PRACowniA

23 czerwca 2008

Dzielna Irlandia! Co Ty na to, Polsko?

Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — iza @ 23:30
Tags: ,

Wpis z lekkim poślizgiem, bo to już dobrze ponad tydzień, jak 12 czerwca Irlandczycy odrzucili w referendum Traktat Lizboński. Dzieje się jednak coś dziwnego, czego ja nie rozumiem, a wszystko wskazuje na to, że nikomu ten dziwny stan rzeczy nie przeszkadza. Zupełnie jak z tym przysłowiowym smrodem, którego w “dobrym” towarzystwie nie przystoi zauważać. Prawo unijne stanowi, że aby Traktat stał się obowiązujący, musi zostać przyjęty przez wszystkie kraje członkowskie. Irlandia Traktatu nie przyjęła, ale ratyfikacja w pozostałych krajach dalej jest w toku… Ratyfikacja czego? Martwej ustawy. Ale patokraci nie uznają odmowy, zaczną się więc machinacje i naciski. Coś wymyślą, choćby i prawo działające wstecz, Kto im zabroni? W zeszłym tygodniu podczas szczytu UE przywódcy 27 państw podjęli decyzję o kontynuacji procesu ratyfikacyjnego we wszystkich państwach członkowskich i jednocześnie dali Irlandii czas do października na „znalezienie wyjścia z impasu”.

Dziwne rzeczy można przeczytać w polskich artykułach. Na przykład Dziennik.pl pisze:

Przeciwnicy traktatu zwyciężyli prawie we wszystkich okręgach wyborczych, poza stolicą Irlandii – Dublinem. Irlandia to pierwszy kraj, gdzie przyjęcie traktatu napotkało takie trudności.

Otóż Irlandia jest jedynym krajem, gdzie społeczeństwo nie dało odebrać sobie prawa do decydowania w tak ważnej sprawie. Wcześniej próbowała tego samego Francja opowiadając się w referendum przeciwko – wtedy jeszcze – Konstytucji Europejskiej i wynik był niemal identyczny jak w Irlandii – 55% społeczeństwa było przeciwko. Jak podaje Onet:

Gdyby we Francji zorganizowano referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego przeciwko głosowałoby 53 proc. wyborców – wynika z sondażu ośrodka IFOP, który ukaże się w dzienniku „Sud-Ouest”.

Tyle, że Francuzom ta możliwość została odebrana i decyzję za nich – wyraźnie wbrew ich woli – podjął parlament. Analogicznie sprawa się przedstawia w Holandii – Konstytucja została odrzucona w referendum w 2005 roku, Traktat, przyjęty już przez niższą izbę holenderskiego parlamentu, jest na najlepszej drodze do ratyfikacji.

A Polska zachowuje się jak uboga krewna na przyjęciu u bogatej cioci – ślepa na własny interes, a przede wszystkim interes jej obywateli, zrobi wszystko, żeby się przypodobać. Może przykład Irlandii da Jej do myślenia.

Zachęcam do zapoznania się z argumentami przeciwko Traktatowi tutaj

Zobaczymy, co z tego wyniknie.

A poniżej nasze przekłady (nieco chropawe) trzech artykułów na temat irlandzkiego referendum, zamieszczone na SOTT, wraz z niektórymi komentarzami.

Europa zaniepokojona irlandzkim „nie” w referendum dotyczącym przyjęcia traktatu UE

Mail Online
Fri, 13 Jun 2008 09:29 EDT

Unię Europejską ogarnął niepokój po tym, jak irlandzcy wyborcy odrzucili w referendum Traktat Lizboński.

Na kilka godzin przed ogłoszeniem oficjalnych wyników, irlandzki minister sprawiedliwości, Dermot Ahern przyznał, że kampania „za tak” nie odniosła zwycięstwa.

Ahern powiedział:

„Wyglada na to, że będzie to głosowanie na ‘nie’.

Pod koniec dnia, z niezliczonej masy różnych powodów, ludzie przemówili.

Będziemy musieli poczekać i zobaczyć, co stanie się w pozostałych krajach. Oczywiście, jeżeli tylko my odrzucimy ratyfikację traktatu, pojawią się nowe pytania. Znaleźliśmy się na nieznanym terytorium”.

Odrzucenie to wpłynie na procesy ratyfikacyjne w pozostałych krajach i skutecznie uśmierci Traktat.

Międzynarodowy ekspert do spraw referendum powiedział, że mało jest prawdopodobne, żeby Irlandii zaproponowano kolejne referendum, tak jak to miało miejsce w przypadku pierwszego Traktatu Nicejskiego, który odrzucony w 2001 roku został zatwierdzony w rok później.

Z prawnego punktu widzenia, gdy jeden z krajów odzrzuci Traktat, to Traktat traci ważność’, mówi profesor Matt Qvortrup z Uniwersytetu Roberta Gordona w Szkocji.

„Odrzucenie traktatu w Irlandii wpłynie również niekorzystnie na aktualny proces ratyfikacyjny w pozostałych regionach UE, takich jak Wielka Brytania, Czechy, Polska i Dania”.

Prof. Qvortrup powiedział, że nie wiadomo do końca kto miałby wziąć na siebie winę za fiasko Traktatu.

„Ponieważ poszczególne rządy państw członkowskich negocjowały warunki, mało jest prawdopodobne, żeby w Komisji UE poleciały jakieś głowy”, dodał.

Rynki finansowe nie zostaną prawdopodobnie dotknięte negatywnym wynikiem, ponieważ Traktat nie pociąga za sobą natychmiastowych konsekwencji ekonomicznych, w przeciwieństwie do zamieszania jakie wywołało odrzucenie przez Danię Traktatu z Maastricht we wczesnych latach 90-tych.

Irlandia jest jedynym krajem UE, który przeprowadził referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego, chociaż 18 z 27 państw członkowskich już go ratyfikowało.

W pięciu okręgach wyborczych w Dublinie przeważały głosy na „nie”, w trzech okręgach wyniki były rozłożone równomiernie a w jednym były na korzyść.

Korespondenci publicznej telewizji RTE relacjonowali z innych regionów kraju, że pierwsze podsumowania wskazują na przewagę głosów na „nie”.

W Wielkiej Brytanii, ministrowie będą prawdopodobnie nalegać, aby parlament kontynuował ratyfikację kontrowersyjnej ‘konstytucji’ UE – nawet w przypadku uśmiercenia jej przez Irlandczyków.

Downing Street ruszyła z zapewnianiem partnerów z UE, że „nie mamy zamiaru przerywać”, mimo że wynik na „nie” dostarczy solidnego impulsu przeciwnikom traktatu w Wielkiej Brytani.

Źródła rządowe oznajmiły, że projekt ustawy, która zaleaglizuje ten dokument, oddając władzę w ręce Brukseli, będzie w niezmienionym trybie rozpatrywany przez parlament.

Izba Gmin zatwierdziła już traktat, a w Izbie Lordów czeka on na końcowe czytanie.

W Irlandii wiele osób jest zdania, że skomplikowana treść traktatu, obawy utracenia niskich podatków od spółek oraz militarnej neutralności, są kluczowymi czynnikami wpływającymi na sprzeciw.

Rząd w Dublinie upierał się wczoraj, że będzie to pewna wygrana. Większość partii politycznych, związków handlowych i biznesowych, oraz potężne lobby rolnicze wzywały do głosowania na „tak”.

Odkąd Irladia wstąpiła do UE w 1973 roku, otrzymała wielomiliardowe dotacje, które umożliwiły przekształcenie jej gospodarki.

Podczas trwania kampanii Komisja Europejska prowadziła umyślną politykę odkładania na półkę kontrowersyjnych zagadnień, takich jak plany stworzenia jednej armii pod sztandarem UE.

Przewodniczący Komisji, Jose Manuel Barroso powiedział, że odrzucenie traktatu zaszkodzi Europie, a Minister Spraw Zagranicznych Francji Bernard Kouchner ostrzegł podobnie, że jeśli Irlandia zagłosuje na „nie”, ‘pierwszymi ofiarami… będą Irlanczycy”.

Wszystkie 27 krajów UE musi ratyfikować konstytucję, która została przepisana i której zmieniono nazwę na Traktat Lizboński po tym, jak w oryginalnej wersji została w 2005r odrzucona przez Francuzów i Holendrów.

Komentarz:

No, Nil Nein, Nee, Non,… !!!
Której części NIE nie rozumiecie?!?

Pobożne Życzenia 0 : Wolna Wola 1

A jednak psychopaci nie znają odpowiedzi „Nie”, nieprawdaż?

Pomimo pokoleń kolonialnego wyzysku, fluoru w naszej wodzie od 50 lat, gróźb ze strony politycznego establishmentu jeśli nie będziemy grzeczni, i beznadziejnie stronniczych mediów…

…Irladczycy czuli, że byli oszukiwani i nakłaniani do działania wbrew swoim interesom i zdobyli się na odwagę powiedzenia NIE!
– – Niall

Dobra robota! Irlandia przytarła nosa UE – Unia w kryzysie

Conor O’Clery
Washington Post
Fri, 13 Jun 2008 11:56 EDT

Irlandzcy wyborcy, stanowiący ułamek jednego procenta populacji Unii Europejskiej, niewielką ilością głosów odrzucili kluczowy traktat Unii Europejskiej, izolując się od Europy i wywołując w Unii kryzys.

Efekt jest taki, że zakłócone zostało wypracowane w Lizbonie porozumienie, mające umożliwić instytucjom UE poradzenie sobie z szybkim rozrastaniem się Unii, obejmującej teraz 27 krajów z ludnością liczącą 495 milionów.

Wynik czwartkowego referendum, ogłoszony wczoraj po południu, przeraził i rozzłościł rządy krajów europejskich, wprowadzając zamęt w ich zawiłe negocjacje zmierzające do zwiększenia skuteczności unijnych instytucji.

Ażeby Traktat Lizboński mógł wejść w życie, musi być ratyfikowany przez wszystkie kraje, i przywódcy UE muszą teraz znaleźć inny sposób na kontynuowanie europejskiej integracji. Dwadzieścia sześć krajów zostawiło kwestię ratyfikacji swoim rządom, jedynie Irlandia, z 3,05 milionami wyborców, zorganizowała – zgodnie z wymaganiami swojej konstytucji – referendum.

Brytyjski premier, Gordon Brown spotka się teraz z gwałtowną krajową presją, żeby przeprowadzić zapowiadane niegdyś referendum, zamiast kontynuować ratyfikowanie traktatu przez parlament. Irlandia może jedynie mieć nadzieję, że Wielka Brytania również odrzuci traktat – mały kraj mówiący „nie” to problem dla tego małego kraju, ale duży kraj mówiący „nie” jest problemem dla Brukseli.

Głosowanie to jest policzkiem dla francuskiego rządu, którego minister spraw zagranicznych, Bernard Kouchner ostrzegał w poniedziałek Irlandię, że bardzo niepokojące byłoby, gdybyśmy „nie mogli liczyć na Irlandczyków, którzy liczyli na pieniądze Europy”. Takie komentarze, sugerujące, że niewdzięczna Irlandia zostałaby zdana na łaskę losu, wielu irlandzkich wyborców odbiera jako zastraszanie.

Tym, co spowodowało, że wytrawni europejscy obserwatorzy drapią się po głowach w prawdziwej konsternacji, jest fakt, że Irlandia powinna być ostatnim krajem odmawiającym UE, ponieważ członkostwo w tym europejskim klubie pozwoliło Irlandii dobrze prosperować i uciec spod dominacji jej byłego władcy, Wielkiej Brytanii.

Wynik referendum wprowadził zamieszanie i i doprowadził do szału irlandzki establishment polityczny, który poświęcił całą swoją energię na zapewnienie sobie „tak” w głosowaniu. Kampanię na rzecz ratyfikacji prowadził rząd, główne partie opozycyjne oraz największe związki zawodowe.

Namieszał również wiodącej w Irlandii firmie bukmacherskiej, Paddy Power PLC, która była tak przekonana co do wyniku, że przedwcześnie wypłaciła wygraną ludziom, którzy jako wynik głosowania obstawili ‚tak’. Paddy Power nie tylko straciła pieniądze, ale i najadła się wstydu.

Irlandzki premier, Brian Cowen na pozytywny wynik referendum postawił swój osobisty prestiż i również najadł się wstydu. Jakby nieświadomy stopnia skompromitowania irlandzkiej klasy politycznej – oskarżeniami o korupcję i nie uporaniem się z wewnętrznymi problemami, takimi jak źle działająca służba zdrowia – wraz z i innymi rządowymi ministrami rozwieszali na irlandzkich latarniach plakaty ze swoimi portretami i zaleceniem głosowania na „tak”.

Europejscy oponenci traktatu zagrzewali Irlandczyków do „nie”, a dostępne w Irlandii brytyjskie gazety, jak np. Times Ruperta Murdocha, prowadziły kampanię przeciwko ratyfikacji, doprowadzając do oskarżeń ze strony kampanii na „tak”, że eurosceptycy z Wielkiej Brytanii prowadzą pośrednią wojnę w Irlandii.

Co do antyunijnych Europejczyków, to – parafrazując słowa Winstona Churchilla – nigdy tak nieliczni nie zrobili tak wiele, dla tak wielu, Irlandczycy bowiem ugotowali traktat, który prawdopodobnie zostałby odrzucony przez elektoraty kilku innych krajów członkowskich.

Jednym z powodów głosowania na „nie” było to, że 287 stronicowy dokument jest tak przesycony biurokratycznym językiem, że ludzie nie wiedzieli, na co głosują. Traktat okazał się nieprzystępny nawet dla ekspertów. Na konferencji prasowej w zeszłym tygodniu w sposób żenujący nie umiał odpowiedzieć na formalne pytania prezes niezależnej komisji do spraw irlandzkiego referendum (Irish Referendum Commission), Iarfhlaith O Neill.

W prowadzonej w kłótliwej atmosferze krajowej debacie, obie strony rzucały oskarżenia o kłamstwa i przekręcanie.

Wolnorynkowa organizacja Libertas stworzona przez irlandzkiego biznesmena Declana Ganleya utrzymywała, że traktat stanowi zagrożenie dla kluczowej dla międzynarodowych inwestycji niskiej stawki podatkowej dla spółek.

Lobby opowiadające się za ochroną życia wyraziło obawę, że utrata suwerenności mogłaby oznaczać koniec irlandzkiego restrykcyjnego antyaborcyjnego prawa.

Mała partia opozycyjna, Sinn Fein, wyraziła obawy, że Irlandia straciłaby swoją wysoko cenioną neutralność i stałaby się częścią zmilitaryzowanej Europy. Niektórzy wyborcy powiedzieli, że byli przekonani, iż głosują przeciwko poborowi do wojska.

Przeciwnicy utrzymywali również, że utrata (na 5 lat w każdym 15-letnim okresie) komisarza w Komisji Europejskiej – faktycznym rządzie europejskim – spowoduje osłabienie wpływu Irlandii w Europie.

Rząd odrzucił wszystkie te twierdzenia i zwrócił uwagę, że każdy kraj członkowski straci swojego komisarza na podobny okres. Ale jak zauważył irlandzki prezenter radiowy, Pat Kenny, kampania na rzecz „Nie” miała dobrą kartę.

Przewidując wynik, gazeta Irish Times grzmiała dezaprobatą w swoim sobotnim artykule wstępnym pt. „Czy postradalśmy rozum?” Szukając wyjaśnienia dla prawdopodobnej porażki, wskazywała na „dziwny nastrój panujący w społeczeństwie, które jest kontestacyjne, niechętnie nastawione w stosunku do władzy i do polityków”.

Minister spraw zagranicznych Irlandii, Micheál Martin przyznał, że wynik referendum ujawnił istnienie rozdziału między instytucjami UE a jej ludźmi. Martin, który musi spotkać się w poniedziałek z ministrami spraw zagranicznych UE i wyjaśnić im, co się zdarzyło, przyznał: „Było takie ogólne poczucie, że oddaliśmy zbyt dużo władzy”.

Irlandia może próbować jeszcze raz, jak to zrobiłaz poprzednim traktatem UE, kiedy w celu otrzymania wyniku „Tak” przeprowadziła dwa referenda w latach 2001 i 2002. Jednakże taki ruch tylko by potwierdził argument, że europejska demokracja oznacza powszechną aprobatę wszystkiego, co wymyślą biurokraci.

Komentarze:

Pamiętajcie,
Francuzi, kiedy dano im szansę, odrzucili ten sam traktat, tyle że jeszcze pod inną nazwą – Konstytucja Europejska. Przeczytałam cały ten dokument i w zasadzie cały dotyczy stworzenia wielkiego banku centralnego kontrolującego wszystkich i przed nikim nie odpowiedzialnego, tak jak to już jest w USA.
Jakby wszyscy chcieli, żeby ich kraj poszedł w ślady USA… Nie!
– – Laura

Muszę z dumą powiedzieć, że głosowałem po raz pierwszy i Eurokracji powiedziałem “Nil”. Nie przeszkodzi to im w podjęciu kolejnych prób – mają już swój harmonogram.
W czasie przygotowań do referendum często słyszałem od ludzi słowa rozgoryczenia, że żaden inny kraj Unii nie ma możliwości głosowania w tak ważnej kwestii – więc sami głosowali na Nie, żeby pokazać solidarność z narodami Europy.
Z wyrazami miłości z Wolnej Irlandii.
– – Niall

Tu, w Austrii szacowało się, że gdyby było referendum, to około 80% społeczeństwa głosowałoby przeciwko. Oni doskonale wiedzą, dlaczego w całej Europie przepychali to przez parlamenty.
Pamiętajcie też, że to już druga próba zatwierdzenia tej gównianej ustawy, pierwsza [wersja] nazywała się “traktat konstytucyjny” i była pełna faszystowskich zarządzeń.
Założę się, że będą ponawiać próby, aż dostaną swój “poprawny wynik” głosowania.
– – Name

W drodze do europejskiego totalitaryzmu
Podczas referendum w 2005 roku 55% Francuzów powiedziało “nie” dla Europejskiej konstytucji. Kilka miesięcy później politycy przemianowali ten sam tekst (na Traktat Lizboński) i narzucili go narodowi francuskiemu (tym razem bez żadnego referendum, tylko głosowanie w kongresie).

Podejrzewam, że politycy nie uszanują decyzji Irlandczyków, znowu przemianują swoją niesławną konstytucję (nazywając ją bardziej prospołeczną) i/albo pociągną dalej ten proces “europeizacji” nadając Irlandii jakiś specjalny status.

Dodający otuchy znak przebudzenia… na fakt, że politycy nie są w jakiejś lepszej sytuacji żeby mogli wiedzieć lepiej, co jest najlepsze dla ludzi. Chociaż mam się za jednostkę niezależną, urodziłem się w Irlandii i nic nie poradzę, ale czuję dziś dumę! Dobra robota – Irlandio – to pierwszy z wielu kroków które my ludzie musimy zrobić, żeby odzyskać nasz świat.
– – Bill2057

Władze Unii Europejskiej szykują dyplomatyczną ofensywę, żeby utrzymać Traktat Lizboński przy życiu.

Bruno Waterfield
The Telegraph
Mon, 16 Jun 2008 14:45 EDT

Władze Unii Europejskiej szykują dyplomatyczną ofensywę, żeby utrzymać Traktat Lizboński przy życiu, po tym jak został odrzucony w irlandzkim referendum.

Angela Merkel, Kanclerz Niemiec, spotyka się w Gdańsku z Premierem Polski Donaldem Tuskiem i naciska na Polskę, żeby ta zatwierdziła Traktat UE.

W międzyczasie Nikolas Sarkozy, prezydent Francji, jest w podróży do Pragi, by nakłonić sceptycznie nastawiony rząd Czech do kontynuowania procesu ratyfikacji.

Pan Sarkozy i Pani Merkel są jednakowo świadomi, że w chwili gdy któryś z pozostałych krajów zatrzyma ratyfikację, będzie to równoznaczne z końcem traktatu.

„Pozostali muszą kontynuować ratyfikację, żeby incydent w Irlandii nie wywołał kryzysu”, powiedział Sarkozy.

Akcję ratowniczą rozpoczął również Gordon Brown, który ma w planach zignorowanie wezwań do zawieszenia parlamentarnego zatwierdzenia w tym tygodniu traktatu.

Premier jest zdecydowany naciskać na ratyfikację, która zostanie zatwierdzona, jeśli tylko Izba Lordów przegłosuje ją w najbliższy wtorek. (została już zatwierdzona a następnie podpisana przez Królową Anglii – p.a.)

„To prawda, że szanujemy decyzję Irlandczyków, ale jest również prawdą, że podejmujemy swoją własną decyzję – mamy za sobą mniej więcej 95 procent parlamentarnego procesu ratyfikacji”, powiedział David Miliband, Minister Spraw Zagranicznych, we wczorajszym wystapieniu.

William Hauge, minister spraw zagranicznych w opozycyjnym gabinecie cieni, oskarżył rząd o polityczne tchórzostwo za nie przyznanie, że przez jedno Irlandzkim „nie” traktat został na dobre załatwiony. Wezwał do powstrzymania ratyfikacji.

Pan Hague oznajmił, że Premier powinien postawić sprawę jasno i zaakceptować śmierć traktatu.

„Chciałbym tylko, żeby nasz rząd dał przykład, zamiast patrzeć na to, co robią inni”, powiedział. „Jedynym sensem kontynuowania ratyfikacji traktatu przez pozostałe kraje jest wywieranie nacisku na Irlandię, zastraszanie Irlandczyków”.

„Rząd powinien wykazać się umiejętnością przewodzenia i otwarcie oznajmić innym narodom, że nadszedł czas odrzucenia Traktatu Lizbońskiego”.

W Luksemburgu minister spraw zagranicznych UE, usiłując ratować Traktat Lizboński rozpocznie przygotowywanie gruntu pod zwołany na czwartek w Brukseli szczyt w sprawie kryzysu.

Wyłaniają się potencjalne frakcje, wysuwające argumenty przeciwko nagonce Francji i Niemiec, które chcą zmusić Irlandię do ponownego głosowania albo ustanowić dwie kategorie członkowstwa w Unii Europejskiej.

Pan Milibrand zaalarmował Paryż i Berlin wzywając, żeby zostawić Irlandię w tyle, w Europie Dwóch prędkości i pozwolić pozostałym 26 krajom UE wprowadzić traktat UE w życie.

„Zasady są absolutnie jasne. Jeżeli wszystkich 27 krajów nie zatwierdzi Traktatu Lizbońskiego, to nie stanie się on obowiązującym prawem”, powiedział.

„Nie może być mowy o zastraszaniu, wykiwaniu czy ignorowaniu irlandzkiego głosowania. Ostatecznie to do premiera Irlandii należy decyzja, jakie kroki teraz podejmie. Musi zadecydować, czy udzielić tego ostatniego namaszczenia, czy też nie”.

Brian Cowen, premier Irlandii, odmówił pogrzebania Traktatu UE i wystąpił przeciw izolowaniu Irlandii.

„Chcę, aby Europa sróbowała znaleźć jakieś rozwiązanie, a nie tylko sugerowała, że jest to wyłącznie problem Irlandii”, powiedział.

„Głosowanie na ‘nie’ rzeczywiście prowadzi nas na nieznane terytorium i musimy teraz spróbować sporządzić mapę tego obszaru, by odnaleźć właściwą drogę, którą moglibyśmy dalej podążać”.

Urzędnicy oraz dyplomaci UE mają nadzieję, że poddaną „kwarantannie” Irlandię będzie można pod koniec roku poprosić o podpisanie się pod projektem albo „opt-outu” dopuszczającego możliwość przeprowadzenia kolejnego referendum w Irlandii, albo też specjalnego „porozumienia” umożliwiającego pozostałym 26 krajom UE iść dalej bez Dublinu.

Komentarz:

Patokraci w akcji
Faktycznie, patokraci w akcji próbujący znaleźć sposób na podporządkowanie sobie ludzi, którzy wyraźnie powiedzieli „nie”. Francuzi powiedzieli nie, a spójrzcie co na to Sarkozy.

„Irlandia poddana kwarantannie”??? Co się stało z wolnością i demokracją? Czy Francuzi nie powinni być zatem też objęci kwarantanną?

Och, rozumiem – chcą UWIĘZIĆ naród, podczas gdy elita będzie robić swoje – kontrolować wszystko za pomocą Traktatu Lizbońskiego, który jest niczym innym, jak sposobem na umożliwienie bankierom przejęcia kontroli nad światem, bez opowiadania się przed kimkolwiek.

Advertisements

15 komentarzy »

  1. A już się obawiałem, że któregoś dnia zajrze do Was i będzie o „Bolku”;). Dobrze, że zamieściliscie ten artykuł.
    Co do wyników referendum, to obawiam się, ze nie sa one wynikiem jakiegoś wzrostu świadomośći Irlandczyków, lecz niezbyt wysokiej frekwencji i totalnym nie zrozumieniem traktatu. Irlandczycy zachowali się po prostu rozsądnie. UE ratyfikuje pewnie trakt i Pojdzie dalej bez Iralandii jako pełnoprawnego członka Unii.
    Banki już dziś przejmują ludzi na własność i nie potrzebują do tego traktatu. Po domach biegają ich „doradcy” wręczając kredyty komu popadnie, już nie potzebują zaświadczeń o zarobkach, żyrantów. Ludzie biorą, bo plazma w domu obowiąkowa. Nie zastanawiają sie czy jutro też ich bedzie na to stać… Lokaty bankowe oprocentowane poniżej (ukrytej) inflacji i jeszcze wmawiają ludzią, że zarabiają.
    Nie dawno przeszła tez niemal niezauważona ustaw o łatwiejszym wydalaniu imigrantów. Może sie jeszcze kiedyś murem otoczymy? i udwajmy, że jest pieknie. I jeszcze ta militaryzacja Unii… może jestem przewrażliwiony, ale wszyscy sie teraz zbroją na potęge…
    Dobra robota!
    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: dzienia — 24 czerwca 2008 @ 00:58

  2. „Co do wyników referendum, to obawiam się, ze nie sa one wynikiem jakiegoś wzrostu świadomośći Irlandczyków, lecz niezbyt wysokiej frekwencji i totalnym nie zrozumieniem traktatu.” –> właśnie w takie myślenie próbuje nas unijna propaganda wrzucić. Żadna „porządna” gazeta nie napisała,że Irlandczycy uznali traktat za niekorzystny. Oni go po prostu biedacy nie zrozumieli… Pisałem o tym u siebie. Zapraszam:
    http://www.balusenatora.wordpress.com

    Komentarz - autor: timoboll — 24 czerwca 2008 @ 09:29

  3. Witaj, dzienia.
    Miło Cię gościć.

    „Co do wyników referendum, to obawiam się, ze nie sa one wynikiem jakiegoś wzrostu świadomośći Irlandczyków, lecz niezbyt wysokiej frekwencji i totalnym nie zrozumieniem traktatu.”

    A jak myślisz, gdyby tak przeprowadzić test wśród naszych ustawodawców ze zrozumienia treści traktatu, jakie byłyby wyniki? Czy zatem nie lepiej jest głosować przeciwko czemuś, co jest niemal nie do zrozumienia, zwłaszcza kiedy ma to mieć istotny wpływ na dalszy los narodu? Więc nawet jeśli jest prawdą, że Irlandczycy nie rozumieli zapisów Traktatu, to głosowanie na NIE dalej świadczy na ich korzyść. Nawet taką odpowiedzialnością i świadomością nie wykazali się ci, którzy głosowali w naszym imieniu.

    „UE ratyfikuje pewnie trakt i Pojdzie dalej bez Iralandii”

    Pewnie masz rację, ale może, po prostu może, to co się wydarzyło w Irlandii, nawet jeśli nie był to wynik wysokiej świadomości Irlandczyków, jednak wpłynie na dalsze losy innych narodów? Otworzy komuś oczy? Że jednak można…

    @timoboll

    Myślę, że uśredniając – zrozumieli w wystarczającym stopniu, żeby uznać za niekorzystny. Nawet jeśli czasem zrozumienie polegało na stwierdzeniu, że tak mętne zapisy patokracja zawsze będzie mogła wykorzystać z pożytkiem dla siebie.

    Ale oczywiście masz rację co do propagandy i próby umniejszenia znaczenia tego wyniku.

    Komentarz - autor: iza — 24 czerwca 2008 @ 11:05

  4. a co powiecie na taką wypowiedź:

    Najważniejsza jest jednak UE. – Chcielibyśmy, żeby została narysowana droga wyjścia z impasu po referendum – kontynuował Jonas, nazywając irlandzkie referendum „przykrą przeszkodą”.

    Nowakowski jednak apelował o odrobinę optymizmu. – Pamiętajmy, że jest zapis w Traktacie Lizbońskim, który pozwala na przyjęcie go, gdy tylko jedno państwo go wetuje – przypominał.

    Jonas uważa, że odrzucenie w referendum jest największym problemem właśnie dla Irlandii, bo „po pierwsze istnieje możność wprowadzania elementów Traktatu, jeśli większość krajów opowie się za nim„, a po drugie „Irlandia stanie w trudnej sytuacji, jeśli wszyscy ratyfikują Traktat, a ona nie”.

    Nowakowski widzi wyjście z sytuacji: – Pewnie jakieś przekupstwo zostanie Irlandii zaproponowane – zapewniał. żródło

    Jeśli taki zapis faktycznie jest, to o co ta cała wrzawa? A jeśli go nie ma, to znaczy, że już jest przygotowany?

    Będą przekupywać rząd czy społeczeństwo Irlandii?

    Jak dla mnie, to to wszystko woła o pomstę do nieba.

    Komentarz - autor: iza — 24 czerwca 2008 @ 11:11

  5. @IZA
    oczywiście, że głosowanie na NIE w sytuacji gdzie tak naprwde nikt nie wie o czym jest mowa jest dużym plusem Irlandczyków, dlatego napisałem, ze zachowali się rozsądnie, może powinienem dodac, że baardzo rozsądnie.;)

    „Pewnie masz rację, ale może, po prostu może, to co się wydarzyło w Irlandii, nawet jeśli nie był to wynik wysokiej świadomości Irlandczyków, jednak wpłynie na dalsze losy innych narodów? Otworzy komuś oczy? Że jednak można…”

    Na początku myślałem, żę to wydarzenie stanie się właśnie takim impulsem, ale teraz mam wątpliwości… Media całkowicie zbagatelizowały to wydarzenie! AZ nie wiarygodne. w programach informacyjnych mamy teraz „bolka” pomieszanego z wiadomościami o tym jak szybko rosną nasze płace i że zyje nam się coraz lepiej, a o tym wydarzeniu nic lub nie wiele… no a niestety jeśli czegoś nie ma w mediach to ludzie o tym nie rozmawiają, nie zastanawiają sie… no i ta szansa na otworzenie oczu gdzieś ucieka… jest mi cholernie przykro, nie nawidze uczucia bezradności!
    Dobrze, ze Wy działacie, życzyłbym sobie i Wam, żeby ta strona miał co raz większy „zasięg”…

    wypowiedzi pana nNowakowskiego nie mam sił komentować…
    pozdrawiam!

    Komentarz - autor: dzienia — 24 czerwca 2008 @ 11:38

  6. @dzienia
    „Media całkowicie zbagatelizowały to wydarzenie! […] no a niestety jeśli czegoś nie ma w mediach to ludzie o tym nie rozmawiają, nie zastanawiają sie… no i ta szansa na otworzenie oczu gdzieś ucieka… jest mi cholernie przykro, nie nawidze uczucia bezradności!”

    Może niepotrzepnie wpadasz w tę bezradność? Wiesz, że blogi stoją dość wysoko w wyszukiwarkach? Znajdź dobry artykuł albo sam napisz i zamieść na swoim blogu. Nie masz? Użyczę miejsca u siebie, może bliżej będzie wtedy do spełnienia się Twojego życzenia, kto wie? Czy może jednak – bardziej niż się do tego przyznajesz – lubisz to swoje uczucie bezradności? 😉

    Wiem, wiem, dobre komentarze też są ważne. Wiem, doceniam i dziękuję. Tylko bez defetyzmu, poproszę 🙂

    Jest coś większego od nas i to coś działa przez nas. Działa albo nie działa (tzn. też działa, tylko inaczej), w zależności od naszych wyborów. Tak myślę…

    Komentarz - autor: iza — 24 czerwca 2008 @ 15:54

  7. @dzienia
    „Media całkowicie zbagatelizowały to wydarzenie! AZ nie wiarygodne. w programach informacyjnych mamy teraz “bolka” pomieszanego z wiadomościami o tym jak szybko rosną nasze płace i że zyje nam się coraz lepiej, a o tym wydarzeniu nic lub nie wiele…”

    Ja bym od siebie dodała jeszcze „malejące bezrobocie”.
    Pomyśleć, że jeszcze do niedawna ja też wierzyłam w to, co mi media podały na talerzu.

    Prezydent Kaczyński wciąż powstrzymuje się od podpisania Traktatu. Jak podaje TVN24:

    „Prezydent nie ratyfikuje Traktatu Lizbońskiego, dopóki nie wyjaśni się, jaki jest status prawny dokumentu po odrzuceniu go przez Irlandię. […]
    – Wiele wskazuje na to, że Traktat Lizboński dzisiaj w sensie prawnym nie istnieje, ponieważ jeden z krajów odmówił jego ratyfikacji – powiedział Kamiński w niedzielę w Radiu ZET.

    Prezydencki minister przypomniał, że po odrzuceniu w referendach we Francji i w Holandii zakończył życie poprzedni projekt konstytucji europejskiej. Dlatego nie ma stuprocentowej pewności, czy traktat „nadal żyje”.

    Ja osobiście wielkich nadziei nie mam. Na Kaczyńskiego zresztą wciąż trwa nagonka. Tusk natomiast przekonuje nas, że: „Polacy są za”.

    „Premier jest zdania, że w Polsce, w odróżnieniu od większości państw europejskich, opinia publiczna „stoi niemalże murem za Traktatem Lizbońskim”.

    Według Tuska, nawet po przegranym referendum w Irlandii badania opinii publicznej w Polsce pokazały, że zdecydowana większość mieszkańców opowiada się za ratyfikacją Traktatu. I to jest argument, z którym musi się liczyć każdy polski polityk, również prezydent – dodał Tusk.”

    Chciałabym znać źródło tych badań opinii publicznej.
    A jeśli Tusk jest taki pewny, to niech zorganizują u nas referendum śladem Irlandii. Bo jeśli nie mamy prawa głosu, co w ogóle możemy zrobić?

    Komentarz - autor: zhenqing — 24 czerwca 2008 @ 16:34

  8. @IZA
    „Czy może jednak – bardziej niż się do tego przyznajesz – lubisz to swoje uczucie bezradności? ;)”
    Fakt, jestem ostro pokręcony, ale nie ma chyba takich osób które by lubiły uczucie bezradności. Spojrzałem na siebie z góry z przodu, z tyłu, z boku i od spodu i stwierdzam, ze i ja tego uczucia nie lubie;). Dosć powiedzieć, że 14 razy sie przeprowadzałem, pomieszkiwałem w Anglii, Finlandii, Urugwaju wiec staram się działać na tyle ile moge i na ile potrafie. Teraz tylko chyba zadyszke małą złapałem bo nie odnalazłem tego czego szukłem.
    Po sprawdzeniu w słownku słowa defetyzm myslę, że na razie mi to nie grozi;)
    W moim wypadku zakładnie bloga nie jest dobrym pomysłem, słabo pisze i do tego nie sądze zeby moje przemyslenia były coś warte. Blogi zostawie profesjonalistom:)niemniej jednak dziękuje za gotowość do udostępnienia miejsca:)
    Słowo „bezradność” nie jest może najlepsze, może raczej rozczarowanie bedzie właściwsze. Miałem nadzieje, że wynik referendum w Irlandii spowoduje dyskusje o tym czym staje się Unia, o tym co tak naprawde zawiera traktat, skłoni do przemyślen o wprowadzonych już ustawach, do zastanowienia się czy nie staliśmy Europą pełną sloganów, frazesów i pustych haseł, niewrażliwą na prawdziwe zagrożenia ludzkości.

    @Zhenqing
    Bezrobocie rzeczywiście maleje i w niektórych sektorach płacę rosną. W gospodarce występują tak zwane cyle koniunkturalne, są okresy wzrost i spadku. Jednak są podstawy aby twierdzić, że to co się obecnie dzieje w światowej gospodarce nie jest zwykłym okresem dekoniunktury, ani też korektą na gieładach. Jest to coś dużo poważniejszego i głebszego, a najgorsze jest to, że owa sytuaja nie wynika z popełnionych błędów czy zaniechań ale celowego działnia.

    Co do Kaczyńskich to oni na traktacie lizbońskim chcą ugrać jak najwięcej dla siebie, dlatego nie został jeszcze podpisany.

    Komentarz - autor: dzienia — 24 czerwca 2008 @ 20:10

  9. @dzienia
    „Bezrobocie rzeczywiście maleje i w niektórych sektorach płacę rosną. W gospodarce występują tak zwane cyle koniunkturalne, są okresy wzrost i spadku. Jednak są podstawy aby twierdzić, że to co się obecnie dzieje w światowej gospodarce nie jest zwykłym okresem dekoniunktury, ani też korektą na gieładach.”

    Przyznam się, że brakuje mi wiedzy w tej dziedzinie. Moja ‚aktualna wiedza’ na ten temat wynika raczej z lokalnych obserwacji. I nie jestem tak do końca pewna tego spadku bezrobocia, ale z drugiej strony głowy nie dam, że tak nie jest. W każdym razie, teraz łatwiej będzie mi szukać konkretnych informacji.

    Co do Kaczyńskich, nie stawiam ich wyżej od Tuska i może masz rację. Niemniej, Traktat nie został jeszcze u nas podpisany i dobrze. Chociaż błędem byłoby pewnie doszukiwać się tutaj akcji mających na celu dobro państwa.

    Komentarz - autor: zhenqing — 24 czerwca 2008 @ 20:29

  10. @dzienia
    Jeśli możesz zostaw meila na moim blogu. „Pogadamy” przez meila.

    Komentarz - autor: Paweł — 24 czerwca 2008 @ 23:26

  11. @dzienia
    Ależ oczywiście, że są tacy (co lubią swoje poczucie bezradności). To, że się do tego nie przyznają, nie ma znaczenia. Jak mówił Gurdżijew – najtrudniej jest porzucić swoje cierpienie.

    Wbrew pozorom uczucie bezradności jest bardzo wygodne. Rozczarowanie? Że nie wywołało dyskusji? A co my tu robimy? 😉

    A z tym „ugrać jak najwięcej dla siebie” też mi przyszło do głowy, w bardzo niekorzystnym kontekście, a mianowicie jak przeczytałam, że „trzeba będzie Irlandię jakoś przekupić”…

    Komentarz - autor: iza — 24 czerwca 2008 @ 23:52

  12. to fakt dyskutujemy, ale z tego poki co nie wiele wynika… a przecież to nie chodzi tylko o trktat jest tyle rzeczy do zrobienia.
    yyhh… nie chciałem już tego pisać, bo rzeczywiście te moje biadolenie wygląda na ten…no…defetyzm!;) nie wiem skąd ta dziwna presja czasu mi się wzięła…

    Komentarz - autor: dzienia — 25 czerwca 2008 @ 01:17

  13. Stalin powiedział kiedyś sławne zdanie: „Nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”. I tak właśnie wygląda demokracja, nie tylko w Związku Radzieckim, ale ostatnio nawet w USA. Naród coś tam powiedział, ale przecież naród jest głupi, nie zrozumiał, bo przecież to pisali prawnicy, a tu trzeba było łopatologicznie, nic więc dziwnego, że zagłosowali głupio… No ale przecież mądrzy politycy są od tego, żeby ten błąd skorygować. Wytłumaczy się narodowi, że nie zrozumiał, a to znaczy, że głosował przeciwko własnym interesom, a teraz fachowcy to poprawią i nie ma sprawy.

    Jeden z komentatorów na Tok Fm ironicznie przewidywał, że już wkrótce politycy to załatwią tak, żeby zrobić dobrze nie tylko Irlandczykom, ale i całej Unii przy okazji.

    A owieczki jak zwykle powiedzą tyko „beee” i szeroko otworzą buzie.

    Chyba, że w końcu sobie przypomną, że mają też rogi i kopyta.

    Komentarz - autor: astromaria — 30 czerwca 2008 @ 16:16

  14. Zgodnie z prawem ewolucji organ nieużywany ulega zanikowi. I przyznam, że czasami obawiam się nie tylko o rogi i kopyta owieczek…

    Komentarz - autor: iza — 30 czerwca 2008 @ 19:45


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: