Eksperci z centrum astrometrii Rosyjskiej Akademii Nauk przewidują rychłe nadejście kolejnej epoki lodowcowej. Doszli oni do wniosku, że w ciągu najbliższych 2 lat rozpocznie się proces silnego schładzania Ziemi.
Zespół naukowców pod kierownictwem szefa instytutu badań kosmicznych obserwatorium RAN Habibulla Abdusamatowa doszedł do wniosku, że stopniowe ochładzanie trwa już od początku lat 90-tych XX wieku.
Odczuwalny dla życia na naszej planecie spadek temperatury może nastąpić w 2014 roku.
Epoka lodowcowa miałaby trwać około 200 lat, a jej szczytowa faza przypadnie na lata 2055-2060. Rosyjscy naukowcy przypominają, że ludzkość w ciągu ostatnich 2 tysiącleci już czterokrotnie przeżyła tak zwane “małe epoki lodowcowe”.
Zmiany klimatyczne związane z gwałtownymi ochłodzeniami miały miejsce w: XIII, XV, XVII i XIX wieku. Ostrzegają oni, że każdy okres ochłodzenia poprzedzają epidemie groźnych chorób, nieurodzaj i migracje ludności.
Czy za geologiczną aktywnością Ziemi kryje się kosmiczna przyczyna czy też nie, nie ma wątpliwości, że nasza planeta robi się od wewnątrz coraz gorętsza. Czy zauważyliście, że przebudza się coraz więcej wulkanów? Czy Ziemia na swój sposób staje się niestabilna lub pobudzona, podobnie jak dzieje się ze Słońcem?
W kwietniu zeszłego roku chmurę pyłu wyrzucił islandzki wulkan Eyjafjallajökull, co, jak pamiętacie, doprowadziło do paniki i zamknięcia przestrzeni powietrznej nad północną Europą. W tym zaś roku wybuchł wulkan Grimsvötn, także na Islandii, uziemiając co najmniej 500 lotów, jednak tym razem przewoźnicy nie ugięli się i szybko loty wznowili. International Airlines Group podała, że w północnej Anglii i południowej Szkocji, gdzie chmura pyłu miała być najgęstsza, Brytyjskie Linie Lotnicze przeprowadziły 45-minutowy lot próbny na różnych wysokościach, który wykazał „absolutnie znikomy” poziom koncentracji pyłu.
Tymczasem istnieją obawy związane z kolejnym islandzkim wulkanem. Potężny wulkan Katla, znajdujący się pod lodowcem Myrdalsjoekull, nagrzewa się wystarczająco, by wywołać olbrzymią powódź z roztopionego lodu. Nie wiadomo na razie, czy powodowane jest to wyłącznie czynnikami geotermalnymi, czy też oznacza to nadchodzącą erupcję. Podczas zeszłorocznej histerii związanej z wulkanem Eyjafjallajökull, powtarzano w kółko między innymi to, że po Eyjafjallajökull zawsze wybucha Katla. Dlatego warto mieć na oku także ten wulkan.
Witamy ponownie po długiej przerwie w cyklu Łączenia Punktów. Jak wskazuje tytuł, ten artykuł jest o zmianach na Ziemi. Następny poświęcony jest ruchom i wydarzeniom społecznym, jednak na polski przekład musicie jeszcze troszkę poczekać. Zapraszamy do lektury.
18 kwietnia 2011
Sott Editors
Sott.net
Ci, którzy zwracają baczną uwagę na to, co dzieje się wokół, zapamiętają 2010 jako rok, w którym przekroczony został istotny próg, a drzwi się zamknęły. Skromnym zdaniem redaktorów SOTT.net kości zostały rzucone i los naszej planety jest już przesądzony.
Jakie były tego oznaki:
Kompletne lekceważenie przez rządy licznych praw obywateli i pasażerów linii lotniczych, wraz z nieskrywanie aroganckim narzucaniem środków orwellowskiej kontroli
Kontynuowanie coraz bardziej absurdalnych sztuczek z fałszywym terroryzmem, mających zastraszyć ludzi i skłonić ich do uległości
Coraz brutalniejsze rozładowywanie powszechnego gniewu w ulicznych akcjach, w wyniku presji gospodarczej i innych form nadużyć ze strony władzy
Ogromna łatwość, z jaką dzięki widowisku Wikileaks i oczywistym pominięciu Izraela w ich “przeciekach” globalne media przejęły, osłabiły i wypaczyły dążenia tych, którzy starają się dojść prawdy w polityce
Zbyt nieśmiały sprzeciw świata wobec zbrodni przeciwko ludzkości, takich jak ludobójstwo na pokładzie Mavi Marmara
Trwająca imperialistyczna kampania mocarstw zachodnich na Bliskim Wschodzie i w Azji
Szczególnie katastrofalna była reakcja łańcuchowa zapoczątkowana przez ekologiczną zbrodnię BP w Zatoce Meksykańskiej – dzięki uprzejmości korporacyjnej psychopatii i współudziałowi naszych rządów. Poprzez przerwanie prądów oceanicznych, a w konsekwencji także prądów powietrznych, ta ropiejąca rana może jeszcze znacząco przyczynić się do zmiany globalnego klimatu i sprowadzenia epoki lodowej. Zatokowy prąd pętlowy jest już przerwany, co doprowadziło do zakłóceń północnego prądu strumieniowego i sprowadzenia kolejnej ostrej zimy na znaczną część półkuli północnej.
Według powszechnej opinii obwinianie wycieku ropy w Zatoce o kilkumetrowe opady śniegu w Stanach Zjednoczonych i Europie ostatniej zimy jest czystą spekulacją. Jeśli jednak szukacie konkretnych i oczywistych konsekwencji tej katastrofy na bezprecedensową skalę, zapytajcie ludzi mieszkających nad Zatoką od Teksasu po Florydę i pracowników zatrudnionych tam przy usuwaniu skutków wycieku.
Coraz więcej ludzi zaczyna bardzo poważnie chorować i umierać z powodu klęski ekologicznej w Zatoce Meksykańskiej – to fakt, o którym prawdopodobnie w ogóle nie słyszeliście w mediach. Dr Riki Ott, toksykolog morski z Alaski, która przeżyła katastrofę tankowca Valdez koncernu Exxon, śledzi z bliska przebieg wydarzeń i donosi:
„Mam w tej chwili do czynienia z 3 – 4 autopsjami… Wiem o ludziach, których przełyki dosłownie się rozpływają, rozpadają… Są też ludzie z powiększonym mięśniem sercowym i osoby, których pojemność płuc spadła do 4.75%… Każda z tych osób ma ropę naftową w swoim ciele.”
Nie jest ona jedyną osobą, która znalazła wstrząsające dowody na to, że ludzie płacą swoim zdrowiem i życiem za fuszerkę British Petroleum. Gazeta Al Jazeera pisze, że u dwuletniego dziecka z Pass Christian w stanie Missisipi została zdiagnozowana bardzo poważna wirusowa infekcja górnych dróg oddechowych i zatok. Jego rodzice, lekarze i ekolodzy zgadzają się, że przyczyną choroby malca jest kontakt z chemikaliami używanymi przez BP. Wielu innych mieszkańców wybrzeża Zatoki Meksykańskiej cierpi z powodu bardzo podobnych objawów. W szokującym pokazie pogardy dla zdrowia publicznego Amerykańska Administracja ds. Leków i Żywności (FDA) wraz z Amerykańską Narodową Służbą Oceaniczną i Meteorologiczną (NOAA) przyznała w notce prasowej, że w części badanej żywności znaleziono związki chemiczne corexitu, ale chwilę potem dodała uspokajająco, że ich poziom był poniżej „dopuszczalnych 100 cząsteczek na milion [ppm] dla ryb i 500 cząsteczek na milion dla krewetek, krabów i ostryg”. Bob Naman, chemik z Laboratorium Chemiczno-Analitycznego w Mobile w Alabamie, tak skomentował nieodpowiedzialne oświadczenie agencji rządowych:
„500 ppm to niewiarygodne stężenie – tłumaczył gazecie Al Jazeera. – Nie wiem, co za debil wymyślił taki poziom, ale 500 ppm to skrajnie wysoka ilość. Jest prawdopodobnie 100 razy za wysoka. W miarę nieznaczącą liczbą byłoby pięć cząsteczek na miliard [ppb], ale nie coś, co da się wyrazić w ppm”.
Naman podaje następnie przykład standardu rządowego, który wydaje się podważać informacje zawarte w niedawnym oświadczeniu prasowym.
„Dopuszczone przez EPA stężenie chemikaliów w wodzie burzowej odprowadzanej z terenu, gdzie w akwenie wodnym znajdowały się samochody powypadkowe, wynosi 15 ppm”.
„Jeśli EPA nie dopuszcza więcej niż 15 ppm w takim przypadku, to dlaczego do diabła uważają, że ilość 33 razy większa jest dopuszczalna w przypadku czegoś, co trafi do twojego organizmu? Ich ludzie, którzy ustawiają tego typu liczby, najwidoczniej nie mają zielonego pojęcia, co one tak na prawdę oznaczają. Pułapy, które oni ustalają, są całkowicie absurdalne dla chemika. Jestem przerażony wysokością tych pułapów”.
Naman wyraził także niepokój w związku z faktem, że zgodnie z jego zrozumieniem ani FDA ani NOAA nie stosuje testów na obecność glikolu propylenowego i 2-butoksyetanolu – dwóch głównych markerów dyspersantów chemicznych BP.
„W związku z tym, że testują w ppm, te dwa związki chemiczne nie są wykrywane”, powiedział.
W tym miesiącu [kwiecień] Matka Natura odsłania swoją niesamowitą urodę, gdy nasza Duża Niebieska Kula kontynuuje otwieranie się w zapierającym dech stylu. Choć budzący się do życia wulkan Eyjafjallajokull był ucztą dla oczu, może on zapoczątkować przerażający trend, albowiem wybudzające się z drzemki wulkany gwałtownie wpływają na klimat i zmieniają cały system. Być może nie bez znaczenia jest fakt, że do pierwszej znaczącej erupcji, która miała później zwrócić uwagę ludzi na szybko ochładzający się klimat, doszło na IsLandii [ang.: IceLand - lodowa kraina]… czyżby zwiastun Lodowego Świata?
Kwiecień obdarzył nas ulewnymi deszczami, które przyniosły powodzie, osuwiska i nieszczęście wielu ludzi na obydu kontynentach amerykańskich i w Chinach, gdzie pod wodą znalazły się duże miasta. Arktyczna pogoda w najmniej spodziewanych okolicach, częstsze trzęsienia ziemi i burze gradowe o niespotykanej sile przedłużyły zimę na północnej półkuli do maja, podniosły dna morskie i zasypały domy lodem.
Choć wybuch islandzkiego wulkanu z pewnością był dramatyczny i nie bez znaczenia, to czy naprawdę zasługiwał na bezprecedensowe, całotygodniowe zamknięcie europejskiej przestrzeni powietrznej, efektem domina dotykającej cały świat? To bardzo ważne pytania, ponieważ wędrujący pył z wulkanu Eyjafjallajokull najwyraźniej trzyma w swojej chmurze los międzynarodowych podróży lotniczych w najbliższej przyszłości. Przy akompaniamencie kosmicznego bombardowania z góry i wybuchów magmy z dna oceanicznego, kłótnie o straty finansowe odciągają społeczeństwo od niezbędnych przygotowań do nadchodzącej epoki lodowcowej.
Jak zwykle, napięcia w naszym środowisku wracają do nas w postaci politycznych i społecznych wydarzeń, w których gramy nieco bardziej bezpośrednią rolę. Przeanalizujemy tajemnicze okoliczności katastrofy polskiego samolotu rządowego, polityczne i korporacyjne zakulisowe manipulacje aktywizmu „Tea Party” oraz finansowe pożeranie ludzkości przez psychopatów z Wall Street poprzez ekonomiczny terroryzm. Przyjrzymy się temu, jak nielegalna działalność Inwigilacyjnego Państwa Wielkiego Brata i wprowadzanie skanerów ciała rozwija się błyskawicznie i bez jakiejkolwiek kontroli. Zastanowimy się również, jakie ruchy na geopolitycznej szachownicy mogą stać za kirgizką i tajską rewolucją „Czerwonych Koszul”.
I oczywiście, nie połączylibyśmy kwietniowych punktów bez uznania wysokiej dziwności globalnej fali UFO…
Znaki czasów
Na początku miesiąca na Rio de Janeiro spadły obfite deszcze i to drugie co do wielkości miasto Brazylii nawiedziła największa powódź w jego historii. Około 150 osób zabiła pierwsza fala powodziowa, a wkrótce potem następne 200 osób zginęło zasypanych przez niszczycielskie osuwisko, które spadło na slumsy Morro Buma. W międzyczasie osuwisko w północnych Włoszech, wykolejając pociąg, zabiło 11 osób. Potężny cyklon we wschodnich Indiach zabił co najmniej 140 osób, a 500 000 pozbawił dachu nad głową. Na półkulę północną zawitał sezon tornad – najpierw na Wyspy Bahama, a następnie na południowy wschód USA, gdzie trąby powietrzne zrównały z powierzchnią ziemi domy, siejąc spustoszenie w Louisianie, Arkansas, Alabamie i Mississippi. Pod koniec miesiąca położony dalej na północ stan Tennessee zalały rekordowe ilości wody, kiedy w ciągu dwóch dni burze przyniosły do 40 cm opadów, zmieniając autostrady w rzeki i wymuszając masową ewakuację Nashville. Skala powodzi w Nashville staje się rzeczywiście widoczna, dopiero gdy przyjrzymy się jej z bliska:
Nietrudno sobie wyobrazić, że przy wystarczająco niskich temperaturach opady te, przeliczone na śnieg, przyniosłyby w przybliżeniu (w zależności od rodzaju śniegu) 3 m śniegu – takie tempo opadów daje nam wyobrażenie, jak gwałtownie nastają epoki lodowcowe. Faktycznie, w tym samym czasie późny zrzut około 60 cm śniegu w północno-wschodnich stanach USA pobił wszelkie rekordy i kompletnie zaskoczył ludzi po wiosennej odwilży. Mniej niezwykłe były podobne podmuchy arktycznego powietrza, które na początku i pod koniec miesiąca przyniosły śnieg na równiny środkowej Kanady, ale nie mieści się w głowie, że można nadal wierzyć w ocieplanie się planety po tym, jak w pierwszych dniach maja śnieg pokryłpołudniową Kalifornię, północny Meksyk i południową Francję. Musielibyśmy się cofnąć do 1969 roku, żeby znaleźć ostatni epizod, kiedy w Tokio pojawiły się tak późne opady śniegu, oraz do 1908, aby znaleźć poprzedni najzimniejszy kwiecień w Korei.