganistanie. Ujawnił to znany amerykański dziennikarz Seymour Hersh podczas wywiadu dla jednej z arabskich telewizji.

Hersh powiedział w nim, że były wiceprezydent USA Dick Cheney był szefem Wspólnego Dowództwa Operacji Specjalnych i torował drogę Stanom Zjednoczonym, likwidując przeciwników za pomocą tej jednostki oraz CIA. Jednostką zarządzał generał Stanley McChrystal.

Seymour powiedział też, że Rafik Al Hariri oraz dowódca armii libańskiej zostali zamordowani za nie chronienie interesów USA a także za niedopuszczenie do budowy amerykańskiej bazy w Libanie. Ówczesny premier Izraela Ariel Sharon był także wplątany w tę sprawę.

“Zabierając głos” w sprawie tortur, Cheney nie tylko broni samego siebie, ale też samych fundamentów, na których opierała się inwazja na Irak. Wraz z rozwojem wydarzeń pojawia się kolejny incydent: źródło ”solidnych dowodów” łączące Saddama z 9/11, Ibn al-Sheikh al-Libi, którym Powell pysznił się przed ONZ, nie żyje. Został on aresztowany w Afganistanie w 2001 roku i przetransportowany do libijskiego lochu, gdzie poddano go nieprzerwanym brutalnym torturom, w wyniku czego złożył zeznanie łączące Irak z Al-Kaidą. Przesłonięta lawiną informacji, w prasie pojawiła się notka, że al-Libi popełnił samobójstwo pod koniec kwietnia, właśnie wtedy, gdy amerykańscy prawnicy zamierzali przeprowadzić z nim wywiad w związku z ‘rzekomymi’ torturami, jakim był poddany.

Dla tak rasowych sadystów jak Cheney i wysocy urzędnicy CIA było oczywiste, że tortury, dalekie od bycia niezawodną metodą pozyskiwania ważnych informacji, o wiele lepiej się sprawdzały, kiedy trzeba było zmusić więźnia do potwierdzenia nieprawdy – przykładem są Ibn al-Shaykh al-Libi (który dziwnym zbiegiem okoliczności niedawno popełnił samobójstwo w libijskim więzieniu) oraz Abu Zubaydah, więziony w Gitmo do dzisiaj.

Sztuczna debata na temat prawdziwości informacji uzyskanych drogą tortur przesłania fakt, że wcale nie szukano prawdziwych danych, ale takich, które potwierdzą wizję, jaką usiłują wykreować Cheney i przyjaciele. Zgodnie ze swoją psychopatyczną naturą, będą dopóty katować ofiarę, dopóki nie usłyszą tego, co chcą usłyszeć, uwiecznią tak uzyskany „dowód”, po czym z gotowym pretekstem przystąpią do swojej wojny. To zbrodnie, które w świetle prawa karane są śmiercią przez powieszenie. Paul Craig Roberts napisał:

Obecnie wiemy, że powodem, dla którego reżim Busha torturował więźniów, było wymuszenie fałszywych zeznań łączących Irak i Saddama Husajna z Al-Kaidą i 11 września. Bez tych „dowodów” amerykańska inwazja na Irak pozostaje zbrodnią wojenną według norm z procesów norymberskich.

Tortury były w tamtym czasie drugą zbrodnią reżimu Busha użytą do stworzenia alibi dla nielegalnej i nie sprowokowanej inwazji na Irak.

Patrząc na to z tej strony, Cheney walczy w obronie o wiele większej zbrodni: wojny przeciwko ludzkości. Dla niego tortury są czymś nieistotnym. Nawet jeśli wie, że stanowią one skuteczne narzędzie manipulowania innymi, nie potrafi jednak zrozumieć, o co ci wszyscy ludzie robią tyle szumu. Wyobraża sobie siebie jako stojącego na pierwszej linii frontu i toczącego bój z ‘tymi innymi’ i ich obcą, opartą na faktach rzeczywistością. „Jeśli ja nie podejmę walki z nimi, któż inny to uczyni?”

“Wszyscy uczestniczą w gigantycznym spisku po to, aby osiągnąć cel inny niż nasz.”

Joe Quinn wyjaśnia, że

… cała istota “wojny z terroryzmem” [jest] fikcją, która mimo to doprowadziła do przelewu prawdziwej krwi i cierpienia milionów niewinnych ludzi. Począwszy od wspomnianych kozłów ofiarnych, uprzednio torturowanych przez CIA, MI6 i Shin Bet, aż po niezliczonych irakijskich, afgańskich i pakistańskich cywilów, ich istnienie w ułamku sekundy zostaje przerwane przez amerykańskich, izraelskich czy brytyjskich pilotów albo żołnierzy piechoty rozochoconych możliwością pociągnięcia za spust.

Być może wiemy już, co gryzie Dicka Cheneya. To, że CIA torturowało więźniów na jego rozkazy? Nie dba o to. To, że CIA torturowało więźniów w celu zdobycia pretekstu do inwazji na Irak? Wzrusza beznamiętnie ramionami. To, że będąc najpotężniejszym wiceprezydentem USA w historii stosował tortury i zlecał zabójstwa, aby stworzyć dowody na zasadność „wojny z terroryzmem”, która z kolei miała wesprzeć świadectwa tego, że to islamscy terroryści dokonali zamachów z 11 września, których to naprawdę dokonali izraelscy i amerykańscy psychopaci, wśród których był też sam Cheney? No cóż, można to odczytać jako publiczne odwarknięcie i niezbyt subtelny sygnał dla administracji Obamy, że pomimo utraty swojego stanowiska, Cheney nie jest niczyim popychadłem.

Krucjata Cheneya, nieważne czy ma na celu desperacką próbę uratowania własnej skóry przed duchem przeszłej administracji, wywarcie wpływu na obecną politykę wedle własnej wizji, czy też znalezienie poparcia prawicy dla jego kandydatury w przyszłych wyborach prezydenckich, przyczyniła się do tego, że swoją wszechobecnością w mediach odciągnął uwagę od programu Obamy fikcyjnej ‘zmiany’, jednocześnie nie dopuszczając Amerykanów do ujrzenia głębszej i bardziej mrocznej prawdy na temat amerykańskiego mitu. Arthur Silber trafnie to opisuje:

Usiłując zmarginalizować zło do jednego tylko aspektu znacznie większego i fundamentalnego zjawiska, a także zawężając je do fałszywie krótkiego okresu czasu, dewianci od tortur wybielają tym sposobem cały program.

W czasie gdy media określiły odmienne postawy Obamy i Cheneya mianem “starcia tytanów”, Chomsky przypomina nam, że kontrast pomiędzy starannie kreowanym mitem amerykańskiej dobroczynności a obrazem sadystycznej rzeczywistości krzewionym przez następujące po sobie reżimy amerykańskie wynika z faktu, że Ameryka jest w istocie imperium już od dłuższego czasu. Tortury pamiętają czasy wielkiego podboju, a Ameryka jest ‘anty-podbojowa’ od samego zarania:

Jak zaznacza Allan Nairn , który przeprowadził jedne z najpełniejszych i odkrywczych śledztw w sprawie tortur: “pokazowy [zakaz tortur] wprowadzony przez Obamę dotyczy niewielkiego odsetka tortur obecnie stosowanych przez Amerykanów, podczas gdy ogromna większość procederu wykonywanego przez obce kraje będące pod rozkazami USA pozostaje niezmieniona. Obama mógł zaprzestać wspierania tych krajów, które stosują tortury, jednak postanowił co innego.”

Obama nie zakończył stosowania tortur, zauważa Nairn, a “jedynie przemianował proceder”, przystosowując go do amerykańskich norm, co świadczy o [jego] obojętności wobec ofiar. „[Obama] tym samym powraca do status quo ante”, pisze Nairn, „reżimu tortur od czasów Forda aż po kadencję Clintona, który rok po roku przynosił coraz to większą agonię popieraną przez USA, większą niż za czasów Busha/Cheneya.”

Zastanawia fakt, że prezydent Obama zaleca spoglądanie w przyszłość, a nie w przeszłość – doktryna wygodna dla tych, co trzymają pałki.

Amnezja historii jest niebezpiecznym zjawiskiem, nie tylko dlatego, że podkopuje moralną i intelektualną uczciwość, ale także dlatego, że stwarza możliwość zaistnienia [podobnych] zbrodni w przyszłości.

Licencja na okradanie

Jaka szkoda, że powyższe uwagi nie dotarły do brytyjskiego społeczeństwa. Zamiast tego rozmawiano o Susan Boyle, skandalu dotyczącym niepłacenia podatków przez parlamentarzystów i niedostępnych kredytach hipotecznych. Powstrzymamy się od skomentowania pierwszego wątku, chcielibyśmy za to przedstawić kilka drobnych spostrzeżeń na temat skandalu w parlamencie. Poza ujawnieniem korupcji, będącej nieodłączną częścią systemu politycznego Zjednoczonego Królestwa, skandal ów doprowadził do dymisji wielu polityków ze wszystkich partii. Wygląda to na ‘wielkie sprzątanie’, wykorzystanie afery do pozbycia się tej większości, która nie pasuje do pożądanego gatunku, tworząc tym samym polityczną próżnię czekającą na ‘wypełnienie czymś innym’ – czym dokładnie, jeszcze nie wiemy – być może Davidem Cameronem.

Jako lider opozycyjnej partii konserwatystów, Cameron w swej kampanii wyborczej głosił o ‘cofnięciu’ władzy z powrotem do samorządów regionalnych, z dala od scentralizowanego parlamentu. Takie cofnięcie władzy wbrew pozorom jest przeciwieństwem idei suwerenności, ponieważ władza zostanie skierowana do nowych ‘regionów’ Unii Europejskiej, stref znajdujących się w obrębie Zjednoczonego Królestwa, których prawodawstwo ominie Westminster, a podlegało będzie bezpośrednio pod Brukselę, co tym samym przyspieszy powstanie ponad europejskiego superpaństwa i decentralizację władzy w Królestwie.

Kolejny już ruch na szachownicy w wykonaniu ‘Rządu Światowego’.

Komisja Europejska pod ostrzałem

Jednym z najsłynniejszych cytatów z niesławnego „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa jest ten, że „rękopisy nie płoną”. Jednak niektórych dokumentów powyższe wyraźnie nie dotyczy, zwłaszcza wtedy, gdy pewni ludzie usiłują na zawsze pogrzebać pewne szczegóły.

© BGNES - - Zdjęcie z zewnątrz ukazuje dym wydobywający się z ‘Berlaymont’ po tym, jak doszło do wybuchu pożaru w budynku Komisji Europejskiej w centrum Brukseli.

© BGNES - - Zdjęcie z zewnątrz ukazuje dym wydobywający się z ‘Berlaymont’ po tym, jak doszło do wybuchu pożaru w budynku Komisji Europejskiej w centrum Brukseli.

18 maja w siedzibie Komisji Europejskiej w Brukseli wybuchł pożar, zmuszając do ewakuacji z 13-piętrowego budynku setki pracowników. Trwający cztery godziny pożar doprowadził do masowej ewakuacji blisko 2 tys. biurokratów oraz do zamknięcia budynku na tydzień ze względów bezpieczeństwa. Oprócz szkód wyrządzonych przez dym i wodę [z rury cieplnej – przyp.], ogień poważnie naruszył instalację elektryczną budynku. Przyczyna pożaru pozostaje nieznana. Jeśli chodzi o piętro lub miejsce wybuchu pożaru, tutaj dopiero zaczyna się zagadka.

Niektóre źródła podają, że pożar wybuchł na najwyższym, 13. piętrze. Inne, że zaczął się w drukarni – biurze wydawniczym rzeczników Komisji Europejskiej, położonym niedaleko głównej sali konferencyjnej. Jeszcze inne źródło mówi o podziemiach budynku jako o możliwym miejscu wybuchu pożaru oraz o tym, że ogień zniszczył piony instalacji elektrycznej.

Możecie zastanawiać się, dlaczego powyższe zdarzenie zasługuje na specjalną uwagę. Pożary, a w szczególności pożary w biurach, są powszechnym zjawiskiem na całym świecie. Wadliwa instalacja elektryczna albo drobny ludzki błąd, a zgliszcza budynku pozostają obiektem zainteresowania już tylko dla ubezpieczycieli. Tak przynajmniej dzieje się w większości przypadków, jednak w dzisiejszych czasach pożar biura jest czymś więcej niż zwykłą codziennością. Weźmy na przykład pożar w urzędowym biurze Cheneya. Biorąc pod uwagę jego długą i krwawą listę występków popełnionych w trakcie jego kadencji, w tym także tajemnicze usunięcie emaili wysłanych między 2003 a 2005 rokiem, możemy wnioskować, że Cheney wybrał starą metodę pozbycia się dowodów.

Zagubione emaile, gdybyście nie wiedzieli, dotyczyły okresu bezpośrednio przed inwazją na Irak, procesu ujawniającego tożsamości pojedynczych osób i korporacji, które doradzały muw kwestii jego polityki energetycznek, oraz wycieku danych na temat tajnej agentki CIA, Valerie Plame z Białego Domu. Dosyć mocne rzeczy, że tak powiem.

Medialna grypa

© AP Photo/Eduardo Verdugo

© AP Photo/Eduardo Verdugo

Oficjalnie zarażonych świńską grypą jest 11 168 osób z 42 krajów, na wszystkich kontynentach oprócz Afryki. 86 osób zmarło, wszystkie z nich mieszkały w Ameryce Północnej lub Centralnej, w tym 75 osób w Meksyku. [Nota: 14 czerwca w Szkocji zmarła bliżej nie określona osoba; to pierwsza potwierdzona ofiara śmiertelna wirusa w Europie. Szczegóły tutaj]

Czołowy brytyjski wirusolog szacuje, że w samym Zjednoczonym Królestwie 30 tys. osób może być zarażonych wirusem świńskiej grypy; w USA natomiast takich osób może być 100 tys., a w Japonii 30 tys. Pomimo alarmistycznego tonu doniesień, ludzie masowo nie umierają, czego można by się spodziewać patrząc na wspomniane liczby. W rzeczywistości fakt, że dosięgła tyle osób (jeśli jest to prawda) świadczy o jej łagodności. [A propos paniki, WHO nadała grypie najwyższy, szósty stopień zagrożenia, oficjalnie uznając ją za światową pandemię – przyp.]

Z racji powyższego możemy spytać, o co w takim razie ta wrzawa? Przecież mnostwo innych chorób codziennie zabija więcej ludzi. Jednym wyjaśnieniem może być chęć przesłania wiadomości Meksykowi, by ten lepiej chronił granice z USA przed kartelami narkotykowymi. Ogromne straty, jakich doświadczył Meksyk w sektorze turystycznym, są złowróżbnym przypomnieniem paniki w Kanadzie wywołanej wirusem SARS.

Możliwością przydającą świńskiej grypie roli poważniejszej niż bycie jeno medialnym wydarzeniem jest ewentualnoąć jej powrotu (i to z nawiązką) w przyszłości (być może jesienią). Ale to się dopiero okaże. A co w międzyczasie począć z 26 milionami przeterminowanych szczepionek przeciw wirusowi H5N1?

© Reuters File Photo

© Reuters File Photo

W obliczu góry szczepionek czekających na sprzedaż, nie zdziwi nas powrót tego wirusa, którego sposób działania będzie podobny do pandemii z 1918 roku, mającej pewne szczególne znamiona. Jeszcze pewniej dojdzie do jego „nowej” mutacji, biorąc pod uwagę fakt, że WHO bada możliwość wybuchu epidemii świńskiej grypy wskutek ludzkiej pomyłki. Dodajmy jeszcze do tego fakt, że w 2004 roku CDC pracowało nad połączeniem wirusów grypy. „Nowy” szczep wirusa wymagał będzie kolejnej niezwykle drogiej (i zyskownej) kampanii na rzecz produkcji szczepionek. Toteż wielkie firmy farmaceutyczne muszą być gotowe:

Istnieją także dalekosiężne wyjaśnienia epidemii: testowanie broni biologicznej na nieświadomym społeczeństwie oraz kontrola populacji są jednymi z przewodnich domysłów. Odsyłamy Czytelnika do bardziej szczegółowych analiz: SOTT Special Report: The Flu Threat oraz Ethnic Specific Weapons.

Mordowanie niewinnych

Historie relacjonujące skrajne okrucieństwo rodziców wobec dzieci zawsze nas szokują i odejmują mowę. Takie przypadki głęboko nas poruszają, wręcz instynktownie bowiem rozumiemy, że są rzeczy, których nie powinno się robić w żadnych okolicznościach, a najbardziej chyba jest to prawdziwe w przypadku zadawania bólu czy krzywdzenia niewinnych i bezbronnych członków ludzkiej rasy. Najwyraźniej jednak nie wszyscy rozumieją to w ten sam sposób. I nie jest to zaskoczeniem, wziąwszy pod uwagę obecny stan świata, gdzie zachowania patologiczne nie tylko stanowią normę, ale i są w pewien sposób nagradzane.

Kilka zaledwie przykładów potęgującego się szaleństwa:

Georgia: Ojciec skazany na 100 lat odsiadki za zatrucie zupki dziecka
Update: Nowy Meksyk, mama oskarżona o zabicie synka na placu zabaw
Floryda: Śmierć niemowlęcia w wyniku pobicia i wyrzucenia z jadącego samochodu
Rosyjski chłopiec zabija 4-letnią dziewczynkę, bo za głośno płakała
UK: Śmierć Piotrusia – psychopatyczna matka i jej partner w więzieniu

Morderstwa z samobójstwem:

3 ofiary śmiertelne w wyniku morderstwa i samobójstwa w Teksasie
Trzy martwe osoby znaleziono w okolicy Los Angeles, podejrzewa się podwójne morderstwo z samobójstwem
Floryda: ojciec zabija żonę, dwóch synów i siebie
Grecja: Mężczyzna zabija żonę i rzuca się z synkami z balkonu
Rosyjski ksiądz morduje żonę i syna po czym popełnia samobójstwo

Inne przykłady przemocy i okrutnych psychopatycznych zachowań:

Człowiek w peruce zabija w księgarni studenta z Connecticut
Kalifornia – Ojciec i ciężarna matka zabici na oczach 9-letniego syna
Azebejdżan – zabójca 12 osób ‚zabił dla przyjemności’
Nowa Zelandia: Policja poluje na ‚psychopatów’ zabijających w okrutny sposób stada zwierząt
Rosja: Oficer policji, sprawca masakry w supermarkecie, nie żałuje swojego czynu

Grzechocze i kołysze

Wesoły maj odebrał swoje udziały z pakietu dziwnych wstrząsów ziemi, włącznie z najsilniejszym, na które przyszło poczekać do końca miesiąca:

Kilka dziwnych trzęsień w USA:

USA: Rzadkie z Środkowej Arizonie trzęsienie ziemi o sile 3,1
USA: Cztery wstrząsy w trzy dni we wschodnim Tennessee
USA: 7 wstrząsów uderza w Yorba Linda w Kaliforni
Update: Trzęsienie ziemi o sile 4,7 w aglomeracji Los Angeles

Kilka w Meksyku:

Trzesienie ziemi o sile 4,9 u wybrzeży Meksyku w okolicy Jalisco
Puebla, Meksyk – 5,7

Parę co silniejszych na świecie:

Silne trzęsienie w Macedonii przy granicy z Grecją
6,1 stopnia – nowozelandzkie wyspy Kermadec Islands
6,7 stopniowe trzęsienie w Nowej Zelandii
6,1 stopnia u wybrzeży Ekwadoru
Gwatemala: trzęsienie o sile 6,1 stopnia

A najsilniejsze nadeszło na koniec miesiąca:

Trzęsienie ziemi o sile 7,1 stopnia strąca dachy i zabija 2 osoby w Hondurasie

Ruch kosmiczny

Ilość obseracji UFO jest już kosmiczna (wybaczcie grę słów) – każdego dnia cztery czy pięć relacji świadków, głównie, lecz nie wyłącznie, z Anglii i USA, aczkolwiek to akurat może być wynnikiem bariery językowej w mediach [niżej kilka obserwacji z Polski]. Powinniśmy przyjąć założenie, że wzrosła również ilość obserwacji na całym świecie.

Oto próbka:

Anglia: obiekty UFO nad Luton
Białoruś: UFO widziane przez mieszkańców wsi
USA: Gustine, Kalifornia – Obiekt wyglądający jak gwiazda
Anglia: Saltburn-by-the-Sea, Cleveland, NorthYorkshire – Pędzące jaskrawozielone światło
Irlandia Północna: północne wybrzeże County Down – Dwie błyszczące pomarańczowe kule
Anglia: Stoke-on-Trent, Staffordshire – Sznur światel, wszystkie w jednej linii
Anglia: Brixworth, Northampton – Sześć pomarańczowych kul
Anglia: Lowestoft, Suffolk – UFO oślepia swoim światłem
Walia: Llantwit Fadre, Pontypridd, Mid Glamorgan – Kula ognia (światła)
Kanada: Brampton, Ontario – Zielone światła wydające coraz głośniejszy dźwięk
Australia: Perth, zachodnia Australia – Błyskająca Smuga światła
Australia: Murarrie, Brisbane, Queensland – Szybko przemieszczający się obiekt znika rozsypując się w pył gwiezdny
Australia: Coomera, Gold Coast, Queensland – Pomarańczowo czerwone światło zmieniające kształt
Australia: Werribee, Victoria – Trójkątny obiekt wielkości parterowego domu
Szkocja: Kennoway, Fife – Kula jasnego pomarańczowo połyskującego światła bardzo szybko się przemieszczająca
Anglia: Tattingstone, Ipswich – Pomarańcaowe kuliste światło znika i znowu się pojawia
Anglia: Warwick – Czerwona kropka pojawiła się nad domem
USA: Dallas, Teksas – Jedenaście do piętnastu obiektów wielkości gwiazd lecących w szyku
Anglia: Sale, Manchester – Bardzo jasne białe światło
USA: 28 maja, Phoenix, Arizona – Liczne doniesienia o obiektach UFO

Próbka ta, drodzy przyjaciele, to tylko ostatnie dwa czy trzy dni. Po pełny obraz z całego miesiąca zapraszamy do naszej sekcji Our Haunted Planet.

[Kilka linków do polskich obserwacji UFO:

15 maja, Rzeszów
19 maja, Ropczyce, podkarpackie20 maja, Stępiny, podkarpackie
23 maja, Rożniątów, opolszczyzna

A jak już o dziwnościach mowa, to mieliśmy jeszcze:

5 maja, Koszalin – niewyjaśniony sonic boom
31 maja, Sianów i Żydowo, zachodniopomorskie – sporych rozmiarów bolid
]

Poniżej prezentujemy dwa nagrania video z obserwacji UFO. Najciekawsza chyba jest reakcja świadków sugerująca, że ludzie byli świadomi tego, iż obserwują coś niezwyczajnego. Na pierwszym z nagrań można zobaczyć krążące wokół obiektów dwa helikoptery.

[Na drugie wideo niestety WordPress nie zezwala. Można je obejrzeć na stronie Sott.net]

Agrestu i prawdy

Podsumowując majowy odcinek Łączenia Punktów, chcielibyśmy przypomnieć naszym czytelnikom (sobie również), dlaczego poświęcamy tak wiele czasu i energii i robimy wszystko co w naszej mocy, żeby ujrzeć i zrozumieć obiektywną rzeczywistość naszej planety – rzeczywistość, której widok jest często przygnębiający, a nawet bolesny. Aby zilustrować nasz punkt widzenia, chcielibyśmy tym razem wykorzystać fragment literatury klasycznej. Antoni Czechow, uważany za jednego z najznakomitszych autorów nowel wszechczasów, posiadał niesamowitą zdolność głębokiego wglądu w sprawy związane z ludzkim życiem i jego zawiłościami. Gdyby spojrzeć na jego historie tylko pobieżnie, bez wnikania w ich głębszą warstwę, przedstawiają one raczej mało znaczące epizody – lecz już bardziej wnikliwa analiza daje możliwość odkrycia ironicznych i refleksyjnych podtekstów, za którymi kryją się moralne i egzystencjalne rozterki.

W jednej z tych opowieści, „Agrest”, Iwan Iwanycz opowiada znajomym o życiu swojego brata Nikołaja, którego jedynym celem w życiu było posiadanie domu z ogrodem na wsi i trochę krzaków agrestu. Aby osiągnąć cel, żył bardzo skromnie, odkładał każdy zarobiony grosz i ożenił się z bogatą wdową. Jego obsesja doprowadziła wkrótce do śmierci żony. Na stare lata dostał wreszcie to, czego chciał, i jako właściciel dworku próbował się tym wszystkim nacieszyć, nawet kosztem nieustannego konfliktu z miejscowymi chłopami i mieszkańcami wioski. Właśnie w tym momencie, po wielu latach rozłąki, postanawia go odwiedzić Iwan Iwanycz. Opisuje on, jak wyglądał koniec pierwszego dnia pobytu w domu brata:

„Wieczorem, kiedy siedzieliśmy przy herbacie, kucharka postawiła na stole pełny talerz agrestu. Nie był to agrest kupny, ale własny, zebrany po raz pierwszy od czasu posadzenia krzaków. Nikołaj Iwanycz zaśmiał się i przez chwilę patrzył na agrest w milczeniu, ze łzami w oczach – nie mógł przemówić ze wzruszenia, a potem włożył do ust jedną jagodę, popatrzył na mnie triumfująco jak dziecko, które nareszcie dostało swą ukochaną zabawkę, i powiedział: „Znakomite!”

Chciwie jadł agrest i powtarzał w kółko: „Ach, jakie wspaniałe! Ty spróbuj!”

Agrest był twardy i kwaśny, ale jak powiedział Puszkin: „Precz z mrokiem niskich prawd! Wybieram – kłamstwo, co wznosi nas, choć mami…”. Oglądałem szczęśliwego człowieka, którego najdroższe marzenie zrealizowało się tak naocznie, który osiągnął swój cel w życiu i wreszcie miał to, czego chciał, był zadowolony ze swego losu, z siebie samego. Do moich myśli o ludzkim szczęściu miesza się zawsze pewna doza smutku, teraz zaś, gdy spoglądałem na tego szczęśliwca, opanowało mnie gorzkie uczucie, podobne do rozpaczy. Zwłaszcza ciężko mi było w nocy. Posłano mi w pokoju znajdującym się obok sypialni brata i słyszałem, że brat nie spał, że wstawał i chodził do talerza z agrestem, biorąc raz po raz po jagodzie.

Rozważałem: jak wielu jest w istocie ludzi zadowolonych, szczęśliwych! Jakaż to przemożna, dławiąca siła! Spójrzcie tylko na to życie: bezczelność i nieróbstwo możnych, ciemnota i bydlęce otępienie słabych, naokoło nas nędza niewysłowiona, ciasnota, degeneracja, pijaństwo, fałsze, łgarstwo… A tym czasem we wszystkich domach i na ulicach cisza, spokój, spośród pięćdziesięciu tysięcy ludzi mieszkających w mieście żadne nie krzyknie, nie zbuntuje się głośno. Widzimy tych, co chodzą na targ po żywność, w dzień jedzą, w nocy śpią, plotą swoje bzdury, żenią się, starzeją, pogodnie wywożą swoich umarlaków na cmentarz; ale nie widzimy i nie słyszymy tych, którzy cierpią, i to, co jest straszne w życiu, dzieje się gdzieś za kulisami.

Cisza, spokój, a protestuje tylko niema statystyka: tylu to zwariowało, tyle to wiader wypito, tyle to dzieci zmarło na skutek niedożywienia… I taki porządek widocznie jest potrzebny; prawdopodobnie szczęśliwy tylko dlatego czuje się dobrze, że nieszczęśliwi dźwigają ciężar swego życia w milczeniu i gdyby nie istniało to milczenie, szczęście byłoby niemożliwe. Jest to hipnoza zbiorowa. Trzeba by, żeby za drzwiami każdego zadowolonego, szczęśliwego człowieka stał ktoś z młotkiem i bez przestanku przypominał mu pukaniem, że są nieszczęliwi, że gdyby był nawet najszczęśliwszy w świecie, życie pokaże mu wcześniej czy później swoje pazury, przyjdzie nieszczęście – choroba, ubóstwo, straty – i nikt go nie zobaczy i nie posłyszy, tak jak teraz on nie widzi i nie słyszy innych. Ale nie ma tego kogoś z młotkiem, szczęśliwy żyje sobie i drobne życiowe kłopoty poruszają go lekko, jak wiatr osikę, i wszystko toczy się jak najpomyślniej”.

Głosem Iwana Iwanycza Czechow opisał jeden z najważniejszych egzystencjalnych i moralnych dylematów ludzi, którzy zostali obdarzeni przez los stosunkowo spokojnym życiem, tj. życiem wolnym od skrajnego ubóstwa, doświadczania okrucieństw wojny, czy innych tego typu wydarzeń, wiążących się z dotkliwym albo przedłużającym się cierpieniem. Ludzie, którzy znajdują się w takiej sytuacji, potrafią czerpać z życia maksymalnie dużo szczęścia i zazwyczaj tak właśnie postępują. Dylemat polega na tym, że w świecie pełnym cierpienia, ignorancji, kłamstw, wojen, ubóstwa i hipokryzji, taka ‘burżuazyjna” sielanka (używając dość luźno tego terminu) pojawia się tylko za cenę poświęcenia prawdy i życia w „zbiorowej hipnozie”. Podobnie jak z twardym i kwaśnym agrestem Nikołaja, który wprawdzie dał mu wiele radości, jednak za cenę nieustannego poświęcania swojego życia i samolubnego poświęcania życia innych.

Z drugiej strony, Iwan Iwanycz jest zakłopotany rozumiejąc, że takie szczęście jest tylko pozorne i w dodatku przepełnione żalem z powodu zmarnowanej młodości, kiedy można było jeszcze coś zrobić, żeby zmienić obraz świata. Ale pomijając zadowolenie Nikołaja i przygnębienie Iwana, faktem jest to, że poprzez wybranie Prawdy, Iwan znalazł się na swej drodze do wolności i do głębszego i bogatszego sensu życia, otwierając sobie szansę na osiągnięcie prawdziwego szczęścia. Co ważniejsze, ludzie pokroju Iwana są jedynymi, którzy mają możliwość przywrócenia pewnej równowagi pomiędzy światłem i ciemnością na tym mrocznym i niezrównoważonym świecie. Mogą to uczynić poprzez budzenie i i pomaganie tym, którzy zmęczeni są zbiorową hipnozą oraz walcząc z hipokryzją i kłamstwami, będącymi niczym innym, jak tylko zwiastunami zła i cierpienia mas.

Taki właśnie ideał inspiruje zespół SOTT.net. Nie dlatego zdecydowaliśmy się wybrać Prawdę zamiast spokojnego życia, że nie cenimy sobie szczęścia – ale dlatego, że wierzymy w istnienie prawdziwszego szczęścia, które jest dostępne tak dla nas, jak również dla tych wszystkich, którzy mają odwagę stanąć twarzą w twarz z ciemnością spowijającą naszą planetę i zagrażającą pochłonięciem całego życia – i mają odwagę coś z tym zrobić. Jednak w chwili obecnej to potencjalnie dostępne szczęście jest poważnie zagrożone. Ci, których pragnieniem jest ujarzmienie ludzkości i stworzenie dosłownego „piekła na Ziemi”, odnioszą sukces o jakim nawet nie śnili i bardziej niż kiedykolwiek wcześniej bliscy są osiągnięcia swoich celów. Ludzie muszą się obudzić ze snu zanim będzie za późno.

© Jack Turner Krąg zbożowy w Windmill Hill, w pobliżu Avebury Trusloe, Wiltshire; zgłoszony 25 maja br.

© Jack Turner - Krąg zbożowy w Windmill Hill, w pobliżu Avebury Trusloe, Wiltshire; zgłoszony 25 maja br.

12 komentarzy »

  1. dziękuję za to tłumaczenie. Staram się czytać odcinki tego cyklu w oryginale jak tylko pojawiają się na stronie Sott, ale po polsku czyta mi się zdecydowanie łatwiej. podziwiam wysiłek jaki wkładasz w tę pracę.

    Ta detoksykacja to strasznie trudna sprawa. W Polsce trudno dostać wszystko o czym pisze Laura w „Anti-Candida, Inflammation, Heavy Metals Detox and Diet”
    Tak sobie myślę, ze może przydałaby się polska wersja tej instrukcji na temat odżywiania razem z odpowiednimi danymi na temat miejsc gdzie można się w taką żywność zaopatrzyć, a może już pracujecie nad czymś takim? Mogę pomóc. Ciekawi mnie czy komuś mieszkającemu w Polsce udaje się tę dietę sprawnie stosować. Bo gdzie dostać te wszystkie witaminy? część jest na mazidla.pl, ale reszta? W aptece do wszystkiego dodają aspartamu i innych świństw.

    Ja ostatnio potwornie chudnę i zastanawia mnie czy jakbym przeszedł na taką dietę, to czy cokolwiek by ze mnie zostało.

    Komentarz - autor: Milko — 24 Czerwiec 2009 @ 12:44

  2. @ Milko

    „Ciekawi mnie czy komuś mieszkającemu w Polsce udaje się tę dietę sprawnie stosować. Bo gdzie dostać te wszystkie witaminy?”

    Ryżu brązowego i pięknego jasia jest pod dostatkiem, do tego mrożone mieszanki warzywne, oliwa z oliwek, ryby, jajka, orzechy, migdały… dla chcącego nic trudnego.

    Z detoksykacją jest trudniej, ale dobrze szukając znajdziesz niezbędne składniku w sklepach internetowych, ot choćby w tych z suplementami dla kulturystów. Resztę jak probiotyki, B6, E, olej z wiesiołka czy tran z dorsza kupisz w aptece.

    Więcej nie zdradzę, bo nie chcę ci psuć zabawy 😉

    „Ja ostatnio potwornie chudnę i zastanawia mnie czy jakbym przeszedł na taką dietę, to czy cokolwiek by ze mnie zostało”.

    Po czterech miesiącach zrzuciłem 10kg, ale nie w efekcie głodzenia organizmu, a raczej w wyniku powrotu do równowagi i zrzucenia zbędnych zapasów. Czuję się zdecydowanie lepiej i nie wyobrażam sobie powrotu do dawnego jedzenia „co popadnie” (beee)

    powodzenia

    Komentarz - autor: Kruk — 24 Czerwiec 2009 @ 21:27

  3. Dzięki za odpowiedź, Kruku.

    No nie wiem czy to takie łatwe. Te mrożone mieszanki warzywne są podejrzanego pochodzenia, ryby hodowane w strasznych warunkach, zatruwające się własnym amoniakiem i śmierdzące przez to niemiłosiernie, jaja od kur, które nie ruszają się przez całe życie i są karmione hormonami, konserwanty, konserwanty, konserwanty.

    Te witaminy w sklepach internetowych na pewno są bez żadnych trujących dodatków?
    Gdzie nie patrzę na skład, to wszędzie aspartam, stearynian magnezu itp.

    Boże, ale ja narzekam.

    10 kilo?
    Oj, nie! jak stracę 10 kilo to będę miał współczynnik wagi 13. To już skrajnie anorektyczny stan, choć równowagą organizmu nie pogardzę.

    Jeszcze raz dzięki 😉

    Komentarz - autor: Milko — 24 Czerwiec 2009 @ 22:06

  4. Trudno jest wykonać prawdziwy detoks. Wymaga wielu wyrzeczeń. Nie jestem wegetarianinem jednak zmieniłem całkowicie swoją dietę i oparłem ją wyłącznie na warzywach i owocach, w sumie to już niedługo rok będzie. To wszystko co mogę dostać w sklepie szukam u ludzi na wsi, tam gdzie jest chodowane na czystym gruncie i od serca bez nawozów. Jest trudno ale jestem szczęśliwy. Biorę pod uwagę całkowitą zmianę dotycząca nawet uprawy – do czego prawdopodobnie będę musiał przejść w związku z sytuacją jaką zastałem w tej rzeczywistości. Żałuję jedynie że dopiero teraz do tego dojrzałem.

    Komentarz - autor: Rittswood — 24 Czerwiec 2009 @ 22:26

  5. @Milko

    „Te mrożone mieszanki warzywne są podejrzanego pochodzenia”

    Niestety brakuje czasu, żeby samemu kupować osobno,myć,kroić… a tu mieszanka 7-składnikowa na cacy, w sam raz do podduszenia.

    „ryby hodowane w strasznych warunkach…”

    Ryb hodowlanych nie kupuję, ani mięsa ze sklepu

    „jaja od kur, które nie ruszają się przez całe życie i są karmione hormonami, konserwanty, konserwanty, konserwanty”.

    jaja to tylko na rynku, tudzież swojskie od teściowej

    „Gdzie nie patrzę na skład, to wszędzie aspartam, stearynian magnezu itp”.

    Czy na liście do detoksykacji są jakieś specyfiki z aspartamem? które konkretnie? Niczego takiego nie zaobserwowałem.

    pzdr

    Komentarz - autor: Kruk — 24 Czerwiec 2009 @ 23:03

  6. Polska wersja instrukcji może się i pojawi, chyba ktoś nad tym pracuje (a przynajmniej zamierza). Co do tego, co i gdzie można dostać, przyda się współpraca i wymiana doświadczeń. Chyba trzeba będzie osobne miejsce na to przeznaczyć (coś postaram się wkrótce przygotować). A fora kulturystów faktycznie są niezłym źródłem informacji.

    A co do chudnięcia – nic nie zdarza się bez przyczyny, więc radziłabym się zastanowić, skąd to chudnięcie. A może masz konkurentów do pokarmu? CaliVita ma dobry środek o nazwie ParaProtex, tylko dobrze jest wcześniej zrobić detox i oczyścić wątrobę.

    Komentarz - autor: iza — 25 Czerwiec 2009 @ 01:04

  7. To fakt, ta dieta uzależnia 🙂 Na początku myślałam, że jak już przejdę ten „bolesny proces”, to z radością sobie czasem pofolguję – świeży chlebuś, coś słodkiego, lampka wina… A tu nic, żadnych ciągot. Jak spróbowałam, to się rozczarowałam i odłożyłam. Cuda, panie, cuda… I jeszcze to – sympatyczna świadomość, że dostarczam swojemu kombinatowi chemicznemu tego, co mu trzeba, a nie traktuję siebie jak kosz na odpadki. A kombinat się wdzięcznie odwzajemnia.

    Komentarz - autor: iza — 25 Czerwiec 2009 @ 01:26

  8. „Czy na liście do detoksykacji są jakieś specyfiki z aspartamem? które konkretnie? Niczego takiego nie zaobserwowałem.”

    Nie napisałem przecież, że na liście do detoksykacji są specyfiki z aspartamem. Napisałem, że na jakie produkty w aptekach internetowych nie patrzę (na takie, które zawierają wymienione składniki), to są w nich jakieś podejrzane substancje. Witaminę C i Niacynę mam w podobno czystej postaci, ale co np. z magnezem? MOżna go gdzieś dostać w czystej postaci? Bo aspartamu może nie wszedzie dodają, ale stearynianu magnezu – z tego, co widzę to bardzo często. o stearynianie magnezu na forum Cassiopei nic nie znalazłem, ale w innych źródłach tak – mogą one budzić wątpliwości co do tej substancji, a w każdym na jaki natrafiłem suplemencie zawierającym magnez znajduje się właśnie ów pozyskiwany chemicznie, laboratoryjnie – stearynian magnezu. Choć może źle szukam.

    Pasożytów nie wykluczam. Są dane, które mówią o tym, że większość ludzi ma jakieś robaki, więc pewnie masz rację i wielkie dzięki za info o tym Paraprotexie. Mam nadzieję, że uda mi się na niego uzbierać i że przyjmowanie samego Paraprotexu bez tych dodatków, które są do niego zalecane, mimo wszystko mi pomoże.

    Komentarz - autor: Milko — 26 Czerwiec 2009 @ 12:09

  9. […] do: Zdrowie — iza @ 8:45 pm Tym razem zaczynamy nietypowo. Jako że ostatni odcinek Łączenia Punktów sprowokował dyskusję na temat zdrowia, widać, że temat jest gorący, a zastosowanie diety i […]

    Pingback - autor: Kandydoza, toksoplazmoza, odtruwanie i dieta « PRACowniA — 26 Czerwiec 2009 @ 21:02

  10. Dotychczasowe komentarze skopiowałam pod nowym wpisem: Kandydoza, toksoplazmoza, odtruwanie i dieta. Zapraszam do kontynuowania tam dyskusji na temat zdrowia, odtruwania i diety.

    Komentarz - autor: iza — 26 Czerwiec 2009 @ 21:05

  11. Bardzo mi brak opisów „wyczynów” psychopatów rosyjskich. Mają na swoim koncie spore
    osiągnięcia….
    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: staszek — 9 Sierpień 2010 @ 13:18

  12. […] oraz atmosfera histerii zupełnie niewspółmierna do rzeczywistego zagrożenia. Redaktorzy SOTT napisali wówczas: „Dodajmy jeszcze do tego fakt, że w 2004 roku CDC pracowało nad połączeniem […]

    Pingback - autor: Wyrocznie i konspiracje: Lot TWA 800, 9/11 i VISA « PRACowniA — 10 Sierpień 2012 @ 10:47


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: