PRACowniA

1 sierpnia 2008

Łączenie Punktów: Oś Zła w Ruchu przy Wyjątkowo Kosmicznej Pogodzie (cz.2)

Dokończenie poprzedniego wpisu.

Pogoda i wieczny blask nieskazitelnego Słońca

Nasze uwagi odnośnie klimatu, geologicznych wydarzeń i katastrof z okresu mniej więcej minionego miesiąca, czyli wszystkiego po trochę:

Tropikalne sztormy: Alma i Arthur uderzają w Środkową Amerykę; Alma staje się pierwszym tropikalnym sztormem, jaki kiedykolwiek pojawił się na Kostaryce. Tajfun Fengshen zabija ponad tuzin osób w południowych Chinach.
Powodzie: Środkowo-zachodnia część USA, Indie, Chiny i Meksyk.
Susze: Teksas i Kalifornia. Australia odnotowuje najsuchszy w historii maj.
Wulkany budzące się ze snu lub aktywne: Cerro Azul na wyspach Galapagos, Etna na Sycylii, Llaima w południowym Chile, Semeru w Indonezji.
Trzęsienia ziemi: Potężne trzęsienie ziemi w Japonii. Średniej siły trzęsienie ziemi w Panamie i Kostaryce. Dwa trzęsienia ziemi w Grecji i kolejne trzy kilka dni później. Izrael i Liban.

Al Gore i jego zwolennicy mogą argumentować, że sztormy, powodzie i susze wywołuje powstałe w wyniku działań człowieka globalne ocieplenie, więc całą tę geologię należy zignorować. My jednakże, chcielibyśmy wyjść poza standardowe myślenie – albo raczej poza planetę. Może nadszedł właściwy czas, by rozważyć pogodę i wstrząsy na Ziemi w kontekście kosmicznej pogody – lub bardziej szczegółowo, pogody Układu Słonecznego?

Zapewne słyszeliście już o cyklu plam słonecznych, zazwyczaj całkiem regularnym, który zwolnił zaraz po tym jak Słońce odmówiło generowania tych charakterystycznych erupcji kilka lat temu (z niewielkimi wyjątkami w marcu/kwietniu). Fizycy badający Słońce są zaintrygowani, ponieważ oczekiwali wzrostu aktywności na początku tego roku. Cóż, oczywiście Słońce może w każdym momencie wziąć się do roboty, ale jeśli tego nie zrobi, najbardziej bezpośrednią konsekwencją, bazując na kartach historii, będzie epoka lodowcowa – efekt, który dramatycznie podkreśli wpływ pogody Systemu Słonecznego na naszą kulę niebieską.

Faktycznie, pracownik naukowy Armii USA twierdzi, że to Słońce, a nie człowiek, odpowiada za zmiany klimatu. Czy instnieje jakiś związek pomiędzy ostatnimi burzami na Jowiszu a jego własnymi zmianami klimatu? A co z Marsem?

Statek kosmiczny Ulysses zakończył misję badawczą Słońca z pewnymi interesującymi wynikami:

Ulysses zakończył swoja karierę po odkryciu, że pole magnetyczne pochodzące od biegunów Słońca jest dużo słabsze w stosunku do wcześniej obserwowanego. To może oznaczać, że nadchodzący okres maksymalnej aktywności słonecznej będzie znacznie mniej intensywny, niż miało to miejsce w niedawnej historii.

Jak dla nas, brzmi to raczej poważnie, wygląda bowiem na to, że Słońce wybiera się na długi urlop. Jeszcze poważniejsze jest to:

Ulysses badał również gwiezdny pył napływający do naszego Układu Słonecznego z głębin kosmosu i okazało się, że jest on 30 razy bardziej obfity, niż podejrzewali wcześniej astronomowie.

Wiecie, wraz z pyłem pojawiają się kamyki, kamienie, skały, fragmenty komet i komety. Wszystkie one wydają się mieć niezdrowy zwyczaj uderzania w naszą planetę raz na jakiś czas, zgodnie z historycznymi cyklami.

Deszcz Taurydów, którego nie było

Jak już zapewne wiecie, przez kilka ostatnich lat SOTT śledzi uważnie wiadomości, wyszukując doniesień o obserwacjach meteorytów i bolidów. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ główne serwisy informacyjne nie mają interesu w publikowaniu tych obserwacji. Szeroko zakrojone badania wskazują na możliwość istnienia czynnika ‚umyślnego unikania’, który odgrywa główną rolę w tej, raczej wyjątkowej, ciszy w mediach.

Czasami jednak sporo czasopism naukowych i mass mediów przedstawia społeczeństwu kolorowe i szczegółowe artykuły na temat naszych nieproszonych i ognistych gości z kosmosu. Te chwile rozgłosu zbiegają się zazwyczaj z okresami występowania najbardziej znanych deszczów meteorów. To również czas, kiedy wiele zafascynowanych oczu zwróconych jest ku niebu w oczekiwaniu ‚spadających gwiazd’.

A któryż rój meteorów jest bardziej popularny od roju Taurydów, tego samego, który przyniósł nam Tunguską i który jest źródłem dwóch corocznych deszczów meteorów, od 5 do 18 lipca oraz od października do listopada?

Tak więc z tą wiedzą w głowie i w oparciu o dane wskazujące na wzrastającą liczbę obserwacji, tajemnicze wybuchy, eksplozje na niebie, itp. chętni do pracy członkowie SOTT przeszukali Internet, spodziewając się wiadomości zalewających doniesienia.

Ale niczego nie odnaleźli.

Tak, wiadomo, że deszcz Beta Taurydów jest widoczny tylko za dnia, więc wszystko wydaje się być w porządku, prawda? Sorry, ludziska, żadnych spadających gwiazd w tym sezonie… Problem w tym, że do tego miesiąca oraz podczas okresów, gdy nie występowały deszcze meteorytów, byliśmy w stanie zgromadzić znaczną ilość szczegółowych doniesień na ten temat. Ale nie w tym miesiącu. Och tak, jak wspomniano powyżej, wszelkiego rodzaju czasopisma i strony informacyjne były załadowane publikacjami o tajemnicy Tunguskiej i obrazowymi scenariuszami zagłady. Jednak żadnego spotkania z tymi zwiastunami zagłady nigdzie w tym czasie nie odnotowano.

Jesteśmy zmuszeni zapytać – co się dzieje? W jaki sposób poradzimy sobie z tą sytuacją, kiedy najwyraźniej mamy do czynienia z jeszcze głębszym poziomem tuszowania tego, że nadciąga ku nam „coś strasznego”? Być może rozwiązanie ukryte jest między zakurzonymi kartami historii: w świadectwach tych, którzy byli świadkami wielkich katastrof niesionych przez ogień i zarazę:

Lato 1871 roku było wyjątkowo suche; wydawało się, że wilgoć wyparowała z powietrza. We wspomnianą niedzielę warunki atmosferyczne na całym północnym zachodzie nabrały wyjątkowego charakteru… Było to dziwne i nienaturalne. Nigdy nie widziałem ani nie czułem czegoś podobnego, ani przed, ani po tym wydarzeniu. Ci, którzy tego doświadczyli, zgodzą się ze mną co do tej kwestii.

Wtedy, o w pół do dziesiątej wieczorem, w wyraźnie tym samym momencie i w punktach oddalonych o setki mil od siebie, w trzech różnych stanach, Wisconsin, Michigan oraz Illinois, w wyniku samozapłonu doszło do najdziwniejszych i niszczących pożarów.

Susza, pożary, samozapłon? Dobra, było faktycznie jedno doniesienie o obserwacji bolidu – w Kaliforni.

Być może, trzeba poszukiwać czegoś innego niż oczywiste znaki – jak opisy odbiegających od normy opadów atmosferycznych czy ‘naturalnych zjawisk’ i sprawdzać, czy mogą one zostać zinterpretowane w innym kontekście.

Dzięki medialnemu zaangażowaniu w Tunguską, uzyskaliśmy ostatecznie jeszcze jedną przydatną wskazówkę.

Międzynarodowi badacze zajmujący się sprawą Tunguskiej, wybuchem do jakiego doszło dokładnie 100 lat temu na środkowej Syberii, mówią, że kwaśny deszcz w tym regionie potwierdza teorię o podmuchu wywołanym przez meteoryt…

Po wejściu meteorytu w atmosferę wystąpiły „ekstremalnie wysokie temperatury, a tlen w atmosferze wszrdł w reakcję z azotem tworząc tlenki azotu” – Natalia Kolesnikova, członek grupy badawczej, dla RIA Novosti.

To przypomina nam o innym interesującym wydarzeniu, do którego doszło na Syberii na początku 2007r.

Nie ma nic niezwykłego w padającym śniegu w miastach i bezkresnych lasach Syberii. Ale kiedy mieszkańcy małej wsi Podinskoje obudzili się w środę rano, zauważyli coś dość niezwykłego: spadający z nieba śnieg był pomarańczowy…

Rosyjski nadzór środowiskowy oznajmił, że zawarte w śniegu żelazo, kwasy i azotany czterokrotnie przekraczają normę.

Co ciekawe, na dwa tygodnie przed pojawieniem się pomarańczowego śniegu w sąsiednim regionie zaobserwowano meteoryt wielkości piłki do siatkówki. Jeśli meteoryt eksplodował wysoko w atmosferze, jest bardzo prawdopodobne, że jego pozostałości unosiły się wokół przez kilka tygodni lub dłużej. Z drugiej strony, dzięki pracy Victora Clube wiemy teraz, że meteorytom często towarzyszy pojawienia się pyłu w atmosferze, tak więc takie szczególne opady atmosferyczne wcale nie muszą oznaczać eksplozji nad głową.

Ogólnie rzecz biorąc, daje to sporo wskazówek, jak można odczytywać doniesienia.

Znaleźliśmy kilka przykładów ‘tajemniczych’ wydarzeń z tego miesiąca [czerwiec], które z dużym prawdopodobieństwem mogą być potwierdzeniem i dowodem na to, że ślady aktywności Taurydów zostały ostatecznie odnalezione.

Tajemnicza eksplozja w Chinach wywołuje trzęsienie ziemi
Bangladesz: Tajemnicze wstrząsy kołyszą miastem
Rumuński samolot uderzony przez UFO
Australia: Samolot, meteor czy po prostu UFO?
Podmuch „bez bomby” w Pakistańskich miastach

Nawiedzone niebo: Bliżej ujawnienia tajemnicy?

Można by powiedzieć, że tejemnicze światła i statki, które nawiedzają naszą przestrzeń powietrzną, są również częścią ‘kosmicznej pogody’. Czymkolwiek są, były obecne już od jakiegoś czasu, więc w pewnym sensie, nie są tak naprawdę nowinkami. Jednakże godne uwagi staje się to, że powoli, lecz nieustannie, wydają się przyciągać coraz więcej uwagi w mainstreamowych mediach. Doniesienia o obserwacjach nie są już tak często ośmieszane jak wcześniej. Człowiek twierdzi, że ma nagranie wideo na którym obcy zerka przez okno, a media go słuchają. Co więcej, niektóre rządy robią swoje wypuszczając kota z worka. Tak na przykład, pozwolimy sobie przypomnieć, że Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii udostępniło ostatnio dokumenty w sprawie UFO, wyznając cicho, że istnieje coś tak dziwnego, iż zachodzi potrzeba odnotowywania takich przypadków przez władze. Czyż ten trend nie wskazuje na to, iż jesteśmy przygotowywani na ujawienie nam tajemnicy?

Obiekty UFO pojawiają się na całym globie. Jednak zauważyliśmy, że ostatnio przyciągała je Walia. Policja przyznała się do pościgu helikopterem za UFO w Cardiff, podczas gdy w osobnym wydarzeniu miejscowi donosili o obserwacji okrągłych, pomarańczowych obiektów. Podobne światła zaobserwowano później nad Bala.

Ponieważ jesteśmy ciekawskimi ludźmi, zastanawiamy się, co UFO mogłoby robić w Walli. Jakie inne informacje pojawiły się w ostatnich doniesieniach z tej części Wielkiej Brytanii? Czy może istnieć związek pomiędzy niewyjaśnionymi samobójstwami w Brigdend, a podwójnym morderstwem i samobójstwem w Dniu Ojca, ponownie w Walii? Być może. A może nie, ale z pewnością warte to jest przynajmniej zastanowienia się przez chwilę.

Źle się dzieje w Królestwie Kolorado – powrót do II Wojny Światowej i dźwigi zbierające się do lotu

W naszym ostatnim artykule [nasz przekład] wspomnieliśmy o zwracaniu uwagi na pojawiające się schematy, które mają szansę sygnalizować coś na temat natury wydarzeń, których z dużym prawdopodobieństwem możemy wkrótce być świadkami. Jak wynika z naszych obserwacji, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na zbliżający się upadek lub katastrofę znanej nam rzeczywistości. Niestety, podobnie w tym miesiącu mamy podobny niezaprzeczalny trend, z naciskiem na powtarzanie się historii.

Ale najpierw zrobimy sobie wycieczkę do króliczej nory, prosto do nowej centrali NORAD-u w Colorado Springs w Stanach Zjednoczonych.

Jak niektórzy z was już wiedzą, NORAD [North American Aerospace Defense Command – Dowódzwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej] przeniosło się w maju ze swej długo zajmowanej kwatery w górze Cheyenne Mountain, do nowej i lśniącej lokalizacji w Peterson AFB. Przenosiny te miały stanowić konieczny krok w stronę lepszych i szybszych możliwości odpowiadania na kryzysy i ataki. Ale jak się okazuje, wynik tej konkretnej przeprowadzki może być dokładnie przeciwny.

„3 Marca dowódzcy wojskowi poinformowali Kongres, że ocena stanu budynku w bazie lotniczej pełniącej rolę centrum bezpieczeństwa narodowego kraju, wykazała „kilka problemów związanych z fizycznym bezpieczeństwem”.

Natomiast The Gazette z Colorado Springs oznajmiła, że jest w posiadaniu tajnego, jeszcze bardziej krytycznego dokumentu. Zgodnie z tym dokumentem ocena wykazała, że „istniejący system bezpieczeństwa w bazie Peterson AFB… może zawieść nawet podczas ataku o niskim stopniu zagrożenia”. […]

Baza Sił Powietrznych Peterson zostaje przeniesiona na Lotnisko w Colorado Springs. Jeden z ekspertów do spraw bezpieczeństwa, Christopher Hellman z Centrum Kontroli Uzbrojenia i Nierozprzestrzeniania w Waszyngtonie powiedział, że jest zaniepokojony niewłaściwą oceną ryzyka wynikającego z lokalizacji bazy w pobliżu lotniska cywilnego.

„Będzie spory ruch powietrzny i do ostatniej minuty nie będzie wiadomo czy nadlatuje wrogi samolot”, powiedział Hellman w krótkim wywiadzie, w którym poroszono go o skomentowanie oceny. „Nic nie będziecie wiedzieć o jego zamiarach, aż do momentu, gdy będzie za późno”.

Musimy przyznać, że wstyd byłoby kwestionować stan umysłowy tych, którzy mają obowiązek stać na lini frontu w obronie Amerykanów i oceniać każdy możliwy scenariusz. Nie pozostaje nam zatem nic innego poza konkluzją, że opisane powyżej poważne zaniedbania środków bezpieczeństwa były celowe. A jeśli tak, to w jakim celu? Czy jest możliwe, że istnieje jakiś związek pomiędzy tym a niedawnymi ‘ćwiczeniami antyterrorystycznymi’ w Denver, albo uwagą doradcy McCaina, że atak terrorystyczny w Stanach Zjednoczonych przyniósłby Republikanom polityczne zwycięstwo?

Jakby tego było mało, pojawiła się jeszcze inna „paląca” sprawa, która zaczęła trapić umysły mieszkańców Colorado Springs:

Nie było żadnego pożaru, ale ziemia w Colorado Springs była wystarczająco gorąca, żeby swoim żarem przebić się przez buty ośmioletniego chłopca i spowodować na jego stopach poparzenia co najmniej drugiego stopnia. Chłopiec trafił do szpitala. Jego Crocs-y, które zostawił za sobą, mają ogromne dziury ze spalonymi krawędziami.

Po opatrzeniu chłopca i wysłaniu go do szpitala strażacy zbadali powierzchnię ziemi, która, jak się okazało, miała nieprawdopodobnie wysoką temperaturę. Jak relacjonuje komendant Matthews, „najwyższa temperatura jaką zmierzyliśmy na tej powierzchni, w miejscu gdzie świeciło słońce, wynosiła 800 stopni (F = ok. 430 st. C), to jest cholernie istotne. Promieniowanie cieplne Słońca może ją podgrzać do 150, 160 stopni (F = 65-70 st.C), ale nie do tego poziomu”.

I ewidentnie to był dopiero początek. Trzy dni później strażacy zmuszeni byli walczyć z szalejącym pożarem nieopodal NORAD-u, wywołanego ponoć uderzeniem piorunu.

Dosyć ciekawe, Golden Hills Park leży bardzo blisko Szkoły Wyższej Sił Powietrznych i w jednej linii z górą Cheyenne Mountain, teraz drugim domem NORAD-u.

Naprawdę przypomina to Archiwum X i intryguje na równi z poniższym ciągiem wydarzeń. Tego samego dnia, w pobliżu dwóch różnych lotnisk, odnaleziono dwie bomby pochodzące z okresu II wojny światowej: w Londynie i w Amsterdamie. W efekcie zamknięto oba lotniska.

Nawet jeśli próbujemy być maksymalnie racjonalni, nie potrafimy zaprzeczyć wyjątkowości tego zbiegu okoliczności i nie pytać o powody zamknięcia dwóch wyjątkowo aktywnych portów lotniczych w tym samym czasie. Istnieje wiele możliwości, jak tajne transportowanie czegoś z jednego miejsca do drugiego, instalowanie rozmaitych systemów albo wykonywanie próbnych testów. Wszystko jest możliwe, wyrzystajcie swoją wyobraźnię!

Ponieważ sami również zamierzamy z niej skorzystać, pospekulujmy na temat znaczenia tej amunicji z okresu II wojny światowej, która pojawiała się w różnych miejscach świata w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Na Węgrzech, w Japoni, Malezji, Niemczech, Islandii, Austrii i Francji.

Jest takie dobrze znane powiedzenie: Ci, którzy nie uczą się z historii, skazani są na jej powtarzanie. Wydaje nam się, że widać teraz wyraźnie, że ludzkość stoi na krawędzi głębokiej otchłani i wkracza w pętlę wydarzeń przypominających II wojnę światową. Czy to oznacza, że jest już za późno, by spróbować zwiać z tej karuzeli?

Idźmy dalej, wydaje się jak gdyby trend wypadków z poprzedniego miesiąca wszedł w dość ostry zakręt, dając w rezultacie serię zawalających siędźwigów na całym świecie, a zwłaszcza w USA. Ponieważ dźwigi nie powinny się tak łatwo łamać, wyginć czy zawalać, zastanawiamy się, czy jest coś w powietrzu, co na nie oddziałuje. Albo może, ponieważ wydaje się to sensowne uwzględniając nasze szalone okoliczności, dzieje się tak z powodu ogólnej ‘atmosfery’ totalnego załamywania się wszystkiego. Wszechświat nie przestaje wysyłać wiadomości mających zwrócić naszą uwagę. Na nieszczęście jedynie garstka ludzi jest w stanie to odszyfrować je i krzyczeć o tym z dachów do śpiących mas spacerujących po ulicach.

Zaczęło się od trzech kolejnych katastrof w zeszłym miesiącu, w Nowym Jorku, Iowa i Kansas. Potem w czerwcu zawaliły się dźwigi w Maryland, Colorado, Teksas, Miami i ponownie w Nowym Jorku.

Te ostatnie doniesienia są wyjątkowo interesujące – nie moglibyśmy zignorować kilku ciekawych szczegółów z tego wypadku:

Strażacy mówią, że w środę ciężarówka z platformą przewoziła dźwig w sąsiedztwie Flatbush [dzielnica Brooklynu], kiedy ściągnęło ją o kilka cali w stronę zapadliska.

Ciężarówka z platformą przewoziła dźwig w sąsiedztwie ‘Flat-Bush’ [w dosłownym tłumaczeniu: Mieszkanie-Busha]! Czasami Wszechświat nie może się już jaśniej wyrażać.

Nadzieja, kiedy śmiała, jest Potęgą!

Ten miesiąc, podobnie jak wiele poprzednich, sprezentował nam migawki z chaosu, jaki czai się za poczuciem pewności naszych światowych przywódców. Ich pewność, przejawiająca się w bezsensownym tłumaczeniu światowych wydarzeń, czy też w ‘nauce”, która po prostu służy kamuflowaniu prawdziwej nauki, zapewnia wielu ludziom uczucie ulgi. Patrzymy na innych w poszukiwaniu komfortu pewności. A jednak jedyne głosy pewności, do jakich możemy się odwołać, to patologiczne imitacje: nawet jeśli daje zapomnienie, jest pewnością siebie psychopaty.

Jesteśmy tak pełni samozwątpienia, że zamiast ufać swojemu wewnętrznemu głosowi sumienia i mówić z poczuciem pewności, że mówimy prawdę, i z przekonaniem o obiektywności sumienia, zerkamy na innych, czy dają wyraz temu samemu. Bez tego ‘społecznego potwierdzenia’, bez zewnętrznego ideału, z którym moglibyśmy się identyfikować, bez tego magnetycznego ‘bieguna’ sprzeciwiającego się wpływowi złotoustych, ten moralny impuls nie daje się wyrazić. Tłumimy swoje sumienie, a jedynym głosem jaki słyszymy jest ten, który sygnalizuje naszą własną destrukcję. To jest to najprawdziwsze tchórzostwo, które w procesie ponerogenezy odgrywa taką samą rolę jak psychopatia. Niczym nigdy nie wyśpiewana nuta, a więc i nigdy nie usłyszana, głos sumienia nie będzie rezonował w sercach innych, jeśli nie ma nikogo, kto byłby zdolny ten ton wydobyć.

Co to zatem oznacza? Oznacza, że to my musimy stać się tym głosem sumienia. My musimy być głosem rozsądku i sumienia, który przemawia w imieniu tych, którzy mówić nie mogą. My musimy przedstawiać rzetelny obraz świata, a rzetelność ta musi odzwierciedlać rzetelność wewnętrzną. Świat w takiej postaci „jakim jest”, nie stanowi jedynej możliwości. Istnieje też inna. Ale żeby ludzie mogli ją dostrzec, stan tego świata musi zostać potępiony za to, jaki jest. Brak sumienia musi być publicznie piętnowany, a powstać winien głos sumienia – dla wszystkich tych, którzy są w stanie go usłyszeć. SOTT istnieje w takim właśnie celu.

Jeśli my nie będziemy tego robić, niewielu na tej planecie, o ile w ogóle ktokolwiek, się tym zajmie. Łatwo jest stracić nadzieję. Jak możemy zrobić tu cokolwiek dobrego, kiedy strona goniąca wyłącznie za własnym celem okazuje absolutną pewność, a media temu obrazowi schlebiają? W świecie, który nie trzyma psychopatów na konieczny dystans, a nawet robi z nich idoli, łatwo jest zdusić głos waszego sumienia. Długa przed nami droga, zanim osiągniemy stan wymagany do stania się biegunami sumienia dla tego świata. Jedyna do tego alternatywa to poddać się i pogrążyć z powrotem we śnie. My, w SOTT, prędzej przepracujemy całe życie, nawet w obliczu przewagi wydawałoby się nie do pokonania, niż mielibyśmy wyrzec się samych siebie i świata i zgodzić się na ten los.

Obserwowanie wydarzeń całego miesiąca na tej niespokojnej planecie i zastanawianie się, dokąd mogą one prowadzić, jest przytłaczającym zadaniem, zarówno intelektualnie jak i emocjonalnie. Wszystkie te najróżniejsze wątki wydają się ściągać nas w dół. Ale po co? Jakie znaczenie ma nasze życie w tym pogmatwanym, kosmicznym dramacie? Czy to wszystko jest jednym wielkim dowcipem z nas?
Tutaj w SOTT nie uważamy, że żyjemy w oceanie egzystencjalnego nonsensu. Wolimy przyjąć zaproszenie Wszechświata i starać się dowiedzieć, o co warto walczyć, i walczyć o to. Urodziliśmy się w świecie kłamstw, wierzymy, że Prawda jest tym, czego warto szukać i bronić, oraz jedyną szansą, że coś kreatywnego może przetrwać. Hiszpański pisarz, Miguel de Unamuno napisał coś, co daje nam iskierkę nadziei, kiedy wydaje się, że cała nadzieja przepadła:

Co zatem jest nową misją Don Kichota w tym dzisiejszym świecie? Głośno krzyczeć, wydzierać się pustkowiu. Mimo że ludzie nie słyszą, słyszy pustkowie, i pewnego dnia przemieni się ono w rozbrzmiewający echem las, i ten samotny głos rozprzestrzeniający się po tym pustkowiu jak nasienie wyrośnie w gigantyczny cedr, który tysiącami języków będzie śpiewać wieczną hosannę dla pana życia i śmierci.

To co jest początkowo nieśmiało wyśpiewaną i ledwo słyszalną nutą, rozrośnie się w symfonię. Nawet jeśli nasz głos przejdzie niezauważony, Wszechświat go słyszy, i bylibyśmy głupi pozwalając sobie na wyciąganie ogólnych wniosków z precedensów, jak ujęła to Hannah Arendt.

Szczypta dziwności: Nastał sezon kręgów zbożowych!

W rzeczywistości pomimo tak częstego uczucia rozbicia z powodu codziennych złych doniesień o sytuacji na tej planecie, w naszym trudzie zrozumienia tego tajemniczego świata staramy się pielęgnować uczucie zdziwienia i radości. Tą pełną nadziei notką celebrujemy powrót sezonu kręgów zbożowych! Kręgi w zbożu – cudowna tajemnica, jakich mało.Och, co za stymulująca idea, uznać, że kręgi w zbożu nie są dziełem małolatów z drewnianymi klepkami ani ‘latających spodków’… być może faktycznie Wszechświat nie tylko słyszy nasze wołanie, ale również na nie odpowiada? Głos prawdy i piękna na pustkowiu ludzkości tak zagubiony, tak wspak, a jednocześnie nasycony takim potencjałem.
Zostawiamy was z dwoma przepięknymi przykładami tej tajemnicy.

Liczba pi w kręgu zbożowym:


©Alex Pictures
Krąg ten jest zakodowaną reprezentacją liczby pi do 10-tego miejsca po przecinku

I ogromny krąg zbożowy w Południowej Korei; pierwszy udokumentowany w tym kraju:


©98papa

Uaktualnienie:

Susze, pożary, samozapłon? Jak się okazuje, wydarzenie z udziałem taurydzkiego meteoru niezupełnie spaliło na panewce, raczej skończyło się spalaniem:

1 lipca 2008 – Świadkowie w południowej Kalifornii twierdzą, że widzieli ‘bardzo szybko poruszający się obiekt przecinający północne niebo’, który spadł w pobliżu wzgórzy San Bernardino. Władze nie miały dobrej odpowiedzi na pytanie, czym to coś było.

Od Hollywood Hills aż po granicę stanu Nevada ludzie donosili o obserwacji dzisiejszego rana bolidu z ogromną szybkością przemieszczającego się po niebie, który następnie spadł niedaleko wzgórz San Bernardino. Ale próby wytłumaczenia tego tajemniczego widowiska były żałosne.

Stanowa Jednostka Straży Pożarnej otrzymała mnóstwo telefonów, które dotyczyły czegoś, co opisywane było jako ognista kula poruszającą się bardzo szybko po północno-zachodnim niebie około godziny 10:40.

Mamy dobrych kilka raportów. Zaczęło się od pewnego pana z miejscowości Lake Arrowhead, informującego o bolidzie w rejonie Meadow Bay i zaraz po tym, z zewsząd rozdzwoniły się telefony”, mówi kierownik Jednostki z San Bernardino, Tom Barnes. „Grupy strażaków w Barstow i na drodze I-15 niedaleko Stateline, zgłosiły przez radio raport o obiekcie, który bardzo szybko przemknął po północnym niebie i jak opisali, był żółto-zielonego koloru i zostawiał za sobą smugi fragmentów. Wygląda na to, że spalił się zanim uderzył w ziemię”.

A teraz, czy nie jest „zbiegiem okoliczności”, że Kalifornia została ogarnięta, w szczycie. 1783 pożarami na terenie całego stanu, które pochłonęły ponad 527 000 akrów ziemi, włącznie z tym na wzgórzach San Bernardino? Strażacy nadal walczą z ponad 300 pożarami. A jednak za wszystkie pożary obwinione zostały „niecodzienne wczesno-letnie burze z piorunami”.

Advertisements

19 komentarzy »

  1. Ukazał się właśnie następny odcinek „Connecting the Dots” – podsumowanie wydarzeń z lipca. Czytających po angielsku gorąco zachęcam.

    Komentarz - autor: iza — 2 sierpnia 2008 @ 17:30

  2. Na stronie Sott, zauważyłem apel aby bojkotować towary produkowane w Izraelu. Można je rozpoznać po kodzie kreskowym który rozpoczyna się cyframi 7 290. Nie rozumiem co by miało to zmienić, taka akcja uderzy przede wszystkim w obywateli Izraela, a nie w rząd i politykę tego kraju. Podobne akcje chciano przeprowadzić z produktami chińskimi, ofiarami oczywiście tego by byli zwykli Chińczycy… Wydaje mi się że obywatele Izraela są tak samo ofiarami wielkiego kłamstwa. Oczywiście można im zarzucić ignorancje, ale taki sam zarzut można postawić każdemu innemu krajowi. Chyba, że uznajemy, że żyd jest zły bo…jest żydem… a może ja czegoś nie rozumiem? Będę wdzięczny za wyjaśnienie.
    Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: dzienia — 4 sierpnia 2008 @ 11:38

  3. @dzienia
    „obywatele Izraela są tak samo ofiarami wielkiego kłamstwa” – ale tylko oni mogą coś zmienić w swoim państwie. Dla wyrażenia swojej dezaprobaty czy potępienia reżimów obce państwa mogą podejmować jedynie takie akcje jak bojkot czy embargo. Reszta byłaby ingerencją zewnętrzną. Nadzieja w tym, że w wyniku takich akcji owe „ofiary kłamstwa” zaczną zadawać sobie pytanie, co jest nie tak, i poczują się odpowiedzialni za to, czy wolą dalej żyć w wygodnym kłamstwie, czy też interesuje ich prawda i leży im na sercu to, co w ich imieniu i ich rękami wyczynia ich rząd. N’est-ce pas?

    Komentarz - autor: iza — 4 sierpnia 2008 @ 15:54

  4. Dziękuje za wyjaśnienie. Może i w tym jest metoda… a co z towarami Amerykańskimi, Francuskimi, czy Polskimi? czy gdybyśmy wszyscy potracili prace to zadali byśmy sobie w końcu pytanie dlaczego? w ten sposób ma to działać?
    wbrew pozorom nie krytykuje tej akcji, po prostu gdy czegoś nie rozumiem to pytam…

    Komentarz - autor: dzienia — 4 sierpnia 2008 @ 17:01

  5. I bardzo dobrze, ze pytasz – dobre pytania skłaniają do myślenia. No to myślę na głos. Polska raczej światu nie zagraża, podobnie Francja. Im bliżej korzeni zła się dotrze z taką akcją, tym chyba lepiej? Pytanie więc, co z tymi amerykańskimi towarami – bojkotować – nie bojkotować? Dobre pytanie! Dzięki 🙂

    Komentarz - autor: iza — 4 sierpnia 2008 @ 17:48

  6. to ja też mysle na głos;) z jedenej strony jak piszesz taka akcja może spowodować, że ludzie w końcu zaczną się zastanawiać… z drugiej strony tego typu akcje uderzają w zwykłych ludzi. Trzeba być ostrożnym aby „nien wylać dziecka z kąpielą”. teraz jeszcze warto zadać sobie pytanie czy destabilizacja gospodarki Izreala nie pociągnie za sobą jeszcze gorszych konsekwencji… to samo z towarami z USA… (choć amerkański bank centralny sma destbilizuje swoją gospodarke, obniżając stopy procentowe i pompując w ten sposób w gospodarke wirtualne pieniaze które nie mają swojego odzwierciewdlenia w produkcji). Polska może nie jest zagrożeniem, ale w tym całym zamieszaniu może odegrać większą role niż się przypuszcza choćby z racji swoje położenia.
    Więc nie wiem czy bojkotować czy nie. z jednej strony akcja ciekawa, z drugiej mam małe wątpliwości…hmm…

    Komentarz - autor: dzienia — 4 sierpnia 2008 @ 18:54

  7. Polska jest pionkiem w tej grze i pionkiem pozostanie. Pamiętam historię z bojkotowaniem chińskich towarów i moje doświadczenia były takie, że są to towary najtańsze i najłatwiej dostępne i często wymaga sporego wysiłku znalezienie innych, nie mówiąc o tym, że trzeba więcej zapłacić. Natomiast wytłumaczenie ludzi na ogół było właśnie takie – a co ci biedni Chińczycy są winni…

    Pytanie więc, co naprawdę stoi za takimi wątpliwościami.

    W tym momencie ciśnie mi się do głowy to:

    „Najgorętsze miejsce w piekle przeznaczone jest dla tych, którzy w czasach wielkich przełomów moralnych zachowują neutralność”. – Dante

    Komentarz - autor: iza — 4 sierpnia 2008 @ 20:38

  8. tylko, że ja nigdzie nie mówie o zachowaniu neutralności więc czemu przyszedł Ci do głowy ten cytat?. Zastanówmy sie jakie będę skutki bojkotu chińskich towarów, po za jeszcze wiekszym zubożeniem tamtejszej ludności… wolnośc? zmainy polityczne? uwolnienie więźniów? nie wiem, ja w to wątpie… to samo dotyczy Izreala. ok ludzie zaczną tracić prace itp. czy to zahamuje ekspansywna politykę tego kraju, nie sądze. Pamietajmy, że mają do dyspozycji Mossad, najpotęzniejszą organizacje wywiadowczą świata. Zawsze znajdą pieniądzę na kontunuacje swojej polityki, handlując bronią, narkotykami, kradzioną ropą itp. Nie kupując towarów z Izreala kupimy, amerykańskie, chińskie czy rosyjskie…
    jeśli bojkot towarów cokolwiek zmienii, to jestem gotów wyjść z transparentem na ulice i nawoływać do tego ludzi… Ale nie jestem co do tego przekonany, może brak mi Twojego optymizmu…;)wydaje mi się, że sytuacja wymaga działań innego rodzaju, ale jestem tylko zwykłym chłopkiem ze wsi wiec pewnie się myle;) Dzieki za wyjaśnienia:)
    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: dzienia — 4 sierpnia 2008 @ 21:03

  9. To nie jest tak, ze ja nie mam wątpliwości albo że jestem głęboko przekonana o tym, że bojkot towarów uratuje świat. Natomiast uważam, że podejmując albo nie podejmując działania, określamy siebie i swoje stanowisko wobec zła panującego na świecie. Jeśli nie jesteś przekonany co do słuszności bojkotu, to co proponujesz innego? Bo czyny się liczą, a nie słowa. Wątpliwości są rzeczą oczywistą. Tyle że jedni je mają, więc nic nie robią, inni robią mimo wątpliwości, starając się zachować uwagę i czujność wobec możliwych konsekwencji włącznie ze zmianą sposobu działania, jeśli okaże się wskazana. Tylko psychopaci nie mają wątpliwości.

    Że te akcje uderzą w zwykłych ludzi? Palestyńczycy już mają zrujnowaną gospodarkę, zepchnięci do gett, i są codziennie zabijani, co przybrało już skalę ludobójstwa. A dzieje się to za przyzwoleniem, jeśli nie pełną akceptacją tych „zwykłych ludzi”, o których się martwisz. Naprawdę tego nie widzisz? Jeśli taki bojkot może choćby odrobinę przyczynić się do podwyższenia świadomości ludzi i przyznania się do odpowiedzialności za to, co się dzieje, oraz choćby trochę zwiększyć presję na zakończenie ludobójstwa, to już coś.

    Z ludźmi jako masą jest tak, że dopóki nie dostaną porządnie po tyłku, zadawalają się tym, co mają, żyjąc mniej lub bardziej wygodnie i mając w nosie całą resztę. Przyzwalają w ten sposób na całe zło. Mossad nie Mossad, iluż ich jest procentowo? Czy naprawdę mogliby robić to wszystko, gdyby nie bierność 90% ludzkości? Nie wiem, to się może okazać dopiero wtedy, kiedy wszędzie napotkają na czynny opór.

    A cytat? Nie wiem, co robisz, więc nie zarzucam Ci neutralności. Przypomniał mi się, bo wiąże się z tematem. Po prostu rozmawiając z kimś nie prywatnie, a w przestrzeni publicznej, myślę jednocześnie o innych czytających i w pewnym stopniu zwracam się również do nich. Może to błąd.

    Komentarz - autor: iza — 4 sierpnia 2008 @ 22:19

  10. „To nie jest tak, ze ja nie mam wątpliwości albo że jestem głęboko przekonana o tym, że bojkot towarów uratuje świat.”
    Wątpliwości są normalne i chyba nie są niczym złym. Dzięki wątpliwością zadajemy sobie pytania, dzięki wątpliwością pewnie powstał ten blog i być może wątpliwości co do obrazu świata powodują, że ludzie tu zaglądają.

    „A dzieje się to za przyzwoleniem, jeśli nie pełną akceptacją tych “zwykłych ludzi”, o których się martwisz”
    Tak, o nich też się martwię.

    „Jeśli nie jesteś przekonany co do słuszności bojkotu, to co proponujesz innego?”
    Ze wstydem powiem, że nie przychodzi mi do głowy nic lepszego… ale nie ma dnia, żebym nie zadawał sobie pytania co mogę zrobić, dlatego zwróciłem uwagę na tą akcje.

    Pragnę podkreślić, że nie było moim zamiarem deprecjonowanie tego typu działań. Po prostu za nim przystąpię do tej akcji, chciałem ją przedyskutować, lepiej poznać i zrozumieć. W moim „naturalnym środowisku” nie jest to możliwe. Zauważyłem nutkę irytacji w Twoich odpowiedziach. Rozumiem, że tłumaczenie pewnych oczywistości może być męczące. Na pocieszenie powiem, że nie rzucałaś słów na wiatr. Dzięki temu, że tak cierpliwie mi to tłumaczyłaś lepiej zrozumiałem sedno tego typu działań, a tylko o większe zrozumienie mi chodziło, a nie o żadną krytykę. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Być może i inni skorzystali na tej dyskusji. Nie gwarantuję, że wkrótce nie wyskoczę z innymi pytaniami, które cierpliwie będzie trzeba mi tłumaczyć, ale jeśli tak się stanie to tylko dlatego, że będę chciał coś lepiej zrozumieć. Dziękuję za wyśnienia, a więc 7 290;)

    „A cytat? Nie wiem, co robisz, więc nie zarzucam Ci neutralności. Przypomniał mi się, bo wiąże się z tematem. Po prostu rozmawiając z kimś nie prywatnie, a w przestrzeni publicznej, myślę jednocześnie o innych czytających i w pewnym stopniu zwracam się również do nich. Może to błąd”
    Nie uważam tego za błąd.

    Komentarz - autor: dzienia — 5 sierpnia 2008 @ 10:17

  11. Jeśli odczułeś w tym co pisałam irytację, to przepraszam, i na pewno nie było to nic personalnego.

    Z tym i innymi bojkotami to jest tak, że prawdopodobnie jedynym możliwym jego skutkiem jest podniesienie odrobinę świadomości ludzi. Tylko na to możemy liczyć i jeśli to się uda, to już będzie coś. W tym sensie każda świadomie do niego przystępująca osoba robi pewnie więcej dobrego niż pięć innych, mechanicznie podłączających się osób. Bo tak naprawdę liczy się tylko to, co robimy świadomie. Tak myślę.

    Kiedyś toczyły się dyskusje na temat zasadności bojkotowania Afryki Południowej. Duże firmy zawsze znajdą drogę na około i sobie poradzą z takim bojkotem, a ucierpią najbiedniejsi. Więc może lepszą w tym przypadku metodą jest utrzymywanie jednak stosunków handlowych i próba wpływania poprzez nie na przywódców. Czasem to przynosi dobre skutki. Inaczej jednak się ma rzecz z Izraelem, bo na ten rząd nie da się wpłynąć, oni doskonale wiedzą co robią i mają poparcie rządów większej części świata.

    Więc jeśli obudzenie odrobiny świadomości w narodzie izraelskim ma się nawet wiązać z utratą pracy części społeństwa czy pogorszeniem warunków życia, to chyba ciągle nie jest to za wysoka cena, wziąwszy pod uwagę ogrom wyrządzanych krzywd i fakt, że większa część tego narodu od wieków żyje nieprawdziwym mitem.

    Komentarz - autor: iza — 5 sierpnia 2008 @ 15:11

  12. teraz już chyba mam zupełną jasność. Tak się zastanwiam jakie towary z Izraela trafiają do Polski, wiem że produkują karabinki szturmowe „uzi” i na tym moja wiedza o ich produktach się kończy. Chyba głównym towarem eksportowym Izreala jest propaganda;) zapotrzebowanie spore więc sprzedaje się całkiem nieźle;) Narazie! co innego z towarami z Chin, większość podzespołow w moim komputerze została tam zrobiona, nawet moje trzewiki choć nie chińskie to tam zostały zrobione… Samochod na szczeście całkowicie zrobiony w niemczech;)
    Zaczyna się olimpiada, oczy całego świata zwrócone na Pekin i na wydarzenia sportowe. Mamy igrzyska które mogą stanowić idealną „zasłonę dymną” do „czegoś” hmm…teraz cyba trzeba byc szczególnie wyczulonym…
    Dzieki i pozdrawiam!

    Komentarz - autor: dzienia — 7 sierpnia 2008 @ 12:03

  13. @dzienia
    „Mamy igrzyska które mogą stanowić idealną “zasłonę dymną” do “czegoś””

    http://www.dziennik.pl/swiat/article219926/To_wojna_Gruzja_zaatakowala_Osetie.html (??)

    Komentarz - autor: Paweł — 8 sierpnia 2008 @ 19:15

  14. @Paweł

    Ten konflikt zostanie wykorzystany aby pokazać, że rosja jest krajem nieobliczalnym. Zauważ jak w ostatnim czasie zmieniła się retoryka Zachodu, Rosja już nie jest wielkim przejacielem Zachodu który czaem ma odmienne zdanie, ale staje sie krajem wrogim… od teraz chyba już definytywnie została „przeżucona na drugą stronę barykady”. To są tylko moje spekulacje… A Ty/Wy jak myslisz/myslicie?

    Komentarz - autor: dzienia — 9 sierpnia 2008 @ 19:10

  15. Z ostatnie chwili.
    Prezydent Kaczyński w wywiadzie dla TVP na pytanie kto jest agresorem, zdecydowanie odpowiedział, że Rosją. Następnie padło pytanie to czy ta sytuacja w Gruzji nie jest znakiem aby jak najszybciej sfinalizować budowę tarczy „anty”rakietowej? Prezydent odpowiedział, że TAK, ta sytuacja powinna przyspieszyć negocjacje !!! Czyżby publicznie się przyznał ze tarcza nie jest przeciw rzekomym rakietom z Iranu tylko jest wymierzona przeciw Rosji?

    Komentarz - autor: dzienia — 9 sierpnia 2008 @ 20:30

  16. Myślę, że płaszczyzn, na których można rozważać tę nową wojnę, czy też jej aspektów jest dobrych kilka. Rosja i Chiny są w przeciwnym obozie niż cała Oś Zła. Chiny zajęte są Olimpiadą, zresztą wraz całym gronem różnych przywódców państwowych, bo kto by nie chciał tam być osobiście. Rosja zajęta nowym konfliktem, voila! „Starych nie ma, chata wolna”…

    Propaganda bębni, że Rosja jest be, a jak jedno z mocarstw jest bardziej be, to przeciwne staje się w oczach publiki mniej be. No a przy okazji trzeba by się przyjrzeć mapie bogactw naturalnych, do których wszyscy mocni gonią ostatnio z wywieszonym językiem. Każdy kręci swoje lody jak się da i kiedy się tylko da. A jak jeszcze uda się zgrać w czasie dostatecznie dużo wydarzeń odwaracających uwagę publiki i obozu przeciwnego…

    A Kaczyński może publicznie przyznawać co chce, idę o zakład, że sam nie ma zielonego pojęcia o co chodzi poza tym, co mu sprzedano jako prawdę…

    Komentarz - autor: iza — 9 sierpnia 2008 @ 21:23

  17. Dla mnie oś zła to rosja, chiny, usa, ue i izrael. Nie mogą się zniszczyć to się połączą. Gruzja jest sama jak palec. Jak dobrze pamiętam gruzja oraz iran są bardzo blisko siebie. Odziela ich armenia i azerbejdżan na odległość gdzieś 300 km. Ciekawe czy to am jakiś ze sobą zwiążek. Izrael i Polska to przecież strategiczni partnerzy XD i izrael dostarcza albo ma dostarczac bron najnowszej generacji. Nie śledze co oni tam dokaldnie robia i tak dla mnei zbrpjenie si enie ma sensu. Uzi to pistolet maszynowy.

    Komentarz - autor: luxveris — 10 sierpnia 2008 @ 21:31

  18. @luxveris
    „Gruzja jest sama jak palec.”
    Nie taka znowu sama. Jej wojsko jest zbrojone i szkolone przez Izrael i ma za sobą zarówno USA jak i Izrael. Niemożliwe, żeby zaczęła tę wojnę bez (co najmniej) cichego ich przyzwolenia.

    Komentarz - autor: iza — 11 sierpnia 2008 @ 09:21

  19. Dobry artykuł o Gruzji (po angielsku):
    cz.1
    cz.2

    Komentarz - autor: iza — 11 sierpnia 2008 @ 20:32


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: