Publikowanie tego tekstu w dniu, kiedy spora część świata żyje właśnie oficjalnie zakończonymi wyborami prezydenckimi w USA, wydaje się być nie trafione w czasie. Ale daleko nie zawsze tak naprawde możemy z dużą dozą pewności wiedzieć, co jest na czasie i kiedy. Przyszłość pokaże.
Laura Knight-Jadczyk
SOTT.net
14 maja 2008
Komentarz: Biorąc pod uwagę, że od momentu wystawienia kandydatury fundamentalistki Sary Palin na vice prezydenta wszyscy staramy się jak najwięcej dowiedzieć o dominionizmie, ekipa SOTT uznała za stosowne przypomnienie poniższego artykułu o historii Izraela i judaizmu – twórców Biblii, na której to opierają się trzy główne religie monoteistyczne niszczące naszą planetę. Czytelnik powinien mieć na względzie, że ci religijni fanatycy wierzący w to, co jest w gruncie rzeczy zbiorem baśniowych opowiastek, mają za cel przejęcie kontroli nad światem. Opierają się przy tym na rzekomych instrukcjach od mitycznego boga wojny, śmierci i zniszczenia.
Kilka lat temu, kiedy ukazała się moja książka „The Secret History of the World”, pochopnie obiecałam, że tom drugi już niedługo będzie ukończony i gotowy do publikacji. W końcu z grubsza wiedziałam, na czym chciałam się skupić – na temacie Mojżesza i powstaniu judaizmu – mając gotową zawczasu dobrą hipotezę oraz tony materiału uzupełniającego. Nawet wymyśliłam tytuł: The Horns of Moses [Rogi Mojżesza] (potrójne znaczenie!). Myślałam więc, że będzie to bułka z masłem. Zabrałam się do pracy.
Wena dopisywała, Mojżesz nabierał życia na ekranie komputera i wtedy… wtedy zaczęły nachodzić mnie wątpliwości. Wiedziałam sporo o Mojżeszu z teologicznego punktu widzenia oraz z alternatywnych badań, to fakt. Wiedziałam tyle, ile wiedzieli badacze naukowi – ludzie, którzy spędzili całe życie studiując i analizując teksty biblijne. Jednak ciągle coś nie dawało mi spokoju. Zaczęłam więc szukać innych materiałów źródłowych i odkryłam, że muszę ich przeczytać znacznie więcej, aby ukończyć ten projekt. I to właśnie robiłam przez ostatni rok czy dwa: czytałam rzeczy, których nie czytał nikt prócz specjalistów, i gromadziłam całe stosy danych.
Wstrząsnęło mną odkrycie, jak wiele JEST znane badaczom, a nie jest znane opinii publicznej. Chyba nie powinnam być zaskoczona, jako że to samo zjawisko odkryłam w innych dziedzinach nauki. Kiedy jednak rzecz dotyczy podstaw religii – spraw, w które ludzie wierzą, oddają za nie swe życie i które determinują ich działania w życiu – cóż, nie jest zbyt dobrze. Podczas badań wiele się dowiedziałam o stworzeniu judaizmu, który w dużym stopniu stanowi “podwalinę” zachodniego społeczeństwa. Jejku, nie wydaje wam się to dziwne? Religia stworzona przez mało znane plemię z Bliskiego Wschodu – w zasadzie plemienny bóg w jakiś sposób został podniesiony do rangi “Boga Kosmosu” i stał się wzorem dla zachodniej wizji “Boskiej Istoty”? A stało się to kosztem duchów powszechnie czczonych w Europie Zachodniej przed narzuceniem jej bogów Bliskiego Wschodu. Naucza się nas, że Europa była dzikim, niecywilizowanym miejscem. Czy aby na pewno? Jak może być to prawdą, skoro wokół jest pełno dowodów w postaci setek tysięcy megalitów, stworzonych przez starożytnych Europejczyków, podczas gdy brak ich w bliskowschodnich cywilizacjach?
W każdym razie, poszerzając swoje poszukiwania o inne źródła odkryłam, że narodziny chrześcijaństwa są w kilku bardzo ciekawych kwestiach blisko związane – nawet w kwestii czasu, co może być dla niektórych szokiem – z początkami judaizmu. Istnieje bezpośredni związek między tekstem Starego Testamentu i zwojami z Morza Martwego oraz między zwojami z Morza Martwego i pewnymi ideami, które stały się “własnością chrześcijaństwa”. I tak, krok po kroku, z przerażającą pewnością zdałam sobie sprawę, że nie ma na świecie nic bardziej złego od monoteistycznych religii zrodzonych na Bliskim Wschodzie.
Oczywiście, w którymś momencie będę chciała zbadać rolę, jaką w tworzeniu religii mogły odegrać zmasowane uderzenia komet, a następnie dokonać analizy wpływu religii na szerzenie się kłamstw i fałszu na świecie. Bądź co bądź, “narodziny Izraela” – nie mogę powiedzieć o sobie, żebym świętowała z tego powodu – postrzegamy obecnie jako wydarzenie, które przyniosło współczesnemu światu więcej nieszczęścia i cierpienia niż cokolwiek innego od czasu globalnego holocaustu drugiej wojny światowej. W rzeczywistości, powyższe dwa wydarzenia są tak bardzo ze sobą związane, iż można by powiedzieć, że holocaust wciąż trwa, jako konsekwencja “narodzin państwa Izrael”. Można też śmiało wskazać na judaizm jako twórcę innych, podobnych do holocaustu wydarzeń w ciągu dwóch tysięcy lat historii zachodniej cywilizacji – błyskawicznie przychodzą na myśl krucjaty i procesy czarownic.
Judaizm prawdopodobnie był twórcą Izraela, a także rodzicem dla chrześcijaństwa oraz islamu, co sprawia, że kwestia judaizmu i – rzekomo wywodzącego się z niego – starożytnego Izraela, wcale nie jest rzeczą błahą. Faktem jest, jak wskazuje rosnące grono badaczy, że nigdy nie było “starożytnego Izraela”. Hebrajska Biblia w żaden sposób nie może być uznana za dokument historyczny, a usiłowanie poznania historii Palestyny z treści biblijnych jest jak próba zrozumienia historii średniowiecza na podstawie lektury “Ivanhoe”. Niels Peter Lemche, badacz biblijny z Uniwersytetu Kopenhaskiego, pisze:
Od kilku lat wrze dyskusja wśród badaczy biblijnych – w szczególności badaczy Starego Testamentu – pomiędzy stanowiskiem “maksymalistycznym” a drugim, określanym zazwyczaj jako “minimalistyczne”. Kontrowersje dotyczą tego, ile informacji historycznych może znajdować się w Starym Testamencie. Niezbyt wiele – mówią minimaliści; o wiele więcej – wtrącają maksymaliści. [...]
(więcej…)