PRACowniA

19 Lipiec 2008

Sarkozy – Witaj NATO, żegnaj Francjo

Filed under: Polityka,Świat wokół nas — iza @ 20:21
Tags: ,

1 lipca pisaliśmy o tragedii, która wydarzyła się we Francji, w Carcassone. Dziś nawiązujący do tego wpisu, artykuł o sprawach francuskiej wojskowości w szerszym ujęciu.

Joe Quinn
Sott.net
Poniedziałek, 14 lipca 2008 17:16

To, że Sarkozy dążył do oskubania Francji z jej i tak już słabej militarnej i politycznej neutralności od momentu kiedy objął urząd, powinno było być oczywiste dla wszystkich. Na długo przed tym jak udało mu się jakimś sposobem wygrać wybory w 2007 roku we Francji, był znany jako ‘Sarko, Amerykanin’ nie wspominając o ksywce „Prezydent Bling Bling”*. Wydaje się, że jest to wręcz niemożliwe, aby francuski polityk prawdziwie podziwiał twórców amerykańskiego imperium (tak jak Sarko wydaje się to robić), nie płaszcząc się u ich stóp.

Mimo wszystko, ze stawiania siebie i swojego narodu (czy tego chce, czy nie) po stronie ostatniego wielkiego imperium wynikają ogromne osobiste korzyści. Pojawia się poczucie bycia po „wygranej stronie” (kto może się dzisiaj przeciwstawić molochowi jakim są Stany Zjednoczone?). Do tego natychmiastowy dostęp do ogromnych zasobów, wpływu i majątku wywiadu imperium, dzięki którym wcześniej niemożliwe cele stają się nie tylko możliwe, ale są częścią strategii politycznej.

Aż do nominacji Sarkozy’ego na stanowisko prezydenta w ubiegłym roku, Francja przez 40 lat niezmiennie stała w opozycji do dyplomacji takiej jak amerykańska, która doprowadziła nas do niedorzecznej i śmiertelnej „wojny z terrorem”. Jak długo istniała główna światowa potęga, która była jeszcze relatywnie niezależna, istniała też trzecia opcja – jeżeli jakieś małe, ważne pod względem strategicznym narody, nie „trzymały z USA” , nie musiały od razu „trzymać z terrorystami”. Mogły „trzymać z Francją”.

W 1966 roku prezydent de Gaulle uwolnił Francję od ograniczeń wynikających z militarnych nakazów NATO i zwolnił wszystkie zagraniczne siły militarne. De Gaulle zdawał sobie sprawę z tego, że NATO, pomimo gadki o „sprzymierzonych siłach”, było czymś więcej niż tylko kwaterą główną dla ekspansjonistycznych planów militarnych USA w Europie i naturalnie nie chciał mieć z tym wiele wspólnego. Dzisiaj NATO i jego Kwatera Główna Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie, czyli „SHAPE” (Supreme Headquarters of Allied Power in Europe), znajdujące się w północnej części Mons w Belgii, pozostają przykrywką, dzięki której hegemonia USA trenowana jest we wszystkich krajach europejskich, a w szczególności w dawnych republikach sowieckich. Zastanówcie się nad naturą rozkazów wojskowych NATO:

Operacje militarne NATO są kierowane przez Sekretarza Generalnego NATO i są podzielone na dwa Strategiczne Dowództwa oba zarządzane przez starszego oficera USA asystowanego przez sztab wybrany spośród członków NATO. Strategiczni Dowódcy odpowiadają przed Komitetem Wojskowym za kierowanie wszystkimi sojuszniczymi sprawami militarnymi w obrębie swoich rejonów dowodzenia.

Przed rokiem 2003 Strategiczni Dowódcy (Strategic Commanders) byli Naczelnym Dowódczą Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (Supreme Allied Commander Europe (SACEUR)) oraz Naczelnym Dowódcą Połączonych Sił Zbrojnych Atlantyku (Supreme Allied Commander Atlantic (SACLANT)), jednak obecne ustawienie ma rozdzielić odpowiedzialność za rozkazy pomiędzy Dowództwem Sił Sojuszniczych NATO ds. Transformacji (Allied Command Transformation (ACT)), odpowiedzialnym za transformacje i trening sił NATO i Dowództwem Sił Sojuszniczych NATO ds. Operacji (Allied Command Operations (ACO)) odpowiedzialne za ogólnoświatowe operacje NATO.

Dowódca Sił Sojuszniczych NATO ds. Operacji zachował tytuł Naczelnego Dowódcy Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (SACEUR)” i stacjonuje w Kwaterze Głównej Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (SHAPE). ACO jest dowodzone przez SACEUR, odznaczonego czterema gwiazdami generała USA o podwójnej roli dowodzenia Dowództwem Europejskim Stanów Zjednoczonych (US European Command), którego Główna Kwatera znajduje się w Stuttgarcie w Niemczech.

Wszystko to ujęte w proste słowa brzmiałoby „Rząd USA i militarna kontrola NATO”. To naturalne, że każdy szanujący się polityk lub przywódca wojskowy suwerennego europejskiego państwa chciałby trzymać NATO na dystans. Kiedyś Francja miała wielu dumnych-z-bycia-Francuzami dowódców, jednak teraz mają „Sarko, Amerykanina” a wraz z nim początki rozpadu francuskiej suwerenności.

Nie było to niespodzianką, kiedy w zeszłym tygodniu czytaliśmy o planach Sarkozy’ego, aby radykalnie zreformować francuskie wojsko, ażeby sprostać „nowym, rozmaitym i zmiennym zagrożeniom”, polityczne określenie dla „szalonych islamskich terrorystów”.

Mówiąc jak prawdziwy twórca imperium, Sarkozy powiedział:

„Od tej pory francuska obrona jest zagrożona tak samo wewnątrz Francji jak i daleko poza nią”

Jest to znowu polityczna podwójna mowa na „Przypadnie mi w udziale kawałek imperialnego tortu”.

Minister obrony Sarkozy’ego, Henri Morin, przyłączył się do tych słów:

„Dziś nie istnieje ryzyko inwazji… jednak z drugiej strony, musimy być w stanie rozmieścić siły tak, aby uczestniczyły w stabilizacji regionów lub stref w razie kryzysu.”

Szlachetne słowa w rzeczy samej, jednak nie potrfię przestać zastanawiać się nad tym, co o trosce francuskiego rządu mogą myśleć ludzie z tych niedookreślonych jeszcze „zagrożonych kryzysem stref”. W końcu wystarczy jak spojrzą na świeżo wyzwolony Irak, a domyślą się, co może przynieść przyszłość.

Plan Sarkozy’ego pod nazwą „Biała Księga Obrony i Bezpieczeństwa Ojczyzny” (brzmi znajomo?) usunie 54.000 placówek wojskowych, wysyłając jednocześnie więcej francuskich oddziałów na trwającą rzeź w Afganistanie. Zgodnie ze słowami Sarkozy’ego chodzi o to, aby przeznaczyć pieniądze na opłacenie wzrastającej ilości spotkań wywiadu, zwiększenie wydatków na satelity i zdalnie sterowane samoloty bezzałogowe, system monitoringowy w przestrzeni kosmicznej, daleko-dystansowy radar ostrzegający przed rakietami balistycznymi oraz nową technologię zapobiegającą cyber atakom.

Sarkozy powiedział:

„Dzisiaj najbardziej bezpośrednim zagrożeniem jest atak terrorystyczny, zagrożenie naprawdę istnieje, jest całkowicie realne i wiemy, że jutro może przybrać nową, nawet bardziej poważną, formę z użyciem środków nuklearnych, chemicznych i biologicznych”.

W zasadzie Sarkozy coś zwanego „obroną ojczyzny” uczynił najważniejszą częścią francuskiej strategii obronnej, żeby stawić czoło temu, co opisał jako „zagrożenie ze strony terrorystów, cyber-ataki i klęski żywiołowe”.

Znowu brzmi znajomo, prawda? Zauważcie również, że wspomniał o obronie przeciw „klęskom żywiołowym”.

Co jest tu najistotniejsze, to fakt, że zwiastuje to powrót wojsk francuskich pod zwierzchnictwo dowództwa wojskowego NATO (czytaj USA). Ponowne przyłączenie się do dowództwa wojskowego NATO jest w najwyźszej mierze znaczące, ponieważ wszystkie pozostałe sprawy są przez to w mniejszym lub większym stopniu przesądzone. To tak jakby powiedzieć, że planujesz kupić wszelkiego rodzaju cudeńka i sadomasochistyczne zabawki w dobrze zaopatrzonym sex-shopie, a następnie dodać, jak jakąś spóźnioną refleksję, że właśnie podpisałeś dożywotnie członkostwo w klubie Bohemian Grove Club**, który przypadkiem w zeszłym tygodniu rozpoczął swoją 3 tygodniową miłość.

W istocie celem planu Sarkozy’ego jest przetransformowanie francuskiej infrastruktury obronnej w infrastrukturę ofensywną i oddanie jej pod kontrolę amerykańskich podżegaczy do wojny z terrorem.

Nie było zaskoczeniem, że w odpowiedzi na szeroki atak na niezależność francuskiego wojska i polityki, zapanował powszechny niepokój. Lewica nazwała to „dowodem na postępujące pod dowództwem Sarkozy’ego zmianyw kierunku polityki pro-amerykańskiej”. Związki Zawodowe stwierdziły, że doprowadza to do „ destrukcji struktury obronnej państwa” i wezwali ministerstwo obrony cywilnej do zorganizowania „strajków i demonstracji”. Nawet członkowie partii Sarkozy’ego skrytykowali jego plan, dziesiątki członków UMP (Unia na rzecz Ruchu Ludowego –Union pour un mouvement populaire) podpisały petycję, żądając wstrzymania planu lub zapewnienia rekompensaty ze strony rządu na rzecz regionów, których bazy zostaną zamknięte.

Jednak najgłośniejsze okrzyki protestu pochodziły z samego wojska. Natychmiast po tym jak Sarkozy ogłosił swój plan, setki oficerów uczestniczących w spotkaniu odmówiło zaśpiewania hymnu narodowego. Dwa dni później, grupa oficerów z całej służby wojskowej, na stronie z komentarzami francuskiej gazety Le Figaro anonimowo zmieszała z błotem nowe reformy. Napisali oni: „Odrzucamy europejskie dowodzenie wojsk na rzecz brytyjskiego, a Brytyjczycy, jak wiadomo, są w szczególnych stosunkach z USA” oraz potępili „niekompetentny personel militarny” za sporządzanie „amatorskich” dokumentów. Podobno Sarkozy w odpowiedzi wezwał służby wywiadowcze, aby wykorzeniły odpowiedzialnych za to ludzi, co z kolei skłoniło najwyżej postawionych dowódców armii do ostrzeżenia przed „polowaniem na czarownice”.

Teraz jest już jasne, że Sarko ma niewielki szacunek do tych, którzy się z nim nie zgadzają. Z lewicą we Francji poradzono sobie bardzo skutecznie (przynajmniej do 2012) w ostatnim roku wyborów prezydenckich (wyboru prezydenta), a Sarkozy dał ostatnio wyraz swojej pogardy dla związków zawodowych oraz grożenia strajkami, mówiąc: „Wydaje mi się, że kiedy ludzie strajkują, nikt tego nawet nie zauważa”. Dla Sarkozy’ego jedyna opinia na temat przyszłej amerykanizacji struktury obronnej Francji, którą warto się przejmować,to opinia oficerów najwyższej rangi. Po pierwsze dlatego, że liderzy wojskowi muszą być po jego stronie, jeżeli jego plan ma się uprawomocnić, po drugie, ponieważ w przeciwieństwie do polityków, wojska francuskie są wysoce szanowane w społeczeństwie i w pierwszej kolejności uznawane są za obywateli francuskich, dopiero w drugiej za personel militarny. Bezpośredni opór dowództwa wojskowego wobec planów Sarko wywarłby silny wpływ na społeczeństwo francuskie, które wciąż jest wystarczająco przytomne, aby zdać sobie sprawę, że wojskowi wiedzą o sprawach militarnych więcej niż politycy. Tak więc, chociaż bardzo by tego chciał, Sarkozy nie może po prostu beztrosko zignorować wszystkich zarzutów ze strony wojska w stosunku do jego nowego planu i brnąć do przodu na nic nie zważając.

Jednak Sarkozy dał jasno do zrozumienia, że od momentu, kiedy objął prezydenturę zaczęła się nowa era. Skończyła się stara demokratyczna Francja, która ma zostać zastąpiona przez Francję utworzoną w całości z jego osobistej wizji, lub jak dramatycznie stwierdził w swojej mowie inauguracyjnej, „moją Francję”- a przynajmniej Francję tych, którzy tak zgrabnie wprowadzili go do Pałacu Elizejskiego.

Co więc zrobić z tymi generałami i z francuskim społeczeństwem? Poprzednie władze francuskie zawsze kapitulowały w obliczu silnej społecznej opozycji wobec jakiejś ustawy, jednak tutaj mamy do czynienia z Sarko Amerykaninem, zdolnym uczniem imperium, który do początku tego lata nauczył się już tych istotnych sposobów na przekonanie społeczeństwa do jego punktu widzenia, jakimi są strach i trauma.

Tak więc dwa tygodnie temu, w niedzielę 29 czerwca, podczas pokazu wojskowego w Carcassone w południowo-zachodniej części Francji zdarzyło się coś niezrozumiałego i bardzo traumatycznego.

Koszary Lappereine w Carcassone, dom trzeciego Pułku Piechoty Wojskowej Spadochroniarzy gościły w dniu otwartym około 1000 ludzi, głównie rodziny personelu wojskowego. Trzeci Pułk Piechoty Wojskowej Spadochroniarzy jest jedną z niewielu jednostek wyspecjalizowanych do tego, żeby jako pierwszy interweniował w sytuacjach kryzysowych. W ostatnich dekadach brał on udział w wielu czołowych dla Francji operacjach, włącznie z akcją w Libanie w 1978 roku, Czadzie w 1983 i Kosowie w 1999.

Częścią dnia otwartego były ćwiczenia uwolnienia zakładników prowadzone na terenie sportowym wojskowej strefy zamkniętej. Po zakończeniu pięciu takich ćwiczeń, około godziny 17.30 rozpoczęło się szóste i ostatnie ćwiczenie, w którym „zakładnik” został uwolniony a „terrorysta” obezwładniony. Nagle, podczas „ucieczki” 11 marines, której towarzyszył dym i wystrzały ślepych naboi, wśród publiczności znajdującej się w bezpiecznej odległości 100 metrów rozległ się krzyk a ludzie zaczęli padać na ziemię. W sumie 15 osób z widowni i dwóch żołnierzy zostało rannych, niektórzy poważnie, włącznie z trzylatkiem, który został raniony w serce i ramię. Jednakże mówi się, że wszyscy całkowicie wyzdrowieją.

Sarkozy nie tracąc czasu od razu odpowiedział i wskazał całe dowództwo wojskowe, które jak twierdził dopuściło się „karygodnych zaniedbań”, obiecał „szybką i surową reakcję”, że „nie może to nikomu ujść bezkarnie” oraz że „całe dowództwo będzie musiało złożyć stosowne wyjaśnienia”.

Natychmiast rozpoczęto dwa śledztwa, jedno prowadzone przez szefa armii Sztabu Generalnego, Bruno Cuche’a (powołanego przez Chiraca) i drugie przez prokuratora, jednak Minister Obrony Herve Morin stwierdził jasno, że nie ma zamiaru czekać, i domagał się „natychmiastowych sankcji… nie czekając na zakończenie sądowego i wojskowego dochodzenia”.

Nie brzmi to jak słowa racjonalnego człowieka, chyba że jest w tym jakiś ukryty plan.

Jeszcze tego samego wieczora Sarkozy spotkał się z francuskimi oficerami wysokiej rangi, włącznie z generałem Cuche i w przejawie impulsywności, przez którą stał się niesławny, odmówił powitania generała Cuche i salutowania wojskowym i wytykając ich palcem wykrzyknął „wszyscy jesteście nieodpowiedzialni! Nie jesteście profesjonalistami lecz amatorami!”

Według tygodnika Le Point generał Cuche był oburzony odpychającą reakcją Sarko na całą tę sytuację. Czy można go za to winić? Pewien oficer, którego nazwiska nie ujawniono, oświadczył Le Point, że Sarkozy stwarzał „kryzys zaufania pomiędzy Pałacem Elizejskim a wojskiem”. Ktoś inny stwierdził, że ten incydent podkreślił „konflikt pomiędzy dwoma kulturami: natychmiastowości i ‘bling-blingu’ (zamożności) a jednej strony, a powściągliwością, skromnością i poczuciem odpowiedzialności – z drugiej”.

W końcu (a zajęło to troszkę ponad 24 godziny od momentu wypadku w Carassone) generał Cuche złożył rezygnację (którą Sarkozy przyjął z radością), a kilku innych oficerów, włącznie z dowódcą trzeciego Pułku Piechoty Wojskowej Spadochroniarzy, jego zastępcą oraz oficerem dowodzącym ds. aprowizacji i logistyki zostało zwolnionych. Dwie jednostki, składające się w całości ze szwadronów, zostały również rozwiązane w trybie natychmiastowym – chyba jako salwa na cześć zatwierdzenia na wrzesień 2008 początku realizacji planu restrukturyzacyjnego Sarkozy’ego.

Dla przypadkowego obserwatora całe to zajście może wydawać się rezultatem niefortunnego wojskowego wypadku, za który ktoś musi odpowiedzieć. Jednak kiedy spojrzymy na to w kontekście planów Sarko, i oporu, na jaki natrafiły, nabiera to zupełnie innego sensu. Zwłaszcza kiedy przyjrzymy się szczegółom samego „wypadku”.

Jak już wspominałem, 11 członków trzeciego Pułku Piechoty Wojskowej Spadochroniarzy przeprowadzało ćwiczenie uwolnienia zakładnika na sportowym ogrodzonym terenie. Poniżej widzimy zdjęcie tego placu. Widzowie znajdowali się 100 metrów od miejsca akcji, na odległym końcu placu widniejącego na zdjęciu:

Podczas ćwiczenia żołnierz grający rolę zakładnika oraz żołnierz grający rolę jednego z terrorystów znajdowali się w czymś w rodzaju namiotu. 11 mających uwolnić zakładnika marines zbliżyło się do tyłu namiotu i zabiło terrorystów, jak widać na kadrze pochodzącym z video nagrywanego podczas tego wydarzenia.

Wycofując się, wzięli ze sobą zakładnika, a dwóch marines ich osłaniało, jak widać na poniższym kadrzez z filmu zrobionego podczas ćwiczeń:

Wszyscy żołnierze, którzy brali w tym udział mieli używać ślepej amunicji co pozwalało im bezpiecznie strzelać w kierunku „terrorystów”, a tak się złożyło, że było to jednoczęnie w kierunku w kierunku oddalonych widzów. Niestety, jeden z dwóch marines osłaniających resztę, przeładowując karabin wybrał magazynek, który jakimś cudem nie zawierał ślepaków, lecz ostre naboje. Ślepa amunicja ma inny kolor i jest znacznie lżejsza niż prawdziwe naboje, niezwykle trudno jest więc je ze sobą pomylić, zwłaszcza wyszkolonemu żołnierzowi. Co więcej, do strzelania ślepymi nabojami z przeciętnego karabinu przystosowanego do potrzeb militarnych potrzebny jest Blank Firing Adaptor, „BFA” (nasadka do ślepych naboi) i jeżeli prawdziwy pocisk zostanie wystrzelony z karabinu z taką nasadką, istnieje duża szansa, że karabin „wybuchnie”.

Wydaje się, że w wypadku w Carcassone nakładka była na miejscu i spowodowała, że wystrzelone ostre naboje zamiast rozsadzić karabin, zmniejszyły prędkość, osłabła też precyzja strzału. Prawdopodobnie dlatego żadna raniona osoba nie odniosła śmiertelnych obrażeń. Raport opublikowany w międzynarodowym wydaniu Herald Tribune stwierdza, że prawdopodobnie tylko cztery osoby zostały ranione pociskami, pozostali zaś zostali zranieni przez kawałki wybitego pociskami z ziemi żwiru. Możliwe jest również, że BFA został roztrzaskany i wystrzelony w kierunku publiczności powodując obrażenia.

Oficjalne śledztwo zakończono wnioskiem, że 28 letni sierżant, który oddał strzały musiał mieć przy sobie magazynek ostrych naboi z ćwiczeń, które odbyły się kilka dni wcześniej, oraz że przed pokazami, kiedy wkładał do paska magazynki zawierające ślepe naboje, nie zauważył, że był w nim już jeden z ostrą amunicją. Oznacza to, że jeśli sierżant oddał pas do zbrojowni (co powinien był zrobić), osoba zajmująca się zbrojownią musiała nie zauważyć, że pas zwrócony po wcześniejszych ćwiczeniach zawierał magazynek ostrej amunicji, oraz że wydała go ponownie w dniu publicznych ćwiczeń, w których można było użyć jedynie ślepaków.

Jeżeli jednak sierżant świadomie zignorował regulamin i nie oddał pasa po ćwiczeniach z ostrą amunicją, które odbyły się kilka dni wcześniej, musimy przyjąć, że to on w dniu publicznych ćwiczeń nie zauważył lub nie pamiętał, że pas zawierał magazynek z ostrymi nabojami. Sierżant został natychmiast aresztowany i oczekuje na proces. Nie złożył żadnego oświadczenia, które różniłoby się od oficjalnych wniosków. Natomiast – jak już wspomnieliśmy – oficerowie bezpośrednio zamieszani w tę sprawę zostali zdymisjonowani.

Problem w tym, że powszechnie wiadomo, iż trzeci Pułk Piechoty Wojskowej Spadochroniarzy jest jednym z najlepiej szkolonych pułków we Francji oraz że wyżej wspomniany żołnierz był bardzo doświadczony. Nie było też żadnych wzmianek o jakichkolwiek jego problemach psychicznych, które mogłyby doprowadzić do tak niespotykanych uchybień w regulaminie i na treningu. Sarkozy, Minister Obrony Herve Morin oraz prokurator wciąż powtarzali, że żadna zamierzona intencja wyrządzenia krzywdy nie miała tam miejsca oraz że był to jedynie „błąd człowieka”.

W ostateczności szybka decyzja Sarkozy’ego, żeby obwinić centrum dowodzenia, aresztować wspomnianego żołnierza, zdymisjonować wszystkich zamieszanych, włącznie z Szefem Sztabu sił lądowych, oraz przedstawić zupełnie niesatysfakcjonujące wnioski, świadczy o tym, że całe zajście pozostanie owiane tajemnicą – przynajmniej dla tych, którzy nie czytają Sott.net.

Widzicie, jest jeden bardzo ważny dowód, który z jakichś powodów zdołał dostać się do kilku artykułów w mainstreamowych gazetach donoszących o wypadku i dowód ten jest przedstawiony poniżej.

Powyższy obrazek pokazuje pudełko prezerwatyw zawierające 10 ostrych naboi, które zostało znalezione krótko po zakończeniu ćwiczeń w Carcassonne przez reportera regionalnej gazety La Depeche du Midikliknij tutaj, aby zobaczyć zdjęcie na stronie La Depeche). Reporter powiedział, że znalazł pudełko na ziemi i dostarczył naboje na komendę policji biorącej udział w dochodzeniu. Reporter zeznał, że jego zdaniem ktoś próbował się czegoś „pozbyć”. Ani jedna wzmianka na ten temat nie pojawiła się w żadnym oficjalnym raporcie z zajścia. Wszystkie raporty w tej sprawie obstawały przy „błędzie człowieka”.

Czy muszę więc wygłaszać prawdopodobną alternatywną teorię? Czy też jest to wystarczająco oczywiste? W każdym razie, jak łatwo jest dostać się do zbrojowni bazy wojskowej? A może, jak łatwo jest się dostać do zbrojowni w bazie militarnej osobie wojskowej?

Przez ostatnie 9 miesięcy Sarkozy starał się przekonać swoich krytyków oraz społeczeństwo, że francuskie wojska oraz organizacja obronna cierpiały z powodu silnej apatii i potrzebowały radykalnej restrukturyzacji. Jednak niewielu go poparło, a większość, zwłaszcza w kręgach wojskowych, była zdecydowanie przeciwna jego planom. Wtedy nagle wydarzył się dramatyczny i traumatyczny wypadek z udziałem osób cywilnych i nagle cała krytyka umilkła, a szef sztabu sił lądowych oraz kilku wysokiej rangi oficerów „starej gwardii” odeszło. Lecz co więcej, Sarkozy otrzymuje „publiczne poparcie” na zmiany wymuszone przez szokującą i niewytłumaczalną traumę w publicznej świadomości. Brzmi znajomo?

Naoczny świadek wypadku w Carcassone, który widział zalane krwią dzieci powiedział:

„Widzimy tego typu rzeczy dziejące się w Ameryce, istne szaleństwo, jednak nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, że to może się zdarzyć tutaj. Jak widać, może, 10 czy 20 martwych osób, to okropne.”

Wygląda na to, że ksywka „Sarko Amerykanin” nie jest taka powierzchowna jakby się wydawało.

14 lipca Francja obchodzi Dzień Zdobycia Bastylii, upamiętniający powstanie współczesnej Francji przeciwko królewskiej tyranii. W tym roku Sarkozy był tam, na Polach Elizejskich, jednak mówi się, że równie dobrze mógł tam być sam, przynajmniej z punktu widzenia tysięcy żołnierzy, którzy tradycyjnie zapełniają paradę. Według gazety La Liberation była to „demonstracja bez transparentów”, inne gazety też zorientowały się, że „żołnierze nie włożyli w to serca”. Zgadzamy się z tym. W końcu niemożliwe, żeby generalnie Francuzom pasowało, że w dniu, w którym świętują dziedzictwo Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela ponad elitaryzmem, kumoterstwem i totalitaryzmem, muszą także mieć świadomość, że „Książęta Paryża” powrócili i może potrzeba będzie współczesnej wersji pierwotnej Rewolucji Francuskiej, aby zapobiec cofnięciu czasu i zaprzepaszczeniu 218 lat Liberté, Egalité, Fraternité – Wolności, Równości i Braterstwa.

żródło

– – –
*Bling bling – oznaki zamożności, drogie przedmioty takie jak droga biżuteria, samochody, etc.
**the Bohemian Grove Club, klub zrzeszający wyłącznie mężczyzn należących do elity finansowej i politycznej, spotkania odbywają się w leśnym obozowisku w Monte Rio, w Kaliforni. (Link)


3 komentarzy »

  1. Super blog, dodalem Was juz jakis czas temu do linkowni swojego,
    czy jest szansa ze moj znajdzie sie na Waszych polecanych blogach?

    Pozdrawiam serdecznie

    Komentarz - autor: seolord — 24 Lipiec 2008 @ 05:54

  2. Dziękujemy za dodanie. A co do szansy, to przyszłość jest otwarta i nie mnie decydować, co może przynieść.

    Również pozdrawiam.

    Komentarz - autor: iza — 24 Lipiec 2008 @ 14:05

  3. Po zapoznaniu się z tym wpisem, gorąco zachęcam do zapoznania się z tekstem wywiadu przeprowadzonego z Panem Erykiem Mistewiczem doradcą politycznym, kreatorem wizerunku polityków, pracujący w Polsce i innych krajach, specjalista marketingu politycznego.
    Wywiad dostępny pod tym adresem:
    http://www.dziennik.pl/opinie/article185775/Tak_manipuluje_sie_polska_polityka.html

    Komentarz - autor: Paweł — 28 Lipiec 2008 @ 18:03


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: