PRACowniA

27 Czerwiec 2008

Ponerologia polityczna – Nauka o naturze zła (2)

Filed under: Polityka,Psychologia — iza @ 23:46
Tags: , ,

Niniejszy artykuł (tak jak i poprzedni), autorstwa Time for Change, pochodzi ze strony Democratic Underground. Autor porusza w nim bardzo złożone zagadnienie patokracji, opierając się na badaniach Andrzeja Łobaczewskiego, przdstawionych w jego książce pt. Ponerologia polityczna – nauka o naturze zła w adaptacji do zagadnień politycznych. Ze względu na dość trudny język, jakim została napisana książka (jest to w zasadzie pozycja specjalistyczna z zakresu psychiatrii), seria artykułów Time for Change stanowi dobre wprowadzenie do tematu. Autor skupia się na zarysowaniu ogólnej myśli Łobaczewskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o rolę ideologii w rozwoju patokracji, oraz czynników prowadzących do wytworzenia się patokracji w inicjalnie zdrowych społeczeństwach. Postanowiliśmy przetłumaczyć te teksty, ponieważ Ponerologia polityczna, mimo że została napisana przez Polaka, w Polsce nie znalazła szerszej rzeszy odbiorców doceniających wagę tego dzieła, tak jak stało się to m.in. w Stanach Zjednoczonych (być może jednym z powodów takiej sytuacji, jest bardzo niska świadomość społeczna Polaków, a co za tym idzie – uzurpacja wyłącznego prawa do pewnych idei przez wąskie grupy zaangażowane ideologicznie, w tym wypadku związanych ze środowiskami prawicowymi), gdzie powstaje bardzo duża ilość artykułów, esejów i analiz inspirowanych książką Łobaczewskiego. Poprzez przybliżenie ich polskiemu czytelnikowi mamy nadzieję wykazać ponadczasową wagę wniosków wysuniętych przez autora Ponerologii politycznej ponad trzydzieści lat temu, i ich wyjątkową aktualność w odniesieniu do obecnej sytuacji społeczno-politycznej na świecie, zwłaszcza jeśli chodzi o patokratyczne postawy przejawiane przez rządy Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Mimo tego, że większość prezentowanych przez nas tekstów z oczywistych względów traktuje o sytuacji w Stanach Zjednoczonych, ufamy inteligencji i przenikliwości polskich czytelników, którzy będą w stanie zrozumieć głęboką myśl obecną u podstawy takich analiz bez względu na ich kontekst.

Rola ideologii w rozwoju złowrogich reżimów (patokracji)

Ludzie mający wrogie intencje często skrywają swoje zamiary za maską ideologii. Ideologia nie ma NIC wspólnego z ich motywami, a jest jedynie maską służącą do zdobycia poparcia dla ich czynów.

W ubiegłym tygodniu pisałem do DUi o Ponerologii politycznej. Większość materiału dla tego artykułu została zaczerpnięta z Ponerologii politycznej – nauki o naturze zła w adaptacji do zagadnień politycznych, autorstwa Andrzeja Łobaczewskiego. Łobaczewski, psychiatra, ponad pół wieku temu, wraz z kilkorgiem innych badaczy (żaden z nich już nie żyje), rozpoczął badania prowadzące ostatecznie do powstania tej książki. Utrzymywano je w tajemnicy, ponieważ totalitarny reżim Stalina w oczywisty sposób był głównym analizowanym materiałem.

Swój poprzedni artykuł rozpocząłem od przytoczenia komentarza [amerykańskiego] wydawcy książki, Laury Knight-Jadczyk, na temat wagi zła w dzisiejszym świecie:

Na poziomie społecznym nienawiść, zawiść, chciwość i konflikty rosną w tempie wykładniczym Przestępczość wzrasta szybciej niż przyrost naturalny. Dodajmy do tego wojny, zamieszki i czystki, oraz to, że miliony ludzi na całym świecie nie mają co jeść, ani gdzie się schronić z powodu działań politycznych… Ogrom ludzkiego cierpienia jest po prostu zatrważający…

Jadczyk zauważa, że główną cechą psychopaty jest brak sumienia:

Są w stanie imitować uczucia, ale jedyne prawdziwe uczucie, które przejawiają, to rodzaj „głodu drapieżcy”, nakierowany na cel, do którego dążą. Wszystko inne, każdy czyn, są podporządkowane właśnie temu celowi. Krótko mówiąc, psychopata jest drapieżcą, człowiekiem żerującym na innych. Jeśli weźmiemy pod uwagę stosunki drapieżników z ich ofiarami w królestwie zwierząt, możemy w pewien sposób wyobrazić sobie, co kryje się za „maską normalności” psychopaty. Prowadzi nas to ważnego pytania: Co naprawdę psychopaci zyskują od swojej ofiary? Łatwo to stwierdzić, kiedy kłamią i oszukują w celu zdobycia pieniędzy, dóbr materialnych czy władzy. Ale w wielu wypadkach możemy tylko powiedzieć, że psychopaci czerpią radość ze sprawiania innym bólu.

W poprzednim artykule wynotowałem cztery powody, dla których tak trudno rozpoznać złowrogie jednostki:

  1. Wielu psychopatów rozwinęło zdolność imitowania normalności;
  2. Zaprzeczanie: wielu normalnym ludziom trudno zaakceptować realność zła;
  3. Wielu normalnych (lecz naiwnych) ludzi wierzy, że psychopatów można znaleźć wyłącznie w więzieniach;
  4. Rasizm, etc: kiedy zło przytrafia się „innym”, u wielu występuje brak reakcji.

Wspomniałem też o strasznych zniszczeniach, stających się udziałem społeczeństwa, gdzie psychopaci zdołali wspiąć się na wysokie stanowiska zapewniające im potężną władzę.

W niniejszym artykule mam zamiar rozwinąć wnioski zawarte w moim poprzednim tekście, snując rozważania na temat roli ideologii w dążeniu psychopatów do przejęcia kontroli nad grupami ludzi czy nawet całymi społeczeństwami, pomimo ich stosunkowo niewielkiej liczby w stosunku do reszty populacji. Zrozumienie tego procesu przez normalnych ludzi jest niezmiernie ważne, ponieważ pierwszym i najważniejszym krokiem w stronę zapobiegania tragediom jest rozpoznanie ich we wczesnym stadium.

Parę słów na temat nazywania zła po imieniu

Parę osób piszących do DU zareagowało na pomysł nazywania ludzi „złymi”, zawarty w moim poprzednim poście, bardzo emocjonalnie. Ich niepokój wydawał się być związany z potencjalnymi konsekwencjami stosowania takiego nazewnictwa, tj. ludobójstwem, co tak często miało miejsce w ubiegłym wieku. Rozumiem te obawy, lecz uważam, że w tym wypadku nie są one uzasadnione z następujących względów:

Po pierwsze, do ludobójstwa dochodzi wtedy, gdy istnieje pewna grupa ludzi określana jako podrzędna lub zła z powodu rasy czy innej powierzchownej cechy. Właściwe użycie słowa „zły” w określeniu do ludzi jest oparte na ich zachowaniu, a nie na jakiejkolwiek powierzchownej cesze.

Co więcej, stosunek Łobaczewskiego do tej kwestii stoi na przeciwnym krańcu skali, jeśli chodzi o możliwość skutkowania użyciem przemocy. Konsekwentnie podkreśla on potrzebę stosowania obiektywnego i naukowego podejścia do kwestii zła, w przeciwieństwie do nastawienia opartego na moralnym osądzie. Nie wierzy w karę śmierci i kładzie nacisk na podejście prewencyjne; to właśnie z powodów prewencyjnych, zdaniem Łobaczewskiego, należy utrzymywać psychopatów z dala od władzy, przy użyciu której mogliby stać się przyczyną wielkiego cierpienia.

Czy nazywanie ludzi „złymi” może być naruszeniem ich praw? Jak sądzę, do pewnego stopnia tak, podobnie jak wszystko inne może potencjalnie do tego doprowadzić. Obecnie nazywamy ludzi słowami „przestępca”, „zdrajca”, „zboczeniec” itd., kiedy ich zachowanie wpasowuje się w sensie prawnym (lub jakimkolwiek innym) w takie kategorie.

Powód, dla którego ja i Łobaczewski twierdzimy, że tak istotne jest przeprowadzenie naukowego dochodzenia w sprawie przyczyn i właściwej identyfikacji zła, oraz zapobiegania jego wpływowi na ludzi, jest następujący: kiedy psychopaci przejmują kontrolę nad społeczeństwami, powstaje olbrzymi potencjał dla wojen, śmierci i zniszczenia. Zdarzało się to zbyt często, zarówno w odległej przeszłości, jak i całkiem niedawno. Nazywanie rzeczy po imieniu jest niezbędne, jeśli chcemy dalej o nich mówić. Na przykład – lit jest skutecznym lekarstwem na depresję maniakalną. Byłoby bardzo dziwne i prawopodobnie zresztą niemożliwe, aby odkryć i stosować lek na chorobę, której nie wolno nam nazywać. Jak dzielić się odkryciami z dziedziny, która nie posiada nazwy? Zrozumienie zła jest zbyt ważne, aby pozwolić na takie skrępowanie tematu.

Rola ideologii w procesie ponerogenezy

Łobaczewski wiele pisze na temat roli odgrywanej przez ideologię w procesie ponerogenezy, prowadzącym do patokracjiiii. Ideologia sama w sobie niekoniecznie jest zła (aczkolwiek może taka być, jak w przypadku nazizmu), ani zazwyczaj nie określa w pełni danej grupy. Służy raczej jako maska do ukrycia prawdziwych intencji tejże grupy. Łobaczewski przedstawia to w taki sposób:

Obecność w grupie lub zrzeszeniu ponerogennym pewnej ideologii, zawsze usprawiedliwiającej jego działalność i dostarczającej motywów propagandowych, należy uważać za zjawisko powszechne (…). Natura ludzka domaga się bowiem tego, aby sprawy podłe zostały otoczone pewnym mitem, który pozwala wyciszać głos sumienia, oszukiwać świadomość własną i krytycyzm innych ludzi.

Jeżeli udałoby się jakieś zrzeszenie ponerogenne obedrzeć z jego ideologii, pozostałaby wówczas naga i nieatrakcyjna patologia psychiczna i moralna. Takie postępowanie obudziłoby oczywiście „moralne oburzenie” wszystkich członków zrzeszenia, ale nie tylko członków. Przeciętny człowiek, który potępia moralnie tego rodzaju zrzeszenia i ich ideologie, czułby się także jakoś pokrzywdzony i pozbawiony czegoś, co stanowi część jego sposobu pojmowania rzeczywistości i jego własnego romantyzmu. [Ponerologia polityczna, str. 112-113]

Doskonałym przykładem obrazującym powyższe wyjaśnienie jest, moim zdaniem, amerykańska inwazja na Irak i jego okupacja. Jeśli George Bush i Dick Cheney powiedzieliby amerykańskiej opinii publicznej przed wybuchem wojny, że należy najechać i okupować Irak w celu zdobycia dostępu do irackiej ropy i stworzenia wartych dziesiątki milionów dolarów możliwości gospodarczych dla swoich korporacyjnych koleżków, Amerykanie i nawet wielkie korporacje medialne mieliby znacznie większe trudności z wyrażaniem swojego entuzjazmu dla tej wojny. Zamiast tego zaserwowano nam (zwłaszcza, kiedy okazało się, że argument o „broni masowego rażenia” okazał się być kłamstwem) ideologię demokracji („robimy to, aby podarować Irakijczykom demokratyczne rządy”) i antyterroryzmu („musimy z nimi walczyć tam, żebyśmy nie musieli walczyć z nimi tutaj”).

Ostatni cytowany przeze mnie akapit z Łobaczewskiego wyjaśnia, dlaczego tak wielu normalnych Amerykanów z łatwością akceptuje kulawe wymówki administracji Busha. Przyjęcie do wiadomości, że nasz prezydent i jego zastępca są najprawdziwszymi łotrami i psychopatami, to za wiele dla przeciętnego Amerykanina. O wiele łatwiej im wierzyć, że ich kraj prowadzi wojnę z idealistycznych i szlachetnych pobudek.

Przyjrzyjmy się teraz jak cztery różne ideologie, z których żadna nie jest sama z siebie zła, zostały wypaczone dla celów politycznych:

Amerykanizm

Można by stwierdzić, że amerykańska Deklaracja Niepodległości, która zapewniła naszemu krajowi legalny status suwerennego państwa, zawiera prawdziwą, niezanieczyszczoną wersję amerykanizmu. W dokumencie tym wyrażone zostały dwie wielkie idee, które stanowią również rdzeń wartości postępowych: 1) każdy ma prawo do życia, wolności i dążenia do szczęścia, i 2) jeśli rząd nie przestrzega tych praw, ludzie mają prawo go obalić. Zgadzam się z tym w stu procentach.

Jednak, niestety, ideologia ta została silnie wypaczona, zwłaszcza podczas urzędowania obecnej administracji prezydenckiej. Dla George’a Busha, Dicka Cheneya i popierających ich prawicowych ideologów, „amerykanizm” oznacza wyższość Stanów Zjednoczonych Ameryki nad wszystkimi innymi narodami i, co za tym idzie, roszczenie sobie pretensji do moralnego usprawiedliwienia wszystkich podejmowanych przez nie działań. Dla obywatela amerykańskiego myśleć lub działać inaczej znaczy balansować na granicy zdrady.

„Amerykanizm” w takiej postaci służy do wypowiadania wojen narodom, które nie stanowią żadnego zagrożenia dla naszego kraju i do obalania demokratycznie wybranych rządów, które również są dla nas niegroźne.

Przyjrzyjmy się temu przemówieniu:

Dopóki całe regiony świata są pogrążone w gniewie i tyranii – z powodu ideologii, które są pożywką dla nienawiści i usprawiedliwieniem dla mordu – przemocy będzie coraz więcej … tak jak śmiertelnych zagrożeń.

Istnieje tylko jedna siła historii, która jest w stanie złamać rządy nienawiści i gniewu, zdemaskować działania tyranów i wypełnić nadzieje ludzi przyzwoitych – jest to siła ludzkiej wolności.

Dzięki obecnym wydarzeniom i zdrowemu rozsądkowi, dochodzimy do jednego wniosku: przetrwanie wolności w naszym kraju coraz bardziej zależy od przetrwania wolności w innych krajach. Najlepszym sposobem na zachowanie wolności w naszym świecie, jest niesienie wolności całemu światu.

To przemówienie przywołuje wszystko, co najlepsze w amerykańskim śnie i jego ideałach. Jest tylko jeden mały problem – zostało ono wygłoszone przez George’a Busha jako usprawiedliwienie akcji (inwazji na Irak i jego późniejszej okupacji), która w żadnym wypadku nie miała nic wspólnego ze wspaniałymi wartościami, o których była mowa. Wielka ideologia została po prostu użyta przez niego jako maska do ukrycia prawdziwych motywów.

Chrześcijaństwo

Żaden postępowiec nie powstydziłby się żyć w zgodzie z pewnymi wartościami chrześcijańskimi. Jezus uczył, że powinniśmy kochać naszych bliźnich, traktować innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani i być hojni wobec ubogich. Krótko mówiąc, uosabiał on najlepsze postępowe wartości. Działając w zgodzie z nimi, grupy chrześcijańskie zrobiły wiele dobrego na przestrzeni wieków, włącznie z odegraniem jednej z głównych ról w zniesieniu niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych.

Można by zapewne stwierdzić, że Biblia zawiera pełny wykład chrześcijańskiej doktryny. Stawiając sprawę w ten sposób, można również stwierdzić, że pewne biblijne idee są zupełnym absurdem (choćby to, że Ziemia ma cztery tysiące lat), a nawet że zawierają w sobie nasiona zła. Nie zamierzam się zagłębiać w ten temat, głównie z tego powodu, że istnieje już wiele interpretacji tych spornych kwestii.

Jednak chrześcijaństwo było i jest często wykorzystywane do usprawiedliwienia złych działań, takich jak wojny na tle religijnym i prześladowanie „niewiernych” w celu nakłonienia ich do zmiany wyznania. Niektórzy do dzisiaj posługują się chrześcijaństwem do usprawiedliwienia niewolnictwa, tak jak niedawno uczynił to Patrick Buchanan, starając się nieco złagodzić swoją krytykę Baracka Obamy:

Milcząca Większość musi usłyszeć to, co naprawdę myśli, swoje żale i żądania. A są one takie: po pierwsze, Ameryka to najlepszy kraj na świecie dla czarnych. To właśnie tu 600.000 z nich, przywiezionych z Afryki w transportach niewolników, rozwinęło się do czterdziestomilionowej społeczności, zostało zapoznanych z chrześcijańską doktryną zbawienia i osiągnęło najwyższy poziom wolności i dobrobytu jaki kiedykolwiek przypadł w udziale czarnym.

Kapitalizm

Potencjał kapitalizmu polega na dostarczaniu impulsów dla produktywności, działając jak silnik rozwoju ekonomicznego, co ma niezwykle korzystny wpływ dla społeczeństwa. Zapomnijmy na chwilę, że nie istnieje coś takiego jak czysty kapitalizm, tj. że społeczeństwo ekonomicznie działa najlepiej, kiedy opiera się na kombinacji kapitalizmu i socjalizmu. Chcę tylko powiedzieć, że (jak sądzę) kapitalizm sprawdza się wtedy, gdy pozostaje jednym ze składników systemu ekonomicznego.

Kapitalizm jest jedną z głównych ideologii wykorzystywanych przez administrację Busha/Cheneya, i używa się go jako usprawiedliwienia dla każdego rodzaju ustaw krzywdzących ludzi, takich jak np. zawetowanie przez Busha ubezpieczenia zdrowotnego dla dzieci. Bush lubuje się w synonimicznym określaniu kapitalizmu jako „wolnego rynku” i w ten sposób używa tejże ideologii do wprowadzania w życie międzynarodowych umów, które w głównej mierze są korzystne dla jego korporacyjnych przyjaciół.

W rzeczywistości nie istnieje nic takiego jak „wolny rynek” w odmianie kapitalizmu reprezentowanej przez Busha/Cheneya, jeśli w tym przypadku w ogóle możemy mówić o jakimkolwiek kapitalizmie. Preferowanym przez nich systemem jest raczej taki, w którym ich korporacyjni koleżkowie dostają miliardy dolarów z pominięciem przetargów, w celu wykonywania zadań, co do których nie posiadają odpowiednich kompetencji, przy jednoczesnym braku kontroli ze strony rządu. W rezultacie owe miliardy giną bez śladu, a o jakimkolwiek dochodzeniu w tej sprawie możemy zapomnieć. Jest to rzeczywiście bardzo dziwna odmiana kapitalizmu.

James Petras w książce „Rządzący i rządzeni”, opisuje, jak tak zwany „kapitalizm” rozwinął się w ubiegłych latach w wielu krajach:

Biorąc pod uwagę gigantyczne różnice klasowe i zarobkowe w Rosji, Ameryce Łacińskiej i Chinach, bardziej odpowiednim określeniem dla tych państw, od „rozwijających się rynków”, jest „puchnący miliarderzy”, ponieważ to nie „wolny rynek”, a siła polityczna miliarderów ustanawia w owych krajach prawo.

W państwach tych kwitnie bieda i obniża się ogólny standard życia. Pojawianie się nielicznych grup miliarderów oznacza jednoczesny zanik społeczeństwa obywatelskiego – osłabienie solidarności społecznej, prawodawstwa opiekuńczego, rent i emerytur, urlopów, zdrowia publicznego, programów edukacji (…).

Wzrost potęgi miliarderów nie jest oznaką „ogólnego dobrobytu” płynącego z istnienia „wolnego rynku” (…). W rzeczywistości jest to spowodowane nielegalnym przejmowaniem lukratywnych dóbr publicznych, stworzonych dzięki pracy i wysiłkowi milionów robotników (…). Ma to niewiele wspólnego ze zdolnościami inwestycyjnymi.

Komunizm

Komunizm definiuje się jako „strukturę socjoekonomiczną, stworzoną z bezklasowego, bezpaństwowego społeczeństwa opartego na powszechnym uwłaszczeniu środków produkcji”. Jego początkowa popularność wiąże się z obietnicą znacznej redukcji nierówności ekonomicznych w społeczeństwach charakteryzujących się taką dysproporcją. Jest to, jak sądzę, całkiem niezły cel.

Najlepszym systemem gospodarczym jest ten, który – moim zdaniem – opiera się na połączeniu impulsów wolnorynkowych w celu zwiększenia produktywności z rządową dystrybucją dóbr i usług, które nie wiążą się z bodźcami wolnego rynku (np. przeprowadzanie wyborów), opodatkowaniem progresywnym i regulacjami zabezpieczającymi takie kwestie jak ochrona pracy i środowiska oraz przeciwdziałanie praktykom monopolistycznym. Czy komunizm pod czystą postacią jest w stanie zapewnić produktywny system gospodarczy, czy też nie – tego nie wiem, lecz nie ma to większego znaczenia w tej dyskusji.

Rewolucja Październikowa wprowadziła komunizm do Rosji, gdzie zadomowił się na ponad 70 lat. Jednakże wkrótce po jego wprowadzeniu rozpoczął się proces korupcji, który sprawił, że od połowy lat 20. trudno mówić już o komunizmie. Do tego czasu imperium rozwinęło się w solidny system totalitarny (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich), a niewielka, elitarna grupa rządziła ludźmi żelazną ręką i sprawowała kontrolę nad wszystkimi zasobami kraju. Pod rządami Józefa Stalina wprowadzano w życie plany gospodarcze, które doprowadziły do śmierci głodowej ok. siedmiu milionów ludzi. Z pewnością nie było to bezklasowe społeczeństwo oparte na powszechnym uwłaszczeniu środków produkcji. Jednakże mit państwa komunistycznego przetrwał w ZSRR aż do jego rozpadu w 1991 roku.

Lekcje płynące z roli ideologii w procesie ponerogennym

Jest to moim zdaniem jedna z najważniejszych spraw, którymi Łobaczewski zajmuje się w swojej książce. Mowa o dwóch głównych lekcjach, których możemy się dzięki niej nauczyć.

Po pierwsze, uczy nas ona, że nie powinniśmy nigdy bezkrytycznie przyjmować, że to, co mówi jednostka lub grupa jest rzeczywiście tym, co ma na myśli, zwłaszcza jeśli chodzi o tak istotne kwestie jak wojna i pokój.

Po drugie, nie powinniśmy bezkrytycznie obwiniać żadnej ideologii z powodu tego, że dana grupa używa jej dla swoich niecnych celów. Wspaniałe ideały amerykańskiego snu, wyrażone w Deklaracji Niepodległości, nie powinny być obalane dlatego, że nasi obecni przywódcy usprawiedliwiają dzięki nim zakrojone na szeroką skalę łamanie praw człowieka i pogwałcenie konstytucji USA, którą zobowiązali się ochraniać – w imię Stanów Zjednoczonych Ameryki. Chrześcijaństwo nie powinno być obwiniane z tego powodu, że było wykorzystywane do wzniecania wojen, torturowania i brutalnego podbijania innych kultur – w imię chrześcijaństwa. Kapitalizm nie powininen być oskarżany o zepsucie, które jest wynikiem działania naszych obecnych przywódców i tak zwanych neoliberalnych ekonomistów, którzy wykorzystują go głównie do własnych celów, czyli zwiększenia bogactwa elit kosztem innych – w imię „wolnorynkowego kapitalizmu”. I tak samo komunizm nie powinien być oskarżany z powodu komunistycznych przywódców, którzy tyranizowali i rabowali narody przez siebie rządzone – w imię komunizmu.


Jeszcze o użyciu ideologii w procesie ponerogennym prowadzącym do patokracji

W niniejszym artykule zajmuję się zaledwie częścią opisywanego przez Łobaczewskiego procesu ponerogennego prowadzącego do rozwoju patokracji – choć, jak sądzę, jest to część najważniejsza. Zamierzam napisać więcej na ten temat w późniejszych artykułach.

Kiedy zacząłem zajmować się tym tematem, niektórzy użytkownicy DU zaczęli mówić mi, że oczekują następnych artykułów na temat sposobów identyfikacji zła. Jest to bardzo złożone zagadnienie. Fragmenty opisu procesu ponerogenezy, opisanego przez Łobaczewskiego, które pominąłem w tym artykule, rozpatrują tę kwestię bardziej szczegółowo. Jednak równocześnie są one trudne do uchwycenia, zwłaszcza przez osoby, które nie są obeznane z tematyką chorób psychicznych. Dla przykładu zamieszczam tu dalszą część opisu roli ideologii w procesie ponerogenezy, autorstwa Łobaczewskiego:

W procesie ponerogenezy zjawiska patokracji, osobnicy charakteropatyczni przejmują ideologie stworzone przez doktrynerów, najczęściej schizoidalnych i nie dociekając dostatecznie ich swoistej motywacji, nadają im formę propagandowo aktywną i rozgłaszają je z paranoidalną nietolerancją dla poglądów krytycznych. To, co miało charakter doktryn krążących w liczebnie ograniczonym środowisku, dzięki ich gorliwości zostaje zaktywizowane na szeroką skalę społeczną (…). Jak długo trwa dominująca rola osobowości charakteropatycznych w takim ruchu, dotkniętym już procesem ponerogenezy, jego ideologia, mimo jej charakterystycznych spaczeń, wciąż istnieje i zachowuje swój związek ze swoim prototypem. Wywiera ona wciąż pewien wpływ na działalność zrzeszenia i pozostaje dla wielu zasadniczym motywem usprawiedliwiającym (…). W międzyczasie jednak, do takiego chorego już systemu społecznego włączają się dalsi nosiciele, przeważnie dziedzicznych, aberracji psychicznych. Dokonują oni dzieła ostatecznego przekształcenia treści takiego zrzeszenia tak, że staje się ona patologiczną karykaturą jego pierwotnej ideologii (…). W końcu, w wyniku takich przeobrażeń, dochodzi do generalnej rozprawy z wyznawcami pierwotnej ideologii. Wtedy także wielu charakteropatów, szczególnie bardziej krytycznych lub paranoidalnych, zostanie odsuniętych w cień lub wykończonych (…). Dawne motywy ideologiczne i oparta na nich dwumowa będą służyć do ukrywania rzeczywistej treści zjawiska, już istotnie odmiennej.

Podsumowując: ideologia jest wykorzystywana jako maska do ukrycia prawdziwych, psychopatycznych motywów, służąc jednocześnie jako inspiracja dla bardziej uczciwych (normalnych) członków takiego zrzeszenia. Lecz psychopaci przekształcają ideologię nie do poznania, tak aby słuzyła ich chorym potrzebom, nie zmieniając jednak jej nazwy, właśnie w celu ukrycia prawdy. Kiedy uczciwi wyznawcy takiej ideologii uświadamiają sobie, co tak naprawdę się dzieje, mogą się zbuntować, a jeśli do tego dojdzie, prawdopodobnie zostaną odsunięci w cień lub gorzej.

Identyfikacja zła

Powróćmy teraz do kluczowego pytania: jak można rozpoznać zło? Jako jedną z najważniejszych rzeczy, trzeba zrozumieć, że większość ludzi – znakomita większość – wcale nie chce go rozpoznawać.

Przywołajmy powody, dla których tak trudno nazwać zło po imieniu. Trzy na cztery z nich odnoszą się bezpośrednio do spraw, które są o wiele mniej obecne wśród czytelników DU niż wśród reszty populacji USA: zaprzeczanie, stereotypy uniemożliwiające dostrzeżenie zła u ludzi, którzy odnieśli sukces, oraz rasizm.

Łobaczewski trafnie zauważa, jak dezorientujący wpływ na normalnych ludzi ma konfrontacja z psychopatami i procesem ponerogenezy:

Pod taką władzą, zwykły człowiek zostanie uznany winnym tego, że nie urodził się psychopatą i godnym jedynie tego, aby pracować, walczyć i umierać dla dobra i w obronie systemu, którego natury już nie potrafi zrozumieć, ani może nigdy uznać za swój. (…) Wyznawcy pierwotnej ideologii czują się coraz bardziej ograniczani i niszczeni przez siły, których natury nie rozumieją. Zaczynają walczyć z demonami, które wdzierają się do ich osobowości i w takim stanie popełniają błędy.

Kiedy ponownie przeczytałem ten fragment, pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, byli członkowie Kongresu – nie zdający sobie sprawy z tego, że jeszcze nie zostali „wyrzuceni”. Zastanówmy się nad tym. Być może jest to blisko związane z powodem, dla którego nigdy nie podjęto próby impeachmentu.

Tak więc, jak sądzę, oto najważniejsza rzecz, o której należy pamiętać, kiedy staramy się rozpoznać zło:

Bądźmy sceptyczni wobec tego, co ludzie – zwłaszcza politycy – mówią, i wobec powodów, dla których to mówią. Nie wpadajmy w pułapkę myśląc, że ideologia wyznawana przez danego polityka koniecznie musi iść w parze z jego prawdziwymi motywami. Nie twierdzę, że wszyscy politycy to kłamcy – mówię tylko, że powinniśmy być bardziej wymagający, utrzymując w stosunku do nich otwarty i krytyczny umysł. Zamiast przyjmowania ich słów „na piękne oczy”, przyglądajmy się uważniej ich czynom (np. jeśli rzeczywiście najechaliśmy Irak w celu zaprowadzenia tam demokracji, dlaczego zabiliśmy ponad milion cywilów i dlaczego nie wyjeżdżamy, kiedy już nas tam nie chcą?).

Ani przez chwilę nie wierzmy, że bogactwo czy sukces to rzeczy, które nie zdarzają się psychopatom. Bogaci i wpływowi psychopaci są daleko bardziej niebezpieczni niż ci, którzy kończą w więzieniach. Najbardziej niebezpiecznymi z nich wszystkich są przywódcy narodowi.

I, na miłość boską, NIGDY nie myślmy, że tylko z tego powodu, iż jedynymi ludźmi, którzy padają ofiarami prześladowań, tortur i zabójstw ze strony naszego rządu, są ludzie innej rasy, grupy etnicznej czy religii – na przykład muzułmanie – nasz rząd nie jest zły i nie zwróci się pewnego dnia przeciwko tobie.

– –

iDemocratic Underground – http://journals.democraticunderground.com

iiPatokracja może być ruchem społecznym, społeczeństwem, narodem itp., kontrolowanym przez złowrogie jednostki i systematycznie działającym na szkodę własnych i/lub innych obywateli. „Proces ponerogenezy” prowadzi do rozwoju patokracji.

1 komentarz »

  1. Podobnym wypaczeniom uległy liczne inne ideologie, w tym New Age i polityczna poprawność. Tak już jest na tym świecie, że każda piękna idea zostaje przechwycona przez siły zła i obrócona przeciwko ludzkości.

    New Age miała propagować ekologię i miłość. I na początku tak się działo. Jednak już wkrótce została po prostu ośmieszona i wyszydzona, przez głównie środowiska chrześcijańskie, dla których stanowiła niebezpieczną konkurencję. Przecież patent na miłość ma tylko chrześcijaństwo, więc jak ktokolwiek śmie wchodzić na ten teren? Dziś doszło do tego, że New Age wywołuje tylko ironiczny rechot.

    Podobnie z polityczną poprawnością. Kilka rozsądnych osób postanowiło postawić tamę obrażaniu mniejszości: narodowych, rasowych, seksualnych oraz dyskryminacji płciowej. Co w tym złego? Piękna sprawa. A z czym dziś kojarzy się ta idea? Z kabarecikiem niskiego lotu.

    Ale to nie te ideologie są złe. Złe jest to, że psychopaci wszystko niszczą i doprowadzają do degeneracji. Szkoda, że mało kto to rozumie.

    A co do nazywania zła po imieniu: zło do tego nie dopuści. Jeśli wskażesz na nie palcem i powiesz: „to jest zło”, wtedy ono odwróci ten palec i wskaże na ciebie. Bo jakże musisz być zła i podła, skoro śmiesz nazywać bliźniego złym. I to ciebie spotka odrzucenie i ostracyzm.

    Dlatego większość ludzi woli siedzieć cicho i pokornie znosić to, co psychopaci im szykują. Nie raz miałam okazję zebrać tęgie lanie za nazywanie rzeczy po imieniu. Psychopaci są wszędzie bez wyjątku i wszędzie robią swoją robotę, w pseudo-ezoteryce i astrologii również.

    Komentarz - autor: astromaria — 30 Czerwiec 2008 @ 17:53


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: