Poniższym artykułem – przypomnieniem konferencji naukowej sprzed ponad 10 lat – chcielibyśmy zapoczątkować cykl wpisów dotyczących tego, o czym mówi się niewiele, jeśli już się mówi, to przeważnie nierozsądnie i wokół czego narosło mnóstwo mitów, przekłamań i taniej sensacji. Czyli – co się działo i dzieje na niebie, co to może oznaczać i co może z tego wyniknąć. Przejdźmy więc do artykułu.
Spojrzenie z archeologicznego, geologicznego, astronomicznego i kulturalnego punktu widzenia
Mark E. Bailey
Blisko setka astronomów, historyków, archeologów i innych zebrała się w Fitzwilliam College w Cambridge na drugiej międzynarodowej konferencji Towarzystwa Badań Interdyscyplinarnych (Society for Interdisciplinary Studies = SIS) trwającej od 11 do 13 lipca 1997 roku. Celem było omówienie niemal jednoczesnego końca cywilizacji epoki brązu na całym świecie, a w szczególności, czy hipotezy „wielkiej komety” związane głównie z nazwiskami Clube & Napier oraz Hoyle & Wickramasinghe mogą być potwierdzone przez badania archeologiczne, geologiczne, klimatologiczne i historyczne.Zależnie od przyjętej chronologii i rozważanego obszaru geograficznego epoka brązu zaczęła się około roku 3500 p.n.e. i trwała dwa lub trzy tysiące lat do około roku 1500 – 500 p.n.e. obejmując nie tylko główny okres budowy Stonehenge i innych jego megalitycznych odpowiedników, ale także pojawienie się królów, kapłanów, ofiar z ludzi i zwierząt, ewolucję poglądów religijnych od wielobóstwa do wiary w jednego boga i — co istotne dla astronomów — początki zainteresowania sferą niebieską.
Istotą astronomicznego twierdzenia jest to, że zmiany w najbliższym sąsiedztwie Ziemi odpowiadające ewolucji orbity i postępującemu rozpadaniu się ogromnej komety — być może przodka komety Enckego, spowodowały falowe zmiany tempa akrecji pyłu międzyplanetarnego i towarzyszące temu okresy bombardowania większymi ciałami (o średnicach 10 – 100 metrów) w skali czasowej o znaczeniu hitorycznym (od dziesięcioleci do tysiącleci).
Czy taka koncepcja może być potwierdzona, czy też jak wiele innych złudnych „teorii wszystkiego” będzie kolejną piękną teorią zniszczoną przez brzydkie fakty? Ponadto jeśli nawet tylko niektóre elementy teorii przetrwają próbę czasu, czy i jakie wynikną stąd wnioski dla przyszłości współczesnej cywilizacji?
Niebezpieczeństwo grożące ze strony obiektów przelatujących blisko Ziemi omawiano na spotkaniu poprzedniego dnia w Royal Greenwich Observatory w Cambridge. Dyskusja zakończyła się wnioskiem, że cywilizacja nie przetrwałaby zderzenia nawet z całkiem małym ciałem astronomicznym, a poziom zagrożenia ze strony obserwowanej populacji planetoid przelatujących blisko Ziemi jest znacznie większy niż związany z niebezpieczeństwami, które społeczeństwo zwykle uważa za warte szczegółowego zbadania i zmniejszenia.
Konferencja SIS rozpoczęła się wystąpieniem Roberta Matthewsa (korespondenta naukowego Sunday Telegraph), który przedstawił to, co nazwał dwoma „współczesnymi mitami”: mianowicie, że to, co zdarzyło się dawno temu, jest kompletną bzdurą i że Ziemia jest bezpiecznym miejscem. Oba tematy ilustrowane przykładami z mitologii i wykopalisk prowadziły do istoty tematu konferencji i ukazywały wartość otwartych badań wielodyscyplinarnych. Było fascynujące słyszeć, jak czwarta władza apeluje do akademików, aby rozmawiali z dziennikarzami („przekazujcie nam informacje jak najczęściej”) i uzasadnia ważność informacji, ponieważ jest ona ciekawa, jest częścią naszej kultury i ma bezpośredni związek z naszym przetrwaniem na tej planecie. Cytując George’a Santayana’ę Matthews przypomniał zebranym, że ci co zapominają o przeszłości są skazani na jej ponowne przeżycie.
Tło astronomiczne dla zmian w ludzkiej cywilizacji przedstawili Mark Bailey i Bill Napier (Armagh Observatory). Jeśli chodzi o komety, to istotne ostatnie odkrycia są takie, że
(1) „olbrzymy” o średnicach większych niż 100 km, trafiajądo obszaru komet krótkookresowych z grubsza raz na 20 – 200 tysięcy lat;
(2) ewolucja ich orbit prawdopodobnie obejmuje okresy muskania przez nie Słońca, co powoduje rozpad nawet dużych ciał;
(3) ciała typu tunguskiego (obiekty o wielkości kilkudziesięciu metrów) przybywają prawdopodobnie co około 100 lat, przypadkowo, jeśli pochodzą z głównego pasa planetaoid między Marsem a Jowiszem i zgrupowane w czasie, jeśli występująw rojach pochodzenia kometarnego.
Bill Napier wskazał, że największe bezpośrednie niebezpieczeństwo pozaziemskie może grozić ze strony obiektów o średnicach ponad 200 metrów, które wpadną do oceanu i spowodują fale tsunami niszczące całą półkulę. Ocenia się, że takie obiekty mogą pojawić się co 5 do 10 tysięcy lat. Zagrożenie ze strony ogromnej komety przybywającej do wewnętrznej części Układu Słonecznego jest porównywalne z niebezpieczeństwem zderzenia z planetoidą o średnicy 1 kilometra. Oba zdarzenia mogą powtarzać się w odstępach rzędu 10000 lat i oba mogą oznaczać koniec cywilizacji.
Dyskusja koncentrowała się na tym, czy cywilizacje epoki brązu skończyły się jednocześnie, a jeśli tak, to czy przyczyna była lokalna czy globalna; oraz czy w grę wchodzą procesy czysto ziemskie, czy pozaziemskie. Czy ostateczna przyczyna upadku cywilizacji jest prosta (jak w przypadku hipotezy pojedynczego zderzenia dla wyjaśnienia zagłady K/T) czy złożona, uwględniająca różne czynniki? Na przykład połączenie zmian klimatu, masowych migracji, wojny i upadku gospodarki byłoby niewątpliwie gorsze, niż każdy tych czynników działający osobno. Tak jak w przypadku analogicznych rozważań nad masowym wymieraniem, konferencja SIS pokazała, że takie zagadnienia dająsię w zasadzie rozwiązać przez szczegółowe analizy stratygraficzne i badania terenowe.
Kontynuując temat astronomiczny Duncan Steel (Spaceguard, Australia) przedstawił pomysłową interpretację najwcześniejszej fazy konstruowania Stonehenge wskazując, że według hipotezy ogromnej komety okresy wzmożonego bombardowania Ziemi powinny występować, gdy orbita pyłowego śladu komety Enckego przetnie orbitę Ziemi. Prowadzi to do przypuszczenia, że bombardowania będą występowały parami w odstępie kilku stuleci, a pary te będą oddzielone okresami 2500 – 3000 lat, i że takie zdarzenia mogły wystąpić około 3600 i 3200 roku p.n.e.
Punktem kulminacyjnym sesji astronomicznej był szeroko zakrojony przegląd Gerrita Verschuura (University of Memphis), na temat wpływu „nowej astronomii” na myślenie i zachowanie ludzi. Nie ma wątpliwości, że masywne ciała okresowo uderzają w Ziemię, co jest ostatnim stadium kończącej się akrecji planetarnej, ale istotnym pytaniem jest, kiedy było ostatnie wielkie zderzenie i kiedy będzie następne? Opowieść Verschuura ma morał: gdy została otworzona puszka nieszczęść Pandory, na końcu wyszła z niej nadzieja. Nadzieja ta zawiera się w opracowaniu strategii postępowania w przypadku zderzeń zagrażających cywilizacji. Podczas gdy w chaotycznej ewolucji życia na Ziemi nieprzewidziane wypadki uczą nas, że z biologicznego punktu widzenia mamy szczęście będąc tutaj, to naszą główną przewagą zdaniem Verschuura jest zdolność ludzi do przekazywania informacji i w rezultacie do bardziej skutecznego adaptowania się do szybkich zmian środowiska spowodowanych przez procesy astronomiczne i czysto geologiczne.
Dalsze prace dotyczyły archeologii, geologii i klimatologii, historii i kultury oraz granicy między archeologią i historią. Nie ma dość miejsca, by omówić je szczegółowo, ale istota dyskusji jest omówiona niżej.
Marie-Agnes Courty (CNRS, Grignon) przedstawiła nowe dane archeologiczne dotyczące katastrofy, która przypuszczalnie wystąpiła na środkowym wschodzie ok. roku 2350 p.n.e. Podkreśliła ona ważność badań archeologicznych o wysokiej rozdzielczości czasowej przy ocenie wpływu katastrof przyrodniczych na upadek społeczeństw. W tym przypadku dane wskazują na połączenie spalenia powierzchni ziemi i powietrznego podmuchu zgodnego ze zjawiskiem bolidu typu tunguskiego. Może to jednak być efekt potężnego wybuchu wulkanu.
Ślady regionalnych zmian środowiska mniej więcej w tym samym czasie potwierdził i rozszerzył Mike Baillie (Queen’s University, Belfast). Jego analizy pierścieni rocznego przyrostu irlandzkich dębów pokazały bardzo wyraźne zwężenie pierścieni około roku 2345 p.n.e. związane ze skałami tefrytowymi z islandzkiego wulkanu Hekla 4 datowanymi na 2310 p.n.e. Wskazuje to na wulkaniczne pochodzenie zdarzenia stwierdzonego przez Courty, ale omawiany okres jest związany także z innymi wydarzeniami jak powodzie, utworzenie nowych jezior i nawet tradycyjny początek historii Chin! Jak powiedział Baillie, rok 2345 p.n.e. jest klasyczną znaczącą datą czyli taką która pojawia się regularnie w różnego rodzaju badaniach.
W tym przypadku, jak i w innych (np. 1628 p.n.e., 1159 p.n.e., 208 p.n.e. i 540 n.e.) są ślady ewentualnych zjawisk wulkanicznych i zdarzeń globalnych. Wulkaniczne ochłodzenie nakładało się często na długofalowe trendy klimatyczne i było ostatnią kroplą powodującą zniszczenie społeczeństw. Pozostaje wtedy pytanie, co powodowało długofalowe ochłodzenia.
Czy zmiany klimatyczne są związane ze zderzeniami czy z pyłami wyrzuconymi do stratosfery, (albo z czymś jeszcze innym), jest to kwestia do rozstrzygnięcia, chociaż jak podkreślił Benny Peiser (Liverpool John Moores University) okres około roku 2300 p.n.e. pojawia się zaskakująco często nawet przy badaniach starych kraterów. Tak jak w przypadku śladów archeologicznych wciąż nie wiadomo, jakich dokładnie cech należy szukać: eksplozja tunguska (niewątpliwie niszcząca) nie pozostawiła krateru podczas gdy podobnej wielkości pocisk, spowodował powstanie Krateru Meteorowego o średnicy ponad kilometra. Ponadto, jak pokazał Amos Nur (Stanford University), nawet trzęsienia ziemi mogą powodować regionalne zniszczenia i mogą występować skupione w czasie przez okres mniejszy niż stulecie, po czym następuje faza spokoju trwająca setki i tysiące lat, dość podobna do częstotliwości uderzeń fragmentów ogromnej komety, która się rozpadła.
Fizyczny związek między zderzeniami lub akrecją pyłu kosmicznego z jednej strony, a erupcjami wulkanicznymi lub innymi przejawami zmian środowiska z drugiej, na przykład tymi widocznymi w danych klimatologicznych, jest obecnie słabo widoczny, ale znaczące daty często się uwidoczniają. Bas van Geel (University of Amsterdam) podkreślił dalszy związek, tym razem między ostrym wzrostem zawartości 14C w atmosferze między rokiem 850 a 760 p.n.e., a zmianą klimatu w zachodniej Europie ze stosunkowo ciepłego i suchego przed rokiem 850 p.n.e. na znacznie zimniejszy i wilgotny. Proponuje się, że zmniejszona aktywność słoneczna umożliwiła dotarcie zwiększonego strumienia wysokoenergetycznych, galaktycznych promieni kosmicznych do górnych warstw atmosfery, czego skutkiem był wzrost zachmurzenia i w rezultacie niższe temperatury i wyższa wilgotność.
Przejdźmy do możliwych kulturowych skutków takich, wymuszonych czynnikami zewnętrznymi, zmian środowiska. Jeśli ludzkość była od czasu do czasu narażona na środowiskowe katastrofy o rozmiarach i charakterze, które nie mają współczesnych odpowiedników, to warto zastanowić się, jakie mogłyby być reakcje społeczeństw na takie wydarzenia. Gunnar Heinsohn (University of Bremen) skoncentrował się na początku epoki brązu, jako okresu związanego z pojawieniem się królów i kapłanów i poj ęcia królów namaszczonych przez niebiosa. Pojawienie się epoki brązu pozostaje tajemnicą chyba że przyjąć sugestię katastrofalnej zmiany środowiska. Niemniej dostępne dowody wskazują na zniszczenie poprzedniego społeczeństwa, po czym nastąpił rozwój ośrodków kultu i kapłanów. Kiedy i dlaczego pojawiło się pojęcie boga i jakie duchy miały ówczesne obrzędy uspokoić?
Związane z tym zagadnienie omawiał Irving Wolfe (University of Montreal) rozważając ostre zmiany kulturalne i religijne związane ze zmianami środowiska obserwowanymi szczególnie na granicy epoki brązu i żelaza około 600 roku p.n.e. Znów większość badań pozostaje do zrobienia, ale ogólnie uważa się, że ewentualne regionalne lub globalne zdarzenie w pierwszym tysiącleciu p.n.e. doprowadziło do przemian społecznych, których kulminacją był przedsokratesowy grecki pogląd na świat, który w końcu dał wyraźne kulturowe podwaliny współczesnej epoki. Przegląd ten byłby niepełny, gdyby nie wspomnieć o znakomitej organizacji konferencji przez członków SIS i bardzo udanym e-mail forum kierowanym przez Benny Peisera z Liverpool John Moores University. Objęły one szeroki zakres tematów i skłoniły uczestników do rozważenia wielu nowych problemów.
(Artykuł z kwartalnika Meteonte! Vol. 3 No. 4. Copyright © 1997 Pallasite Press, polski przekład według czasopisma Meteoryt))

