PRACowniA

20 lutego 2009

Łączenie Punktów: Izraelski Festiwal Krwi spotyka się z odzewem ludu wraz z rozpoczęciem show Obamy

NOTKA: Dla ułatwienia poruszania się po cyklu zamieściliśmy listę wszystkich odcinków z linkami do nich, ukaże się ona po kliknięciu na obrazek na widgecie poniżej zestawienia najpopularniejszych wpisów. Wszystkie odcinki można też wyświetlić wybierając kategorię „Łączenie punktów”.

Connecting the Dots: Israel’s Blood Fest Meets the Voice of the People as the Obama Show Begins
SOTT Editors
SOTT.net
30 stycznia 2009

© Maan News Agency

© Maan News Agency

Styczeń 2009 roku zapisze się w historii jako miesiąc, w którym przywódcy państwa Izrael ukazali swe prawdziwe oblicze. Jeśli ktokolwiek wątpił, że izraelscy politycy zasługują na miejsce obok takich ludzi jak Stalin, Hitler czy Pol Pot, to ich [izraelskie] oddziały szturmowe położyły kres jakimkolwiek wątpliwościom wykazując się taką brutalnością i gruboskórnością, że szokuje to nawet najbardziej obojętnych. A po to, by do wyrządzonych krzywd dołożyć zniewagi, syjonistyczna machina PR wrzuciła najwyższy bieg, używając do tego wszelkich sztuczek z wielkiej księgi rządowej propagandy – kłamstw podawanych przez mass media oraz przez ich opłacanych internetowych trolli, ‘Hasbara’.

Jednak choć raz znaczna część ludności świata – nawet w samym Izraelu – naprawdę zobaczyła to ludobójstwo i zamanifestowała przeciw niemu. Owa zbrodnia sprowadziła hańbę na zachodnie rządy, a na amerykański w szczególności, jako że uwidoczniła bojaźliwość i skrajną ustępliwość Obamy, a u administracji Busha – groteskowe posłuszeństwo syjonistycznej agendzie.

Wpierw przyszli po Gazańczyków

Wiecie, przyrównanie Izraelczyków do nazistów wcale nie jest na wyrost. Jedyną różnicę między warszawskim gettem a Gazą stanowią nazwy grup biorących udział w tychże wydarzeniach. Świat zna tę historię; czyż nie winniśmy tym razem odegrać swoich ról w tym dramacie nieco inaczej? Czyż nie winniśmy wszcząć alarmu i rozumnie rozpowszechniać informacje, zanim fala szaleństwa pochłonie więcej niewinnych ludzi i nie ostanie się nikt, kto mógłby przemówić? Jednak do tego musimy najpierw zrozumieć z największą możliwą jasnością, co się tutaj naprawdę dzieje, przy czym nie miejmy złudzeń co do możliwości powrotu sytuacji do “normalności”, ponieważ w Palestynie nie było normalnych warunków, odkąd w 1948 roku patokraci rozpoczęli tam swoją akcję czystek etnicznych i rabunku ziemi.

W swej najświeższej ofierze poświęconej Jahwe Izraelczycy zabili ponad 1300 Palestyńczyków, w tym 400 kobiet i dzieci, ranili co najmniej 5300 osób, a dziesiątki tysięcy pozbawiono domów. Tylko 95 poległych było prawdziwymi bojownikami. Natomiast po stronie izraelskiej w konflikcie zginęło 13 osób – w tym 3 cywilów – a większość z nich poniosła śmierć w wyniku ostrzelania przez własne wojsko.

Systematycznie i intencjonalnie brano za cel zarówno gazańską ludność cywilną, jak i cywilną infrastrukturę. Według raportu [palestyńskiego centrum na rzecz obrony więźniów], izraelscy żołnierze uprowadzili około 300 palestyńskich cywilów, zabijając niektórych z nich strzałem z broni lub czołgu. Części użyto jako ludzkie tarcze (z pewnością słyszeliście to kłamstwo Izraelczyków, że nie byli w stanie obejść się bez ofiar cywilnych z racji tego, że Hamas używał żywych tarcz), a naoczni świadkowie zeznali, że izraelscy żołnierze wykonywali egzekucje na dzieciach i kobietach, na każdym z osobna, namawiając je do pojedynczego wychodzenia z domu. Dzieci opisują również, jak ich rodzice zostali zamordowani na ich oczach, mimo poddania się oddziałom, a w jednym straszliwym przypadku izraelscy żołnierze odegrali “Wybór Zofii”, zmuszając palestyńską matkę, by wybrała piątkę spośród jej dzieci, która miała być zastrzelona.

© AFP / Grupy praw człowieka twierdzą, że zdjęcia z konfliktu dowodzą użycia fosforu

© AFP / Grupy praw człowieka twierdzą, że zdjęcia z konfliktu dowodzą użycia fosforu

Nie będąc usatysfakcjonowaną swoim nieludzkim traktowaniem palestyńskich cywilów, armia izraelska postanowiła przekazać całemu światu wiadomość, atakując siedzibę oenzetowskiej agencji pomocowej UNRWA w Gazie pociskami z białym fosforem – środkiem chemicznym, zapalającym się w kontakcie z tlenem, i którego to armia izraelska bezwstydnie użyła podczas ofensywy przeciwko cywilom. (Pamiętacie, jak kilka lat temu żarliwie przekonywano nas do poparcia inwazji na Irak, w oparciu między innymi o zarzut, że Saddam stanowi zagrożenie dla świata, bo używał broni chemicznej przeciwko Kurdom?) Trzeba dodać do tego zeznania ludzi z obrażeniami pasującymi do tych powodowanych przez ładunki typu DIME (Dense Inert Metal Explosives), które nie tylko powodują rozległe obrażenia narządów wewnętrznych, ale też mogą powoli zabijać wywołując raka u tych, którzy przeżyją. Ponadto część palestyńskich ofiar miała w ciele ślady zubożonego uranu.

W wyniku ataku na budynek UNRWA co najmniej 15 osób zginęło, a tysiące ton żywności z ONZ dla głodujących Gazańczyków strawił pożar. Trzy szpitale dające schronienie 500 ludziom również ostrzelano z użyciem fosforu. Izrael na dodatek umyślnie zablokował działalność Czerwonego Krzyża/Czerwonego Półksiężyca i nawet obrał za cel karetki, trzymając się niedorzecznej wymówki, że przewoziły “terrorystów”.

Słowem, Izrael zdołał postawić Gazę w rodzaj egzystencjalnego stanu Grozy i Przerażenia, Piekła na Ziemi, jeśli wolicie. A co na ten temat ma do powiedzenia rząd izraelski? Ano to, że ich zbrodniarze wojenni nie mogą być oskarżeni i że przyjrzy się zarzutowi “niewłaściwego” użycia fosforu białego – jak gdyby wszystko to było jedynie nieporozumieniem albo wypadkiem, jak gdyby pozostawała jakakolwiek wątpliwość co do intencji, nielegalności i amoralności atakowania ludności cywilnej zakazaną bronią chemiczną. Jeśli możemy zasugerować, to niech zaczną śledztwo od spojrzenia na poniższy clip z wiadomością o ataku na szkołę (najwidoczniej kolejny “terrorystyczny cel” wedle izraelskich standardów):


Jednakże psychopaci nie znają ni granic, ni człowieczeństwa. Nie czują żadnych wyrzutów sumienia za popełnione zbrodnie. Wręcz przeciwnie, dokonują ich metodycznie. Podobnie izraelscy patokraci, także mieli swój plan PR. Już w poprzednich artykułach odnotowaliśmy szereg kłamstw odnośnie oblężenia Gazy, a także usprawiedliwień inwazji. W czasie trwania ofensywy widzieliśmy, jak Izrael kontynuuje wojnę informacyjną. Chyba nikt nie przeoczył w telewizji minister spraw zagranicznych Izraela Tzipi Livni czy izraelskiego rzecznika prasowego Marka Regeva, uchylających się od odpowiedzi na każde pytanie, patologicznie kłamiących i naciągających wiarygodność poza wszelką granicę. Ale być może byliście nieświadomi tego, że Izrael wysłał swoich “żołnierzy” także do Internetu, najmując armię blogerów, aby walczyli o jego image. Czy kiedykolwiek słyszeliście o brygadzie Hasbara, składającej się z armii proizraelskich “ochotników” chcących szerzyć po sieci kłamstwa i dezinformację?

Kiedy więc krwawa łaźnia nabierała rozmachu, premier Ehud Olmert, minister obrony Ehud Barak oraz Tzipi Livni pozostali niewzruszeni konsekwencjami swoich czynów oraz protestami na całym świecie. Wygląda na to, że to nie zdanie świata wymusiło na nich ogłoszenie rozejmu 17 stycznia, ale raczej – na co wskazuje data – chodziło o przerwę celem umożliwienia Obamie ściągnięcia na siebie powszechnej uwagi podczas jego show. Przerwa ta była prawdopodobnie również przydała się do obmyślenia nowej strategii, która usprawniła by ich Public Relations z korzyścią dla inwazji. Ale jedna kwestia była jasna – podobnie jak pies obronny, który trzyma w szczękach czyjąś rękę, tak i Izrael nigdy nie zamierzał popuścić. Wyjaśnia to dostawę 3000 ton broni “z pozdrowieniami” od USA oraz usiłowanie stworzenia antyirańskiej propagandy podczas inauguracji Obamy.

Dlatego też nieuniknione było ponowne przerwanie rozejmu dziesięć dni później. Dokonano tego w klasycznym stylu: winą za przydrożny zamach bombowy, w którym zginął izraelski żołnierz, obarczonogrupę noszącą mało znaną nazwę, której uprzednio nie przypisywano związków z rządzącym islamistycznym Hamasem. No tak, po raz kolejny widzimy tajemniczą grupę ‘terrorystów/bojowników’, odgrzaną po to, by w chwili najwyższej potrzeby dostarczyć przekonującej wymówki. Tzipi Livni aż się śliniła wyszczekując “Nie obchodzi mnie, kto strzelał… Hamas kontroluje Gazę i jest odpowiedzialny za wszystko, co się dzieje. Zawsze, gdy będą strzelać do mnie z Gazy, podkładać bombę czy odpalać rakietę, albo szmuglować (broń), Izrael zareaguje”. I jakże on zareagował, przeprowadzając naloty i wysyłając z powrotem do Gazy czołgi, żołnierzy i helikoptery. Premier Ehud Olmert zagroził dalszymi atakami mówiąc, że taki zryw był zaledwie wstępną reakcją i że pełna odpowiedź Izraela dopiero nadejdzie, więc tylko Bóg jeden wie, co pójdzie za tym i jaki to horror zostanie po raz kolejny zgotowany Palestyńczykom. Doprawdy wszystko wskazuje na to, że przemoc znowu się nasili i to wkrótce.

I pomińmy, że granice Gazy nadal są zablokowane oraz że były doniesienia w trakcie tych dziesięciu dni rozejmu, wskazujące na Izrael – raz jeszcze – jako dopuszczający się agresji.

Bez komentarza

Żenujące było – i nadal jest – przypatrywanie się haniebnej reakcji Stanów Zjednoczonych na ofensywę w Gazie. Zresztą nie mogliśmy się spodziewać niczego więcej po Dubya [tj. Georgu “Dubya” Bushu] jak tylko jego ostatniego cholernego hurra zanim wyślizgnął się, niczym wąż, ze stanowiska. Przypominacie sobie rezolucje ONZ potępiające Izrael, które to jego [Busha] administracja wstrzymała? U końca kadencji sprowadzili na siebie spektakularne upokorzenie, gdy premier Izraela Olmert zadzwonił do Busha, który z kolei zadzwonił do Condi, nakazując jej nie głosować za rozejmem… który to rozejm ona sama zaproponowała.

”W piątek rano sekretarz stanu [Condoleeza Rice] rozważała przedłożenie Radzie Bezpieczeństwa ONZ pod głosowanie rezolucji o zawieszeniu broni, a my nie chcieliśmy, żeby głosowała ‘za’.” – powiedział Olmert. “Powiedziałem, ‘dajcie mi prezydenta Busha do telefonu’. Spróbowali i powiedzieli, że jest w trakcie wykładu w Filadelfii. Powiedziałem: ‘nie interesuje mnie to, muszę z nim rozmawiać natychmiast’. [Bush] zszedł z podium, wyszedł z auli i odebrał telefon.

”Czy ja dobrze zrozumiałem?”, napisał znajomy w reakcji na doniesienia w wiadomościach, że premier Izraela Olmert nakazał prezydentowi Bushowi przerwać wykład w celu przyjęcia instrukcji od Izraela, jak USA ma głosować nad rezolucją ONZ. “11 września prezydentowi Bushowi przerwano czytanie dzieciom w szkole i oznajmiono, że World Trade Center zostało zaatakowane – a on wrócił do czytanki. A teraz Olmert dzwoni w sprawie rezolucji ONZ, gdy Bush ma wykład, i Bush opuszcza aulę, by odebrać telefon. Nie ma lepszego przykładu na relację pan-sługa.

Izraelskie lobby? Jakie izraelskie lobby? Izrael wcale nie kontroluje USA, a przynajmniej tak nam się wmawia.

Nasz bohater dnia Barack Obama niestety również nie spisał się należycie. Podczas gdy kobiety i dzieci umierały setkami, a cały świat miał coś do powiedzenia w tej sprawie, pan prezydent elekt skrywał się na Hawajach stosując procedurę ‘Bez komentarza’. Reporterom udało się Co najwyżej wyciągnąć z niego tyle, że był “zaniepokojony” i że będzie miał dużo do powiedzenia po inauguracji. Tak więc czekaliśmy. Podczas gdy wciąż nic nie usłyszeliśmy od tego pana, musieliśmy sięgnąć po papierową torbę, kiedy przerwany został nowy rozejm i Izrael ponownie zaatakował Gazę:

Sekretarz stanu Hillary Clinton powiedziała, że Stany Zjednoczone wspierają “prawo Izraela do samoobrony”.

”Ogień zaporowy rakiet trafiających coraz bliżej zaludnionych obszarów (Izraela) nie może zostać bez odpowiedzi” – powiedziała podczas swojej pierwszej konferencji prasowej w departamencie stanu.

Hillary najwyraźniej odsypiała bal inauguracyjny, gdy izraelska marynarka wojenna ostrzelała Gazę pięć dni po ogłoszeniu rozejmu, raniąc siedem osób, w tym pięciu rybaków. Co z prawem Palestyny do samoobrony albo prawem Palestyńczyków do posiadania praw człowieka?

Ale nie martwcie się, fani Obamy – Barack właśnie oddelegował swojego wysłannika ds. Bliskiego Wschodu, by porozmawiał z Izraelem (lecz nie z Hamasem, rzecz jasna) i z pewnością w okamgnieniu sprowadzi on w ten region sprawiedliwość i pokój … albo i nie:

”Prezydent Obama stwierdził, że Stany Zjednoczone są za bezpieczeństwem Izraela i jego prawem do obrony przed uzasadnionym zagrożeniem” – oświadczył Mitchell.

Tym właśnie, drodzy czytelnicy, jest Obamowa „change” w wielkim skrócie. Poznaj nowego szefa, jest jak poprzedni. Według Obamy Hamas stanowi uznane zagrożenie, niewarte rozmów, Izrael ma prawo do bombardowania Gazy, jak i kiedy ma na to ochotę, a Bush jest oddany Izraelowi. Och, wybaczcie, mieliśmy na myśli Obamę.

Władza dla ludu

© Murad Sezer/AP / Tureccy demonstranci wykrzykujący islamskie hasła w trakcie palenia izraelskich flag przed meczetem Beyazit, Stambuł 9 stycznia.

© Murad Sezer/AP / Tureccy demonstranci wykrzykujący islamskie hasła w trakcie palenia izraelskich flag przed meczetem Beyazit, Stambuł 9 stycznia.

Przywódcy USA, ponoć jedni z nielicznych ludzi na planecie, mający możliwość zrobienia czegoś z sytuacją na Bliskim Wschodzie, srogo zawiedli świat ignorując najbardziej podstawowe zasady humanizmu i moralności. W ostrym kontraście do nich, swój sprzeciw wyraziło wielu ludzi, jak należało zrobić. Mówimy tu o dużych społecznych demonstracjach na całym świecie (np. w Londynie, Neapolu, Pakistanie, Waszyngtonie, Moskwie, Paryżu). Gros polityków z każdego zakątka świata, wielu dziennikarzy tu i tam, bądź to w mainstreamowych mediach, bądź w cyberprzestrzeni, pozarządowe organizacje oraz członkowie ONZ, w tym obecny przewodniczący Zgromadzenia Generalnego (ale już nie sekretarz generalny, raczcie zważyć).

Biorąc pod uwagę, że tych z nas, którzy ośmielają się krytykować Izrael, często okrzykuje się ‘antysemitami’, podkreślmy fakt, że do potępienia ofensywy w Gazie przyłączyło się wielu Żydów oraz Izraelczyków z normalnym sumieniem. Ehud Barak zmuszony był odwołać swoją wizytę na uniwersytecie w Tel Awiwie, po tym jak został całkiem słusznie nazwany przez studentów mordercą. Oczywiście izraelscy patokraci biorą do siebie takie rzeczy, w związku z czym 700 Izraelczyków zostało aresztowanych za protestowanie przeciwko wojnie. Kolejna nauka z ostoi demokracji na Bliskim Wschodzie.

Prominentni Żydzi żyjący poza terytorium Izraela również wyrazili swój protest – nawet z parlamentów państw, w których mieszkają. Były kapitan Sił Powietrznych Izraela miał na tyle przyzwoitości, by wystąpić i nazwać zbrodnię wojenną po imieniu w wywiadzie dla BBC, a w tym samym czasie wspólnota amerykańskich rabinów wraz z innymi liderami grup religijnych, społecznych i świata kultury wykupili ogłoszenie na całą stronę w New York Timesie wzywające Obamę do wywarcia nacisków do zawarcia rozejmu.

Po drugiej, ciemniejszej stronie, wśród Żydów trafiają się również patologiczne jednostki. Mieliśmy na to dobrych kilka przykładów w tym miesiącu. Porównajcie i zestawcie ze sobą wyżej wymienionych rabinów z publikacją izraelskiego rabinatu polowego nawołującą do braku litości dla wrogów Izraela. Poświęćcie czas na obejrzenie tego video z proizraelskiej demonstracji w Nowym Jorku celem zrozumienia, że gdy mówimy „patologiczny”, właśnie to mamy na myśli. Zwróćcie uwagę na reakcję uczestników, kiedy ich fantazje i podwójne standardy konfrontuje się z najbardziej oczywistymi faktami i argumentami.

Mimo że większość zachodnich mainstreamowych mediów nie skłania się do potępienia Izraela, jak na to zasługuje, to było kilka chlubnych wyjątków, kiedy dziennikarze w końcu zrobili, co do nich należało, zadając odpowiednie pytania izraelskim rzecznikom (chociaż na nieszczęście musiało dojść do jawnej zbrodni wojennej w postaci zbombardowania budynku ONZ, aby przemogli się do działania). Mowa tu na przykład o Alexie Thomsonie i Jonie Snow z brytyjskiego Kanału 4 oraz o programie 60 Minutes w CBS, rozprawiającym o izraelskim Apartheidzie.

Z drugiej strony, BBC zasługuje na utracenie całej swojej widowni po tym jak odmówiła nadania próśb o charytatywną pomoc Gazie, tłumacząc się tym, że naraziłoby to na szwank jej ‘bezstronność (jakby kiedykolwiek posiadała tę cechę). Możecie być pewni, że coś nie tak jest ze społeczeństwem, skoro ludzie zaczynają myśleć, że pomoc będącym w pilnej potrzebie oznacza utratę obiektywizmu – nie można bardziej rozminąć się z prawdą! Ale w przypadku BBC chodzi tu najprawdopodobniej o strach przed ‘Tymi, których nie powinno się nazywać’, to znaczy elitą syjonistów pociągających za sznurki władzy w USA i Zjednoczonym Królestwie.

Czy to zbyt wiele – chcieć, żeby media przyjrzały się bliżej temu, że prokuratorzy z całego świata wnieśli oskarżenia o zbrodnie wojenne przeciwko 15 urzędnikom izraelskim, między innymi Olmertowi, Livni i Barakowi, co jest warte przynajmniej tyle samo uwagi, ile poświęcono, dajmy na to, Slobodanowi Miloševicowi albo Saddamowi Husajnowi?

Dlatego żadni z nas antysemici. Prawdziwych antysemitów trzeba szukać pośród rozjuszonych syjonistów w rządzie Izraela oraz poza nim. Koniec końców, kto, poza Palestyńczykami, jest najbardziej zagrożony ze strony psychopatycznych działań izraelskiego rządu? Odpowiedź brzmi: izraelscy Żydzi. Antysemitą zwykł być ktoś, kto nie lubił żydów, a dziś jest nim każdy, kto nie podoba się syjonistycznemu rządowi Izraela i powiązanych z nim agencjom, lub też każdy, kto głosi prawdę o tym, co się dzieje w Palestynie i na całym Bliskim Wschodzie.

Drobne ostrzeżenie

Laura Knight-Jadczyk napisała niedawno na Forum Sott:

Hitler [przemawiał do energii seksualnej odbiorców, żeby rozpalić ich “radykalizm”]. Przemawiał do społeczeństwa, które było zranione psychicznie jak każde inne, do którego to zranienia przysłużyło się niemieckie chrześcijaństwo. Żadna nowość.

Jest mnóstwo książek na temat psychopatologii Adolfa Hitlera i tego, jak manipulował seksualnymi frustracjami i zahamowaniami ludzi – budząc ich ukryte żądze i sugerując, że jeśli za nim podążą, ukoi to cierpienie ich serc oraz zaspokoi pragnienia ich ciał.

Energia seksualna – rozumiana w sensie psychicznym, niekoniecznie oznaczająca to, co zazwyczaj kojarzmy z seksem – doprawdy może napędzić masową histerię w związku z pozornie niepokrewnymi tematami, takimi jak na przykład sprawy polityczne i społeczne. Właśnie to, w połączeniu z różnymi stopniami patologii, obserwujemy u proizraelskich demonstrantów, pragnących śmierci wszystkich Palestyńczyków oraz myślących, że coś jest zupełnie nie tak z muzułmanami z racji ich rytualnych praktyk, ale już obrzezanie uważają za coś dobrego (obejrzeliście video z demonstracji z Nowego Jorku, prawda?). Po raz kolejny, w mentalności i nastawieniu tych ludzi oraz dużej części izraelskiego społeczeństwa zaobserwować możemy obiektywne paralele z nazistowskimi Niemcami – czy to z racji ich fanatyzmu, czy tez niechęci do postrzegania rzeczywistości taką, jaka jest.

Jednak chodzi tu o coś jeszcze. Jak dotąd świat zaprotestował przeciwko Izraelowi w słusznym i uzasadnionym gniewie za jego terrorystyczne działania. Niemniej istnieje realne zagrożenie, że tłumy zostaną na nowo zmanipulowane przez rzucających urok psychopatów u władzy, a gniew zostanie skierowany w stronę żydów jako takich. Nie doszliśmy jeszcze do tego momentu, ale jeśli choć trochę nauczyliśmy się z historii, nie możemy odrzucić takiej możliwości i musimy wobec niej zachować czujność.

Nienawiść, uprzedzenie i nieufność w stosunku do Izraela przybierają na sile z powodu jego zbrodni przeciwko sąsiadom oraz całkowitej pogardy dla reszty świata. Kiedyś może nadejść taki moment, gdy znaczna część światowych przywódców zadecyduje, że czas przekonfigurować (nie)równowagę władzy i odpowiednio zadziałać, a dla zmobilizowania swojego narodu znajdą jakiś sposób na ujarzmienie energii ‘seksualnej’ mas. Dwie strony znajdujące się w stanie histerii mogą doprowadzić tylko do wielkiej i tragicznej konfrontacji.

Gorzką ironię stanowi to, że Izraelczycy mogą faktycznie stać się tymi ofiarami, za które siebie uważają, ponieważ brak im krytycznego myślenia i obiektywizmu w stosunku do swoich przywódców, mitów oraz samych fundamentów, na których powstało ich państwo. W istocie, odkąd utworzono państwo Izrael, nie trzeba było geniusza by stwierdzić, że ów projekt od samego początku stanowił zabójczą miksturę, bombę zegarową i pułapkę zarówno dla Arabów jak i Żydów, stłoczonych na maleńkim skrawku ziemi czekającym ich zniszczenia. A poza tym, jeśli syjoniści podążają tą samą ścieżką co naziści, miejmy na uwadze to, jak era nazistów się zakończyła.

Obamarama

Zwróciliście uwagę na kolor sukienki Michelle Obama na balu inauguracyjnym? Trudno było nie zauważyć, zwłaszcza przy tendencji amerykańskich mediów do skupiania się na formie i ignorowania treści. My z kolei bardziej martwimy się o to, jakie zmiany przyniesie Obama, o ile przyniesie.

Od chwili rozpoczęcia się kampanii Obamy docierały do nas sprzeczne sygnały od niego, a teraz sygnały te stają się jeszcze bardziej sprzeczne. Na plus można zapisać fakt, że zaraz po objęciu urzędu podpisał polecenie zamknięcia w ciągu roku Guantanamo i tajnych więzień CIA. Nakazał CIA zaprzestać torturowania podejrzanych i szuka możliwości wprowadzenia powszechnego zakazu umieszczania broni w przestrzeni kosmicznej. Jego administracja zatwierdziła również dekret prezydencki, który utrudni poprzedniemu prezydentowi chronienie akt Białego Domu przed publicznym dostępem, co było możliwe dzięki powoływaniu się na doktrynę o „executive privilege” – przywileju prezydenckim, czyli prawie prezydenta USA (lub urzędników wyższego szczebla) do nieudostępnianiu pewnych informacji [wprowadzonym rozporządzeniem nr 13233, wydanym przez prezydenta Busha].

Niestety, diabeł jak zwykle ukrywa się w szczegółach. Guantanamo zostanie zamknięte w ciągu roku, ale w międzyczasie może się wiele wydarzyć, a jeśli będzie się działo dostatecznie źle, Obama może zmienić zdanie. Tortury mają nie być stosowane, ale jak pokazała administracja Busha, wszystko zależy od tego, jak zdefiniuje się tortury. Mamy to pragnienie zakazu umieszczania broni w kosmosie, ale i bez tego można wyrządzić sporo krzywd. A dekret prezydencki może ostatecznie niewiele zmienić, ponieważ Prokurator Generalny oraz Doradca Prawny Białego Domu wciąż decydują, kiedy odmówić dostępu, a kiedy nie. Do tego pamiętajcie, że jest to typowe dla polityka posunięcie – rozpocząć kadencję od spektakularnych albo kosmetycznych kroków po to, by umocnić swoją popularność. Niekoniecznie musi tak zostać.

A teraz o ciemniejszej stronie

Zauważyliśmy już powyżej, że Obama nie ma woli albo możliwości sprzeciwienia się zbrodniom Izraela. Już zadeklarował lojalność wobec AIPAC [The American Izrael Public Affairs Commitee, Amerykańsko-Izraelski Komitet Spraw Publicznych] – proizraelskiego lobby.

Zważywszy na twardą politykę fanatyzmu i nietolerancji AIPAC-u, pozycja Obamy kontrastuje z jego własnymi liberalnymi i tolerancyjnymi poglądami na religię. Dlaczego więc miałby to robić? Oczywiście dlatego, że to nie on tak naprawdę rządzi. U władzy są ci, którzy opłacili jego kampanię, ci, którzy są właścicielami mediów i wielkich korporacji, jego sztab i może ci, którzy mają możliwość szantażowania polityków. Kto wie, może sam Obama jest sympatycznym gościem. Ale jeśli tak, to zważywszy na okoliczności, gra on rolę „pożytecznego idioty” z korzyścią dla systemu, który wściekle potrzebował zmiany wyglądu po koszmarnych latach Kowboja Busha.

© Unknown

© Unknown

Obama obiecał również, że wyśle do Pakistanu oddziały, żeby upolowały terrorystów – nawet bez zezwolenia tamtejszego rządu. Zgodnie z obietnicą, zaledwie cztery dni po objęciu prezydentury przez Obamę amerykański bezzałogowy Predator (Drapieżca) uderzył w Pakistanie w cel, rzekomo mierząc w „al-Kaidę”, zabijając 18 osób. Czy, zanim Obama zabije więcej niewinnych ludzi, może ktoś mu wysłać email na jego BlackBerry z wyjaśnieniem, że ta wojna z terrorem jest mistyfikacją? Pospieszcie się, proszę, bo jego rząd już ogłosił, że siły Stanów Zjednoczonych wzmogą działania w Afganistanie i Pakistanie, co wróży prawdopodobnie wzrost ilości ofiar.

Popychając kraje na skraj przepaści

„You see, madness, as you know, is like gravity. All it takes is a little push!”

[Szaleństwo, jak zapewne wiesz, jest jak grawitacja. Wystarczy słaby bodziec!]
– Joker w „„Mrocznym Rycerzu”

Przez kilka ostatnich miesięcy przyglądaliśmy się tak zamaskowanym, jak i jawnym próbom destabilizacji Pakistanu ze strony USA i ich sprzymierzeńców. Teraz boimy się, że w niezbyt odległej przyszłości na liście trafionych może znaleźć się również Meksyk. Nie nas pytajcie, dlaczego. Zapytajcie dowództwo armii USA, które wydało raport z następującym ostrzeżeniem:

„Jeśli chodzi o najczarniejszy scenariusz dla Sił Połączonych, a w zasadzie dla całego świata, należy wziąć pod uwagę możliwość nagłego i gwałtownego upadku dwóch kluczowych państw: Pakistanu i Meksyku”.

To jeden z tych raportów, które zamiast oferować obiektywny ogląd rzeczywistości, zdają się dążyć do pchnięcia spraw w kierunku rzeczywistości pożądanej, poprzez pobudzanie do histerii i wymagając od mediów skupienia uwagi na tym temacie. To trochę tak, jak z bronią masowej zagłady Saddama. Doniesienia o „możliwości” jej istnienia nie dowodziły niczego, ale ostatecznie dostarczyły pretekstu do inwazji. (Nie sugerujemy, że Meksykowi trafi się los Iraku, ale Pakistanowi może, jak widzieliśmy powyżej!)

W przypadku Meksyku faktycznie problem stanowią korupcja, przemoc i kartele narkotykowe, tak jak podaje raport. W 2008 roku liczba zabójstw związanych z handlem narkotykami wzrosła o ponad 117 procent, co przekłada się na liczbę 5000 ofiar śmiertelnych. Media codziennie serwują makabryczne doniesienia, przyczyniając się do coraz większej histerii. (Zauważcie jednak, że raport USA nie wspomina o oczywistości: że kartele narkotykowe prosperują w Meksyku dzięki CIA i amerykańskim dilerom oraz dzięki klientom).

Na dodatek, na początku listopada ubiegłego roku minister spraw wewnętrznych Juan Camilo Mourino zginął w katastrofie lotniczej w stolicy Meksyku. Życie stracili również zastępca generalnego prokuratora, Jose Louis Santiago, i inni doradcy wyższego szczebla. Okazuje się, że ci, ktorzy zginęli, byli w sporym stopniu odpowiedzialni za zwalczanie gangów narkotykowych, społeczeństwo podejrzewa więc sabotaż.

Nie wypłynęly jednak na razie żadne na to dowody. Nagrania głosu pilotów wskazują na błąd ludzki. Mało jest również prawdopodobne, że gangom narkotykowym udałoby się zamordować drugiego co do ważności członka rządu kraju i nie pozostawić żadnych śladów. Zatem jeśli był to sabotaż, musiała go dokonać organizacja wystarczająco potężna, żeby przeprowadzić tak wymyślną zamaskowaną operację.

To z kolei przypomina nam o tym raporcie dowództwa armii USA. Być może ta katastrofa lotnicza była jednym z tych dogodnych, z szansą jeden na milion, przypadków, jakie zdarzają się ostatnio tak często. Być może amerykański raport był oportunistyczny i po prostu starał się wyciągnąć korzyści z napiętej atmosfery u południowego sąsiada. Jedno jest w każdym razie jasne. Pomimo swoich problemów, Meksyk i Pakistan nie są Irakiem, DR Kongo ani Gazą. I jeśli kiedykolwiek znajdą się w podobnej sytuacji, można się założyć, że – jak w wypadku Iraku, Konga i Gazy – to nie przez przypadek ani błąd ich ludzi. Zawsze jest ktoś potężniejszy, kto miesza w takich sprawach.

Prześlijcie gaz

Jak stali czytelnicy wiedzą, śledziliśmy oznaki ewentualnego zbliżania się epoki lodowcowej jako następstwa spadku aktywności plam słonecznych. Nie zaskoczył nas więc fakt, że obecna zima jest szczególnie ostra.

Każdy, kto mieszka w północnej Eurazji albo Ameryce wie, jak ważny jest w zimie ciepły dom. Jak bardzo zależni jesteśmy pod względem przetrwania od technologii, staje się boleśnie oczywiste, kiedy z jakiegoś powodu wracamy do domu pewnego zimowego dnia i odkrywamy, że nie działa ogrzewanie albo wstrzymano dostawę paliwa. Nie jest więc przesadą powiedzenie, że ci, którzy zapewniają ogrzewanie, posiadają istotną ilość władzy nad tymi, którzy tego ogrzewania desperacko potrzebują.

Tej zimy jesteśmy świadkami takiej gry o władzę. Potęga gazowa Rosji, Gazprom, zdecydowała odciąć całą dostawę gazu do Ukrainy pod pretekstem niezapłaconych rachunków i braku porozumienia co do nowej ceny na rok 2009. Problem w tym, że Gazprom zaspokaja jedną czwartą zapotrzebowania na gaz Unii Europejskiej i 42% jej importu, z czego większość transportowana jest prze Ukrainę. Odcięcie gazociągów ukraińskich dotknęło więc całą Europę.

Abstrahując od kwestii, czy w końcu spór ten został rozwiązany w sposób sprawiedliwy i fair, dwie sprawy zasługują na odnotowanie. Po pierwsze, jest to jeden z owych paskudnych skutków ubocznych globalnego kryzysu ekonomicznego, ponieważ Ukraina jest na wpół bankrutem i ratuje się dzięki dofinansowaniu z MFW i UE, co jest powodem odrzucenia przez nią wzrostu cen gazu, nawet jeśli ceny te są wciąż znacznie niższe niż na rynkach europejskich. Po drugie, gaz został skutecznie wykorzystany jako broń. W istocie może to być kolejny epizod Nowej Zimnej Wojny, jako że Rosja swoim utyskiwaniem dała do zrozumienia, że USA wspiera Ukrainę:

„Wczoraj byliśmy przekonani, że drzwi dla rosyjskiego gazu są otwarte, zostały jednak ponownie zamknięte przez Ukraińców” – powiedział wiceszef Gazpromu, Aleksandr Miedwiediew. Wygląda to tak…., „jakby Ukraińcy tańczyli do muzyki, granej nie w Kijowie, lecz za granicą”.

Departament stanu odrzucił ten zarzut. Miedwiediew wyjaśnił później, że miał na myśli ukraińską strategiczną umowę o partnerstwie z USA, która została podpisana w Waszyngtonie w zeszłym miesiącu przez sekretarza stanu USA, Condoleezzę Rice. Pakt ten rozszerza współpracę w zakresie obrony, energii i handlu, włącznie z dostawami gazu. Umowa przewiduje również, że USA ustanowi misję dyplomatyczną w stolicy Krymu, Symferopolu – posunięcie to zapewne doprowadzi do szału Kreml. Ten etniczny rosyjski region uważa, że Moskwa próbuje podgrzać separatystyczne nastroje po to, żeby podkopać prozachodnie ukraińskie przywództwo.

Ukraina, podobnie jak Gruzja, Republika Czech i Polska, jest teraz kolejnym pionkiem na ogólnoświatowej szachownicy.

Prorok NWO

Henry Kissinger nieźle jest rozochocony tą ideą New World Order. Najwyraźniej temu właśnie człowiekowi wyznaczono zadanie przekonywania, ażeby rozmiękczyć masy. Kissinger opublikował artykuł w International Herald Tribune i pojawił się w telewizji. Nic to niezwykłego w jego przypadku, jako że prawi kazania już od jakiegoś czasu.

Gordon Brown jest równie dobrze znanym członkiem tej dziwnej sekty i ostrzega, że NWO musi zostać wprowadzony albo „cała nasza koniunktura” zostanie zagrożona. Nie jesteśmy pewni, o jakiej albo czyjej koniunkturze on mówi, może o ‘koniunkturze’ gospodarki mieszkaniowej?

Tak jasne jest, dokąd to wszystko zmierza, że byłoby dziwne, gdyby nie obejmowało to pożegnania się z naszymi swobodami. Jak ostatnio wyjaśniali Simon Davies and Donald Hunt:

Ważne, żebyśmy zrozumieli, że znajdujemy się w sterowanej Fazie Zmiany. Może wydawać nam się ona chaotyczna, ale u jej podstaw leży pewien porządek. Wciąga się nas w nową fazę ekonomiczną albo w Porządek Gospodarczy. Rozdział pomiędzy państwem a wielkim biznesem dawno się skończył, a w miarę, jak nasze środowisko zmienia się wokół nas w sposób coraz mniej znany, odkrywamy, że zawężają nam się opcje. Musimy usilnie starać się jak najlepiej zrozumieć to nowe środowisko ekonomiczne środowiska, żeby być w stanie lepiej się w nim poruszać.

Bez wątpienia zmierzamy w kierunku totalitarnego rządu – najpierw na skalę krajową, następnie regionalną, a w końcu na globalną. […]

Problemy z kompasem

Szukając przyczyn zmian klimatu na naszej planecie, dogłębnie analizowaliśmy wpływy kosmiczne, takie jak cykl plam słonecznych. Teraz, jako jedno z możliwych powiązań pomiędzy pogodą na Ziemi a pogodą w kosmosie, chcielibyśmy dołożyć do tego równania rolę ziemskiego pola magnetycznego. Faktycznie, duńskie badania wykazały, że na klimat na Ziemi wpływ ma jej pole magnetyczne, natomiast inne badania doprowadziły do potwierdzenia zależności pomiędzy ziemską pogodą a promieniowaniem kosmicznym:

Ta godna uwagi praca, prowadzona pod kierunkiem naukowców z brytyjskich ośrodków naukowych National Centre for Atmospheric Science (NCAS) i Science and Technology Facilities Council (STFC), opublikowana w czasopiśmie „Geophysical Research Letters”, pokazuje, w jaki sposób ilość wysokoenergetycznego promieniowania kosmicznego osiągającego detektor znajdujący się głęboko pod powierzchnią ziemi, ściśle odpowiada pomiarom temperatury w górnych warstwach atmosfery (stratosferze). Po raz pierwszy naukowcy wykazali, jak związek ten może zostać wykorzystany do zidentyfikowania bardzo gwałtownych zdarzeń pogodowych, jakie zachodzą w stratosferze w okresie zimowym na północnej półkuli.

© Jimmy Raeder/UNH Komputerowy model słonecznego wiatru wiejącego wokół ziemskiego pola magnetycznego 3 czerwca 2007 roku. Kolory tła reprezentują gęstość wiatru słonecznego; kolor czerwony oznacza dużą gęstość, niebieski - niską. Ciągła czarna linia wskazuje zewnętrzne granice ziemskiego pola magnetycznego. Zauważcie warstwę względnie gęstego materiału pod czubkami białych strzałek - to wiatr słoneczny wdzierający się przez wyrwę w ziemskie pole magnetyczne.

© Jimmy Raeder/UNH - Komputerowy model słonecznego wiatru wiejącego wokół ziemskiego pola magnetycznego 3 czerwca 2007 roku. Kolory tła reprezentują gęstość wiatru słonecznego; kolor czerwony oznacza dużą gęstość, niebieski - niską. Ciągła czarna linia wskazuje zewnętrzne granice ziemskiego pola magnetycznego. Zauważcie warstwę względnie gęstego materiału pod czubkami białych strzałek - to wiatr słoneczny wdzierający się przez wyrwę w ziemskie pole magnetyczne.

Jeszcze inna praca naukowa wskazuje, że na pogodę i klimat może wpływać pole magnetyczne Słońca. Cykl słoneczny może faktycznie zapowiadać fluktuacje opadów deszczu. Połączcie to teraz z poprzednim doniesieniem o istnieniu magnetycznych portali łączących Słońce i Ziemię, znanych jako „flux transfer events” [patrz: Wikipedia pl] i zastanówcie się nad tym w świetle wiadomości z zeszłego miesiąca o wietrze słonecznym tworzącym wyrwę w ziemskim polu magnetycznym.

Wszystko to może pomóc w wyjaśnieniu, dlaczego jądro Ziemi i jej pole magnetyczne szybko się zmieniają.

Nie chodzi jednak tylko o Ziemię i Słońce. Do zagadek magnetycznych dodajcie również ostatnie odkrycia misji balonowej NASA, która zarejestrowała szum fal radiowych o bardzo niskiej częstotliwości przenikających kosmos:

„Wszechświat naprawdę ściął nas z nóg – mówi Kogut. – Zamiast słabego sygnału, jaki mieliśmy nadzieję znaleźć, był oto ten huczący dźwięk, sześciokrotnie głośniejszy niż przewidywano”. Szczegółowa analiza wykluczyła jako jego źródło pierwotne gwiazdy czy znane źródła radiowe, włącznie z gazem w najbardziej zewnętrznej otoczce naszej galaktyki. Źródło tego kosmicznego tła radiowego pozostaje zagadką. [troszkę więcej na ten temat po polsku: LINK]

Nie oczekujcie, że usłyszycie o możliwości istnienia powiązania pomiędzy polami magnetycznymi a zmianą klimatu od Ala Gore!

Stygnie globalne ocieplenie

Styczeń nie zmienił trendu i w obliczu faktów panikarze od globalnego ocieplenia mają coraz większe problemy ze znalezieniem potwierdzenia dla swoich poglądów. Wciąż napływają nowe dowody zupełnie sprzeczne z tym, czym na siłę karmiono opinię publiczną.

Po raz kolejny zdemaskowane zostały błędne interpretacje I kłamstwa zawarte w Niewygodnej Prawdzie Ala Gore’a.

Pokrywa lodów morskich – która powinna zanikać – odbudowała się gwałtownie w zeszłym roku i obecnie znajduje się na tym samym poziomie co w roku 1979. Ubytek pokrywy lodowej i jej topnienie powinny doprowadzić do wzrostu poziomu wód w oceanach, jak się jednak okazuje, normalnie niskie tempo przyrostu poziomu wód morskich zwolniło o 20%. Zjawisko to, samo w sobie, może być dowodem globalnego stygnięcia oceanów.

Mimo że zaledwie garstka (w najlepszym razie) zwolenników globalnego ocieplenia raczy zająć się faktem, że Antarktyda oziębia się i oziębienie to postępuje od dziesiątek lat, to uczepiają się oni tej części danych, które świadczą o tym, że na zachodniej Antarktydzie zaobserwowano nieznaczne, acz możliwe do wykrycia ocieplenie. Członkowie British Antartic Survey (Brytyjskie Pomiary Antarktyczne) znaleźli niedawno dowód na to, że rozbieżność pomiędzy trwającym ochłodzeniem wschodniej i mierzalnym ociepleniem zachodniej Antarktydy może być z powodzeniem wytłumaczona aktywnością wulkaniczną i warstwą wulkanicznego popiołu.

© unknown Badania pokładów kalcytu prowadzone przez Centrum Klimatyczne Nowej Zelandii wskazują, że średniowieczne ocieplenie było zjawiskiem globalnym

© unknown Badania pokładów kalcytu prowadzone przez Centrum Klimatyczne Nowej Zelandii wskazują, że średniowieczne ocieplenie było zjawiskiem globalnym

Panikarze od globalnego ocieplenia szybko sięgają po swoje ostatnie deski ratunku. Jedną z taktyk, z której korzysta wielu członków globalno-ociepleniowej wspólnoty, jest zaprzeczanie lub też minimalizowanie znaczenia historycznych zapisów z okresu średniowiecznego ocieplenia. Proponują oni przyjąć, że coś takiego w ogóle nie miało miejsca, albo że było to zjawisko o zasięgu zaledwie regionalnym i dotknęło jedynie masy lądowe w pobliżu Północnego Atlantyku. Badania prowadzone przez Centrum Klimatyczne z Nowej Zelandii dostarczyły kolejnych dowodów potwierdzających fakt, że okres średniowiecznego ocieplenia był rzeczywiście zjawiskiem o zasięgu ogólnoświatowym. Badania skupiły się na wskaźniku zawartości tlenu i izotopu węgla w pokładach kalcytu wbudowanego w formacje stalaktytów i stalagmitów (grawitacyjnych nacieków jaskiniowych) w obrębie Nowej Zelandii, jako mającym bezpośredni związek z cyklami ocieplenia i ochłodzenia klimatu. Zebrane dane obejmują okres minionych 4000 lat i wskazują jednoznacznie na ocieplenie klimatu w latach 900 – 1100 n.e., czyli w okresie średniowiecznego ocieplenia.

W tym miesiącu dowiedzieliśmy się również, że organizacja Science and Public Policy Institute w Waszyngtonie wręczyła Międzyrządowemu Panelowi ONZ ds. Zmian Klimatycznych (IPCC) kolejny dokument potępiający dowiedzioną i ewidentnie rozmyślną manipulację danymi, jakiej dopuścił się IPPC, żeby wesprzeć polityczną agendę globalnego ocieplenia. Dokument przygotowany przez SPPI i zatytułowany Temperature Change and CO2 Change – A Scientific Briefing podnosi kwestię tego, że żaden z modeli klimatycznych wygenerowanych przez komputery z IPCC nie uwzględnia faktycznych danych świadczących o tym, że w okresie ostatnich ośmiu lat globalne temperatury obniżyły się.

Fakty te stają się coraz bardziej oczywiste, jako że ludzie sami zaczynają się sprawie przyglądać i widzą dowody dostarczane przez naukowców i ekspertów spoza obozu fascynatów globalnym ociepleniem. Przeważnie danymi manipuluje się pod dyktando politycznej agendy, a znaczna ilość dostępnych danych i informacji jest przed nami ukrywana. Z tego względu głośno o tym mówi coraz więcej naukowców, dziennikarzy i zwykłych ludzi.

Niektóre z tych głosów, które można było usłyszeć w tym miesiącu:

Zmiany klimatu w świetle faktów

Astronauta Jack Schmitt kolejnym sceptykiem w sprawie klimatu

Były szef James Hansena z instytutu w NASA twierdzi, że Hansen „wprawił NASA w zakłopotanie”

Zadziwiająca historia przekrętu z globalnym ociepleniem

© Richard Firestone - Wbudowane cząsteczki żelaza otoczone pierścieniami węgla w zewnętrznej warstwie kła mamuta z Alaski. Na powiększeniu widać, jak jakiś obiekt przebił kieł na wylot.

© Richard Firestone - Wbudowane cząsteczki żelaza otoczone pierścieniami węgla w zewnętrznej warstwie kła mamuta z Alaski. Na powiększeniu widać, jak jakiś obiekt przebił kieł na wylot.

Ten miesiąc przyniósł również kolejne dowody zgodne z dotychczasowymi wynikami badań grupy SOTT nad kometarnymi źródłami katastrof. Najnowszy taki dowód dostarczyła grupa naukowców, do której należą James P. Kennet z Uniwersytetu Santa Barbara oraz Douglas J. Kennet z Uniwersytetu Oregon. Prowadzone przez nich badania już wcześniej doprowadziły do odkrycia cienkiej warstwy czarnej gleby na głębokości kilku stóp na przeważającej części terenów Ameryki Północnej, w skład której wchodzi iryd i inne szczątki datowane na okres sprzed 13 000 lat. Jest to czas, kiedy Ziemia przechodziła gwałtowne zmiany, zarówno geologiczne jak i klimatyczne, a zakończyły się one ostatnią jak dotąd epoką lodowcową i doprowadziły do wymarcia wielu gatunków. Naukowcy myśleli, że odnaleziony w tej warstwie iryd wskazuje na uderzenie komety jako źródło tej katastrofy. Krytycy potrzebowali więcej dowodów. Najnowsze badania wykryły w tej warstwie nano-diamenty, co jest dodatkowym i znacznie silniejszym dowodem potwierdzającym teorię wybuchu wskutek impaktu.

Kolejny dowód, jaki ponownie pojawił się w tym miesiącu dla wsparcia hipotezy kosmicznego źródła wielu katastrof na naszej planecie, pochodzi od naukowca Richarda Firestone’a. W swoich ostatnich badaniach odkrył on mikroskopijnej wielkości fragmenty meteorów w kości słoniowej i skamieniałych kościach należących do wymarłych wielkich mamutów.

Marznięcie z Matką Naturą

Na półkuli północnej najchłodniejszą pogodę przynoszą nam zazwyczaj styczeń i luty. W tym sezonie zawczasu wyręczył je grudzień, natomiast styczeń kontynuował ten trend przejmującym zimnem i nietypowymi zjawiskami atmosferycznymi, zarówno w Europie jak i Ameryce Północnej.

© Deutsche Presse-Agentur / Grube tafle lodu pokrywające odcinki Łaby w Dreźnie.

© Deutsche Presse-Agentur / Grube tafle lodu pokrywające odcinki Łaby w Dreźnie.

Ten miesiąc w Europie rozpoczął się od ostrej pogody w Hiszpanii. To co nadciągnęło później, było jeszcze gorsze. Arktyczne masy powietrza przemieściły się nad przeważającą część kontynentu, doprowadzając do zamknięcia Wieży Eiffela i pogrążając wiele regionów w rekordowo niskich temperaturach. W niemieckiej Bawarii temperatura spadła do -34,6 °C. Niskie temperatury występowały powszechnie i stały się powodem śmierci wielu ludzi. Ale znaleźli się również tacy, którzy celebrowali ekstremalne warunki i ostry mróz, po raz pierwszy od 12 lat zamarzły bowiem holenderskie kanały, a tysiące łyżwiarzy z radością przypomniało sobie o dawnym sporcie narodowym.

Ekstremalne mrozy osłabły nieco pod koniec miesiąca, kiedy w Hiszpanię i Francję uderzyła potężna burza z ulewnymi deszczami i wiatrem osiągającym prędkość 193km/h. W samej Francji śmierć poniosło co najmniej 21 osób, a blisko 1,7 miliona gospodarstw pozostało bez prądu.

Przy akompaniamencie rekordowych mrozów odbyło się powitanie Nowego Roku wzdłuż wybrzeży Atlantyku w Ameryce Północnej. Na Alasce, regionie zaznajomionym z wyjątkowo niskimi temperaturami, poprzeczka została podniesiona już na początku stycznia. Niektóre obszary Alaski rozpoczęły miesiąc temperaturą 50 °C poniżej zera. Ponieważ ostry mróz nie ustępował, samoloty nie mogły latać, a samochody zostały całkowicie unieruchomione. Temperatury na poziomie 51 °C poniżej zera utrzymywały się w niektórych regionach nawet przez dwa tygodnie. Miasto Saskatoon w centralnej części Kanady ustanowiło rekord 24 dni z rzędu z temperaturą -25 °C i niższą. W regionie Pacific Northwest, w części należącej do Stanów Zjednoczonych, styczeń rozpoczął się od poważnych podtopień w stanach Oregon i Waszyngton, po tym jak miesiąc wcześniej odnotowano tam rekordowe opady śniegu.

W połowie miesiąca niskie temperatury przemieściły się na północno-środkowy obszar Stanów Zjednoczonych (Midwest) i dotarły aż po wschodnie wybrzeże. W niektórych regionach temperatury spadły do -38 °C.

© Tim Rand/AP - Podjazd zawalony konarami drzew, 28 stycznia 2009, Paragould w stanie Arkansas. Rejon ten został nawiedzony przez burzę lodową, która powaliła drzewa, słupy i linie energetyczne. Prawie całe miasto zostało pozbawione prądu.

© Tim Rand/AP - Podjazd zawalony konarami drzew, 28 stycznia 2009, Paragould w stanie Arkansas. Rejon ten został nawiedzony przez burzę lodową, która powaliła drzewa, słupy i linie energetyczne. Prawie całe miasto zostało pozbawione prądu.

Koniec miesiąca przyniósł Stanom Zjednoczonym jeszcze bardziej śmiercionośną pogodę, tym razem w postaci lodu. Najpoważniejsze zniszczenia dotknęły stan Arkansas, którego znaczna część została przykryta blisko 8 centymetrową warstwą szklistego lodu. Atakowi burzy przypisuje się co najmniej 21 przypadków śmiertelnych i ponad 900 tysięcy pogrążonych w ciemnościach domostw w kilku stanach.

Perspektywa lutego dla wschodniej części Stanów Zjednoczonych już wygląda ponuro, zanosi się bowiem na nową monstrualną burzę, która od 1 lutego ma zacząć siać spustoszenie. Meteorolodzy porównują potencjał tej burzy do niszczycielskiej nawałnicy śnieżnej z 1993 roku. Ostateczna trasa przemieszczania się burzy pokaże, czy objawi się ona głównie obfitymi deszczami i powodziami, czy też przerodzi się w śnieżycę mogącą przynieść od 30 do 60cm świeżej pokrywy śniegu.

Symbolem tego, czym stała się ta zima dla mieszkańców Ameryki Północnej, może być wyjątkowo gruba kra lodowa, która powróciła nad rzekę Św. Wawrzyńca. Są doniesienia o tym, że w niektórych miejscach osiągnęła ona grubość nawet 15 metrów i do ratowania statków wysyłano lodołamacze.

Inne, warte odnotowania przypadki nietypowej pogody zimowej w styczniu pochodzą z Chin, gdzie Szanghaj zmaga się z najchłodniejszą od 18 lat zimą, oraz z terenów górskich na Bliskim Wschodzie, które po raz pierwszy w całości pokryte zostały śniegiem.

Niecodzienny surfing

Dociekliwym umysłom naszych szanownych czytelników podsuwamy również do rozważenia informację o nagłym uderzeniu olbrzymiej fali w Południowej Korei, która w maju ubiegłego roku zabiła około tuzina osób. We wrześniu dowiedzieliśmy się natomiast, że w Australię coraz częściej uderzają tzw. „ekstremalne fale”, które powstają najprawdopodobniej w wyniku zmian klimatycznych. Następnie w grudniu seria niespotykanych fal morskich niszczy wesołe miasteczko w Cannes, w południowej Francji:

„Widok był jak po wojnie. Powywracane ciężarówki, zniszczone wszystkie urządzenia. Nic nie ocalało. Te karuzele nie były nawet połamane. One eksplodowały. Wygląda tak, jakby całe to miejsce zostało zbombardowane” – tak w wywiadzie udzielonym AFP opisywał sytuację Jean-Philippe Boubier, jeden z pracowników wesołego miasteczka.

Władze Cannes potwierdziły rozmiar zniszczeń: „To katastrofa, nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy czegoś takiegostwierdziła Iris Perben, rzecznik urzędu miasta.

Jakieś pomysły, co się dzieje z morzem?

Godzina duchów

Podczas gdy będziecie próbowali się w tym połapać, pozwólcie nam odnotować, że UFO i zjawiska paranormalne stały się ostatnio jeszcze bardziej dziwaczne niż były dotąd. Poniżej przedstawiamy zaledwie kilka przykładów.

© CNN – Sensacyjne doniesienia o UFO na okładce brukowca The Sun.

© CNN – Sensacyjne doniesienia o UFO na okładce brukowca The Sun.

– UFO zniszczyło wiatrak w UK. Zgodnie z opisem, obiekt miał kształt “macki”. Co godne uwagi, brytyjskie mainstreamowe media szeroko rozpisywały się o tym przypadku.

– Wygląda na to, że małe zielone ufoludki nie opanowały jeszcze ruchu lewostronnego – w szkolnym ogródku rozbił się kolejny obiekt UFO, ponownie w UK. Świadkowie twierdzą, że była to „dziwnie wyglądająca maszyna w kształcie rakiety”, która z wielkim hukiem uderzyła w ziemię. Następnie wystartowała i zniknęła w ciągu paru sekund, zostawiając po sobie ślad odłamków i odciski stóp. Policja otoczyła teren kordonem.

– Pięć osób z Wenezueli doniosło o obserwacji „świecącego kociego stworzenia”, które biegało po powierzchni morza. Było olśniewająco białe, przezroczyste niczym hologram, a kiedy zniknęło, „ryby zaczęły wyskakiwać z wody, jakby zostały porażone prądem”.

© La Depeche du Midi - Zdjęcie kuli ognistej nad Tuluzą, sobota 17 stycznia 2009

© La Depeche du Midi - Zdjęcie kuli ognistej nad Tuluzą, sobota 17 stycznia 2009

Nad Tuluzą we Francji zaobserwowano dziwny obiekt UFO albo meteor. Świadek opisuje to w ten sposób: „nagle zobaczyłem coś w rodzaju czerwonego kwadratu, który świecił jak ogień. Obiekt utworzył na niebie łuk. Był naprawdę, naprawdę duży”.

– Mieszkańcy Pensylwanii są zszokowani tajemniczymi stworzeniami i obiektami UFO. Mówi się tam o fali obiektów UFO. Naoczny świadek opisuje obiekt, który „unosił się jak ośmiornica”.

Podejrzewamy, że zbycie tego typu przypadków zwykłym określeniem „chińskich latarni” nie będzie łatwym zadaniem.

Kilka lekcji

Myśl, że ludzkość jako całość jest w jakiś sposób bardziej ucywilizowana albo dojrzała, to nonsens. W dzisiejszych czasach rozgrywają się te same bezwzględne i nieuzasadnione pogromy, co w starożytności czy w średniowieczu. Jedyna różnica polega na tym, że zamiast toporów i katapult, współczesne imperia używają helikopterów Apache i białego fosforu. Zamiast afirmowania cnót swoich bogów odprawianymi w świątyniach rytuałami – w celu robienia masom prania mózgów – prowadzą kampanie propagandowe w mediach i wysyłają swoich klakierów, żeby zalewali internetowe fora.

Podobnie kontrast między ludźmi sumienia, którzy podnieśli głos przeciwko ludobójstwu, a niemoralnymi, zimnymi, drapieżnymi słowami i działaniami przywódców Izraela oraz nieśmiałym krytycyzmem większości pozostałych osób publicznych na świecie, burzy pogląd, że zasadniczo wszyscy jesteśmy tacy sami.

Nie jesteśmy. Jak nieustannie dowodziliśmy na Sott.net, ludzkość podzielona jest na tych, którzy są zdolni do empatii i wewnętrznej refleksji, oraz na tych, którzy nie są do tego zdolni. Podczas gdy ci drudzy stanowią mniejszość, ich brak zasad, ambicja oraz umiejętność rozpoznawania siebie nawzajem, umożliwiają im w sposób naturalny wspinanie się po drabinie społecznej i skupianie w elitach.

To jest ten prawdziwy konflikt. Ludzie z dość normalnymi funkcjami emocjonalnymi chcą żyć spokojnie i być szczęśliwi, na ile się da. Ludzie niezdolni do poświęcania się dla innych potrzebują władzy i nadużywają ją. Wiemy, jakich zniszczeń potrafią dokonać i śledziliśmy ich metody. Ale co z tymi masami ludzi? Czy mogą coś zrobić? Czy ich głos ma jakikolwiek wpływ na plany psychopatów?

Być może do pewnego stopnia. Ale mylilibyśmy się zakładając, że jeżeli protestujemy, a patokraci zdają się na chwilę wycofywać, bitwa jest wygrana. Ustępowanie najzwyczajniej nie leży w ich naturze. Patokraci, czy psychopaci na stanowiskach władzy, zdają sobie sprawę z tego, że w przyszłości, o jakiej marzą i na jaką mają nadzieję ludzie normalni, nie ma miejsca dla nich i dla ich wypaczonych pragnień. Dla tych uwięzionych w swojej wiecznej i niezmiennej mentalności „my przeciwko nim” kontynuowanie wojny przeciwko ludzkości pozostaje więc kwestią życia lub śmierci. Udowodnili również, że całkiem nieźle radzą sobie z prowadzeniem strategicznych rozgrywek, z oszukiwaniem oraz manipulowaniem społeczeństwem. Mają do dyspozycji potężne zasoby, my ich nie mamy. Mają monopol na przemoc i zawładnęli naszym systemem gospodarczym.

Co zatem robić? Stanowimy większość. Stać nas na kreatywność, o jakiej oni nawet nie śnili. Jesteśmy zdolni do poświęcania się dla innych, czy w imię zasad. Brakuje nam jedynie rozumienia i wiedzy. Większość ludzi jest naiwna i łatwo zapomina o zbrodniach popełnionych miesiąc temu. Zawsze kusi nas, żeby się zrelaksować i zapomnieć o stresujących sytuacjach, co w konsekwencji prowadzi do utraty kontaktu z rzeczywistością. Ale jeżeli nauczylibyśmy się, w jaki sposób oni myślą i jakie są ich zamiary, być może moglibyśmy jeszcze zapobiec pogrążeniu się całej ludzkości w chaosie i niesprawiedliwości.

Wyobraźcie sobie zatem, co mogłoby się stać, gdyby obrona Prawdy stała się wspólnym celem dla jakiejś grupy ludzi z sumieniem i empatią. Czyż życie bez wyznaczonego celu nie jest jak podróż bez punktu przeznaczenia? A gdybyśmy tak wyznaczyli sobie punkt na mapie, a dotarcie do niego uczynili celem życia – nawet jeśli mielibyśmy go nigdy nie osiągnąć – nawet z burzami i ciężkimi próbami, które z pewnością czekają na gotowych podjąć takie dążenie? A co będzie, jeśli tak bardzo będziemy zdeterminowani, żeby do niego dotrzeć, mimo niewielkiej szansy na powodzenie, że będziemy iść dalej, bez względu na to, co trzeba poświęcić albo stracić?

Być może Pablo Neruda pisał ten wiersz natchniony podobną ideą:

La Muerta Dead Woman
Si de pronto no existes, If suddenly you do not exist,
si de pronto no vives, if suddenly you no longer live,
yo seguiré viviendo. I shall live on.
No me atrevo, I do not dare,
no me atrevo a escribirlo, I do not dare to write it,
si te mueres. if you die.
Yo seguiré viviendo. I shall live on.
Porque donde no tiene voz un hombre For where a man has no voice,
allí, mi voz. there, my voice.
Donde los negros sean apaleados, Where blacks are beaten,
yo no puedo estar muerto. I cannot be dead.
Cuando entren en la cárcel mis hermanos When my brothers go to prison
entraré yo con ellos. I shall go with them.
Cuando la victoria, When victory,
no mi victoria, not my victory,
sino la gran victoria but the great victory
llegue, comes,
aunque esté mudo debo hablar: even ithough I am mute I must speak;
yo la veré llegar aunque esté ciego. I shall see it come even though I am blind.
No, perdóname. No, forgive me.
Si tú no vives, If you no longer live,
si tú, querida, amor mío, if you, beloved, my love,
si tú if you
te has muerto, have died,
todas las hojas caerán en mi pecho, all the leaves will fall in my breast,
lloverá sobre mi alma noche y día, it will rain on my soul night and day,
la nieve quemará mi corazón, the snow will burn my heart,
andaré con frío y fuego y muerte y nieve, I shall walk with frost and fire and death and snow,
mis pies querrán marchar hacia donde tú duermes, my feet will want to walk to where you are sleeping,
pero but
seguiré vivo, I shall stay alive,
porque tú me quisiste sobre todas las cosas because above all things you wanted me
indomable, indomitable,
y, amor, porque tú sabes que soy no sólo un hombre and, my love, because you know that I am not only a man
sino todos los hombres. but all mankind.
© Milton Maasur MD - Horizons  

© Milton Maasur MD - "Horizons"

Reklamy

3 Komentarze »

  1. nawiazujac do ostatniego zdania – era nazistow sie nie skonczyla, przeszla tylko w czas czuwania zmieniajac przy okazji strony (a nawet nie zmieniajac bedac obiektywnym) i doczekala sie ponownego wlaczenia przy pelnym zasilaniu. wiedzac, ze w przeszlosci zapisana jest przyszlosc twierdze, ze era ta sama z siebie (czy tez z naszej dobrej woli) moglaby sie juz nigdy nie zakonczyc gdyby nie kompleksowo zaplanowany hard reset, ktory czai sie tuz za rogiem..

    Komentarz - autor: MastersOfDeception — 20 lutego 2009 @ 04:01

  2. @MastersOfDeception
    A co zrestartuje po resecie?

    Komentarz - autor: iza — 20 lutego 2009 @ 11:12

  3. No widać i słychać i czuć, że większość ludzi (czytaj 98%) to lunatycy. Widzieliście może lunatyka, albo człowieka zahipnotyzowanego, który myśli, że jest kurą? To jest właśnie to. Wyobraźcie sobie że we Wszechświecie, w jakimś układzie słonecznym, na jakiejś planecie (czyli właściwie gdzie?) stoi pewien ktoś, przebrany w mundur, z bronią i celuje do innych ludzi. Mają mało czasu, bo każdy kiedyś umrze. Ale dlaczego ten człowiek sam zniewolił siebie do tego stopnia, że odgrodził się od nieznanego, od rzeczywistości jakimś podziałem zwanym państwem, religią, ideologią, bronią, instytucjami, dogmatami i innym gównem by w ukryciu czekać na nieuniknioną śmierć? On się okopuje, chowa się, zakrywa i z ukrycia celuje do innych. On boi się. To jest strach. Ogromny strach, który przesłania mu rzeczywistość. Cała nasza chora cywilizacja zbudowana jest na fundamentach strachu, ogromnego strachu. Żyjemy jak spłoszone zwierzęta. Możecie być pewni, że ci, którzy znajdują się najwyżej w hierarchii wszystko co mają osiągnęli ze strachu i napędza ich czysty lęk.

    Komentarz - autor: Anonim — 26 lutego 2009 @ 22:24


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: