PRACowniA

8 lipca 2008

Sarkozy, Bruni i Maria Antonina

Mniej więcej dwa tygodnie temu pisało się o kosztownym stroju Carli Bruni, w którym pokazała się towarzysząc Sarkozy’emu podczas jego wizyty w Izraelu. Media doniosły o sukni za 2500 dolarów od Prady, w której wysiadła z samolotu, sandałkach za 650 dolarów i torebce za 1200 dolarów. Jak podała agencja PAP „Prezydent Francji Nicolas Sarkozy znów został przyćmiony przez swoją małżonkę, eksmodelkę i piosenkarkę Carlę Bruni. Podczas wizyty w Izraelu nikt nie zwracał uwagi na słowa Sarko, za to kraj opanowała „Carlamania””. Niewątpliwie jest więcej powodów, dla których prezydencka para wzbudza coraz mniejszą sympatię we Francji.

Jedno z najpoważniejszych francuskich czasopism politycznych, tygodnik Marianne od kilku już miesięcy Carlę Bruni nazywa współczesną Marią Antoniną. Dla przypomnienia, Maria Antonina to ta fatalna żona króla Ludwika XVI, która podczas klęski głodu, kiedy francuski lud domagał się chleba, pytała, czemu nie zadowolą się ciastkami, i której ostatecznie podczas Rewolucji Francuskiej ścięto głowę…. Nie jest to więc zbyt chlubne dla Bruni porównanie.

W wydaniu Marianne z 28 czerwca Nicolas Domenach w swoim artykule „Operation Carla: Trop, c’est trop” [„Dość już tego”], potwornie zjechał byłą włoską supermodelkę za jej ciągłe wdzięczenie się, strojenie i popisywanie. Według autora kraj już jest zdecydowanie znużony i ma tego dość. Bruni pełno w mediach, a w ostatno przybrało to jeszcze na sile w związku z mającą się wkrótce ukazać na rynku jej nową płytą. Domenach wytyka Bruni wszystko, od zdjęć, do których pozowała nago – wystawionych na sprzedaż przez dom aukcyjny Christie w przeddzień jej wizyty państwowej w Wielkiej Brytanii – po obfitujące w intymne szczegóły wywiady, w których bez zażenowania opowiada o swoim życiu intymnym oraz o lewicowych ciągotach.

(Warto nadmienić, że firma fonograficzna wydająca płytę Bruni miała pomysł, żeby naklejać na jej nowy album notkę „możecie kochać Carlę Bruni nie uwielbiając jej męża”…)


Dzieje się to w czasie, kiedy konserwatywny Sarkozy próbuje reformować swój kraj przy pomocy prawicowego programu. Takie więc owe zdjęcia i komentarze sprawiają, że jego żona wygląda zdecydowanie głupio, jak pisze Nicolas Domenach.

Podobnie jak wcześniej Maria Antonina, Bruni uważa siebie za jedną z najpięknejszych kobiet w Europie, a „prezydent sam zdaje się przy każdej okazji mówić: ‚Czyż ona nie jest piękna, czyż nie jest mądra, czy nie śpiewa dobrze?’ A ludzie zaczynają być tym zmęczeni”.

Komentując pochwały, którymi Bruni-Sarkozy obsypuje swojego męża – włącznie z twierdzeniem, że ma on “sześć mózgów” – Domenach napisał: „Dajcie mi wiadro, bo zbiera mi się na wymioty! Potrafi ktoś sobie wyobrazić Bernadette Chirac albo Danielle Mitterand oblewających takimi przesłodzonymi komplementami swoich mężów?” I dalej pisze o Sarkozych:

„Cały czas obłapiają się publicznie, co może i jest normalne dla nowożeńców, ale on jest prezydentem, a ona pierwszą damą, no i nie są już tacy młodzi! Ten zalew zdjęć Carli lgnącej do Nicolasa jest już jedynie wulgarną farsą. Szczerze mówiąc, to już przesada i więcej nie zniesiemy. Ona nie tyle jest jak woń perfum, zdecydowanie bardziej przypomina silny odświeżacz powietrza, którego używamy, żeby ukryć nieprzyjemne zapachy w miejscach publicznych”.

23 czerwca Nicolas Domenach napisał o Sarkozym:

Szef państwa uważa, że jest “najlepszy” we wszystkim, a w szczególności w mediach. Jego znajomość ludzi i programów jest dosłownie szokująca. Po pierwsze, nauczył się tego wszystkiego płacąc samym sobą, pracując w młodości jako wolontariusz dla RPR (Rassemblement pour la République – nieistnejącej już prawicowej partii), a potem pocąc się w lecie, kiedy leżał w oczekiwaniu na jakąkolwiek okazję do pojawienia się w TV. Jako młody mer Neuilly[-sur-Seine] nie przestawał pracować nad swoim wyglądem, imagem i układami. Kontynuował to później z pomocą Cecilii, która była ex-żoną prezentera TV Jacques’a Martina i specjalistką w dziedzinie mediów.

Wspólnie obmyślili jego wspinaczkę do Pałacu Elizejskiego podbijając media i dziennikarzy. Sarkozy pracował nad najsławniejszymi gwiazdami, dopóki nie zostali jego przyjaciółmi. Znał się na robocie mediów, wiedział jak się zaprezentować telewidzom, którym należy okazać nie tylko sympatię ale i współczucie.

Chodził podglądać największych aktorów w teatrach i na scenie, żeby poznać tajemnice ich zawodu. Tak jak gwiazdy bacznie obserwował rankingi – i wciąż to robi – systematycznie przeglądając top-listy, żeby upewnić się, że jest najpopularniejszy, przy czym bardziej zainteresowany byciem Numerem 1 dla telewidzów niż dla wyborców.

Sarko podejmuje ryzyko, ponieważ uwielbia walkę, ale ryzyko wykalkulowane. Kiedy jeszcze jako minister spraw wewnętrznych w programie telewizyjnym “100 minut na przekonanie” zmierzył się tego samego wieczora z Tareq Ramadan i Jean-Marie Le Pen, wyjaśniał później, że “ten pojedynek telewizyjny z młodą kobietą był dla mnie niekorzystny, bo jestem czasem zbyt męski”.

Faktycznie, zbiera się na wymioty…

Jeśli chodzi o tygodnik Marianne, to jest on częściowo własnością Yves’a de Chaisemartina, doradcy firmy inwestycyjnej Carlyle Group i byłego szefa Figaro, które teraz jest własnością francuskiego przemysłowca, Serge’a Dassault.

Natomiast jednym z najsilniej wspierających Sarkozy’ego jest Arnaud Lagardere, który powiedział na przykład, że Sarko jest mu więcej niż przyjacielem, jest jak brat.

Lagardere ma znaczące udziały w licznych mediach – w czasopismach i gazetach Marie Claire, Paris Match, Le Monde, Midi Libre, La Depeche, Le Journal du Dimanche, w wydawnictwach Hachette, Hatier, Stock, Calmann-Levy, Fayard, Grasset i w sieci telewizyjnej Canal Plus Group

Nie jest więc przesadą powiedzieć, że Lagardere kształtuje opinię publiczną i to nie tylko we Francji.

Co więcej, Lagardere jest właścicielem europejskiej korporacji EADS [European Aeronautic Defence and Space – Europejski Koncern Lotniczo-Rakietowy i Obronny].

Tak więc we Francji przemysł zbrojeniowy ma dwóch głównych graczy: Dassault i Lagardere. Każdy z nich kontroluje część mediów i obaj mają sporo różnych politycznych powiązań. Jeden z nich zdaje się sprzyjać Sarkozy’emu, drugi wręcz przeciwnie.

W tym samym numerze Marianne, obok artkułu o Carli jest drugi interesujący, o narcyźmie panującym wśród francuskiej inteligencji. W nagłówku czytamy: “Narcyzi – kochają wyłącznie siebie, myślą wyłącznie o sobie, rozmawiają wyłącznie o sobie”. Towarzyszą mu zdjęcia całej francuskiej śmietanki, m.in. Rachidy Dati, Sarko i francuskiego żydowskiego filozofa Finkelkrauta.

Od dziś Sarkozy jest nie tylko prezydentem Francji, staje się bowiem publicznym przedstawicielem Europy, jako że Francja obejmuje prezydenturę 27-państwowej Unii Europejskiej.

źródła:
Marianne
Times of India
Telegraph

Advertisements

2 komentarze »

  1. Polityka może człowieka sprowadzić na zła drogę.

    Komentarz - autor: strony internetowe — 9 lipca 2008 @ 13:33

  2. „Polityka może człowieka sprowadzić na zła drogę.”

    Dokładnie tak, tylko że odwrotnie;)

    Szanowna Pracownio, nie mogąc się doczekać następnego odcinka Fali, postanowiłem go sobie wczoraj przetłumaczyć. Pomyślałem sobie teraz, Ze jeśli moje tłumaczenie może wam w jakiś sposób pomóc, lub ułatwic pracę, chętnie je podeśle pod wskazany adres. Tłumaczenie nie jest idealne,pewnie są tam liczne błedy i momentami jest oparte na ipmrowizacji, ale może się do czegoś przyda…
    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: dzienia — 13 lipca 2008 @ 15:03


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: