PRACowniA

30 czerwca 2008

Katastrofa Tunguska

Trzeci artykuł kometarnego cyklu. [poprzedni]


Warto zauważyć, że słowo „disaster” (ang. „nieszczescie”) znaczy
dosłownie „zła gwiazda” i oczywiscie każda kometa (czy gwiazda
z włosami) uderzająca w nas byłaby bardzo złą wieścią…

„Gdy nasza wiedza o populacji obiektów makroskopowych przecinających orbitę Ziemi wzrosła w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci, stało się jasne, że nasz planetarny dom jest narażony na duże zderzenia, o możliwych katastrofalnych skutkach dla rodzaju ludzkiego, z niepokojącą częstotliwością. Ta zmiana poglądu, po której astronomowie, patrząc na zrytą kraterami powierzchnię Księżyca, przestali wierzyć naiwnie, że z jakiegoś powodu Ziemia uniknęła takiego bombardowania, doprowadziła także do zmiany poglądów wielu geologów, którzy uważają teraz, że zderzenia z planetkami i kometami odegrały istotną rolę w kształtowaniu powierzchni naszej planety tak samo jak powierzchni innych planet i ich ksieżyców.

W chwili pisania tego artykułu [1992r.] rekord należał do planetki 1991 BA, która minęła nas w odległości około 170 tys. km w styczniu 1991 r. Mimo jej małych rozmiarów (5 do 10 metrów średnicy, najmniejszy i rzeczywiście najsłabszy naturalny obiekt obserwowany kiedykolwiek teleskopowo poza atmosferą) 1991 BA spowodowałaby wybuch o energii rzędu 50 kiloton trotylu (pięć razy więcej niż bomba zrzucona na Hiroszimę), gdyby uderzyła w naszą planetę.

Większe obiekty, jak ciało o średnicy 50-60 metrów, uważane za fragment dużej komety, po której pozostała kometa P/Encke i rój meteorów Taurydy, które eksplodowało nad rzeką Podkamienna Tunguska na Syberii 30 czerwca 1908 r., powodując wybuch o energii równoważnej wybuchowi 20 megaton trotylu, przybywają w odstępach rzędu setek lat.

Sugerowałem ostatnio, częściowo na podstawie mitologii Maorysów, że wydarzenie podobne do tunguskiego mogło nastąpić nad południową Nowa Zelandią około 800 lat temu, a podobny mit istnieje wsród Aborygenów z rejonu Wilcannia w zachodniej Nowej Południowej Walii. Opowiada on o zapowiadanej spadającej gwieździe przynoszącej ogień i zniszczenie, gdy pędzi przez niebo, zabijając wielu ludzi i zrzucając dziwne kamienie, po czym następuje potop.

Legendy o dziwnych kamieniach spadających z nieba wywołujących pożary (na przykład udokumentowano ostatnio spadek meteorytu w Zairze w 1929 r., który wywołał mały pożar) i powodzie, są powszechnym tematem w mitologii odległych od siebie kultur. Są także dowody wynikające z badań naukowych, sugerujące, że mitologia może być sensownym zapisem zmian liczby ciał spadajacych na Ziemię”. [- – Poszukiwanie meteoroidów mogacych spaść na Ziemię, Duncan Steel]

„Dokładnie 100 lat temu w dalekiej Syberii 30 czerwca 1908 roku spokój chłodnego, słonecznego poranka przerywa pojawienie się na niebie ogromnej, ognistej kuli ognia. Kilkanaście minut po godz. 7:00 rano czasu miejscowego mieszkańcy niegościnnej rosyjskiej tajgi obserwują jak ów olbrzymi bolid dzienny o jasności -26 magnitudo mknie przez nieboskłon, aby kilka sekund później eksplodować z niespotykaną siłą. Po wybuchu unosi się w górę słup ognia i czarnego dymu o wysokości 20 kilometrów. Gwałtowny podmuch gorącego powietrza przewraca ludzi i zwierzęta wybijając przy tym szyby w oknach.

Podczas eksplozji powstaje silna fala sejsmiczna, która zanim ulega stłumieniu dwukrotnie obiega kule ziemską. Zostaje ona zarejestrowana przez wszystkie ośrodki sejsmiczne na Ziemi. Barometry w stacjach meteorologicznych w zachodniej Europie po 5 godzinach odnotowują skok ciśnienia atmosferycznego, który po okrążeniu ziemi zostaje ponownie odnotowany przez stacje we wschodniej Rosji. Odgłosy wybuchu są słyszane na powierzchni miliona km2 w odległościach przekraczających ponad tysiąc kilometrów. Pasterze znajdujący się 20 km od epicentrum wybuchu tracą chwilowo słuch, ze względu na silną fale dźwiękową.

Ów tajemniczy wybuch powoduje powalenie kilkudziesięciu milionów drzew rosyjskiej tajgi na obszarze 2 tysięcy km2 wzniecając przy tym liczne pożary a także zabijając setki dzikich i hodowlanych zwierząt. Magnetometry zaś w obrębie katastrofy pokazują drugi biegun magnetyczny. Światło słoneczne odbijające się od milionów ton pyłu pozostawionego przez ciało Tunguske w warstwach stratosfery powoduje białe noce oświetlając przez 2 tygodnie tereny Europy i Azji, dzięki czemu o północy można było czytać drobny druk, nie zapalając przy tym lamp.

Ze względu na niestabilną sytuacje polityczna w Związku Radzieckim, przez długie lata katastrofa ta praktycznie nie została wyjaśniona. […]

Jako że nie udało się znaleźć dowodów na spadek meteorytu w postaci jakichkolwiek odłamków, wielu naukowców przychylało się wtedy do hipotezy mówiącej, iż katastrofa ta została spowodowana przez fragment lodowej komety, która wyparowała w atmosferze nie docierając do powierzchni ziemi. Dziś po stu latach od katastrofy nadal nie wiemy, co tak dokładnie zdarzyło się owego letniego ranka w syberyjskiej tajdze. Jednakże ostatecznie zwyciężyła hipoteza mówiąca, iż za zdarzenie był odpowiedzialny 60 metrowy kamienny meteoroid, który po wtargnięciu do ziemskiej atmosfery uległ rozpadowi a w konsekwencji zniszczeniu na wysokości około 10 km tuż nad jej powierzchnią.

Zjawiska takiej wielkości jak meteoryt Tunguski zdarzają się statystycznie raz na sto lat. Powoli przychodzi czas, w którym musimy się przygotować na kolejne spotkanie naszej planety z takim kosmicznym przybyszem. Gdzie uderzy następnym razem?” [Katastrofa Tunguska – to już 100 lat, Krzysiek Polakowski]

No tak, uwzględniając ruch Ziemi wyliczono, że gdyby zderzenie nastąpiło 4 godziny 47 minut później, owo ciało niebieskie zniszczyłoby kompletnie ówczesną stolicę Rosji, St Petersburg. A gdyby zdarzyło się jeszcze ciut później, meteoryt Tunguski sprowadziłby chaos i zniszczenie na gęsto zaludnioną Europę.

Co więcej, ostatnie symulacje komputerowe przeprowadzone w Sandia National Laboratories wykazały, że ogromne zniszczenie jakie dotknęło syberyjski las 100 lat temu, mogło być spowodowane przez asteroidę wielokrotnie mniejszą niż dotąd sądzono.

Fakt ten sugeruje, że te małe asteroidy również trzeba mieć na uwadze, a podobne zderzenia nie są tak mało prawdopodobne jak się powszechnie uważa – spadają one na Ziemię znacznie częściej niż te wielkie. [Link]

W wyżej cytowanym artykule Duncan Steel napisał:

„Mój pogląd jest taki, że główne zagrożenie dla Ziemi, a więc i ludzkości, stanowią w rzeczywistości powiązane ze sobą zderzenia, powodowane przez grupy brył powstałe wskutek rozpadu dużej komety. Taki rozpad występuje w skali czasowej 104-105 lat. Określam to terminem „katastrofizm połączony”. Można to przedstawić jako duży zbiór gruzów o rozmiarach 50 do 200 metrów zgromadzonych za macierzystą kometą, która wytwarza wiele takich fragmentów, gdy się rozpada. Najwieksze z nich są obserwowane jako odrębne komety lub planetki. Wtedy gdy taki zespół brył przecina płaszczyznę orbity Ziemi w odległosci 1 jednostki astronomicznej od Słońca, zderzenia z Ziemią stają się możliwe. Występuje to cyklicznie z okresem rzędu kilku tysiecy lat i może trwać przez stulecie. Podczas tego stulecia, w którym zespół brył przecina orbitę Ziemi, gdy Ziemia znajdzie się w tym samym punkcie, rój brył o wielkosci bolidu tunguskiego i większych zasypuje naszą planetę. Zdarza się to z częstotliwością zależną od okresu obiegu komety wokół Słonca. Na przykład w obecnej epoce zespół Taurydów jest najlepszym przykładem: uważa się, że cały cykl trwa 3-4 tys. lat, z czterema epokami aktywności, z których każda trwa mniej więcej stulecie. Ponieważ okres obiegu zespołu brył jest około 3,3 lat, więc raz na dziesięciolecie (raz na trzy obiegi Tauryd) zespół brył znajduje się w tym samym miejscu co Ziemia podczas danego okresu aktywności i następują liczne zderzenia, po czym następuje przerwa na jakieś tysiąc lat.[…]

Rzeczywiście zgadzam się z ideą, że główne zagrożenie dla ludzkości pochodzi od małych obiektów, które najprawdopodobniej nie będą dostrzeżone zanim zderzenie nie będzie groźne i sądzę także, że mogą one pojawić się w zwartych grupach…”

W międzyczasie szala przechyla się to na stronę asteroidy, to na stronę komety jako sprawcy Katastrofy Tunguskiej. Istniała i wciąż istnieje cała masa innych teorii, ale tymi nie będziemy się zajmować. Zainteresowany nimi Czytelnik z pewnością znajdzie te (dez)informacje.

W zbiorowej pracy pt. Hazards due to Comets and Asteroids, wydanej w 1994 roku, jako reakcja naukowców na zderzenie się fragmentów komety Shoemaker-Levy z Jowiszem, w jednej z prac możemy przeczytać:

„Nasze zrozumienie historii Ziemi i jej mieszkańców ulega radykalnej zmianie. Kolejne procesy zmian geologicznych i ewolucji wyznaczane są przez naturalne globalne katastrofy”.

Tu dochodzimy do kolejnej bardzo prawdopodobnej i interesującej hipotezy, że zmiana klimatu, której od jakiegoś czasu doświadczamy ma swoje źródło w siłach kosmicznych, a nie w lokalnej działalności człowieka tu, na Ziemi. Dwa artykuły na ten temat – pierwszy po polsku, drugi po agielsku:


Czy katastrofa tunguska przyczyniła się do globalnego ocieplenia?

Climate change due to water vapor from cosmic explosion, not fossil fuels says new theory

Wszystko wskazuje na to, że Ziemia przeciska się przez chmurę pyłu kosmicznego, a Victor Clube stwierdził, że chmura ta powstała w wyniku rozpadu olbrzymiej komety i już wielokrotnie na przestrzeni dziejów dała się Ziemi we znaki. Ale o tym i o innych aspektach tego zagadnienia – następnym razem…


Następny w cyklu to Zagrożenia dla cywilizacji ze strony komet i bolidów

Reklamy

6 Komentarzy »

  1. Więcej po ang. tutaj:
    http://www.sott.net/articles/show/160925-Tunguska-Psychopathy-and-the-Sixth-Extinction

    Komentarz - autor: Paweł — 30 czerwca 2008 @ 21:21

  2. Może trochę poza tematem komet, asteroidów itp. Ale wulkany też chyba mają jakiś związek ze zmianami Ziemii, ot ostatnio 2 maja wybucha Chaitén po 450 latach snu, fajne fotki:
    http://www.boston.com/bigpicture/2008/06/chaiten_volcano_still_active.html

    Komentarz - autor: Paweł — 30 czerwca 2008 @ 21:39

  3. Taa… parę dni mi zajmie przetłumaczenie. Ale będzie.

    Komentarz - autor: iza — 30 czerwca 2008 @ 21:55

  4. Z tego co wiem i to z wiarygodnych zrodel (pracownik z H.A.A.R.P)
    to Tunguska to nic innego jak experyment Tesli.

    Komentarz - autor: randolf7 — 11 października 2008 @ 01:21

  5. @randolf7
    Ho ho…!
    Tylko że 1) z tymi wiarygodnymi źródłami to różnie bywa i 2) ‚wiarygodne źródło’ dla każdego może oznaczać to coś innego.

    Wiarygodne źródło może być czasem źle poinformowane, a może też mieć swój interes w przekazywaniu takiej a nie innej informacji. Nie wiem, czy ten pracownik jest tak stary, że sam brał udział w tym doświadczeniu, czy wie to skąd inąd. Nie wiem, jakie dowody Ci udostępnił na potwierdzenie swojej rewelacji. Tak czy siak dla mnie jeden pracownik, choćby i samego Pana Boga, nie jest wystarczająco wiarygodnym źródłem. Dla wielu innych osób zapewne może być.

    Komentarz - autor: iza — 12 października 2008 @ 08:27

  6. […] Zagrożenia dla cywilizacji ze strony komet i bolidów Zaszufladkowany do: Nauka, Polityka, Różne, Zagrożenia dla Ziemi, Świat wokół nas — pracowniaiv @ 8:39 pm Tags: Clube, komety, zagrożenie Kolejny artykuł w cyklu o kometach. [poprzedni] […]

    Pingback - autor: Zagrożenia dla cywilizacji ze strony komet i bolidów « PRACowniA — 21 listopada 2009 @ 00:34


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: