PRACowniA

21 Październik 2008

Łączenie Punktów: Palin pnie się w górę, wasze oszczędności się kurczą, świat wkracza w strefę mroku (1)

Kolejny, wrześniowy odcinek cyklu.

SOTT Editors
SOTT.net
Czwartek, 30 września 2008
[LINK do oryginalnego artykułu; przekład: PRACownia]

© Dwayne Booth

Lunatycy na drodze do zagłady – wyglada na to, że gatunek ludzki na kilku frontach przekroczył krytyczny punkt, od którego nie ma powrotu:

– Amerykanie igrają z ogniem, wspierając religijną ekstremistkę i polityczną analfabetkę Sarę Palin, i niechybnie spłoną.

– Przy okazji mogą także obrócić w zgliszcza znaczną część reszty świata.

– W tym samym czasie system finansowy dostaje lekkiego szturchańca stojąc na skraju przepaści. Głodni i biedni ludzie będą usprawiedliwiać faszyzm – niektórzy będą nawet o niego prosić.

– Klimat daje się we znaki, jak to bywa o tej porze roku, natomiast Słońce nie zachowuje się zgodnie ze spodziewanym cyklem, co wraz z kilkoma innymi tropami każe nam się zastanowić, czy w kosmiczno-geofizycznym systemie nie zmieniło się coś na stałe.

Hokejowa Mamuśka Faszyzmu

Oto bardzo złowieszcza wiadomość miesiąca: Fundamentalistka, nastawiona na konfrontację, głodna władzy, skrajnie prawicowa, drapieżna kapitalistka i niezbyt rozgarnięta kobieta; chodzą pogłoski o jej rasizmie, obojętności wobec otoczenia i kontaktach z groźnymi ekstremistycznymi kościołami chrześcijańskimi, które nawiązała po otrzymaniu nominacji na wiceprezydenta z ramienia Partii Republikanów. Na zewnątrz prezentuje się całkiem nieźle (w każdym razie lepiej niż John McCain), a sama siebie nazywa „hokejową mamuśką” [zapracowaną mamą, która dowozi swoje dzieci na trening]. Cuda nad cudami, wygląda na to, że to wszystkie kwalifikacje, jakich potrzebują Amerykanie, żeby przyłączać się masowo do jej obozu. Faktycznie, właśnie wtedy, gdy każdy liczył na przybycie nowego mesjasza Obamy, który „wybawi nas” od Georga & Dicka (nie ma na to szans, ale mniejsza o to), zjawia się Sara Palin z całym tym wdziękiem, którego McCainowi – człowiekowi z charyzmą egipskiej mumii – brakuje.

©Unknown

Wizerunek wyprodukowany na użytek publicznej konsumpcji
to wszystko, czego trzeba

Co jest gorsze – to, co będzie się działo w USA i na świecie, jeśli Republikanie zostaną w Białym Domu (większość z nich prawdopodobnie zostanie), czy fakt, że naród „żywych trupów” jest pogrążony w głębokim śnie, kiedy to się dzieje? Gdzie widzieliśmy już identyczny scenariusz?

Och, tak, to były lata trzydzieste, a do władzy w Niemczech dochodził pewien mały (ktoś mógłby powiedzieć, zabawny) pracownik fizyczny z pewnymi religijnymi poglądami i armią aryjskich żołnierzy, gotowych umierać za jego patologiczne paramoralizmy. Niewiele osób zdawało sobie sprawę z tego, kim naprawdę jest Hitler i jakie będą konsekwencje jego reżimu.

Wśród nich był dziennikarz Fritz Gerlich, który swoją pracę przypłacił życiem, oraz Sebastian Haffner, który przeżył, żeby opowiedzieć nam historię opisaną w rękopisie zatytułowanym „Defying Hitler” [Przeciwstawić się Hitlerowi], odnalezionym i opublikowanym pośmiertnie przez jego syna. Haffner z doskonałą wnikliwością maluje żywy portret tego, „co skłoniło tak wielu zwykłych Niemców do przyzwolenia na nazistowski program lub przyłączenia się doń”, obarczając osobistą odpowiedzialnością każdego obywatela Niemiec za konsekwencje jego działania lub bierności. Haffner napisał:

To może wyglądać na paradoks, niemniej jednak to prosta prawda, że wprost przeciwnie, decydujące wydarzenia historyczne dzieją się wśród nas, anonimowej masy. Najpotężniejsi dyktatorzy, ministrowie i generałowie są bezsilni wobec równoczesnych decyzji mas, podjętych indywidualnie i prawie nieświadomie przez całość populacji… Decyzje, które wpłwają na przebieg historii, wynikają z indywidualnych doświadczeń tysięcy lub milionów jednostek”.

Wiemy, co wydarzyło się w nazistowskich Niemczech, a jednak do dzisiaj zadajemy sobie pytanie: „jak to możliwe, że obywatele Niemiec pozwolili Hitlerowi na to, co zrobił? Jak musieli być okrutni i nieludzcy, że pozwolili nazistom na popełnianie tak straszliwych zbrodni!”

Być może ktoś z was pomyśli, że jesteśmy zbyt przewrażliwieni czy pesymistyczni w kwestii Palin. W końcu Republikanie nie wygrali jeszcze wyborów i chociaż ich poparcie wzrosło na jakiś czas, wydaje się, że na szczyty powrócił Obama, prawda? I jeśli wygra, kto wie, może okaże się być jednym z tych ludzi, którzy odgrywają swoją rolę na tyle dobrze, by dostać się na stanowisko, gdzie mogą zrobić coś dobrego?

Tutaj w SOTT mamy problem z takim punktem widzenia. Doświadczenie nauczyło nas, że w nowoczesnych zachodnich demokracjach nie ma prawdziwych wyborów oraz że w szczególności Amerykanie pozbawieni są obecnie luksusu faktycznego wybrania kogokolwiek w wyborach. Jak dotąd, sposoby i metody fałszowania wyborów były doskonalone przez prawe skrzydło chrześcijańskich fundamentalistów. Planują oni zrobić to po raz kolejny. Tak, drodzy czytelnicy, fałszowanie wyborów 2008 jest już w toku!

Kiedy mandat McCaina zaczął tracić na wartości (jak przekonać naród, że McCain wygrał, skoro jest tak daleko za Obamą?), wytoczono „ciężką broń” w postaci mamuśki z naszych najgorszych koszmarów, w nadziei, że zdobędzie ona poparcie wszystkich kobiet i matek. McCain i Palin grają, z ledwo skrywanym cynizmem, na „wspólnocie kobiet”. Tak jakby Pani Pitbull miała cokolwiek wspolnego z prawdziwą kobiecością normalnych kobiet. Gdy będą znane ostateczne wyniki, zostaniemy prawdopodobnie poinformowani, że McCain i Palin wygrali niewielką różnicą głosów, a komentatorzy medialni powiedzą nam, że „hokejowa mamuśka” była tym czynnikiem, który przekonał nie do końca zdecydowanych.

Widzicie więc, o co w tym chodzi. Jedyną rzeczą, której tak naprawdę potrzebują podczas kampanii, to wiarygodne uzasadnienie „wygranej”, a mogą tego dokonać tylko wtedy, gdy masy pogrążone są we śnie. To w tym sensie – bycia przebudzonym (lub nie) – my, anonimowe masy, jesteśmy odpowiedzialni za wynik. Przebudzonych i świadomych ludzi nie da się oszukać.

Palin reprezentuje wszystko to, co przeczy prawdziwej kobiecości i macierzyństwu. Ona i ta armia tresowanych wiernych wojowników gotowi są oddać swoje życia za paramoralizmy i psychopatyczne dogmaty, siejąc po drodze śmierć i zniszczenie. Brzmi znajomo?

Palin jest członkiem sekty o śmiechu wartych przekonaniach, a jednak sporo z nich zdołało w ciągu ostatnich dwudziestu lat przeniknąć do politycznej sfery Ameryki i zamienić kraj, powoli ale skutecznie, w państwo policyjne. Przejęli kontrolę nad mediami i przez długie lata robili pranie mózgów milionom ludzi, pamiętając przez cały ten czas o tym, że „edukację” rozpoczyna się w młodym wieku.

Palin, ich robotnicza muza, wierzy, że wojna w Iraku jest aktem Boga, z dumą zatem posyła swojego syna, by wypełniał Jego wolę, ponieważ „Hej! Nadchodzi czas Wniebowstąpienia i tylko my, „Wybrani”, zostaniemy ocaleni, a pozostali muszą walczyć”. Tamci ‘pozostali’ tak przy okazji, to znaczna większość zwykłych ludzi, ludzi takich jak ty i ja. Palin jest w tych samych rękach, które od samego początku grały Bushem – w rękach Dominionistów.

Delikatnie rzecz ujmując, Palin jest kobietą o wątpliwej inteligencji. Nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, którego nie ma w swoim scenariuszu i wbrew wszystkim geologicznym i naukowym dowodom jest przekonana, że Ziemia liczy sobie 6000 lat . Ma wyraźnie niebezpieczne urojenia.

Oznacza to, że kierunek działań tej okrutnej kobiety to wspieranie zabijania zagrożonych gatunków zwierząt i niszczenie Matki Ziemi.

Ta pozbawiona empatii, nieludzka kobieta była za tym, żeby zgwałcone kobiety z Alaski musiały płacić za obdukcję lekarską. Jej prawicowe fundamentalistyczne działania polityczne są skierowane przeciwko rodzinom i kobietom.

Ta obłudna kobieta wykorzystuje ludzi do realizowania swoich własnych celów i zgarnia ciężko zarobione pieniądze mieszkańców Alaski, żeby wydawać je na swoją sektę, tak jak jest to opisane tutaj.

I ma spore szanse zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. McCain jest stary i ma problemy ze zdrowiem, i tak, wszystko wskazuje na to, że wygra. Możecie usłyszeć to z ust eksperta. Poza tym, rodzina Rothschildów – najbardziej wtajemniczeni gracze systemu – nie po to postawiła na tego konia, żeby teraz patrzeć, jak przegrywa wyścig. Wygląda na to, że wysoko obstawiają McCaina.

Alarmujące jest również to, że podczas tych wyborów obserwujemy zwiększoną presję wywieraną na kobiety. Na stronie „Women’s Voices, Women Vote” czytamy:

[…] niezamężne kobiety “mają szansę wybrać następnego Prezydenta”. WVWV pisze w e-mailu, że „podczas gdy poparcie zamężnych kobiet kształtuje się na poziomie 49 procent dla McCaina w stosunku do 42 procent dla Obamy, kobiety niezamężne przeciwnie, dają Obamie 60 procentowe poparcie w stosunku do 30 procent dla McCaina… Te 53 miliony samotnych, żyjących w separacji, rozwiedzionych lub owdowiałych kobiet stanowi 26 procent uprawnionej do głosowania populacji”. Mając na uwadze również to, że po raz pierwszy w historii wśród dorosłych Amerykanek niemal tyle samo jest kobiet niezamężnych co zamężnych, rozumiemy dlaczego Sara Palin mogła być dobrą opcją dla Republikanów.

Zastanawiamy się, czy kobiety te będą kozłem ofiarnym, kiedy sfałszowane wyniki wyborów pokażą, że następne cztery lata będą jeszcze gorsze od poprzednich ośmiu pod rządami Busha; „Hej, to one są za to odpowiedzialne, a nie maszyny do liczenia głosów”. Całe te miliony „samotnych, żyjących w separacji, rozwiedzionych kobiet oraz wdów”… Nie przypomina to historii aroganckich kobiet?

Zastanawiamy się również, czy większość z nich obudzi się i przejrzy na oczy, że podczas gdy Palin jest sprzedawana pod maską prawdziwej kobiety i matki, tak naprawdę to kim jest i jej fundamentalna wiara zabija wszystko, co kobiece. Niektóre kobiety już się obudziły.

Czy reszta z nas też się obudzi? Czy weźmiemy sobie do serca słowa Haffnera i damy naszym decyzjom zmienić bieg historii? Ponieważ, jak zobaczycie poniżej, pod żadnym względem świat nie jest teraz dobrym miejscem dla beztroski!

Kronika Zapowiedzianego Krachu

Komentator SOTT od spraw ekonomii, Donald J. Hunt, napisał ostatnio:

© John Cole

© John Cole

Co za tydzień! Zaczęło się od Sekretarza Skarbu, Henry Paulsona, który wydał decyzję prowadzącą do ogłoszenia bankructwa banku Lehman Brothers. Później, w niedzielę i poniedziałek, zaczęły napływać informacje o kłopotach finansowych giganta ubezpieczeniowego AIG. Zaraz potem Federalny Bank Rezerw przejął AIG w zamian za pożyczkę w wysokości 85 miliardów dolarów. Rynek papierów wartościowych załamał się więc w konsekwencji rosnącego strachu i paniki, tylko po to, by odrobić straty pod koniec tygodnia, kiedy zapowiedziany został plan ratunkowy zastępujący wszystkie inne plany ratunkowe.

Ten nikczemny plan ratunkowy wart 700 miliardów dolarów, „bolesny-ale-konieczny”, został wprowadzony tylko po to, żeby zmusić podatników do wykupywania niekorzystnych kredytów hipotecznych [mortgage securities]. Problem jedynie w tym: Izba Reprezentantów odrzuciła w poniedziałek plan ratowania banków, „ignorując natarczywe ostrzeżenia prezydenta Busha i liderów kongresu obu partii, że bez niego gospodarka może pogrążyć się w recesji”. Uch!.

Rzeczywiście, bardzo ciekawa seria wydarzeń. Zgodnie z tym co piszą gazety, ważniacy z Wall Street liczyli na to, że Paulson wyciągnie pomocną dłoń do Lehmana, kiedy to wszystko się rozpętało – ale on powiedział ‘nie’. To prawie tak, jakby chodziło wręcz o pogorszenie sytuacji poprzez stworzenie efektu domina, poczynając od upadku jednego z największych banków.

Wtedy właśnie plan ratunkowy zawiódł. Rzekomym powodem było to, że niezbyt wielu ustawodawców było skłonnych podjąć polityczne ryzyko na zaledwie pięć tygodni przed wyborami. Ale co dokładnie wydarzyło się podczas głosowania? Na dzień przed ogłoszeniem wyników, poseł Michael Burgess przekazał informację z sali obrad Izby Reprezentantów, że Spiker wprowadził „stan wyjątkowy”. Zanim zaczniecie wchodzić przez drzwi skandując „Heil!”, pozwólcie nam wyjaśnić, że ten ponury termin odnosi się w rzeczywistości do pewnej procedury wewnętrznej Kongresu:

W procedurze stanu wyjątkowego stałe przepisy wymagające co najmniej jednego dnia przerwy pomiędzy przedstawieniem ważnej legislacji a głosowaniem nad tą legislacją w sali obrad – żeby członkowie mogli się dowiedzieć, czego będzie dotyczyło głosowanie – zostają pominięte. W zamian za to, podczas trwania „stanu wyjątkowego”, kierownictwo może włączyć do legislacji dziesiątki czy setki zapisanych drobnym drukiem stron i przystąpić natychmiast do debatowania i głosowania nad nią, zanim Członkowie Kongresu, media lub społeczeństwo będą miały okazję pełnego zrozumienia klauzul, które za zamkniętymi drzwiami zostały zamienione lub dopisane do legislacji.

Innymi słowy, kongresmeni zmuszeni są do głosowania, nie wiedząc właściwie za czym głosują. To brzmi jak przepis na odrzucenie projektu ustawy!! Ile osób mogłoby poprzeć głosowaniem coś, czego nie przeczytało? O ile oczywiście nie kazano im tak postąpić, bo wymagała tego „polityka ich partii”. No dobra, a jeśli tym razem nie było żadnej partyjnej linii, albo partyjną linią było rzeczywiście głosowanie przeciwko planowi ratunkowemu? Jest prawdopodobne, że ostatecznie osiągną swego rodzaju porozumienie, ale w międzyczasie fiasko tego planu utrwaliło i tak beznadziejną już sytuację.

Ale dlaczego pociągający za sznurki chcieliby doprowadzić do załamania na rynku? Hunt pisze dalej:

Do czego to doprowadzi? Może potoczyć się w dwóch kierunkach. Od tej chwili cały rząd Stanów Zjednoczonych i wszyscy podatnicy będą właścicielami niepewnych kredytów hipotecznych. Jeśli zdecydują się podnieść płace amerykańskim pracownikom, ceny domów mogą zacząć ponownie rosnąć i będzie można zapobiec gwałtownej zapaści – być może. W przeciwnym razie, będzie to prawdopodobnie koniec amerykańskiego dolara, który zastąpiony zostanie przez Amero, nową walutę Zjednoczonej Ameryki Północnej, rządzonej przez Północny Okręg Wojskowy USA oraz Blackwater Consulting. Niestety, mając na uwadze kto dyktuje warunki, drugi plan wydaje się bardziej prawdopodobny.

Hunt zaznacza również:

Dla tych, którzy od lat widzeli, jak zbliża się ten moment, na paradoks zakrawa fakt, że po latach zapewniania nas o najzdrowszej w historii sytuacji ekonomicznej nagle każe nam się oszaleć z panicznego lęku. Dlaczego teraz?

[…]

Prawdobna odpowiedź jest taka, że „dyktujący warunki chcą, by właśnie w tym momencie doszło do ekonomicznego krachu. Ponieważ wszystkie te aktywa były podparte optymizmem, sprowokowany u każdego poważny pesymizm zagwarantuje krach”.

Inny komentator zauważa, że końcowym efektem poważnego krachu ekonomicznego „są zamieszki na tle żywnościowym, gnijące w polu zboże, oraz prawdziwe zagrożenie ze strony faszystów, którzy mogą przejąć kontrolę nad krajem”… Hm, czyż nie wspominaliśmy wcześniej o pewnej „hokejowej mamuśce”, która nęci Stany Zjednoczone, by zrobiły ostatni krok w stronę jawnego faszyzmu?

Oto esencja „Doktryny szoku”. W istocie Naomi Klein ma bardzo podobne zdanie w sprawie wrześniowych wydarzeń i miała okazję przedstawić je w telewizji. Powiedziała:

„Przyjmując te zadłużenia, przenieśli katastrofę z Wall Street na Main Street [główną ulice]… Ale tę bombę trzeba jeszcze zdetonować. Bombą jest zadłużenie, które zostało teraz przeniesione na podatników. Bomba wybuchnie więc, kiedy/jeśli John McCain zostanie prezydentem w środku ekonomicznego kryzysu i powie ”Patrzcie! Mamy kłopoty. Znajdujemy się na krawędzi katastrofy. Musimy sprywatyzować ubezpieczenia społeczne. Nie możemy sobie pozwolić na opiekę zdrowotną. Nie możemy sobie pozwolić na kartki żywnościowe. Potrzebujemy mniejszej kontroli, większej prywatyzacji”.

Znacie tę tezę Doktryny Szoku, która mówi, że potrzebna jest katastrofa, żeby racjonalnie wytłumaczyć przepychanie tych mało popularnych politycznych działań.

Zatem prawdziwa katastrofa dopiero nadciąga. Prawdziwą katastrofą jest zadłużenie, które wybuchnie na amerykańskich podatników. Wtedy zastosują ekonomiczną terapię wstrząsową”.

Jak zauważono powyżej, nowa wersja planu „ratunkowego” może ostatecznie zostać zatwierdzona – to znaczy z korzyścią dla zaprzyjaźnionych z Bushem bankierów. Z planem ratunkowym czy bez, dokonano już całego mnóstwa zniszczeń i tak jak zwykle, zwyczajni ludzie zbierają teraz najsilniejsze ciosy.

A to może być dopiero początek.

Podgrzewanie Zimnej Wojny

Zaczniemy ten wątek od kolejnej szokującej wiadomości: Amerykańscy generałowie przygotowują się do liczonej na 30 do 40 lat nieustannej wojny, włączając w to rywalizację z Rosją i Chinami o zasoby naturalne i rynki zbytów. Nikt z nas nie będzie już miał spokojnego życia, ponieważ Zimna Wojna została już wskrzeszona i ma trwać do momentu, aż zamieni się w „gorącą”.

Po rozmieszczeniu amerykańskich rakiet we wschodniej Europie i po zastępczej wojnie w Gruzji, Rosja i jej sojusznicy zauważyli, że sytuacja zrobiła się poważna i zaczęli przestawiać swoje pionki na szachownicy.

– W kwestii uzbrojenia: Rosja pomyślnie przetestowała rakiety balistyczne nowej generacji, w tym samym czasie prezydent Dmitri Miedwiediew zarządził modernizację rosyjskich środków nuklearnego odstraszania do 2020 roku. Rosja nie wyraziła również zgody, by inspektorzy NATO (z Czech i Polski) weszli do jej baz rakietowych, kiedy próbowano negocjować w sprawie amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej. Rosja planuje również dozbroić Iran w zaawansowany system obrony przeciwlotniczej, w kontekście doniesień o Izraelu, który wkrótce nabędzie zaawansowane inteligentne bomby.

– W kwestii zasobów naturalnych i obszarów ziemi: Miedwiediew powiedział, że Rosja powinna jednostronnie domagać się części Arktyki, podkręcając w ten sposób wyścig o ten sporny region bogaty w źródła energii. (Może zechcecie przejrzeć nasz lipcowy odcinek [pl] w kontekście wyścigu po Arktykę i jej zasoby naturalne).

– Rosja zacieśnia również stosunki z tymi, którzy przywitają ją z otwartymi ramionami w Ameryce Łacińskiej, historycznym podwórku Imperium Stanów Zjednoczonych. Flota marynarki wojennej, podobna do tej, która odwiedziła Syrię mniej więcej miesiąc temu, zmierza teraz do Wenezueli. W jej skład wchodzi krążownik uzbrojony w pociski jądrowe, podwodny niszczyciel oraz dwie łodzie podwodne przenoszące broń nuklearną. Będą one uczestniczyć również w listopadowych połączonych ćwiczeniach na morzu. Oczywiście poddenerwowane NATO monitoruje z bliska całą flotę, kiedy ta dopływa do Karaibów. Co więcej, Rosja negocjuje z Kubą i Wenezuelą w sprawie wspólnego wykorzystania rosyjskiego satelitarnego systemu nawigacyjnego Glonass.

– Hugo Chavez podobnie, próbuje nawiązać kontakty z Chinami, kolejnym światowym mocarstwem gotowym rzucić wyzwanie USA. Skoro jesteśmy w temacie, czy nie jest zbiegiem okoliczności, że kiedy Wenezuela zbliża się teraz z Rosją i Chinami, zaczęło huczeć na temat zamachu stanu na rząd Chaveza?

W kontekście tej Zimnej Wojny ciekawa jest katastrofa lotnicza w górach Uralu, w której zginęli wszyscy pasażerowie (88 osób) wraz z załogą. Według kierownika kontroli ruchu powietrznego, pilot zachowywał się „nienormalnie” i nie postępował zgodnie z podstawowymi instrukcjami. Ponieważ nie ma żadnego wyjaśnienia, wypadek ten został nazwany „jednym z najbardziej tajemniczych katastrof lotniczych w tym kraju”. Interesujące, że wśród ofiar znalazł się Generał Giennadij Troszew, były wysoki rangą dowódca w rosyjskiej wojnie w Czeczeni i doradca ex-prezydenta, Władimira Putina. Biorąc pod uwagę polityczny klimat na świecie, poczuliśmy, że wypadałoby wspomnieć o tym wypadku.

Nowy rząd Pakistanu potraktowany w mafijnym stylu

W naszym poprzednim odcinku zastanawialiśmy się [pl], czy roztaczająca się wokół Pakistanu propaganda Wojny z Terrorem™ została stworzona w celu sprowokowania szybszego ustąpienia Perveza Musharrafa. Teraz już wiemy, że ta trwająca kampania dotyczyła nie tyle człowieka opuszczającego stanoisko, co nowicjusza, który – w przeciwieństwie do Musharrafa – nie jest bezwarunkowo oddaną Stanom Zjednoczonym marionetką.

Oto odrobina kontekstu dla niedawnych wydarzeń:

– Ustawodawcy przegłosowali większością głosów zastąpienie Musharrafa Asifem Ali Zardarim, wdowcem po Benazir Bhutto. (Może przypominacie sobie, że w październiku 2007 roku Bhutto zginęła podczas swojej kampanii od strzałów w szyję i głowę oddanych z niewielkiej odległości, pod przykrywką „samobójczego ataku bombowego”). Dzień przed głosowaniem rząd Pakistanu poinformował o zablokowaniu amerykańskiego transportu wojskowego korzystającego z Khyber Pass, ważnej trasy zaopatrzenia przebiegającej przez jeden z pakistańskich obszarów wprost do Afganistanu. W dniu wyborów Zardari zwrócił się do Parlamentu w następujący sposób:

„Proszę rząd o zajęcie twardego stanowiska i niedopuszczenie do wykorzystywania własnych terenów do przeprowadzania terrorystycznej działalności przeciwko któremukolwiek z krajów” – powiedział.

Nie będziemy tolerować naruszania przez żadne władze naszej suwerenności i terytorialnej integralności w imię zwalczania terroryzmu”.

– Mówiło się o ogromnych różnicach dzielących pakistański wywiad i nowy rząd Pakistanu. Pakistański wywiad, jak może pamiętacie, zacieśnił swoje stosunki ze Stanami Zjednoczonymi do tego stopnia, że pomógł im w przeprowadzeniu operacji sabotażowej 9/11 – lub przynajmniej w jej zatuszowaniu. Mało prawdopodobne, żeby nagle zmienili się w demokratów i wsparli Zardariego.

Widać to w tym kontekście, że w tą samą sobotę, kiedy głosowano za poparciem Zardariego, doszło do potężnej eksplozji w hotelu Marriott w Islamabadzie, w której zginęło kilkadziesiąt osób. Wśród ofiar znalazł się również ambasador Czech w Pakistanie.

©AFP

©AFP

Spójrzcie na ten krater widoczny na zdjęciu. Jeśli źródło wybuchu umieszczone jest nad poziomem terenu i nie jest skierowane ku ziemi (byłoby tak w przypadku samochodu-pułapki), nie ma żadnego powodu, dla którego eksplozja miałaby wytworzyć ogromny krater, ponieważ uwolniona energia szukałaby drogi najmniejszego oporu (do góry). Woda wewnątrz dziury sugeruje, że uszkodzone zostały wodociągi. Czy w takim razie bomba była rzeczywiście umieszczona w ciężarówce, jak nam powiedziano, czy znajdowała się pod ziemią? Gdyby do wybuchu doszło nad ziemią, jaki musiał być potężny, żeby wyrządzić tak wiele zniszczeń na ziemi pokrytej betonem i dać się odczuć w odległości 22 kilometrów? Czy tego rodzaju materiał wybuchowy dostępny jest dla waszego przeciętnego, muzułmańskiego ekstremisty, planującego swoje ataki z jakiejś jaskini?

Nie dziwi nas oficjalna wersja: Najpierw obwiniano Al-Qaeda™. Potem do zamachu przyznała się jedna z grup terrorystycznych, o której nikt wcześniej nie słyszał. Ta zwie się „Fedayeen-i-Islam”. Te „terrorystyczne gangi” wyrastają jak grzyby po deszczu. Wygląda też na to, że rozwinęli magiczną zdolność pomijania normalnego trybu nauki i przeprowadzają najbardziej niszczycielskie ataki już od pierwszego dnia swojej działalności.

Najbardziej interesujące jest to, że prezydent Pakistanu i wszyscy jego ministrowie planowali spotkanie przy kolacji w Marriotcie, ale w ostatniej chwili zmienili plany. Jak nowicjusze z Fedayeen-i-Islam zdołali to odgadnąć??

Wygląda na to, że Zardari dostał cynk. Najprawdopodobniej pochodził od pomysłodawców ataku, dlatego możemy podejrzewać istnienie drugiego ostrzeżenia, że następnym razem może zabraknąć tak ‘uprzejmych gestów’. Zwróćcie uwagę, że chcąc zamknąć ten mafijny manewr nutą niesmacznego humoru, Bush zaoferował Pakistanowi pomoc w zorganizowaniu obrony!

Były inne istotne szczegóły dotyczące wybuchu bomby. Na kilka dni przed eksplozją żołnierze amerykańskiej piechoty morskiej rozładowali ciężarówkę należacą do ambasady USA i przenieśli do budynku Hotelu Marriott stalowe skrzynie. Czy to możliwe, żeby z przejęciem władzy przez nowy rząd, CIA i biura Pentagonu w Islamabadzie skorzystały ze sposobności zniszczenia niektórych dowodów świadczących o ich prawdziwej działalności w Azji? A może skrzynie były częścią infrastruktury niezbędnej do zniszczenia Marriotta?

Przy takim powitaniu nowej prezydentury, nie ma wątpliwości co do tego, że Zardari jest niezadowolony z obecności Amerykanów w Pakistanie:

„Amerykańskie wojska wkraczają bez powiadamiania nas, bez zgody Pakistanu, naruszają kartę praw Organizacji Narodów Zjednoczonych” – powiedział Zardari w poniedziałek w wiadomościach NBC w Islamabadzie, przed wyjazdem do Nowego Jorku na Zgromadzenie Ogólne ONZ i spotkanie z prezydentem Bushem.

[…]

W minionym miesiącu oddziały amerykańskie kilkakrotnie przekraczały granicę pomiędzy Pakistanem i Afganistanem. Pentagon dostał od Białego Domu zezwolenie na przeprowadzanie transgranicznych operacji bez wcześniejszego pytania o zgodę pakistańskiego rządu. Przed kilkoma dniami pakistańskie wojsko otworzyło ogień do amerykańskich helikopterów nadlatujących znad Afganistanu i zmusiło je do odwrotu.

Ten człowiek jest dobrze poinformowany i najwidoczniej zna fakty, kto tak naprawdę stoi za atakiem w Marriotcie. Należy podziwiać go za odwagę, ponieważ jak się zdaje, nie uległ jak na razie globalnemu brutalizmowi. Kilka dni po wybuchu pakistańscy żołnierze i współplemieńcy zestrzelili w pobliżu afgańskiej granicy podejrzany samolot bezzałogowy USA. Doszło do wymiany ognia pomiędzy pakistańskimi oddziałami i helikopterami USA.

To smutna historia, a ponieważ szeroko informowano o niej w oficjalnych doniesieniach, zrozumiałe będzie, jeśli pomyślicie, że był to odosobniony przypadek próbowania przez jakiś kraj ocalenia odrobiny swojej niepodległości. Niestety, to nie jedyny kraj. Syria miała w tym miesiącu swoją własną dawkę terroryzmu i wcale nie potępiamy Hizbollahu za to, że o udział podejrzewa Izrael, którego służby wywiadowcze rozwinęły do perfekcji sztukę sabotażowego oszustwa.

Skoro już przy tym jesteśmy…

Panna Mossad na wybiegu

Izraelska minister Spraw Zagranicznych, Tzipi Livni ma zostać premierem po wyborach partyjnych, które mają wyłonić następcę Ehuda Olmerta. Na wypadek gdybyście jeszcze o tym nie słyszeli, Livni jest córką słynych syjonistycznych partyzantów i w latach 1980 pracowała w Paryżu jako agentka Mossadu. Chociaż szczegóły pozostają tajemnicą, wiemy, że jej zadaniem było wytropienie w Europie „palestyńskich terrorystów”. Poprzedni szef Mossadu ujawnił, że była ona członkinią „jednostki elitarnej”. Mówi się, że jednostka ta w 1983 roku na lunchu w Paryżu otruła naukowca zajmującego się fizyką jądrową.

Tak przy okazji, agenci Mossadu w Paryżu brali udział w operacji wykradzenia planów urządzeń nuklearnych Osirak Saddama Husajna w celu umożliwienia izraelskim myśliwcom zbombardowania reaktora. Skoro już przy tym jesteśmy, to Izrael jest skory do powtórzenia operacji, tym razem w Iranie, przy dodatkowym ryzyku, że pogrąży tym region w poważnej wojnie. Gazeta UK Guardian ujawniła ostatnio, że w maju Olmert prosił Busha o zielone światłlo do zbombardowania irańskich urządzeń nuklearnych, nie dostał jednak zgody. Zakładając, że informacje te są prawdziwe, proponujemy przyjąć następujące wyjaśnienie wydrzeń: Syjoniści w izraelskim rządzie podjęli już decyzje na temat Iranu, poinstruowali więc Olmerta, żeby przygotowywał to boisko dla Busha. Ale nie udało się. Mianują więc teraz kogoś wtajemniczonego w sztukę wywoływania wojny drogą oszustw. Problem w tym, że oznacza to nieczystą grę, nawet w stosunku do ich amerykańskich sprzymieżonych neokonów, którzy z jakiegoś powodu odmówili zgody na zaatakowanie teraz Iranu. Ciekawe, z jaką sabotażową sztuczką wyskoczy „Panna Mossad”, żeby zmusić do działania światowego osiłka. I jaki będzie skutek takiego beztroskiego posunięcia?

Tony Blair odbiera w końcu wiadomość

Tony Blair, zawsze do usług syjonistów, jak dowiódł przed nielegalną inwazją na Irak i w jej trakcie, po opuszczeniu rządu Wielkiej Brytanii zasiadł na najbardziej niezwykłym stanowisku. Został „międzynarodowym wysłannikiem na Bliski Wschód tzw. kwartetu bliskowschodniego” i zajmie się procesem pokojowym w tym regionie. Biorąc od uwagę jego przeszłość, nikt nie mógł oczekiwać, że będzie on w jakikolwiek sposób pomocny dla procesu pokojowego, który nota bene i tak nie istnieje. Niemniej jednak okazuje się, że jego wystąpienie w tej roli nie przypadło do gustu prawdziwym mistrzom Bliskiego Wschodu. Jak zauważyliśmy wcześniej, pierwsze ostrzeżenie Blair dostał w maju, kiedy to musiał stawić czoło izraelskim myśliwcom. W lipcu przyszło drugie ostrzeżenie od izraelskiego ministra obrony, kiedy Blair planował wizytę w Strefie Gazy, a na początku tego miesiąca dostał trzecie, kiedy izraelska i egipska straż graniczna odmówiła jego szwagierce i innym działaczom prawa opuszczenia Gazy.

Wygląda na to, że w końcu wiadomość dotarła do niego, wylądował bowiem na ekscytującym stanowisku wykładowcy religii na uniwersytecie w Yale. Chociaż będzie w dalszym ciągu specjalnym wysłannikiem kwartetu bliskowschodniego, podejrzewamy, że przeprowadzanie egzaminów i sprawdzanie wypracowań nie zostawi mu specjalnie dużo czasu na wizyty na Zachodnim Brzegu.

Ike i jemu podobne

Patrzcie, oto próbka działalności Matki Natury w czasie tego najbardziej burzliwego okresu.

Huragan Gustav uderza w wybrzeża Luizjany na zachód od Nowego Orleanu
Burze powodują poważne powodzie w Grecji
Australia: Deszcz zalewa pd-wsch tereny nadbrzeżne Queensland
W jeden dzień Wielką Brytanię zalewa niemal miesięczna dawka opadów
Silne ulewy powodują osuwanie się ziemi na Filipinach.
Powodzie w Indiach, Nepalu i Bangladeszu
Blisko 500 osób zginęło w zalanym przez tropikalny sztorm Hanna miasteczku na Haiti
Powodzie wywołane przez huragan Ike pochłonęły na Haiti 58 ofiar śmiertelnych
80% domów na głównych wyspach Turks i Caicos zniszczonych przez Ike
Ike był o 70 procent silniejszy od przeciętnego huraganu
Upał i susza zabijają cypryjskie lasy
Ike niszczy platformy wiertnicze w Zatoce Meksykańskiej
Gilchrist – wioska wymazana przez Ike z mapy Teksasu
okolice Teksasu zdewastowane przez huragan Ike
Tajfun Hagupit uderza w Filipiny
Tysiące ofiar burz w Chinach w okolicy nawiedzonej niedawno przez trzęsienie ziemi

© NASA / Huragan Ike widziany z międzynarodowej stacji kosmicznej

© NASA Huragan Ike widziany z międzynarodowej stacji kosmicznej

Mamy nadzieję, że zauważyliście artykuł o tym, że Ike był o 70% silniejszy od przeciętnego huraganu. Wiecie, to jedna z tych rzeczy, które każą nam się zastanawiać…

[przejdź do części (2)]

Advertisements

Dodaj komentarz »

Brak komentarzy.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: