Część druga przeglądu wydarzeń z października, a w niej między innymi o:
- wiszącej groźbie kolejnej wojny
- śmierci Timothy Hamptona
- dolarze i gospodarce
- Pokojowej Nagrodzie Nobla
- nauce, niebezpiecznych technologiach i obserwacjach ziemi i nieba
- oraz o fascynującym wywiadzie z Richardem Dolanem
Zapraszamy!
Kolejna droga donikąd
Bomby, sztuczki i tajne operacje wcale nie oznaczają zmniejszenia otwartej presji politycznej, wręcz przeciwnie. Podczas gdy Tajny Oddział [Grupa] stosuje wobec Iranu i jego sąsiadów swoją Sztandarową Kurację Destabilizacyjną, podejmowane są stopniowo coraz to nowe kroki w kierunku kolejnej wojny. Istnieje oczywiście możliwość, że sztuczki i presja doprowadzą w końcu do zmiany reżimu na bardziej sprzyjający interesom Osi Zła USA-Izrael, sprawiając, że inwazja nie będzie konieczna – nie liczylibyśmy jednak na to. Taki scenariusz oznaczałby poważne konsekwencje dla praw i jakości życia populacji Iranu, ale przynajmniej mniej kobiet i dzieci zginęłoby pod gruzami lub zostało otrutych zubożonym uranem.

© Unknown - Eksperci sugerują przetestowanie systemów obrony rakietowej obu krajów podczas ćwiczeń wojskowych i sprawdzenie funkcjonalności technologii, mającej służyć osłonie Izraela przed potencjalnym atakiem ze strony Iranu.
Najwyraźniejszy w tym miesiącu sygnał, wskazujący, że wojna jest ciągle najbardziej prawdopodobną opcją, stanowiła amerykańsko-izraelska gra wojenna obrony przeciwrakietowej. System przeciwrakietowy jest bezużyteczny względem – powiedzmy to otwarcie, stosunkowo nieszkodliwych – rakiet krótkiego zasięgu Hamasu i Hezbollahu, a do tego Izrael z rozkoszą wykorzystuje je w swoich rozgrywkach politycznych, więc dlaczego miałby powstrzymywać te ataki? W istocie, system ten ma odpierać potencjalny atak irańskich pocisków o dalszym zasięgu. Tyle że Iran nie popełniłby takiego błędu, by zaatakować uzbrojony nuklearnie Izrael, nie mając bardzo dobrego powodu, logiczne więc, że Izrael i USA przygotowują się do przeprowadzenia bombardowania.
Ciągle nie wiemy, jak i kiedy ten następny atak nastąpi, ale jeśli by brać pod uwagę deklaracje polityków, to niewiele jest powodów do optymizmu. Francuski Minister Spraw Zagranicznych Bernard Kouchner dołączył do tych, którzy uważają, że Izrael może jako pierwszy przypuścić atak. Inni z entuzjazmem wręcz zachęcają do otwarcia tych drzwi do piekła – czołowy psychopata John Bolton doradzał nawet atak nuklearny, podczas gdy emerytowany generał USA Charles Wald, były zastępca szefa sił zbrojnych w Europie, stosując podobnie patologiczną logikę, był zdania, że jeśli “nasz wielki sprzymierzeniec Izrael” zdecydował, że “nie może już tego znieść” – ‘tego’, czyli odległej perspektywy irańskiej bomby atomowej mającej konkurować z 200-400 głowicami nuklearnymi Izraela – to “będzie rosła presja, byśmy stanęli po stronie Izraela”, więc USA powinno przyłączyć się do ataku.
Obama dokłada swoją cegiełkę, lobbując przez telefon rosyjskich i francuskich liderów i budując przeciwko Iranowi “koalicję podobnie myślących narodów” – fraza użyta przez The Wall Street Journal lub przez jedno z jego źródeł, niebezpiecznie podobna do “koalicji chętnych” Georgea W. Bush’a wymierzonej przeciwko Irakowi. Jeszcze jedna oczywista wskazówka.
(więcej…)
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.