PRACowniA

30 Wrzesień 2008

Łączenie Punktów: Pod radioaktywnym opadem Oś Zła nadeptuje niedźwiedziowi na ogon (1)

Piąty już odcinek cyklu „Connecting the Dots” czyli próby odczytywania rzeczywistości jaką ona jest. Tym razem o wydarzeniach z sierpnia br. Dokończenie artykułu powinno się pojawić w najbliższych dniach. (Oryginalny artykuł)

©Alexander Hassenstein / Getty Images
– Ty zbijasz pionka a ja biorę twojego skoczka.
– No nieźle, ale Bliskiemu Wschodowi będzie groził szach.
– Zajmiemy się tym.  Przemiła uroczystość.

Podczas gdy świat przespał cały miesiąc śniąc o Olimpiadzie, Oś Zła skorzystała ze sposobności i poustawiała swoje pionki przed rosyjskim progiem. Wschodni niedźwiedź odpowiedział, a amerykańsko-brytyjsko-izraelska maszyna od propagandy wystartowała z pełnym rozmachem.

Tak jak zawsze, najwyższą cenę za tę śmiertelną partię globalnych szachów zapłacili zwykli ludzie.

Rozgrywki szachowe z Rosją na koszt ludzkości

Miesiąc temu obserwowaliśmy pojawienie się oznak Nowej ‘Zimnej Wojny’. Pierwszą salwą była wojna zastępcza w Południowej Osetii i Gruzji, nie tak różna od wojny w Afganistanie, gdzie Talibowie byli „wojownikami o wolność”, a „głównym ośrodkiem terroryzmu” – komunistyczna Moskwa. Podstawowa dynamika tej rozgrywki jest dość oczywista i została wyjaśniona przez liczną grupę osób, których artykuły republikujemy na stronie SOTT. Jeśli ktoś chce zrozumieć ją dokładnie i mieć pełny obraz sytuacji, powinien zaznajomić się przynajmniej z pięcioma kluczowymi punktami:

1. Gruzja wkroczyła do Południowej Osetii zanim Rosja wkroczyła do Gruzji, chociaż zachodnie media usilnie przekonują świat o dokładnie odwrotnymo przebiegu wydarzeń.

2. Gruzja jest marionetką Osi Zła (Ameryki, Izraela, Wielkiej Brytanii i sojuszników) i tylko jednym z elementów całej serii manewrów, mających na celu zyskanie kontroli nad Rosją i/lub sprowokowanie jej.

3. Rurociąg naftowy, który biegnie przez Gruzję, łączy producentów z Azji Środkowej z zachodnimi rynkami.

4. Konflikt zbiega się z amerykańsko-polskim traktatem w sprawie instalacji systemu antyrakietowego na terenie Polski.

5. Istnieja ddoniesienia o sporej liczbie amerykańskich okrętów kierujących sie w rejon Zatoki Perskiej.

Przyjrzyjmy się bliżej tym punktom:

Zaczniemy od podsumowania podstawowych faktów na temat gruzińskiego konfliktu; cytujemy z tego artykułu (wytłuszczenia dodane):

Uzbrojona i przeszkolona przez Amerykanów armia gruzińska wkroczyła w zeszły czwartek do Południowej Osetii, zabijając w przybliżeniu 2000 cywilów, zmuszając 40 tysięcy Południowych Osetyjczyków do ucieczki za rosyjską granicę oraz obracając w gruzy znaczną część stolicy, Cchinwali. Atak był nieuzasadniony i doszło do niego na pełne 24 godziny zanim PIERWSZY rosyjski żołnierz postawił nogę w Południowej Osetii. Niemniej jednak większość Amerykanów nadal jest przekonana, że rosyjska armia jako pierwsza dokonała inwazji na terytorium Gruzji.

BBC, AP, NPR, New York Times i cała reszta kontrolowanych przez establishment mediów konsekwentnie i z rozmysłem oszukiwała opinię publiczną przekazami o zainicjowanej przez Kreml przemocy w Południowej Osetii. Postawmy sprawę jasno: to kłamstwa. W rzeczywistości NIE MA sporu co do faktów, chyba że wśród ludzi, którzy polegają jedynie na informacjach z zachodnich źródeł prasowych.

Czyż nie zdumiewająca jest potęga mediów? Czym innym jest to co się wydarzyło, a w zupełnie co innego kazano nam uwierzyć. Żeby być w porządku dodajmy, że media nie miały z tym większych problemów, ponieważ 90% światowej uwagi skupiło się na medalach i biciu kolejnych rekordów świata o setne części sekundy. Rzeczywiście, sprawna rączka telewizji jest szybsza od oka publiczności. Wystarczy ten jeden przykład z serwisu informacyjnego Fox News:

„Zanim skomentuję, chcę tylko powiedzieć, że uciekałam przed gruzińskimi wojskami, które bombardowały nasze miasto. Nie przed rosyjskimi. Chcę podziękować oddziałom rosyjskim za to, że przybyły z pomocą”. – Amanda Kokojewa

Zapewne prowadzący wiadomości Fox News nie spodziewał się usłyszeć tego od swoich gości, Amandy Kokojewej i jej ciotki, Laury Tediejewej-Korewiski, mieszkanek San Francisco, które w chwili wybuchu wojny były z wizytą u swojej rodziny w Południowej Osetii.

Materiał filmowy do tego krótkiego wywiadu na żywo był oczywiście przygotowany pod zupełnie inną wiadomość.

W czasie kiedy Amanda winą za konflikt otwarcie obarcza wojska gruzińskie, słychać nieustanne pokasływanie prowadzącego i mamrotanie pod nosem.

Te istotne szczegóły przepadły gdzieś w zalewie informacji, obrazów i nagłówków, którymi na codzień jesteśmy bombardowani. Reszta pozostaje jedynie kwestią powtarzania bez końca stronniczej interpretacji faktów, mającej przekonać nas wszystkich, że a) Rosja jest zła, b) całe szczęście, że stare ‘demokratyczne’ Stany Zjednoczone ze swoimi figurantami otoczą wschodniego niedźwiedzia systemem antyrakietowym (patrz poniżej).

W cytowanym powyżej akapicie znajdujemy wzmiankę, że to Stany Zjednoczone uzbroiły gruzińskie wojsko. Robią to po cichu od 15 lat. O szczegółowej chronologii natury i ilości tego wojskowego wsparcia można przeczytać tutaj.

Ale zgadnijcie, od kogo jeszcze gruziński prezydent Saakaszwili otrzymywał broń, aczkolwiek ukradkiem? Oto podpowiedź: gruziński Minister Obrony, Dawit Kezerasswili, jest byłym obywatelem Izraela i biegle włada hebrajskim. Za wiedzą i przyzwoleniem izraelskiego Ministra Obrony izraelskie przedsiębiorstwo Defense Shield (Tarcza Obronna) szkoliło gruzińskich żołnierzy w przygotowaniach do operacji w Osetii i Abhazji. Ponadto w szkolenie byli zaangażowani również oficerowie izraelskich służb specjalnych Shin Bet. Od 2000 roku Izrael wydał setki milionów dolarów na dozbrojenie i szkolenia bojowe Gruzji, a wszystko to za zgodą izraelskiego Ministra Obrony. Rosjanie zwrócili uwagę na zaangażownie Izraela, co w rezultacie skłoniło izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych do prób zdystansowania się do konfliktu zalecajśc, zeby kontrahenci militarni wstrzymali swoje dostawy do Gruzji. Za późno; zostali już przyłapani na gorącym uczynku.

Jeśli nadal uważasz za czysty zbieg okoliczności to, że Oś Zła uzbroiła Gruzję, i ani USA ani Izrael nie miały nic wspólnego z decyzją o rozpętaniu tej małej wojny, weź pod uwagę, że Joseph R. Wood, zastępca asystenta do spraw bezpieczeństwa narodowego w biurze Cheneya, był w Gruzji na krótko przed wybuchem wojny. Oficjalna wersja jest taka, że był członkiem grupy organizującej wizytę Cheneya w Gruzji. Ale czy mamy uwierzyć w to, że Gruzja byłaby zdolna pójść na wojnę bez pełnego poparcia swoich sponsorów, którzy całkiem przypadkiem odwiedzili ją przed tymi wydarzeniami? Wygląda raczej na to, że Darth Cheney wysłał swojego doradcę, by ten doglądał całej operacji.

Weź pod uwagę jeszcze to, że główny doradca polityki zagranicznej Johna McCaina, Randy Scheunemann, za pośrednictwem swojej firmy, Orion Strategies otrzymał 290 tysięcy dolarów od gruzińskiego reżimu Saakaszwilego.

Dlaczego więc Syjokoni wzięli na celownik Rosję Putina? (Tak, Putina, nie Medwiediewa). Najbardziej oczywista odpowiedź jest taka, że Putin nie chciał grać zgodnie z regułami „Wojny z Terroryzmem™”. Dwa lata temu Putin wygłosił w Monachium przemówienie, na którym odrzucił unipolarną wizję świata z wyraźnym scentralizowaniem władzy w Waszyngtonie. Opowiadał się również przeciwko „jednostronnym i częstokroć bezprawnym działaniom” oraz „niemal niepowstrzymywanemu nadmiernemu nadużywaniu siły” (jest tu ktoś z Iraku?). Nie było potrzeby, by po tych słowach miał nazwać po imieniu tych, o których mówił, niemniej jednak zrobił to:

Jedno państwo i przede wszystkim oczywiście Stany Zjednoczone przekroczyły swoje narodowe granice na każdy możliwy sposób. Widać to w polityce gospodarczej, politycznej, kuluralnej i edukacyjnej, jaką nałożyli na inne kraje. Komu się to podoba? Kogo to bawi?

Istotnie. Bez względu na to, czy Putin ma w swoich planach powrót do władzy czy też nie, faktem jest, że mówi głośno o tym wszystkim, co kryje się w umysłach zarówno wschodniej jak i zachodniej półkuli od conajmniej 2003 roku, czyli od rozpoczęcia brutalnej inwazji na Irak. Jaka szkoda, że zachodnie media nie przedrukowały tych wypowiedzi.

Ale jeszcze przed samym przemówieniem w Monachium, Neokoni wzięli Putina na celownik. W 2003 roku Putin starł się ze skorumpowanym rosyjskim oligarchą Michaiłem Chodorkowskim, właścicielem przedsiębiorstwa naftowego YUKOS i jednym z najbogatszych ludzi na świecie, aresztując go za oszustwa i uchylanie się od płacenia podatków. Prominentny Neokon, Richard Perle – czule określany mianem „Księcia Ciemności” – zareagował żądaniem wyrzucenia Rosji z grupy G8.

Ale istnieją jeszcze inne konkretne powody podżegania do gruzińskiego konfliktu. Gruzja jest bardzo dobrą lokalizacją strategiczną z punktu widzenia globalnych elit władzy. Jak się okazuje, rurociąg naftowy Baku-Tibilisi-Ceyhan przebiega przez tereny Gruzji. Uważany za jedyną alternatywę dla trans-rosyjskiego transportu ropy i gazu z Azji Środkowej na zachodnie rynki, został uruchomiony w maju 2006 roku. To w szczególności Izrael zaproponował, by przedłużyć rurociąg do izraelskiego portu w Aszkelon, służacego za bazę przeładunkową południowej i wschodniej Azji.

Bezużyteczne i irytujące pociski rakietowe w Polsce

Zaraz po zawarciu porozumienia w sprawie obrony antyrakietowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Republiką Czech, podobne porozumienie podpisano z Polską. Waszyngton planuje rozmieścić w Polsce 10 wyrzutni rakiet przechwytujących, które będą powiązane z systemem radarowym w Republice Czeskiej. Przynajmniej chwilowo, ukierunkowane na Rosję strefy obrony powietrznej w Polsce obsadzone zostaną żołnierzami amerykańskimi, a w razie ataku na Polskę Stany Zjednoczone zobligowane będą ruszyć do jej obrony jeszcze szybciej, niż wymaga tego NATO.

©Anonim

Rosja zawsze zamierzała zareagować negatywnie, ale mało kto spodziewał się tak twardych słów z ust rosyjskiego generała Anatolija Nagowicyna, który oznajmił, że Polska naraża się nie tylko na militarną interwencję, ale również na możliwość nuklearnego ataku. Chce ktoś zagrać tak ostro? Potencjalny koszmar nuklearnej zagłady, przed którym wszyscy dzisiaj stajemy, został właśnie wyraźnie nakreślony. Mamy też doniesienia, że Rosja rozważa dozbrojenie bałtyckiej floty w jądrowe głowice bojowe, by w ten sposób przeciwstawić się amerykańskim planom rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Europie. W tym samym czasie rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadcza, że odpowiedź Rosji wykroczy „poza środki dyplomatyczne”. Nawet prezydent Rosji Dimitij Medwiediew mówił o militarnej reakcji i zadeklarował, że Rosja nie obawia się w razie potrzeby wrócić do stanu Zimnej Wojny, ponieważ uznaje niepodległość Południowej Osetii i Abhazji.

To prawie surrealistyczne, że supermocarstwa przywracają do życia widmo nuklearnej wojny w związku z tą kwestią zważywszy, że system obrony antyrakietowej nie działa. W najlepszym razie jest bardzo zawodny, ale nawet jeśli byłby w miarę skuteczny, do uzyskania przewagi atakującemu państwu wystarczyłoby odpalenie zaledwie kilku pocisków na raz. Zwłaszcza, że plan zakłada instalację tylko dziesięciu wyrzutni w Polsce. Przecież do zniszczenia całego miasta wystarczy, żeby tylko jeden pocisk z głowicą nuklearną trafił w cel.

Dlatego nie jest prawdą, że system obrony antyrakietowej zakłóca równowagę między atomowymi mocarstwami. Nie jest prawdą, że potencjał atomowy Rosji przestanie być zagrożeniem. Dlatego też nie powinno to stanowić kwestii dla żadnej ze stron. Ale te zachowują się inaczej. Zarówno Rosja jak i Stany Zjednoczone ochoczo straszą się nawzajem (oraz miliony bezradnych obywateli) oburzającymi groźbami.

Dlaczego więc chcieliby cofnąć świat w czasy, kiedy wszyscy żyliśmy w ciągłym strachu przed wrogiem i nuklearną katastrofą? Cóż… może w tym cała rzecz. Jak supermocarstwa mogłyby zająć się kradzieżą surowców naturalnych innych krajów, gdyby nie potrafiły usprawiedliwić tego zagrożeniem ze strony wroga? Jak inaczej mogłyby prosić swoich obywateli o wyzbycie się ich własnych praw i swobód obywatelskich ‚dla własnego bezpieczeństwa’, niż wskazując im wroga, przed którym trzeba się „bronić”?

Jak zawsze, prowadzi nas to do Bliskiego Wschodu

Tak jak zmagania olimpijskie zapewniły odwrócenie uwagi od konfliktu w Gruzji, tak konflikt w Gruzji odwrócił uwagę od kolejnych posunięć na Bliskim Wschodzie. Przecież wojna bazuje na oszustwie, skrytości i zwodzeniu przeciwnika.

Z pewnym niepokojem czytamy doniesienie o ogromnej armadzie amerykańskich okrętów zmierzających do Iranu. Nie mogliśmy znaleźć zbyt wielu artykułów potwierdzających tę informację, dlatego też spragnieni jesteśmy istotnych szczegółów. Jeżeli bowiem istnieje jakaś amerykańska armada zmierzająca do Zatoki Perskiej w czasie gdy Rosja zajmuje się Gruzją, to wskazuje to na rozpoczęcie ataku na Iran. Moglibyśmy nawet oszacować prawdopodobny moment ataku, gdybyśmy tylko dokładnie wiedzieli, kiedy flota ma dotrzeć na miejsce. Wypatrujcie dalszych informacji.

Wraz z końcem sierpnia dodatkowe ‘zasłony dymne’ wydają się jeszcze bardziej zaciemniać obraz wydarzeń. Izraelska gazeta Haaretz przedstawia wstrząsającą „wiadomość” o tym, że Stany Zjednoczone odmówiły Izraelowi sprzedaży nowych tankowców powietrznych, ponieważ (przygotujcie się na najlepsze!) nie chcą, by taka transakcja mogła wskazywać na ich poparcie dla izraelskiego ataku na Iran! Wiedząc, że gdy Izrael mówi „skacz”, USA natychmiast pyta, „Jak wysoko?”, mamy spore problemy z uwierzeniem w tę informację. W końcu jeśli Izrael chce zaatakować Iran, może to zrobić z terenów Gruzji, bez konieczności tankowania paliwa w powietrzu. Ponadto, w ostatnim tygodniu sierpnia różni komentatorzy na całym świecie insynuowali, że atak Stanów Zjednoczonych na Iran jest bliski. Wśród nich odnajdziemy rosyjskiego generała Leonida Iwaszowa, rektora Akademii Nauk Geopolitycznych, który stwierdził, że wojna z Iranem staje się z „każdym kolejnym dniem” coraz bardziej możliwa. Potem Bill Kristol, redaktor amerykańskiego tygodnika Weekly Standard przekonywał, że administracja Busha byłaby bardziej skłonna zaatakować Iran, gdyby była przekonana, że senator Obama wygra wybory, a pro-rządowy analityk z Azerbejdżanu (z jawną niezdolnością pojmowania rzeczywistości) zapewnił, że Ameryka zaatakuje Iran jeszcze przed ramadanem (1 września). Niewiele brakowało. Wrzućmy jeszcze do tego bigosu blog Daily Kos, który cytował holenderską kontrowersyjną gazetę De Telegraaf, opisującą ciekawą historię holenderskich służb specjalnych odwołujących swoje operacje w Iranie z powodu zbliżającego się ataku na ten kraj. Nie wygląda to najlepiej. Z drugiej strony, od czasów Ezopa wiadomo, że jeśli wołasz „Wilk!” za każdym razem, gdy wilk się pojawia, ludzie przestają w niego wierzyć – włącznie z tymi, którzy go widzą.

Interesujące, Rosja wysyła swój jedyny lotniskowiec do Syrii (tak przy okazji położonej bardzo blisko Izraela). Musi to więc mieć istotne znaczenie! Misja – w skład której wchodzi kilka łodzi podwodnych oraz wyrzutnie rakiet – przybywa zaraz po tym, jak prezydent Syrii, Bashar Assad oznajmia, że jest otwarty na propozycję wybudowania rosyjskiej bazy w okolicy. Assad wyraził poparcie dla rosyjskiej interwencji w Południowej Osetii oraz zainteresowanie ulokowaniem rosyjskiej tarczy antyrakietowej na swoich terenach. To jest jednen z tych kolesi, którzy zwracają uwagę na sytuację na szachownicy.

Co dalej?

Wiedząc, że Rosja odpowie atakiem, próby przejęcia Południowej Osetii przez Gruzję były pozbawione sensu. To była mała wojna, której Gruzja nie miała szansy wygrać. Najwyraźniej więc nie o wygraną chodziło. Przeciwnie, celem było zwabienie Rosji w ten konflikt i znalezienie sposobu na podtrzymanie go wystarczająco długo, podczas gdy do znacznie ciekawszych wydarzeń dojdzie gdzie indziej, być może na Bliskim Wschodzie.

Putin nie jest głupi i z pewnością rozumie niebezpieczeństwo zbyt długiego tkwienia w tym konflikcie. Dlatego można spokojnie wierzyć Rosjanom, kiedy mówią o zamiarze opuszczenia Gruzji (jednak nie Południowej Osetii i Abhazji) i że są przekonani, iż Gruzja ma w swoich planach znacznie więcej działań zbrojnych. Idąc tym tropem, nabiera sensu fakt, że USA i jej nowy kumpel Sarkozy obstają przy tym, że Rosja nie dotrzymuje warunków zawieszenia broni. Muszą przekonać swoich obywateli o rosyjskiej skłonności do wojowania. Kiedy sytuacja przerodzi się w wojnę partyzancką, ludzie obwinią za wszystko Rosję. NATO już przysięgło pomoc dla gruzińskiego wojska i pod pozorem „ćwiczeń” rozmieściło swoje okręty na Morzu Czarnym. Napięcie wciąż wzrasta, jako że okręty NATO i Rosji dzielą te same akweny.

O ile odczytujemy ten scenariusz poprawnie, możemy spodziewać się, że inne kraje satelickie, byłe republiki sowieckie, czy narody wschodnioeuropejskie przysporzą wielkiemu niedźwiedziowi wszelkiego rodzaju kłopotów – wystarczająco dużo, by USA i Izrael mogły spokojnie najechać na kolejny bliskowschodni kraj (lub na dwa kraje), bez obawiania się niespodzianek ze strony głównych graczy.

Jedno jest pewne – nowa Zimna Wojna toczy się już oficjalnie. Rosja zakończyła swoją współpracę z NATO, a Stany Zjednoczone odmówiły uczestniczenia w połączonych manewrach morskich z Rosją.

Pakowanie oszustw 9/11 – Musharraf zamieszany

Według oficjalnej wersji kartel Busha/Cheneya zamierza zwinąć manatki i w ciągu najbliższych kilku miesięcy przenieść się w strefę życia prywatnego. Mówimy „oficjalnej”, ponieważ sprawy wyglądają teraz raczej mało stabilnie. W każdej chwili możemy spodziewać się jednej lub kilku październikowych niespodzianek w dowolnym miejscu – od Gruzji przez Bliski Wschód po Stany Zjednoczone. Ale bez względu na ich rzeczywiste plany, ci pozostający w tle ciężko pracują nad powiązaniem możliwie wielu luźnych wątków wydarzeń z 11 września, żeby kryć Busha/Cheneya.

Najpierw mieliśmy historię szalonego wojskowego naukowca, który popełnił samobójstwo, dogodnie wyjaśniającą strach przed terrorystycznym atakiem z użyciem wąglika w ostatnich miesiącach 2001 roku. Jedno zgniłe jabłko w wojskowych laboratoriach USA i tyle. Zaraz potem naukowa agencja federalna – Panstwowy Instytut Norm i Technologii – wyskoczył ze śmiechu wartym wnioskiem, jakoby budynek WTC 7 rozpadł się w wyniku nowego zjawiska zwanego rozszerzalnością cieplną materiałów! Cóż, jest oczywiście tylko jeden sposób, by ktokolwiek jeszcze mógł utrzymywać, że oficjalna teoria spiskowa o 9/11 jest prawdziwa – argumentując że tamtego dnia „stare” prawa fizyki nie obowiązywały.

©Anonim

Teraz czekamy, aż rozbawią nas jakimś oficjalnym i ostatecznym wyjaśnieniem zniknięcia samolotu pasażerskiego w niewielkiej dziurze w ścianie Pentagonu. Trzymajcie rękę na pulsie.

To interesujące, że te wyjaśnienia pojawiły zaraz po tym, jak prezydent Iranu, Mahmoud Ahmadinejad, po raz trzeci w tym samym tygodniu […] publicznie wyraził wątpliwość co do oficjalnej wersji wydarzeń z 9/11.

Podobnie dziwnym zbiegiem okoliczności prezydent Pakistanu, Pervez Musharraf, do tego stopnia napytał sobie politycznej biedy, że najlepszym wyjściem było ustąpić; nie zapominajcie, że pakistańskie ISI odegrały rolę w wydarzeniach z 9/11, a przynajmniej w ich tuszowaniu. W rzeczy samej, pakistańskie służby specjalne ISI przelały 100 tysięcy dolarów na konto Mohammeda Atty, podczas gdy szef ISI, generał Mahmoud Ahmad, był na śniadaniu z senatorem Bobem Grahamem, byłym przewodniczącym senackiej Komisji ds. Wywiadu, w czasie kiedy samoloty uderzyły w bliźniacze wieże.

Czy zaangażowanie Musharrafa w 9/11 było powodem, dla którego musiał on odejść przed zakończeniem oficjalnej prezydentury Busha? I czy jego odejście zostało przygotowane serią wydarzeń i artykułów psujących jego wizerunek? Na krótko przed jego rezygnacją amerykańskie media doniosły o udziale pakistańskich służb ISI w zbombardowaniu indyjskiej ambasady w Kabulu. Podobnie czytamy, że według amerykańskiego analityka terroryzmu najpopularniejsza baza danych na świecie – al-Qaeda™ – ma coraz bezpieczniejsze schronienie wśród górzystych obszarów Pakistanu, podczas gdy Pan Magoo terroryzmu, Ayman al-Zawahiri, wzywa ludność Pakistanu do wspierania ruchu zwolenników dżihadu – aczkolwiek, co dziwne, robi to po angielsku. Oczywiście Indie, wróg numer jeden Pakistanu, skorzystały z nadarzającej się okazji zbicia na tym kapitału.

A teraz nasza zwariowana teoria. Jeżeli rzeczywiście istnieje taka tendencja, która wskazuje na wznowienie wysiłków gangu Busha w celu położenia kresu wszystkim wątpliwościom dotyczącym 9/11, czyżby przyczyną tego była ich obawa, że w niedalekiej przyszłości mogą wycieknąć jakieś tajne informacje? Jakoś trudno nam wyobrazić sobie Obamę jako prezydenta sponsorującego poważne śledztwo. Być może jednak zagraniczni gracze wyczuwając, że zostali przyparci do muru, będą gotowi się wygadać? Zagrożona Rosja może znaleźć się w takiej właśnie sytuacji. Oni oczywiście doskonale zdają sobie sprawę z tego, co naprawdę wydarzyło się 11 września, i jeśli NATO przyciśnie ich wystarczająco mocno, mogą zechcieć ujawnić na przykład zdjęcia satelitarne obiektu, który uderzył w Pentagon, albo Lotu 77.

Radioaktywne wycieki

Wraz z odrodzeniem się Zimnej Wojny, z przygnębieniem obserwujemy powracający nuklearny koszmar. To dziwne, ale chyba „zarezonowało” to jakoś na światowej arenie, zaobserwowaliśmy bowiem zwiększoną ilość incydentów związanych z energią nuklearną. Czy Wszechświat próbuje przekazać nam wiadomość? Czy to nasza własna „zbiorowa podświadomość”? „Operatorzy ciemności” opracowują jakiś plan? A może wszystko naraz?

Pod koniec lipca mieliśmy wypadek nuklearnego skażenia w południowej Francji (poprzedzonego jeszcze innym na początku miesiąca) i jednocześnie wypadek zawalenia się żurawia, który spowodował wyłączenie jednego z niemieckich reaktorów atomowych. Następnie, z początkiem sierpnia japoński rząd poinformował, że amerykańska łódź podwodna przebywająca na japońskich wodach może mieć radioaktywny wyciek, jednak poziom promieniowania jest zbyt mały, by uznać go za szkodliwy.

Ujawnienie informacji o radioaktywnym wycieku z amerykańskiego okrętu ludziom, którzy ponieśli konsekwencje dwóch amerykańskich ataków atomowych, wywołało silne reakcje emocjonalne. W międzyczasie wojsko przeoczyło tak wiele innych nuklearnych wypadków, że niewykluczone, iż ujawnienie właśnie tego było rozmyślne i ma czemuś służyć. Być może Japończycy szukają jakiegoś pretekstu do pozbycia się amerykańskiego okrętu ze swoich wód terytorialnych, bez prowokowania jednocześnie dyplomatycznego incydentu?

Podążyliśmy więc tym wątkiem i weszliśmy głębiej w ten labirynt.

Od Francji po Japonię, a kilka dni później nieopodal Wiednia w Austrii, ze starzejącego się laboratorium Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej wyciekły niewielkie ilości plutonu, ponownie przedstawione jako nieszkodliwe dla środowiska. Jednakże niedawny radioaktywny wyciek jodu w Belgi, okazał się znacznie poważniejszy niż początkowo przypuszczano, najpoważniejszy w całej historii Belgii. Od Indii po Stany Zjednocznone nuklearne i chemiczne instalacje przemysłowe ciekną jak szalone, a wszystkie rządy milczą na ten temat.

To nie wszystko: pod koniec lipca redaktorzy SOTT natrafili na ciekawą wzmiankę o egipskich służbach celnych, które odmówiły prawa wjazdu izraelskiej ciężarówce wyładowanej radioaktywnymi materiałami.

Na przejściu granicznym w Al-Oja egipscy celnicy przejęli towar, ponieważ urządzenia detekcyjne wykazały wysoką radioaktywność materiałów w przewożonym ładunku – powiedział pracownik agencji AFP.

W czerwcu Egipt zawrócił do Izraela transport 32 ton wyrobów ceramicznych, ponieważ emitowały wysoki poziom promieniowania.

Widać wyraźnie, że nie da się dłużej zaprzeczać faktowi posiadania przez Izrael broni atomowej. Ale zabawmy się przez chwilę w adwokata diabła i zadajmy sobie pytanie, czy to możliwe żeby cały transport płytek ceramicznych był radioaktywny i żeby nie miało to absolutnie żadnego związku z „nie istniejącą” bronią atomową Izraela? Cóż, odpowiedź nie spodoba się Izraelowi. Ewidentnie od początku tego stulecia eksperymentowano z materiałami ceramicznymi pod kątem ich zastosowań do utylizacji odpadów radioaktywnych:

Narodowe Laboratorium Departamentu Energii w Los Alamos wykazało, że pewne materiały ceramiczne o strukturze podobnej do kryształów fluorytu dobrze znoszą uszkodzenia wynikłe z napromieniowania. Napromieniowanie wewnętrzne może wywołać pękanie lub zwiększanie objętości większości materiałów zawierających substancje radioaktywne, co sprawia, że odpady radioaktywne są nietrwałe i podatne na wypłukanie, ale atomy materiałów ceramicznych potrafią uporać się z wadliwością wywołaną zniszczeniem przez promieniowanie.

„Wyroby ceramiczne typu fluorytu mają szansę okazać się bezpiecznymi, odpornymi na promieniowanie materiałami i powinno się rozwijać nad nimi badania pod kątem wbudowywania w nie odpadów radioaktywnych” – Kurt Sickafus, przewodniczący zespołu badającego właściwości tych materiałów, fragment pracy naukowej opublikowanej w Science w wydaniu z 4 sierpnia.

Aczkolwiek ewidentnie bez większych sukcesów.

Naukowcy, badający sposoby przechowywania brytyjskich odpadów radioaktywnych pod ziemią, mogą być zmuszeni przemyśleć tę kwestię ponownie, najnowsze badania wykazały bowiem, że do radioaktywnego wycieku może dojść znacznie wcześniej niż przypuszczano.

Na łamach Nature naukowcy ci stwierdzili, że w efekcie napromieniowanie zaburza strukturę atomową takiego materiału pięciokrotnie bardziej niż wcześniej przewidywano. Beczki z cyrkonu używane do przechowywania odpadów, jak twierdzą naukowcy, mogą zacząć przeciekać po okresie zaledwie 1400 lat. Najbardziej radioaktywne odpady będą niebezpieczne nawet przez 250 000 lat.

Bardzo prawdopodobne, że Izrael próbował pozbyć się z kraju nuklearnych odpadów przebranych za kubki do kawy albo doniczki. Jeśli tak, to powinni byli najpierw odrobić zadanie domowe.

Ale wciąż istnieje wiele niewyjaśnionych zagadek wokół tego wyciekającego wątku. Uwzględniając to, że mamy liczne „grupy przestępcze”, zajęte transportowaniem tych wszystkich „zagubionych” i „zapodzianych” bomb jądrowych i nuklearnych komponentów, zmuszeni jesteśmy przypuszczać, że wszystkie te wycieki są kamuflażem dla jakiejś skrytej działalności, będącej albo przygotowywaniem operacji sabotażowej, albo innego rodzaju „zasłoną dymną”, mającą odwrócić uwagę od coraz trudniejszych do ukrycia zmian zachodzących na naszej planecie i w jej atmosferze. Być może coś paskudnego już tutaj jest, obecne i widoczne tylko dla tych, którym nie leży na sercu nasze dobro.

Jak mogliście już zauważyć, trudno jest stworzyć dokładny zarys całej tej sytuacji, zwłaszcza że na odkrycie czeka jeszcze wiele zagubionych kawałków układanki. Miejmy nadzieję, że będziemy mieli na to wystarczająco dużo czasu, zanim na horyzoncie pojawią się nuklearne grzyby albo bolidy.

9 komentarzy »

  1. Jeden z moich nauczycieli, często powtarzał: „Wystrzegajcie się wyciągania pośpiesznych wniosków i spłaszczania przyczyn skomplikowanych wydarzeń. Świat nie jest czarno-biały i nigdy taki nie był.”

    Autorom tego artykułu zalecałbym dokładne rozważenie tych słów. To, co dla przeciętnych Amerykanów może i wygląda wiarygodnie, dla każdego, kto choć trochę jest zaznajomiony z geopolityką będzie brzmieć bardzo naiwnie. Niestety ten artykuł tylko potwierdza obiegową opinię o ślepych i niezbyt rozgarniętych Amerykanach.

    Autorom tego tekstu ewidentnie brakuje elementarnej wiedzy o wydarzeniach, które starają się opisywać. Nie zdając sobie sprawy z własnej ignorancji podążają śladami swojego prezydenta, którego tak bardzo nienawidzą. Są jak uczeń na pierwszej lekcji muzyki, nie potrafiący zagrać „wlazł kotek na płotek” a porywający się na „fuge e-mol Bacha”.

    Tak często powtarzacie, że „wiedza ochrania, ignorancja naraża”, jednakże w tym artykule wykazaliście się raczej ignorancją, niż rzetelną wiedzą.

    Komentarz - autor: Mortius — 30 Wrzesień 2008 @ 15:44

  2. Po raz kolejny Mortius produkuje się gołymi opiniami swojego rozbuchanego ego ziejącego ślepą pewnością siebie. Po czytaniu takich komentarzy skłaniam się raczej ku wątpliwościom czy ich autor dysponuje jakąkolwiek wiedzą.

    Komentarz - autor: gem — 1 Październik 2008 @ 01:08

  3. @Mortius
    “Wystrzegajcie się wyciągania pośpiesznych wniosków […]”

    No właśnie. Chyba nie udało Ci się tym razem zastosować do nauk Twojego nauczyciela. Mam wrażenie, że nie byłby z Ciebie tym razem zadowolony.

    Co do wiedzy – jeśli taką wiedzę, której brak zarzucasz innym, posiadasz, może zechciałbyś się nią podzielić? Podyskutować merytorycznie? A może wspomóc nas swoją wiedzą w tym wspólnym wysiłku rozumienia rzeczywistości? Czy też krytyka nie poparta żadnym osobistym wkładem jest jedynym, na co Cię stać?

    Komentarz - autor: iza — 1 Październik 2008 @ 03:50

  4. @Iza

    Mam pytanie, dlaczego stosujecie podział na „oś zła” i na reszte? taki podział mógłby co niektórym sugerować, że ta reszta jest dobra…o ile zdążyłem się zzorientować to wszystkie kraje u smaych korzeni grają w tej smej drużynie. czy taki podział nie jest więc sztuczny?
    drugie pytanie (pewnie mam błedne informacje):
    „Atak był nieuzasadniony i doszło do niego na pełne 24 godziny zanim PIERWSZY rosyjski żołnierz postawił nogę w Południowej Osetii.” czy w Pd Osetii nie było baz rosyjskich „sił pokojowych” na długo przed tym jak gruzini tam wkroczyli? jesli tak, to zdanie jest nie do końca prawdziwe…
    Z góry dziękuje za wyjaśnienia, pozdrawiam!

    Komentarz - autor: dzienia — 1 Październik 2008 @ 08:44

  5. @dzienia

    Dzięki za te pytania. To budujące, że mamy wnikliwych i zainteresowanych tematem czytelników.

    Oś Zła: To nie calkiem tak, że SOTT dokonał jakiegoś podziału. Termin „Oś Zła” był i jest używany przez USA/UK/Izrael w stosunku do islamskich krajów Bliskiego Wschodu jako część ich (anty-arabskiej) propagandy. Rzecz w tym, że cały ten konflikt został nakręcony przez Zachód. W pewnym więc momencie, opracowując nową wersję strony i nowe kategorie dla artykułów, SOTT ‚zapożyczył’ sobie ten slogan i go odwrócił jak lustro w stronę jego autorów.

    Kwestia Osetii – fakt, że pokojowe siły rosyjskie tam stacjonowały wcześniej, ale dopiero po zaatakowaniu Osetii przez Gruzję Rosja wysłała dodatkowe oddziały do walki i to do tych nowych oddziałów odnoszą się cytowane zdania. Wkroczenie tych nowych oddziałów propaganda podaje za powód gruzińskiej interwencji, zamieniając kolejność wydarzeń. Więc jest to raczej skrót myślowy niż nieprawda. Nota bene cytatowany fragment pochodzi ze strony Novakeo, nie jest autorstwa redaktorów SOTT.

    Mam nadzieję, że coś swoją odpowiedzią wyjaśniłam. Jeśli nie, albo jeśli masz inne pytania czy wątpliwości – miejsce na komentarze jest do Twojej (jak i wszystkich zainteresowanych czytelników) dyspozycji 🙂

    Komentarz - autor: iza — 3 Październik 2008 @ 03:46

  6. Dzięki, czuje się w pełni usatysfakcjonowany odpowiędzią:) na pewno pytania z mojej strony się jeszcze pojawią, choć w tej chwili nic mi nie przychodzi do głowy… jestem z przyczyn technicznych pozbawiony stałego dostępu do netu. Mój dom jest jedynym w okolicy który nie ma takiej możliwości, nawet dostęp radiowy , czy z sieci komórkowej jest niemożliwy,z powodu „braku zasięgu”, choć nigdy tego, mimo wielu próśb nie sprawdzono wiec moja zdolnośc do poszukiwanaia i werfikowania informacji jest ograniczona do minimum… pozostało mi jedynie zadawać pyatania…
    pozdrwenia!

    Komentarz - autor: dzienia — 3 Październik 2008 @ 13:20

  7. @dzienia
    A zadawaj. Lubię pytania, które coś wnoszą interesującego, skłaniają do zastanowienia lub poszukania odpowiedzi. Wyrazy współczucia z powodu kłopotów z netem. Z drugiej strony, pewnie masz za to wiecej czasu na czytanie ksiażek 🙂

    Komentarz - autor: iza — 4 Październik 2008 @ 08:20

  8. Dodam do tego dwa fakty:

    1. Wpakowanie 700 mld dolarów w rynek może służyć tylko dalszemu rozchwianiu gospodarki i rozbudzaniu kryzysu
    2. Nawet mój trzeźwo myślący sąsiad stwierdził, że zawsze po kryzysie jest wojna. A oto wypowiedź niemieckiego ministra http://wiadomosci.onet.pl/1838067,12,item.html

    Komentarz - autor: KAP — 6 Październik 2008 @ 00:22

  9. Polecam też artykuł http://wiadomosci.onet.pl/9562,1510798,,5,,temat.html

    „Czy potrzebny jest nowy Nowy Ład? Obecne zamieszanie może doprowadzić do drugiego Wielkiego Kryzysu

    Obecna sytuacja finansowa i gospodarcza jest porównywana do kryzysu, który zaczął się od krachu w 1929 roku i utorował drogę wielkiej depresji lat 30. Tamto załamanie, najgłębsze i najdłuższe we współczesnej epoce, trwało przez znaczną część dekady.”

    Komentarz - autor: KAP — 6 Październik 2008 @ 00:43


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: