PRACowniA

5 maja 2008

UFO a stan bezpieczeństwa narodowego (3)

Filed under: Nauka,Polityka,Zagrożenia dla Ziemi,Świat wokół nas — iza @ 19:09
Tags: ,

Możliwe wymiary problemu UFO

Na ile więc poważny jest problem UFO? Czy rzeczywiście obcy są wśród nas? A jeśli są, to czego chcą?

Opierając się wyłącznie na faktach, dochodzimy do wniosku, że zjawisko UFO zawsze było globalne. Nie jest to – jak ciągle uważa część Amerykanów – wyłącznie amerykańska przypadłość, ani dotyka tylko południowo-zachodnich stanów. Rzeczowi, godni zaufania ludzie ze wszystkich warst społecznych ralacjonowali pojawianie się niekonwencjonalnych obiektów w Ameryce Północnej i Południowej, w Europie, Afryce, Azji, Australii, na Antarktydzie, nad głównymi akwenami na całym świecie, a nawet w przestrzeni kosmicznej.

UFO są także obiektami jak najbardziej rzeczywistymi, a nie jedynie zjawiskami atmosferycznymi. Nie twierdzę, że nie zdarza się czasem wziąć jakichś zjawisk atmosferycznych za latające spodki, jednak istotne przypadki UFO odnoszą się do rzeczywistych obiektów o niekonwencjonalnej konstrukcji (tj. o kształcie dysków), zdolnych do osiągania niewiarygodnej prędkości i do wykonywania takichże manewrów. Jeśli jakiś obiekt jest obserwowany wizualnie, śledzony na radarze, jeśli nie jeden, a wielu pilotów nieugięcie utrzymuje, że to, co widzieli, było realnym obiektem, to jedyny sensowny z tego wniosek jest taki, że mamy do czynienia z czymś realnym.

Jest również prawdą, że począwszy od lat 50-tych, a nawet wcześniej, ludzie na całym świecie twierdzili, że widzieli obce istoty. Jest oczywiście możliwe, że się mylili. Należy jednak zauważyć, że tacy ludzie byli bardzo często przepytywani przez cywilne i wojskowe organy i przeważnie uznawano ich za prawdomównych. Na przykład pod koniec 1954 roku setki świadków we Francji i w pozostałych krajach śródziemnomorskich, a także w Ameryce Południowej, twierdziło, że widzieli niskie, obce istoty. Świadkami byli mężczyźni, kobiety, młodzi i starsi, lekarze, profesorowie, mechanicy, gospodynie domowe, rolnicy. W kilku przypadkach po wizycie pozostały wyraźne ślady lądowania. Czy ci ludzie pletli bzdury? Nie – według oficjeli, którzy ich przesłuchiwali. A może mieli urojenia? Może był to przypadek zbiorowej histerii? Jeśli tak, to zacznijmy od tego, że wydarzenie to pokonało narodowe i językowe bariery, a ludzie, których to spotkało, niewiele wiedzieli o zjawisku UFO.

Nie ulega również wątpliwości, że faktyczna liczba obserwacji daleko przekracza dane oficjalne. Hynek jest przekonany, że różnica jest dziesięciokrotna. Mogę dodać, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy pracy nad tą książką, spotkałem się z około trzydziestoma osobami, które same zgłosiły się do mnie ze swoimi obserwacjami UFO, bez żadnych zabiegów z mojej strony. W każdym z tych przypadków świadkowie nigdy wcześniej nie zgłaszali swoich obserwacji żadnym organom, a w większości w ogóle nikomu o tym nie powiedzieli, no, może jedynie osobom najbliższym. Jak wielu ludzi widziało UFO i nikomu się do tego nie przyznało? Jestem przekonany, że mnóstwo.

Jest to bardzo powszechne zjawisko i wzbudza spore zainteresowanie. Odbywa się niemal w skrytości, nic nie wiemy ani o jego celu, ani o stojących za tym agencjach mających dostęp do nieprawdopodobnych zasobów i technologii. To szokująca myśl i skłaniająca do refleksji.

Źródła i dokumentacja

Ryba potrzebuje wody, a historia faktów. W niniejszym studium pojawiają się pewne – wydawałoby się – dziwaczne stwierdzenia. Skąd je wziąłem?

Przygotowując tę książkę opierałem się na trzech podstawowych rodzajach źródeł.

1. Ujawnione na podstawie Ustawy o wolności informacji (Freedom of Information Act), pierwotnie tajne, dokumenty.

Ustawa o wolności informacji okazała się mieć zupełnie nieprzywidziane konsekwencje dla czynników zaangażowanych w utajnienie problemu UFO w latach 1940-1970. Ustawa weszła w życie w roku 1966, ale dopiero w następstwie afery Watergate i Wietnamu tak naprawdę zaczęła działać. W połowie lat 70-tych wielu obywateli składało wnioski FOIA odnośnie udziału rządu w problemie UFO i otrzymywało informacje potwierdzające ogromne zainteresowanie władz tym zagadnieniem.

2. Oryginalne źródła (np. książki) pochodzące od osób zaangażowanych w tamtych czasach w dochodzenia w sprawie UFO .

Spora część oryginalnych źródeł z okresu 1940-1964 jest trudno osiągalna. Przy pewnym wysiłku możliwe jest jednak dotarcie do kluczowych źródeł. Istniały w owym czasie trzy organizacje gromadzące ważne dane na temat UFO: (1) Projekt Blue Book (wcześniej projekty Sign i Grudge), prowadzony przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych; (2) Aerial Phenomena Research Organisation – Organizacja do Spraw Badania Zjawisk Powietrznych (APRO) – globalna organizacja założona przez Jima i Coral Lorentzen; (3) National Investigations Commitee on Aerial Phenomena – Komitet do Spraw Badań Zjawisk Powietrznych (NICAP), kierowany przez byłego oficera marynarki Donalda Keyhoe. Akta tych organizacji nie są łatwo dostępne. Za dostęp do ksiąg Blue Book w Archiwach Narodowych w Waszyngtonie trzeba płacić. Dokumentacja APRO nigdy nie została opublikowana w usystematyzowanej postaci i przez lata pozostawała niedostępna. Archiwa NICAP wylądowały w Centrum Studiów nad UFO w Chicago i nigdy nie zostały opublikowane.

Istnieją książki, w których wykorzystane zostały powyższe źródła. Przez wiele przypadków z Blue Book przegryzali się kapitan Sił Powietrznych, Edward Ruppelt, i astronom, Allen Hynek. Ruppelt kierował projektem Blue Book we wczesnych latach 50-tych. Jego Raport o niezidentyfikowanych obiektach latających (Report on Unidentified Flying Objects) z 1956 roku opierał się głównie na Blue Book i dodatkowo uwzględniał wojskowe i rządowe stanowisko w kwestii UFO. Hynek, w oparciu o swój dwudziestoletni związek z Blue Book, napisał dwie książki. Dodatkowo, na ilku witrynach internetowych zamieszczona jest kompletna lista niewiadomych projektu Blue Book.

Spora część pracy APRO została wydana w postaci kilku książek napisanych przez jej założycieli, Jima i Coral Lorenzen. Wszystkie są bardzo wartościowe, a większość z nich jest niemal nie do zdobycia. Wiele raportów NICAP jest dostępnych w niezwykle trudno osiągalnej publikacji Komitetu z 1964 roku, UFO Evidence. Poza tym bogactwo informacji zawierają prace dyrektora NICAP, Donalda Keyhoe. Z pewnością pomocne było to, że Keyhoe przyjaźnił się i współpracował z wieloma prominentnymi osobistościami ze środowiska wojskowego i wywiadowczego.

To prawda, że Keyhoe i Lorenzenowie popełnili błędy, a prace Hyneka są często nieśmiałe i sprawiają wrażenie pisania dla samego pisania (aż do jego „nawrócenia się” na UFO, bowiem w połowie lat 60-tych Hynek był mało poważany wśród badaczy UFO ze względu na jego służalczość w stosunku do sił powietrznych). Niemniej jednak, jego prace zawierają jedne z najlepszych informacji na temat tego okresu, jakie da się zdobyć. Uważnie czytane, te i inne wczesne prace na temat UFO, pozostają niezastąpionym źródłem informacji.

3. Współczesne zbiory

Jest dużo porządnej wiedzy na ten temat, zarówno w formie książek jak i w Internecie. Chociaż w większości nie są to prace stricte historyczne, to i tak są wartościowe. Przez długie lata najbardziej autentyczną pozycją na ten temat była praca The UFO Controversy in America z 1975 roku, autorstwa historyka z Uniwersytetu Temple, Davida Jacobsa. Jej dwa główne niedociągnięcia to czas publikacji, to znaczy przed ujawnieniem przez FOIA niezwykle istotnych danych, oraz skąpa ilość informacji na temat aparatu wywiadowczego USA. Innym ważnym dla poważnego czytelnika źródłem informacji jest trzytomowe dzieło Jerome Clarka UFO Encyclopedia. Chociaż nie zgadzam się z niektórymi interpretacjami oferowanymi przez Clarka, jego praca jest wartościowa. Inne użyteczne książki podane są w bibliografii.

Zajmując się badaniem problemu UFO starałem się nie stracić gruntu pod nogami. Przez cały czas uważałem, żeby nie oddalić się zbytnio od ustalonych faktów. Miałem w pamięci powiedzenie, że „nigdy nie jesteśmy tak radykalni jak sama rzeczywistość”. Tak więc, podczas gdy niektóre z moich konkluzji mogą niektórym wydawać się zbyt konserwatywne, to inne z kolei mogą wydawać się zbyt radykalne.

Uwagi końcowe i moje obawy

Jestem przekonany, że udało mi się zrealiwać zamiar trzymania się faktów. Tam, gdzie spekulowałem, starałem się wyraźnie to zaznaczyć. Przez cały czas miałem na uwadze stworzenie pożytecznego przewodnika po labiryncie doniesień o UFO i po związanej z tym polityce. Jeśli nie sam problem UFO jako taki, to przynajmniej owa polityka zasługuje na przyzwoite opracowanie historyczne.

Nawet gdyby UFO miało okazać się jedną wielką wspólną halucynacją (co się nie stanie), to niniejsze studium będzie ciągle miało wartość ze względu na zawarty w nim przegląd tego, jak aparat narodowego bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych zajmował się tym problemem. Jeśli istnieją jakieś inne odpowiedzi, to ta książka powinna wyjaśnić niektóre kluczowe schematy z tym związane.

Niestety schematy te nie zostawiają za dużo powodów do optymizmu ani co do samego problemu, ani co do odpowiedzi nań. Społeczeństwo amerykańskie jest w dostatecznie kiepskiej kondycji wskutek prób przedzierania się przez mgłę oficjalnej kultury. Jak więc można się spodziewać, że uda mu się właściwie ocenić implikacje problemu UFO? Pierwszym krokiem na tej drodze jest rozpoznanie, że tajność otaczająca zagadnienie UFO istnieje i że tajność ta jest częścią szerszej polityki kontroli i okłamywania. To zły znak, że nasza cywilizacja jest tak udręczona swoimi działaniami, że nie stanęła odważnie wobec tego problemu.

– – –

Na tym kończy się wstęp do książki Richarda M. Dolana UFOs and the National Security State. Chronology of a Cover-up 1941-1973. Książka rzeczywiście doskonała. Poważnie zastanawiamy się nad jej przetłumaczeniem, ale nie mamy pewności, czy znajdzie w Polsce odbiorców. Co sądzą na ten temat nasi Czytelnicy? Zapraszamy do dyskusji.

Advertisements

2 komentarze »

  1. Komplet materiałów,na temat jak zbudować cloudbuster w zakładce” Budujcie Cloud-bustery” u góry Strony Głównej.

    http://counter108.wordpress.com/2009/11/17/wilhelm-reich-i-ufo/

    Fragmenty tekstu, o zastosowaniu cloudbusterów, jako broni przeciwko UFO, przez odkrywce orgonu,Wilhelma Reicha.

    Reich dokonał przypadkowego odkrycia, które kilku oficerów Sił Powietrznych uznało za bardzo interesujące, włączając w to Generała Harolda Watsona, szefa wywiadu w Bazie Powietrznej Wright-Patterson.

    W czasie gdy Reich skanował niebo swoim “pogromcą chmur”, urządzeniem służącym do ściągania orgonu z nieba celem sprowadzenia deszczu [urządzenie skonstruowane przez Reicha służące do wysysania energii orgonalnej z chmur. Reich wierzył, że energia orgonalna otacza ziemię, a pogromca chmur działa jako urządzenie sprowadzające deszcz. Według Reicha chmury i opady deszczu to naturalne akumulacje energii orgonalnej, zaś pogromca chmur zbierał energię do przyczepionych akumulatorów orgonu. Energię zgromadzoną w akumulatorach można było następnie wykorzystać do tworzenia chmur i sprowadzania opadów.-przyp. tłum.] w obecności trzech innych świadków zobaczył gasnącą gwiazdę. Skierował rury pogromcy chmur na drugie, migające światło, które także utraciło jasność. W międzyczasie pierwsza z gwiazd z powrotem przybrała na jasności, gdy pogromca chmur przestał być skierowany w jej stronę.

    Reich powtórzył eksperyment jeszcze trzy razy w szybkiej sesji, odnotowując za każdym razem identyczne efekty. Ponieważ było fizyczną niemożliwością, aby jego urządzenie mogło oddziaływać z gwiazdami jako takimi (nawet w ortodoksyjnej reichowskiej literaturze mierzy się zasięg pogromcy chmur w kilometrach a nie latach świetlnych) , doszedł on do wniosku, że jego urządzenie oddziaływało z dwoma pojazdami UFO.

    Konkludując, że jego pogromca chmur może służyć także jako “kosmiczne działo”, Wilhelm Reich rozpoczął przygotowania do swej ekspedycji do Arizony również jako do wojny z kosmitami.

    http://zenobiusz.wordpress.com/2010/05/27/kto-nie-lubi-cloud-busterow/

    Komentarz - autor: zenobiusz — 27 maja 2010 @ 21:55

  2. Szkoda, że dopiero teraz czytam ten wpis.
    Moim zdaniem książka ta, przetłumaczona na polski, zdobyłaby zasłużone grono czytelników. Trzeba by było zadbać o właściwą promocję i profesjonalne jej nagłośnienie (na portalach tematycznych itd), ale nie zostałaby raczej niezauważona.

    Komentarz - autor: Sonial — 5 września 2011 @ 18:21


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: