PRACowniA

5 lipca 2008

O kolejnych próbach cenzurowania Internetu

Filed under: Wydarzenia bieżące,Świat wokół nas — iza @ 16:12
Tags: ,

Wracając do tematu cenzury – (patrz ten wpis) – sposobów jest wiele i co i rusz pod taką albo inną przykrywką wypróbowuje się kolejne metody, przy okazji zasiewając stopniowo w uczestnikach sieci nasienie strachu przed potencjalnymi zagrożeniami publikowania treści i dyskutowania różnych aspektów rzeczywistości. Czytelnicy tego bloga pewnie wiedzą o tym, że wolność słowa została zagrożona, kiedy dyskusja na forum SOTT na temat Higher Balance Institute i Erica Pepina stała się pretekstem do wszczęcia sprawy sądowej (jest o tym cała seria artykułów na SOTT, można użyć opcji Search).

Następne curiosum to wydarzenie z połowy czerwca, kiedy to Associated Press oskarżyła blogowicza Rogersa Cadenheada o kopiowanie i dyskutowanie jej doniesień. W polskich mediach prawie nic na ten temat, znalazłam jedynie poniższy artykuł na ebiz24.pl (link):

Associated Press ocenzuruje blogi?

16 Czerwiec 2008 9:49, autor: Wojtek Wowra

Associated Press – jedna z największych na świecie agencji informacyjnych – poinformowała, że ustali “jasne standardy dotyczące wykorzystywania jej depesz przez blogerów” – napisał poniedziałkowy “New York Times”. Problemem AP jest bardzo szerokie cytowanie, a nawet kopiowanie, które w amerykańskiej blogosferze jest czymś naturalnym. Zdaniem agencji takie postępowanie narusza zasady uczciwego wykorzystania.

Associated Press jest własnością blisko 1 500 amerykańskich gazet (w tym “New York Timesa”). Dostarcza aktualności tysiącom klientów – wszyscy oni płacą za tę usługę. Blogerzy oczywiście wykorzystują publikowane materiały za darmo.

Ustalenie jasnych standardów na pewno jest potrzebne. Ale widać, że AP popada w drugą skrajność. W ubiegłym tygodniu agencja wysłała żądanie usunięcia linków oraz cytatów (od 39 do 79 słów) ze swoich depesz opublikowanych w serwisie Drudge Retort (lewicowa wersja znanego Drudge Report).

W sobotę wiceprezes Associated Press Jim Kennedy przyznał, że jego firma przesadziła i postanowiła wycofać się z żądań wobec DR. Właściciel strony Rogers Cadenhead stwierdził tymczasem: Miliony ludzi udostępniają w blogach linki do artykułów newsowych. Tymczasem AP najwyraźniej chce ograniczyć prawo do cytowania do jednego, góra dwóch zdań.

W ciągu weekendu Associated Press poinformowało, że na razie zawiesi wysiłki zmierzające do uregulowania sytuacji w blogosferze – do czasu wypracowania bardziej przemyślanej koncepcji.

Zachowało się jeszcze zarchiwizowane tłumaczenie maszynowe innego artykułu (The Associated Press Używa DMCA, aby spróbować i Zamknij Bloggers) tutaj. Jak to z maszyny, nieskładne, ale coś daje się zrozumieć. Czytający po angielsku znajdą więcej materiału na ten temat, artykuł na SOTT jest tu.

Zegar tyka…

Reklamy

13 komentarzy »

  1. Nie chcą, żeby ich czytali i cytowali? Nie chcą być opiniotwórczy? To po co piszą? W takim razie niech piszą do szuflady i nikomu nie pokazują.

    Chyba świat kompletnie stanął na głowie.

    Komentarz - autor: astromaria — 6 lipca 2008 @ 00:09

  2. Znalazłam dzisiaj na wp.pl:

    „Dwudziestoośmioletni muzyk z rosyjskiego miasta Syktywkar, Sawa Terentiew, został skazany na wyrok więzienia w zawieszeniu za nazwanie na swoim blogu miejscowej milicji „śmieciami”. Terentiew napisał, że szeregi milicji powinny zostać oczyszczone poprzez codzienne palenie na stosie dwóch funkcjonariuszy.

    Rosyjski sąd uznał słowa Sawy za „podżeganie do nienawiści” i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu. „To niesprawiedliwy wyrok” – mówi Aleksander Wierchowski, dyrektor moskiewskiej organizacji SOVA, która monitoruje działania ekstremistów. „Komentarz Sawy był bez wątpienia niegrzeczny, ale wyrok oznacza,że nie wolno umieszczać krytycznych komentarzy na temat innych ludzi”.

    Wyrok odbił się szerokim echem w rosyjskim Internecie. Niektórzy blogerzy zastanawiali się, czy warto w takiej sytuacji prowadzić bloga, inni zwracali uwagę, że stworzono w ten sposób niebezpieczny precedens.

    Internet jest w Rosji bardzo ważnym źródłem niezależnej informacji. Większość tradycyjnych mediów jest kontrolowana bezpośrednio przez Kreml lub też przez biznesmenów powiązanych z władzami kraju.”

    Daje do myślenia.

    Komentarz - autor: zhenqing — 8 lipca 2008 @ 17:59

  3. @zhenging
    Myślę, że to trochę co innego. Czym innym jest publikowanie niusów i dyskutowanie o wydarzeniach, a czym innym bezmyślne wylewanie swojej frustracji bez przebierania w słowach. Daleka jestem od nazwania tej wypowiedzi o paleniu na stosie niezależną informacją. Z drugiej strony wyrok też wydaje mi się przesadą. Ale pokazówki istniały, istnieją i jeszcze długo pewnie będą istniały.

    „Niektórzy blogerzy zastanawiali się, czy warto w takiej sytuacji prowadzić bloga”
    Warto, jeśli ma się coś do przekazania i jednocześnie nie zapomina się o myśleniu.

    @Maria
    AP jest agencją mainstreamową, a więc nie wolną od wpływów politycznych. Sprzedaje swoje niusy innym mainstreamowym mediom i wszystko pozostaje pod kontrolą. Inaczej rzecz się ma w przypadku blogowiczów czy niezależnych serwisów – mogą analizować wydarzenia niekoniecznie zgodnie z obowiązującą wykładnią. A jak im się odetnie dostęp do źródeł, będzie już trudniej, nie? A pieniądze są wygodną przykrywką.

    Komentarz - autor: iza — 9 lipca 2008 @ 06:43

  4. Na Discovery Science nadają „Historię internetu”. Nie wiem czy u was leci to samo co u nas, ale przypuszczam, że cała Europa ogląda to samo. U nas będzie dziś o 14. Jeszcze nie widziałam, ale zobaczę. Podobno niezłe.

    Co do AP – niedługo może zabronią myśleć.

    Komentarz - autor: astromaria — 9 lipca 2008 @ 09:56

  5. @ iza

    „Czym innym jest publikowanie niusów i dyskutowanie o wydarzeniach, a czym innym bezmyślne wylewanie swojej frustracji bez przebierania w słowach. Daleka jestem od nazwania tej wypowiedzi o paleniu na stosie niezależną informacją.”

    Generalnie się zgodzę. Ale ciekawa jestem gdzie przebiega granica między wolnością słowa, a tym, co władza nazywa „nawoływaniem do nienawiści”.
    W tym przypadku chłopak faktycznie nie przebierał w słowach i zapomniał o kulturze wypowiedzi, ale co, jeśli w niedalekiej przyszłości jakiekolwiek krytykowanie (a raczej wyrażanie własnych mniej pochlebnych opinii) traktowane będzie tak samo?

    Komentarz - autor: zhenqing — 9 lipca 2008 @ 16:43

  6. Wrócimy do gołębi pocztowych 🙂

    A poważnie – zapytaj Chińczyków, Tybetańczyków, Birmańczyków… oni tak mają. Albo zapytaj rodziców lub dziadków – zapewne znają anlogiczną sytuację.

    Tym razem będzie pewnie troche inaczej, bo jak całkiem nam utną net to pewnie razem z prądem, paliwem, żywnością… może zostanie tylko garstka żywych?

    A jeszcze poważniej – im więcej zdążymy do tego czasu zrobić, im więcej ludzi będzie w stanie rozumieć rzeczywistość, tym większą będziemy mieli szansę. „My” jako ludzkość, nie Ty i ja, bo cóż my znaczymy?

    Komentarz - autor: iza — 9 lipca 2008 @ 18:19

  7. Programik na Discovery bardzo sympatyczny, lekki, łatwy i przyjemny. Fajnie się ogląda (polecam), ale głębią nie poraża. Warto zobaczyć i zaraz zapomnieć. Niemniej jednak potęga tego medium jest wyczuwalna nawet gdy mówi się o nim w taki lekki i żartobliwy sposób. Lepiej przeczytać księgę o historii Google. Syn mnie męczy i pewnie ulegnę jego namowom.

    PS. To o pytaniu moich dziadków to było może do mnie? Jeśli tak, to za późno, moi długowieczni dziadkowie zmarli dawno temu, będąc pradziadkami dla moich dzieci. Moja matka też już nie żyje. A jeśli chodzi o pamięć straszliwej historii, to moja jest wystarczająco długa, żebym z niej mogła czerpać nauki. Jak pisałam – przeżyłam 20 stopniowe mrozy bez prądu, ogrzewania i wody (w czasie „zimy stulecia”), mając wtedy maleńkie dzieci. Pamiętam czasy, gdy rodziła się TV, gdy była czarno-biała i gdy był tylko 1 program, a radio nadawało wiadomości z kołchozu i muzykę ludową. O komputerach i internecie wtedy nikt nawet nie śnił w wariackich snach.

    Jakby kto był zainteresowany mogę zorganizować kurs survivalu…

    Komentarz - autor: astromaria — 10 lipca 2008 @ 01:00

  8. @astromaria
    to już ze trzy albo i cztery lata, jak w ogóle nie nie oglądam tv. Jak dla mnie, to telewizory miały jedną podstawową wadę – brakowało w nich guzika ‚forward’ i/albo ‚skip’ 🙂 W końcu kiedyś po raz ostatni użylam tego głównego, oznaczonego na czerwono i tak już zostało.

    Co do dziadków – nie mogło to być do Ciebie, było odpowiedzią na pytanie zhenging „co, jeśli w niedalekiej przyszłości jakiekolwiek krytykowanie (a raczej wyrażanie własnych mniej pochlebnych opinii) traktowane będzie tak samo?”

    Swoją drogą bardzo podobne pod tym względem mamy doświadczenia, a nasze survivalowe umiejętności mogą się jeszcze kiedyś przydać, np. jak nam coś z nieba spadnie. Zorganizowanie kursu nie jest takim głupim pomysłem 🙂

    Komentarz - autor: iza — 10 lipca 2008 @ 11:49

  9. Tym razem ja zachowałam się jak egocentryczny pępek świata, co za plama 😦

    Co do TV: z tym, jak ze wszystkim innym, uważam, że lepiej mieć, niż nie mieć (tak samo, jak lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć). Telewizor ma takiego pilota z przyciskiem, który go wyłącza. Pilot ma też kilka innych przycisków, które pozwalają zaprogramować tylko te kanały, które mnie interesują i wyrzucić wszystkie, których oglądać sobie nie życzę. Ma też guzik, który pozwala dowolnie wybierać kanały. I to cudowne urządzenie daje mi nieograniczoną władzę nad tym, czy i co oglądam. Telenowelom mówię stanowcze „nie!”, polskim serialom również, propagandzie też dziękuję. Za to zawsze chętnie wybieram kanały dokumentalne, takie jak Planete, National Geographic, Reality TV, Discovery, i BBC Knowledge.

    Za guzik „skip” służy wyłącznik lub przełącznik na inną stację. Jeśli wkurzają mnie reklamy, to nagrywam program na video i oglądam z pominięciem komercyjnych przerywników (szczególnie przydatne, gdy ogląda się dobry i wzruszający film fabularny).

    @ zhenqing: co do walki z policją: są bardziej cywilizowane metody, niż bluzganie na blogu. Istnieje takie pojęcie jak „groźby karalne” i ja uważam, że to dobra rzecz. Nie chciałabym nie móc się bronić, gdyby ktoś mógł bezkarnie na swoim blogu umieszczać treści, które mnie szkalują lub obrażają. Jeśli komuś nie podoba się policja, to niech weźmie kamerę video (choćby w swoim telefonie) i niech sfilmuje ich bezprawne działania, a następnie niech z tym idzie do stosownych instytucji kontrolnych. Dziś jest to tak proste, jak jeszcze nigdy dotąd nie było. Jak nie pomoże, to może to wrzucić na YouTube, niech inni wiedzą, co władza ukrywa. W USA istnieje ruch obywatelski, który zmusza policję do działań zgodnych z prawem, właśnie dzięki filmowaniu wszystkich akcji, podejmowanych w dzielnicach nędzarzy i wyrzutków.

    Wszystko jest dobre, jeśli zachowuje się właściwe proporcje i gdy pamiętamy o przyzwoitości. Są granice „krytyki” i granice wolnego słowa. Nie może być tak, żeby wolno było zupełnie wszystko, demokracja też ma swoje ograniczenia. W świecie stale trwa swoiste „przeciąganie liny” między przeciwstawnymi, nierzadko skrajnie odmiennymi poglądami i interesami. Jeden ma życzenie, by nikt nie ograniczał mu prawa do mordowania dziewic czy seksu z dziecmi, z kolei dziewice i rodzice dzieci żądają ochrony przed amatorami takich „przyjemności”. Jedni chcą mieć prawo do podejmowania własnych decyzji (np. w sprawie antykoncepcji czy aborcji), a inni uważają, że człowiek jest na to za głupi i trzeba go pozbawić prawa do decydowania o czymkolwiek. I dlatego ludzie stworzyli prawo (a raczej tworzą je stale, nierzadko w atmosferze walki).

    Prawo, zupełnie jak wszystko na tym świecie, to miecz obosieczny: może chronić słabszych, ale gdy wpadnie w łapy dyktatorów lub fanatyków, może słabszych krzywdzić. Dlatego w świecie trwa stała walka o utrzymanie równowagi. Niestety, od czasu do czasu zwyciężają fanatycy i ugrupowania skrajne. Jednak z czasem one też upadają i muszą oddać władzę, jak choćby komuniści w naszym kraju. Wszystko faluje i wszystko przemija. Nie ma wyjątków. Babilon był potężny, ale też upadł.

    Komentarz - autor: astromaria — 10 lipca 2008 @ 16:59

  10. 🙂 egocentryczny pępek świata – wszyscy nim czasem jesteśmy, jedni częściej, drudzy rzadziej. Ale mało kto tak zwyczajnie i po prostu się przyznaje.

    Co do pilota i guzików – jak miałam tv, to wybór miałam między czterema czy pięcioma podstawowymi programami, więc duży czerwony guzik był jedyną deską ratunku. No i jeszcze czeską tv miałam, była zdecydowanie najlepsza – lepsze filmy, sporo dokumentalnych, dobra muzyka. Tylko ze niestety oni wszystkie filmy dubbingują. Doskonały był Shrek po czesku – „łosliczku, łosliczku…” Żałuję, że nie mam nagranego.

    „Jeśli komuś nie podoba się policja, to niech weźmie kamerę video (choćby w swoim telefonie) i niech sfilmuje ich bezprawne działania, a następnie niech z tym idzie do stosownych instytucji kontrolnych.”

    Ha, nie wszędzie to takie proste. Kilka miesięcy temu (może rok, nie pamiętam) we Francji kilka razy się zdarzyło, że szczeniaki kogoś napadły i maltretowały tylko po to, żeby to sfilmować i puścić w net. No to uchwalili prawo, że nikomu poza licencjonowanymi dziennikarzami nie wolno filmować scen z użyciem przemocy, nawet wtedy, kiedy bierze w nich udział policja. Ciekawa jestem, ile małolaty dostały kasy za swoje filmy. A może im tylko winy odpuszczono?

    Komentarz - autor: iza — 10 lipca 2008 @ 22:38

  11. „Kilka miesięcy temu (może rok, nie pamiętam) we Francji kilka razy się zdarzyło, że szczeniaki kogoś napadły i maltretowały tylko po to, żeby to sfilmować i puścić w net. No to uchwalili prawo, że nikomu poza licencjonowanymi dziennikarzami nie wolno filmować scen z użyciem przemocy, nawet wtedy, kiedy bierze w nich udział policja.”
    Widziałam tę wiadomość na jakimś niezależnym portalu (Indymedia chyba) i oczywiście wszyscy byli oburzeni tym zakazem. Uważam, że słusznie (byli oburzeni). No bo wylano dziecko z kąpielą. Przecież to jest dawanie policji straszliwej władzy i pozbawienie społeczeństwa prawa do obrony. Teraz gliny mogą w biały dzień spałować kogo zechcą, choćby za to, że ma pryszcz na nosie, a ludzie nie będą mieli żadnych dowodów. W USA też gliny próbują się bronić przed wścibskimi obywatelami, ale na razie jeszcze wolno. I wykorzystuje to taki ruch społeczny, który się nazywa CopWatch (o nich wspomniałam w poprzednim komentarzu).

    A co do filmowania makabry – nikt tego nie upilnuje i nie szczeniaki są tu problemem (chociaż nieźle się zapowiadają). Na czarnym rynku video wielkim popytem cieszą się filmy (zapomniałam jak to się nazywa) na których podobno sfilmowane są prawdziwe tortury i prawdziwa śmierć, oczywiście mordowane są głównie młode dziewczyny. Niektórzy robią te filmy ze śmiercią na niby (jak w kinie), ale prawdziwi koneserzy potrafią je odróżnić od autentyków. Podobno to wyjaśnia część zagadkowych zaginięć dziewczyn w Meksyku (nie wiem, czy znasz tę historię z miasteczka Juarez). Swoją drogą może napiszesz coś o tego typu „drapieżnikach”, bo u nas o tym się praktycznie nie mówi. Kiedyś Uwaga TVN tym się zajęła, udało im się nawet sprowadzić profesjonalnych kryminologów z USA, ale zdaje się, że jakieś potężne moce ukręciły łeb sprawie i znowu zapadła cisza.

    Komentarz - autor: astromaria — 11 lipca 2008 @ 12:59

  12. Nie wierzę, że to wylewanie dziecka z kąpielą, raczej rozmyślne przygotowane posunięcie. Kolejne zagranie z cyklu „dla dobra społeczeństwa”.

    Co do Juarez, potworna historia, tyle że póki co nie do ugryzienia. Jest dobra książka na ten temat i film na jej podstawie. Włączyły się międzynarodowe organizacje… Mówi się, że odpowiedzialny za to jest „kult macho”… A czym jest kult macho jak nie przyzwoleniem na działanie psychopatów? Ale nie, psychopata to przecież takie brzydkie słowo, macho brzmi znacznie lepiej, nie? A jednocześnie tuszuje prawdę, kolejny zysk. Nie czytajmy Ponerologii, dajmy sobie wciskać kit i ugrzecznione „prawdy” pomijające aspekt psychopatii. Toż to marginalna sprawa, jakieś 4-6%, o co tyle szumu? Tylko że tych niech by tylko 4% daje przykładowo 1,5 miliona w Polsce, 12 milionów w USA… To już trochę inaczej wygląda niż jakieś tam marne procenty. Jedni z nich siedzą na wysokich stołkach, inni w organizacjach przestępczych, jeszcze inni i tu i tu… Gdziekolwiek są i czymkolwiek się zajmują, chodzi im tylko o jedno – o niszczenie, wszystkiego co się tylko da. I zagarnianie dla siebie, wszystkiego co się tylko da.

    Komentarz - autor: iza — 12 lipca 2008 @ 00:22

  13. Był taki jeden facet, co to podobno miał zbawić całą ludzkość. I co? I nico! Ludzkość jak nie była, tak nie jest zbawiona. Widocznie ludzkość nie chce zbawienia. Nie chce prawdy. Nie chce dobra. Co na to poradzisz?

    Na rynku są książki o psychopatach. Każdy może je kupić i przeczytać. Są też wiadomości w prasie, w internecie i w wielu innych miejscach, są filmy video, są nawet mądre stacje TV, które mówią całą nagą prawdę, tyle tylko, że trzeba chcieć je oglądać. Ale po co się wysilać, skoro gdzie indziej leci jakaś Izaura albo inny Wielki Brat?

    Każdy może mieć dostęp do wiedzy o aspartamie, o szkodliwości środków przeciwbólowych, o prawdziwych przyczynach nowotworów i innych chorób, o alternatywnych metodach leczenia, o tym, że jesteśmy okłamywani w kwestii papierosów, marihuany, leków, witamin, zmian klimatu i wszystkiego, co tylko się da. Każdy może się dowiedzieć, że to wszystko robi się tylko po to, żeby na naszej głupocie zarobić. Te prawdy leżą na samym wierzchu, ludzie się o nie potykają każdego dnia i nic. Potykają się też o waszą stronę, o moją, twojego, mojego i czyjegoś tam jeszcze bloga… I co? I nic.

    Jest taki rodzaj ślepoty, która nie pozwala zobaczyć niewygodnej dla patrzącego prawdy, a przepuszcza tylko to, co mu pasuje. Pewnie jest to zbiorowa hipnoza. Ale co na to poradzisz? Złapiesz tych ludzi, zwiążesz i każesz im poznawać prawdę?

    Na mojej stronie napisałam to, co napisałam i nieustająco zdumiewam się, jak różnie można to odczytać. Jedni piszą, że dzięki mnie ocknęli się z lunatycznego snu i wreszcie zaczęli widzieć, co się dzieje wokół, a inni wręcz przeciwnie, piszą, że kłamię, manipuluję o odciągam od prawdy. I co na to poradzisz? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Rób swoje, podawaj fakty, dawaj tłumaczenia, bo w Polsce nie wszyscy znają języki i ciesz się, jeśli ktokolwiek dzięki tobie przejrzy na oczy.

    Nic więcej zrobić nie możesz. Lepiej więc zachować chłodny spokój, gdyż w przeciwnym wypadku nie twój przeciwnik, lecz ty spalisz się emocjonalnie i nie będzie z ciebie żadnego pożytku. Psychopaci nie mają emocji i to daje im przewagę na resztą ludzkości. Oni wiedzą, że najszybciej wykończą wrogów wzbudzając ich emocje i doprowadzając do tego, że sami się wypalą. Więc zachowaj spokój.

    A co do psychopatów na wysokich stołkach: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (jak zawsze zresztą). Porządzili, napsuli, naniszczyli ludzi i nastał kres ich władzy. Korporacje się połapały, że to im szkodzi, że tracą na tym finansowo i pod innymi względami również. Dlatego teraz zachodzi zmiana frontu. Eksploatowanie pracownika na śmierć przez 18 godzin lub więcej na dobę, morderczy wyścig szczurów, pełna zaciekłości rywalizacja i inne wspaniałe metody „zwiększania wydajności” przynoszą więcej strat niż zysków. Szefowie korporacji dziękują już psychopatom za ich starania, szefowie zaopatrują się w testy na psychopatię i przeprowadzają zmiany w firmach. Teraz w modzie jest relaks, przyjaźń, wspólne firmowe wyjazdy w plener z rodzinami, przedszkola w zakładach pracy, długie urlopy bez telefonów służbowych przy uchu itp. I te wszystkie cudowności zawdzięczamy nie komu innemu, jak właśnie psychopatom.

    Podziękuj im za to 🙂

    Komentarz - autor: astromaria — 12 lipca 2008 @ 14:05


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: