PRACowniA

11 stycznia 2009

Łączenie Punktów: Nowy Rok rozpoczyna się od izraelskiej wojny i ostrzeżeń przed zamieszkami

Artykuł w oryginale: Connecting the Dots: A New Year Begins with Israel’s War and Warnings of Riots

SOTT editors
SOTT.net
31 grudnia 2008

© Pink Floyd - The Wall

© Pink Floyd - The Wall / Maszerujące Młotki z “The Wall” Floydów

Jeśli jakieś wyrażenie miałoby podsumować rok 2008, prawdopodobnie byłoby to “Ludzkość znalazła się w kryzysowej sytuacji”. Cierpienie przybiera wiele form i większości z nas – w mniejszym lub większym stopniu – się oberwało, czy to wskutek kryzysu ekonomicznego i żywnościowego, zmian klimatycznych, trwającej wojny z terroryzmem sponsorowanej przez Amerykańskie Imperium i jego sojuszników, czy też wojen prześladowczych toczących się na całym świecie, a szczególnie na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Nowy rok nie wygląda zbyt obiecująco, kiedy patokraci w Izraelu siłą odebrali spod choinki ludzkości swój świąteczny „prezent”, rozpoczynając od dawna planowaną inwazję na Strefę Gazy. W tle słyszymy bębny nadciągających kolejnych wojen, ubóstwa, głodu i zamieszek, a wszystko to dzieje się w kontekście dziwnego i niepokojącego klimatu w kosmosie i na Ziemi, którego to nikt w pełni nie rozumie.

2008 – Rokiem kryzysu ludzkości

Nie mogliśmy byli oczekiwać, że mijający rok będzie dobry, ponieważ już na jego początku elita sygnalizowała zagładę. W lutym 2008 roku Spichlerz Światowych Nasion na Svalbardzie (Svalbard Global Seed Vault) został oficjalnie otwarty. Jego cel: „zgromadzić nasiona miliona roślin uprawnych, aby w przypadku jakiejś katastrofy mieć do dyspozycji zebrany materiał genetyczny”. Niecały miesiąc później ujawniono, że planuje się stworzenie „arki” na Księżycu „zawierającej DNA, embriony oraz wszystkie niezbędne składniki życia i cywilizacji, które zostaną uaktywnione, gdy Ziemia zostanie zniszczona przez olbrzymią asteroidę, załamanie się klimatu lub w wyniku nuklearnej zagłady”. Żadne science-fiction, to wszystko prawda!

W kwietniu zaalarmował nas fakt, że świat boryka się z kryzysem żywnościowym. Wygląda na to, że zmiany klimatu, ceny benzyny i boom biopaliwowy przyczyniają się do braku żywności (choć mogą też być tego inne przyczyny), a w konsekwencji wzrost cen podstawowej żywności wywołał protesty, zamieszki i rabunki na Haiti, w Egipcie, Kamerunie, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Mauretanii, Etiopii, na Madagaskarze, Filipinach oraz w Indonezji. Co najmniej 37 krajów przeżywa „poważny kryzys żywnościowy”, gdzie ceny skoczyły o 80% w ciągu trzech ostatnich lat. Jakkolwiek publiczna dyskusja na temat problemów z żywnością jakby ucichła, najnowszy raport podaje, że z powyższych przyczyn umiera dziennie 25000 osób, co daje prawie miliard ludzi w 60 krajach, a to oznacza, że niemal jeden na sześciu ludzi na świecie nie otrzymuje wystarczającej ilości pożywienia potrzebnej do  zdrowego funkcjonowania.

Ironią Natury jest, że dwie rzekome przyczyny głodu to biopaliwa i zmiany klimatyczne, wziąwszy pod uwagę, że to pierwsze miało być metodą na ograniczenie globalnego ocieplenia, podczas gdy drugie przez okrągły rok wskazywało na globalne ochłodzenie. Jako że podejmujemy trud myślenia wolnego od szufladkowania, rozważamy pogląd mówiący, że przyczyn zmian klimatu może powinniśmy szukać w kosmosie, a nie w działalności człowieka. Najbardziej godnym uwagi w zeszłym roku był niemal zupełny brak plam słonecznych. Nie było to jednak jedyne kosmiczne kuriozum, bowiem stale usiłujemy śledzić pojawianie się bolidów oraz UFO – a mieliśmy kilka wielce interesujących takich przypadków – oraz pośrednie potwierdzenia tego, że bardziej niż kiedykolwiek dotąd atmosfera jest obiektem ciągłych bombardowań mikrometeorów. Wnikliwy umysł oczywiście zastanawia się, czy to wszystko może się jakoś ze sobą wiązać, i dochodzi do wniosku, że albo ktoś u góry jest zbyt głupi, by się tego domyślić, nie powinien więc odpowiadać za objaśnianie naszej rzeczywistości, albo ten ktoś znakomicie wie, co się „tam” kryje i zwyczajnie tego nie ujawnia.

Światowa recesja ekonomiczna (czemu nie nazwać tego „kryzysem”?) oczywiście pogłębia kryzys żywnościowy. Mimo że kryzys finansowy pojawił się w globalnej świadomości we wrześniu, wraz z decyzją sekretarza skarbu Henry’ego Paulsona przyzwolenia na upadłość banku Lehman Brothers, uważni obserwatorzy mogli go dostrzec lata wstecz. Co ciekawe, począwszy od maja zaobserwowaliśmy [wersja pl] wiele wiadomości dotyczących różnych przypadków „katastrof” i „zawalenia się” [wersja pl: cz. 1 i cz. 2] – czyżby były to swego rodzaju symboliczne ostrzeżenia ze strony Wszechświata bądź ludzkiej świadomości zbiorowej?

W każdym razie już źle się dzieje i będzie tylko gorzej, a patologiczna elita nie stara się uspokoić naszych obaw – tak naprawdę dolali tylko oliwy do ognia swoimi licznymi zapewnieniami oraz dalszymi ostrzeżeniami. Na przykład kilka dni temu Miguel Angel Fernandez Ordonez, prezes Banku Hiszpanii, oświadczył, że świat stoi w obliczu „totalnego” krachu finansowego i że jest to najgorszy kryzys od 1930 roku. Inni przewidują, że osiągnie on punkt krytyczny w marcu 2009 roku, kiedy ludzie faktycznie uświadomią sobie, że sytuacja jest o wiele gorsza niż w latach trzydziestych.

Co nie jest zaskakujące, skutki finansowej udręki biednych rozprzestrzeniły się niczym nowotwór z krajów znajdujących się na „peryferiach” światowego systemu finansowego na kraje w jego sercu. W Stanach Zjednoczonych ilość głodujących i bezdomnych poważnie wzrosła, a wraz z nią – zapotrzebowanie na żywność z programów pomocowych (TEFAP – The Emergency Food Assistance Program). Lecz nawet jeśli sami nie głodujecie, mało jest prawdopodobne, że nie zauważycie (wy i wasze rodziny) kryzysu, generuje on bowiem efekt „przesiąkania” do każdej dziedziny gospodarki. Przykładem niech będzie załamanie się systemu rent i emerytur.

Jednak nie tylko rozprzestrzenianie się ubóstwa jest niepokojące. Kryzys daje elicie okazję do przeprowadzenia gruntownych reform gospodarczych światowego systemu i wątpliwe, by skorzystali na tym masowo zwykli ludzie. W rzeczy samej, już prowadzone są pomiędzy naszymi przywódcami rozmowy dotyczące zorganizowania światowych szczytów w celu stworzenia „nowego kapitalizmu”.

Dla braterstwa ludzkości perspektywy życia w pokoju nigdy nie były tak posępne. W ciągu zeszłego roku frakcja syjonistów z Osi Zła bezustannie promowała atak na Iran, zarówno publicznie jak i prywatnie, ale jak dotąd nie zwieńczyli tego działaniem. Być może rok 2008 nie był „właściwym momentem”. A może to przesunięcia na stanowiskach władzy pomiędzy politycznymi ferajnami w Stanach oraz postawa Rosji na scenie światowej zmusiły ich do odłożenia ataku. Tak czy owak, jest to temat, który będzie żywy w 2009 roku (poniżej przeczytacie więcej na temat Iranu). Można by dodatkowo zastanowić się, czy retoryka „zaatakować Iran” nie miała przypadkiem na celu urobienia opinii publicznej, by łatwiej zaakceptowała trwające obecnie w Strefie Gazy ludobójstwo.

Jednym z najważniejszych  geopolitycznych trendów 2008 roku było wznowienie Zimnej Wojny. W lecie Stany Zjednoczone zawarły z Czechami i Polską umowy na wybudowanie systemów obrony rakietowej. Pomimo przedstawienia opinii publicznej, że owe instalacje mają być ochroną przed „państwami nieprzewidywalnymi” (takimi jak Iran), było jasne jak słońce, że stanowiło to znak tego, że przestano uwżać Rosję za sojusznika. Istotnie, Rosjanie zareagowali ostrymi słowami a także chęcią stworzenia sojuszy obronnych z Chinami oraz Indiami. Następnie ogłosili, że rozważają rozmieszczenie na Kubie bombowców strategicznych (które mają możliwość przenoszenia pocisków nuklearnych), a potem przekazali różnym krajom „milczącą” wiadomość, przemieszczając swoją flotę wojenną po całym globie.

Punktem kulminacyjnym Nowej Zimnej Wojny w roku 2008 była wojna w Gruzji, którą sprytnie przeprowadzono w czasie trwania igrzysk olimpijskich. Był to rodzaj wojny satelickiej podobnej do wielu tego typu, jakie toczyły się od czasów istnienia dawnego Związku Radzieckiego. Armia gruzińska – wyposażona i wyszkolona przez USA oraz Izrael – napadła na Osetię Południową, na co Rosja w odpowiedzi zmusiła Gruzinów do wycofania się. Szczegóły tej wojny były wystarczająco doniosłe, lecz być może dla przyszłości wszystkich jeszcze ważniejsza jest implikacja otwartego globalnego przymierza dwóch wrogich obozów supermocarstw.

Rok 2008 był również świadkiem zmian w ośrodkach władzy politycznej, w największej mierze w Stanach Zjednoczonych i Pakistanie, przy czym dużo istotniejsza zmiana nastąpiła w Pakistanie.

Pakistan do niedawna był rządzony przez Perveza Musharrafa, skorumpowanej marionetki na usługach amerykańskich imperialistów. Został on zastąpiony przez Asifa Ali Zardariego, wdowca po Benazir Bhutto. Wydarzenia, jakie nastąpiły po jego zdobyciu władzy potwierdziły, że był szczerze przeciwny amerykańskiej dominacji – wrześniowy sfingowany atak terrorystyczny na hotel Marriott w Islamabadzie, gdzie Zardari miał jeść kolację, szereg wypadów przez pakistańską granicę wojsk amerykańskich, rzekomo ścigających członków Al-Kaidy™, którym towarzyszyły czasem bojowe potyczki z siłami pakistańskimi, oraz kolejna przerażająca i dziwna zarazem akcja sabotażowa z końca listopada, tym razem w Bombaju [wersja pl], o którą z miejsca oskarżono pakistańskie ugrupowania. Jedyny wniosek, jaki nam się nasuwa jest taki, że Amerykańskie Imperium i jego stronnicy obrali sobie za cel Pakistan i wyciągają w tym celu ze swojego przepaścistego wora wszystkie możliwe sztuczki.

Ta tak nagłośniona polityczna zmiana w Ameryce była raczej podmianką marionetkowych reprezentantów z tej samej grupy władzy, niż prawdziwą zmianą. Barack Obama obiecywał wiele, jednak pierwszym jego krokiem jako prezydenta-elekta było złożenie propozycji objęcia kluczowego stanowiska w Białym Domu Rahmowi Emanuelowi, zatwardziałemu syjoniście, być może bardziej lojalnemu Izraelowi niż samym Stanom Zjednoczonym. Reszta nazwisk z listy współpracowników zaprezentowanej do tej pory przez Obamę także nie jest zachęcająca. Ktoś może się zastanawiać, jak by wyglądał świat, gdyby FBI udała się próba przepchnięcia Amerykańskiej Rady Syjonistycznej (American Zionist Council) – matczynej organizacji AIPACu (American Israel Public Affairs Committee) – na podstawie ustawy o rejestracji agentów obcego wpływu (FARA – Foreign Agents Registration Act) z 1962 roku. Niedawno odtajnione dokumenty ujawniły, że wysiłki te zostały zarzucone po zabójstwie prezydenta Kennedy’ego.

Wyciągnięcie w stronę syjonistów dłoni przez Obamę wydaje się mieć natychmiastowy skutek na Bliskim Wschodzie. Matan Vilnai, wiceminister obrony Izraela powiedział w lutym wojskowemu radiu (tzw. Galatz), że Palestyńczycy mogą doświadczyć – jak to nazwał – „większego holokaustu”. Jego więcej niż prorocze słowa ujawniły plan, który bez wątpienia był gotowy na długo przed obecnymi wydarzeniami. Niedola Palestyńczyków trwa nieprzerwanie od lat, ale dla Gazy, od kiedy narodził się ludobójczy ucisk, stała się nowym Holokaustem, podczas gdy uwaga świata skupiona była na listopadowym zwycięstwie Obamy. Z niezwykłą synchronicznością Gaza została zablokowana przez Izrael i znalazła się pod oblężeniem trwającym prawie dwa miesiące aż do dziś. Strefa jest na krawędzi załamania. A to było zaledwie przygotowanie do prawdziwej ofensywy, która – niestety – właśnie się zaczęła, jak zobaczymy poniżej.

Jak dotąd, widzimy, że rok 2008 był sztandarowym, jeśli chodzi o sprowadzanie nieszczęścia na ludzi przez patologiczne elity. Przejdźmy teraz do tematów grudniowych, żeby mieć bardziej szczegółowy obraz najświeższych wydarzeń, wiążących się z powyższymi kwestiami.

Izrael ma swoją wojnę

W połowie grudnia dowiedzieliśmy się, że minister obrony Izraela, Ehud Barak poczynił przygotowania do akcji militarnej na dużą skalę. Uczestniczył w ćwiczeniach ISO (Izraelskich Sił Obronnych) na Wzgórzach Golan, po czym pognał do Jerozolimy na zebranie planowania wojennego w sprawie potencjalnej inwazji na Strefę Gazy. Jeśli jednak śledziliście historię palestyńskiego konfliktu, powinniście wiedzieć, że strategia wojny była gotowa już od dziesięcioleci, a przygotowania do najnowszej ofensywy można było monitorować od co najmniej dwóch lub trzech lat, począwszy od porzucenia osiedli leżących w Gazie – nie po to, by okazać poparcie dla pokojowego rozwiązania, lecz w celu stworzenia możliwości przemocy na pełną skalę na terytorium Strefy Gazy bez potrzeby martwienia się o osadników [izraelskich].

Tymczasem minister spraw zagranicznych i była agentka Mossadu, Tzipi Livni poleciła ostatnio dyplomatom z całego świata uruchomić kampanię Public Relations w celu wzmocnienia międzynarodowego poparcia dla izraelskiej inwazji na Strefę Gazy. W tym celu Livni – która jest także kandydatką z ramienia partii Kadima na urząd premiera w nadchodzących lutowych wyborach – podobno odbyła wiele prywatnych rozmów telefonicznych z sekretarzem generalnym ONZ, Ban Ki-Moonem, oraz z ministrami spraw zagranicznych kilku większych krajów. Niech więc nie zaskoczy was widok Livni w telewizorze wytrwale powtarzającej, że to Hamas zerwał rozejm i że to Hamas odrzucił szansę na jego przedłużenie – z czego jedno i drugie jest kłamstwem.

Serwis Ynet podał także, że polityka w sprawie Gazy została ustalona podczas spotkania premiera Ehuda Olmerta z Barakiem, a działania będą “zależeć jedynie od taktycznych uwarunkowań oraz możliwości operacyjnych”. To właśnie na tym spotkaniu obaj panowie zgodzili się co do potrzeby stworzenia “międzynarodowego parasola” poparcia dla ataków. Jest to oczywiście cyniczna kampania PR, bardziej zasługująca na miano “kłamliwych wymówek”, ponieważ nie istnieje nic szlachetnego ani słusznego, co mogłoby usprawiedliwić w oczach świata inwazję na Gazę. Zdrowy rozsądek powinien wskazać, że jeśli nie zrobiłeś nic złego, nie będziesz miał nic do ukrycia. Dlaczego więc na krótko przed rozpoczęciem swojej ofensywy Izrael wydalił obserwatora praw człowieka przy ONZ Richarda Falka z terenów okupowanych? No tak, oczywiście został oskarżony o antysemityzm (Żyd “nienawidzący samego siebie”?) oraz o obelżywość za porównywanie reżimu izraelskiego do nazistowskiego, jednak ten manewr- samograj zwyczajnie nie jest już przekonujący.

Następną oznaką, po której poznaliśmy, że inwazja Izraela na Gazę jest coraz bliżej,  było ujawnienie przez źródła wojskowe informacji, że „izraelska operacja prawdopodobnie rozpocznie się precyzyjnymi nalotami na stanowiska wyrzutni rakiet i przejdzie do inwazji lądowej. Dodano, że złe warunki pogodowe utrudniają widoczność i komplikują misje sił powietrznych, dlatego operacja nie rozpocznie się, dopóki niebo się nie przejaśni”.

Od czasu blokady Gazy pojawiły się groźby planowanych zamachów na gazańskich przywódców a także rzeczywistych ataków rakietowych. Jednak Izrael ostatecznie rozpoczął zmasowany atak powietrzny na Gazę podczas nowiu 27 grudnia – żebyście przypadkiem nie mieli wątpliwości, że patokraci naprawdę czytają swoje horoskopy – niszcząc kilka posterunków policji Hamasu i rzekomych tuneli, nie oszczędzając jednak cywilnej infrastruktury jak i samej ludności. Doniesiono, że w pierwszych 48 godzinach zginęło ponad 280 ludzi, a 700 zostało rannych, co stanowi najkrwawszy dzień dla Palestyńczyków od ponad 20 lat. W odwecie bojownicy wystrzelili w stronę południowego Izraela rakiety zabijając jedną osobę. W momencie pisania tych słów żniwo ofiar śmiertelnych wśród Palestyńczyków przekroczyło liczbę 360, a wśród nich znalazło się ponad 40 dzieci.

Czy to zbiegiem okoliczności  doszło w tym regionie do częściowego sparaliżowania internetu zaledwie na dwa dni przed rozpoczęciem ofensywy? Dlaczegóż to Izrael zdołał uniknąć problemów, podczas gdy głęboko dotknięte zostały usługi internetowe w Egipcie, Jordanii, Jemenie, Bahrajnie, Sudanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich? Czy świat miał patrzeć gdzie indziej – choćby na przyrządzanie świątecznych indyków – kiedy ustalane były końcowe szczegóły? Czy to tylko zbieg okoliczności, że kilka dni temu kabel został uszkodzony ponownie? (Przy okazji, taka sytuacja nie zdarza się pierwszy raz. Przypomnijcie sobie o kilku podmorskich kablach internetowych przeciętych w styczniu 2008 roku.)

© AFP

© AFP

Palestyńczyk transportowany do szpitala po odniesieniu obrażeń w wyniku nalotu na Gazę

Według Izraela atak wymierzony jest w “terrorystyczną infrastrukturę”. Rzeczniczka armii izraelskiej, major Avital Leibovitz, rozwinęła to niezwykłe stwierdzenie: „Wszystko, co należy do Hamasu może stać się celem. Możecie to rozumieć dowolnie”. Z racji, że Hamas został wybrany w Gazie demokratycznie, to tak naprawdę mówią oni, że zaatakowane może zostać całe terytorium, ludność oraz infrastruktura, ponieważ można je uznać za „należące do Hamasu”. Miejcie na uwadze, że wbrew zapewnieniom o chirurgicznej precyzji nalotów, niemożliwe będzie oszczędzenie cywili, nawet jeśli Izraelczycy by tego chcieli, ponieważ Gaza jest jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie – bardzo podobnym do warszawskiego getta żydowskiego w okupowanej przez nazistów Polsce podczas II wojny światowej (podobieństwa są uderzające). Dostępne filmy już ukazują ofiary cywilne.

Po tym, jak Izrael powołał 6500 rezerwistów, inwazja lądowa jest tylko kwestią czasu, bez względu na to, co słyszycie od naszych ukochanych przywódców na temat wezwań do zawieszenia broni. Ta ludobójcza inwazja – jako że taką niedługo się okaże – rozpoczyna się w czasie, gdy Gaza głoduje.

Bądźcie jednak czujni, patologiczna elita rządząca Izraela ma wielkie aspiracje – nie tylko do Gazy chcą się dobrać. Przytaczając słowa Baraka:

Gdyby Iran zbudował choćby tak prymitywną broń nuklearną jak ta, która zniszczyła Hiroszimę, nie zawahałby się załadować jej na statek, wyposażyć w detonator sterowany GPS i wysłać do kluczowego portu na wschodnim wybrzeżu Ameryki Północnej.

Czy on mówi o tym, co Izrael rzeczywiście zamierza zrobić (albo przynajmniej spróbować zrobić)?!

Kiedy w międzyczasie będziecie oglądać wiadomości, spróbujcie zwracać uwagę na to, jak często przywódcy Izraela będą starali się powiązać Hamas z Iranem, i pamiętajcie przy tym, że „Wszystko, co należy do Hamasu może stać się celem. Możecie to rozumieć dowolnie”.

Naszym zdaniem właśnie to – być może – okaże się być ostatecznie tym kawałkiem tortu, którym się Izrael udławi. Iran nie jest Gazą, a Rosjanie nie widzą żadnych przeszkód, by zbliżyć się do Iranu sprzedając mu pociski przeciwlotnicze, jednocześnie obiecując wsparcie Palestynie. Pomyślelibyście, że Izraelczycy pamiętają pewien szczególny cytat ze swojej własnej literatury, no wiecie, ten o kopaniu pod kimś dołków i pysze poprzedzającej upadek?

…A oto następny konflikt

Po słownej utarczce między Indiami a Pakistanem wywołanej atakami terrorystycznymi w Bombaju pod koniec listopada, Pakistan rozpoczął przerzut tysięcy żołnierzy na granicę z Indiami prosto z granicy afgańskiej, gdzie zgodnie z amerykańskim planem mieli walczyć z talibami. Władze Indii przestrzegły swoich obywateli przed podróżowaniem do Pakistanu po ostatnich zamachach bombowych w pakistańskich miastach Lahore i Multan, a także po późniejszych niepotwierdzonych doniesieniach o zatrzymaniu pewnej liczby indyjskich obywateli w związku z podejrzeniami o działalność terrorystyczną.

Będziemy bacznie śledzić powyższą sytuację, bowiem ta również może z dnia na dzień przybrać katastroficzne rozmiary.

Jądro Ciemności

Podczas gdy wybuchają nowe wojny, inne nasilają się. Od co najmniej dekady konflikty w Afryce – zapomnianym kontynencie – dudnią niczym obrzydliwy podkład muzyczny, którego nikt nie chce słuchać.

© Unknown / Fragment malowidła z lotniska Denver

© Unknown / Fragment malowidła z lotniska Denver

W czasie, gdy konflikt w Darfurze karmi się dziećmi zmuszając je do udziału w walkach, wojna w Kongo wydaje się przechodzić w crescendo i pojawiły się obawy, że może się to przerodzić w kolejne ludobójstwo podobne do tego Ruandzie. Patologiczne elity muszą zacierać ręce z piekielnej radości! Od sierpnia ponad 30.000 kongijskich uchodźców uciekło do Ugandy. Mieszkańcy Kongo nie mieli świąt, ponieważ 400 z nich zostało zamordowanych przez ugandyjskich rebeliantów.

Konflikt osiągnął szczyt brutalności, jako że okaleczenia i gwałty stosowane są jako środki terroru. Pokazuje to, że ci ludzie nie chcą wyłącznie zabijać innych, chcą oni zniszczyć strukturę społeczeństwa oraz możliwość ewentualnego leczenia. Giles Foden zauważa:

Kobiety stanowią “spoiwo” społeczeństwa w centralnej Afryce. Są one piastunkami, dostarczycielkami żywności. Jeżeli w kilku pokoleniach kobiet wiele z nich zostanie skrzywdzonych, poszkodowanych lub zabitych, szanse powrotu do społeczeństwa obywatelskiego będą nadzwyczaj małe.

Jest to nieszczęście w nieszczęściu. Spowoduj uraz u tych członków populacji, którzy mają największą możliwość stworzenia warunków stabilności i pojednania, a konflikt i jego następstwa będą trwać przez pokolenia. Czyż nie było to odwiecznym krzyżem Afryki? W swojej zachłanności w stosunku do zasobów naturalnych, europejskie władze kolonialne jako pierwsze w długim łańcuchu okrucieństw pchnęły domino historii. Rozważcie przypadek psychopatycznego Króla Belgów Leopolda II, któremu w XIX wieku udało się uczynić Kongo swoją osobistą własnością po wymuszeniu na wodzach plemiennych i etnicznych porozumienia i po przekonaniu zachodnich władz do uznania  prawomocności jego roszczeń do tego terytorium. Stwierdzenie, że rządził tam żelazną ręką jest niedomówieniem.

Tubylców zgarniano do pracy przymusowej. Najgorszy wyzysk, z niewolnictwem i okaleczaniem miejscowej ludności włącznie, miał miejsce w przemyśle gumowym. Na przykład misjonarz John Harris z Baringi był tak zszokowany tym, co napotkał, że czuł się zmuszony napisać list do głównego przedstawiciela Leopolda w Kongo: „Właśnie wróciłem z podróży w głąb lądu do wioski Insongo Mboyo. Skrajna nędza i całkowita rezygnacja są wręcz nie do opisania. Byłem tak poruszony, Wasza Wysokość, opowieściami tych ludzi, że pozwoliłem sobie obiecać im, że na przyszłość jedynie ich zabijesz za popełnione przez nich wykroczenia”.

Czy to przypadek, że rebelianci działający na tym samym terytorium robią użytek z tych samych nieludzkich praktyk, co ich byli europejscy “władcy”? Czy powinniśmy być zaskoczeni tym, że przyczyny wojny nadal leżą w zasobach naturalnych pożądanych przez tak zwany „cywilizowany świat”?

Przewiduję zamieszki

W tym miesiącu mieliśmy kilka zagadkowych sygnałów ostrzegawczych, dotyczących narastającego niepokoju społecznego na świecie i ewentualnej możliwości wybuchu poważnych zamieszek. Szkoła wojskowa US Army War College wydała raport, w którym zawarte są następujące informacje:

Szerząca się przemoc wśród ludności cywilnej w Stanach Zjednoczonych mogłaby zmusić służby obrony narodowej do radykalnej reorientacji priorytetów na ochronę podstawowego porządku wewnętrznego i bezpieczeństwa obywateli” – stwierdzono w raporcie. Badania wskazują, że załamanie się rynku, terroryzm i utrata kontroli nad porządkiem prawnym należą do tych wewnętrznych wstrząsów, które mogłyby wymagać interwencji wojskowej wewnątrz Stanów Zjednoczonych. Senator z Oklahomy, James Inhofe, oraz republikanin z Kaliforni, Brad Sherman, stwierdzają jednomyślnie, że amerykański Minister Finansów Henry Paulson wybrał najgorszy z możliwych scenariuszy, przepychając we wrześniu dofinansowanie Wall Street. Paulson, były dyrektor zarządzający w gabinecie Goldmana Sachsa, powiedział, że następstwem tego może być nawet wprowadzenie stanu wyjątkowego…

To nic innego, jak tworzenie choroby, a następnie sprzedawanie na nią lekarstwa – totalitaryzmu.

Przed zamieszkami ostrzegał również Międzynarodowy Fundusz Walutowy – doskonale znane narzędzie kontroli w rękach światowych elit. Szef MFW, Dominique Strauss-Kahn, powiedział, że jeśli nie znajdziemy szybkiego rozwiązania dla światowego kryzysu gospodarczego, „to niepokój społeczny ogarnie wiele krajów – łącznie z tymi, które mają w pełni rozwiniętą gospodarkę”.

Dowiedzieliśmy się również, że 7000 izraelskich policjantów trenuje techniki kontrolowania zamieszek.

W tym kontekście, musimy się zastanowić nad faktem, że wyżej wymienione elementy zbiegły się w czasie z zamieszkami w Grecji, które wybuchły i rozszerzyły się po tym, jak od kuli wystrzelonej przez policjanta zginął 15-letni chłopiec. Kolejny niewytłumaczony zbieg okoliczności?

© Reuters / John Kolesidis

© Reuters / John Kolesidis

8 grudnia 2008 roku. Przed greckim parlamentem w Atenach płonie olbrzymia świąteczna choinka. Kiedy zaostrzyły się antyrządowe demonstracje, protestujący podpalili główne centrum handlowe w centralnej części Aten i olbrzymią świąteczną choinkę przed budynkiem parlamentu.

Jeden z liderów greckiego ruchu proponuje przekształcić demontracje w ruch polityczny z własnymi politycznymi celami oraz chce ustąpienia skorumpowanego greckiego rządu. Jednak jak dotąd jedynym punktem stałym wydaje się być rozwścieczony tłum demonstrantów przewalający się bezmyślnie po ulicach, a wiele wskazuje na to, że stoją za tym anarchiści z grupy Black Block. Staramy się zwracać uwagę na tego typu szczegóły i niekonsekwencje, ponieważ w przypadku wszystkich (na pozór) spontanicznych ruchów społecznych istnieje zawsze możliwość, że są one sterowane i infiltrowane przez agentów prowokatorów.

W kolejnych doniesieniach czytamy:

Grupa około dziesięciu młodych ludzi wdarła się do studia państwowej telewizji NET i przerwała transmisję przemówienia premiera Costasa Karamanlisa – podaje kierownictwo stacji. Protestujący ustawili kamery w studiu w ten sposób, żeby obejmowały trzymane przez nich transparenty, na których można było przeczytać: „Przestańcie oglądać, wyjdźcie na ulicę” oraz „Uwolnić wszystkich aresztowanych”. Nikt nie został ranny i nie ma żadnych doniesień o aresztowaniach.

To dziwne, że dziesięciu młodych „demonstrantów” zdołało przejąć kontrolę nad stacją państwowej telewizji i za jej pośrednictwem przekazać przesłanie, a zaraz po tym rozejść się po prostu do domów. Nie żeby było to niemożliwe, ale z pewnością taka wersja wydarzeń jest mało prawdopodobna.

Chodziło między innymi o możliwie szerokie rozprzestrzenienie zamieszek. Wywieszone banery na Akropolu wzywały do masowych demonstracji w całej Europie. Pamiętając, że pierwotnym detonatorem był pojedynczy przypadek domniemanej brutalności policji, pomysł na transgraniczne zamieszki nosi znamiona kuriozalnych prób rozprzestrzenienia natury tego ruchu.

W każdym razie prawdą jest, że demonstracje w Grecji odbiły się pewnym echem w innych miejscach, aczkolwiek nie wszystkie były zainspirowane przez greckie ani bezpośrednio z nimi związane. We Władywostoku rosyjskie oddziały prewencji zatrzymały co najmniej 100 osób protestujących przeciwko rządowym środkom zaradczym podjętym w związku z kryzysem ekonomicznym. Nieco wcześniej, 29 listopada, nigeryjskie wojsko i oddziały policji tłumiąc rozruchy wykonały ponad 90 błyskawicznych egzekucji. Niemal wszystkie ofiary to muzułmańscy chłopcy i mężczyźni.

Skoro już jesteśmy przy brutalności policji.

Autor artykułu pyta, czy zamieszki w Grecji są zapowiedzią tego, co ma nadejść. Myśli on podobnie jak Strauss-Kahn, uważając je za odbicie sytuacji ekonomicznej i twierdzi, że inne kraje powinny być czujne. Ale być może nie tyle rzeczywiście wszystko zmierza w tę stronę, co zostało tak ustawione, żebyśmy w to uwierzyli – jak w samospełniającej się przepowiedni, subtelnie zainspirowanej z góry. W końcu bez demonstrantów obecność uzbrojonych policjantów na ulicach nie miałaby sensu.

Wszystko powyższe sprawia, że zastanawiamy się, dokąd to wszystko tak naprawdę prowadzi.

Joker!

Cechą charakterystyczną obydwu zamachów, zarówno 11 września jak i lońdyńskiego 7 lipca, było zsynchronizowanie ich w czasie z manewrami antyterrorystycznymi, których przeprowadzenie umożliwiło wykonanie tych operacji sabotażowych. Warto tymczasem odnotować, że grupy z reżimów Obamy i Busha wezmą w styczniu udział w połączonych manewrach antyterrorystycznych. Manewry określono jako „teoretyczne”, ale przypomnijcie sobie te tak często relacjonowane podczas kampanii wyborczej ostrzeżenia, że w powietrzu wisi kolejny 9/11:

Biden na imprezie mającej mu dostarczyć dodatkowe fundusze: „Mogę przedstawić przynajmniej cztery czy pięć scenariuszy, skąd może pochodzić [ten kryzys], i on [Obama] będzie potrzebował pomocy. A będzie potrzebował pomocy wyjątkowej, będzie potrzebował was – nie dla waszego finansowego wsparcia, ale będziemy was potrzebowali, żeby wykorzystać wasze wpływy, wasze wpływy w społeczeństwie, i żeby stać przy nim. Ponieważ nie od razu będzie to takie oczywiste, nie od razu będzie oczywiste, że mamy rację”.

Za złowieszczym językiem Bidena na spotkaniu w Sheraton w Seatlle poszły wypowiedzi głęboko wtajemniczonych – Colina Powella i Madeline Albright – którzy oznajmili, że na horyzoncie jest ogromny kryzys, a Biden po prostu „stwierdził fakt”.

Problemy zawsze będą istniały, a gdzieś 21, 22 stycznia pojawi się kryzys, o którym obecnie nie mamy nawet pojęcia”. – Powell na konferencji prasowej.

But, który poleciał za późno

© Press TV

© Press TV/ Gracze mogą teraz ciskać butami w grze video, stworzonej celem przywołania wspomnień z irakijskiego pożegnania zgotowanego Bushowi.

Niesławny incydent “rzutu butem” rozbudził wyobraźnię i odzwierciedlił globalny gniew i frustrację skierowane w najgorszego prezydenta Stanów Zjednoczonych w historii. Mało znany szyicki dziennikarz, Muntazer al-Zaidi dał wyraz złości na Busha w imieniu tysięcy Irakijczyków, którzy zginęli w wyniku kierowanej przez Stany inwazji z 2003 roku. Świat okrzyknął rzut dwoma butami pożegnalnym prezentem dla Busha. Ów czyn jest znaczący, jako że w świecie arabskim uważa się go za największą obrazę. Spowodowało to wyjście tłumów na ulice Bagdadu oraz demonstracje irańskich studentów.

Jakkolwiek Bush początkowo próbował obrócić atak butami w przykład nowej swobody ekspresji w Iraku, Zaidi doznał dotkliwych obrażeń w areszcie i w więzieniu. Był też torturowany w celu wymuszenia na nim przeprosin:

Sędzia prowadzący śledztwo stwierdził w zeszłym tygodniu, że Zaidi, który będzie sądzony 31 grudnia, był bity po twarzy i oczach. Jego brat Uday powiedział, że dziennikarz odniósł poważniejsze obrażenia, włącznie z wybitymi zębami i poprzypalanymi papierosem uszami, i że wniesie sprawę do sądu. Ponadto list [z przeprosinami] został napisany wbrew jego woli, ponieważ był poddany torturom, takim jak m.in. zanurzanie nago w lodowatej wodzie.

Tyle, jeśli chodzi o zapewnienia Busha, że wolność słowa w Iraku jest większa niż gdziekolwiek indziej na świecie.

Czyn Zaidiego spotkał się ze światowym poparciem. Zaidi mógłby pewnie zarobić na swoim bohaterskim akcie, ale palącym problemem jest ochrona jego życia oraz uczciwy proces. To odważny symboliczny czyn, który przyszedł zbyt późno, by uratować miliony Irakijczyków już martwych, storturowanych, osieroconych, uwięzionych, rannych, chorych i będących w nędzy. Ci, którzy są odpowiedzialni za nielegalną i opartą na kłamstwach wojnę przeciwko Irakowi, muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Rośnie liczba wezwań, nawet z New York Timesa, do wniesienia przeciwko reżimowi neoconów oskarżenia o zbrodnie wojenne. (Lecz nie myślcie, że Times zyskał moralność w naszych oczach; pamiętajcie, że właśnie wspiera on ataki na Gazę!)

Następnie, w wywiadzie dla ABC News z 15 grudnia, Dick Cheney obojętnie przyznał, że zezwolił na tak zwane “ostre” i “agresywne” techniki przesłuchań (t.j. tortury), a w szczególności na tzw. waterboarding, w celu wyciągnięcia informacji od rozpoznanych lub rzekomych terrorystów, w tym Chalida Szeika Mohameda.

Zwróćcie uwagę, że i tu, nawet mainstreamowe media (np. MSNBC) otwarcie pytają i wskazują na to, że Dick Cheney przyznał się do zbrodni wojennej, i nawołują nową administrację do zrobienia z tym czegoś!! Ojej, bylibyśmy wniebowzięci słysząc taki ton wiadomości w dużych mediach pięć lat temu. Wyobraźcie sobie, jak wiele żyć zostałoby ocalonych. Ale nie róbcie sobie nadziei i nie myślcie, że mówią to na poważnie – to tylko kolejne odciąganie uwagi, więcej dymu i luster, chleba i igrzysk.

Prowadzi nas to do pytania, dlaczego Cheney tak prędko przyznał się do bycia zbrodniarzem wojennym? W wywiadzie dla telewizji Fox powiedział, że w szpiegowaniu brali udział czołowi Demokraci zasiadający w Kongresie. Jego oświadczenie niesie interesujące przesłanie, które można tłumaczyć tak: “Lepiej dla was, żebyście nie widzieli mojego upadku, bo mogę za sobą pociągnąć kilku z was”. Zmowa milczenia Kongresu i Senatu niestety wskazuje, że raczej nie dojdzie do procesów.

Martwi nie mówią

Opuszczając swoje stanowiska, Bush i jego koleżkowie pracują w nadgodzinach, by zatuszować swoje zbrodnie. Powszechnie już wiadomo, że celem wykradzenia fotela prezydenckiego wykorzystano szeroki wachlarz nielegalnych metod. Uciszenie tych, co mają rzeczywiste dowody i wiedzę o tychże zbrodniach stało się priorytetem.

Niezwykła śmierć Mike’a Connella w katastrofie lotniczej jest wielce podejrzana. Connell, któremu grożono śmiercią, odwołał 2 loty w obawie, że jego samolot mógł zostać poddany sabotażowi. Może pamiętacie, że Connell był “informatykiem” Republikanów odpowiedzialnym za wyborcze oszustwa z ostatnich ośmiu lat. Otrzymywał pogróżki od Karla Rove’a i był zmuszony zeznawać w sprawie utrudniania wyborów przez Partię Republikańską w Ohio.

To nie pierwszy przypadek, kiedy gwałtowną śmiercią zginął człowiek, który zdawał się mieć klucz do informacji, jak George Bush wygrał wybory prezydenckie w 2004 roku. Śmierć Connella przywodzi na myśl podejrzaną śmierć Raymonda Lemme:

Raymond Lemme był tym urzędnikiem w Biurze Inspektora Generalnego na Florydzie, któremu przydzielono śledztwo nad zarzutami wysuniętymi przez Curtisa. W swoim pisemnym oświadczeniu pod przysięgą Curtis opisuje spotkanie z Lemme w czerwcu 2003, kiedy to Lemme powiedział Curtisowi, że on (Lemme) “szedł tropem korupcji ciągnącej się aż do samej góry”, i że ta historia wkrótce wyjdzie na jaw.

Jednak prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jakie to bombowe informacje pozyskał Lemme, jako że dwa tygodnie później, 1 lipca 2003 roku, znaleziono go martwego w Valdosta w stanie Georgia, w pokoju motelu Knights Inn. Jego ręka była dwukrotnie przecięta żyletką, tuż przy lewym łokciu. The Brad Blog szczegółowo zbadał tę sprawę i wymienił kilka powodów, dla których śmierć Lemme nie była raczej samobójstwem, jak orzekła policja w Valdosta.

Zbieg przypadków?

Człowiek, który sprzedał świat

Sprawdźcie Bernarda Madoffa: działający według schematu Ponziego, odpowiedzialny za defraudację przypuszczalnie 50 miliardów dolarów. Czy może był on częścią o wiele większej konspiracji, w której to wyprano ogromne sumy pieniędzy? Pół roku zajmie rozplątanie sieci jego księgowości, dogodnie opóźniając ujawnienie lub kryjąc szemrane transakcje majętnej elity oraz buszowskiej koterii.

Muhammad Rafeeq stwierdza: […]

Jesteśmy w stanie zaakceptować myśl, że schemat Ponziego rozegrano na obywatelach, nieświadomych jak tego typu przekręty działają. W rzeczywistości były one wymierzone właśnie w zwykłych ludzi. Jednak Madoff każe nam wierzyć, że zdołał nakłonić profesjonalne spółki inwestycyjne do przekazania mu ich funduszy bez jakichkolwiek należytych środków ostrożności. To zupełny nonsens.

Działałem jako zawodowy konsultant dla głównych instytucji finansowych w Unii i Stanach, zajmujący się ryzykiem kredytowym korporacji oraz instytucji, a myśl, że ktokolwiek w HSBC czy Santander mógł autoryzować dużą inwestycję bez wewnętrznych sprawdzeń i kontroli jest prawie niemożliwa. NIE DA się uwierzyć w to, że KAŻDA instytucja, która zainwestowała w Madoffa obeszła swoje procedury wewnętrznej kontroli. […]

Tym samym wszystkie te przedsiębiorstwa musiały wiedzieć o robionym przekręcie, wszystkie bowiem brały w tym udział. Podobnie nabiera znaczenia fakt, że Madoff przyznał się do winy zamiast mówić, że fundusz zbankrutował. Ponieważ sprawa nosi miano oszustwa, wygląda na to, że inwestorzy zdołają odzyskać swój wkład w oparciu amerykański rządowy program ochrony przed oszustwem finansowym.

Innymi słowy, finansowa elita okazała się zwyczajnie poświęcić jednego ze swoich – i to starszego człowieka – żeby zdobyć możliwość sięgnięcia po jeszcze większe pieniądze podatników. To przekręt nad przekrętami. Możecie uwierzyć w taką hucpę?

Niemniej istnieje jeszcze inny wymiar tej historii. Simon Davies wraz z Donaldem Huntem zauważają:

Madoff to zagorzały syjonista, w związku z czym, wziąwszy pod uwagę jego bogactwo i wpływy, śmiało można założyć, że należy do wewnętrznego kręgu amerykańskich syjonistów trzymających władzę w Nowym Jorku i Waszyngtonie. Zatem nie pracuje sam – zrobił interes na handlu elektronicznym i zaawansowanym oprogramowaniu, dziedzinie, w której światowym liderem jest Izrael. Jego interesy nadają się idealnie do prania brudnych pieniędzy, na które to pieniądze wielkie zapotrzebowanie ma Mossad, tak jak i rodzina Bushów wraz z ich kryminalnymi wspólnikami, którzy czerpią zyski z narkotyków. Przypuszczalnie wyprowadził on olbrzymie sumy, które mogły zostać użyte do sfinansowania wszelkiej maści nikczemnych działań, włączając w to finansowanie armii najemników i systemów zbrojeniowych, nie wspominając o sponsorowaniu polityków. I po ostatnie, ale bynajmniej nie najmniejszej wagi, nie podjął on wcale próby ucieczki, za to złożył zeznania zaledwie na sześć tygodni przed objęciem urzędu przez nowego prezydenta. Myśl, że jest to kolejny szczegół wyjaśniony i załatwiony przed objęciem urzędu przez nową administrację, która będzie infiltrowana tak jak poprzednia, wydaje się zdecydowanie pasować do naszego obecnego spojrzenia na fakty.

Co zastanawiające, amerykańskie Departamenty Sprawiedliwości i Skarbu odmawiają wszczynania śledztwa w sprawie zarzutów prania brudnych pieniędzy od 2005 roku, kiedy to przepadła niemal identyczna kwota w wyniku schematu Ponziego:

3 marca 2005 r. były szef Stanowego Wydziału Postępowania Karnego Talia Sasson ujawnił utajniony przez rząd Izraela raport omawiający schemat prania potężnych sum. Według raportu Sassona quasi rządowe organa oraz światowe organizacje nonprofit pozyskiwały, po czym wykorzystywały miliardy dolarów do zbudowania [izraelskich] osiedli na Zachodnim Brzegu, które są nielegalne zarówno wedle izraelskiego, jak i międzynarodowego prawa.

[…]

Artykuł z 14 sierpnia 2005 roku w USA Today pt. “Nikt nie zna całkowitych kosztów roszczeń izraelskich osadników”, oszacował górną granicę prania pieniędzy na 60 miliardów dolarów, a także zakwestionował sposób, w jaki Amerykańsko-izraelski Komitet Spraw Publicznych (American Israel Public Affairs Committee, AIPAC) po cichu wywierał nacisk na zmianę wielkości cięć dla amerykańskiej zagranicznej pomocy dla Izraela.

Here comes the sun

Jak już dowiedzieliśmy się wcześniej, zupełnie załamał się cykl plam słonecznych i w tym roku [2008] po przejściu cyklu przez jego normalne minimum plamy nie pojawiły się ponownie. Ta ponura cisza została przerwana dopiero we wrześniu. A jednak nie wszystko w kosmosie wróciło do normy. Dalej mieliśmy gigantyczną wyrwę w polu magnetycznym Ziemi – dziesięć razy wiekszą, niż się spodziewano. Co więcej, zaobserwowano, że pole magnetyczne Słońca wywołało nieznane wcześniej rytmiczne rozszerzanie się i kurczenie atmosfery Ziemi w dziewięciodniowym cyklu, a NASA odkryło, że nie ma jonosfery tam, gdzie być powinna. Granica pomiędzy górną warstwą ziemskiej atmosfery a przestrzenią kosmiczną ‚przesunęła się wyjątkowo nisko’. Nie wiemy jak dla Was, ale dla nas te dziwne wydarzenia w kosmosie są o wiele bardziej przerażające niż terroryści!

Tymczasem, rzecz jasna, karci się nas za wątpliwości w stosunku do szalonej teorii antropomorficznnej zmiany klimatu i za podejrzewanie, że zmiany te wiążą się raczej z pogodą w kosmosie.

Odzwierciedlając chaos na niebie, i na Ziemi życie zdaje się robić wyjątkowo niestabilne (a może jest dokładnie odwrotnie) – naukowcy bacznie obserwują skupisko niecodziennych trzęsień ziemi w Parku Narodowym Yellowstone, niezwykłe schematy pogodowe związane z La Niño zagrażające produkcji rolnej, a obliczenia dowodzą, że jedna piąta koralowców na świecie jest już martwa.

Bardzo białe Boże Narodzenie

© Xman / Świąteczna kartka dla Ala Gore?

© Xman / Świąteczna kartka dla Ala Gore?

Chociaż to za dużo – mieć nadzieję, że Al Gore z poczucia przyzwoitości poczuje się zakłopototany – dowody, po latach ukrywania ich, wreszcie wychodzą na jaw. Ludzie plus zła nauka równa się globalne ocieplenie. Selektywne wybieranie pasujących danych jest popularnym zwyczajem zarówno w kręgach naukowych, jak i w agencjach wywiadowczych. Ci ludzie to wiedzą:

[…] Co za problem, zignorować 10 lat globalnego ochłodzenia, ostro spadającą przez ostatnie kilka lat temperaturę, zapisy dokumentujące brak plam słonecznych, przejście PDO [Pacific Decadal Oscillation, Dekadalna Oscylacja Pacyficzna] w jego chłodną fazę, fiasko modelowania komputerowego klimatu, normalne ocieplenia i ochłodzenia klimatu w ciągu ostatnich 500 lat, i …….

Odpowiedź jest naprawdę bardzo prosta – idźcie za pieniądzem!

— Don J. Easterbrook, emerytowany profesor geologii z amerykańskiego uniwersytetu Western Washington University

(Więcej na ten temat poniżej)

Dalej, mamy taką perełkę: 32 000 zaprzeczających globanemu ociepleniu, gdzie czytamy:

Korzystając z bazy wysyłkowej American Men and Women of Science (Amerykańscy Ludzie Nauki, takie „kto jest kim w Nauce”), Robinson porozsyłał listy z prośbą o podpisywanie się pod petycjami przez tych, którzy zgadzają się co do faktu, że protokół z Kioto stanowi zagrożenie dla ludzkości. Odzew był nadzwyczajny, „o wiele większy, niż można by się spodziewać, dużo większy, niż zazwyczaj” – jak się wyraził. Przetworzył już odpowiedzi 31 tysięcy respondentów, z czego ponad 9 tysięcy to osoby z doktoratem, i ma mniej więcej kolejny tysiąc przed sobą – nazwiska większości z tych osób zamieszczone są już na witrynie internetowej petitionproject.org.

Jaki sens podejmować po raz kolejny tak ogromny wysiłek, skoro prasa może z powodzeniem zignorować dziesiątki tysięcy naukowców, którzy opowiadają się przeciwko panikarstwu na temat globalnego ocieplenia? „Mam nadzieję, że społeczeństwo uświadomi sobie, że nie ma zgody na temat globalnego ocieplenia” – mówi – „i mam też nadzieję, że naukowcy, którzy mieli opory przed wypowiadaniem się, zrobią to teraz, widząc, że nie są odosobnieni”.

Nawet niektóre z mainstreamowych mediów zaczynają brać w tym udział:

Obalona teza, że 2008 był rokiem globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka

Jedną z najważniejszych historii roku 2008 można by swobodnie okrzyknąć wszystkie te dowody wskazujące na to, że z perspektywy czasu rok ten okazał się być punktem zwrotnym w ogromnej powszechnej panice rozkręconej wokół wywołanego działalnością człowieka globalnego ocieplenia. Dokładnie wtedy, kiedy europejscy i amerykańscy politycy zatwierdzali najkosztowniejsze i najbardziej szkodliwe sposoby, jakie kiedykolwiek zdarzyło się politykom wymyślić, na walkę z tym rzekomym zagrożeniem, trend się odwrócił pod trzema istotnymi względami.

Po pierwsze, wszędzie na całym świecie temperatura spadła w sposób zupełnie nieprzewidziany przez te wszystkie komputerowe modele, których używano do napędzenia tej paniki [wokół globalnego ocieplenia]. Kiedy poprzedniej zimy spadła temperatura, wiele części świata doświadczyło opadów śniegu na skalę niespotykaną od dziesięcioleci. Tej zimy, z całą Kanadą i Stanami Zjednoczonymi zasypanymi śniegiem, wygląda na to, że jest jeszcze gorzej. Po kilku latach płaskiego rozkładu, globalne temperatury obniżyły się wystarczająco ostro, żeby znieść większość ich ogólnego wzrostu netto z XX wieku.

Do tego:

Uważać na „koszmar węglowy”? Wolne żarty.

Oskarżenie emisji dwutlenku węgla za globalne ocieplenie wyraźnie osłabione

To przykładowe dane pogodowe z ostatniego okresu:

W Europę uderzyła fala dotkliwego zimna
UK: Najostrzejszy początek zimy od 1976 roku
Spadek do -13C! Powiało syberyjskim mrozem i temperatury w UK drastycznie spadły
Kolorado (USA): Rekordowo niskie temperatury grudnia w Denver
Najwcześniejsze z dotychczas odnotowanych opady śniegu w Nowym Orleanie
Nowe rekordy zimna w kilku miastach
USA: Zdewastowany opadami śniegu Północny Wschód może mieć więcej problemów z prądem
USA: Fala zimna przynosi rekordowo niskie temperatury do Aten (Georgia)
Witamy w najzimniejszym mieście świata
Północno-wschodnia Syberia szykuje się na ekstremalne zimno -60C
Nie takie znowu rzadkie zimno
Przejmujące zimno bije rekordy
Najzimniejszy od 57 lat grudniowy dzień w Pekinie

Dlaczego więc wobec wieloletniej nauki i aktualnych obserwacji, a także zapewnień naukowców z całego świata, Al i spółka to ciągną? Może dlatego, że sporo zielonych wpada dzięki temu szumowi wokół „stania po stronie zielonych”?

Al Gore i klimatyczny ‚Ka-Ching’
Po Noblu, Gore otrzymuje milion dolarów nagrody od izraelskiej fundacji
Al Gore krytykowany za napychanie własnej kieszeni dostając 3.300 funtów za każdą minutę przemówienia
Przewidywalna Propaganda! Nobel dla Gore i unijnej organizacji
Związek Lehman Brothers z Gore, Hansenem i rynkiem energetycznym
50 tys. dolarów nagrody dla naukowca z NASA nawołującego do redukcji emisji CO2
Nymex zamierza handlować kontraktami na emisję dwutlenku węgla

Wniosek: „Globalne ocieplenie” jest kolejną taktyką realnej władzy, mającą popędzić stado w pożądanym kierunku. Taktyka ta prowadzi do potęgowania strachu, wyciągania jeszcze większych sum pieniędzy i zasobów od zwykłych ludzi i – co najlepsze – powoduje, że sami tego chcemy! Ech, ta skuteczność Powszechnej Kontroli Umysłów!

A jeśli by tak jakaś mała grupa światowych przywódców doszła do wniosku, że głównym zagrożeniem dla Ziemi są działania bogatych krajów? I jeśli świat ma przetrwać, te bogate kraje muszą podpisać zgodę na zredukowanie swojego wpływu na środowisko. Zrobią to? Wniosek tej grupy brzmi „nie”. Bogate kraje tego nie zrobią. Nie zmienią się. Żeby więc uratować planetę, grupa decyduje: Czyż upadek uprzemysłowionej cywilizacji nie jest jedyną nadzieją dla planety? Czyż doprowadzenie do tego nie jest naszym obowiązkiem? Ta grupa światowych przywódców tworzy więc tajne stowarzyszenie, mające doprowadzić do upadku gospodarczego. (Maurice Strong, sekretarz generalny konferencji „Szczyt Świata” (World Summit) w Rio de Janeiro, 1992)

Warto się przynajmniej nad tym zastanowić.

Latające latarnie kontratakują

W ciągu tego roku mieliśmy również sporo doniesień na temat obiektów UFO, przeważnie z Wielkiej Brytanii. Podobnie jak w kilku poprzednich miesiącach, otrzymywaliśmy prasowe wzmianki o mitycznych latających latarniach. Tak się niefortunnie składa, że świadkowie mówią o czymś zupełnie przeciwnym, a mainstreamowe media na ogół konsekwentnie to ignorują. Oto zestaw najnowszych doniesień, które sobie znanym sposobem przebiły się do Internetu:

UK: „Spektakularna” parada prawie 70 obiektów UFO w środkowej Anglii
UK: Obser wacja UFO nad Cheshunt
UFO nad Katedrą przyczyną przerw w dostawie prądu dla historycznego miasta UK
UK: Ktoś jeszcze widział UFO nad Gipton?
UK: Obiekt UFO zaobserwowany nad miastem
Argentyna: Obiekt UFO to czy kondor nad Tupungato?
Argentyna: Tajemniczy obiekt UFO nad Casa Rosada
Argentyna: Zdjęcia Anibala Santucciego
Okrągła dziura w chmurach zadziwia mieszkańców Louisiany
Nebraska, USA: Zastępcy szeryfa badają przypadek obiektów UFO z okolic Jeffrey Lake
Szkocja: „Obserwacje” obiektu UFO w Elderslie
Chile: Obiekt UFO sfotografowany przez marynarza floty handlowej zdumiewa mieszkańców Chiloe

Złapać spadającą gwiazdę…

UFO nie są jedynymi świecącymi obiektami, którymi udekorowane było grudniowe niebo. Przez cały rok byliśmy świadkami niespodziewanego wzrostu liczby obserwacji przelatujących meteorów i ich zderzeń z Ziemią, o których informowały mainstreamowe media. Jest to fakt, który mówi nam o tym, że nawet jeśli nasi przywódcy chcą, byśmy byli ślepi na to przerażające zagrożenie dla ludzkości, upadki meteorów mnożą się i nie można tego dłużej ignorować.

© Chris Schur

© Chris Schur

Kometa 8P/Tuttle sfotografowana 2 grudnia przez Chrisa Schur’a z Payson. Kometę o jasności 7 magnitudo można obserwować przez lornetkę w konstelacji Kasjopea.

Powrót komety 8P/Tuttle w tym miesiącu zaowocował prysznicem meteorów z roju ursydów i tak jak zawsze, zespołowi SOTT udało się zebrać niektóre z medialnych doniesień, od osób z całego świata, które widziały albo odczuły uderzenia meteorów w ziemską atmosferę:

6 Grudnia, USA: Bolid zaobserwowany nad Oregonem
6 Grudnia, USA: Bolid „100 razy jaśniejszy od Księżyca w pełni” eksploduje nad Kolorado
12 Grudnia, USA : Tajemniczy grzmot wstrząsa hrabstwem w Wisconsin
12 Grudnia, Minnesota, USA: Gwałtowne pojawienie się bolidu zaobserwowane przez mieszkańców Twin Port i inne osoby
18 Grudnia, Floryda, USA: Ogromny bolid na niebie
18 Grudnia, Ognista kula przecina niebo nad Australią Zachodnią
24 Grudnia, Iowa, USA: Nadal nie wyjaśniono głośnego grzmotu
30 Grudnia, Południowa Karolina, USA: Silny grzmot słyszany w Mt. Pleasant
30 Grudnia, New England, USA: Świadkowie donoszą o bolidzie przecinającym niebo
30 Grudnia, Bolid przemyka po nocnym niebie nad Kalifornią

Jak nauczyła nas historia, zdajemy sobie sprawę z tego, że w nadchodzącym roku jeszcze więcej meteorów wpadnie z hukiem w nasze niebo i potrząśnie nami. W tym roku może nam się trafić naprawdę duży!

Apel do zdrowego rozsądku

W miarę jak świat zatraca się gwałtownie w finansowym chaosie, skutki pogarszającej się sytuacji materialnej zaczynają odczuwać nawet mieszkańcy bogatych zachodnich krajów. Olbrzymia skala globalnego złodziejstwa w wykonaniu elit władzy staje się coraz trudniejsza do ukrycia (aczkolwiek oni nawet nie próbują tego ukrywać!), a my w tym samym czasie jesteśmy świadkami narastającego gwałtu zadawanego mieszkańcom Gazy, czego światowe środki masowego przekazu nie są w stanie już utrzymywać w tajemnicy. Zatem, co zrozumiałe, ludzie zaczynają stawiać opór i buntują się, chcąc odzyskać kontrolę nad własnym życiem i zmienić otaczającą ich rzeczywistość. Niestety, wśród ogółu ludności bardzo mało jest prawdziwego zrozumienia wydarzeń (oraz ich przyczyn) i to napawa nas przerażeniem.

Opór musi wypływać z ludzkiego serca

Opór musi wypływać z ludzkiego serca

Ludzie zaczynają odczuwać wewnętrzną motywację do zrobienia czegoś z tym światem i zaprotestowania przeciwko niewyobrażalnej niesprawiedliwości, oraz wywarcia jakiegoś pozytywnego efektu. Tu jednak kryje się niebezpieczeństwo wpadnięcia w stare pułapki. Agenci prowokatorzy będą przenikać do tych grup, i prawdopodobnie z użyciem przemocy, będą podżegać do rasizmu i nienawiści, dostarczając tym samym doskonałego, poręcznego usprawiedliwienia dla „władzy realnej”, chcącej zdławić powszechną wolność słowa. Podobnie, jeśli jakieś rewolucyjne działanie będzie miało szansę powodzenia, patologiczni osobnicy zdołają podłączyć się do ślepych reakcji emocjonalnych większości ludzi i użyją ich do przekierowania każdej nowej walki o władzę i wykorzystania jej dla swoich oportunistycznych celów; zawsze tak było.

„Poznaj nowego szefa, jest taki sam, jak stary”

Być może prawdą jest, że ludzie posiadają moc zmieniania własnej rzeczywistości swoim postępowaniem. Jednakże, z dużym zastrzeżeniem: Wydaje się, że kiedy ktoś działa w oparciu o własne subiektywne przekonania (a wszyscy jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu subiektywni), to wynikiem takiego działania jest coś, co znacznie odbiega od zamierzonego celu i z dużym prawdopodobieństwem może przynieść efekt przeciwny. Wbrew przekonaniom licznych zwolenników „new age”, „pozytywnym myśleniem” wcale nie „tworzy się własnej rzeczywistości”. Człowiek oddziaływuje z obiektywną rzeczywistością na wiele różnych i złożonych sposobów, które nie są w pełni zrozumiałe, ponieważ większość z nich leży poza obszarem naszego postrzegania. Właśnie dlatego w SOTT nie popieramy takich rewolucyjnych metod, jak branie wymierzania sprawiedliwości we własne ręce albo wyleganie na ulice i dołączanie do rozwścieczonego tłumu. Przemoc rodzi przemoc. Obalanie rządu siłą to sytuacja idealnie skrojona dla psychopaty, mistrza w odwracaniu naładowanych emocjami i chaosem sytuacji na własną korzyść, przy jednoczesnym utrzymywaniu pozorów usprawiedliwionego wyrównywania rachunków. Iluż rewolucyjnych przywódców było psychopatami?

Nie uważamy również, aby najlepszym rozwiązaniem było rozmyślanie o szczęściu i „wyobrażanie sobie”, że problemy znikają. Zaprzeczanie rzeczywistości nie prowadzi do jej zniknięcia, a raczej do czołowego z nią zderzenia. Zamiast tego, żeby wyleczyć „chorobę”, należy uważnie przebadać, zanalizować i zdiagnozować rzeczywistość, w której żyjemy, nie cofając się przed jej co bardziej przykrymi właściwościami.

W celu osiągnięcia pewnego poziomu obiektywności, dojście do prawdziwego rozwiązania musi obejmować poszukiwania prawdziwej wiedzy oraz głębsze zrozumienie otaczającego nas świata i zamieszkujących w nim ludzi. Właśnie takie poszukiwania doprowadziły grupę SOTT do odkrycia badań nad psychopatią i ponerologią[pl], niezbędnych narzędzi na długiej drodze poznawania sensu bieżących wydarzeń na świecie i umieszczania ich w racjonalnym kontekście.

Ponerologia Polityczna[pl] opisuje, w jaki sposób w czasach rewolucji ludzkość regularnie daje się złapać w te same pułapki – kiedy zrodzone w dobrych intencjach próby wydarcia kontroli psychopatycznej elicie zostają nieuchronnie zagrabione przez nową odmianę oportunistycznych patologicznych jednostek. Dewianci tacy wykorzystają dowolną ideologię w charakterze konia trojańskiego, naginając ją na własną korzyść i eksploatując emocjonalny ładunek sytuacji, chcąc ugrać jak najwięcej na wysiłkach ludzi, którym naprawdę zależy na zmianie, i obalić w ten sposób nowy status quo.

Patologiczni osobnicy aktywnie wykorzystają okres zamieszek, wyszukując wśród tłumu osoby najbardziej podatne na psychologiczną manipulację. Wprzęgną ich następnie do nieświadomego realizowania psychopatycznego planu, podczas gdy ci będą myśleli, że biorą udział w ‘rewolucyjnym przewrocie’. Łobaczewski opisuje w swojej książce, jak wyglądał taki proces ‘wyławiania’ w okresie jego pobytu na studiach:

Na katedrze pojawił się nikomu nie znany człowiek, aby powiadomić nas, że teraz on jest tu profesorem. Mówił ze swadą, ale to co mówił nie przypominało żadnej nauki. Nie rozróżniał pojęć naukowych od potocznych na jego przedmieściu wyobrażeń. Takie przekonania traktował jako „mądrość”, która nie budzi wątpliwości. Raz w tygodniu, przez półtorej godziny, zalewał nas potok paralogistyki naiwnej i aroganckiej, która z patologicznym egotyzmem niosła także widzenie świata i spraw ludzkich. Byliśmy traktowani z pogardą i kiepsko skrywaną nienawiścią. Tego należało słuchać z uwagą i nie robiąc sobie żartów, bo drwina mogła pociągnąć najgorsze konsekwencje.

[…]

„Przecież takim sposobem nikogo nie można przekonać! To jest raczej propaganda zwrócona przeciw nim samym.” – Mówiliśmy między sobą. Tym niemniej jednak, kiedy wychodziliśmy po takiej torturze ducha, upływała długa chwila, zanim ktoś przerwał milczenie.

Badaliśmy samych siebie, bo wydawało się nam, że coś dziwnego opanowało nas samych i czegoś wartościowego ubyło z naszych umysłów. Świat realiów psychologicznych i kryteriów moralnych został jakby zawieszony w chłodnej mgle. Nasze poczucie ludzkiej i studenckiej solidarności, akceptowane do tego czasu wartości, nasz patriotyzm, traciły pierwotny sens. Zapytywaliśmy się nawzajem – Czy i ty coś takiego przeżywasz? Niepokój o stan naszych własnych osobowości i o naszą przyszłość przeżywaliśmy każdy na swój sposób. Niektórzy odpowiadali na pytania milczeniem. Okazało się, że głębokość i jakość tych przeżyć była indywidualnie bardzo różna.

Jeżeli coś z tego wydaje się brzmieć znajomo, spróbujcie się zastanowić nad wagą propagandy, na którą codziennie jesteśmy wystawieni, jak elity władzy zaciskają pętlę na światowych środkach masowego przekazu oraz nad tym, jak bogactwo psychologicznej wiedzy, zasilającej te precyzyjnie skalkulowane manewry, ma na celu utrzymywać nas wszystkich w stanie uśpienia i uśmiercać nasze sumienia. Na szczęście istnieją sposoby na to, żeby się bronić:

Powstało więc pytanie, jak mamy się ratować przed skutkami takiej „indoktrynacji”. Teresa D. pierwsza podała propozycję: Jedziemy na weekend w góry. I poskutkowało. Czas spędzony w sympatycznym towarzystwie, trochę żartów, zmęczenie i potem twardy sen w schronisku, przywracały nam nasze własne ludzkie osobowości, jednak – jakby nie bez pewnej reszty. Później okazało się, że z czasem pojawia się pewien rodzaj psychicznego uodpornienia – ale nie u wszystkich. Analizowanie psychopatycznych właściwości „pana profesora”, a więc znowu postawa przyrodnika, okazało się drugą pouczającą metodą ochrony własnej higieny psychicznej.

Jaki był nasz niepokój, zawód i zdziwienie, kiedy okazało się po pewnym czasie, że dobrze znani nam koledzy i koleżanki zaczynają zmieniać swój światopogląd, że ich sposób przeżywania i myślenia zaczyna przypominać „gadanie tego profesora”. Ich uczuciowość, jeszcze niedawno przyjazna, została schłodzona, choć jeszcze nie stała się wroga. Argumenty kolegów, życzliwe ale krytyczne, zaczęły ślizgać się po ich świadomości. Zaczynali robić wrażenie ludzi, którzy posiedli jakąś wiedzę tajemną. My zaś stawaliśmy się dla nich dawnymi kolegami, którzy wciąż naiwnie żyją tamtymi historiami, jakie wykładali dawni profesorowie. Trzeba było nabrać ostrożności w rozmowie z nimi. Kim byli ci nasi koledzy, którzy od nas odeszli i niedługo potem wstępowali do partii?

[….]

Analizując obecnie po latach (1984) tamte zdarzenia, można powiedzieć, że „profesor” zapuszczał nad naszymi głowami wedę. Kierując się znaną nam już wiedzą specyficzną psychopatów. Wiedział z góry, że wyłowi jednostki podatne i taki był zasadniczy cel tego „szkolenia ideowego”. Organizatorom i wykonawcy tego pewien zawód musiała sprawić ograniczona ilość tych złowionych. Proces przeosobowienia zakotwiczał przede wszystkim w tych ludziach, gdzie podłoże instynktowne było blade lub zdradzało pewne słabości, a także u innych noszących pewne deficyty swoich natur, również o dziedzicznym podłożu. „Indoktrynacja” wyzwalała w nich stany, które były skutkiem indukcji psychopatologicznej, a więc zbliżone do partycypacji w cudzym obłędzie, które nie mogły dlatego okazać się całkowicie trwałe.

Póki taka wiedza, o istnieniu jednostek podatnych i sposobach oddziaływania na nie, będzie pozostawać tajemnicą takich profesorów, tak długo będzie mogła być użyta do podboju narodów przy pomocy tej nowej broni psychologicznej. Kiedy stanie się wiedzą naukowo opracowaną i umiejętnie spopularyzowaną, będzie się przyczyniać do uodpornienia społeczeństw i przezwyciężania także pomniejszych trudności. W tamtych jednak czasach nie rozumiał tego jeszcze nikt.

Wydaje się zatem, że wiedza to antidotum dla tej trucizny; w tym właśnie sensie ignorancja naraża. Łobaczewski wyjaśnia, w jaki sposób normalni ludzie, nieobeznani z obcym psychologicznie światem psychopaty, stają się wyjątkowo podatni na manipulacje podczas trwającej histerii i rewolucji, oraz jak to się dzieje, że dowolne rewolucyjne ugrupowanie asymiluje ostatecznie identyczną strukturę patologicznej kontroli jak ta, którą wcześniej zamierzało usunąć. Łobaczewski opisuje przebieg takiego procesu:

Taki przeto ustrój społeczny, w którym dominują ludzie normalni i ich świat pojęć, osobnikom z różnymi dewiacjami psychicznymi może się łatwo wydawać „systemem przemocy i ucisku”. Psychopaci odczuwają to z reguły w taki właśnie sposób. Jeżeli w danym społeczeństwie istnieje rzeczywiście wiele niesprawiedliwości, to patologicznie uwarunkowane poczucie i inspirowane nim wypowiedzi znajdują żywy oddźwięk wśród ludzi autentycznie pokrzywdzonych. Wtedy rewolucyjna doktryna może stać się bliska jednym i drugim. Ci pierwsi widzą w niej środek do realizacji swojego marzenia. Ci drudzy wierzą niestety, że przyniesie im poprawę losu.

[….]

Osobnicy psychopatyczni trzymają się na ogół z daleka od takich organizacji społecznych, gdzie panuje rozsądek i dyscyplina etyczna. Wszystkie one są bowiem wytworami tamtego im obcego świata ludzi normalnych. Pogardzają więc ich różnymi ideologiami, ale nader łatwo dostrzegają wszelkie ich braki. Kiedy jednak proces ponerycznego zwyrodnienia jakiegoś ludzkiego zrzeszenia jest już dostatecznie zaawansowany, dostrzegają to z prawie nieomylną wrażliwością, Powstaje bowiem środowisko, w którym będą mogli ukryć swoje braki, swoją odmienność i znaleźć swoisty modus vivendi, a może nawet zrealizować swoje marzenie młodości. Zaczynają więc prznikać w szeregi takiego ruchu, a udawanie szczerych jego wyznawców nie sprawia im trudności. Noszenie maski normalności i granie roli stało się przecież ich drugą naturą.

Ich zainteresowanie takim ruchem czy zrzeszeniem nie jest wyłącznie skutkiem ich egoizmu czy braku skrupułów moralnych. Są oni ludźmi faktycznie pokrzywdzonymi przez naturę i odpychanymi przez społeczeństwo. Dlatego ideologia krzywdy narodu lub klasy społecznej może wydawać się im bliska, budząc złudne nadzieje, że to wyzwoli i ich samych. Patologiczne motywy, które pojawiły się już w jakimś zrzeszeniu, wydają się im swojskie. Włączają się więc do takiego ruchu, który głosi rewolucję i wojnę z tamtym „niesprawiedliwym” a im obcym światem i znajdują w nim swoje role.

Początkowo pełnią w takim zrzeszeniu funkcje podrzędne, stają się sprawnymi wykonawcami poleceń przywódców szczególnie tam, gdzie trzeba czynić coś, co w innych ludziach budzi odrazę. Okazują się gorliwi i cyniczni, co budzi krytycyzm bardziej rozsądnych członków zrzeszenia.

Znajdują jednak obrońców wśród tych, którzy już wcześniej przyczynili się do jego poneryzacji, a którym można schlebiać do czasu. Wspinają się więc po szczeblach organizacyjnych, zyskując wpływy i nawet mimo woli – naginają treść całego zrzeszenia do swojego odmiennego sposobu przeżywania. Tajemnicza choroba toczy już takie zrzeszenie od wewnątrz. Wyznawcy pierwotnej ideologii czują się coraz bardziej ograniczani i niszczeni przez siły, których natury nie rozumieją. Zaczynają walczyć z demonami, które wdzierają się do ich osobowości i w takim stanie popełniają błędy.

Zwycięstwo takiego ruchu w drodze rewolucji, w imię haseł wolności, dobra ludu, sprawiedliwości społecznej i internacjonalizmu, może przynieść już tylko dalsze przekształcanie się tak powstałego systemu władzy w makrosocjalne zjawisko patologiczne. Pod taką władzą, zwykły człowiek zostanie uznany winnym tego, że nie urodził się psychopatą i godnym jedynie tego, aby pracować, walczyć i umierać dla dobra i w obronie systemu, którego natury już nie potrafi zrozumieć, ani nie może nigdy uznać za swój.

Za każdym razem jesteśmy świadkami stosowania tych samych taktyk, w których agenci prowokatorzy wciągają pokojowy protest w wir bezmyślnej przemocy, a wtedy sytuacja zaczyna obfitować w okazje łatwe do wykorzystana przez patologicznego oportunistę i cały proces zaczyna się od początku. Jedyna rzecz, jaka kiedykolwiek może tutaj zadziałać, to powszechna wiedza na temat psychopatów, którzy w chwili obecnej rządzą światem, oraz pokojowy opór wobec podejmowanych przez nich działań, zastosowany przez znakomitą większość populacji. Ludzie muszą zwolnić i przestać wciąż wpadać w te same pułapki. Bardzo ważne jest dzielenie się wiedzą o patologii i patokracji, oraz odnalezienie pokojowych sposobów wycofania poparcia dla tych wampirzych struktur.

Podsumowując, nie jest to konflikt natury politycznej – to często popełniany błąd. Jest to konflikt pomiędzy psychopatami (z ich „biologicznym nakazem” zniewolenia „normalnych” ludzi) a resztą ludzkości. To JEST wojna pomiędzy dobrem i złem, tylko nie w takiej postaci, w jakiej zaprezentował ją Bush i spółka. Jak długo ludzie nie będą potrafili zrozumieć, na czym polega ta różnica, będą nieustannie wciągani w psychopatyczne rozgrywki i staną się nieświadomie wykorzystywanymi pionkami w walce o władzę, której nie pojmują, a ich życiowa siła skierowana zostanie przeciwko nim samym i wezmą udział w procesie własnego unicestwienia.

Szczęśliwego Nowego Roku! Obyście wzrastali w wiedzy!

przekład: PRACowniA

Reklamy

9 Komentarzy »

  1. „Ironią Natury jest, że dwie rzekome przyczyny głodu to biopaliwa i zmiany klimatyczne, wziąwszy pod uwagę, że to pierwsze miało być metodą na ograniczenie globalnego ocieplenia…”

    To zdanie jest nieprawdziwe, biopaliwa maja ludzkośc uniezależnić od ropy , a nie chronić przed ociepleniem klimatu, po tym zdaniu odechciało mi sie czytać.

    Komentarz - autor: xyz — 13 stycznia 2009 @ 01:26

  2. @xyz
    Jeśli nawet nie zauważasz różnicy pomiędzy „miały” a „mają”, to może nie powinieneś tak pochopnie wydawać kategorycznych sądów? Nie należy tego robić także wtedy, kiedy brakuje podstawowej wiedzy. Lepiej zapytać, poszukać, podyskutować.

    Kilka cytatów:

    Andrzej Szczęśniak:
    „Jednak biopaliwa były wprowadzane nie z myślą o konkurencyjności cenowej z ropa naftową. To jeszcze wspierający je mogliby znieść. Jednak biopaliwa miały ograniczać emisje CO2 – być narzędziem ratowania Ziemi przed globalnym ociepleniem. Miały przyczyniać się do efektywnego ograniczenia emisji CO2”

    euraktiv:
    „W 2007 roku przywódcy państw UE zobowiązali się do zwiększenia udziału biopaliw w transporcie drogowym do 10 proc. w 2020 roku. Program rozwoju biopaliw jest częścią strategii walki z globalnym ociepleniem.”

    Parlament Europejski:
    „Plany Komisji Europejskiej niosą kompletną rewolucję w dziedzinie walki z globalnym ociepleniem we wszystkich 27 krajach członkowskich Unii Europejskiej. Najważniejsze propozycje obejmują:
    […]Biopaliwa mają do 2020 roku zaspokajać 10 procent potrzeb sektora transportowego”

    „Umysł jest jak spadochron – nie działa, kiedy nie jest otwarty”. – Frank Zappa

    Komentarz - autor: iza — 13 stycznia 2009 @ 07:41

  3. jak zwykle przepiekna analiza 🙂 mam nadzieje ze pracownia bedzie dlugo istniec nawet
    w tych najtrudniejszych czasach jakie sa przed nami.

    btw. przydalaby sie mozliwosc informowania na @ zainteresowanych o najnowszych wpisach 😉

    Komentarz - autor: seolord — 15 stycznia 2009 @ 15:31

  4. „Dla braterstwa ludzkości perspektywy życia w pokoju pokoju nigdy nie były tak posępne.”
    Drobny błąd.

    Komentarz - autor: Numriel — 21 stycznia 2009 @ 03:58

  5. @Numriel
    chodzi o „posępne perspektywy”?
    [wyr. bliskozn. dla posępny- bardzo smutny, ponury; będący wyrazem smutku, przygnębienia; za: słownik języka polskiego pwn]

    albo „braterstwo ludzkości”?
    [braterstwo- przyjaźń, solidarność, koleżeństwo; uczucia braterskie]

    czy może składnię?

    Polonistą nie jestem, ba, nawet nie jestem w stanie poprawnie się wysłowić, ale na mój prosty, nieskomplikowany (nie powiem chłopski, bo było by to krzywdzące wobec niektórych osób) rozum, to bo ja wiem? Wszystkie kończyny są chyba na swoim miejscu.
    Ciekaw jestem Twojej opinii. W końcu na tym polega współpraca, żeby sobie wzajemnie pomagać, sou deshou ne?
    pozdrawiam
    tomek

    Komentarz - autor: tomoe — 21 stycznia 2009 @ 11:22

  6. Chodziło pewnie o powtórzone słowo „pokoju”. Mój błąd, już poprawiłam. I dziękuję za zwrócenie uwagi.

    Komentarz - autor: iza — 21 stycznia 2009 @ 11:31

  7. Oczywiście powtórzenie słowa,każdemu może się zdarzyć i uznałem to za tak oczywiste że niepotrzebujące wyjaśnień (zawsze dobrze przeczytać tekst po raz drugi albo dać komuś do przeczytania gdy już się go napisze).
    W podłoże ideologiczne czy znaczenie słów nie wnikam i nie spieram się,nie ma to sensu.

    Komentarz - autor: Numriel — 4 lutego 2009 @ 00:34

  8. Tytuł: …ostrzeżeń przez zamieszkami, Izo chyba powinno być „przed”. Pozdrawiam 😉

    Komentarz - autor: Piotr — 4 lutego 2009 @ 17:42

  9. Jasne. Juz poprawione, dzieki.

    Komentarz - autor: iza — 4 lutego 2009 @ 19:49


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: