[TUTAJ jest wersja oryginalna]
Czy klimat popsuł się na dobre?
Naukowcom z US Geological Survey byli zaskoczeni, gdy przelatując nad Gulf Islands National Seashore [Floryda] nie mogli nigdzie odnaleźć Ship Island. Rozumiecie, że nie jest to dobry znak, kiedy morze tu i tam pochłania wyspy wskutek sztormów czy zmian klimatycznych.
Podobnie nie jest dobrze, jak dno morskie Arktyki uwalnia do atmosfery miliony ton metanu. Pewien raport stwierdza, iż nagłe uwolnienie metanu około 635 milionów lat temu z lodowych tafli, rozciągających się wówczas na niskie szerokości geograficzne, wywołało nagłą zmianę klimatu, inicjując serię zdarzeń, które doprowadziły do globalnego ocieplenia. Ale nie wińcie za to komet! Nie, w naszym paradygmacie jednakowych okresów równowagi tylko stochastycznie zmieniające się reżimy klimatyczne są dozwolone. Ziemia jest dobrze chroniona przed całym tym kosmicznym gruzem, krążącym po naszej Galaktyce (koniec sarkazmu).
Spostrzegliśmy fakt, że populacje pospolitych gatunków ptaków na świecie maleją, najwyraźniej z powodu utraty naturalnego środowiska. Jednak zważywszy, że w doniesieniach czytamy również, iż inne pospolite gatunki zwierząt dość nagle wymierają (w szczególności pszczoły), zastanawiamy się, czy większe stężenie metanu w atmosferze nie wpływa na co wrażliwsze stworzenia.
Uważa się, że metan przyspiesza globalne ocieplenie. My jednakże wolimy myśleć o tym jako o zmianie klimatu, zwłaszcza że niektóre sygnały wskazują na coś odwrotnego – epokę lodowcową. Weźcie pod uwagę nasze Słońce, które zafundowało nam historyczne wydarzenie w postaci pierwszego w tym stuleciu miesiąca bez plam na swojej powierzchni. Poświęcamy uwagę plamom na Słońcu (i ich brakowi), ponieważ, jak wiecie, są one oznaką słonecznej aktywności, a ich brak może wpływać na ochłodzenie klimatu na Ziemi.
Pod koniec września zauważono co prawda małą plamę, ale nie liczymy, że jest to przebudzenie się Słońca. NASA również zwróciła uwagę na brak słonecznej aktywności i na konferencji prasowej ujawniła dane z sondy Ulysses mówiące, że Słońce zredukowało ilość wiatru słonecznego do najniższego poziomu od czasu, kiedy zaczęto prowadzić dokładne pomiary.

©NASA
Noctilucent Cloud/Srebrzysty Obłok
Udało im się przypadkowo odkryć „zagadkową” właściwość owych tajemniczych srebrzystych obłoków (noctilucent clouds) [łac. nocti - noc; lucent - świecić, dosł.: chmury świecące nocą - przyp. tłum.]:
„Zasięg występowania srebrzystych obłoków wydaje się zwiększać, być może z powodu globalnego ocieplenia” – mówi Paul M. Bellan, fizyki stosowanej na Caltech [California Institute of Technology--Kalifornijski Instytut Technologii - przyp. tłum.].
Dwadzieścia pięć lat temu badacze z Poker Flat na Alasce odkryli, że owe chmury odbijają fale radarów. Ta niezwykła własność przez długi czas zastanawiała naukowców. Bellan w sierpniowym numerze Journal of Geophysical Research-Atmospheres podaje rozwiązanie: ziarenka lodu w srebrzystych obłokach pokryte są cienką warstwą metaliczną, złożoną z sodu oraz żelaza. Warstwa ta powoduje, że fale radarowe odbijają się od chmury na zasadzie analogicznej do odbijania się promieni rentgenowskich od sieci krystalicznej.
Atomy sodu i żelaza gromadzą się w górnej atmosferze po wyrzuceniu ich przez nadlatujące mikrometeory. Atomy tych metali osadzają się w cienkiej warstwie pary znajdującej się tuż nad wysokością, na której tworzą się obłoki srebrzyste. Astronomowie ostatnio wykorzystują warstwę sodu do tworzenia oświetlonych laserowo sztucznych gwiazd wskazujących dla teleskopów używających optyki adaptywnej, co usuwa zniekształcające obraz atmosferyczne turbulencje i umożliwia uzyskanie czystszego obrazu kosmicznego nieba.
(więcej…)