PRACowniA

18 Październik 2007

Szczepienia: Wyrwać ciszy

Filed under: Zdrowie — szob @ 20:20
Tags: ,

Ciekawy artykuł pojawił się w serwisie Onet.pl. Postanowiłem go zamieścić na blogu wraz z materiałami uzupełniającymi w kwestii szczepień i niebezpieczeństwa jakie niosą dla niemowląt oraz małych dzieci.

To treść tego artykułu:

Czy podalibyście świadomie swojemu dziecku truciznę, czyniąc go kaleką do końca życia?

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak właśnie robi jedna na tysiąc par. Nieświadomie czyni dziecko osobą, która nigdy nie będzie mogła normalnie kontaktować się ze światem, aplikując mu niebezpieczną, choć obowiązkową, szczepionkę.

Coraz więcej naukowców dostrzega niepokojący związek pomiędzy zachorowalnością na autyzm a podawaną trzynastomiesięcznym niemowlakom szczepionką MMR.

Mirek i Kasia mieszkają w Londynie już ładnych kilka lat. Mirek prowadzi dobrze prosperującą firmę budowlaną. Wiadomość o powiększeniu się rodziny przyjęli z wielką radością.

Julia urodziła się w czerwcu. Mirek chodził dumny jak paw, córka przysłoniła mu cały świat, od razu stała się jego oczkiem w głowie. „Przez pewien czas wszystko zdawało się być w porządku. Julia poszła do żłobka jak miała 16 miesięcy, ja wróciłam do pracy” – zaczyna swoją opowieść Kasia. „Rzadziej ją widywaliśmy i nic nie wzbudzało naszych podejrzeń. Panie ze żłobka też nic nie zauważyły. Przynajmniej tak twierdziły” – dodaje.

Z czasem rodziców zaczął niepokoić stan dziecka i jego problemy z mową. Zarówno przedszkolanki jak i lekarze przekonywali Mirka i Kasię, że to może się zdarzyć i nie ma powodu do niepokoju. Tłumaczono, iż dziecko uczy się dwóch języków, co może opóźnić proces nauki mówienia. Wyjaśniano, że przecież dzieci są różne, rozwijają się indywidualnie. „Wszystko to sprawiło, że nie interweniowaliśmy. Nie było żadnych sygnałów o nieprawidłowościach” – dodaje Mirek.

Kilka miesięcy później postanowili zmienić mieszkanie. Wiązała się z tym również zmiana żłobka dla Julii. Aby złagodzić trudności związane z nowym miejscem, przez pierwsze dwa dni rodzice mogli uczestniczyć w zajęciach przedszkolnych. „To był dla mnie szok, gdy zobaczyłam Julię w grupie rówieśników. Dopiero porównanie z innymi dziećmi pokazało jak wielka jest różnica w zachowaniu. Do dziś mam żal do pracowników poprzedniego żłobka, że nie zwrócili na to uwagi. Różnica była aż nadto widoczna” – opowiada Kasia. Ponieważ sytuacja ciągle się pogarszała, rodzice postanowili interweniować. Szereg wizyt u różnych lekarzy i pedagogów przyniósł w końcu koszmarną diagnozę – Julia cierpi na autyzm. Dziewczynka miała wtedy 2.5 roku.

„Lekarze powiedzieli mi, że choroba jest nieuleczalna, i że możliwa jest jedynie terapia, która ma na celu przystosowanie chorego dziecka do życia w społeczeństwie” – mówi Kasia. Nie mogłam się jednak z tym pogodzić. Rozpoczęłam poszukiwania”.

Godziny spędzone na poszukiwaniu w Internecie informacji dotyczących autyzmu przyniosły w końcu efekty. „Znaleźliśmy stronę organizacji DAN (Defeat Autism Now ), która prowadzi badania nad przyczynami choroby i wprowadza leczenie farmakologiczne” – mówi tata Julii. DAN to amerykański instytut, od trzynastu lat badający przyczyny autyzmu. Naukowcy DAN-u doszli do bardzo niepokojących wniosków.

Ich zdaniem, można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że przyczynami choroby jest podawanie niemowlakom silnej szczepionki. Zabieg jest obowiązkowy zarówno Wielkiej Brytanii jak i w Polsce. Ów niebezpieczny medykament (MMR), to kombinacja wirusów odry, świnki i różyczki. Najgroźniejszy jest wirus odry, który w osłabionym organizmie dziecka może doprowadzić do infekcji jelit. Zakłócenie ich pracy uniemożliwia organizmowi oczyszczenie się z docierających do niego metali ciężkich. To z kolei powoduje zatrucie a w efekcie autyzm. „Ostre zatrucie rtęcią nawet u dorosłego człowieka wywołuje identyczne objawy, jakie można zaobserwować u dzieci z autyzmem” – opowiada Kasia. „Niebezpieczeństwo dotyczy przede wszystkim dzieci najmniej odpornych, dla których ta szczepionka jest po prostu zbyt silna” – dodaje. Terapia jest długotrwała i bardzo kosztowna, daje jednak nadzieję. „To już nie jest tylko przystosowanie dziecka do życia z chorobą. To realna z nią walka” – mówi tata Julii.

Dziecku podawane są specjalnie dla niego przygotowane preparaty, do tego dochodzi klasyczna terapia. „To bardzo trudne i długotrwałe leczenie, zdarzają się okresy regresu. U każdego dziecka proces leczenia przebiega inaczej”. Są jednak widoczne efekty. „Oczywiście jako rodzice nie zauważamy ich tak bardzo, jak osoby, które widzą dziecko raz na jakiś czas. Jednak zbawiennego efektu terapii nie da się przecenić” – mówi mama Julii. „Pamiętajmy, istnieją kliniki, w których szczepionkę MMR można podać bezpiecznie. Nie aplikuje się wszystkich trzech wirusów jednocześnie, tylko osobno w dość długim okresie czasu. To zmniejsza szansę zachorowania praktycznie do zera” – przestrzega Kasia. Szanse, że naszą pociechę dotknie tragedia autyzmu są na szczęście bardzo małe. Warto jednak zawczasu o tym pomyśleć, zanim staniemy przed tymi najtrudniejszymi wyzwaniami.

Terapia Julii przynosi widoczne efekty, przed dziewczynką i jej rodzicami coraz to nowe nadzieje. Właśnie rozpoczął się kolejny, trudny lecz jakże fascynujący etap, możliwy wyłącznie dzięki alternatywnym metodom leczenia dziewczynki. Julia poszła do szkoły.

Dr Michał Wroniszewski z Fundacji SYNAPSIS:

Istnieją teorie, które mówią o wpływie wzrastającej ilości podawanych małym dzieciom szczepionek, zawierających preparaty rtęci, w szczególności szczepienia MMR, na notowane obecnie zwiększenie zapadalności dzieci na autyzm. Hipotezy te nie są jednak uznane przez autorytety medyczne. Brak potwierdzających je dostatecznie pewnych badań klinicznych. Oficjalnie w świecie medycznym tym hipotezom bardzo ostro zaprzecza się. Trzeba jednak brać pod uwagę, że duży wpływ na to może mieć polityka koncernów farmaceutycznych, które dbają aby w tej sprawie zachować status quo. Z mojej praktyki wynika, że nie można tu generalizować. W naszej poradni mamy kilkoro dzieci, u których, zgodnie z relacją rodziców, w okresie bezpośrednio po podaniu szczepionki MMR nastąpił wyraźny regres rozwoju i ujawnienie się objawów autyzmu dziecięcego, ale jest to promil przypadków. Osobiście wydaję mi się, że jak na obecny stan wiedzy medycznej sprawa jest zbyt skomplikowana i nieudokumentowana, zarówno by kategorycznie można było wykluczyć, jak i potwierdzić że MMR lub inne szczepienia mogą przyczyniać się do wystąpienia zaburzeń autystycznych u dzieci.

KONIEC ARTYKUŁU.

Dla tych wszystkich, których interesuje temat kontrowersyjności szczepień oraz to jaki mogą mieć wpływ na zdrowie dzieci odsyłam do materiałów uzupelniających na ten właśnie temat pod adresem:

http://kasjo.net/szczepienia/

Advertisements

16 komentarzy »

  1. Osobiście nie mam dzieci więc może nie identyfikuję się z tym zagadniem w jakiś wysoce emocjonalny sposób, powstają natomiast w mojej glowie różne pytania:
    – po co szczepi się dzieci na choroby takie jak świnka czy ospa, skoro z tego co kojarze i tak większość tych dzieci przechodzi później tą chorobę i nie ma chyba specjalnie z tym większego problemu?
    – dlaczego niewiele można znaleźć/uslyszeć na temat wyżej wspomnianych zagrożeń skoro są ludzie, którzy przeprowadzają na ten temat badania i też mają wiele do powiedzenia?
    – dlaczego zmusza się ludzi do szczepień, tym bardziej kiedy lekarze sami nie wiedzą w pełni czy i jak działają szczepienia?
    – jeżeli twierdzi się, że rozbicie szczepionki MMR na trzy dawki zmniejsz drastycznie prawdopodobieństwo uszkodzenia małej istotki, to dlaczego w ogóle stosuje się taką kombinację?, komu ti służy?
    – dlaczego małemu dziecku podaje się coś opartego o rtęć znaną ze swej wielkiej toksyczności?

    Komentarz - autor: redratbike — 14 Listopad 2007 @ 19:39

  2. Pierwszą, oczywistą, samonarzucającą się odpowiedzią jest pogoń za zyskiem firm farmaceutycznych. Znalezienie odpowiedzi na pytania: które miejsce pod względem dochodowości zajmuje ta gałąź przemysłu, na co przeznacza zyski, i na parę innych, podobnych, pozostawiam Czytelnikom.

    Ale może to nie wszystko? Może ze szczepienieniami jest podobnie jak z pastą do zębów, wodą do picia i mitem zdrowej herbaty (zwłaszcza zielonej)? Ostatnio nogi schodziłam, żeby znaleźć pastę bez fluoru. Dlaczego tak o nią trudno? Dlaczego nawet ta dla małych dzieci jest z dodatkiem tego pierwiastka? Bo wzmacnia szkliwo zębów? A niby po co wzmacniac szkliwo w mleczakach? Poza tym przy tej ilości fluoru w wodzie pitnej… To moze w wodzie jest niepotrzebny? Co ja się tak tego fluoru czepiłam? Bo nie lubie jak aplikuje mi się na siłę to, co:
    jest trujące, stanowi jeden z głównych składników środków psychotropowych i trutek na robactwo, osłabia kości, działa otępiająco na mózg powodując m.in. większą podatność na sugestię itd… A na dokładkę kumuluje się w organizmie. Aha, co do herbaty – ma zadziwiającą zdolnosć przyswajania fluoru z gleby. Zawartość fluoru w jednej filiżance zielonej herbaty przekracza wielokrotnie (amerykańskie) dopuszczalne dzienne normy spożycia dla tego pierwiastka…

    Komentarz - autor: pracowniaiv — 14 Listopad 2007 @ 21:08

  3. Przyznam, że nie jest mi to na rękę, z tego względu, że bardzo lubię ten napój.

    To się tyczy wszystkich rodzajów herbat czy tylko zielonej? Ograniczyć czy zupełnie zrezygnować z picia herbaty?

    A propos past do zębów, cóż zostaje allegro.pl lub inny pośrednik w zakupach on-line, zawsze można wybrać się do apteki, ale nie wiem jaka jest tam dostępność past do zębów…

    Komentarz - autor: dc — 21 Listopad 2007 @ 20:53

  4. http://www.pu.kielce.pl/ichem/kalcyt/tematy/fluorki.htm

    „Podsumowując większość ludzi w Polsce wypija dziennie około cztery szklanki herbaty, przez co dzienna dawka fluoru przyjęta tą drogą wynosi około 1,24 mg. Ta wartość nie przekracza dopuszczalnej dawki fluoru szkodliwej dla człowieka. Jednakże należy uwzględnić fakt, że spożywana herbata nie jest jedynym źródłem fluoru – jest nim również pasta do zębów, ryby, żelatyna, woda pitna (zwłaszcza, że w niektórych krajach wprowadzono proces fluorowania). Nasze badania wykazały, ze nie tylko czas parzenia, ale również dodatkowe elementy smakowe, tak popularne w naszych domach, dodawane do herbaty, mają wpływ na koncentracje jonów fluorkowych w wywarze. Wnioski nasuwające się z doświadczeń pokazują, że najtańsze, a zarazem najpopularniejsze gatunki herbat spotykane na naszym rynku wykazują największą zawartość fluoru.”

    Komentarz - autor: dc — 22 Listopad 2007 @ 20:04

  5. Tak sobie czytałem i doszedłem do wniosku że jest wspólna rzecz jeśli idzie o „zdrowie” ludzi. Czym i jak się leczą, co jedzą itd. Wszędzie występuje coś w rodzaju: zwiększenie podatności na sugestie, osłabienie systemu nerwowego, osłabienie zdolności przetwarzania, kojarzenia przez mózg. Jednym słowem zwiększenie i utrzymywanie ludzi w ‚ryzach’ w kontroli.
    Im człowiek mniej wie i jest głupszy tym lepiej. Poszukam sobie trochę info na temat fluoru. Myślę że ta wiedza jest, tylko że ludzie śpią i jak im powiesz że jest tak i tak on się odwróci na drugi bok i będzie dalej chrapał (nie wszyscy).

    Komentarz - autor: Paweł — 18 Kwiecień 2008 @ 11:39

  6. Moja bratanica otrzymała tydzień temu szczepionkę MMR. Minął tydzień i nagle zachorowała, choć była wcześniej zdrowa i na nic nie narzekała. Ma wysoka gorączkę, zawroty głowy i inne skutki uboczne podane na stronie z informacjami o szczepionce. Lekarka powiedziała, że to niemozliwe, by była to reakcja na szczepionkę, choć zgadza się i okres w którym mogły wystąpić skutki uboczne i same skutki są zbieżne z ostrzeżeniami na ulotce. Lekarka powiedziała, że to nie wina szczepionki. Skutki uboczne zgodne z ulotką, a oni zaprzeczają, że to wina szczepionki. W mojej rodzinie jest też inna ofiara szczepionki MMR. Chłopiec był okazem zdrowia, doskonale się rozwijał, po pierwszej szczepionce MMR nagle zachorował na autyzm. Rodzice próbowali wstępować na drogę sądową, ale żaden lekarz nie chciał im pomóc, wręcz zniechęcali ich. Bez pomocy lekarza nie byli w stanie dowieść związku przyczynowo-skutkowego. Teraz chłopiec ma 7 lub 8 lat i ma autyzm. Dla tych co nie wiedzą powiem, że od 1 stycznia 2009 zniesiono sankcje za odmówienie zaszczepienia dziecka. Jest co prawda obowiązek, ale nie ma kar. Uważam, że to głupota szczepić przeciwko uleczalnym chorobom. Bo zarówno świnka, odra i różyczka są uleczalne. A szczepionka niesie ze sobą niepotrzebne ryzyko, którego moja rodzina doświadczyła 2 razy.

    To, że nie odnotowuje się ofiar MMR wynika z braku prowadzenia statystyk. W obu opisanych przeze mnie przypadkach lekarze nie dokonali żadnego zgłoszenia reakcji ubocznych na szczepionki. Uważam, że to skandal. Wolałbym zachorować na uleczalną odrę, niż mieć autyzm.

    Komentarz - autor: Oburzony — 2 Kwiecień 2009 @ 15:30

  7. Współczuję Twoim krewnym dotkniętym skutkami szczepionek i ich rodzinom. Niestety takie tragedie ciągle się zdarzają i ciągle ludzie bronią się przed prawdą o szczepionkach wtedy, kiedy jest jeszcze czas na podjęcie odpowiedzialnej decyzji. Zdarza mi się czasem podczytywać fora, gdzie na przykład młode matki wymieniają się wiedzą i swoimi doświadczeniami, i muszę powiedzieć, że często przeraża mnie skala myślenia życzeniowego typu: „no tak, może i coś w tym jest, ale mam nadzieję, że mojego dziecka nic złego nie spotka”. Na czym opierają tę nadzieję idąc z dzieciakiem na szczepienie? Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że jest to strach przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za własne decyzje. Płynąc z prądem, zawsze można uciszyć sumienie zwalając winę na standardy postępowania.

    Nie chodzi przy tym o to, że głupotą jest szczepić przeciwko uleczalnym chorobom. Różyczka czy świnka, jeśli dopadnie w starszym wieku, mogą być groźne. Jest cała masa chorób zakaźnych, które są naprawdę niebezpieczne. Rzecz w tym, że dobra skądinąd idea, tak bliska homeopatii, została źle wcielona w życie. To, co jest w szczepionkach niebezpieczne, to rtęć i inne chemikalia, ktore wcale nie muszą się w w nich znajdować.

    A co do zmiany przepisów prawa, to wcale nie jest tak różowo.

    Rozdział 6
    Postępowanie w przypadku podejrzenia lub rozpoznania zakażenia lub choroby zakaźnej oraz w przypadku stwierdzenia zgonu z powodu choroby zakaźnej

    Art. 36.
    1. Wobec osoby, która nie poddaje się obowiązkowi szczepienia, badaniom sanitarno-epidemiologicznym, zabiegom sanitarnym, kwarantannie lub izolacji, a u której podejrzewa się lub rozpoznano chorobę szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną, stanowiącą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia innych osób, może być zastosowany środek przymusu bezpośredniego polegający na przytrzymywaniu, unieruchomieniu lub przymusowym podaniu leków. […]

    5. Przymus bezpośredni polegający na unieruchomieniu może być stosowany nie dłużej niż 4 godziny. W razie potrzeby stosowanie tego przymusu może być przedłużone na następne okresy 6-godzinne, przy czym nie dłużej niż 24 godziny łącznie.
    6. Przytrzymywanie jest doraźnym, krótkotrwałym unieruchomieniem osoby z użyciem siły fizycznej.
    7. Unieruchomienie jest dłużej trwającym obezwładnieniem osoby z użyciem pasów, uchwytów, prześcieradeł lub kaftana bezpieczeństwa.
    8. Przymusowe podanie leku jest doraźnym lub przewidzianym w planie postępowania leczniczego wprowadzeniem leków do organizmu osoby – bez jej zgody.

    Z pełną treścią ustawy można zapoznać się TUTAJ

    Komentarz - autor: iza — 3 Kwiecień 2009 @ 08:28

  8. http://migg.wordpress.com/2009/04/09/wielka-wojna-wakefielda/

    Komentarz - autor: migg — 11 Kwiecień 2009 @ 18:06

  9. Nikt się nie przyzna że szczepienia mają taki negatywny wpływ na zdrowie, ale mój syn wymiotował przez tydzień, nie mógł nawet pić bo zwracał po prostu zwilżałam mu usta.Byłam z nim w szpitalu zbadali go i nie zostawili na oddziale, nie wspomnieli o żadnym wirusie.Miał wtedy około dwóch lat. Czy szczepienia w starszym wieku, powyżej 8-go roku życia też mogą tak negatywnie zadziałać? Pytam bo on ma już 8-siem lat a nie chciałabym mu jeszcze bardziej zaszkodzić, no byłabym już pena tego że lepiej nie szczepić. On jest dzieckiem autystycznym ale jet coraz lepiej. Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: kamilla — 8 Listopad 2009 @ 21:38

  10. @kamilla

    Na blogu prezentujemy wiele różnych treści, na różne tematy, ale to nie oznacza, że w każdej z nich jesteśmy specjalistami. Najlepiej jak sama poszukasz odpowiedzi i proponuje nie ograniczać się tylko do polskiego internetu.
    Może tutaj znajdziesz odpowiedź: http://generationrescue.org/

    Komentarz - autor: gem — 9 Listopad 2009 @ 18:03

  11. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wydał wyrok, w którym stwierdza brak podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddawania dzieci szczepieniom.

    Odważna, młoda mama z Poznania sprzeciwiła się terrorowi Sanepidu, który nękał ją pismami z groźbami oraz nakładał na nią kolejne grzywny, których wysokość i częstotliwość ustalał według własnego widzimisię.

    Nie ma obowiązku prawnego szczepienia dzieci!

    Każda próba zmuszenia nas do szczepień lub dowolnych badań jest niezgodna z Konstytucją!

    Mamy prawo odmówić i nikt nie może wywierać na nas żadnych nacisków!

    A oto relacja tej dzielnej kobiety – bierzmy z niej przykład:

    Przegrana Sanepidu w sprawie szczepień

    http://astromaria.wordpress.com/2011/06/17/szczepienie-dzieci-nie-jest-obowiazkowe-jest-wyrok-sadu/

    Czas na działanie… Zespół Stop Codex

    **********************************************

    Mój synek jest identycznym przypadkiem jak ten z artykułu, tyle że w Polsce.
    Nauczyłam się już , że związek szczepionki z drożdżycą ogólnoustrojową (kandydoza)powoduje ten efekt, czyli autyzm .

    Z każdym dniem robimy postępy, jest dużo lepiej, ale pierwszy kontakt z rówieśnikami w przedszkolu, to było coś czego pewnie nigdy nie zapomnę i pytanie doświadczonych pań, czy dziecko nie miało porażenia okołoporodowego lub może jakieś inne bardzo poważne choroby w okresie niemowlęcym. NIE. Był absolutnie zdrowy.
    Moje doświadczenie jednoznacznie wskazuje na fakt, że lekarze nie potrafią rozpoznać objawów lub je ignorują, bo nie wiedzą, co z tym począć, a nawet twierdzą, że są to problemy nadwrażliwej mamy. Mój synek był pod opieka dwóch świetnych specjalistów pediatrów, byliśmy również u specjalistów psychologów.
    Ja proponuję zainteresować się publikacjami polskiego lekarza Andrzeja Janus, czeskiego lekarza dr Jonas oraz pracą kinezjologa p. Joli Kowal (dla ułatwienia http://www.terapie.kinezis.pl/ ).

    Wiem, że będzie dobrze, bo widzę zmiany, tym razem na tle rówieśników, ale wymaga to jeszcze pracy i pomysłowości, kto i jak może jeszcze pomóc mojemu dziecku.
    I oczywiście ABSOLUTNA AKCEPTACJA DZIECKA TAKIM JAKIE JEST, PO TYM WIDZĘ NAJWIĘKSZE KORZYSTNE ZMIANY.

    PS
    Nie jestem oburzona. Jestem rozczarowana światem medycznym, lekarzami z tytułami doktora nauk medycznych i specjalistami drugiego stopnia, paniami w laboratoriach. To smutne, że oni nie chcą pomóc, oni CHCĄ MIEĆ RACJĘ i dlatego zlekceważą choćby wszystkie objawy!

    Komentarz - autor: :-) — 31 Lipiec 2011 @ 19:32

  12. Komentarz - autor: Olimpia — 8 Wrzesień 2016 @ 12:20

  13. Komentarz - autor: Olimpia — 6 Grudzień 2016 @ 12:13

  14. Komentarz - autor: Olimpia — 11 Grudzień 2016 @ 13:15


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d bloggers like this: