PRACowniA

15 grudnia 2008

Łączenie Punktów: Wojna z Terroryzmem i Syjonizm przejmujący Ster

Tekst oryginalny: Connecting the Dots: The War of Terror and Zionism take the Lead

SOTT editors
SOTT.net
01 grudnia 2008

war

© Cassiopaea.org - Malowidło z lotniska Denver


Podczas gdy świat zapada w sen pod urokiem rzekomych zmian Obamy, syjoniści wkradają się w sztab jego ludzi i korzystają z okazji, by oblężyć Strefę Gazy. Ze zdumiewającym wyczuciem czasu, Indie dostają własną wstrząsającą wersję 11 września, a palec wskazuje na Pakistan.

Poleje się jeszcze więcej krwi, jako że stale widzimy oznaki wojny i słyszymy zapowiedzi katastrofalnego terroryzmu.

Pośród tego wszystkiego, Matka Natura spogląda na to ludzkie szaleństwo i wyraża swoją wyraźną dezaprobatę. Jako w niebie, tak i na ziemi: kosmiczna pogoda odpowiada spadającymi ognistymi kulami oraz innymi zagadkowymi zjawiskami.


Indyjski 11 września: Nieznani wcześniej terroryści ponownie atakują


Oto kolejny epizod kompletnego zła i szleństwa, jaki się niedawno wydarzył, tym razem w Bombaju.

Wmawiano nam, że grupa zaledwie dziesięciu wyszkolonych terrorystów, uzbrojonych po zęby w karabiny szturmowe, granaty i materiały wybuchowe, przypłynęła łodziami do Bombaju, zabiła na oślep ponad dwustu ludzi na ulicy, w atrakcyjnych dla turystów miejscach, wzięła zakładników w dwóch luksusowych hotelach, szpitalu, na stacji kolejowej oraz w centrum żydowskim, a także przez ponad trzy dni zdołała utrzymać w szachu indyjskie elitarne siły specjalne. Acha, na początku powiedziano nam, że byli oni członkami jednej z owych tajemniczych „nieznanych wcześniej” grup terrorystycznych (wróćcie pamięcią do niedawnego zamachu bombowego na hotel Marriot w Islamabadzie), która to mieni się „Mudżahedinami Dekanu”. Musimy założyć, że im się „poszczęściło”. Zdarzyło im się również mieć komputery kieszonkowe BlackBerry, których używali w celu surfowania po sieci i śledzenia ruchów policji oraz światowej reakcji na ataki. Może jeszcze mamy uwierzyć w to, że dzięki ich zabójczym umiejętnościom brodzenia po sieci, zdołali odnaleźć miejsce pobytu Hemanta Karkare, szefa indyjskich sił antyterrorystycznych, i zabić go?

© Lorenzo Tugnoli /AFP/Getty Images

© Lorenzo Tugnoli /AFP/Getty Images

Ogień zajmuje najwyższe piętro hotelu Taj Mahal

Czy tylko my sądzimy, że z tą historią jest coś bardzo nie tak?

W rzeczy samej, terroryści byli również nadzwyczaj oziębli. Według świadków:

“Ich zuchwałość zapierała dech” – mówi [świadek].

“Jeden mężczyzna ładował magazynek, a drugi nie przestawał strzelać. Wyglądali na spokojnych i opanowanych. Zupełnie się nie spieszyli. Nie wyglądali na przestraszonych”. […]

Miejscowi mówią, że szał zabijania w Bombaju zaczął się [w Cafe Leopold]. Trzech mężczyzn weszło do kawiarni, wypili piwo, zapłacili rachunek i wyszli. Po czym wydobyli z toreb broń i zaczęli strzelać.

Gaffar Abdul Amir, irakijski turysta z Bagdadu, mówi, że widział przynajmniej dwóch mężczyzn otwierających ogień na zewnątrz Cafe Leopold.

Wracał właśnie ze znajomym do hotelu, kiedy ujrzał dwóch mężczyzn niosących torby i wymachujących AK-47. Szli z naprzeciwka i strzelali.

Nie wyglądali jak Hindusi, przypominali obcokrajowców. Jeden z nich, tak myślę, miał blond włosy. Drugi miał fryzurę w stylu punka. Byli porządnie ubrani” – mówi Amir.

Taa! Oto wasz przeciętny piwosz, opanowany, z umiejętnościami strzelca wyborowego, blondyn wyglądający jak punk, początkujący fanatyczny islamski terrorysta! Dodajcie do tego interesującą obserwację dokonaną przez Ahmeda Quraishi’ego, dotyczącą zdjęcia terrorysty ze stacji kolejowej. Według Quraishi’ego, uzbrojony mężczyzna „nosi pomarańczową opaskę, bardzo powszechną wśród religijnych hinduistów… Opaska jest święta dla hinduskich fundamentalistów, którzy wierzą, że noszenie jej ukazuje poświęcenie oraz przynosi szczęście od bogów”.

© Źródło nieznane

© Źródło nieznane

Mężczyzna sfotografowany na stacji kolejowej, niosący karabin i granaty, został zidentyfikowany jako Azam Amir Kasab (21 l.) – i jedyny terrorysta, który przeżył.

W brytyjskim dzienniku The Guardian czytamy, jak oficjalna wersja wydarzeń ostatecznie nabiera kształtu:

“Napięcia między Indiami a Pakistanem nasiliły się zeszłej nocy po ogłoszeniu, że jedyny terrorysta ocalały z trzydniowych zaciętych walk w Bombaju pochodził z Pakistanu a dziewięciu pozostałych bojowników islamskich również pochodziło z tego kraju lub tam się szkoliło”.

Moment! Jeszcze wczoraj brytyjskie gazety mówiły o jakichś siedmiu terrorystach pochodzących z Wielkiej Brytanii – z Leeds, Hartlepool i Bradford. Wspomniano też o „dwóch Brytyjczykach zatrzymanych razem z ośmioma innymi terrorystami po szturmie komandosów na dwa hotele oraz centrum żydowskie, mającym na celu uwolnienie zakładników”. Razem jest dziesięciu zatrzymanych terrorystów. Lecz dziś mamy tylko jednego pozostałego przy życiu imieniem Azam Amir Kasab lub Mohammed Ajmal Qasam, którego to akurat zdjęcie pojawiło się na pierwszych stronach wszystkich gazet i który pomimo swojego fanatyzmu i gotowości do samobójczej misji zdecydował się zdradzić sprawę, składając winę wprost na Pakistan!

[…]

W Indiach wzbiera powszechna złość po ujawnieniu zarzutów łączących Pakistan z zamachami. Zarzuty obejmują:

– Oświadczenie Kasaba, że bojownicy byli szkoleni w dwóch obozach kierowanych przez grupę Lashkar-e-Taiba w Pakistanie.

– Twierdzenie, że telefony, znalezione na trawlerze podejrzanym o przetransportowanie zamachowców do Bombaju, były używane do kontaktowania się z Pakistanem. Podobieństwo do „nienaruszonego paszportu” z 11 września.

– Oskarżenie wydane przez indyjskiego ministra spraw wewnętrznych [odpowiedzialnego za siły specjalne oraz policję], Sri Prakasha Jaiswala, iż „śledztwo przeprowadzone do tej pory ujawniło, że za atak na Bombaj odpowiedzialne są grupy pakistańskie”.

W odpowiedzi na zarzut, że zamachowcy pochodzili z Pakistanu lub odbyli tam szkolenie, pakistański wyższy urzędnik powiedział, że w przypadku wzrostu napięć, do strefy granicznej zostaną wysłani żołnierze.

…co jest najprawdopodobniej sednem całej tej operacji: pobudzenie Indii i Pakistanu do konfrontacji. Zwróćcie uwagę na wzmiankę o Lashkar-e-Taiba – grupie, która według dziennika The Times miała powiązania z pakistańskimi służbami wywiadowczymi (ISI). The Times nie wspomniał jednak, że ISI ma silne powiązania z CIA oraz wywiadem brytyjskim. W rzeczywistości można powiedzieć, że ISI jest gałęzią CIA i MI6 na Azję Południowo-Wschodnią. Jeżeli więc ISI było zamieszane w atak na Bombaj, możecie być pewni, że otrzymało rozkazy z Waszyngtonu i Whitehall. Ale kiedy celem propagandy jest obwinić Pakistan jako całość, powyższe szczegóły się nie liczą.

Jednakże pomimo początkowych zarzutów, stało się pewne, że nie było udziału żadnych fundamentalistów mieszkających w Wielkiej Brytanii. Policja Zjednoczonego Królestwa zaprzeczyła, jakoby wszczęła śledztwo przeciw wymienionym mężczyznom, a Gordon Brown oświadczył, że nie ma jakichkolwiek dowodów łączących terrorystów ze Zjednoczonym Królestwem.

Oczywiście, że nie będzie żadnych „dowodów” na nic, co przeczyłoby historyjce wymyślonej na użutek publicznej konsumpcji. Mając na uwadze nieprawidłowości w już i tak niewiarygodnej historii o atakach oraz to, że dzięki zamachom Pakistan i ogólnie muzułmanie nie mieli nic do zyskania a wszystko do stracenia, i dodając do tego ładne zgranie w czasie z oblężeniem Gazy przez Izrael, od którego owa historia odciągnęła uwagę świata, wybaczcie, ale wyczuwamy tu kolejną operację typu false flag [sabotażową].

Atak mógł być przeprowadzony wyłącznie przez elitarne oddziały sponsorowane przez rząd, które miały zabezpieczoną drogę ucieczki  pośród zamieszania (przykładowo, poddali się ze świadomością, że będą później po cichu wypuszczeni) albo przez osobników poddanych kontroli umysłu i nie zważających na swoje życie, albo też przez jednych i drugich.

Ważne, by zrozumieć, że mówiąc o kontroli umysłu, nie mówimy niczego bardziej niezwykłego niż robią to mainstreamowe media. Nawet jeśli wierzycie w oficjalną wersję wydarzeń, musicie zaakceptować fakt, że jeśli ktoś jest w stanie w samobójczej misji zabić na oślep mnóstwo ludzi, to przeszdł pranie mózgu, żeby mógł dokonać czegoś wbrew logice, moralności, naturze czy zdrowemu rozsądkowi. Niezależnie od tego, czy kontrola umysłu przeprowadzana jest za pomocą społecznej indoktrynacji, metody Pawłowa, czy innej techniki, której społeczeństwo jest nieświadome, faktem jest, że ludzi można przymusić do uwierzenia w coś lub zrobienia rzeczy sprzecznych z ich naturalnymi skłonnościami. Tak więc w rzeczywistości, nie jest ważne jak, ważne jest dlaczego. Jak zawsze, aby to zrozumieć, musimy zapytać: cui bono? (komu to przyniesie pożytek?).

© Źródło nieznane

© Źródło nieznane - Fragment malowidła z Lotniska Denver

By odpowiedzieć na to pytanie, musimy mieć jakiś kontekst. Jak wyjaśnialiśmy we wrześniowym odcinku [pl] CTD, były prezydent Pakistanu Pervez Musharraf – bezwarunkowy zwolennik Stanów Zjednoczonych – niedawno ustąpił ze stanowiska na rzecz Asifa Aliego Zardariego, który to ujął się za prawami swojego kraju i sprzeciwił militarnym najazdom USA na jego terytorium. Najprawdopodobniej w rezultacie takiej postawy, w noc, kiedy Zardari zamierzał zjeść tam kolację ze wszystkimi swoimi ministrami, hotel Marriot w Islamabadzie stał się celem zamachu bombowego. Pomimo tego, Zardari w dalszym ciągu sprzeciwia się nakazom Waszyngtonu, na co USA odpowiedziały czyniąc Pakistan obiektem swojej retoryki oraz celem dla pocisków samolotów bezzałogowych. Tak więc amerykański kompleks militarno-wywiadowczy ma motyw do przeprowadzenia ataku terrorystycznego i zrzucenia odpowiedzialności na Pakistan – mając w pamięci, że pakistański wywiad, ISI, może być bardziej lojalny w stosunku do CIA niż do Zardariego.

Drugim (typowym) podejrzanym jest wywiad izraelski. Pakistan, zostawszy przeciwnikiem Osi Zła, stał się ich celem z racji bycia muzułmańskim graczem z potencjałem nuklearnym. Idąc za rozumowaniem, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, mogą oni [Izraelczycy] „pomóc” prawicowcom z indyjskiego establishmentu w doprowadzeniu do konfrontacji z Pakistanem – wszystko jedno, czy ich indyjscy odpowiednicy wiedzą o tym, czy nie. Przypomnijcie sobie zdarzenie z 2000 roku, kiedy to przedstawiciele indyjskiego wywiadu w Kalkucie zatrzymali jedenastu obcokrajowców w celu ich przesłuchania, zanim ci wsiedli na pokład samolotu lecącego do Bangladeszu. Podstawą zatrzymania było podejrzenie, jakoby mieli oni być porywaczami. Zostali jednak wypuszczeni po tym, jak uznano ich za islamskich duchownych. Okazało się jednak, że mieli izraelskie paszporty, i rząd Izraela „wywarł znaczny nacisk” na Delhi w celu zabezpieczenia ich powrotu. Analiści wywiadu podejrzewają, że pracowali dla Mossadu.

Wreszcie, nie powinniśmy odrzucać hipotezy Quraishi’ego, że “trzon grup świeckich ideologów i hinduskich nacjonalistów przeprowadza w New Delhi ‘łagodny zamach stanu’, aby postawić u władzy jastrzębie, chcące kontynuować politykę Ameryki ustanowienia Indii policjantem regionu, pozbycia się Pakistanu oraz konfrontacji z Chinami”. Według Quraishi’ego, szef antyterrorystów zabity w ostatnich atakach, Hemant Karkare, odkrył spisek, jako że „był w trakcie śledztwa nad osobami na wyższych szczeblach, podejrzanymi o powiązania z hinduistyczną grupą terrorystyczną”.

Oczywiście powyższa trójka podejrzanych wzajemnie się nie wyklucza.

Rozzuchwalone zbiry wkraczają do Gazy

Zamachy w Bombaju miały nieszczęsny (i być może zamierzony) skutek odwrócenia uwagi świata od tragedii mieszkańców Gazy. Na wypadek, gdybyście przegapili, tutaj jest link do analizy Windmill Knighta i Joe Quinna odnośnie oblężenia. Podsumujmy wydarzenia i dodajmy kilka zaktualizowanych informacji.

W dzień wyborów w USA, kiedy oczy wszystkich na całym świecie wlepione były w telewizory, Izraelczycy zdecydowali, że to dobry czas na zerwanie rozejmu z Hamasem, najechanie Gazy, zabicie sześciu Palestyńczyków i obwinienie ich za przerwanie zawieszenia broni po tym, jak Hamas odpowiedział na atak wystrzeleniem rakiet w Izrael. Nie ma wątpliwości, że syjoniści wzięli wybranie przez Obamę Rahma Emanuela na szefa administracji (patrz poniżej) za zielone światło dla ich planów, co może przynieść tylko pogorszenie sytuacji.

© Źródło nieznane - Żydzi przeciwko syjonizmowi

© Źródło nieznane - Żydzi przeciwko syjonizmowi

Izraelski samolot, rzekomo w odpowiedzi na atak rakietowy Hamasu, wystrzelił pociski w cele znajdujące się w północnej Strefie Gazy, raniąc dwóch Palestyńczyków. Zawieszenie broni zostało przerwane na tydzień przed szturmem wojska izraelskiego na – jak to określiła armia – tunel, który bojownicy planowali wykorzystać do międzygranicznego wypadu. Rzecz jasna, bandyta nie byłby sobą, gdyby nie przedstawił wymówki, i to właśnie dlatego w większości nieskuteczne i niegroźne rakiety Hamasu są tak dogodne. Z jakiego powodu Hamas miałby używać taktyki, która przynosi tak wielce negatywne skutki dla ich sprawy? W rzeczywistości, półtora miesiąca temu Hamas oskarżył „izraelskich kolaborantów” o wystrzelenie rakiet.

W wyniku zamknięcia  prawie miesiąc temu izraelskiej granicy, co zubożyło oenzetowskie apasy żywności, ONZ został zmuszony do zamknięcia centrów pomocy w Gazie.

UNRWA, agencja ONZ zaopatrująca w żywność palestyńskich uchodźców, opisała konsekwencje zatrzymania przez Izrael ciężarówek z żywnością jako „katastrofalne”. Doprawdy, mówimy tu o około trzech czwartych z miliona ludzi bez dostępu do jedzenia!! Jakbyście to nazwali: ludobójstwem, terroryzmem czy jednym i drugim?

John Ging, szef oenzetowskiej misji w Gazie, oznajmił:

“Nie jesteśmy w stanie określić sytuacji w Strefie Gazy inaczej niż tragiczna i zatrważająca. Jest 750 000 uchodźców, którzy liczą na naszą pomoc w postaci żywności, a Izraelczycy nie pozwalają nam jej rozdawać […] Zamknięcie przez Izraelczyków, zbiorowo karzące cywilów, jest pogwałceniem prawa międzynarodowego”.

Jak z każdą zbrodnią, przestępcy nie lubią mieć świadków. Dwudziestu europejskim konsulom, którzy planowali odwiedzić Gazę, odmówiono wstępu na przejściu granicznym w Erez. Działacze humanitarni również zostali zawróceni na granicy, a pacjentom zabroniono opuszczać Strefę w celu leczenia. Jak wyżej, zagraniczni dziennikarze zostali zatrzymani na co najmniej tydzień.

Jaki jest więc plan syjonistów? Nie ma potrzeby spekulować tym razem; izraelski minister obrony Matan Vilnai wyjaśnił, co się szykuje: inwazja na wielką skalę na Gazę jest tylko kwestią czasu, a armia jest już gotowa. Jak pisze Jonathan Cook:

Wszystkie te manewry [przenoszenie osadników; wycofanie ISO [Izraelskich Sił Obronnych] zaledwie poza granicę z Gazą]] mają ten sam cel: przekonanie świata, że izraelska okupacja Gazy skończyła się i tym samym Izrael może zignorować prawo o okupacji i używać nieustannej przemocy przeciw Gazie.

Ministrowie w rządzie przepychają się między sobą, by wyrazić podobne opinie. Ehud Olmert na przykład, oświadczył, że Gazańczykom nie powinno się pozwolić „żyć normalnym życiem”; Avi Dichter wierzy, że kara winna być wymierzona „bez względu na cenę, jaką zapłacą Palestyńczycy”; Meir Sheetrit nalega, by Izrael mógł „stanowić o sąsiedztwie Gazy i zrównaniu jej z ziemią”– działania omawiane przez ministrów w zeszłym tygodniu.

A oto żałosna ironia w tej smutnej historii: podczas gdy Gaza jest głodzona na śmierć, Bush niespodziewanie spotkał się w Nowym Jorku z minister spraw zagranicznych (i byłą agentką Mossadu) Tzipi Livni oraz z prezydentem Szymonem Peresem, który pogratulował mu „zwiększania nadziei na izraelsko-palestyński pokój” oraz „stawiania czoła terroryzmowi i ekstremizmowi”. Dajcie nam papierową torbę.

Członek Knesetu z partii Likud wzywa do wykorzystywania palestyńskich więźniów w roli ludzkich tarcz przeciwko rakietom Qassam.

Mimo że blokada została tymczasowo zniesiona, Barak zadecydował o pozostawieniu granicy zamkniętej, co grozi wybuchem epidemii z powodu niedoboru chloru. Czysta woda stała się odległym marzeniem dla Palestyńczyków. Co więcej, libijski statek przewożący 3 tysiące ton zaopatrzenia dla Strefy Gazy, został w poniedziałek rano zmuszony przez izraelską flotę do zawrócenia, czemu izraelska marynarka naturalnie zaprzeczyła.

Ta nowa ofensywa izraelskiego ludobójczego rasizmu wygląda poważnie. Przy takim klimacie w światowej polityce, jaki jest, trudno się dziwić, że pośród innych nieludzkich stwierdzeń trafiamy na członka Knesetu z partii Likud sugerującego użycie palestyńskich więźniów jako żywe tarcze dla armii izraelskiej. Minister obrony Vilnai przypomniał nam, że tego typu słowa wyrażają prawdziwe intencje, a nie czczą retorykę: Izrael jest „bardzo bliski operacji na wielką skalę w Strefie Gazy” – powiedział.

Dlaczego tragedia Gazy jest w ogromnej mierze ignorowana przez media i ogólnie światową populację? Dlaczego światowi przywódcy cofają się przed poczuciem odpowiedzialności za najbardziej bezbronnych ludzi? Dlaczego nawet nie ośmielą się potępić tych nowych nazistów? No tak, zapomnieliśmy – nikt nie zadziera z syjonizmem.
Wojny gangów

Przez te ludzkie tragedie prawie zapomnieliśmy wspomnieć, że facet imieniem Barack Obama wygrał wybory w pewnym kraju „Pierwszego Świata” i ponoć ma przynieść zmianę i uratować nas wszystkich.

W celu zrozumienia, co miało miejsce podczas wyborów w USA, rozważcie słowa Simona Daviesa i Donalda Hunta, wyjaśniających zachowania elit:

Członkowie wewnętrznych kręgów są prawie niewidoczni na arenie publicznej i w zasadzie nie sprawują publicznych stanowisk. Nasi prezydenci, premierzy, ministrowie, politycy, liderzy biznesu, czołowi bankierzy i inne publiczne osobistości należą do środkowych i zewnętrznych kręgów. Mogą oni przejść dalej, lecz tylko wtedy, gdy opuszczą stanowiska publiczne.

Z racji swej natury owe kręgi mają charakter tajemny, a członkowie, wewnętrznych kręgów w szczególności, są znani tylko nielicznym. Kto posiada ostateczną władzę, pozostaje dyskusyjne. Podczas gdy niewątpliwie są rodziny pozostające u szczytu przez wiele pokoleń, członkostwo jednak niekoniecznie jest stałe. Zawsze pojawią się jakieś wyzwania i intensywne współzawodnictwo, zwłaszcza na niższych poziomach. Członkowie czy „gracze”, aby wznieść się na kolejne, muszą być przebiegli, bezwzględni no i muszą przeżyć. W celu zachowania władzy członkowie elity muszą zawsze „być w grze”. Istotne jest zrozumienie, że dla nas, osób spoza tych kręgów, z zewnątrz wydają się oni przyjaznym klubem, jednak wewnątrz trwa intensywna rywalizacja. To, co widzimy na scenie światowej, stanowi rezultat owych rywalizujących sił. Podczas gdy główny kierunek  został zatwierdzony przez członków wewnętrznych kręgów władzy, szczegóły są obiektem rywalizacji zarówno wśród tych z najwyższego, strategicznego poziomu, jak i wśród członków środkowych lub zewnętrznych kręgów taktycznego, terytorialnego poziomu. Dokładnie w ten sposób przebiega obecny „kryzys finansowy”.

Każdy, kto widział wewnętrzne funkcjonowanie globalnej korporacji lub banku, poświadczy o istnieniu tych dwóch sił wewnątrz organizacji. Dobry przykład stanowi amerykański serial z lat osiemdziesiątych, „Dallas” – Ewingowie skakali sobie do gardeł przez cały czas, lecz kiedy pojawiło się zagrożenie z zewnątrz, byli zwarci i nie do przeniknięcia.

Tak więc możemy postrzegać przebieg wyborów w USA w następujący sposób: Obama oraz McCain są tylko zewnętrznymi twarzami dwóch grup spierających się o szczegóły odnośnie wprowadzenia głównej agendy, na którą zdecydowali się byli ci z wewnętrznych kręgów. Kilka miesięcy temu zdążyliśmy zauważyć [pl] związek skrajnych ewangelików – dominionizmu w szczególności – z Sarą Palin i wskazaliśmy na powiązania Joe Bidena z syjonizmem. Po zwycięstwie Obamy uzyskaliśmy dalsze potwierdzenie na to, że syjoniści wspierają jego kampanię (patrz poniżej).

W zasadzie syjoniści mogli byli zdecydować się na sprzymierzenie z Republikanami, jak to robili w przeszłości. Jednak prawdopodobnie wzięli pod uwagę plan ewangelików i zrezygnowali. W końcu, według tych apokaliptycznych chrześcijan, w pewnym momencie Dni Ostatnich (które, jak im się wydaje, dzieją się teraz), Izrael musi się nawrócić albo zostać zniszczony. Więc syjonizm zadecydował, że postawi na Obamę i pomoże mu w Białym Domu – oczywiście nie za darmo. Tylko czekać, jak chrześcijańscy konserwatyści spróbują czegoś, co naprawi ich błąd wprowadzenia niezbyt błyskotliwej Sary Palin do kampanii Republikanów.

Przy okazji, czy zauważyliście jak swobodnie media zmieniają strony w ciągu jednej nocy? Nawet w dniu wyborów Fox dalej promował ideę, że Obama powinien się bać z racji swojego braku doświadczenia, a kilka dni później przeforsował historię o tym, jak Palin nie wiedziała, że Afryka jest kontynentem. Powyższe uczy nas pewnej rzeczy – media nie stoją zbyt wysoko w hierarchii władzy, są raczej sługą, który nieustannie zgaduje, kto jest prawdziwym panem i czego chce naprawdę.

Obama płaci rachunek, Iran ponownie na celowniku

TY TEŻ DOSTANIESZ PIESKA – zajmiemy się tym

TY TEŻ DOSTANIESZ PIESKA – zajmiemy się tym

Skoro Obama dostał już to czego chciał, musi zapłacić za otrzymane przysługi i za to, że nie zatrzaśnięto mu drzwi przed nosem. Jego córki dostały pieska. Sporo innych osób zostało podobnie „obdarowanych pieskami”, a my musimy zwracać uwagę na to, kim one są. Będą stanowić strukturę, w obrębie ktorej Obama będzie mógł – albo nie – podejmować działania. Poszukają sposobu, by przy pomocy nacisków narzucić mu swój własny program i jeśli nie wydarzy się jakiś cud, uda im się.
Pierwsze rozczarownie pojawiło się zaraz po wyborach, kiedy Obama zaproponował, by Rahm Emanuel objął kluczowe stanowisko szefa kancelarii prezydencjiej w Białym Domu. Emanuel jest blisko związany z Amerykańsko-Izraelskim Komitetem Spraw Publicznych -jedną z tych wewnętrznych organizacji USA, której lobby agresywnie wspiera ekspansjonistyczną politykę Izraela, nawet jeśli jest to wbrew najważniejszym interesom Stanów Zjednoczonych.

Rzeczywiście, przeszłość Emanuela wskazuje na to, że będzie on bardziej lojalny wobec Izraela niż wobec USA – jego ojciec należał do Irgun, żydowskiej organizacji terrorystycznej, która chcąc stworzyć państwo Izrael, siłą wypędziła z Palestyny Brytyjczyków i Palestyńczyków. Podczas wojny w Zatoce w 1991 zgłosił się na ochotnika do służby w Izraelskich Siłach Obronnych. Mówiono o nim „jastrząb super-Likudnik [członek Likudu]”, a ponadto wspierał bezprawną inwazję Busha na Irak.

Nie jest zaskoczeniem, że mając takich przyjaciół, Izrael przywraca do życia anty-irański program i próbuje wcisnąć go Obamie w gardło.

„Nie przekreślamy żadnej opcji [w sprawie Iranu]. Zalecamy innym, by również nie przekreślali żadnych opcji” – izraelski Minister Obrony Ehud Barak w odniesieniu do Obamy, zaledwie trzy dni po wyborach z 4 listopada. […]

„Utrzymanie koordynacji działań wobec zagrożenia ze strony Iranu jest sprawą najwyższej wagi, obecne czasy nie sprzyjają bowiem ludziom o umiarkowanych poglądach” – Minister Spraw Zagranicznych Izraela, Tzipi Livni ostrzegł wiceprezydenta-elekta Joe Bidena w rozmowie telefonicznej z 10 listopada. […]

„Nie podoba nam się obecne stanowisko Rosji wobec Teheranu” – ostrzegał Barak w wywiadzie udzielonym 12 listopada dla rosyjskiej Wremia Nowosti.

Izraelski premier, Ehud Olmert, miał szybko zaprzeczyć pogłoskom, jakoby Tel Aviv dostał w zeszłym tygodniu „ostrzeżenie”, żeby nie uderzać na Iran, nim Obama nie obejmie w styczniu swojego urzędu:

„Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek z administracji, wliczając w to kilka ostatnich dni, doradzał mi, albo komuś innemu z moich oficjalnych przedstawicieli, nie podejmownie jakichkolwiek działań, które uważlibyśmy za konieczne z punktu widzenia fundamentalnego bezpieczeństwa państwa izraelskiego, i to włącznie z Iranem” – powiedział we wtorek Olmert.

Dlaczegóż by nie dać jasno do zrozumienia, kto tu naprawdę rządzi?
Hillary Clinton też dostała „pieska”, żeby mogła dalej się uśmiechać po przegranej nominacji z ramienia Partii Demokratycznej – ma zostać sekretarzem stanu. Dopiszcie jeszcze do listy Madeleine Albright („śmierć pół miliona irackich dzieci to cena, jaką warto zapłacić”); Richarda Holbrooka i Zbigniewa Brzezinskiego, którzy między innymi poparli indonezyjskie ludobójstwo w Timorze Wschodnim; Dennisa Rossa, a.k.a. „Adwokat Izraela”; neokonserwatystę i syjonistę Martina Indyka; oraz sporo innych niebezpiecznych osobników, powiązanych z amerykańskimi służbami specjalnymi i wojskiem. Zajrzyjcie tutaj, żeby poczytać o ich wywołującej ciarki przeszłości.

Pesymiści

Zauważyliśmy ostatnio ciekawe zjawisko stowarzyszone ze zwycięstwem Obamy – wtajemniczone osoby przepowiadają kryzys i katastrofę. Pamiętajcie, że ponad miesiąc temu przedstawiliśmy wypowiedź Joe Bidena z 19 października:

„Zapamiętajcie moje słowa.[…] Nie minie sześć miesięcy, kiedy świat przetestuje Baracka Obamę, tak jak uczynił to w przypadku Johna Kennedy’ego… Tylko patrzeć, jak będziemy mieli kryzys międzynarodowy, stworzony sztucznie, mający sprawdzić charakter Obamy”.

To zabawne, że dokonał on jawnego porównania z Kennedym, biorąc pod uwagę, że pojawiły się pewne spekulacje, jakoby Obama był nowym Kennedy’m i rozpracowywał system od wewnątrz (nie ekscytujcie się).

[Sekretarz stanu] Madelaine Albright, zapytana następnego dnia o komentarz Bidena, stwierdziła, że było to „stwierdzenie stanu faktycznego”. Wybaczcie, ale jak inaczej mamy to interpretować, jeśli nie jako potwierdzenie, że w nadchodzących miesiącach ma się wydarzyć coś wielkiego?

Również Colin Powell w [popularnym programie publicystycznym telewizji NBC] „Meet the Press” z 21 października powiedział, że „między 21 i 22 stycznia pojawi się kryzys, o którym obecnie nie mamy nawet pojęcia”. Oczywiście można się zastanawiać, jak może on być tak pewny tej daty, skoro jeszcze nie wie, co ma się wydarzyć. (Być może Colin wykorzystuje swoje paranormalne zdolności, które przyniosły mu sławę, kiedy zapewniał ONZ, że „widzi”  w Iraku broń masowego rażenia, podczas gdy tak naprawdę jej tam nie było).

Tego samego dnia w Sidney Gareth Evans, współprzewodniczący nowo utworzonej Międzynarodowej Komisji Rozbrojenia i Nierozprzestrzeniania Broni Jądrowej oraz były minister spraw zagranicznych Australii, ostrzegł, że świat jest o włos od lawinowego rozprzestrzenienia się niszczycielskiej broni oraz że „punktami przełomowymi” mogą być Bliski Wschód i Iran. „Spustoszenie, jakie mógłby wywołać jeden tylko incydent z użyciem którejś z głównych broni atomowych, przesuwa wydarzenia z 9/11 i praktycznie całą resztę, do kategorii nic nie znaczących” – powiedział.

Podobnie Lord West, doradca premiera Gordona Browna ds bezpieczeństwa narodowego, stwierdził tydzień temu:

„Zagrożenie [terrorystyczne] jest ogromne. Obniżyło się nieznacznie, ale teraz wzrasta ponownie do ‘poważnego’. Istnieją rozlełe złożone knowania. Rozpracowaliśmy jedno, zadając tym samym cios Al-Kaidzie i tłumiąc nieznacznie spiskowanie. Szykuje się jednak kolejny wielki zamach, który monitorujemy”.

To nie żaden zbieg okoliczności, że Lord West ujawnia te bombastyczne „rewelacje” w kontekście debaty nad środkami bezpieczeństwa, prowadzonej w Izbie Lordów, i w niespełna 24 godziny po tym, jak jej członkowie zmusili rząd Zjednoczonego Królestwa do odrzucenia planów wydłużenia do 42 dni maksymalnego okresu aresztu tymczasowego dla osób podejrzanych o terroryzm.

Witryna internetowa Jerusalem News połączyła ze sobą wymienione powyżej elementy i zinterpretowała je jako „dziwny zlepek tajemniczych komunikatów, które przeciekły ze świata politycznych przywódców, na temat tego, co może się wydarzyć w Ameryce w ciągu najbliższych kilku miesięcy”. Być może kilka z nich było po prostu zwyczajnym sianiem paniki, jakie pojawia się wraz z nastaniem czasów wojny z terroryzmem, ale z pewnością intrygujące jest to, że wszystkie one wydają się mieć związek ze zwycięstwem Obamy, przynajmniej czasowy.

Dalej mamy Brzezinskiego, który uważa, że terroryści mogą przetestować Obamę, kiedy ten obejmie swój urząd 20 stycznia. Zwróćcie uwagę na to, że szef CIA, Michael Hayden, pouczył już opinię publiczną, jakie powinna wyciągnąć wnioski, kiedy nastąpi taki atak:

„Al-Kaida operująca ze swojej bezpiecznej przystani w górzystych obszarach Pakistanu, stanowi aktualnie najbardziej oczywiste zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.

„Jeżeli dojdzie do poważnego ataku na ten kraj, wszelkie ślady będą wskazywać na Al-Kaidę”.

To wbrew faktowi, że według Haydena w transmisjach przechwyconych od podejrzanych o terroryzm brak jakiegokolwiek „realnego czy sztucznego wzrostu napięcia” oraz że brytyjskie służby specjalne zgadzają się z tym, iż nie wisi w powietrzu żaden konkretny plan. Wbrew jednak ich ignorancji, Brytyjczycy wierzą, że Al-Kaida przeprowadzi w okresie zmiany urzędu jakiś „spektakularny” atak i że będzie on wymierzony raczej przeciwko Bushowi niż Obamie. Tak więc niczego nie wiedzą, ale w tej jednej kwestii są zgodni. Ach, i oczywiście skoro wymierzony jest przeciwko Bushowi, to musi do niego dojść w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Do tego pesymistycznego przedstawienia możecie dodać jeszcze występ propagandowej marionetki, Aymana al-Zawahiriego –„wysłannika Al-Kaidy” – który oskarżył Obamę o zdradę muzułmańskich korzeni oraz zagroził, że „wyrądzi krzywdę Ameryce”.

Bandyckie wytyczne

Ponieważ globalny kryzys ekonomiczny zmierza wciąż w tym samym kierunku, na waszyngtońskim szczycie krajów G20 zdecydowano rozszerzyć „działania policji finansowej” Międzynarodowego Funduszu Walutowego i zwołać kolejne spotkanie na marzec lub kwiecień.

Urzeczywistnienie reform międzynarodowego systemu ekonomicznego zajmie miesiące, jeśli nie lata. Jednakże już na podstawie tego pierwszego, „skromnego” szczytu, możemy zorientować się, co nadciąga: więcej władzy dla „finansowej policji” MFW – zmory krajów Trzeciego Świata – i aspiracje, by „niczego nie przeoczyć”. Zważywszy na postęp w technice i wzmożoną inwigilację codziennego życia, zastanawiamy się, czy ekonomiczna kontrola nie obejmie ostatecznie wszystkich bez wyjątku działań podejmowanych przez każdego z nas.

Toksyczne piractwo na otwartych morzach

Zastanawiający jest niespodziewany wzrost ilości doniesień na temat statków pirackich. Czy jest to sprawka kilku rozwścieczonych rybaków, którzy pozbawieni swoich tradycyjnych źródeł dochodu uciekają się do uprowadzania super tankowców, żeby zdobyć coś do jedzenia? Czy też chodzi o coś więcej? W opinii podzielanej przez rząd Erytrei winę za to ponosi wspieranie przez USA etiopskiej inwazji oraz spustoszenie dokonywane przez Busha w Somalii:

W 2006 roku Stany Zjednoczone zawarły pakt z somalijskimi dygnitarzami wojskowymi, znanymi jako Transitional Federal Government (TFG – Rząd Tymczasowy), którzy ustanowili swoje centrum dowodzenia w zachodniej części miasta Baidoa. Z pomocą etiopskiego wojska wspieranego przez USA, zachodnich najemników, amerykańskie okręty wojenne oraz śmigłowce bojowe AC-130, TFG zdołał zająć Mogadisz i zmusił Islamic Courts Union (ICU – Unia Trybunałów Islamskich) i jej sojuszników do wycofania się na południe […]

W czasie gdy trwają walki, znacznie pogorszyła się sytuacja humanitarna. Co najmniej 2,6 miliona Somalijczyków głoduje z powodu ostrych deficytów żywności, pogłębianych dodatkowo przez przedłużającą się suszę, przemoc i wysoką inflację. Obserwatorzy ONZ ostrzegli, że wraz z końcem 2008 roku liczba ta może wzrosnąć nawet do 3,5 miliona.

W międzyczasie sfabrykowano fałszywe dowody wiążące te wydarzenia z terroryzmem i rozpowszechniono je za pośrednictwem współuczestniczących w tym procederze mediów. Brzmi znajomo? Prawdziwą przyczyną zagłady Somalii jest szacunkowe wyliczenie, że przez najbliższe dziesięć lat 30 procent amerykańskiej ropy popłynie z Afryki.

Stany Zjednoczone planują przydzielić blisko dwie trzecie somalijskich pól naftowych amerykańskim przedsiębiorstwom naftowym: Conoco, Amoco, Chevronowi i Philipsowi. USA mają nadzieję, że Somalia znajdzie się wśród amerykańskich sojuszników, ramię w ramię z Etiopią i Dżibuti, gdzie USA mają swoje bazy wojskowe. Sojusz ten mógłby zapewnić Ameryce potężne wpływy w pobliżu głównych regionów produkujących energię.

Piractwo stwarza okazję do podjęcia pewnych natychmiastowych działań – stwarza dochodowy rynek dla firm ochroniarskich i przynagla do dookreślenia aktualnie nieistniejących reguł zaangażowania. Mogłoby to w oczywisty sposób dopuścić prewencyjne uderzenia na każdy podejrzany statek. Co wiecej, w regionie tym odnotowano gwałtowny wzrost liczby okrętów wojennych UE i ONZ:

Hevre Morin, francuski minister obrony, okrzyknął to „cudownym symbolem” działań w kierunku polityki Euro-militarnej i obronnej.

Wpływa to również negatywnie na gospodarkę Egiptu, ponieważ w odpowiedzi na tę sytuację statki optują za transportowaniem towarów szlakiem prowadzącym wokół Przylądka Horn. Egipt zarabia rocznie 4,5 miliarda dolarów na tranzycie przez Kanał Sueski i już jest poważnie dotknięty globalnym spowolnieniem w transporcie morskim.

Iran ostrzega, że próby uwolnienia irańskich zakładników mogą wymagać użycia siły i że statek porwany przez piratów u wybrzeży Somalii może być próbą zatuszowania transportu toksycznych odpadów, które spowodowały oparzenia skóry, wypadanie włosów, choroby i śmierć piratów „w ciągu paru dni”, od momentu gdy weszli na pokład MV Iran Deyanat.

Wiele europejskich i azjatyckich przedsiebiorstw skłąduje w Somalii toskyczne odpady, uznając to za jedno z najtańszych rozwiązań:

Dowód na stosowanie takich praktyk – dosłownie – pojawił się na plażach północnej Somalii, kiedy w 2004 roku w kraj uderzyło tsunami. Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych (UNEP) poinformował w raporcie, że na brzegach Puntland tsunami podmyło zardzewiałe pojemniki z toksycznymi odpadami. […] Kiedy beczki zostały otwarte siłą uderzających fal, zawartość pojemników ujawniła „przerażającą aktywność”, która trwa już od ponad dekady.

„Somalia jest wykorzystywana jako wysypisko dla niebezpiecznych odpadów od wczesnych lat dziewięćdziesiątych i przez cały okres nieustannie trwającej tam wojny domowej” – powiedział. „Europejskie przedsiębiorstwa uznają to za bardzo tani sposób pozbycia się odpadów, z kosztem zaledwie 2,5 dolara za tonę, podczas gdy koszt utylizacji jednej tony odpadów w Europie wynosi jakieś 1000 dolarów. ”Odpady są różnego rodzaju. Są radioaktywne odpady uranu. Mamy ołów i ciężkie metale, takie jak kadm i rtęć. Mamy odpady przemysłowe, odpady szpitalne, odpady chemiczne – do wyboru, do koloru”. […] Od kiedy pojemniki pojawiły się na lądzie, setki mieszkańców rozchorowały się, cierpiąc na krwawienie z jamy ustnej, krwotoki brzuszne, zakażenia skórne i inne dolegliwości.

Jest to lukratywny biznes dla włoskiej mafii, która kontroluje w przybliżeniu 30 procent włoskich firm zajmujących się utylizacją odpadów, włącznie z tymi od odpadów toksycznych. Być może zamordowany włoski dziennikarz Ilaria Alpi wiedział za dużo na temat tego, kto brał udział w praniu brudnych pieniędzy i nielegalnym pozbywaniu się odpadów? Wiele pytań co do tego, jak rozległe jest tuszowanie handlu bronią i toksycznymi odpadami, prowokuje również zaangażowanie w tę sprawę Mossadu.

Rzekomo ukraiński statek, który przewoził 33 zbudowane na rosyjkiej licencji czołgi T-72, sporą ilość amunicji i części zamienne, okazał się – jak póżniej poinformowano – własnością agenta izraelskiego Mossadu.

Somalijscy piraci mogli przez przypadek zdemaskować nikczemną działalność w transporcie morskim, której uczestnicyi woleliby się raczej nie ujawniać. Być może piraci są teraz wykorzystywani jako pretekst do stworzenia zjednoczonego europejskiego wojska albo do zablokowania morskich podróży i transportu. Smutne jak zawsze jest to, że najwyższą za to cenę płaci niewinna ludność cywilna.

Ciepło… zimno… zimniej!!

Wbrew powszechnej wierze w globalne ocieplenie, według tego artykułu:

Zarówno zapisy temperatury dokonywane na powierzchni, jak i bardziej dokładne zapisy z obserwacji satelitarnych wskazują na krótki okres ocieplenia w latach 1975-98. Od tego czasu świat się ochłodził i temperatury są w tej chwili takie same jak w 1995 roku. Nikt nie wie kiedy, jeśli wogóle, temperatura na kuli ziemskiej może ponownie wzrosnąć.

NASA popełniła błąd w obliczeniach. Goddard Institute for Space Studies w NASA (GISS – Instytut Badań Przestrzeni Kosmicznej Goddarda), prowadzony przez głównego sojusznika naukowego Ala Gore’a, dr Jamesa Hansena, oraz będący jednym z czterech oddziałów odpowiedzialnych za monitorowanie globalnych temperatur, oświadczył – wbrew przeciwnym doniesieniom z całego świata – że w 2008 roku odnotowano najgorętszy październik. Przyczyną błędu było to, że dane z poprzedniego miesiąca zostały powielone i ponownie wykorzystane do obliczeń dla dwóch kolejnych miesięcy.

Nie do wiary, że NASA mogła popełnić aż tak oczywisty błąd i nie zauważyła go przed ujawnieniem wyników.Jednakże, jeśli uwierzymy im na słowo i z uprzejmości założymy, że naprawdę się pomylili, i tak świadczy to o tym, z jaką łatwością nauka może być nieświadomie wypaczona, tak żeby spełniała oczekiwania naukowców (i Ala Gore’a).

My wolimy trzymać się najbardziej prawdopodobnej wersji, zgodnej z tym, co przedstawiają dowody, i pomimo własnych ograniczeń w dążeniu do wiedzy. Oto próbka:

Rekordowe opady śniegu w Europie i Ameryce Północnej oznaczają wczesne otwarcie kurortów narciarskich

Rekordowa burza śnieżna w Szwajcari przyczyną opóźnień

Przedwczesny zimowy chłód w Fairbanku, odnotowano czwarty na liście najzimniejszych październików

Jedna ofiara śmiertelna, tysiące mieszkańców bez prądu i pierwsze od 74 LAT październikowe opady śniegu w Londynie – arktyczna burza szaleje nad UK

Burza nasypała ponad 30cm sniegu na wzgórza Sierra

Burza śnieżna przykrywa Południową Dakotę

Przedwczesne ochłodzenie we wschodniej części USA

Listopad-Śniegopad i już pootwierane kurorty narciarskie na całym świecie

© NOAAs National Climate Data Center / Temperatury w 2008 roku poniżej normy w większości stanów USA

© NOAA's National Climate Data Center / Temperatury w 2008 roku poniżej normy w większości stanów USA

Badania: Opady deszczu w Południowej Ameryce zależne od aktywności plam słonecznych

Chociaż w artykule stwierdzono, że „naukowcy odrzucają twierdzenia sceptyków, jakoby aktywność Słońca mogła wyjaśniać globalne ocieplenie”, faktem jest, że skoro plamy słoneczne wpływają na opady deszczu, a opady deszczu wpływają na zmianę klimatu, to plamy słoneczne wpływają na zmiany klimatu”. Jakim sposobem opady deszczu mogą wpływać na globalną zmianę klimatu? Jeśli mamy na przykład większe opady deszczu w pobliżu biegunów, mamy wtedy bardziej obfite opady śniegu, które potencjalnie mogłyby spowodować naprężenia w lodowcu.

„Globalne Ocieplenie” zatrzymało się

Mamy Globalne Ochłodzenie! Potwierdzenie dla przewidywanego Globalnego Ochłodzenia w ciągu następnych trzech dekad

Globalne ostrzeżenie: Zmierzamy w kierunku nowej Epoki Lodowcowej – twierdzą naukowcy

Dach się zawala

Dziura ozonowa wielkości Północnej Ameryki

© NASA Ziemska dziura ozonowa (na niebiesko), tu w wersji z 2006 roku, może ulec powiększeniu w wyniku niektórych prób powstrzymywania zmian klimatu.

© NASA / Ziemska dziura ozonowa (na niebiesko), tu w wersji z 2006 roku, może ulec powiększeniu w wyniku niektórych prób powstrzymywania zmian klimatu.

A co powiecie na taką zwariowaną teorię: Może dziura w warstwie ozonowej nie jest zasługą freonu, a wynikiem kosmicznego oddziaływania? Zaobserwowano ostatnio, że na Saturnie pojawiła się niespodziewanie tajemnicza zorza. Tom Stallard, naukowiec opracowujący dane z sondy Cassini, skomentował to w następujący sposób:

„Nigdy wcześniej nigdzie nie obserwowano takiej zorzy […] To nie jest po prostu zorza w kształcie otaczającego biegun pierścienia, podobna do tych, które występują na Ziemi i Jowiszu. Ta, którą obserwujemy pokrywa ogromny obszar wokół bieguna. Nasze modele przewidywały, że rejon bieguna powinien być ciemny. Dostrzeżenie światła jest więc niesamowitą niespodzianką”. [przekład za astronet]

© NASA/JPL/University of Arizona / Zdjęcie północnopolarnego regionu Saturna przedstawia zorzę i leżącą poniżej atmosferę, zarejestrowane przez statek kosmiczny NASA Casiini, przy dwóch różnych długościach fal podczerwonych.

© NASA/JPL/University of Arizona / Zdjęcie północnopolarnego regionu Saturna przedstawia zorzę i leżącą poniżej atmosferę, zarejestrowane przez statek kosmiczny NASA Casiini, przy dwóch różnych długościach fal podczerwonych.


Nie tak dawno przedstawione zostały informacje ze świata nauki [wikipedia.pl] na temat nadmiaru elektronów wysokoenergetycznych w promieniowaniu kosmicznym, które musiały pochodzić z niezidentyfikowanego wcześniej i relatywnie bliskiego źródła albo z anihilacji bardzo egzotycznych – istniejących teoretycznie – cząstek, wymyślonych m.in. w celu opisania ciemnej materii [artykuły po polsku: tu i tu]. Czy istnieje zatem jakieś powiązanie z klimatem Układu Słonecznego? W końcu nie po raz pierwszy słyszymy o ciekawym podobieństwie innych planet do naszej. Być może pamiętacie doniesienia, że Mars ma swoje własne zmiany klimatu, z tą oczywistą implikacją, że zmiany na Ziemi nie są pochodzenia wewnętrznego, a ich źródło znajduje się na zewnątrz.

Jeśli już mowa o walącym się dachu, pomyśleliśmy tym razem, że zamiast przedstawiać świeżą listę meteorów i bolidów, podzielimy się z wami zaledwie dwoma z nich, które udało się zarejestrować na video, żebyście wiedzieli, jak wygladają . Tak na przyszłość – na wszelki wypadek.

Edmonton

[u nas tylko jedno nagranie wideo, drugie można zobaczyć w oryginalnym artykule na sott.net]

Przygotowani na XXI wiek: Protokół 12 – Kontrola Prasy

Oryginalne Protokoły przepełnione są językiem tak oburzającym, acz wielce osobliwym dla dzisiejszych uszu, że może to prowadzić do zlekceważenia niebezpiecznych idei w nich zawartych. Odstawmy na bok dyskusje o autentyczności/fałszerstwie oraz skąd dokładnie pochodzą, na następną okazję. Na tę chwilę, sprawdźmy jak dobrze obrazują sytuację:

Przekształcając mit w rzeczywistość

Jest wiele przykładów tej metody ostatnimi czasy. Zastosowano ją w pełni w zamęcie “Saddam ma Broń Masowego Rażenia”. Dopiero po fakcie przekłamania i przeinaczanie prawdy stały się oczywiste dla wszystkich. Reportaż dotyczący amerykańskiego wypadu na terytorium Syrii stanowi dla nas materiał do obserwacji w czasie rzeczywistym. Rozpatrujcie to jako fenomen rozporządzenia typu “Oni tak mówią”:

“Było kilka zasadniczych błędów w relacjach prasy brytyjskiej w związku z niedawnym amerykańskim wtargnięciem do Syrii. Przykładowo Richard White w The Sun i niezależny korespondent Patrick Cockburn podali jako fakt informację, że w wyniku wspomnianej akcji zginął Abu Ghadiya, rzekoma czołowa postać Al-Qaidy, który przerzucał bojowników do Iraku.

Podobnie korespondentka dyplomatyczna The Times Catherine Philp podała za fakt, że amerykańscy komandosi wkroczyli do Syrii i zainicjowali „krótką wymianę ognia z Abu Ghadiyą i członkami jego grupy”.

Tego typu informacje usprawiedliwiają w oczach czytelników amerykańską napaść, ponieważ cel był wystarczająco ważny, by pogwałcić suwerenność innego państwa. Jednakże śmierć Abu Ghadiyi oraz sama strzelanina były niepotwierdzonymi oświadczeniami Amerykanów. Informacje nie zostały zidentyfikowane przez dziennikarzy jako pochodzące ze źródeł amerykańskich”.

I jeszcze z tego samego artykułu:

Gorzej, artykuł tabloidu podaje:

“Uważa się, że Syria kontynuuje swój program nuklearny idąc w ślad za Iranem, a w celu utrudnienia pokrzyżowania swoich planów pojedynczym atakiem, rozrzuciła program rozwoju nuklearnego po różnych lokalizacjach”.

Artykuł nie podaje, kto tak uważa, co byłoby bardzo przydatne, ponieważ nie tylko brakuje w nim dowodów, ale też nie przypominam sobie, bym w ciągu ośmiu lat, kiedy obserwuję doniesienia brytyjskich mediów [.pdf] na temat świata arabskiego, w tym Syrii, kiedykolwiek natrafiła na tego typu oskarżenia. Z pewnością wspomniany amerykański atak nie pojawił się w żadnych innych doniesieniach brytyjskiej prasy. Nie pojawił się nawet po izraelskim bombardowaniu.

Hmm, to wszystko ładnie pasuje do tego:

„3. ŻADNA WIADOMOŚĆ NIE PRZEDOSTANIE SIĘ DO SPOŁECZEŃSTWA BEZ KONTROLI NASZEJ. Cel ten osiągamy już obecnie w ten sposób, że wszelkie nowości wydawnicze otrzymywane są przez kilka agentur, które centralizują ruch wydawniczy świata całego. Agentury te będą wówczas wyłącznymi naszymi instytucjami i będą ogłaszały tylko to, co my im wskażemy”.*

Wiki-pranie

Wikipedia usunęła z haseł Benjamina Emanuela

Wikipedia usunęła stronę z ojcem Rahma Emanuela. Hasło Benjamina M. Emanuela polecono usunąć krótko po tym, jak Obama mianował Emanuela juniora na szefa swojej administracji, a wygląda na to, że już raz było ono usunięte (lub zalecone do usunięcia) w styczniu 2007 roku.

“Benjamin M. Emanuel” nie daje się już wyszukać w Wikipedii, ale można doń dotrzeć poprzez oryginalny adres URL.

Stare hasło nie jest dostępne nawet w pamięci cache Google’a. Postępowy Umysł był na tyle przewidujący, że ocalił oryginalne hasło, łącznie z oryginalnymi linkami. Oto, co zawierało: [link]

Co więc wywołało taki podryw do działania przeciwko Wikipedii? Ów dokładny, dobrze udokumentowany cytat z pana Emanuela:

“Oczywiście, będzie on [Rahm Emanuel] przekonywał prezydenta do proizraelskiego nastawienia. Dlaczego miałby tego nie robić? Kim on jest, Arabem? Nie będzie przecież zmywał podłóg w Białym Domu”. [4][5][6][7]

Screen ze strony jest tutaj.

Jest to zaawansowana technicznie “stalinizacja” sieci. W końcu, informacja, która nigdy nie ujrzała światła dziennego, nie musi być zatajana. Jako że Wikipedia stała się głównym źródłem informacji tego wieku technologii, jest oczywiste, że albo jest ona produktem naszych przyszłych władców, albo szybko musiała paść przed nimi na kolana.

Nie ma zatem wątpliwości, że informacje są z Wikipedii usuwane. A ci wszyscy zdławieni otwarcie o tym mówią. Lecz kto ich słucha?

Czy Wikipedia prowadzi cenzurę?

“Nie lubię wymawiać tego strasznego słowa na ‘C’, ale OTRS zachowują się jak cenzura” – mówi. – „Co gorsza, wydają się zachowywać jak nieumiejętna, surowa i amatorska cenzura”. Inni, którzy też mieli na pieńku z „Open-source Ticket Request System” Wikipedii, mówią prawie to samo.

Nic nie jest atrakcyjniejsze dla psychopaty od arbitralnej władzy nad innymi.

Ale po co mieć kontrolę nad pierwszym źródłem informacji typu “wchodzisz-sprawdzasz”, jeśli nie możesz dodać małego subiektywizmu, czy to przez usunięcie informacji nie do zaakceptowania, czy przez położenie delikatnego nacisku na punkt widzenia, który masz zamiar wpajać?

Wyłącznie w Electronic Intifada: plan proizraelskiej grupy, by na nowo spisać historię w Wikipedii

Proizraelska grupa nacisku prowadzi tajną, długoterminową kampanię infiltracji popularnej encyklopedii internetowej – Wikipedii – mającą na celu zmianę palestyńskiej historii, wprowadzenie do obiegu czystej propagandy jako faktów oraz przejęcie struktur administracyjnych Wikipedii dla zabezpieczenia tych zmian przed wykryciem lub zakwestionowaniem.

Wysoce zalecane jest przeczytanie całego tego artykułu.

Historia z plastikowymi dowodami osobistymi

Kolejną taktyką PTB odpowiedniego koloryzowania nawału codziennych wydarzeń jest podstęp pt. „przekażemy wam tę historię, jak tylko się rozwinie”. Podczas gdy relacjonowanie wydarzeń 11 września można było uznać za „dziadka” wszystkich sterowanych przekazów, poniżej jest przykład sprzed miesiąca :

Niesamowite, ewoluujące opowieści Cioteczki Beeb (BBC) o dokumentach tożsamości

6 listopada BBC ogłosiła zadziwionemu światu, że “ludzie nie mogą się doczekać nowych dokumentów tożsamości (ID cards)”. Powtarzając pozbawionym tchu głosem słowa z dzisiejszej przemowy brytyjskiej minister spraw wewnętrznych Jacqui Smith, Cioteczka doniosła: „Wierzę, że już teraz istnieje zapotrzebowanie na nowe dokumenty – i kiedy podróżuję po kraju, nieustannie przychodzą do mnie ludzie mówiący, że nie chcą czekać tak długo”.

Dodała też, że rynek odcisków palców, zdjęć i podpisów zgromadzonych w urzędach pocztowych oraz u sprzedawców detalicznych wyniesie – według Smith – „około 200 milionów funtów rocznie”. Beeb zapomniało wspomnieć, że na sumę 200 milionów funtów składają się dodatkowe opłaty na rzecz firm prywatnych, wynoszące do 40 funtów za dokument, ale są jeszcze i inne rzeczy, o których Beeb również nie zdążyło poinformować – czy raczej przestało informować – tego dnia.

Historia przeglądu relacji, udokumentowana przez News Sniffer, zabiera nas w imponującą odyseję od tematu „Smith ma przedstawić plan wprowadzenia nowych kart tożsamościowych”, przez „Sklepy mogą zbierać dane biometryczne”, aż do końcowej wersji akcji reklamowej, chytrze pozbawionej cudzysłowu.

PTB zakładają, że zakres uwagi przeciętnego czytelnika jest tak niewielki (o co zabiega “współczesna edukacja”), że te wypaczenia i przeinaczenia nie są nawet zauważane. Znowu można znaleźć pasujący komentarz Protokołu:

„5. Podobnie, niedostrzegalne dla uwagi społecznej, niemniej jednak pewne, zarządzenia w sposób najpewniejszy skierują zaufanie w stronę rządu naszego. Dzięki zarządzeniom tym będziemy w zakresie spraw politycznych, w miarę potrzeby pobudzali lub uspokajali umysły – przekonywali lub dezorientowali, przez drukowanie to prawdy, to znów kłamstw, to pewnych danych – to znów przeczenia im, odpowiednio do tego, czy przyjęto je dobrze, czy też źle. Zawsze jednak będziemy ostrożnie badali grunt, zanim uczynimy krok…”

Jeśli chcesz poczytać prasę, czytaj w sieci

Ostatecznie z czymś, czego nie można przeinaczyć, trzeba poradzić sobie bardziej bezpośrednio. Na szczęście cuda obecnej technologii umożliwiają bardziej wyszukane metody, niż aresztowanie dysydenta i zniszczenie jego maszyny drukarskiej.

Australijski obowiązkowy filtr sieciowy będzie blokował 10 000 stron internetowych

“Program pilotażowy będzie w szczególności sprawdzał jakość filtrowania stron znajdujących się na czarnej liście ACMA [Australian Communications and Media Authority] – z których większość to strony z dziecięcą pornografią – ale też innych, z niepożądanymi treściami” – powiedział dziś przed parlamentem senator Conroy.

“Jako że czarna lista ACMA składa się obecnie z 1300 adresów URL, program zostanie przetestowany na tej liście – jak i na innych adresach URL w liczbie 10 tysięcy – w celu sprawdzenia wpływu obszerniejszej czarnej listy na sprawność sieci”.

Programowanie zakończone

Jedną z charakterystycznych cech psychopatii jest lenistwo. W ich „najlepszym ze światów” cenzura nie będzie wymagała żadnego wysiłku z ich strony. Dlatego też rozsądne zastosowanie hamowania transmarginalnego może stworzyć sprawnie wyćwiczoną populację ludzi trzymających w równym szeregu samych siebie i innych.

Cenzura stworzona przez użytkowników

Sieć ułatwia tłumom ludzi współpracę. Ale jednocześnie ułatwia gangom niszczenie wolności słowa.

Powstała nowa cenzura online i pochodzi ona od ruchów oddolnych. Dzięki nowym, wspólnie opracowanym, społecznym sieciom mediów, ludziom jest łatwiej niż kiedykolwiek dotąd zorganizować się w grupę i zniszczyć wolność wypowiedzi. Na zasadzie „Zrób To Sam” wprowadzają cenzurę od dołu do góry – w przeciwieństwie do cenzorów starej daty, którzy cenzurowali od góry do dołu. Nazwijcie to cenzurą stworzoną przez użytkowników.

[…]

Google posiada opcję pozbawienia was dostępu do blogu. Rzadko to robią, chyba że wasz blog pełen jest nielegalnych materiałów typu filmy naruszające prawa autorskie. Najczęstszą rzeczą, jaką robi Google, kiedy macie dużo flag, jest uniemożliwienie znalezienia waszego blogu. Nikt nie będzie w stanie znaleźć go, szukając przez Bloggera lub Google. Znajdą go jedynie ci, którzy już wcześniej mieli z nim do czynienia lub znają dokładny URL.

[…]

Cenzura nie działa staromodnymi metodami. Wasze filmy i blogi nie są usuwane. Zostają one po prostu ukryte wśród zalewu informacji tworzonych przez użytkowników. Nie móc zostać odnalezionym w sieci oznacza, w bardzo rzeczywistym sensie, ocenzurowanie. Nie jesteście jednak ocenzurowani przez władze na górze. Cenzuruje was banda u dołu.

Kolejny Protokół trafia w powyższe:

5. […] Kiedy puls zacznie bić w sposób przyśpieszony, wówczas ręce te zwrócą opinię w kierunku celów naszych, bowiem osobnik podniecony traci rozsądek i łatwo podaje się nakazom. Głupcy, którzy będą myśleli, że powtarzają zdanie dziennika, reprezentującego ich obóz powtarzać będą nasze myśli, lub te, które będą dla nas pożądane. Wyobrażając sobie, że kroczą za organem partii swojej, będą szli za sztandarem, który my im wywiesimy”.

Wbrew jednak wszelkim oczekiwaniom, istnieją nieliczni, którzy nadal wierzą w racjonalną myśl. Tych, którzy starają się widzieć świat jaki jest, co jest jedyną drogą do odkrycia wielu jego tajemnic. W jaki sposób patokracja ich wynagrodzi?

Naukowcy poddają się autocenzurze po ataku politycznym

Badacze unikają kontrowersyjnego języka oraz takichże tematów na rzecz grantów i dyplomów.

Naukowcy, których praca stała się obiektem szczegółowej analizy podczas politycznej debaty na temat badań finansowanych przez amerykański National Institutes of Health (NIH) w Bethesda w stanie Maryland, ocenzurowali własną późniejszą pracę – odkryły nowe badania. [1]

[…]

Według Petera Bearmana, socjologa z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku, badania pokazują, że postrzeganie politycznego nastawienia skłania naukowców do unikania prac badawczych, które ich zdaniem nie będą finansowane lub uniemożliwią im otrzymywanie funduszy w przyszłości. Praca Bearmana nie była częścią kontrowersji, jednak on też spotkał się z krytycyzmem w związku z jego badaniami nad abstynencją seksualną nastolatków.

Badanie ukazuje również, jak reputacja NIH – instytucji, która powinna być wolna od politycznej ingerencji – została „zszargana przez pogoń administracji Busha za ideologiczną czystością zamiast efektywnej nauki” – mówi Bearman. Studium pokazuje, że naukowcy, których prace badawcze poddane zostaną politycznej lustracji, „nie angażują się w prawdziwą naukę w obawie, że doprowadzi to do utraty dotacji”. Może to prowadzić do naukowej nierzetelności oraz szerzenia się pseudonauki – mówi.

Czy to nie ciekawe, że hasłem pogoni za dotacjami jest „Opublikuj lub zgiń”? Wygląda na to, że Protokoły omawiają również i to.

“5. […] Gdyby nawet znaleźli się chętni do pisania przeciwko nam, to jednak nie znajdą wydawców, którzy by podjęli się drukowania. Przed przyjęciem do druku jakiegokolwiek dzieła wydawca albo drukarz będzie musiał wyjednywać od władz pozwolenie”.

Mówiąc przeciwko syjonizmowi, a zarazem w imieniu Ludzi

Większość powyższych tematów bezpośrednio lub pośrednio wiąże się z syjonizmem. Często zdarza się, że ludzie wypowiadający się na temat syjonizmu oskarżani są o antysemityzm. Jest to oczywiście fałszywy zarzut stworzony w celu zabezpieczenia bezkarności psychopatów skrywających swoje prawdziwe intencje pod płaszczem religii oraz mitów. Zamiast tłumaczenia kolejny raz, dlaczego jest to fałszywy zarzut, chcielibyśmy skonkludować cytując niedawne oświadczenie skromnego ortodoksyjnego Żyda – człowieka mającego serce i rozum, który dzięki temu zdolny jest dostrzec to, co kryje się za kłamstwami:

Jak długo żydowscy i nieżydowscy przywódcy, domagający się ochrony cywilizacji oraz moralności, będą milczeć na temat trwającego państwowego terroryzmu praktykowanego przez wykonaniu syjonistów w stosunku do ludności palestyńskiej – co dziś najbardziej widoczne jest w Gazie, gdzie syjoniści myślą, że mogą głodem przymusić Palestyńczyków do poddania się, pogwałcając przy tym wszelkie zasady prawa międzynarodowego, wartości religijne w ogólności, WŁĄCZAJĄC w to wartości wiary żydowskiej???!!

Jak długo trwać będzie przyzwolenie na takie rzeczy??
Pilnie nawołujemy społeczność międzynarodową i światowych przywódców do zakończenia państwowego terroryzmu!! W imię Boże!
W imię ludzkości!

Terrorystyczny reżim państwa Izrael represjonuje, wypędza i prześladuje Palestyńczyków od 60 lat i oczekuje, że Palestyńczycy będą zwyczajnie siedzieć z założonymi rękoma patrząc na to wszystko! Czy Palestyńczycy mają współpracować przy własnej destrukcji? Czy mają po prostu poddać się, aby zrekompensować syjonistom to, co wydarzyło się podczas II Wojny Światowej tysiące mil stąd?

Nadszedł czas, by przywódcy, mający poczucie moralności i odwagę, powstali i w końcu oznajmili DOŚĆ TEGO!! Państwo Izrael nie może dłużej być nagradzane wypisanym czekiem za popełnianie zbrodni! To nikczemne, nędzne etnokratyczne państwo musi zostać zdemontowane, a prawa Palestyńczyków przywrócone!

Modlimy się, aby nasz apel dotarł do serc i umysłów tych, którzy posiadają moc położenia kresu temu szaleństwu rozpętanemu przez państwo Izrael, który to uzbrojony po zęby w najnowocześniejszą broń, używa jej przeciw Palestyńczykom i który zastrasza resztę Bliskiego Wschodu, bo syjoniści domagają się, aby cały świat podporządkował się ich planowi!

Syjoniści wiedzą o tym, że ich państwo stoi u progu rozpadu i są przygotowani do zabrania ze sobą milionów Żydów i nie-Żydów!! Jeśli nie powstrzyma się syjonistów, świat znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie!!

Niech Bóg w Niebiosach usłyszy nasze wołanie!

Rabbi Meir Hirsh
Neturei Karta Palestine
P.O.Box 5053 Jerusalem, Palestine
E-mail: nkp@neto.bezeqint.net

*Fragmenty polskiej wersji “Protokołów” zaczerpnięte z opracowania Bolesława Rudzkiego

– –
przekład: PRACowniA

Reklamy

2 komentarze »

  1. ŻYCIE NAPRAWDĘ JEST CIEKAWE,NIEKTÓRZY ZAŚ SĄDZĄ ŻE CIEKAWOŚĆ TO PIERWSZY STOPIEŃ DO PIEKŁA.ŻYCZĘ POWODZENIA WSZYSTKIM CIEKAWYM

    Komentarz - autor: 19521031 — 3 marca 2009 @ 09:24

  2. @ 19521031

    Czy mógłbyś nieco rozwinąć swój punkt widzenia? nijak nie wiem co chciałeś w swoim komentarzu przekazać, groźba to jaka czy zachęta, czy co?

    pzdr,

    Komentarz - autor: Kruk — 3 marca 2009 @ 09:51


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: