PRACowniA

13 Grudzień 2007

Emocje – czym są?

Filed under: Czwarta Droga,Książki,Psychologia — pracowniaiv @ 00:17
Tags: , , , ,

Dziś będzie o emocjach.

Człowiek jest złożoną organizacją, składającą się z czterech części, które mogą być połączone, nie połączone lub też źle ze sobą połączone. Wóz połączony jest z koniem za pomocą dyszli, koń połączony jest z woźnicy lejcami, a woźnica połączony jest z panem dzięki głosowi pana. Jednakże woźnica musi słyszeć i rozumieć głos pana. Musi on wiedzieć, jak powozić, a koń musi być nauczony, jak reagować na lejce. Co się tyczy związku pomiędzy koniem i wozem, to koń musi być właściwie zaprzężony. Istnieją zatem trzy połączenia między czterema odcinkami tej złożonej organizacji. Jeśli w jednym z tych połączeń czegoś brakuje, to organizacja nie może działać jako jedna całość. Połączenia są zatem nie mniej ważne niż same “ciała”. Pracując nad sobą, człowiek pracuje równocześnie nad “ciałami” i nad “połączeniami”. Ale jest to innego rodzaju praca.

Praca nad sobą musi zacząć się od woźnicy. Woźnicą jest umysł. By móc usłyszeć głos pana, woźnica – po pierwsze – nie może spać, to znaczy musi się obudzić. Wtedy może się okazać, że pan mówi językiem, którego woźnica nie rozumie. Woźnica musi się nauczyć tego języka. Kiedy się go nauczy, będzie mógł zrozumieć pana. Ale jednocześnie musi też nauczyć się prowadzić konia, zaprzęgać go do wozu, karmić, czyścić go i utrzymywać wóz w porządku. Na co zdałoby mu się rozumienie pana, jeśli nie byłby w stanie niczego zrobić? Pan mówi mu, żeby gdzieś pojechał. Ale on nie może się ruszyć, ponieważ koń nie został nakarmiony, zaprzężony, a on sam nie wie, gdzie są lejce. Koń to nasze emocje. Wóz to nasze ciało. Umysł musi nauczyć się kontrolować emocje. Emocje zawsze pociągają za sobą ciało. W takim porządku musi postępować praca nad sobą. [...]

Niektórym ludziom trudno jest zrozumieć różnicę między myślą i czuciem, innym trudno zrozumieć jest różnicę między czuciem i doznaniem albo między myślą i impulsem ruchowym. Mówiąc bardzo ogólnie, można powiedzieć, że funkcja umysłowa działa zawsze przez porównanie. Intelektualne wnioski są zawsze wynikiem porównania ze sobą dwóch lub większej liczby wrażeń. Doznanie i emocja nie rozumują, nie porównują, określają one po prostu dane wrażenie poprzez jego aspekt, poprzez to, czy jest ono – w tym lub innym znaczeniu – przyjemne lub nieprzyjemne, poprzez jego kolor, smak, zapach. Co więcej, doznania mogą być obojętne – ani ciepłe, ani zimne; ani przyjemne, ani nieprzyjemne; “biały papier”, “czerwony ołówek”. W doznaniu bieli czy czerwieni nie ma niczego przyjemnego czy nieprzyjemnego. W każdym razie niekoniecznie musi być coś przyjemnego lub nieprzyjemnego, związanego z tym lub tamtym kolorem. Te doznania pochodzące z tak zwanych “pięciu zmysłów”, jak również inne, takie jak doznanie ciepła, zimna, itd., są doznaniami instynktowymi. Funkcje czuciowe, czy też emocje, są zawsze przyjemne lub nieprzyjemne; obojętne emocje nie istnieją.

- P.D. Uspieński, Fragmenty nieznanego nauczania.

Zajrzyjmy do książki Daniela Golemana, Inteligencja emocjonalna:

Czym jest emocja?

Słowo na temat tego, co nazywam emocją, terminem, nad którego precyzyjnym znaczeniem zastanawiają się od ponad stu lat psycholodzy i filozofowie. W najbardziej dosłownym sensie Oxford English Dictionary definiuje emocję, jako „każde poruszenie czy zakłócenie umysłu, uczucia, namiętności; każdy stan wzburzenia albo podniecenia psychicznego”. W znaczeniu, w którym używam tu tego słowa, emocja odnosi się do uczucia i związanych z nim myśli, stanów psychicznych i biologicznych oraz zakresu skłonności do działania. Są setki emocji, ich barw, odmian, rodzajów i niuansów. W istocie rzeczy jest dużo więcej subtelnych odcieni emocji niż słów na ich określenie.

Badacze wciąż nie mogą dojść do porozumienia na temat tego, które emocje uważać można za podstawowe – ów błękit, czerwień i żółcień uczucia, z których odpowiedniej mieszaniny powstają wszystkie inne barwy – a nawet czy w ogóle istnieją jakiekolwiek podstawowe emocje. Niektórzy teoretycy grupują emocje w podstawowe rodziny, aczkolwiek nie wszyscy zgadzają się z ich: propozycjami. A oto najczęściej zgłaszani kandydaci (kandydatki) i niektórzy członkowie ich rodzin:

Złość: furia, wściekłość, uraza, gniew, irytacja, oburzenie, animozja, niechęć, obraźliwość, wrogość i, chyba będąca szczytem, patologiczna nienawiść i szał

Smutek: żal, przykrość, boleść, melancholia, użalanie się nad sobą, zniechęcenie, przygnębienie oraz w postaci patologicznej – głęboka depresja.

Strach: niepokój, obawa, nerwowość, zatroskanie, konsternacja, zaniepokojenie, onieśmielenie, strachliwość, bojaźń, trwożliwość, popłoch, przerażenie; w postaci psychopatologicznej – fobie i ataki lękowe.

Zadowolenie: szczęście, przyjemność, ulga, błogość, rozkosz, radość, uciecha, rozrywka, duma, przyjemność zmysłowa, miły dreszczyk, uniesienie, zaspokojenie, satysfakcja, euforia, zaspokojenie kaprysu, ekstaza oraz – na samym końcu skali – mania.

Miłość: akceptacja, życzliwość, ufność, uprzejmość, poczucie bliskości, oddanie, uwielbienie, zaślepienie, agape [miłość niebiańska].

Zdziwienie: wstrząs, zaskoczenie, oszołomienie, osłupienie, zdumienie.

Wstręt: pogarda, lekceważenie, nieprzychylność, obrzydzenie, odraza, niesmak, awersja.

Wstyd: poczucie winy, zażenowanie, zakłopotanie, wyrzuty sumienia, upokorzenie, żal z powodu tego, co się zrobiło, hańba i skrucha.

Lista ta nie jest z pewnością wyczerpującym wykazem różnych kategorii emocji. Co na przykład powiedzieć o takich mieszaninach różnych emocji jak zazdrość, która jest wprawdzie odmianą złości, ale zawiera też sporą domieszkę smutku i strachu? A co począć z cnotami takimi jak wiara i nadzieja, odwaga i wybaczenie, pewność i spokój? Albo gdzie umieścić takie klasyczne wady, jak niedowierzanie, zadowolenie z siebie w każdych okolicznościach, lenistwo i odrętwienie albo znudzenie? Nie ma na to prostych odpowiedzi; naukowcy nadal spierają się o to, jak klasyfikować emocje.

Pewnych argumentów przemawiających za tym, że istnieją emocje osiowe, dostarczają badania Paula Ekmana z Uniwersytetu Stanowego Kalifornii w San Francisco, który odkrył, że wyraz twarzy zdradzający cztery z nich (strach, złość, smutek, zadowolenie) rozpoznawany jest we wszystkich kulturach na świecie, w tym przez ludy nie znające ani kina, ani telewizji, co zdaje się świadczyć, że są one uniwersalne. Ekman pokazywał zdjęcia twarzy wyrażających dokładnie różne emocje przedstawicielom kultur tak odległych od naszej jak kultura żyjącego w górach Nowej Gwinei i tkwiącego jeszcze w epoce kamiennej plemienia Fore i stwierdził, że w każdym zakątku Ziemi rozpoznaje się bez trudu te same podstawowe emocje. Ten uniwersalny charakter wyrazu emocji na twarzy pierwszy zauważył prawdopodobnie Darwin, który potraktował to jako dowód, że siły ewolucji wycisnęły wzory tych sygnałów w naszym ośrodkowym układzie nerwowym.

Poszukując podstawowych zasad, ujmuję za Ekmanem i innymi emocje w kategoriach rodzin albo wymiarów i uważam, że główne rodziny – złość, smutek, strach, zadowolenie, miłość, wstyd i tak dalej – świadczą o nieskończonym bogactwie niuansów naszego życia emocjonalnego. W centrum każdej takiej rodziny znajduje się podstawowe „jądro” emocjonalne, z którego rozchodzą się w niezliczonych mutacjach koncentryczne fale spokrewnionych z nim emocji. Zewnętrzne kręgi tworzą nastroje, które – technicznie biorąc – są bardziej stłumione i utrzymują się dłużej niż emocje (choć zdarza się dość rzadko, by ktoś opanowany był złością przez cały dzień, to nie jest niczym wyjątkowym utrzymujący się przez dłuższy czas nastrój podenerwowania i irytacji, kiedy byle co wyzwala wybuch złości). Za nastrojami znajdują się temperamenty, czyli stan gotowości do wywołania danej emocji czy nastroju, który sprawia, że jesteśmy melancholijni, bojaźliwi albo weseli. A jeszcze dalej, za tymi dyspozycjami emocjonalnymi, rozciągają się zupełne zaburzenia emocjonalne, takie jak kliniczna depresja czy nieustanny niepokój, kiedy to czujemy się stale tak jakbyśmy byli w stanie zatrucia.

About these ads

10 komentarzy »

  1. Przeczytalem ten artykul i znalazlem pewne wytlumaczenie zdarzen.Mam w domu okropna osobe ktora zachowuje sie gorzej niz zle a nas rodzine traktuje jak zlo konieczne ,codziennie stara sie by dokuczyc jak najmocniej bawi ja potem to ze spowodowala awanture.Dzis gdy to pisze takze do takiej awantury doszlo nie wytrzymalem doszlo do przepychanek wyzwisk ,wiem to byla moja kleska emocjonalna tak to czuje bo po raz kolejny dalem sie zlapac w pulapke.Czuje wyrzuty sumienia to osoba starsza doszlo do wyzwisk gdy w gre wchodza tak silne emocje wtedy czlowiek nie nazchowuje sie jak by byl soba ja nienawidzie siebie wtedy gdy krzycze klene wyzywam bo ktos wywolal te reakcje.Charakter tej osoby jest okreslany w psychologii mianem prowokatora i to jest taki czlowiek .Znalazlem jednak odpowiedz jak to dziala i jak sobie z tym poradzic Dziekuje

    komentarz - autor: Drumer — 11 Listopad 2008 @ 23:48

  2. informacje zawarte w tym reweracie nie sa do konca prawdziwe kto bedzie pisal referaty powinien uwarzac co pisze

    komentarz - autor: Patryk — 15 Listopad 2009 @ 20:57

  3. Emocje to informacje (ale głównie rzeczywiste energie) w „maszynie ludzkiej” Intensywności emocji daje wyobrażenie o energiach będących w działaniu u danej jednostki. w pewnym sensie o jej „sumieniu”. i o tym czy jest dobra czy „zła” jako człowiek. Psychopata generanie nie ma emocji. Nie ma „hardwerowego” komputera – sumienia. ma tylko „soft”. bardzo labilny, umowny modulowalny, nie związany z hardwerem wszechświata czyli z bardzo „niekompatybilny” (najczesciej) z „Wszystkim” .Osobowość jego jest jak program – w sumie wirus ?, to wirtualna osobowość, niezdolna do ewolucji tzn. przemian energetycznych pojmowanych jako transmutacji. Psychopata to program plus ciało. bez sznas na „życie wewnętrzne – przemiany energi – przemiany emocji. prawdopodobnie karmicznie człowiek tak się „zdegenrował” że funkcje harderowego emocjonalneg okomputera ustały. lub coś je trwale uszkodziło. w przypadku „restartu” u normalnej jednostki ona odtwarza swoją osobowośc – siebie z energii. u psychopaty nie pozostaje nic… tylko taka katatonia.

    komentarz - autor: Fomalhaut — 5 Styczeń 2010 @ 23:38

  4. Bardzo ciekawe i pouczające. Nie wiem tylko, czy zweryfikowane i ściśle naukowe, ale ciekawe do poczytania.

    komentarz - autor: Monisia — 24 Luty 2010 @ 09:15

  5. Tak to prawda – emocje są chyba mogę stwierdzić najważniejszą częścią człowieka.Bez emocji „czucia” chyba nie jest się w stanie funkcjonować. Ba mogę śmiało stwierdzić , ze w/w wymienione mają większą wartość jak jakiekolwiek skarby dobra materialne , chociaż nie każda jednostka zdaje se z tego sprawę / „Pieniądze szczęścia nie dają / Bo czymże jest kupienie se nowej sukienki czy lepszego telefonu w porównaniu do dania innemu człowiekowi coś pozytywnego z siebie i w razie potrzeby odebrania? Ja np. w większości patrzę emocjami na ludzi i dociekam jakimi emocjami poszczególna spotkana jednostka się kieruje.Da się je wyczytać ze wszystkiego – nie tylko ze słów wypowiadanych ale tez i z mimiki twarzy gestów oczów :D Często identyfikuję się z czyimiś emocjami – zwłaszcza gdy ktoś smutny . Próbuje przeniknąć zobaczyć co się dzieje i pomóc na ile to możliwe , nawet jeżeli to tylko miały być słowa pociechy lub jakaś rada – największą nagrodą dla mnie jest gdy uda mi sie wywołać u kogoś pozytywne emocje wtedy i ja się nimi sycę :D. Chociaż takie pozytywne można spotkać wszędzie patrząc na ludzi – ostatnio był u mnie brat ze swoja laską – kurde czułam ta dziewuchę jej zapatrzenie w mojego brata gotowość by go przyjąć do siebie , natomiast u brata widziałam radość z tego że ma kogoś – to wszystko wibrowało w okół mnie a ja siedziałam głupio się uśmiechając , ciesząc z ich radości. Jednym z takich przypadków była rozpacz mojej sąsiadki , przylazła i płakała że chłopak ja zostawił . Siedziałam i myślałam w końcu wzięłam tel. zadzwoniłam do tego jej chłopaka / jego znam również / wybadałam o co kaman i po rozmowie przyszedł. Jaka radość w oczach tej sąsiadki była a i on sie cieszył /chociaż jako facet nie chciał się uzewnętrzniać / Widziałam to i cieszyłam sie razem z nimi. Najdziwniejszą emocją jaka do tej pory mnie spotkała jest znajomość z mężczyzną który ma starszych synów jak ja. Wszystko się zaczęło gdy szłam do córki do szpitala / było to 14 lat temu / on jechał po syna do piekarni , widząc mnie jak idę obwodnica staną i zapytał czy nie podwieś bo on też jedzie na dzielnicę Gaj.Zaproponował , ze może tak codziennie bo i tak zawozi lub odbiera syna z pracy. Powiedziałam mu że nie mam kasy i dałam do zrozumienia , ze niech nie liczy na coś innego z mojej strony w „ramach długu wdzięczności” Odparł , żebym tylko się do paliwa dorzuciła. W ramach wdzięczności kupiłam mu potem taki zestaw : długopis , pióro i ołówek w takim ładnym opakowaniu ze wstążeczką /którą se potem przykleił w aucie :D / Rozwinęło sie to w relacje które są trochę dziwne i niespotykane . Dowiedziałam sie wiele o nim – potem gdy byłam przy kasie zabierałam go na kawę / lub on mnie / a on patrzył mi w oczy i mówił ze żałuje ze nie ma 20 lat mniej , ze bardzo mu kogoś przypominam . Gdy było mu ciężko opowiadał o swoich problemach / tak tak stary facet :D / i ja jemu płakałam w rękaw.Zostało to po dzień dzisiejszy.Świat emocji jest piękny i to jest chyba jedyna rzecz którą człek tak naprawdę potrzebuje :) Branie i dawanie drugiemu człekowi – zwłaszcza gdy na świat się patrzy bardziej emocjami jak logiką.Warto się nad tym zastanowić – kochać ludzi nim odejdą :(:(:( oo teraz towarzyszy mi emocja smutku , odeszła mi bliska osoba z która dzieliłam się swoimi emocjami , która przekazywała mi swoje myśli.Wracając do w/w kasa jest tylko dodatkiem , gdybym np. chciała mogłabym ją robić i zarabiać być bogata – ale czy szczęśliwsza?

    komentarz - autor: inka77 — 18 Styczeń 2013 @ 13:01

  6. Emocje jako stany psychiczne? Niekompletna teoria. Emocje jako efekt stanów psychicznych – juz lepiej. Emocje nie zawieraja sie w umysle, ale sa ruchem calego ciala. Sa odczuwane jako cialo (nie w ciele) w konkretnym napięciu, drzeniu, etc. Niech mi ktos powie, ze ma emocje w glowie… bzdura. To rzecz zlozona, powstawanie emocji najczesciej dotyczy jakiegos doznania, zapachu, dzwieku, ale takze i chyba przede wszystkim MYŚLI po ktorej błyskawicznie pojawia sie emocjonalne doswiadczenie i jest tak szybkie, ze wydaje sie byc z mysla stopnione. Dlatego „naukowcy” mowia o procesach psychicznych nie baczac na to, ze psychika jedynie inicjuje emocje, ktore sa napieciami w ciele.

    komentarz - autor: skaut — 23 Wrzesień 2013 @ 12:15

  7. @skaut
    Czytaj uważniej, proszę.
    „W znaczeniu, w którym używam tu tego słowa, emocja odnosi się do uczucia i związanych z nim myśli, stanów psychicznych i biologicznych oraz zakresu skłonności do działania.”

    Z tego, że Goleman napisał, że emocja odnosi się do stanów psychicznych NIE wynika, że emocja jest stanem psychicznym.

    Słowo/nazwa „emocja” pochodzi od łacińskiego słowa „emovere” – poruszać. Zatem, emocja (pobudzenie emocjonalne) to coś, co
    porusza/pobudza psychikę (w tym, jak pisał Goleman, „uczucia, związanych z nim myśli, stanów psychicznych) i jednocześnie mobilizuje procesy fizjologiczne organizmu do wykonania pewnego działania.

    Teorii dotyczących powstawania i mechanizmów emocji było już „kilka”. :) ŻADNA nie potrafiła w sposób wyczerpujący opisać fenomenu emocji. ŻADNA. Najgłupszą z nich była oczywiście ta stworzona przez behawiorystów. Była bardzo prosta (a nawet prostacka) – emocje nie istnieją; jest tylko krążenie impulsów w układzie nerwowym po łukach odruchowych, a więc są tylko
    bodźce i reakcje na nie! Znaczy się: „nie ma konia”. Kropka. :)
    Na szczęście wkrótce te kocopały odrzucono, bo co mądrzejsi na rozumie zauważyli, że wówczas niemożliwe byłyby reakcje odroczone (wykonywane dłuższy czas po bodźcu). Ponadto, zauważono, że całkowity brak bodźców wcale nie jest emocjonalnie neutralny, lecz wzbudza emocje negatywne, co też w pewien sposób zmusza do działania.
    Na szczęście wśród behawiorystów pojawiła się kobieta – Wanda Wyrwicka – która w końcu raczyła zauważyć, że reakcje bardziej skomplikowane niż proste odruchy nie są możliwe do wykonania bez udziału emocji. Wytłumaczyła kolegom, że tylko zbieżność aktywacji ruchowej i emocjonalnej wywołuje ŚWIADOMĄ reakcję organizmu na bodziec. Model ten był znany pod nazwą „trójkąta Wyrwickiej”. :)

    Z bardziej znanych/rozpowszechnionych można też wymienić teorię Jamesa-Langego. Obaj panowie uważali, że to zmiany adaptacyjne w narządach obwodowych wywołują emocje. Zgodnie z ich teorią (też postawioną na głowie i przytupującą uszami), jeśli do mózgu nie docierałyby informacje o stanie fizjologicznym ciała (np. o napięciu mięśni) oraz o podjętych działaniach, to osoba taka nie powinna odczuwać emocji, a jedynie postrzegać bodźce i automatycznie na nie reagować. Na szczęście, ktoś tym panom pokazał, że jednak ludzie z np. przerwanym rdzeniem kręgowym odczuwają emocje, choć nie odczuwają stanu swojego ciała. :)

    Była też fizjologiczna teoria emocji i motywacji Cannona-Barda. Wg teorii tych panów, emocje (motywacje) uruchamiają proces adaptacji psychiki i ciała do intensywnego wydatkowania energii dla osiągnięcia określonego celu. Zatem, emocje „automatycznie” zarządzają (skutecznie i stale) dystrybucją zasobów energii. Mówiąc jeszcze inaczej, stosując porównanie Gurdżijewa, Cannon i Bard wymyślili, że to „koń kieruje wozem, woźnicą i panem”. :)

    I tak by można ciągnąć ad nauseam. Tylko po co? – że zapytam retorycznie.
    Współcześnie, wiadomo tylko tyle, że emocje wywołują fizjologiczne zmiany w organizmie. nadają wrażeniom zmysłowym subiektywną wartość i jakość. Wywierają wpływ na inne procesy psychiczne, np. postrzeganie, myślenie, pamięć (szczególnie emocjonalną, co podkreślał Goleman), działanie. Wiemy też, że w zależności od rodzaju i nasilenia emocji, sprawność i ukierunkowanie każdej z tych funkcji mogą zostać zmienione – zaburzone lub poprawione. Próbuje się też odchodzić – na szczęście! – od liniowego pojmowania procesów psychicznych. Wiadomo też, mniej więcej, które obszary mózgu zostają pobudzane pod wpływem emocji. I to było na tyle. Nic więcej w temacie nie wiadomo, przynajmniej oficjalnie & podręcznikowo.

    ps. Goleman jednak strzelił byka, ale w innym miejscu. Ekman badając plemię Fore z Papui Nowej Gwinei, wyodrębnił nie cztery (jak podał Goleman), a SZEŚĆ emocji uniwersalnych: gniew, wstręt, strach, radość, smutek i zaskoczenie.

    komentarz - autor: Magia — 23 Wrzesień 2013 @ 20:34

  8. Cannon i Bard wcale nie zbłądzili. Ich teoria to wycinek obserwowanej rzeczywistości, w której pewna grupa ludzi postępuje tak jakby „koń kierował wozem, woźnicą i panem”:). Jest to jednak stan przejściowy i możliwa jest zmiana. Tak w ogóle, to posiadanie wiedzy o emocjach nie świadczy o okiełznaniu konia i umiejętności kierowania wozem. Gdyby tak było to każdy psychiatra byłby okazem zdrowia psychicznego, a każdy psycholog czy psychoterapeuta potrafił rozwiązywać wszystkie swoje problemy i wiódł szczęśliwe życie.
    Powyższe wykuwa się w doświadczeniu i to przez nie przychodzi zrozumienie i integracja kompleksu koń-wóz-woźnica-pan. Poprawna teoria będzie wtedy intelektualnym ozdobnikiem, swoistym zwieńczeniem w pełni rozwiniętej psychofizycznej konstrukcji człowieka.

    komentarz - autor: Ram — 24 Wrzesień 2013 @ 11:09

  9. @Ram
    Cannon i Bard zbłądzili, ponieważ ich teoria dotyczyła wszystkich emocji wszystkich ludzi w każdym aspekcie i na każdym etapie życia. To było NIEUPRAWNIONE uogólnienie podane jako NORMA. To, o czym napisałeś odnosi się (tak jak i teoria C-B) raczej do obszaru wykraczającego poza normę. Odnosi się do osób, które nie są w stanie zapanować nad swoimi emocjami w codziennych sytuacjach; osób, u których rzeczywiście „koń steruje wozem, woźnicą i panem”. Uważanie tego za normę w całej populacji i w każdym kontekście, jest co najmniej… nadużyciem.
    Nie należy wycinkowej obserwacji rzeczywistości podawać jako uogólnionej teorii (tu wypada przypomnieć sobie co oznacza pojęcie „teoria” w badaniach naukowych), odnoszącej się do całości rzeczywistości. A tak właśnie postąpili panowie Cannon i Bard.

    komentarz - autor: Magia — 24 Wrzesień 2013 @ 13:24

  10. Postanowiłam podzielić się pewną obserwacją, która „spać mi nie daje”.
    Tak się akurat złożyło, że uczestniczę w kursie akademickim pt. „Emocje i motywacje”. Jak to zwykle bywa, omawiamy, wróć (!), osoba prowadząca omawia poszczególne koncepcje dot. emocji. Wygląda na to, że omawianie zaczyna się i kończy na przedstawieniu koncepcji, którą studenci mają po prostu zakuć, bez zadawania niewygodnych pytań. Czyli, nihil novi sub sole.
    Pewnym novum było dla dla mnie coś zgoła innego – a mianowicie zachowanie studentów po tym, kiedy… zdecydowałam się jednak kilka pytań zadać.

    Rzecz się zaczęła wtedy, kiedy osoba prowadząca oznajmiła główne założenia teorii emocji pana Nico Frijda i zrobiła to z entuzjazmem w głosie, żywszą gestykulacją, i takie tam. Koncepcja ta była mi wcześniej znana, ale nie podałam jej, np. pod tym artykułem, właśnie ze względu na te podstawowe założenia. Żeby nie opisywać szczegółowo „czym to się je”, zalinkuję wpis na polskiej Wiki. Jest skrótowy, ale dobrze, IMO, przedstawia najważniejsze założenia i prawa z tych założeń wynikające.

    Sedno funkcjonalnej teorii emocji Frijdy sprowadzić można do tego, że „emocje wywoływane są przez zdarzenia, które związane są z interesem jednostki”. Inaczej mówiąc, jeśli jednostka nie ma żadnego interesu w danym zdarzeniu, żadna reakcja emocjonalna nie ma prawa, nie powinna się u tejże jednostki się pojawić.
    W tym momencie przerwałam radosny wywód, pytając w jaki zatem sposób (mając na uwadze w/w „prawdy”) odczuwam emocje negatywne patrząc na zdjęcia np. zamordowanych w obozach koncentracyjnych czy w wojskowych „operacjach humanitarnych” osób, i dlaczego odczuwam emocje pozytywne patrząc na uśmiechniętą/radosną twarz jakiegokolwiek dziecka? Przecież nie mam w tym żadnego interesu w ujęciu Frijdy (trzeba bowiem pamiętać, że drugim postulatem Frijdy, ściśle związanym z tym pierwszym, który mówi o interesie jednostki, jest to, że emocje pozytywne zbliżają jednostkę do realizacji jej osobowych celów, zaś emocje negatywne oddalają ją od realizacji tychże).
    Trzeba było widzieć wtedy twarz osoby prowadzącej! Zaprawdę, był to niezapomniany widok. Osoba prowadząca postanowiła poprosić o ustosunkowanie się do moich pytań grupę (sprytne). Odpowiedzi grupy były dopiero tym, co wzbudziło we mnie strach (emocję negatywną, której nie powinnam doświadczyć, bo przecież interes grupy – zgodnie z założeniami Frijdy – nie musi być zbieżny z moim własnym interesem i… nie jest, zdecydowanie nie jest).
    Odpowiedzi te (w sensie niby argumenty przeciwne do zgłoszonych przeze mnie zastrzeżeń) miały dużą rozpiętość ilościową i jakościową. Od tych wypowiadanych półgębkiem, które jednak do moich uszu dotarły: „co cię, kurna, obchodzą jakieś trupy na drugim końcu świata”, do wypowiedzianych głośno tonem nieznoszącym sprzeciwu: „reakcja emocjonalna na uśmiechniętą twarz dziecka jest uwarunkowana przez wychowanie i kulturę”.
    I teraz tak: osoba prowadząca pozostała głucha na „argumenty” pierwszego rodzaju (jak dla mnie – zgroza!), za to chętnie podchwyciła wątek wychowawczy i kulturowy, próbując w ten sposób wybronić teorię Frijdy.
    Po wysłuchaniu głupawej tyrady (chwalącej osoby, które zwróciły uwagę na ten aspekt), zadałam kolejne pytania: jakim więc cudem badania Ekmana wskazują na coś zgoła przeciwnego? Dlaczego wyniki badań Ekmana jasno wskazują na rozpoznawanie i odczuwanie sześciu podstawowych emocji we wszystkich kulturach, bez względu na poziom wykształcenia i sposób wychowania, bez względu na płeć, rasę, religię i własne interesy? Dlaczego potwierdzają one w tym zakresie emocjonalną łączność między nami a zwierzętami, co już circa 100 lat temu postulował Darwin?
    Wiecie co usłyszałam w odpowiedzi? „Wyniki badań Ekmana będziemy omawiać za chwilę, proszę żeby nie wprowadzała pani nieporządku”.
    Odpowiedziałam: „OK, przepraszam. Proszę zatem PRZYPOMNIEĆ grupie czego dotyczyły badania Ekmana”. (Specjalnie położyłam nacisk na słowo „przypomnieć”, ponieważ niektóre badania przewijają się w trakcie różnych przedmiotów. Badania Ekmana „przerabialiśmy” już na psychologii ogólnej, ewolucyjnej i kulturowej. Ale zdaje się, że poza postawieniem „krzyżyka” w odpowiedniej kratce podczas egzaminu, niewiele trafiło/zostało przyswojone przez koleżanki/kolegów z grupy. Masakra.)

    Na koniec powiem tylko tyle, że po przedstawieniu (kolejnym!) wyników badań Ekmana, nic w argumentacji wobec teorii Frijdy się nie zmieniło. I to napawa mnie strachem (choć nie mam w tym żadnego osobistego interesu, a fuj!). Wzdrygam się na samą myśl, że ktoś z tych ludzi może zdobyć licencję na samodzielne wykonywanie zawodu psychologa…

    komentarz - autor: Magia — 7 Październik 2013 @ 14:33


Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

The Rubric Theme. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 593 other followers

%d bloggers like this: