PRACowniA

8 kwietnia 2008

Tu i teraz

Filed under: Czwarta Droga,Ezoteryka — pracowniaiv @ 00:27
Tags: , , ,

Czytałam dziś pewien tekst W. Eichelbergera i natknęłam się na zdanie:

…pogrążenie się we wspomnieniach albo snucie wizji przyszłości stanowi zgubny nawyk umysłu, pozbawiający nas szansy na pełne przeżywanie naszego powszedniego „tu i teraz”.

i zaczęłam się zastanawiać, na ile różnych sposobów można zrozumieć owo „tu i teraz”. Przypomniał mi się akapit, którym Laura Knight-Jadczyk kończy swój rozdział mówiący m.in. o Trzech Siłach (tak, tak, będzie o tym… niedługo) w książce „The Secret History of The World” (cytuję w moim ‚zgrubnym’ przekładzie):

Wracając do przykładu z pieczeniem chleba: w pewnych wypadkach mąka może być „prawdą”, a ogień – „kłamstwem”, woda natomiast może być określoną sytuacją, w której pierwsze dwie się spotykają i oddziaływują ze sobą [nawiązanie do jednego z najczęściej podawanych w ezoteryce przykładów Trzech Sił]. Jeśli Wrażenia są „pożywieniem”, to zasada ta winna być rozważana z dużą uważnością, kiedy mamy do czynienia z „przyjmowaniem Wrażeń” czy też „przyswajaniem wpływów ‚B'” – co jest procesem stosowania Prawa Trzech to danej sytuacji czy dynamiki naszego życia i „Myślenia Młotem” („Thinking with Hammer”). Zaczynamy też rozumieć, że Miłość, tak jak i Bóg, ma wiele twarzy w Kreacji. Uświadamiamy sobie również, dlaczego taka wiedza jest dozowana początkującym: jakże łatwo jest to rozumienie przekręcić, wypaczyć i nadużyć.


Mnie przeżywanie ‚tu i teraz’ przywodzi na myśl programy, czyli mechanizmy obronne, oddzielające nas od teraźniejszości, a także Castanedy/don Juana ideę rekapitulacji oraz wymazywania osobistej historii. Dopiero po przepracowaniu tego jesteśmy w stanie przybliżyć się do możliwości bycia tu i teraz: odpowiadania świadomie na sytuację, w której postawił nas Wszechświat, bądź którą sami wykreowaliśmy (wrócimy do tego przy okazji Trzech Sił) – w przeciwieństwie do mechanicznego reagowania.

W tymże tekście W.E. – trzymając się w dużym stopniu buddyjskiego sposobu myślenia – pisze:

Dzięki przebudzeniu umysłu, co czasem może zająć tysiące lat, pogłębia się nasze pojmowanie i doświadczanie Boga.

Gurdżijew przedstawił swoją wizję czterech dróg i ich charakterystyki (choćby w książce Uspieńskiego „Fragmenty nieznanego nauczania”), twierdziąc przy tym, że IV Droga jest drogą najszybszą. Może to jest tak, że kiedy powstawał buddyzm, hinduizm itd., i później, kiedy Gurdżijew zbierał klocki i składał je w nauczania IV Drogi, dostępna podówczas wiedza narzucała takie a nie inne metody pracy. Dziś mamy dodatkowo do dyspozycji nowe klocki-narzędzia, które – właściwie zastosowane – wspomagają nas w wysiłku obiektywnego Widzenia świata, a więc i siebie samych, jakim jest/jesteśmy. Tych, którzy nie czytali, zachęcam do zapoznania się z artykułem Zderzaki, programy, umysł drapieżnika, a tych, którzy czytali – do przypomnienia go sobie.

A teraz coś bardzo na temat, co ‚padlo nam jak z nieba’ w postaci świeżego wpisu na pewnym Blogu:

Teraźniejszość i obecność

Uwagi na temat bycia obecnym znajdujemy w wielu ezoterycznych wykładach. Zgłębimy różne spojrzenia oraz możliwe przekręcenia tego tematu.

Najprostszą formą tej idei jest ta, że działać można tylko w teraz. Przeszłość nie podlega modyfikacji, a przyszłość jeszcze się nie wydarzyła, stąd jedyne okno do działania otwiera się teraz. Teraz jest rezultatem przeszłości, ale przyszłość jest rezultatem teraźniejszości.

Jednakże, wyżej wymieniona idea ma sens tylko wtedy gdy ktoś jest rzeczywiście obecny w teraz, takim jakie istnieje obiektywnie. Na przykład wyobrażenia na temat teraz nie kwalifikują się jako obecność. Obecność, w wyżej wymienionym sensie, oparta jest na bardziej lub mniej obiektywnym byciu, zarówno pod względem pamiętania siebie, jaki i pod względem wiedzy o sytuacji.

Bycie obecnym nie nie powinno być mylone z ideą oportunistycznego ‚życia chwilą’ albo ‚carpe diem.’ Życie w teraźniejszości i bycie obecnym nie oznacza ignorowania konsekwencji. A raczej, teraźniejszość widziana jest jako rozszerzająca, rozwijająca się by objąć wszystko, co jest organicznie z nią połączone.

Konsekwencje czynów oraz odpowiedzialność za nie są połączone z działaniem w teraźniejszości. Śnienie na jawie o tym, co mogłoby być, co może nadejść, jest rzeczą nie połączoną z obecnym momentem, a z drugiej strony jest umysłowym odlotem od teraźniejszości i nie stanowi życia w teraźniejszości.

Niektóre ruchy New Age przyjmują przekonywające idee o byciu obecnym w danej chwili i przekręcają je w taki sposób, iż oznaczać mają natychmiastową maksymalizację korzyści lub przyjemności, a także stanowić mają szybki środek zaradczy, bo przecież tylko teraźniejszość się liczy, nic innego nie istnieje. W rzeczywistości, idee takie po prostu usprawiedliwiają służenie sobie i subiektywnie wypierają naturalne konsekwencje działań czy bierności.

Jeżeli człowiek byłby naprawdę świadomy teraźniejszości i nie byłby odgrodzony od niej poprzez zaprzeczenie, wyparcie, samozadowolenie oraz śnienie na jawie, katalizator doświadczenia mógłby być efektywniej użyty i przekształcony w pracę. Gurdżijew na przykład, mówi o zachorowaniu na ‚jutro’, które jeszcze dodatkowo umniejsza, już niedostateczną ludzką zdolność do czynienia. Iluzja bycia zdolnym do czynienia, zwłaszcza jeśli rzutowana w przyszłość, jest agentem samo-uspokajaczem, który nie dopuszcza człowieka do zobaczenia w jakim stopniu jest on niewolnikiem nawyków i okoliczności. Zaprzeczanie temu prawie uniwersalnemu stanowi rzeczy, samo w sobie stanowi barierę dla obiektywnego bycia w kontakcie z teraźniejszością. Innymi słowy, okłamywanie siebie jest przeszkodą na drodze do bycia w teraźniejszości.

Inne przypadki nie bycia obecnym, obejmują negatywną wyobraźnię lub zbędne i nieproduktywne zamartwianie się o przyszłość, czy też życie dawną dawną chwałą bądź wstydem. Znowu, musimy rozróżnić pomiędzy obiektywną wiedzą faktów, a wytworami wyobraźni. Moglibyśmy powiedzieć, że jedyną rzeczywistością jest teraźniejszość, a zarówno przeszłość jak i przyszłość są wyobrażeniami. Mimo to, wyobrażenia te są niezbędne do codziennego funkcjonowania, a wyobrażenia, które są zgodne z teraźniejszością są bardziej sprzyjające działaniu, niż wyobrażenia od teraźniejszości oddzielone.

W bardziej abstrakcyjnym sensie, teraźniejszość i obecność prowadzą do rozważań na temat natury czasu. Czas nie może być oddzielony od idei wydarzania się, czy jego pomiaru. Gurdżijew formułuje to w Opowieściach Belzebuba, gdy mówi, ze czas powstaje wraz ze stworzeniem samym w sobie, jest jednak wyjątkowo subiektywny w postrzeganiu. Jakakolwiek obiektywna definicja czasu opiera się na procesach następujących przyczynowo, w kolejnych stopniach, korespondujących z oktawą przedstawioną w Prawie Siedmiu. Innymi słowy, czas składa się z odrębnych jednostek, korespondujących z odrębnymi stopniami w obserwowanych procesach. W tym sensie czas jest linearny i wyodrębniony.

Kasjopeanie powiedzieli, że ‚prawdziwą miarą czasu jest rozszerzona obecność’

P: (L) Czy możemy powiedzieć, że wszystko, co istnieje w materialnym wszechświecie, ma „x” lat?
O: Nie. To jest wieczne teraz. Coś nie tylko zdarzyło się, ale zdarza się i zamierza się zdarzyć. Rozszerzona obecność.

Rozszerzona obecność może być zrozumiana jako spojrzenie z lotu ptaka na wszystkie możliwe linie czasu. Każda linia czasu jest ciągiem odrębnych procesów i składa się z odrębnych stopni przyporządkowanych do Prawa Siedmiu. Procesy nie są ściśle zdeterminowane, stąd też linie czasu prowadzą w kierunku rozmaitych, możliwych dróg. Drogi te wspólnie tworzą plan (poziom) wieczności, jak Uspieński i Murawiew go nazywają. Widząc to niejako z góry, takim jakim jest, mamy widok na rozszerzoną obecność, gdzie wszystko co było, jest i będzie odbywa się jednocześnie, jeśli możemy użyć takiego słowa. Co więcej, użycie słowa obecność zamiast teraźniejszość sugeruje, że nie jest to niezależne od obecności obserwatora.

Wiele materiałów New Age zbytnio upraszcza tę idee poprzez twierdzenia, że czas liniowy jest złudzeniem, które po prostu może lub powinno być ignorowane. Jest to zwyczajnie nierealne z ludzkiej perspektywy, nawet jeśli byłoby odczuwaniem rzeczywistości z wyższowymiarowej perspektywy.

Stać się wolnym od czasu, taka koncepcja ma nawet istotne znaczenie w ludzkim języku, wymaga świadomości i wiedzy o czasie oraz o wydarzeniach w czasie. Prostym przykładem jest twierdzenie iż ci, którzy nie znają historii, są zobowiązani do jej powtórzenia. (…) Idea rekapitulacji Castanedy jest rodzajem uwalniania własnego ja od czasu, w tym sensie, że osoba przeprowadzająca rekapitulację stara się udostępniać coraz to większy się zakres czasu świadomości, jakby przenosząc to wszystko do teraźniejszości. Pamiętanie siebie w sensie 4 Drogi jest próbą odzyskania wolności od czasu poprzez nie inwestowanie energii w rzeczy poza zakresem teraźniejszości. Idee te mogą początkowo wyglądać na sprzeczne, lecz z gruntu nie są takie.

Ludzka ‚maszyna’ organizuje czas w linearnym trybie percepcji, aby nadać temu sens. W tym kontekście, moglibyśmy powiedzieć, że linearny czas jest wynikiem Upadku pierwszego człowieka oraz ‚skorumpowanego’ DNA ludzkości, jak sugerują Kasjopeanie. Inny typ istoty, jak istota z wyższej gęstości, może posiadać mentalną zdolność, która nie wymaga czasu, by rzutować siebie na linearną sekwencję, w celu bycia zrozumiałą. Zatem, chociaż wszechświat może być taki sam, to percepcja może się radykalnie różnić w zależności od od natury i zdolności postrzegającego.

W każdym razie, doświadczenie rozszerzonej obecności, w najszerszym tego słowa znaczeniu, z tymi wszystkimi wymaganiami pod względem przeszłości, konsekwencjami i alternatywami, jest krokiem w kierunku obiektywnej świadomości i wolności od złudzeń. W Zielonym Języku sens słowa ‚teraźniejszość”’ ma podwójne znaczenie, pierwsze to „teraz”, a drugie to prezent, otrzymany dar. Rozszerzona teraźniejszość, postrzegana taką jaka jest, nie tylko jako idea, stanowi ‚prezent od najwyższego.’

Advertisements

18 komentarzy »

  1. Od jakiegos czasu duzo mysle na temat smierci. Czy swiadomosc i pamietanie tego ze nie jest sie wiecznym przybliza do „Tu i teraz”?

    Komentarz - autor: gem — 8 kwietnia 2008 @ 10:58

  2. Interpretując słowa Kasjopean można dojść do wniosku że Tu i Teraz to zarazem Wszędzie i Zawsze. Śmierć o której od jakiegoś czasu myśli gem, zważając na jego przepuszczalną prespektywe, jest to skłanianie się ku „przyszłości” jak i „przeszłości”. Coś w tym jest. Może to być krok do pewnej „hiperświadomości”, która jest „przyszłością”, „przeszłością” oraz „teraźniejszością”, czyli „Tu i Teraz”. Tylko co to tak na prawde znaczy?

    Komentarz - autor: kamil — 8 kwietnia 2008 @ 13:54

  3. „Interpretując słowa Kasjopean można dojść do wniosku że Tu i Teraz to zarazem Wszędzie i Zawsze.”

    Pytanie dotyczylo materialnego wszechswiata. Nie jest to wiec „wszedzie”.

    „Śmierć o której od jakiegoś czasu myśli gem, zważając na jego przepuszczalną prespektywe, jest to skłanianie się ku “przyszłości” jak i “przeszłości”.”

    Czemu uwazasz ze moje mysli o smierci sa sklanianiem sie ku przyszlosci i przeszlosci?

    Komentarz - autor: gem — 8 kwietnia 2008 @ 15:37

  4. „“Interpretując słowa Kasjopean można dojść do wniosku że Tu i Teraz to zarazem Wszędzie i Zawsze.”

    Pytanie dotyczylo materialnego wszechswiata. Nie jest to wiec “wszedzie”.”

    A więc idąc dalej tą drogą. Nie musi to być i zawsze, bo gdzieś „tam”, w innym „miejscu” czas będzie inny niż ten w świecie materialnym. Ale, zakładając że mamy Jeden Wszechświat, który jest podzielony na 7 rzeczywistości, czas Wszędzie będzie ten sam, tylko różnie postrzegany… Więc jak coś się stanie/stało się/ staje się… to „dzieje” się to we wszystkich siedmiu rzeczywistościach tylko jest to różnie postrzegane czy roznie sie przejawia. Jakie są różnice między materią, a „duchem”? Patrząc na to z punktu widzenia 7 gęstości? Może 3 gęstość i 6 gęstość są zbudowane z tego samego materiału tylko przyjmują inną formę – bardziej zwartą dla niższych poziomów, a bardziej ulotną dla wyższych gęstości.

    „“Śmierć o której od jakiegoś czasu myśli gem, zważając na jego przepuszczalną prespektywe, jest to skłanianie się ku “przyszłości” jak i “przeszłości”.”

    Czemu uwazasz ze moje mysli o smierci sa sklanianiem sie ku przyszlosci i przeszlosci?”

    Z perspektywy człowieka, z twojej i mojej perspektywy. śmierć to jest to co nas czeka oraz to co było zanim się urodziliśmy… Dlatego, nadal patrząc z tej samej perspektywy… śmierć jest przeszłością oraz przyszłością…

    Komentarz - autor: kamil — 8 kwietnia 2008 @ 16:59

  5. kamil: „Interpretując słowa Kasjopean można dojść do wniosku że Tu i Teraz to zarazem Wszędzie i Zawsze.”

    gem: „Pytanie dotyczylo materialnego wszechswiata. Nie jest to wiec “wszedzie”.”

    kamil: „A więc idąc dalej tą drogą. Nie musi to być i zawsze, bo gdzieś “tam”, w innym “miejscu” czas będzie inny niż ten w świecie materialnym.”

    Nie stwierdzam przez powyzsze slowa ze: „z punktu widzenia 6 gestosci „czas” nie wszedzie jest taki(zawsze, wieczne teraz)” a jedynie ze: ten cytat o tym nie mowi.

    kamil: „Ale, zakładając że mamy Jeden Wszechświat, który jest podzielony na 7 rzeczywistości, czas Wszędzie będzie ten sam, tylko różnie postrzegany…”

    Wikipedia: „Czas – (…)wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy czasowe między zdarzeniami.”

    I zdanie przed cytatem z Kasjopean:
    „Kasjopeanie powiedzieli, że ‘prawdziwą miarą czasu jest rozszerzona obecność’”

    „Prawdziwa” miara czasu to „wieczne teraz”. A wiec: jesli jest tylko „teraz” to czas nie istnieje.

    „Z perspektywy człowieka, z twojej i mojej perspektywy. śmierć to jest to co nas czeka oraz to co było zanim się urodziliśmy… Dlatego, nadal patrząc z tej samej perspektywy… śmierć jest przeszłością oraz przyszłością…”

    Moge jeszcze isc na wojne i patrzec na umierajacych zolnierzy i cywilow a wiec smierc moze miec dla mnie miejsce rowniez w terazniejszosci.
    Wychodzi wiec na to ze nie z mojej perspektywy a poniewaz jestem czlowiekiem to rowniez nie z pespektywy czlowieka.

    Co wiecej dla perspektywy czlowieka (w sensie mnie i ciebie [przy zalozeniu ze jestes czlowiekiem]) znam lepsze okreslenie: sen.
    Sen jest to przeciwienstwo obiektywnego postrzegania a wiec przeciwienstwo „hiperswiadomosci” a wiec dobranoc kamilu.

    Komentarz - autor: gem — 9 kwietnia 2008 @ 00:29

  6. @gem:
    Czy myślenie o śmierci przybliża nas do ‚tu i teraz’? Myślenie – nie. W każdym razie na pewno nie każdy rodzaj myślenia. Wiekszość naszego myślenia to kreowanie iluzji, śnienie na jawie. Zwróć uwagę na słowa: „Na przykład wyobrażenia na temat teraz nie kwalifikują się jako obecność.” Swiadomość śmierci – tak, myślę, że przybliża. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Piszesz: „Moge jeszcze isc na wojne i patrzec na umierajacych zolnierzy i cywilow a wiec smierc moze miec dla mnie miejsce rowniez w terazniejszosci.” Możesz też pracować w rzeżni, prosektorium, albo jako kat, i dalej nie wierzyć w rzeczywistość WŁASNEJ śmierci, a tylko to sie liczy w tym kontekście, o którym rozmawiamy. Są nawet ludzie, którzy dosłownie taplają się w rozmyślaniu o własnej śmierci tylko dlatego, ze boją się żyć. Ale w rzeczywistości wcale nie wierzą w śmierć ani nie chcą umrzeć.

    Nikt chyba nie mówił o tym jaśniej i dosadniej niż don Juan.
    Więc pytanie – czy myślisz o śmierci w taki na przykład sposób:

    „Pomyśl teraz o swojej śmierci – powiedział nagle don Juan. – Znajduje się na wyciągnięcie ręki. Może dosięgnąć cię w każdej chwili, dlatego naprawdę nie masz czasu na zasrane myśli i humory. Nikt z nas nie ma na to czasu.”

    ???

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 9 kwietnia 2008 @ 12:53

  7. Och, i na litość boską przestańcie miotać tą sałatą słowną w stylu: „z pespektywy siódmej/ szóstej/ n-tej gęstości…”, proponuję skupić się na próbie poznania trzeciej, bo ta jest nam dana tu i teraz.

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 9 kwietnia 2008 @ 13:01

  8. pracowniaiv:”Ale diabeł tkwi w szczegółach. Piszesz: “Moge jeszcze isc na wojne i patrzec na umierajacych zolnierzy i cywilow a wiec smierc moze miec dla mnie miejsce rowniez w terazniejszosci.” (…) i dalej nie wierzyć w rzeczywistość WŁASNEJ śmierci, a tylko to sie liczy w tym kontekście, o którym rozmawiamy.”

    Napisalem to tylko po to zeby ustosunkowac sie do wypowiedzi kamila.

    pracowniaiv:”Nikt chyba nie mówił o tym jaśniej i dosadniej niż don Juan.
    Więc pytanie – czy myślisz o śmierci w taki na przykład sposób:”

    To wlasnie slowa don Juana sprawily ze bardzo zalezy mi na poznaniu smierci takiej jaka on ja znal. To wlasnie przez jego slowa ten problem zaczal mnie nurtowac. Bardzo zalezy mi na tym by kazdego dnia czuc ja tak blisko siebie zebym przestal tracic czas „na zasrane myśli i humory”.
    Niedawno lezalem w lozku i jak zwykle sobie fantazjowalem przed snem. W pewnej chwili poczulem smierc. Poczulem ja bardzo slabo ale jednak. W obliczu tego uczucia to o czym myslalem wydalo mi sie niczym. „Zasrana” strata czasu.

    Komentarz - autor: gem — 9 kwietnia 2008 @ 16:45

  9. Drogi do celu są różne. Ktoś się interesuje śmiercią, ktoś innym interesuje się wyobraźnią, hmmm a ja na przykład interesuje się obcymi (ufo) albo np istotami które żyją na Księżycu. To tak jakby powiedzieć dziecku aby nie interesował się rowerem bo przecież są samochody. Może trochę to przejaskrawiłem, ale chciałem pokazać to że wszystko co istnieje jest w jakimś celu. Psychopaci, wyobraźnia, ślepe uliczki które prowadzą do nikąd. Jestem wrogiem tekstów typu „nie interesuj się śmiercią, ani n-tym poziomem bo to beee, strata czasu itd.” dlaczego? bo to zabranianie poznania. Ten kto wie, i jest „mało wyrozumiały” właśnie będzie tak gadał. Fakt to nic nie daje, tak to ślepa droga itd. itp. Tylko czy ktoś kto wie, jest w stanie uszanować wolę drugiego człowieka.
    Pamiętam jak kiedyś zacząłem interesować się „dziwnymi sprawami” wszyscy dziwili się i mówili „to strata czasu, zajmij się czymś pożyteczniejszym” ja jednak „poszedłem” swoją drogą która doprowadziła mnie tam gdzie teraz jestem i wcale nie żałuje tego. Jeśli już to można delikatnie podpowiedzieć że ta „droga” jest licha. Nieraz sam obserwuje pewne sytuacje, kiedy to ja wiem co będzie, jednak siedzę cicho i czekam aż ktoś popełni błąd. Dzięki temu ktoś się nauczył, prawie zawsze kiedy mówiłem jak robić ten ktoś niczego się nie nauczył i zawsze zawracał mi głowę „jak to było”.
    O śmierci przeczytałem fajną książkę: Michael Newton „Wędrówka dusz”

    Komentarz - autor: Paweł — 9 kwietnia 2008 @ 20:22

  10. @Paweł

    1. Możesz być wrogiem czego tylko chcesz, jest to wyłącznie Twoja sprawa (i ewentualnych wrogów, o ile zacznie ich Twoja wrogość dotykać).

    2. Mógłbyś może czytać uważniej. „Proponuję” jest dalekie od narzucania swojej woli, prawda? Propozycję można odrzucić z góry, można rozważyć, można przyjąć bez rozważania – wolna wola. A co do sałaty słownej, korzystam tu z przywileju gospodarza. Choćby z troski o innych Czytelników zastrzegam sobie prawo zwracania uwagi na to, co w moim rozumieniu jest zaśmiecaniem wspólnej przestrzeni. Nie ma to nic wspólnego z „brakiem wyrozumiałości”, nieprawdaż? Jest całe mnóstwo innych miejsc, gdzie można rozmawiać o czym się tylko chce.

    3. Ciekawe jest tu coś innego. To mianowicie, że sami rozmówcy nie zaprotestowali, że naruszam ich wolną wolę, za to zjawiasz się Ty w roli obrońcy wolnej woli jako takiej i w sposób nie wprost (dlaczego?) próbujesz mi powiedzieć, że nie podoba Ciu się to, co odczytałeś z mojego wpisu. Ponieważ wyraźnie odczytałeś nie to, co napisałam, wygląda mi to na jakąś projekcję. Ale skoro tak bardzo leży Ci na sercu wolna wola, to dlaczego nie widzisz, że w gestii mojej wolnej woli jest udostępnianie miejsca na pewne tematy i nie udostępnianie go na inne?

    4. Dlaczego miałabym mówić, że jakaś droga jest ‚licha’??? Skąd niby miałabym to wiedzieć? A może jest licha dla jednych i nie licha dla innych?

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 9 kwietnia 2008 @ 21:28

  11. Dziwne, faktycznie źle zrozumiałem, jeszcze dziwniejsze jest to że później dotarło do mnie właśnie to. Teraz kiedy czytam co napisałaś wcale nie jestem zdziwiony, wiedziałem że tak będzie. Jak to jest, że po fakcie dostaje się oświecenia co i jak, no ale już „musztarda po obiedzie”. Czym tak naprawdę jest projekcja? i czy właśnie: tak jakby ukradkiem można kimś manipulować by zrobił określone rzeczy a później po cichu się wycofać? – chyba tak. Ciężka sprawa, będę musiał ostro uważać na drugi raz…

    Komentarz - autor: Paweł — 10 kwietnia 2008 @ 13:57

  12. Pawel:”Jak to jest, że po fakcie dostaje się oświecenia co i jak,”

    O ile sie nie myle jest to utozsamianie sie.

    Pawel:”no ale już “musztarda po obiedzie”.”

    „tak, ale”? Moim zdaniem zadna musztarda po obiedzie.

    Pawel:”Czym tak naprawdę jest projekcja?”

    Znajdziesz cos o tym na Wikipedii.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_%28psychologia%29

    Komentarz - autor: gem — 10 kwietnia 2008 @ 15:47

  13. @Paweł

    „będę musiał ostro uważać na drugi raz…”

    na drugi, trzeci, dziesiąty i setny raz… i dużo dłużej.

    Zgadzam się z gem, to nie jest musztarda po obiedzie, w ten właśnie sposób się uczymy – najpierw przez długi czas zauważamy coś dopiero PO fakcie, potem od czasu do czasu zaczyna nam się udawać przyłapać ‚umysł drapieżnika’ w akcji i powstrzymać się od działania. W międzyczasie przydaje się analizować te sytuacje i szukać ich źródeł. Nie oczekuj łatwych i szybkich rezultatów, bo tylko stworzysz sobie kolejną iluzję, że masz to już za sobą i och, jaki jestem zaawansowany… Ta praca zajmuje długie lata, a czasem – kilka żyć. Wszyscy jesteśmy maszynami.

    Napisałeś:

    „Nieraz sam obserwuje pewne sytuacje, kiedy to ja wiem co będzie, jednak siedzę cicho i czekam aż ktoś popełni błąd.”

    Tak jak zdarza Ci się to tutaj? Czytasz, obserwujesz, czekasz na „potknięcie” i ruszasz ze swoją wizją, swoimi racjami i pouczeniami, których jesteś tak baaardzo pewien i z którymi tak baaardzo się utożsamiłeś? 😉

    Co do projekcji – proponuję(!): przeczytaj jeszcze raz nasz artykuł o zderzakach i mechanizmach obronnych, a z zewnętrznych źródeł możesz zajrzeć na przykład tu: http://free.polbox.pl/u/ul7a0w/Mechanizmy_obronne.html
    pierwszy od góry link zaprowadzi Cię m.in. do projekcji, ale warto przeczytać całość.

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 10 kwietnia 2008 @ 16:05

  14. @gem:
    „Niedawno lezalem w lozku i jak zwykle sobie fantazjowalem przed snem. /…/“Zasrana” strata czasu.

    Mozesz kiedyś spróbować mojej metody. Zamiast fantazjować, przeznaczam przeważnie ten czas na jak najdokładniejsze przyjrzenie się minionemu dniu – z czego jestem zadowolona, co mi się nie udało i dlaczego, jak reagowałam i dlaczego, co mogę zrobić, żeby następnęgo dnia poszło mi ciut lepiej. Ważne jest, żeby nie być stronniczym w żadną stronę i zobaczyć zarówno swoje zwycięstwa jak i porażki.

    Uwaga: kiedy się jest w dołku (psychicznym, energetycznym itp.) i niewiele sę udaje – takie rekapitulacje mogą (ale nie muszą) prowadzić do depresji.

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 10 kwietnia 2008 @ 17:41

  15. @gem (8):
    wiem, ze dlatego to napisales, zeby cos zobrazowac Kamilowi. A ja pociagnelam temat dalej, zeby cos pokazac Czytelnikom. Nie bylo w tym nic personalnego, bo nie mialam zadnych danych na temat tego co i jak myslisz na temat smierci. Teraz wiem wiecej, bo odpowiedziales mi w nastepnym komentarzu.

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 10 kwietnia 2008 @ 20:34

  16. Siema, moge? 🙂

    Odnosnie projekcji – od dluzszego czasu siedze nad psychologia, i zauwazylem jaki ogrom informacji to daje, jak bardzo jest pomocne w „czyszczeniu maszyny”. Jesli ktos jest zainteresowany, polecam podrecznik pana Jana Strelau. no i C.G. Jung, Erich Fromm, Stanislav Grof. Ken Wilber tez wiele wprowadza. We „Wprowadzeniu do nauk Gurdzijewa” pana W. Kulczyka chyba wszyscy z nich sa cytowani. Szczerze polecam innym pracujacym 🙂

    pracowniaiv (Iza?):
    Dzieki za Twoj komentarz w artykule „Sztuce Iluzji”, co do mojego zagmatwania. Tamtego dnia bylem niezle zakrecony i prawde mowiac, niewiele rozumialem z tego co pisalas, a co dopiero mowic o sobie… Kilka dni po tym komentarzu cos mi sie przydarzylo i wreszcie zrozumialem co robilem zle! 🙂 Wiec przeczytalem calosc jeszcze raz, i teraz jest juz jasne. Dzieki bardzo!

    pozdrawiam,

    Komentarz - autor: Olo — 10 kwietnia 2008 @ 21:35

  17. Do gema
    ———-
    Dlaczego mówić o śmierci. Śmierć nie istnieje w rozumieniu ducha, świadomości i duszy. Umiera ciało fizyczne , bo jest tylko pojazdem dla ducha i duszy oraz świadomości, które są wieczne. Ciało to maszyna, komputer biologiczny wykorzystywany do doskonalenia duszy i rozwoju świadomości.

    Komentarz - autor: Kapol — 9 listopada 2009 @ 15:50

  18. @Kapol

    Nie kupiłem Ferrari po to żeby nim szpanować, tylko po to żeby nim jeździć. Jeśli śmierć może mnie tego nauczyć, to chętnie stanę się jej uczniem.

    Komentarz - autor: gem — 9 listopada 2009 @ 17:50


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d bloggers like this: