PRACowniA

5 lutego 2009

USA: Mit prześladowania chrześcijan

Zerknijmy, co się dzieje z ludźmi w USA i czym to grozi.

The Myth of Christian Persecution
A Reason-Based Initiative
26 stycznia 2009

W 2002 roku książka „The Purpose Driven Life” (polskie wydanie: „Życie świadome celu”, wydawnictwo KOIKONIA, 2007) sprzedała się w 10 milionach egzemplarzy, utrzymując się na szczycie listy bestsellerów przez jeden z najdłuższych okresów w historii. Dwa lata później okrutnie sadomasochistyczny film „Pasja” pobił rekordy oglądalności, stając się absolutnie największym sukcesem w Stanach pośród filmów oznaczonych jako „R-Rated” (poniżej 17 roku życia pod nadzorem rodziców). Niemal niemożliwe jest, by ktoś został wybrany na stanowisko publiczne, jeśli nie zapewni, że ma osobisty kontakt ze Stwórcą Wszechświata. W najbardziej na świecie pobożnym zachodnim chrześcijańskim narodzie tabu krytykowania przekonań opartych na wierze religijnej jest ciągle silne. A mimo to chrześcijanie, szczególnie ewangelicy – konserwatywni chrześcijanie – utrzymują, że są ofiarami masowego, świeckiego i liberalnego ataku na ich wartości.

Autor „The Purpose-Driven Life”, Rick Warren, zaprzecza możliwości istnienia ewolucji biologicznej, pisze w swoim małym, niepoważnym bestsellerze, że Noe był pierwszym człowiekiem, który zbudował łódź, że aż do Potopu nigdy nie padał deszcz, porównuje też dobrowolne stosunki homoseksualne do pedofilii. Krótko mówiąc, jest niedorzeczny. W świeckim społeczeństwie tego typu człowiek powinien być zepchnięty na margines. A mimo to cztery dni temu wygłosił inwokację religijną przy okazji ceremonii inauguracji Baracka Obamy. Przewodniczył pierwszej generalnej debacie prezydenckiej. I w imię wolności religijnej pomógł w listopadzie przepchnąć w referendum ósmą propozycję poprawki do kalifornijskiej konstytucji, która wyklucza małżeństwa dwóch osób tej samej płci.

Bardzo frustrujące jest widzieć, jak chrześcijanie podnoszą larum o prześladowanie za każdym razem, gdy ktoś wykazuje, że Inteligentny Projekt jako hipoteza naukowa jest fałszywką, kiedy ludzie sugerują, że Księga Kapłańska nie jest najbardziej inspirującym dziełem literatury, albo kiedy świeckie społeczeństwo broni się przed despotycznym religijnym fundamentalizmem. Ewangelicy nie są cięmiężeni, oni są cięmiężcami. Próbują zatrzeć granicę pomiędzy kościołem a państwem – tak zażarcie kiedyś chronioną przez nie-chrześcijanina, Thomasa Jeffersona – aby przepchnąć swoje teologiczne poglądy przez system prawny i edukacyjny oraz przegłosować je w referendum.

Nie dajmy się tu zwieść – to strasznie faszystowski ruch, prowadzony przez polityków pokroju Mike’a Huckabee czy Sarę Palin oraz przez ludzi z megakościelnego biznesu, jak Rick Warren. Nie mogą zniszczyć tego wspaniałego narodu terroryści, ale mogą to zrobić ci, którzy otwarcie starają się sprawić, by Konstytucja Stanów Zjednoczonych jeszcze bardziej dostosowała się do Biblii. Mogą to zrobić ci, którzy sądzą, że wiara w Wniebowzięcie jest usankcjonowaną w środowisku polityką. A w największym stopniu mogą ci, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że fundamentaliści ingerują również i w świeckie społeczeństwo.

[Przekład: PRACowniA]

Notka: Zainteresowanych tematem i czytających po angielsku zachęcam do zajrzenia na forum i zapoznania się z wątkiem „YT-video: „Rick Warren Urges Followers To Emulate Hitler Youth” analizującym audio zamieszczone na YouTube.

Rick Warren asks 30,000 Saddleback Church members to be as dedicated as the young followers of Adolf Hitler.

Minute 33:00 of speech. Warren describes the global plan.

[Minute ~33:00]

„What is the vision for the next 25 years? I’ll tell you what it is.

It is the global expansion of the kingdom of God.

It is the mobilization of this church.

And the third part is the dream of the radical devotion of every believer.

Now, I choose that word ‚radical’ intentionally, because only radicals change the world.

Everything done in this world is done by passionate people.

Moderate people get moderately nothing done.

And moderation will never slay the global giants…”

[minute 48:45]

„In 1939, in a stadium much like this, in Munich Germany…

…they packed it out with young men and women in brown shirts…

…for a fanatical man standing behind a podium named Adolf Hitler, the personification of evil.

And in that stadium, those in brown shirts formed with their bodies a sign that said…

…in the whole stadium, „Hitler, we are yours.”

And they nearly took the world.

Lenin once said, „give me 100 committed, totally committed men…

…and I’ll change the world.” And, he nearly did.

A few years ago, they took the sayings of Chairman Mao, in China, put them in a little red book…

…and a group of young people commited them to memory and put it in their minds…

…and they took that nation, the largest nation in the world by storm…

…because they committed to memory the sayings of the Chairman Mao.

When I hear those kinds of stories, I think ‚what would happen if American Christian, if world Christians…

…if just the Christians in this stadium, followers of Christ would say ‚Jesus, we are yours’?

What kind of spiritual awakening would we have?

[minute 51:50]

Jesus said, ‚I want you to do this publicly.’ So what I want you to do is take the card…

…and in just a minute, and if you say ‚Rick, I am willing to serve God’s purposes in my generation.’

I want you to open up to the sign that says ‚Whatever it takes.’

Whatever it takes.

And I want you to just say, ‚This is my commitment before God and in front of everybody else, I’m in.

And I would invite you to just stand quietly and hold up ‚Whatever it takes’…

I’m looking at a stadium full of people who are saying ‚whatever it takes’.”

*A picture of people holding a sign saying ‚Whatever it takes’*

Reklamy

30 Komentarzy »

  1. „Niemal niemożliwe jest, by ktoś został wybrany na stanowisko publiczne, jeśli nie zapewni, że ma osobisty kontakt ze Stwórcą Wszechświata.”

    Dobrze, że tak jest ponieważ każdy ma osobisty kontakt ze Stwórcą, który jest wszędzie i zawsze. Nie zapominaj o tym, że wszystko co jest wokół Ciebie miało swój początek w tym samym miejscu – w działaniach stwórcy. Bez zagłębiania się w szczegóły czy to był wybuch czy nie, muszę powiedzieć, że biedny jest ten kto uważa, że nie ma absolutnie żadnego kontaktu ze stworzycielem. Taki człowiek jest naprawdę biedny.

    Co do ataków na chrześcijan to oczywistą rzeczą jest, że zawsze byli oni atakowani i zawsze atakowani będą. Ludzie mają do siebie to, że atakowanie zwierząt, roślin i gatunków mniej rozwiniętych nie sprawia im aż tak wielkiej radochy jak atakowanie przedstawicieli własnego gatunku.

    Zresztą – ludzie zawsze różnili się poglądami i zawsze znajdą się tacy ludzie, którzy z poglądami innych nie mogę się zgodzić ale nie chcą też obok nich przejść obojętnie – dlatego z nimi walczą.

    Niedorzeczność wyżej wymienionego autora jest oczywista. Nikt się nie dowie kto zbudował pierwszą łódź ale każdy zna różnice pomiędzy uprawianiem seksu z przedstawicielem tej samej płci a uprawianiem (nie napiszę czego i nie napiszę z kim – to po prostu choroba).

    A tak na marginesie: widzisz to na co patrzysz. Jeśli denerwują Cię ataki na chrześcijan i to, że oni te ataki odpierają – to po prostu przestań na nie patrzeć. Wówczas nie będziesz ich widział.

    Pozdrawiam Serdecznie,
    Krzysztof Trybulski

    Komentarz - autor: trybulski — 6 lutego 2009 @ 15:03

  2. @trybulski

    „Jeśli denerwują Cię ataki na chrześcijan i to, że oni te ataki odpierają – to po prostu przestań na nie patrzeć. Wówczas nie będziesz ich widział.”

    Jeśli coś mnie irytuje, to mam na to nie patrzeć? Co to za dziwna filozofia? Ignorowanie czegokolwiek to NIE jest wyjście z sytuacji – ignorowanie, a co za tym idzie ignorancja jest jednym z największych źródeł cierpienia na świecie.

    ***

    „Ewangelicy nie są cięmiężeni, oni są cięmiężcami.”

    Zgadzam się.
    I Niedorzeczne to jest to, że religię miesza się z polityką.
    I przykre jest, że kiedy przychodzi do osądzania innych, to chrześcijanie są tymi, którzy pierwsi chwytają za kamień.

    Wiemy zresztą w jakim państwie żyjemy, kto ma w Polsce najwięcej do powiedzenia.

    Komentarz - autor: zhenqing — 8 lutego 2009 @ 18:49

  3. @Krzysztof

    „Dobrze, że tak jest ponieważ każdy ma osobisty kontakt ze Stwórcą, który jest wszędzie i zawsze.”

    Czy aby na pewno? A ten, kto poza czubek swego nosa wzrokiem ani myślą kulawą nie sięga, jakże może mieć kontakt z czymkolwiek poza sobą samym?

    „Nie zapominaj o tym, że wszystko co jest wokół Ciebie miało swój początek w tym samym miejscu – w działaniach stwórcy.”

    Nawet jeśli miało, to co początek wszystkiego ma do rzeczy tematem? Z Twoimi, moimi, czy faszystów czynami? Ot, tak, żeby zdjąć z siebie i z nich wszelką odpowiedzialność?

    „Co do ataków na chrześcijan to oczywistą rzeczą jest, że zawsze byli oni atakowani i zawsze atakowani będą.”

    Albo nie doczytałeś, albo nie zrozumiałeś, o czym jest artykuł, bo zdecydowanie nie o atakowaniu chrześcijan.

    „Jeśli denerwują Cię ataki na chrześcijan i to, że oni te ataki odpierają”

    Cóż za wysublimowana manipulacja! Zamierzona, czy tak wyszło z przyzwyczajenia?

    Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: iza — 9 lutego 2009 @ 11:17

  4. @zhenqing

    „I Niedorzeczne to jest to, że religię miesza się z polityką.”

    Niedorzeczne? Chyba nie. Jest to tak stare jak religia i polityka. Zostało wymyślone, dopracowane, ma swój cel i doskonale temu celowi służy.

    „Jeśli coś mnie irytuje, to mam na to nie patrzeć? Co to za dziwna filozofia?”

    Wcale nie jest dziwna. Wszystkie dzieci tak mają. Myślą, że jak zamkną oczy, to zagrożenie znika. Co więcej, nawet im się wydaje, że same stają się niewidzialne i żadne zło ich nie dosięgnie. Jedni z tego wyrastają, inni nie. Na świecie jest miejsce dla jednych i drugich.

    Niemniej jednak,
    “Najgorętsze miejsce w piekle przeznaczone jest dla tych, którzy w czasach wielkich przełomów moralnych zachowują neutralność”. – Dante

    Komentarz - autor: iza — 9 lutego 2009 @ 11:28

  5. @Iza,
    „Cóż za wysublimowana manipulacja! Zamierzona, czy tak wyszło z przyzwyczajenia?”

    Cóż za wysublimowane poniżenie, to chyba z automatu co?

    „Niemniej jednak,
    “Najgorętsze miejsce w piekle przeznaczone jest dla tych, którzy w czasach wielkich przełomów moralnych zachowują neutralność”. – Dante”

    Najgorsi są ci którzy nie zdają sobie sprawy z tego co robią, na przykład przekonują do wiary, straszą, poniżają i inne takie. Nie zdają sobie sprawy, to jest nie uświadomione. Wyparcie będzie wtedy kiedy osoba tłumaczy sobie to na przeróżne sposoby. Np nie warto z nim gadać, on nie ma racji, ja wiem lepiej i inne takie.
    Ten cytat odnosi się do twojej wiary że nic nie robienie to zło, wiara oznacza brak samodzielnego myślenia, wiara to przekonanie. Jesteś o tym przekonana. Co do dzieci to jest gorzej niż z poniżaniem, siedzi głęboko.

    Komentarz - autor: Vendetta — 9 lutego 2009 @ 14:36

  6. @Vandetta. Gdyby nie Twój komentarz, nie wypowiedziałbym się po raz kolejny w tym wątku, a przynajmniej nie komentowałbym wypowiedzi Izy przez którą przemawia prawdopodobnie coś gorszego niż nienawiść, o ile takie coś w ogóle istnieje.

    Nie mniej jednak dziękuję Ci Iza za skrytykowanie mojej opinii. Zastanawia mnie jedna rzecz: czy miałaś trudne dzieciństwo? Nie musisz tego ogłaszać publicznie ale warto byłoby, żebyś sama zastanowiła się nad swoim życiem i wyciągnęła z niego wnioski. Iza – to co nazywamy Bogiem to wszystko co istnieje, istniało i będzie istnieć a egoizm (pisałaś o nim w swej wypowiedzi) wcale nie jest zły, tak Ty go odbierasz. Przeczytałem cały artykuł i muszę Ci powiedzieć, że motto jakie mi się nasuwa jest następujące „po co walczyć z kimś, kto nas nie zrozumie skoro można ze wszystkimi żyć w zgodzie?”. Pisząc o nie patrzeniu na zło, miałem na myśli to, że zło i dobro nie istnieją. Tak czy inaczej dostrzegasz to, na co patrzysz. Jeśli patrzysz na rzeczy które wywołują w Tobie negatywne uczucia to przestań na nie patrzeć. Wówczas przestaniesz je dostrzegać.

    Pozdrawiam Was Kochani

    Komentarz - autor: trybulski — 9 lutego 2009 @ 15:09

  7. @iza

    „Niedorzeczne? Chyba nie. Jest to tak stare jak religia i polityka. Zostało wymyślone, dopracowane, ma swój cel i doskonale temu celowi służy.”

    W porządku. „Niedorzeczne” to może nie najbardziej odpowiednie w tym wypadku słowo (bo i owszem, wydaje się tak jedynie z wierzchu). Religia w polityce i polityka w religii to koleje narzędzie kontroli.

    „Wcale nie jest dziwna. Wszystkie dzieci tak mają. Myślą, że jak zamkną oczy, to zagrożenie znika. Co więcej, nawet im się wydaje, że same stają się niewidzialne i żadne zło ich nie dosięgnie. Jedni z tego wyrastają, inni nie.”

    Wygląda na to, że w wielu z nas wciąż tkwią te przerażone dzieci. I nie mówię, że ja jestem inna (ba, ciężko nawet znaleźć kogoś takiego). Dobrze jednak wiedzieć, do czego prowadzi przymykanie oczu na niewygodną rzeczywistość. Jasne, daje nam krótkotrwałą ulgę, problem na chwilę znika, ale potem wraca… dwa razy silniejszy.

    “Najgorętsze miejsce w piekle przeznaczone jest dla tych, którzy w czasach wielkich przełomów moralnych zachowują neutralność”. – Dante”

    To zdanie brzmi dość radykalnie, ale… Fakt, że zachowanie neutralności wydaje się być w tych czasach wręcz niemożliwe, a nawet ocierające o hipokryzję. Człowiek musi tak czy owak dokonywać wyborów.

    Czy mogłabyś jednak wyjaśnić, co Ty miałaś na myśli przytaczając Dantego? Kiedy zakładamy coś z góry, często dochodzimy do błędnych konkluzji.

    Komentarz - autor: zhenqing — 9 lutego 2009 @ 18:48

  8. „Wygląda na to, że w wielu z nas wciąż tkwią te przerażone dzieci.”
    Tak – to już jest chyba problemem społecznym 😀

    „Dobrze jednak wiedzieć, do czego prowadzi przymykanie oczu na niewygodną rzeczywistość.”
    Czy Twoja rzeczywistość jest aż tak niewygodna?

    Komentarz - autor: trybulski — 10 lutego 2009 @ 08:37

  9. @Trybulski
    Dobrze, że tak jest ponieważ każdy ma osobisty kontakt ze Stwórcą, który jest wszędzie i zawsze.

    Tu chyba chodzi o to, że jeśli ktoś nie ma w książce telefonicznej pana Boga, którego uznają Chrześcijanie, to może zapomnieć o stanowisku. Co to za selekcja? Założę się, że ustawiają przed budynkami bramki laserowe wykrywające tylko „swoich” :)…bzzz „he’s ok”, bzzz „spalić go na stosie”. Kontakt kontaktem, a co niektórzy sobie z tego robią swoje widzi mi się. „Dobrze,…”? Nie wydaje mi się, a jeśli ktoś ma połączenie ze Stwórcą to super 🙂

    pozdrawiam 🙂

    Komentarz - autor: Piotr — 10 lutego 2009 @ 09:51

  10. 1 more….

    …że biedny jest ten kto uważa, że nie ma absolutnie żadnego kontaktu ze stworzycielem. Taki człowiek jest naprawdę biedny.

    A kim to jesteśmy, żeby oceniać kogoś czy jest biedny czy nie, bo coś ma czy nie ma? Pan zawsze wiedział, że ma kontakt? A nie było czasem tak, że zadzwonił to pana Stwórca i kazał dodać siebie na listę znajomych (czy cokolwiek innego:), wedle uznania) i od tej pory, ci co nie mieli go w spisie to „Ci biedni”, a ja nie, bo już mam ha!. 😀

    Komentarz - autor: Piotr — 10 lutego 2009 @ 10:00

  11. @Krzysztof
    Już drugi raz sugerujesz na mój temat coś, co nie miało miejsca.

    W pierwszym komentarzu bezpodstawnie zasugerowałeś, że denerwują mnie ataki na chrześcijan. Ani w tym wpisie (który był jedynie przekładem), ani w żadnym innym nie znajdziesz nic, co by uzasadniało taką tezę. Co więcej, sam artykuł NIE JEST o atakach na chrześcijan. JEST o zagrożeniu, jakie stanowi dla świata chrześcijański fundamentalizm, i o tym, jak ludzie są na to ślepi. W międzyczasie fundamentalizm rośnie w siłę i staje się jednym z głównych narzędzi ustanowienia totalitarnej władzy nad światem. Były już na ten temat wpisy na tym blogu – wystarczy kliknąć na tag „Sarah Palin”. Tymczasem nie o tym rozmawiamy, bo już pierwszy komentarz skutecznie zagłuszył temat.

    W drugim komentarzu dziękujesz mi za skrytykowanie Twojej opinii, czego wcale nie zrobiłam. Zadałam Ci jedynie kilka pytań (pozostały bez odpowiedzi) i wskazałam manipulację. Może lepiej było komentarz przemilczeć? Skorzystać z Twojej rady i odwrócić wzrok? Ciekawe, co inni na ten temat sądzą.

    Póki co, zrobiło się zupełnie jak w tym wywiadzie FOX News z Kevinem Barrettem, co u Astromarii można obejrzeć. Polecam, naprawdę warto!

    Komentarz - autor: iza — 10 lutego 2009 @ 11:14

  12. Niewygodna rzeczywistość istnieje dla przerażonych dzieci, którzy nie mają kontaktu ze Stwórcą.

    Kontakt ze Stwórcą to Świadomość, która neutralizuje przerażenie i na nowo określa rzeczywistość.

    Komentarz - autor: condore — 10 lutego 2009 @ 11:47

  13. Condore@
    Taki kontakt miałem na myśli 😀

    Iza@
    Nie odpowiedziałem na Twój atak, ponieważ z kim się przystajesz z takim się stajesz. Mówiąc szczerze, to jestem przeciwnikiem przeciwników przez co sam jestem po części tym, co dostrzega pewne zło. Jedyne co mnie odróżnia to jest to, że nie próbuję nic zmieniać. Nie interesuję się rzeczami, które mają na mnie zły wpływ ani też nie dostrzegam zła. Oczywiście ono istnieje ale ja na nie nie patrzę.

    Możliwe, że nie skrytykowałaś mojej opinii, jednak jeśli tak uważasz, to przeczytaj swoją pierwszą wypowiedź i odpowiedz sobie na pytanie: czy ktoś mógłby to odebrać jako krytykę?

    Piszesz: „wskazałam manipulację”. Proszę Cię więc o to, abyś ją wskazała i zaargumentowała, dlaczego uważasz to za manipulację.

    I na zakończenie: wcale nie chodzi o to aby odwracać wzrok. Kiedy wejdziesz na pozytywny poziom życia, nie będziesz musiała tego robić.

    Pozdrawiam, Całuję,
    Krzysztof.

    Komentarz - autor: trybulski — 10 lutego 2009 @ 16:31

  14. Pozwolę sobie „COŚ” zauważyć:

    „Dobrze, że tak jest ponieważ KAŻDY ma osobisty kontakt ze Stwórcą, który jest WSZĘDZIE i ZAWSZE. Nie zapominaj o tym, że WSZYSTKO co jest wokół Ciebie miało swój początek w tym samym miejscu – w działaniach stwórcy. [..]

    Co do ataków na chrześcijan to OCZYWISTĄ RZECZĄ JEST, że ZAWSZE byli oni atakowani i ZAWSZE atakowani będą. […]

    Zresztą – ludzie ZAWSZE różnili się poglądami i ZAWSZE znajdą się tacy ludzie, którzy z poglądami innych nie mogę się zgodzić […]

    Niedorzeczność wyżej wymienionego autora JEST OCZYWISTA.

    KAŻDY zna różnice pomiędzy uprawianiem seksu z przedstawicielem tej samej płci a uprawianiem (nie napiszę czego i nie napiszę z kim – to po prostu choroba).”

    Wydaje mi się, że Krzysztof dał jasno do zrozumienia, iż wkraczanie na jego „pozytywny poziom życia” odbywa się kosztem „czegoś”, o czym bynajmniej nie zamierzam się rozpisywać, chcąc uszanować jego wolę.

    pzdr,

    Komentarz - autor: Kruk — 10 lutego 2009 @ 23:31

  15. @zhenqing

    „Czy mogłabyś jednak wyjaśnić, co Ty miałaś na myśli przytaczając Dantego?”

    Dużo. Wyczerpująca odpowiedź nadawałaby się (rozmiarem, niekoniecznie wnikliwością) na osobny wpis. W skrócie, są tacy co patrzą i są tacy co odwracają wzrok. Jedni i drudzy – czy tego chcą, czy nie chcą, czy są tego świadomi, czy nie – swoimi wyborami wpływają na kształt tego świata i rzeźbią swój własny los – zarówno w sensie przyziemnym, jak i duchowym. Dante mistykiem był, więc przypuszczalnie miał kontakt ze Stwórcą. I Dante wskazał, jakie mogą być konsekwencje pewnego wyboru w pewnych okolicznościach.

    Mogłabym przytoczyć inny cytat, na przykład taki:
    „Dla triumfu zła wystarczy, by dobrzy ludzie pozostali bierni”. Też mówi o konsekwencjach indywidualnych wyborów.

    Z innej strony, profesor Kępiński przytacza w jednej ze swoich książek spostrzeżenie Kretchmera, że w czasach spokojnych my izolujemy i leczymy psychopatów, a w okresach burzliwych psychopaci nas izolują w więzieniach. Czasy zdecydowanie już są burzliwe i robią się coraz burzliwsze. Myślę sobie, że do więzienia mało dociera bodźców ze świata, wiec to odwracanie wzroku może nawet być łatwiejsze.

    „Kiedy zakładamy coś z góry, często dochodzimy do błędnych konkluzji.”

    To chyba zależy od tego, jak do założenia podchodzimy – z otwartym umysłem, czy szukając wyłącznie potwierdzenia. Jeszcze raz, jest to kwestia hierarchii wartości.

    Komentarz - autor: iza — 11 lutego 2009 @ 04:39

  16. @Krzysztof:

    Nie odpowiedziałem na Twój atak, ponieważ z kim się przystajesz z takim się stajesz.

    Zastanawia mnie, co w takim razie Cię skłania do kontynuowania wizyty w tej tutaj przestrzeni wirtualnej? I nie ma w tym pytaniu nic poza ciekawością. Żadnych podtekstów. Po prostu nie rozumiem.

    kilka cytatów z Twoich wpisów:

    Nie interesuję się rzeczami, które mają na mnie zły wpływ

    „Pisząc o nie patrzeniu na zło, miałem na myśli to, że zło i dobro nie istnieją.”

    „nie dostrzegam zła. Oczywiście ono istnieje ale ja na nie nie patrzę.”

    bez komentarza

    Komentarz - autor: iza — 11 lutego 2009 @ 05:10

  17. @Kruk. Pozwolę sobie wyjaśnić, co miałem na myśli 😀

    Każdy ma kontakt ze Stwórcą. Dla mnie samym stwórcą, jest świat w którym żyjemy, ziemia którą zamieszkujemy, ponieważ wszystko co istnieje obecnie jest rozwinięciem tego, co miało początek w tym samym miejscu (wybuch nie wybuch – chodzi o początek istnienia Ziemi).

    Z chrześcijanami jest jak z policją. Zawsze znajdą się zarówno ich przeciwnicy jak i zwolennicy. To chyba naturalne.

    Nie rozumiem co w tym widzisz niedorzecznego. Może mój styl wskazywał by na to, że nie rozumiesz w pełni tego co mam na myśli. Albo to może dlatego, że lubię używać różnego rodzaju metafor i porównań? Fakt jest faktem – początek Ziemi był. Dla mnie to początek istnienia twórcy czy też stwórcy. Wszystko co powstało w wyniku początku rozwijało się przez wieki aż rozwinęło się do obecnej postaci i nadal się rozwija. Stwórca jest wszędzie – Bóg stwórca. Dlatego każdy ma z nim kontakt. Nie każdy go oczywiście uznaje bo nie każdy go rozumie.

    Nie rozumiem co masz na myśli, że wchodzenie na mój pozytywny poziom życia, odbywa się kosztem czegoś. Szczerze mówiąc, to nie rozumiem nawet tego, jak chcesz wejść na mój poziom i dlaczego sam uważasz go za pozytywny. Będę zadowolony, jeśli Ty będziesz szczęśliwy. A co do poziomów i zmian, to zmienia się wszystko i wszystko wiąże się z wyrzeczeniami. Decydując się na życie w bogactwie, wyrzekasz się życia w biedzie. Decydując się na życie w miłości, wyrzekasz się życia w nienawiści. Decydując się na życie w pełnym zdrowiu, wyrzekasz się życia w chorobie.

    Moja wola jest taka: niech każdy mówi to co ma na sercu odważnie i bez zastanawiania się czy jego opinia zostanie przyjęta tak jak moja czy też zupełnie inaczej, a wszystkim będzie żyło się lepiej.

    @Iza.
    Masz rację, że są i tacy którzy patrzą i tacy, którzy swój wzrok odwracają. Ja zdecydowanie należę do tych pierwszych. Patrzę, obserwuję, zastanawiam się i szukam odpowiedzi na wiele pytań. Jedną z nich było właśnie to, o czym wspominasz. Działania już nawet nie grup ale każdego człowieka z osobna mają duży i istotny wpływ na funkcjonowanie oraz działanie świata.

    Mówiąc o Dante. Każdego wyboru jakiego się w życiu podejmujesz, ma wpływ nie tylko na Twoje życie, ale właściwie na wszystko co Cię otacza: innych ludzi i tak dalej. Oczywiście decyzja podjęta przez jednego przeciętnego człowieka również może mieć wpływ na całą planetę na co dobrym przykładem jest Thomas Edison.

    Co tutaj robię? Uczę się dzięki Tobie wielu nowych rzeczy. Można do nich zaliczyć Twoje spojrzenie na świat. Warto jest poznawać opinie różnych ludzi na różne tematy.

    Masz pełną rację, co do cytatów. Jestem Ci szczerze wdzięczny za to, że zauważyłaś moje błędy i mi je pokazałaś. Nie jestem doskonały – mylę się czasami jak każdy człowiek.

    “Nie interesuję się rzeczami, które mają na mnie zły wpływ.”
    Sprostowanie: Nie ma takich rzeczy, ponieważ wszystko odbieram jako dobre.

    “Pisząc o nie patrzeniu na zło, miałem na myśli to, że zło i dobro nie istnieją.”
    Sprostowanie: w rzeczywistości istnieje zarówno dobro jak i zło. Jednak zło istnieje w umysłach osób, które są zakażone przemocą, nienawiścią i wszystkim innym, co można zaliczyć do złych. Miałem na myśli to, że nie mam kontaktu z niczym co złe i dlatego dla mnie istnieje tylko dobro.

    “nie dostrzegam zła. Oczywiście ono istnieje, ale ja na nie nie patrzę.”
    Sprostowanie: dostrzegam je mimo wszystko, ale na wszystko co złe staram się spojrzeć w taki sposób, aby zobaczyć w tym jak najwięcej dobra.

    PS. Bardzo miło mi się prowadzi konwersację na tym blogu 😀

    Pozdrawiam i Całuję,
    Krzysztof Trybulski.

    Komentarz - autor: trybulski — 11 lutego 2009 @ 10:41

  18. @Krzysztof

    „nie rozumiem nawet tego, jak chcesz wejść na mój poziom i dlaczego sam uważasz go za pozytywny.”

    Skąd pomysł, że chcę wchodzić na twój poziom i gdzie wyczytałeś, że sam uważam go za pozytywny? Przepraszam, jeśli dyskusja między nami ma się rozwijać, powinieneś dokładniej czytać moje komentarze, taka drobna sugestia. Istnieje również ewentualność, że zrobiłeś to celowo.

    pzdr,

    Komentarz - autor: Kruk — 11 lutego 2009 @ 12:15

  19. @trybulski

    Świat jest złożony z negatywnego i pozytywnego. Te dwie przeciwstawne siły ścierają się ze sobą. Zło nie jest dobrem, a dobro nie jest złem. Zło – to co negatywne może być POSTRZEGANE jako dobro i odwrotnie.

    Jeśli nie będziesz uczył się rozróżniać dobra od zła. Możesz popaść w negatywność myśląc, że podążasz pozytywną ścieżką. Twoje poczucie pozytywnego czy negatywnego nie ma żadnego znaczenia kiedy nie nauczysz się rozróżniać dobra od zła.

    Postrzeganie wszystkiego jako dobro z perspektywy Boga nie jest błędem, ponieważ Bóg stworzył wszechświat nie dla żartu tylko dla jakiegoś celu. I wszystko co się tu dzieje rozwija go w jakiś sposób. Jeśli trybulski się pogrąży w cierpieniu, Bóg na to pozwoli. Ale co na to sam trybulski. Grunt w tym, że Bóg zaprowadza różne zasady, jedną z nich jest: Za wiedzę „nagradza”, za ignorancję „karze”.

    Komentarz - autor: condore — 11 lutego 2009 @ 12:16

  20. @Kruk
    Będę miał na uwadze Twoją sugestię, czytając kolejne komentarze Twojego autorstwa, na tym czy innym blogu.

    @Condore
    Doszliśmy w swoich wypowiedziach do dosyć skomplikowanych i złożonych kwestii. Dobro może być przez jednych odbieranych jako zło, a przez innych zło może być odbierane jako dobro – masz całkowitą słuszność. Z logicznego punktu widzenia wiadomo, że dobro i zło to siły przeciwstawne. Są one jednak nieodłączną całością, ponieważ świat składa się i z dobra i ze zła.

    Myślę, że odróżniania dobra od zła uczę się od urodzenia, jak każdy inny człowiek. Zła jest dla mnie walka i konkurencja z kimkolwiek o cokolwiek, a dobre pomaganie innym ludziom – już taki jestem. Chociaż nie wszystkim da się pomóc, ponieważ nie wszyscy chcą aby im pomagano. W takim przypadku pomaganie komuś wbrew jego woli, było by złe. Uważam, że bez trudu potrafię odróżnić coś dobrego od czegoś złego i coś pozytywnego od czegoś negatywnego. Tylko czy aby na pewno zawsze i w każdej sytuacji, to potrafię? Tego nie wiem sam. Życie stawia nas przed różnymi wyborami. Ważne jest, aby z tego co jest negatywne, wyciągać pozytywne wnioski, lekcje i nauki na życie przyszłe i obecne. Te wnioski, które wyciągamy z tego co nas spotyka, są bardzo ważne. To właśnie od nich po części zależy to, jak wygląda nasz każdy kolejny dzień życia.

    Mówiąc o tym, że wszystko jest dobrem, miałem na myśli to, że nawet jeśli coś jest złe to jeśli wyciągnę z tego odpowiedni wniosek czy też zastanowię się nad tym i dojdę do tego że to jest złe, to zauważenie tego będzie dobre. Tak więc w źle czai się dobro. To jest oczywiście moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.

    Pozdrawiam Kochani,
    Krzysztof.

    Komentarz - autor: trybulski — 11 lutego 2009 @ 12:56

  21. PS. Bóg powiedział, że szatan w skórze węża jest również po części dobry i potrafi kochać. Potrafi tylko nie chce.

    Komentarz - autor: trybulski — 11 lutego 2009 @ 12:58

  22. @Iza

    Póki co, zrobiło się zupełnie jak w tym wywiadzie FOX News z Kevinem Barrettem, co u Astromarii można obejrzeć. Polecam, naprawdę warto!

    …czyli

    poprawcie mnie, jeśli się mylę… odnosząc się do wypowiedzi pana trybulskiego, … upraszczając – masło maślane – ty sobie pisz uwagi, ja za to podziękuje, w ogóle nie odpowiadając i dalej swoje dodam, nie odnosząc się do tematu…?

    Komentarz - autor: Piotr — 11 lutego 2009 @ 14:24

  23. Do ktorego tematu? Pan Trybulski nie jest tematem tego wpisu.

    Pozdrawiam i Caluje!
    Romek

    Komentarz - autor: roman — 11 lutego 2009 @ 14:58

  24. @ iza

    Pisząc: “Kiedy zakładamy coś z góry, często dochodzimy do błędnych konkluzji”, miałam w tym wypadku na myśli siebie. Dlatego poprosiłam cię o wyjaśnienie w kwestii cytatu. Nie chciałam niczego „zakładać” 🙂 I cieszę się, że postanowiłaś mi odpowiedzieć. To rzeczywiście jest materiał na osobny wpis.

    „To chyba zależy od tego, jak do założenia podchodzimy – z otwartym umysłem, czy szukając wyłącznie potwierdzenia.”

    Z moich obserwacji wynika, że ciężko o w pełni otwarty umysł. Nawet przy największych staraniach, wciąż wiele nas zanieczyszcza (czy też jak to niektórzy mówią, przechodzi przez filtry). Podczas pracy nad dostrzeżeniem istoty tych zanieczyszczeń i w konsekwencji uwolnienia się od nich (na co często nie starcza życia!) będziemy popełniać błędy i dokonywać nadinterpretacji. W wielu przypadkach danej osobie ciężko jest również ubrać swoje myśli w ten sposób, by były prawidłowo odebrane przez drugą stronę. Dlatego jeśli widzi się sens w dyskusji z drugą osobą, czasami przydaje się trochę cierpliwości. Lecenie skrótami dobre jest tych, o wspólnych wzorcach myślowych – ryzyko, że zostanie się źle zrozumiane jest znacznie mniejsze.

    Ja ostatnio zresztą mam naprawdę spore problemy z „wyrażeniem siebie”.

    Komentarz - autor: zhenqing — 11 lutego 2009 @ 17:49

  25. Roman: masz rację – to nie ja jestem tematem tego wpisu 😀

    Zhenqing: jako radę na niemoc z wyrażaniem siebie, mogę Ci powiedzieć, że powinnaś zacząć rozwiązywanie swojego problemu, od zastanowienia się nad tym, w której chwili to się zaczęło. Jeśli uda Ci się wyłapać ten moment, to zastanów się nad nim, przemyśl go w pełni, a znajdziesz i jego rozwiązanie. I pamiętaj: bądź dobrej myśli i wierz w to, że już wkrótce znów będziesz mogła się w pełni wyrażać. I tego Ci życzę.

    O otwarty umysł rzeczywiście jest ciężko. Zwłaszcza dla osób, które nigdy nie próbowały zmieniać się na lepsze. Jednak prawdą pozostaje, że nic co przynosi stałe rezultaty i wspaniałe wyniki nie przychodzi łatwo. Do takich rzeczy zaliczam osobiście ów otwarty umysł.

    Komentarz - autor: trybulski — 11 lutego 2009 @ 20:12

  26. Witajcie!

    Nie jestem zwolennikiem mieszania chrześcijaństwa z polityką, ale też mieszania chrześcijaństwa z błotem z powodu polityki. Tak, jestem chrześcijaninem. Wierzę Biblii, mam osobistą relację z Jezusem Chrystusem. Najgorsze, co może uczynić człowiek, zacząć identyfikować Boga z opcją religijną lub działaniem ludzi. Rick Warren, w mojej opinii, popełnia błąd, angażując się w politykę. Polityka i religia nie mają sobie nic do powiedzenia, a to dlatego, że prawdziwe chrześcijaństwo nie potrzebuje prawdziwej polityki. A prawdziwa polityka nie toleruje prawdziwego chrześcijaństwa. Co jest więc celem polityki? Zapewnić lepsze życie, bezpieczeństwo i stabilizację ekonomiczną człowiekowi. Ok. Ale to nie wystarczy, człowiek nie jest zwierzęciem. Potrzebuje czegoś duchowego. I tutaj odpowiedzią jest Jezus Chrystus. Gdy masz Chrystusa, masz wszystko. Gdy masz wszystko, oprócz Chrystusa, nie masz nic. Nie mylić z martwą religią, kościelnictwem, tradycjonalizmem, głupotą czy wreszcie fałszywym chrześcijaństwem. Jezus jest wewnętrznym życiem. Polityka nie zaspokoi potrzeb ducha. Jezus to czyni. Żaden kościół lub denominacja nie jest odpowiedzą. „Oddajmy cezarowi, co cesarskie.” Polityka ma swoje miejsce w ludzkiej świadomości. Powinna utożsamiać się w wolą obywateli. A Kościół Jezusa Chrystusa (niewidzialny, ponaddenominacyjny), powinien nieść wolność od grzechu i nałogów, leczyć złamane serca i prowadzić do wieczności.

    Pozdrawiam!
    Bartosz Sokół

    Komentarz - autor: Bartosz Sokół — 19 lutego 2009 @ 16:42

  27. @Bartosz

    „Nie jestem zwolennikiem mieszania chrześcijaństwa z polityką, ale też mieszania chrześcijaństwa z błotem z powodu polityki.”

    Ani ja. Problem w tym, że nikt nas o zdanie nie pytał, kiedy zostały pomieszane. Nie jestem też pewna, czy tak łatwo jest znaleźć na tej planecie „prawdziwą politykę” i „prawdziwe chrześcijaństwo” w Twoim rozumieniu tych terminów (o ile ja dobrze Cię zrozumiałam).

    Teraz pytanie: czy prawdziwe jest to, co istnieje powszechnie i od wieków, czy też to, co „dobrze by było, gdyby istniało”?

    „Co jest więc celem polityki? Zapewnić lepsze życie, bezpieczeństwo i stabilizację ekonomiczną człowiekowi.”

    Tylko któremu człowiekowi?

    Komentarz - autor: iza — 20 lutego 2009 @ 11:05

  28. JEDNYM SŁOWEM REX MUNDI AMOR.

    Komentarz - autor: 19521031 — 1 marca 2009 @ 15:58

  29. Co to jest/ co znaczy „rex mundi amor”? Albo inaczej – co chciałeś powiedzieć? Przepraszam, ale nie rozumiem.

    Komentarz - autor: iza — 1 marca 2009 @ 21:54

  30. Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda, ale polecam przeczytanie książeczki „A Brief History of Time”, autorem jest Stephen Hawking. Jest to, wydaje mi się, jakaś alternatywa dla różnej maści jedynie słusznych doktrynerów polityczno-religijnych.

    Komentarz - autor: Peter — 25 czerwca 2009 @ 09:34


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: