Ponerologia polityczna: Nauka o naturze zła w adaptacji do celów politycznych
Andrzej M. Łobaczewski
z komentarzem i dodatkowymi materiałami cytowanymi przez Laurę Knight-Jadczyk
————————————————————————————————————————
Książkę Andrzeja M. Łobaczewskiego [wydanie ang.] można nabyć w wydawnictwie Red Pill Press, zarówno w formie papierowej jak i elektronicznej.
———————————————————————————————————————–
Ten artykuł składa się z dwóch części. Muszę poinformować czytelnika, że naprawdę ciekawy materiał znajduje się w drugiej części, więc nie przegapcie jej!
————————————————————————————————————————-

Andrzej Łobaczewski, listopad 2005
Patokracja jest chorobą wielkich ruchów społecznych, następnie przenosi się na całe społeczeństwa, narody i imperia. W historii ludzkości miała ona wpływ na ruchy społeczne, polityczne i religijne, jak również towarzyszące im ideologie … i zmieniła je w ich własne karykatury …. Stało się to wskutek … udziału patologicznych czynników w procesie quasipatodynamicznym. To tłumaczy, dlaczego wszystkie patokracje na świecie są – i były – tak do siebie podobne pod względem swych najistotniejszych cech.
… Określenie tych zjawisk poprzez historię i właściwie zakwalifikowanie ich zgodnie z ich prawdziwą naturą i treścią – a nie zgodnie z omawianą ideologią, która w istocie uległa procesowi karykaturyzacji – to zadanie dla historyków. [...]
Działania patokracji mają wpływ na całe społeczeństwo, zaczynając od jego liderów, a na infiltracji każdego miasta, przedsiębiorstwa i instytucji kończąc. Patologiczna struktura społeczna stopniowo spowija cały kraj tworząc „nową klasę” w obrębie narodu danego państwa. Ta uprzywilejowana klasa [patokratów] czuje się stale zagrożona przez „innych”, czyli przez większość normalnych ludzi. Nie mają również żadnych złudzeń co do swojego osobistego losu w przypadku przywrócenia systemu społecznego normalnych ludzi. [Andrzej M. Łobaczewski „Ponerologia: Nauka o naturze zła w adaptacji do celów politycznych”]
————————————————————————————————————-
Słowo „psychopata” z reguły przywodzi na myśl obraz z trudem panującego nad sobą – ale zaskakująco ugrzecznionego – sławnego dra Hannibala Lectera z „Milczenia owiec”. Przyznaję, że ten właśnie obraz przychodził mi na myśl zawsze, gdy słyszałam to słowo. Ale byłam w błędzie, a miałam się o tym przekonać dość boleśnie przez bezpośrednie doświadczenie. Szczegółowy przebieg wydarzeń jest spisany w innym miejscu; ważne jest to, że to doświadczenie było prawdopodobnie jednym z najbardziej bolesnych i pouczających epizodów w moim życiu i pozwoliło mi pokonać istniejącą w mojej świadomości blokadę dotyczącą postrzegania świata wokół mnie oraz tych, którzy go zamieszkują.







